Dodaj do ulubionych

Szukam przyjaciół :)

03.11.16, 00:41
Hej Wam! Jestem z Częstochowy i szukam przyjaciółki, przyjaciela, ogólnie kompanów życiowych. Postanowiłam wstawić wątek o tym samym tytule, istniejący, ponieważ zawierać będzie trochę inną treść i przesłanie niż te, na które dotychczas tu trafiałam (choć może gdzieś kryje się podobna ;) ). Otóż wygląda to u mnie tak, że spośród osób, z którymi nawiązałam bliższą więź, część odsunęła się bez słowa i zamknęła w kilkuosobowej klice, nie dopuszczając mnie do niej. Inna część z kolei okazywała się za bardzo ode mnie różnić, co tworzyło przepaść niemal nie do przeskoczenia. Od wielu lat nigdzie nie wyjeżdżam. Przez problemy finansowe, wszystko co zarobię, wydaję na życie, przez co nie mam możliwości wybrać się w jakieś ciekawe miejsca, czy pójść na kurs czegoś, co mnie interesuje i tam kogoś poznać. Sytuacja u mnie w domu jest bardzo napięta, przez co nie mam w nim na kim polegać, a wręcz nie mogę w nim do nikogo dotrzeć, bo każdy jest pogrążony we własnych problemach i uczuciach. Poza dwójką domowników nie mam żadnej rodziny. Nie mam też chłopaka. Zachowane do tej pory znajomości staram się pielęgnować, ale i tu dane osoby są we własnych klikach, do których albo nie mam dostępu albo kompletnie nie pasuję. Reasumując cały ten żmudny potop słów, jestem bardzo samotna. Stąd zgłaszam się tu ;) Uwielbiam czerpać z życia, ile się da, tańczyć w klubach, rozwijać się, uczyć się, zarabiać, tworzyć, jeść słodycze, pizzę i inne cudeńka tego typu (to cud, że wciąż nie jestem gruba xd) itp. itd. Jest też we mnie wiele sprzeczności, co stanowi tą "przepaść", o której już wspomniałam. Np. Z jednej strony elegancki wygląd i wybranie się do filharmonii, z drugiej mocny makijaż i piruety na parkiecie. Raz japońskie anime, innym razem pływanie, innym znowuż wygłupy na placu zabaw, czy też romantyczne spacery. Raz sprośne, wręcz kretyńskie dowcipy, innym razem cytowanie filozofów, czy też moich wierszy. Uwielbiam w sobie tą wielobarwność. Nie lubię etykietek, jednak i tu ciągle trafiają się osoby będące ich definicją. Osoby, którym nic się nie chce i tylko by siedziały w domu, klubowiczki, które myślą tylko o paznokciach, spięte osoby, które są poważne 30 godzin na dobę, zamiast czasem wyluzować i pójść do lunaparku czy na koncert. Myślę, że już widzicie, na czym polega mój problem. Wciąż mam nadzieję, na prawdziwą więź. Taką, jaką czułam do wielu ludzi w dzieciństwie. I jeszcze przed kilkoma laty, zanim wkroczyłam w tajemniczy świat dorosłych (w woli ścisłości, mam 22 lata). Tak więc, jeśli tylko czujecie to, co ja, jeśli też chcecie smakować i delektować się życiem razem ze mną, lubicie długie, głębokie rozmowy, czułe gesty i przyjemnie spędzony czas, piszcie!
Pozdrawiam ;D
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka