Dodaj do ulubionych

Szukam prawdziwego mężczyzny z LUBLINA ....

IP: 212.182.110.* 22.09.01, 09:29
i od dłuzszego czasu mam wrażenie, że jestem świadkiem wielkiego wymierania na
skalę kataklizmu dinozaurów. Jaki jest powód braku inteligentnych,
przystojnych, WOLNYCH mężczyzn w moim mieście?
a) była trzecia wojna światowa, którą przeoczyłam
b) wyginęli, bo jak piszą naukowcy zanika im Y, a posiadając tylko jednego X
są bardzo bezpłciowi
c) nie umiem szukać
d) czy są jakieś inne możliwości???
Obserwuj wątek
    • Gość: wybacz Re: Szukam prawdziwego mężczyzny z LUBLINA .... IP: 192.168.5.* / *.olsza.krakow.pl 22.09.01, 09:52
      A SZTUKMISTRZ nie wchodzi w gre?
      • Gość: kama Re: Szukam prawdziwego mężczyzny z LUBLINA .... IP: 212.182.110.* 22.09.01, 20:52
        mistrz jakich sztuk zależy .....
    • Gość: Klara Re: Szukam prawdziwego mężczyzny z LUBLINA .... IP: *.chello.pl 22.09.01, 21:53
      NIE MARTW SIĘ W WARSZAWIE TEZ NIE MA FAJNYCH FACETÓW
      • Gość: kama Re: Szukam prawdziwego mężczyzny z LUBLINA .... IP: 212.182.110.* 22.09.01, 22:15
        to mnie nie pociesza, a wręcz przeraża. TO MOŻE BYĆ EPODEMIA lub PANDEMIA
        (kurcze, nigdy nie wiem czym się różnią!)
        Trzeba może wekować i mrozić plemniki tych kilku fajnych co w stadłach i
        rozdawać na ulicach. Albo się zlezbijczyć??? Hmmm, właściwie kobitki są całkiem
        fajne.
      • Gość: miki Re: Szukam prawdziwego mężczyzny z LUBLINA .... IP: *.ports.pol.pl 22.09.01, 22:18
        w warszawie cos by sie znalazlo
        • Gość: kama Re: Szukam prawdziwego mężczyzny z LUBLINA .... IP: 212.182.110.* 22.09.01, 22:20
          co Wy mi tu.... o LUBLIN CHODZI, O lublin!!!
          • Gość: kama i nic ... IP: 212.182.110.* 23.09.01, 20:47
            została tylko cisza i stary, męski mocno sfatygowany bamboszzzz
    • Gość: TMM Re: Szukam prawdziwego mężczyzny z LUBLINA .... IP: *.rury.sdi.tpnet.pl 23.09.01, 20:48
      TYzLublina JAz LUBLINA,cz ty jestes prawdziwa dziewczyna,???
      • Gość: kama genetyka nie kłamie IP: 212.182.110.* 24.09.01, 08:31
        z pewnoscią jestem prawdziwą kobietą, dziewczyną bywam czasami.
        • Gość: kama Re: genetyka nie kłamie IP: 212.182.110.* 26.09.01, 08:55
          mężczyzno prawdziwy, gdzie jesteś do jasnej anieli????
          • krzysztof.r.m Re: genetyka nie kłamie 26.09.01, 09:01
            Czemu tak wrzeszczysz kobieto doskonala w swej prawdziwosci?
            Tu jestem. Siedze sobie spokojnie, pije kawke, uczestnicze w imprezie
            imieninowej ( no dopiero zaczynam). Ale jestem. Normalny ,prawdziwy, jak
            powiadasz do jasnej anieli...
            krm
            • krzysztof.r.m Re: genetyka nie kłamie 26.09.01, 09:03
              Uzupelniam!!!
              Ale Ty chcesz zeby on byl w Lublinie. To niestety - wypadam. W Lublinie nie
              jestem.krm
    • Gość: a Re: Szukam prawdziwego mężczyzny z LUBLINA .... IP: *.swipnet.se 26.09.01, 15:54
      Wszystko chyba zalezy od definicji slowa prawdziwy. Obawiam sie, ze listy
      odsylajace Cie do Warszawy, nie sa calkiem oderwane od tematu. Zadziwic sie
      mozna jak wielkie jest lobby lubelskie w stolicy. Podejrzewam, ze wiekszosc z
      tych co za chlebem, spelnia kryterium 'inteligentny', choc znam tez takich....
      A w samym Lublinie? Pewnie zalezy od wieku kandydata, mlodszych inteligentnych
      i wrazliwych, to chyba wylacznie przykucnietych na podlodze za polka z
      lit.piekna w Orpanie mozna znalezc. Moze sprobuj sie przejsc na jakis koncert
      jazzowy. Pozdrawiam.
      • Gość: zamoy Re: Szukam prawdziwego mężczyzny z LUBLINA .... IP: *.swipnet.se 27.09.01, 15:07
        Szczera prawda jest co napisal(-a) a. W razie czego moge kogos polecic.
        • Gość: a Re: Szukam prawdziwego mężczyzny z LUBLINA .... IP: *.swipnet.se 27.09.01, 15:15
          Napisal. Tyle, ze kolezanka kama juz chyba kogos znalazla, bo sie nie odzywa.
          Cieszmy sie wiec razem z nia. A kolega widze, z konkurencyjnej szkoly, co?
          Pozdrawiam, czlowiek w stalowym mundurku
          • Gość: zamoy Re: Szukam prawdziwego mężczyzny z LUBLINA .... IP: *.swipnet.se 27.09.01, 15:21
            Nie z konkurencyjnej, tylko z lepszej:) A mundurkow podobno juz nie nosza,
            podobnie jak naszych czapek.

