karantia 10.02.10, 22:02 Każdy z nas przeżył w życiu coś wspaniałego, czasami wystarczyło pięć minut by cały świat nagle mienił się o 180 stopni. Pięć minut - wasze pięć minut. Zapraszam do dyskusji Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mawyr Re: Wasze pięć minut 10.02.10, 22:13 Moje pięć minut nastąpiły po ok. 60 minutach , zmieniło wszystko, przepadły wszystkie inne minuty i stopmie 90, 180, 360, ale jak człowiek nie uawaza jak robi to potem nawet nie może robić jak uawża :)))))))))))))))))))))))) Mawyr <o> M.W. My zabijamy czas - czas zabija nas :( Odpowiedz Link Zgłoś
kingusia711 Re: Wasze pięć minut 11.02.10, 10:31 Dokladnie tak jak piszesz,ja np.mialam te swoje pare minut mysle,ze gdyby nie to moje zycie wygladaloby zupelnie inaczej,nie wiem czy lepiej czy gorzej. Odpowiedz Link Zgłoś
bozenak12 Re: Wasze pięć minut 11.02.10, 12:07 Moje pięć minut było wtedy gdy uświadomiłam sobie ze nie ma już facetów odpowiedzialnych za to co mowią i robią. Jeszcze w trakcie postępowania rozwodowego poznałam kogoś. Wydawał się być taki inny od ex. Były szczere rozmowy, wymiana poglądów, co kto lubi a co nie, słowem sielanka. Wrócił do nałogu i wtedy zaczęło się psuć. Oczywiście nie zerwałam od razu, (mówił ze mnie kocha i ja go kochałam) bo każdy popełnia błędy ale po pół roku miałam dość. Chciałam od niego odejść, była rozmoa, płacz a co ważne nie było pretensji i wymówek. Pogodziliśmy się ale już wtedy wiedziałam że to nie przetrwa ,bo wiedziałam co to znaczy NAŁÓG.On pił poznawał nowe kobiety, był tak wspaniałomyślny, ze nie wahał się powiedzieć "z nią chcę teraz być i spędzić resztę życia", Po roku oświadczyłam mu że się wyprowadzam i o dziwo był zaskoczony i zły, przy czym nie zrobił nic żeby mnie zatrzymać. Ja też byłam na niego zła bo po przejściach jakie miałam w małżeństwie liczyłam na coś innego, A zafundował mi dokładnie to samo co ex tylko w innym wydaniu. Nie żałuję że się rozstiśmy jednak moje spojrzenie na temat bycia razem zmieniło się diametralnie. Odpowiedz Link Zgłoś