e_wok
25.03.05, 17:56
Moja kota - wielki lowczy (od siedmiu bolesci)- nagle poczula zew krwi
dzikich przodkow i rozpoczela czajenie sie, tropienie oraz srednio
skoordynowane skoki na firanki. Dzis dorwala jakas muche - biedaczyne, ktora
sie za wczesnie przecknela, wracam do domu, a tu trup owadzi sie sciele, pol
firanki zerwane z karnisza, kota z obledem w oku, kiwajac sie z niewyspania,
czuwa na parapecie na wypadek, jakby sie nastepna zywizna trafila. A na
dodatek cala rodzina jest w polowanie zaangazowana, bo kota przychodzi i
żąda, zeby ja do muchy podsadzic, bo sama nie siegnie. Ciezkie jest zycie z
tygrysem :-))