            Pozdrawiam rowniez,
            czlowiek w granatowej furazerce
            • ronja Re: Szukam prawdziwego mężczyzny z LUBLINA .... 27.09.01, 15:26
              Unia, Zamoj, Staszic...
              • Gość: zamoy Re: Szukam prawdziwego mężczyzny z LUBLINA .... IP: *.swipnet.se 27.09.01, 15:27
                A ta kolejnosc to wedlug czego? Odleglosci od dworca PKP?
                • Gość: kama wchodzę i przebijam... IP: 212.182.110.* 27.09.01, 18:03
                  ja też granatowe kepi. Zamoj tak bardzo górą, że mu sie mury cokolwiek...
                  Milczałłam (coć podobno krzyczałłam?), bo grzecznie poszłam do Orpanu.
                  " Na howno" jak mówią bracia czesi. Oseski jakieś , łamiące sobie zęby mleczne
                  na książeczkach, które u mnie już pomroka dziejów... Zchabowi docenci w
                  pajęczynach. Eeeeeeeee, to nie jest dobry pomysł. A na koncerty to słuchać
                  chodzi się, chyba bym nauczyłła się na saxie, ale pewnie zadęcie mam
                  kiepskie......
                  • Gość: zamoy co by tu jeszcze, gdzie by tu jeszcze IP: *.swipnet.se 28.09.01, 09:29
                    Orpan wypadl? Knajpy lubelskie pewnie tez juz sprawdzone, prawda? Jesli nie na
                    koncert jazzowy (a szkoda) - to moze filharmonia jakas? Antrakty maja,
                    porozmawiac mozna. Pewnie trafilby sie jakis przedstawiciel typu 'eteryczny
                    kochanek'... Przeglady ambitnych filmow w Bajce - typ 'intelektualista
                    uwspolczesniony', lub hala AOS - tam z kolei spotkac mozna rzadkie polaczenie
                    miesni z mozgiem. Mozna by zapisac sie do jakiejs sekcji - plywacka jest dobrym
                    rozwiazaniem, bo towar wylozony na lade. Jakas akcja harytatywna (W.Orkiestra -
                    troche pozno wiem...) - typ 'zaangazowany opiekun'. Koncert starszych zespolow
                    muzycznych - sporo trzydziestoletnich sentymentalnych. Pozostaje jeszcze
                    zainteresowac sie przedstawicielem jakiegos konkrentego zawodu - bankowiec -
                    zalozyc konto, zgubic karte, itd. Lekarz - pojsc. Prawnik - skorzystac z
                    porady, albo pozwac kogos. Urzednik, polityk - pojsc z petycja, zglosic
                    problem, zapytanie.... Informatyk - przebrac sie za komputer.
                  • Gość: a Re: wchodzę i przebijam... IP: *.swipnet.se 28.09.01, 09:54
                    O prosze, kama jeszcze nie znalazla. A tak trzymalem kciuki i wlasciwie
                    zajrzalem tu przez przypadek. Przykre, tym bardziej, ze Orpan i jazz, to byly
                    moje pomysly. Trzeba bylo z tym Orpanem zaczekac na rozpoczecie roku akadem.
                    Kozienalia robia jeszcze? To tez nienajgorsze miejsce. Wieczor w Kotlowni?
    • Gość: marianek Re: Szukam prawdziwego mężczyzny z LUBLINA .... IP: *.swipnet.se 28.09.01, 09:59
      W Lublinie nie ma juz prawdziwego mezczyzny. Wylali mnie z roboty i wrocilem do
      Lubartowa.
      • Gość: Ronja Re: Szukam prawdziwego mężczyzny z LUBLINA .... IP: 212.244.252.* 28.09.01, 10:43
        W imieniu kobiet, któe potrafią ocenić prawdziwość mężczyzn:
        W Lublinie jest mnóstwo prawdziwych mężczyzn!!!
        • Gość: a Re: Szukam prawdziwego mężczyzny z LUBLINA .... IP: *.swipnet.se 28.09.01, 11:00
          Gość portalu: Ronja napisał(a):

          > W imieniu kobiet, któe potrafią ocenić prawdziwość mężczyzn:
          > W Lublinie jest mnóstwo prawdziwych mężczyzn!!!

          Ojejej. To sie trafilo. Nareszcie znawca. Nie moge sie doczekac wiec odpowiedzi
          na pytanie - jak sie ocenia prawdziwosc? Prawdziwy czyli jaki? Bo dokladnie o to
          zapytalem kolezanke kame na samym poczatku. Co to znaczy prawdziwy? Co ma miec?
          Po czym to poznac?
          • Gość: Ronja Re: Szukam prawdziwego mężczyzny z LUBLINA .... IP: 212.244.252.* 28.09.01, 11:23
            Że tak powiem męskością musi walić z zachowania po oczach...
            I z wyrażania myśli...
            I ze sposobu bawienia się...
            • Gość: a Re: Szukam prawdziwego mężczyzny z LUBLINA .... IP: *.swipnet.se 28.09.01, 11:31
              Gość portalu: Ronja napisał(a):

              > Że tak powiem męskością musi walić z zachowania po oczach...
              > I z wyrażania myśli...
              > I ze sposobu bawienia się...

              Sposob bawienia sie - zrozumiem, wyrazanie mysli - tez. Ale zeby po oczach z
              zachowania musialo walic? To najlepiej kamo, znalezc takich na Podzamczu.... Wala
              po oczach az milo. Niby proste kategorie, ale jak musze sie bawic i jak wyrazac,
              zeby zasluzyc na certyfikat prawdziwosci? Prosze, baaaardzo prosze, o
              eksplikacje.
              • Gość: Ronja Re: Szukam prawdziwego mężczyzny z LUBLINA .... IP: 212.244.252.* 28.09.01, 12:18
                Słuchaj, ja tu tylko sprzątam i nie wiem jak Ci wytłumaczyć w miarę prostych
                słowach, co mi takiego wali po oczach, że uznaję faceta za prawdziwego.
                Ale niewątpliwie coś mi wali i juz wiem, że jest 100% mężczyzną...

                Na Podzamczu tez się da przeżyć, nawet w późnych godzinach wieczornych...
                Niewątpliwie, "przeżycia" te należą do ciekawych i wspominanych w długie
                nostalgiczne wieczory, ale się da...
                • Gość: a Re: Szukam prawdziwego mężczyzny z LUBLINA .... IP: *.swipnet.se 28.09.01, 13:54
                  Przepraszam jesli wyszlo, ze sie czepiam. Liczylem jedynie na jakies
                  przyblizenie mi tematu prawdziwosci. Domyslam sie, ze trudno to opisac, ze
                  takie rzeczy 'sie wie', ale w pedzie do poznania rzeczy niepoznawalnych
                  pojawila sie we mnie iskierka nadziei, ktorej postanowilem sie uchwycic. Jesli
                  wiec przyjdzie Ci na mysl cos co szczegolnie chwyta za serce, lub wali po
                  oczach, bede wdzieczny. Co do przezycia na Podzamczu, to w pelni sie zgadzam -
                  da sie, choc nie jest to przyjemne.
                  • Gość: a Re: W kwestii prawdziwosci... IP: *.swipnet.se 28.09.01, 14:40
                    osmielilem sie utworzyc nowy watek. Mam nadzieje, ze ktos mi to wyjasni.
                    • Gość: ronja Re: W kwestii prawdziwosci... IP: 212.244.252.* 28.09.01, 14:41
                      Podejrzewam że zaraz zjawi się tam grupa stałych bywalców forum i zabawi się
                      jak zawsze:)))
                      • Gość: a Re: W kwestii prawdziwosci... IP: *.swipnet.se 28.09.01, 14:58
                        Juz tak sie stalo, a ze ja do stalych bynajmniej nie naleze, to ani sie niczego
                        nie dowiem, ani nie zabawie.
                        • ronja Re: W kwestii prawdziwosci... 28.09.01, 15:00
                          A jest czego żałować, oj, jest...
                          • Gość: a Re: W kwestii prawdziwosci... IP: *.swipnet.se 28.09.01, 15:06
                            Obiecuje zagladac czesciej. Tyle, ze juz na jednym z watkow nazwano mnie
                            smutem. Niezly debiut.
                            • ronja Re: W kwestii prawdziwosci... 28.09.01, 15:11
                              Z moich obserwacji wynika, że albo od razu Cię wciągają do grupy, albo się
                              podpada i zmienia ksywę... Tak tutaj różni czynili...
                              • Gość: a Re: W kwestii prawdziwosci... IP: *.swipnet.se 28.09.01, 15:15
                                Pewnie i tak powinienem zmienic ksywe. Ostatecznie wszyscy posluguja sie czyms
                                oryginalniejszym niz pierwsza litera alfabetu. A ta grupa, to jak wciaga, za
                                przeproszeniem?
                                • ronja Re: W kwestii prawdziwosci... 28.09.01, 15:17
                                  Jak bagno!
                                  Niedługo będziesz bulgotać bąbelkamii błota...
                                  Ciekawe, ze niektórych wciąga bez zastrzeżeń, a niektórych z... To chyba zależy
                                  od ciśnienia...
                                  • Gość: a Re: W kwestii prawdziwosci... IP: *.swipnet.se 28.09.01, 15:26
                                    ronja napisał(a):

