saqqara
23.08.02, 13:43
czy chce tego czy nie!
godz 21.30, cicha uliczka, po jednej stronie male jednorodzinne domki, po
drugiej korty tenisowe, na ktorych jeszcze paru zawodnikow meczy biedne,
zielone pileczki..
ja z qmpela na spacerku, rozmawiamy sobie o zyciu (czyt. facetach),
problemach (czyt. facetach) i prawdziwych problemach (czyt. braku 2 stow na
zajebisty biustonosz i majtki)... pochloniete gleboka dyskusja mijamy maly
domek i korty tenisowe... nagle z pierwszego pietra, na ktorym sa otwarte
okna zasloniete szczelnie zaslonka dobywa sie koszmarny wrzask a nastepnie
krzyki pani, ktora na pewno nie krzyczala na widok myszy lub pajaka....
wszystko inne ucichlo... tenisisci z wrazenia zaczeli odbijac pilki w roznych
kierunkach, najczesciej w okolice ww domku, z ktorego nadal dobiegaly
krzyki... my stanelysmy jak wryte nie mogac oderwac nog od ziemi....decybele
byly na granicy wytrzymywalnej przez czlowieka.. pani widac bardzoooo
cierpiala....swoja droga pani musiala miec niezle pluca
wniosek? badz czujny, bo nawet nie wiesz kiedy bedziesz potrzebowal stoperow
do uszu:))