agata_christie
26.04.05, 19:20
Oglądając dziś przychodnię na Alasce nie mogłam się oprzeć wrażeniu że zza
rogu zaraz wyskoczy Santana albo inny Latoszek. Tzn. dokładniej odwrotnie.
Tak mi się wyobraziło, że do przychodni gródzieńskiej przybyłaby kobita z
bobrem o chorych zębach oraz mężczyzna postrzelony przez żonę. Na przykład
mąż Reni. A LuzMaryja spytała by spokojnie Kotowicza czy ma rannego
pozszywać. A Kotowicz by odparł - nie, sam pozszywam. A kafelki piękne
zaciapane brunatną krwią męża Reni.