                                    > Jak bagno!
                                    > Niedługo będziesz bulgotać bąbelkamii błota...
                                    > Ciekawe, ze niektórych wciąga bez zastrzeżeń, a niektórych z... To chyba zależy
                                    >
                                    > od ciśnienia...

                                    No nie wiem. Z mlodosci pamietam film - Tak tu cicho o zmierzchu, w ktorym
                                    dzielna Wiera, blondynka o urodzie kolchoznicy z Mosfilmu przedzierala sie do
                                    swoich aby sprowadzic pomoc kolezankom w okrazeniu. I w bagnie utonela. Nie bylo
                                    to przyjemne. Do dzis mam dreszcze. Az pojde zmierzyc sobie cisnienie. Zebym
                                    wiedzal, czy z oporami, czy bez wciagna. No chyba, zeby odrzucili.
                                    • ronja Re: W kwestii prawdziwosci... 28.09.01, 15:28
                                      A mi z bagnem kojarzy się Niekończąca się opowieść, w którym to rączy rumak
                                      dzielnego wojownika Atreyu został wciągnięty przez Bagna Rozpaczy...
                                      A w czym się mierzy opór, bo zapomniałam?
                                      • Gość: a Re: W kwestii prawdziwosci... IP: *.swipnet.se 28.09.01, 15:35
                                        Na rumaku go wciagnelo? I przezyl? Ja niestety tylko piosenke pamietam z tego
                                        filmu, ale jak sie pamietam to bajka, a te z reguly dobrze sie koncza. Niech
                                        przezyje, co? I rumak tez.

                                        A opor w czym sie mierzy? W ohmach. Chyba. Czy tu trzeba byc dobrym z fizyki,
                                        zeby nie odrzucili?
                                        • ronja Re: W kwestii prawdziwosci... 28.09.01, 15:41
                                          Też myślałam, ze w ohmach, ale wolałam nie wyskakiwać...
                                          Rumaka wciągnęł, wojownika nie. Ale poniewaz to bajka, Atreyu na koniec filmu
                                          galopował na swym rumaku po równinach Krainy Fantazji...

                                          Tu się różne umiejętności i aspekty wiedzy sprawdzają... Głównie umiejętność
                                          lawirowania, błądzenia i podpuszczania...
                                          • Gość: a Re: W kwestii prawdziwosci... IP: *.swipnet.se 28.09.01, 15:46
                                            Uff. Jak to ladnie, jak to milo, ze sie dobrze zakonczylo. Rownie milo, jak
                                            rozmawialo sie z Toba. Niestety musze juz uciekac. Wydaje dzisiaj przyjecie
                                            szumnie house-warming a mniej szumnie parapetowa zwane i pora zabrac sie do
                                            roboty. Pozdrawiam serdecznie i do nastepnego razu.
                                            • ronja Re: W kwestii prawdziwosci... 28.09.01, 15:48
                                              Bywaj!
      • Gość: zamoy Re: Szukam prawdziwego mężczyzny z LUBLINA .... IP: *.swipnet.se 28.09.01, 10:53
        No jak juz nawet marianek wyjechal, to faktycznie moze byc trudno. Ale do
        swoich poprzednich pomyslow dorzuce jeszcze polaczenie filharmonii z przegladem
        w Bajce, czyli teatr. Nie zebym kogokolwiek na Osterwe namawial, ale przeciez w
        Lublinie jest milion teatrow alternat. Wernisaze - polaczone czesto z lampka
        wina. Albo moze..... Jak wymysle cos jeszcze dam znac.
    • Gość: real Re: Szukam prawdziwego mężczyzny z LUBLINA .... IP: *.swipnet.se 28.09.01, 11:24
      Skoro w Lublinie tak cienko, to moze sie przeniose. Kobiety z Lublina strzezcie
      sie.....
      • Gość: kama prawdziwy - wersja prywatnomoja IP: 212.182.110.* 28.09.01, 19:24
        nie dziecko, nie macho, ani softy (ten, kurcze jest najgorszy).
        Dorosły do bycia i docenienia kobiety. Inteligentnotwórczy, inspirujacy,
        elokwentny, czarującoujmujacy. Taki przy którym kobiecość rozkwita jak
        stupłatkowy lotos. Na swój sposób przystojny. Pasjonat.
        No może na dziś starczy.
        • Gość: Lisbon Re: prawdziwy - wersja prywatnomoja IP: *.kap.citynet.pl 30.09.01, 14:25
          Gość portalu: kama napisał(a):

          > nie dziecko, nie macho, ani softy (ten, kurcze jest najgorszy).
          > Dorosły do bycia i docenienia kobiety. Inteligentnotwórczy, inspirujacy,
          > elokwentny, czarującoujmujacy. Taki przy którym kobiecość rozkwita jak
          > stupłatkowy lotos. Na swój sposób przystojny. Pasjonat.
          > No może na dziś starczy.

