teddo
11.09.05, 18:28
po ostatnim związku, który opierał sie głównie na zabawie, wspólnych
wyjściach, wyjazdach i seksie a w który zupełnie nie byłem zaangażowany,
obiecałem sobie, ze juz never again. nie będą się pakował w układ "jesteśmy
ze sobą dla rozrywki". zazwyczaj kończyło się to tak, że kobiety z którymi
byłem w takich związkach a było takich właśnie związków kilka zaczynały
traktować sprawę b. poważnie pomimo braku jakichkolwiek deklaracji, zapewnień
o miłości z mojej strony.zakończenie takiego związku to koszmar bo ktoś
cierpi. ja wychodzę na drania, jest rozpacz. po 8 miesiącach bycia samemu,
przygodach chwilowych i poszukiwaniu, czekaniu na kobietę mojego życia,
wdałem sie w romans, który dla mnie jest tylko i wyłącznie układem
seksualnym.zacząłem z niepokojem obserwować narastajace zaangazowanie z
drugiej strony. czas to skończyć, ale czemu przyciągam kobiety których nie
potrafię pokochać? dla jasności- nie mydlę kobiecie oczu wizją wspólnej,
świetlanej przyszłości ani nie zapewniam o gorącym uczuciu. a jest tak,
jakbym to robił..