tsun_am
26.04.04, 09:59
Oto wiadomość, którą otrzymałam w weekend od ledwo wydobywającej głos
mamy.Okazało się, że poznanie mnie było ostatnim krokiem do podjęcia tego
kroku przez mojego brata, czy raczej - przez moją przeyszłą szwagierkę. Och,
nie chcę wyjść wraz z moją rodziną na jakieś wredoty, ale jakoś nikt nie jest
zachwycony. Delikatnie mówiąc, mama nie mówi nic od 3 dni, tato się upił:)
Chodzi o to, że: mój brat ma 22lata. Jest na 2 roku studiów( 2 razy wyleciał
wreszcie mus się udało). Ona jest 2 lata starsza, kończy studia. Mieszkają u
rodziców każde, na ich utrzymaniu.Znają się coś z 8 miesięcy. Od początku
dziewczyna parła w kierunku małżeństwa: nazywała go mężusiem a moją mame
teściową, zaczął jadać w tamtym domu("moja mama to już tylko dla niego
gotuje"), no i teraz przyszli w weekend - zaręczeni. Jak mówi przyszła
szwagierka - ona jest tradycjonalistką, ślub jeszcze w tym roku (ona od
początku jak zobaczyła mojego brata to wiedziała że to będzie jej mąż taki
wysoki i śliczny), a że rodzinę ma dużą to ma być wielki ślub, z jej strony
coś ze 100 osób. Oczywiście zapłacic mają rodzice, bo oni pieniędzy nie
mają...Opad szczęki...Z czego będą żyli, czy mój brat skończy studia, czemu
tak szybko?O co chodzi? Nie znałam do tej pory nikogo kto tak szybko by się
decydował - chyba że by była wpadka (tu nie ma).Mój brat jest zakochany i pod
jej wpływem. Z dziewsczyną nie da się na ten temat w ogóle pogadać, jest
zdecydowana, wypowiada się jak dorosła kobieta, która wie czego chce. Żadne
argumenty nie docierają zwłaszcza że ma oparcie w rodzinie.Zreszta - ona w
nim też, tu wszystko gra.Tylko o co chodzi?