          kobieto! jak na jeden raz to faktycznie starczy, uwazaj bo po takim wstepie to Ci
          sie nikt nie zglosi, a juz na pewno nie ten wlasiwy ;) ,ale powodzenia.
          pozdrawiam
        • Gość: zamoy wersja prywatnomoja do kamy IP: *.swipnet.se 01.10.01, 09:37
          Droga Kamo,
          Jak to dobrze, ze sa jeszcze kobiety takiej prawdziwosci poszukujace.
          Oczywiscie nie dlatego, ze wciaz poszukuja, zycze jak najmocniej by znalazly,
          ale dlatego, ze tak bardzo kloci sie to z obiegowymi opiniami. Nie jestem
          ekspertem w kwestiach prawdziwosci. Nie bardzo potrafilbym przylozyc
          zastosowane przez Ciebie kryteria do konkretnych osob, ale model opisany przez
          Ciebie wcale nie wydaje mi sie tak rzadki. Tym bardziej, ze czesto przeciez
          zdarza sie, iz facet pod wplywem tej odpowiedniej kobiety rozkwita, staje sie
          pelniejszym, bardziej wartosciowym czlowiekiem. Moze wystarczy wiec poszukac
          kogos z czescia tych cech oraz potencjalem na bycie prawdziwym, chwile
          odczekac, pozwolic, by rozwinal skrzydla i voila.
          Pozdrowienia
    • Gość: a aaaaaaa - wrocilem do tego watku IP: *.swipnet.se 01.10.01, 09:53
      zgodnie z zyczeniem Wacpanny. Stworzylem odddzielny watek, bo nie chcialem,
      zeby Ci sie ten rozrosl nie przynoszac jednoczesnie zadnych konkretow. A jak
      widze na ponad 50 odpowiedzi nie bylo tam zadnej, lub prawie zadnej zblizonej
      do oczekiwan wyrazonych w Twoim wstepie. No, chociaz paru prawdziwych sie
      zglosilo..... Ale na szczescie rade dobra, do powrotu tutaj mnie zmuszajaca
      przeczytalem i tu odpowiedz znalazlem. Jak to milo odrobine wiedzy w
      poniedzialkowy ranek posiasc. Nie wiem, czy jest tu jeszcze kolega zamoy, ale
      ucieszy sie gdy uslyszy, ze sie z nim calkowicie zgadzam w kwestii rozwijania
      skrzydel.
      • Gość: zamoy Re: aaaaaaa - wrocilem do tego watku IP: *.swipnet.se 01.10.01, 10:34
        Jestem, choc wlasciwie mnie nie ma. Nie mam jeszcze przekonania do forumowania.
        Raczej czytam w przerwach w pracy, ktorych wiele nie ma. Ale pozdrawiam przy
        poniedzialku i udanego tygodnia zycze.
        • Gość: a Re: aaaaaaa - wrocilem do tego watku IP: *.swipnet.se 01.10.01, 10:43
          Sytuacja analogiczna i u mnie. Jak jednak wynika z mojej wymiany z kolezanka
          ronja, ani sie czlowiek obejrzy - wciagna, jak to bagno blotniste. Na szczescie
          w weekend mialem lepsze zajecia niz siedzenie przed ekranem (tym bardziej, ze
          mi komputer w domu siadl), wiec jeszcze nie wciagneli. pozdrawiam rowniez
          • Gość: zamoy Re: aaaaaaa - wrocilem do tego watku IP: *.swipnet.se 01.10.01, 10:51
            Czytalem cala te rozmowe i nabieralem coraz wiekszego sceptycyzmu do czestszego
            forumowania, bo choc nie pamietam tak dokladnie wspominanych filmow (z
            radzieckich wojennych najlepiej - Leca Zurawie), to perspektywa bagienna nie
            jest sympatyczna. Czesto nie chce sie nawet nic wtracac - w szczegolnosci na
            regionalnym lubelskim forum - ulubione kolory, najlepsza dzielnica....
            • Gość: a Re: aaaaaaa - wrocilem do tego watku IP: *.swipnet.se 01.10.01, 11:50
              Widzialem. Urocze. Zawsze mozna wlasny watek rozpoczac - tak wiele jeszcze
              mozliwosci - ulubiony prezenter TVLublin, najlepsze flaczki w miescie,
              najpiekniejsze zaulki na Tatarach....
            • Gość: kama czołem chłopaki IP: 212.182.110.* 01.10.01, 11:51
              co do rozwijania, to skutecznie wyleczyło mnie z misji samarytanki rozwojowej
              stado KIWI NIELOTÓW. chocbym flaki z siebie wypruła nie poleci, to oj nie. Poza
              tym gdzie czas na mój rozwój (o, jaki piękny blądorym!!!)
              Bagno, NIE!!!
              Paraliżuje i wciąga. Im bardziej wierzgasz ku wolności tym blizej dna i stęchła
              woda w ustach. Człowiek - bagno to koszmar. Wciąga lata, siły i twórczą energię
              i tak trudno się od niego uwolnić (wg. mnie gorszy niż softy)
              No to skrzydła w górę, a może to miotełka i ............. do roboty
              • Gość: a czołem kama IP: *.swipnet.se 01.10.01, 11:57
                Jak to milo Cie znowu uslyszec. Nie wolno im sie rozwijac mowisz? I gdzie czas
                na Twoj rozwoj? Hm, moze by tak razem. Kazde rozwija sie pod wplywem tego
                drugiego. I cenne i przyjemne. A na nieloty kazdy kiedys trafil. Niezbyt to
                zachecajace, wiem, ale z czasem jest coraz lepiej, szybciej sie dostrzega
                potencjal do latania.
              • Gość: zamoy Re: czołem chłopaki IP: *.swipnet.se 01.10.01, 12:13
                Co tu nie zajrze, cos ciekawego sie pojawia i od pracy odciaga. Ciekawe
                dlaczego? Kama, nie poddawaj sie. Z pewnoscia wlasnie w tej chwili, gdzies na
                swiecie, jakis ideal mysli, ze chetnie poznalby taka, ktora nie cierpi softies
                (chusteczek tej firmy tez nie?) i bagiennikow. I cos go popycha by udac sie
                akurat tam, gdzie Ty przebywasz, akurat w tym samym czasie. Bywaj tam gdzie
                bywasz (pod warunkiem, ze nie tylko o siebie w domu), a znajdzie sie.
                A teraz ide pisac co innego, pa.
                • Gość: kama jak z leśmiana... IP: 212.182.110.* 01.10.01, 20:18
                  o dwojgu ludzieńkach to czekanie może sie skończyć, a co mi powspólnej
                  z "prawdziwym" mogile????
                  Bywam, mam oczy szeroko zamkniete i .... NIC. E, idę poczytać biegnącą z wilkami
                  czego i Wam życzę.
                  • Gość: a Re: jak z faulknera IP: *.swipnet.se 02.10.01, 09:55
                    Zniechecenie wkradlo sie wkradajac podstepem w postep, wkradlo wkradaniem
                    niecnym i wlazilo juz, tak, wlazilo, siegajac coraz glebiej i glebiej i glebiej
                    w glab glebokosci niezglebionych na miare kanionow najglebszych wpadalo,
                    lecialo, gnalo, szalalo, chodzmy, pedzmy, galopem, cwal, cwal, szybciej, nie
                    pozwolmy, nie dajmy, jeszcze szybciej, niech nie przescignie naszego biegu,
                    niech nie zwyciezy, niech. Nie. Wir szalony, zakreca, raz, dwa, trzy, wir, wir,
                    szal, szal. Jest. Ruszaj rumaku raczy, ognisty ogierze ochoczy, wiatr, deszcz,
                    nawalnice nadzieja narodzone wyniosa Cie, niesc beda, a tam juz, a tam przed
                    Toba swiat, tam przed Toba obraz, tam przed Toba pelnia, tam przed Toba Ty sam
                    w prawdzwosci spelniony. Czy jest szczesliwym kto walczyc nie musi, czy jest
                    prawdziwym o kogo walczyc nie trzeba.
    • Gość: a Re: Szukam prawdziwego mężczyzny z LUBLINA .... IP: *.swipnet.se 02.10.01, 13:01
      Droga Kamo,
      Korzystajac z przerwy na lunch pozwolilem sobie powiadomic o Twoim mailu
      wszystkich tych ktorzy zagladaja na forum regionalne Lublin. No, a jesli nikt
      sie nie odezwie, to Ci niewielki wybor na forum pozostaje.............
      Pozdrowienia, a
      • ronja Re: Szukam prawdziwego mężczyzny z LUBLINA .... 02.10.01, 14:25
        Cześć "A"!
        Jak tam parapetówa?

        Pozdrawiam,
        Ronja
        • Gość: a Re: Szukam prawdziwego mężczyzny z LUBLINA .... IP: *.swipnet.se 02.10.01, 14:52
          witaj ronja,
          parapetowa niezwykle udana, a jednoczesnie tak odlegla od tych ktore pamietam z
          przeszlosci, a ktore sprawialy, ze sasiedzi nienawidzili nowowprowadzonego
          przez nastepne pol roku. Pozwala mi to wierzyc, ze mieszkanie szczesliwym dla
          mnie bedzie. Nienajprawdziwsza ta parapetowa byla, bo mieszkanie juz w pelni
          urzadzone i nie tylko na parapetach goscie siedzieli, dlatego tez na jej
          okreslenie uzywalem terminu niezgodnego z ust.o j.pol. A jak Tobie minal
          weekend?
          Pozdrawiam rowniez, a
          • ronja Re: Szukam prawdziwego mężczyzny z LUBLINA .... 02.10.01, 15:31
            No to super, że parapetówa udana!
            "Zróbmy więc prywatkę, jakiej nie przeżyłnikt..."

            Weekend był super, prześpiewany i przejeżdżony konno, a tymczasem następny
            nadchodzi...
            • Gość: a Re: Szukam prawdziwego mężczyzny z LUBLINA .... IP: *.swipnet.se 02.10.01, 15:44
              Przejezdzony konno powiadasz? Nigdy nie potrafilem sie osobiscie zdobyc na
              wyczyny hippiczne, choc mam w rodzinie kilku milosnikow koni.

              Przespiewany? A ladne piosenki przynajmniej?

              Nie zgodze sie tylko, ze wekend nadchodzi. Nawet ja, optymista, nie moge nie
              dostrzec, ze do niego jeszcze baaardzo dlugo. Tym bardziej, ze zapowiada mi sie
              wyjatkowo zapracowana reszta tygodnia.
              • ronja Re: Szukam prawdziwego mężczyzny z LUBLINA .... 02.10.01, 15:48
                Piosenki były z serii:
                "Gdzie ta keja.."
                albo
                "Słońce nad stadniną..."
                albo:
                "Tańcz, głupia, tańcz..."

                Co Ty, weekend już za pasem!
                A wraz z nim znów lasy i pola i konie...
                • Gość: a Re: Szukam prawdziwego mężczyzny z LUBLINA .... IP: *.swipnet.se 02.10.01, 15:57
                  dwoch pierwszych piosenek nie znam. Potrafie wyobrazic sobie slonce nad
                  stadnina, ale gdzie ta keja - nie wiem. Tu ze skrucha wyznam, ze nie wiem nawet
                  co to keja. Czy pochodzi od dzokeja? Lady Pank pamietam doskonale, choc bylo to
                  tak dawno, ze doskonale pamietanie tej piosenki mogloby swiadczyc o
                  postepujacym procesie starzenia, kiedy to im cos odleglejsze wyrazniejsze.

                  Weekend za pasem - dobrze tez taka taktyke przyjme. Nie ma co, tuz, tuz. Ledwie
                  sie obejrze i bedzie. A wtedy....... zalezy od pogody.
                  • ronja Re: Szukam prawdziwego mężczyzny z LUBLINA .... 02.10.01, 16:18
                    Oj, nie psuj...
                    Bo jak będzie lało, to też za bardzo nie pohasam!
                    • Gość: Laura Re: Szukam prawdziwego mężczyzny z LUBLINA .... IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 02.10.01, 22:55
                      Słuchaj Kama, nie zadawaj takich tematów w nadziei że odpowie ci
                      ten „prawdziwy”. Polemizować możnaby już z samą deifinicją tego pojęcia, która
                      jest wyjątkowo nieostra gdyż obciążona jest subiektywnoscią każdej osoby która
                      ja stwarza. To jak rozmowa o ulubionych kolorach, każdy lubi inny i
                      niekoniecznie musi to precyzować. Pamiętasz piosenkę „Gdzie ci meżczyźni , nie
                      byle jacy...?” Znam parę miejsc gdzie tacy przebywają (i nie myślę o burdelach
                      w tym momencie) ale nie jest to raczej internet. Najwięcej tych „prawdziwych”
                      jest w domach przy swoich żonach, ale cóż tych nie będziemy łowić, choć często
                      oni sami próbują się wplątać w sieci. Profil męskiego internauty skupia się w
                      obrębie dwóch modeli :
                      1/ informatyk lub inny gość z net_dostępem rozleniwiony pracą i próbujący
                      walczyć ze zbyt wolno upływającym czasem, traktują net jako chwilowe
                      zaciągniecie się energią,
                      2/ facet z problemami i zbyt dużymi wyobrażeniami o świecie a zbyt małymi o
                      sobie, w necie próbuje odwrócić proporcje, znak rozpoznawczy: sweter w romby,
                      tak często noszony ze nawet jak go zdejmie to wciąż jarzą się te romby na jego
                      klatce.
                      Oczywiście jak wszędzie zdarzają się wyjątki i prawdziwe perełki, ale szkoda
                      życia na szukaniu ich tutaj. Tutaj perły szybko matowieją albo okazują się z
                      czasem tylko szkiełkiem wypełnionym rozmarzonym powietrzem.
                      Kama , nie trać nadziei..... ja wciąż jej nie tracę.
                      • Gość: a Re: do laury i kamy IP: *.swipnet.se 03.10.01, 10:45
                        Szanowne Panie,

