carol-jordan
17.01.15, 22:15
temat może przy sobocie, ale w głowie mi siedzi.
Koleżankę mąż poinformował w esemesie z zagranicy że już nie wraca i sonbie tam życie układa u boku cudownej kobiety.
Próbowałam rozmawiać.
Dowiedziałam sie:
co Ty tam możesz wiedzieć, Ty możesz co najwyżej płakać po psie....
Poczułam sie trochę jakby mi ktoś w pysk strzelił.
Ale tak teraz myślę, że trochę w tym prawdy:
jestem sama to i płakać po kim nie będzie, jakby co, co i tak się nie ma prawa wydarzyć, bom sama..... :(
To taka korzyść ma być z tego bycia singlem?
Mamy ten komfort psychiczny, że przynajmniej nikt nas nie puści w trąbę.
Sprzeczne uczucia mną miotają naprawdę. :(