                        Kobiety maja przepiekny dar wpedzania mezczyzn w skrajna frustracje. Jak
                        zareagowac na takie dictum? Ja zgadzam sie z wiekszoscia uwag zawartych w
                        poscie Laury, choc jako czlowiek, ktory trzy dni temu postanowil dolaczyc swoje
                        zlote mysli do pozostalych wyrazanych na forum, poczulem sie zdruzgotany
                        charakterystyka osobnikow plci meskiej buszujacych w sieci. Stalo sie tak,
                        mimo, ze nie naleze do bywalcow, a odzywam sie wlasciwie jedynie w tym watku.
                        Na uzytek wlasny postanowilem sie pocieszyc faktem, ze nie bedac facetem w
                        swetrze w romby i nie leniac sie w pracy, musze nalezec do tych perelek. Nie ja
                        jedyny chyba pragne po prostu kontaktu z ludzmi, ktorego zagoniona
                        rzeczywistosc nie zawsze jest w stanie dostarczyc. Coraz czesciej przeciez
                        zamykamy sie w kregu swoich znajomych, choc takze poza nimi sa ludzie
                        wartosciowi i interesujacy. Ot, chociazby, Wy, obie Panie, z ktorymi w
                        przeciwnym razie nie moglbym pewnie konwersowac, ale takze i inni, mili i
                        sympatyczni uczestnicy tego forum. Zgadzam sie z Laura, ze byc moze gdzie
                        indziej nalezy szukac tego prawdziwego, ale nie dlatego, ze w sieci siedza same
                        szklane paciorki, lecz dlatego, ze dopiero przy osobistym kontakcie zadzialac
                        moze chemia i wtedy dopiero sie wie, ze to wlasnie ten tylko ten (ze pozwole
                        sobie takze piosenke zacytowac). W sieci natomiast znalezc mozna znajomych i
                        przyjaciol. Przeciez to takze ma swoja wartosc. Czesto odkryc mozna w ludziach
                        cos, czego nie dostrzega sie przy kontakcie osobistym. Poruszylo mnie
                        twierdzenie, ze najwiecej prawdziwych mezczyzn siedzi w domu przy zonach. Nie
                        wiem, doprawdy, nie przeprowadzilem badan, ale pozwole sobie na dwie uwagi - po
                        pierwsze duzo zalezy od wieku i dojrzalosci - czasem wczesny slub wynika z
                        glupoty a skutkuje tragediami i skrzywiona psychika, a po drugie zdarzaja sie w
                        zyciu takie przypadki, ktore nie pozwalaja na osiagniecie pelni tego szczescia
                        i fakt, ze ktos nie spotkal tej drugiej osoby, rozczarowal sie, lub kogos
                        stracil nie moze przesadzac o wartosci takiego czlowieka.

                        Bardzo serdecznie pozdrawiam,
                        Artur
                        • Gość: Laura Re: do laury i kamy IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.01, 19:25
                          Artur, nie był moim celem nikogo obrażać ani wpędzać we frustrację.
                          Choć z drugiej strony ktoś kiedyś powiedział że ludzi trzeba albo bawić albo
                          nimi wstrząsać i jak się nad tym zastanowić to na tych dwóch zasadach opiera
                          się najwieksza oglądalnosć programow telewizyjnych.
                          Ale ad rem... każda charakterystyka o ile ma być skrótowa często grzeszy
                          uogólnieniami. Pozwoliłam sobie skreślić ten opis na bazie moich skromnych
                          doświadczeń w necie. Nie wybierałam reprezentatywnej grupy, nie poświęcam
                          internetowi więcej niż godzinę dziennie. Ale zetknęłam się z tym i owym, stąd
                          moje wnioski, nie twierdze że oddające do końca prawdę. Znajomosći z sieci – to
                          magia słów, gra wyobraźni ale tylko w czasie rzeczywistym. Sami nie jesteśmy w
                          stanie tego zrozumieć jak bardzo wciągająca jest netowa_rozmowa_o_niczym. I
                          rzeczywiscie te rozmowy mają swoją specyfikę, w większości nie do powtórzenia
                          w realnym życiu. I to jest wielki plus internetu, niezaprzeczalny. Nie staram
                          się go umniejszać. Ale... bardzo trudno jest przenieść znajomość internetową w
                          real. Ciekawa nawet jestem ilu osobom sie to udało. Zawsze na pewnym etapie
                          porozumienia pojawia się ciekawosć drugiej osoby, chęć odkrycia brakujących
                          cegiełek oraz konfrontacja z własnymi wyobrażeniami. I wtedy pojawia się jakis
                          zgrzyt... Chyba że jest to perełka ;))))
                          Ze stwierdzenia że najwiecej prawdziwych mezczyzn siedzi w domu przy zonach ,
                          nie należy wnioskować ze ci którzy poza tym zbiorem są bee i fuj. To raczej
                          przewrotne prawo popytu, które sprawdza się również w zyciu naszym codziennym,
                          mówiące o tym że cennosć dobra jest często określana stopniem jego
                          niedostępności. Jeśli coś jest rzadkim dobrem, mimowolnie podwyższamy jego
                          wartosć. Ale perły są również mało dostępne , dlatego warto o nich marzyć,
                          choćby tutaj....
                          Pozdrawiam tak całkiem realnie a nie tylko rozmarzonym powietrzem :)))
                          • ronja Re: do laury i kamy 04.10.01, 07:53
                            Lauro, częsci się udało. Przenieść kontakty wirtualne do realu. i są to
                            naprawdę wartościowe przyjaźnie.
                            Pozdrawiam,
                            Ronja

                            PS Grunt, żeby w sieci za bardzo nie udawać. Wtedy nawet się nie zauważy jak
                            szybko świat wirtualny staje się rzeczywistością...
                          • Gość: a Re: do laury IP: *.swipnet.se 04.10.01, 11:33
                            Droga Lauro,

                            Jak to cudownie kilka madrych slow do siebie kierowanych przeczytac. Nie
                            poczulem sie obrazony Twoim pierwszym postem, a frustracja moja nalezala raczej
                            do tych ktore z dobrotliwym usmiechem przyjmujemy i wynikala jedynie z faktu,
                            ze umysl zgadzal sie z Twoimi uwagami, a serce rwalo, by bronic wszystkich
                            uogolnionych.

                            Kolejna moja uwaga dotyczy tymczasem magii slow internetowych. Owszem, to
                            niezaprzeczalna zaleta internetu, owszem moze sie prawdopodobnie zdarzyc, ze w
                            zderzeniu z rzeczywistoscia magia prysnie, ale czyz nie jest slowo magicznym
                            niezaleznie od medium. Slowem czarowac mozna nie tylko w sieci. Nie wartosciuje
                            tym stwierdzeniem Twojej wypowiedzi, z ktora zgadzam sie w pelni. Staram sie
                            jedynie dopowiedziec to o czym nie wspomnialas. Stosunki miedzyludzkie opieraja
                            sie na slowach i czy mowionym czy pisanym ono jest, ma ogromna moc
                            oddzialywania. Odpycha, przyciaga, drazni, koi, raduje i smuci. Gdyby tak
                            obedzec nas wszystkich z cial i pozostawic slowa jedynie i tak bylibysmy w
                            stanie laczyc sie w pary, zdobywac przyjaciol i wrogow sobie zyskiwac. Jesli
                            wiec ktos jest soba w sieci i wypowiada swoje opinie w sobie przydany sposob,
                            nie powinien obawiac sie, ze spotkanie w swiecie realnym z druga podobnie
                            zachowujaca sie osoba bedzie rozczarowaniem. Mozna calkiem prawdziwe znajomosci
                            i przyjaznie nawiazac - co zreszta ronja potwierdza w swoim poscie. Postarac
                            sie jedynie nalezy nie budowac fizycznego obrazu drugiej osoby. Nie jest to
                            latwe, a ja sam mam sklonnosci do takiej wizualizacji. Ale w teorii da sie. Jak
                            byc pewnym, ze ktos jest soba, spytasz jednakowoz - ale przeciez to takze
                            problem realnego swiata.

                            To tyle. Ot, taka drobna uwaga czlowieka miedzy spotkaniami rozerwanego - jesli
                            wiec zbyt malo rozbudowana, jesli czasem w niepozbierane mysli przybrana,
                            wybacz. Musze juz biec....

                            Zalaczam serdeczne pozdrowienia (te jak najrealniejsze naturalnie),
                            Artur
                            • Gość: Laura Re: do Artura IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.01, 21:46

                              Jeśli chodzi o internet, to obserwuję u siebie proces falowy, na przemiennie
                              pojawia się zainteresowanie podbudowane ciekawością świata i innych, po czym
                              następuje rozczarowanie i przejście w tymczasowy tryb „off line”. Pocieszające
                              w tym sensie, że nie ma stałego uzależnienia, ale z drugiej strony oddaje to
                              złudność netu... czasami mam wrażenie że kontakty w necie można przyrównać do
                              poznawania człowieka w rzeczywistości za pomocą palca, który on wystawia zza
                              wielkiej kotary zasłaniającej całą jego postać.

                              Właśnie wtedy pojawia się skłonność do wizualizacji, nie uciekniemy przed nią i
                              śmiem twierdzić, że im większą ktoś ma wyobraźnię tym trudniej wyzbyć mu się
                              tej próby odgadnięcia rzeczywistości. Nie postrzegam w tym zagrożenia dla
                              obopólnej sympatii, o ile się zrodzi. Ale może okazać się przeszkodą gdy
                              dodatkowo dochodzą oczekiwania co do pojawienia się owej chemii. Dlatego nie
                              jest grzechem wyobrażać sobie, ale nieostrożnością jest jeśli do wyobrażeń
                              doda się zbyt wiele oczekiwań.
                              Niestety, choć nie wiem czy niestety, ludzie 80% bodźców odbierają wzrokowo, w
                              gruncie rzeczy to bardzo zastanawiające jak dużo potrafią dostarczyć pierwsze
                              trzy minuty „wizualne” kontaktu z drugim człowiekiem, nie chodzi tylko i
                              wyłącznie o wygląd, ale o gesty, mimikę, sposób chodzenia, patrzenia itp. Pod
                              tym względem jesteśmy poznawczymi skąpcami i w wielu przypadkach, a w zasadzie
                              zawsze, dokonujemy mnóstwa założeń dotyczących drugiej osoby po tym jak
                              przedstawia się ona dla naszych oczu. Ja też się tak zachowałam oceniając
                              jednoznacznie facetów w swetrach w romby :)))) Nikogo już chyba nie dziwi
                              fakt, iż osoby o większej atrakcyjności fizycznej są lepiej traktowane i to
                              zarówno na polu osobistym i zawodowym, są milej obsługiwane w sklepach, mają
                              większe szanse przy naborze do pracy, im częściej są przypisywane pozytywne
                              cechy. To stereotypy dyskryminujące „mniej ładnych” i mimo iż tego nie
                              popieram, wiem że ja również podlegam takiemu schematycznemu myśleniu. Ale cóż,
                              jesteśmy tylko ludźmi, a może aż...

                              Pozdrawiam realnością przebijając się przez wirtualność
                              • Gość: eor do Laury IP: *.swipnet.se 05.10.01, 12:51
                                Poniewaz zaczelas od internetu - podobnie zrobie i ja. Swoj stosunek do sieci,
                                moglbym wlasciwie wyrazic niemenowym: mam tak samo jak Ty, z tym wszakze
                                zastrzezeniem, ze po raz pierwszy korzystam z takich dobrodziejstw internetu,
                                jak forum. Nie wciaga mnie to nadmiernie, nie fascynuje, nie przeraza, moze
                                najwyzej zadziwia, ze tak latwo nawiazac kontakty. Nigdy nie mialem z tym
                                najmniejszych problemow, ale zeby az tak. Scenariusz w ktorym podchodzisz do
                                kogos, wtracasz mu sie do rozmowy, a nastepnie calkiem otwarcie i dlugo
                                rozmiawiacie, nie nalezy chyba do najczestszych, czy najbardziej
                                prawdopodobnych. A przeciez ja tak wlasnie uczynilem.... Ha, tyle, ze tutaj
                                pojawia sie nam kwestia wzrokowego postrzegania swiata.

                                Nie mam nic przeciwko temu by wzrok stanowil podstawe postrzegania naszego
                                swiata, choc gdyby ewolucja pokierowala nami inaczej tworzylibysmy nasze swiaty
                                na podstawie dzwiekow, czy zapachow. Zastanawialem sie kiedys przy okazji
                                lektury Pachnidla, czy moglbym sie obejsc bez niektorych zmyslow i dreszcze
                                przechodzily mi po plecach myslac co mozna stracic. I co bys wybrala? Ja po
                                dluzszym czasie doszedlem do wniosku, ze gdybym mial sie czegos wyzbyc, to
                                wlasnie zapachu, choc rownoczesnie zegnalbym sie ze smakiem. Tragiczny wybor.

                                Ach, ten wzrok. Tak nauczylismy sie patrzec i oceniac przez pryzmat obrazu, ze
                                jestem przekonany, wracajac do mojej uwagi o latwosci kontaktow, ze scenariusz
                                opisany przeze mnie bylby wykonalny jedynie w przypadku ogromnej atrakcyjnosci
                                osoby przerywajacej czyjas konwersacje. Wizualizacja jest zmora kazdego kto
                                wierzy w nielimitowane porozumienie dusz.

                                Z niejakim wstydem przyznam, ze wyobraznie mam nad miare wybujala i obrazy w
                                glowie tworza sie niezaleznie od woli mojej. Stad tez wcale nie dziwi mnie
                                postrzeganie innych poprzez ich obraz. Jednak, i tu pojawia sie zastrzezenie,
                                kiedy juz nawiazemy z kims kontakt, kiedy porozmawiamy, kiedy poznamy kogos
                                poprzez slowa, wyglad tej osoby stanowic bedzie wlasciwie dopelnienie. Jesli w
                                naszych planach nie mamy zawrotnych porywow uczuc, to nawet nie powinnismy byc
                                zbytnio rozczarowani odnosnie do wygladu nie pokrywajacego sie z naszymi
                                wizjami. Obraz realny nie bedzie nigdy zgodny z naszymi wyorazeniami, ale czy
                                przez to bedzie gorszy? W koncu moze przeciez byc lepszy.

                                Mamy 3 minuty na to zeby dobrze sie zaprezentowac i zrobic dobre wrazenie. A co
                                jesli zainteresowalismy juz kogos wczesniej. Pamietam moment gdy Marek
                                Niedzwiecki pojawil sie po raz pierwszy w TV. Szok potworny, ale czy ktos
                                przestal go przez to lubic, przestal sluchac jego programow? Alez skad, ludzie
                                najwyzej mowili - ja wole go sluchac. Czy ma dla nas prawdziwe znaczenie jak
                                wyglada nasz ulubiony autor? Czy ktos zadaje sobie pytanie - Czy Joyce byl
                                przystojny? Albo czy Sarah Vaughn byla pieknoscia? Chcemy wiedziec jak
                                wygladali, bo jestesmy ciekawscy, mamy wlasny ich oraz, ale konfrontacja z
                                rzeczywistoscia nie zmieni oceny ich przekazu.

                                Straszliwie sie rozpisalem, koncze wiec. Jesli masz ochote i uznasz to za
                                wlasciwe, to prosze nie wahaj sie napisac na adres mailowy powyzej. Nie wiem
                                czy nie zanudzamy innych naszymi postami....:)))))))

                                Przesylam promienne usmiechy, nawet bardzo promienne, gdyz wlasnie slonce
                                zajrzalo mi do pokoju.
                                Artur
    • Gość: zamoy Re: Szukam prawdziwego mężczyzny z LUBLINA .... IP: *.swipnet.se 03.10.01, 15:01
      Temat poszukiwania poruszyl mnie tak mocno, ze zostal poruszony w mojej pracy.
      I oto kolezanka podeslala mi wzorzec idealnego mezczyzny wedlug stron intern.
      www.kobiety.pl Cytuje:

      Jaki jest idealny mężczyzna?
      Ma odpowiednią pozycję społeczną i ekonomiczną. Jest ambitny, pracowity, stały
      w uczuciach, życzliwy i szczery. Ma wysoki współczynnik inteligencji, można na
      nim polegać. Wygląd też nie jest obojętny - wysoki wzrost, wysportowana
      sylwetka...
      Na podstawie badań Davida Bussa, przeprowadzonych w 37 krajach.

      No to powiedzmy sobie - tego sie spodziewalem i podtrzymuje swoje twierdzenie -
      tacy ISTNIEJA. I to w Lublinie. I to wielu.

      Nie wiedzialem natomiast (co takze mi podeslano) ze: Człowiekowi potrzebne jest
      do szczęścia sześć przytuleń dziennie - Virginia Satir, amerykańska psycholog.

      A to dobre! I skad tu teraz wziac te 6 dziennie. fortune mozna by zrobic na
      opracowaniu stosownego urzadzenia.

      Zycze wszystkim milego dnia.
      • Gość: kama nadal bez sutry.... IP: 212.182.110.* 03.10.01, 17:36
        ja tu tylko co prawda odkurzam przelotnie, ale:
        a) jestem kurcze stara jak nie przymierzając dwa światy i wiem co mogę , a
        czego nie znajdę w cyberprzestrzeni
        b) w zwiazku z wiekowym wiekiem i ścinającą z nóg inteligencją szanse na
        znalezienie tego jedynego są równe zeru. WIEM, ALE ZGODNIE Z BLONDLOGIKĄ -
        SZUKAM. Ale przecież nie tu, tu tylko daję upust swojemu zwątpieniu. I udaję,
        że coś piszę, zamiast stworzyć jakieś wiekopomnonudne dzieło w 40 tomiszczach.
        c) gdzie więc mądrale szukać? Na konjach jak ronja - odpada, są za duże i się
        boję. Praca - same kobitki, owszem b. miłe, ale do tego rodzaju związku jeszcze
        nie dorosłam. Więc gdzie?
        d) co śmieszniejsze jestem posiadaczką nielota. Donoszę, że mimo usilnych,
        wieloletnich starań nie poleciał!!
        e) chcę głasków NIELIMITOWANYCH!!!Inaczej moja twórcza kobiecość wyschnie na
        wiórek.Chcę do małpek bonobo. A tak swoją drogą to kto prosił tego kretyna by
        złaził z drzewa?
        Ito tyle na dzisiaj, moja młoda korespondencjo
        • ronja Re: nadal bez sutry.... 04.10.01, 08:01
          Kamo, konie nie są takie złe i straszne, jak je malują.
          A związki koniarzy bywają trudne i specyficzne w porównaniu do tych
          "normalnych"...
          • motor Re: nadal bez sutry.... 04.10.01, 09:03
            Nie jestem z Lublina, ani prawdziwy, ale jak pasuje to proszę bardzo.
            Wypożyczalnia sprzętu gospodarstwa domowego i uciech cielesnych.
        • Gość: a Re: nadal bez sutry.... IP: *.swipnet.se 04.10.01, 10:03
          Droga Kamo,

          Czy ja wiem, czy mozna mnie zalizyc do MLODEJ korespondencji, jak to ladnie
          ujelas. Ludzie maja tak rozne podejscie do wieku. Ja mlody bede nawet za sto
          lat. Przestane moze dobrze sie zapowiadac, ale co tam. To i tak zalezy od
          zawodu....

          W punkcie c pytasz - gdzie madrale szukac - wydaje mi sie, ze kolega zamoy
          kilkakrotnie juz cale listy potencjalnych miejsc przesylal:) Nie wiem, czy
          powinno sie radzic innym, doprawdy nie wiem. A moze nie warto szukac, moze
          nalezy cieszyc sie tym co jest? Moja rybia natura burzy sie, gdy takie slowa
          slyszy, ale moze warto....

          Odnosnie do nielotow - wybacz teoretyczne rozwazania, lecz bywa czasem, ze
          czlowiekowi sie nie chce, bywa, ze wpada w samozadowolenie, rutyne. Niemal
          kazdy osiada na laurach (z calym szacunkiem dla mojej przemilej rozmowczyni z
          tego forum) i sztuka polega na tym by go zmusic do czynu. Wiem, jak trudno
          wykrzesac w sobie iskierke, jak trudno pobudzic do dzialania innych i samemu
          ciagle wykazywac inicjatywe. Ale jesli nielot wieloletni, to chyba znaczy, ze
          wartosciowy. Piszesz, Kamo, ze pragniesz faceta z pasja - a nie da sie jej
          wzbudzic w nielocie? Jakas niegrozna, ktora moglaby i Ciebie angazowac -
          podroze, sport jakis (narty czy nurkowanie), albo fotografia (to niezle bo
          moglabys wdzieczny zapewne obiekt realizacji tej pasji stanowic).

          A moze warto poinformowac nielota o swoim podziwie dla sposobu bycia malpek
          bonobo? Moze zazadac nielimitowanych glaskow? Tupnac, huknac, czy cos takiego...

          I nie martw sie Kamo, ze jestes bez sutry - niektorzy nawet kamy nie maja....

          Zalaczam promienne usmiechy.
          • Gość: zamoy Re: nadal bez sutry.... IP: *.swipnet.se 04.10.01, 15:16
            Ja chyba nie jestem zbytnio spostrzegawczy - dopiero teraz zauwazylem, ze
            nadajemy korzystajac z tego samego tele2. Eureka. Czuje, ze gdyby na mnie
            polegac, to zgodnie z zyczeniem kamy do tej pory nie zeszlibysmy z drzewa.
            Pozdrawiam wiec z Lulea.
            • eor do zamoya - od a ze zmienionym nickiem 04.10.01, 15:42
              Domyslilem sie, ze ten ostatni post byl do mnie, ale zeby takie wiesci.... It
              is official - swiat jest dziura!!!!! Tym bardziej, ze wydaje mi sie, ze mamy
              wspolnych znajomych..... Zmienilem swojego nicka dla potrzeb zalozenia skrzynki
              na tym portalu. Adres u gory. Feel free.
              Artur
              • Gość: o Re: do zamoya - od a ze zmienionym nickiem IP: 212.182.110.* 06.10.01, 16:49

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka