Dodaj do ulubionych

Margoolcia....dziecko:):):)

03.11.05, 13:39
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23210&w=31233110
ja urodziłam się 01.07.1982....:):)
widze, że jesteśmy do siebie nawet podobne
Obserwuj wątek
    • singelka Re: Margoolcia....dziecko:):):) 03.11.05, 13:44
      horoskop.wp.pl/kat,15080,hpartnerstwo.html
      poczytaj, ale nie wierz w te bzdury mimo wszystko..
      bo to nie zawsze się sprawdza:):)
      • margoolcia Re: Margoolcia....dziecko:):):) 03.11.05, 14:12
        cześć Singelka :-) ale numer....to Ty też raczek jesteś....kurcze ja czasem
        myślę że to dlatego mi się nie układa z facetami że jestem rakiem. Łatwo mnie
        zranić, jestem bardzo delikatna....itd itp. dużo cech z charakterystyki naszego
        znaku się zgadza....przynajmniej ze mną :-)....ale raki zwłaszcza raczki są
        fajne...bo mam bardzo dobre koleżanki z tego znaku....:-) pozdrawiam Cię :-)
        • singelka Re: Margoolcia....dziecko:):):) 03.11.05, 14:31
          bosz....jakbyś mi to z ust wyjęła...
          • margoolcia Re: Margoolcia....dziecko:):):) 03.11.05, 15:04
            kurcze...a najgorsze jest to że prawie wszystkie dziewczyny raczki jakie znam
            są samotne :-(.......
            • singelka Re: Margoolcia....dziecko:):):) 03.11.05, 15:56
              ee.....nie gadaj lepiej:)
              " los się kiedyś musi odmienić...."
              a wiesz, jaka ta wolność jest czasami fajna??
              • margoolcia Re: Margoolcia....dziecko:):):) 03.11.05, 16:06
                no..raz na wozie raz pod wozem ;-)teraz mi sie nie szczęści ale może już
                niedługo :-)...a teraz siedzę i próbuję zmajstrować jakieś kolczyki "hand-
                made" ;-)
                • singelka Re: Margoolcia....dziecko:):):) 03.11.05, 17:36
                  no wlasnie, a jak z Twoim menem?? poprawiło się?
                  • margoolcia Re: Margoolcia....dziecko:):):) 03.11.05, 17:55
                    a..wiesz co jest dziwnie.....z jednej strony mu zależy i się stara...a z
                    drugiej to o co Go prosiłam żeby spróbował zmienić w swym zachowaniu nawet nie
                    próbuje....
                    nie wiem np. dlaczego nie chce przychodzić do mnie do domu....on do siebie
                    zaprasza mnie bardzo chętnie..(często są to spotkanka w rodzinnym gronie),
                    powiedział mi że gdybym miała takich rodziców jak jego eks to bym już dawno
                    była po ślubie, że by mu wysrtarczyl rok na podjęcie decyzji)
                    plany poważne to on pewnie miał....chciał żebyśmy razem mieszkali (puki co jak
                    nie mam pracy nie chciałam sie ode mnie wyprowadzać).czas pokaże jak będzie....
                    • singelka Re: Margoolcia....dziecko:):):) 03.11.05, 18:05
                      a co on ma do Twoich rodziców? lubią go?:):)
                      widzisz, bo to własnie tak niekiedy jest dziwnie...
                      ale mam nadzieję, ze Wam się ułoży, bo mi sie nie układa wcale...
                      nic a nic:P
                      • margoolcia Re: Margoolcia....dziecko:):):) 03.11.05, 18:13
                        no właśnie to jest tak....mama jak go poznała to jej się podobał z resztą nawet
                        długo jej się podobał...ale póxniej ją to zaczęło dziwić dlaczego on nie
                        przychodzi, dlaczego się zadko spotykamy (2 razy w tygodniu)a on przeciez
                        pracuje do 18,ona myśli że on powinien być na kazde moje zawołanie...a ja bym
                        nie chciała go wykorzystywać tylko wspólnie z nim decydować,
                        ale generalnie najbardziej moją mamę denerwuje to że nie chce do mnie do domu
                        przychodzić...
                        • singelka Re: Margoolcia....dziecko:):):) 03.11.05, 18:20
                          można zrozumieć zdenerowowanie Twojej mamy...:)
                          a czemu on nie chce?? wstydzi się, czy co?
                          • margoolcia Re: Margoolcia....dziecko:):):) 03.11.05, 18:24
                            eee...wstydzić to się nie wstydzi...on jest stary koń ;-) 33 lata ma na karku ;-
                            ), ma swój sklep więc co do wstydu tą wątpię...
                            zadałam mu kiedyś takie pytanie...czy jakby doszło do małżeństwa to czy też by
                            nie przychodzil do moich rodziców....a on mi na to odpowiedział że to by była
                            inna sytuacja...
                            z drugiej strony koło się zamyka...tłumaczyłam mu że jak on sobie wyobraża
                            żebym z nim mieszkała jak moi rodzice za bardzo go nie znają...a on mi
                            odpowiedzial że przecież to oni z nim się nie wiążą tylko ja
                            • singelka Re: Margoolcia....dziecko:):):) 03.11.05, 18:30
                              w sumie on tez ma rację, że Ty się z nim wiązesz, a nie Twoi rodzice.
                              No ale jakaś przywoitosć nakazuje pójść do domu dziewczyny, to chyba normalne..
                              A gdybyś mu powiedziała, że Ty do niego na spotkania rodzinne nie pójdziesz??
                              Jak by zareagował?? A jesteście zaręczeni?:):)
                              • margoolcia Re: Margoolcia....dziecko:):):) 03.11.05, 18:36
                                hmm...widzisz to jest tak: jak jadę czasem do niego do sklepu(drugi koniec
                                miasta) to tam tez pracuje jego mama..i to ona nawet mówi:"i co Gosia jedziesz
                                dziś z nami do domu" "jedziesz do nas ? zrobiłam tiramisu" albo jak juz jestem
                                u nich (gdy się zbieram imówię Mojemu że czas juz żebym do domku wróciła, to
                                ona na to a przeciez u nas jest wolne łóżko.....)a jak byłam tam pod koniec
                                wakacji to przy stole wszyscy siedzieli a ona z takim tekstem : synu ożeniłbyś
                                się....ja chcę iść na Twoje wesele)...jak kilka razy on mi odmówił przyjazdu do
                                mnie tak ja mu ostatnio odmawiam tez wizyt u niego..
                                co do zaręczyn puki co jescze nie jesteśmy...
                                • singelka Re: Margoolcia....dziecko:):):) 03.11.05, 18:44
                                  może przez komentarze jego mamy On się czuje "ciśnięty"?? i mysli, że jak
                                  przyjedzie do Ciebie, to to samo go spotka?
                                  może za bardzo mama naciska?
                                  • margoolcia Re: Margoolcia....dziecko:):):) 03.11.05, 18:49
                                    no może ;-) śmieszy mnie czasem zachowanie jego matki....
                                    • singelka Re: Margoolcia....dziecko:):):) 03.11.05, 19:09
                                      a no właśnie...
                                      • margoolcia Re: Margoolcia....dziecko:):):) 03.11.05, 19:14
                                        boże..mam nadzieję że to się jakoś ułoży albo tak albo inaczej....męczy mnie
                                        taki stan rzeczy...
                                        a powiedz mi jak rozmowa kwalifikacyjna? moją mi przelozyli....
                                        • singelka Re: Margoolcia....dziecko:):):) 03.11.05, 19:24
                                          bo najgorsze jest, jak nie wiesz na czym stoisz i ta ciągła niepewność:)
                                          rozmowa dobrze, zobaczymy co dalej:)
                                          a czemu Ci przełozyli??
                                          • margoolcia Re: Margoolcia....dziecko:):):) 03.11.05, 19:29
                                            niepewność jest najgorsza....a poza tym czas biegnie dalej....

                                            a bo to z moja pracą jest strasznie zakręcone....dostałam skierowanie z urzedu
                                            pracy do firmy (z Urzedu dostałam druczek do wypełnienia czy pracodawca mnie
                                            przyjmuje czy nie...i oni mysleli że on mi to wypełni tego samego dnia haha) a
                                            tu sie okazuje że w przeciągu tygodnia od dopiero się umówi na rozmowę...a
                                            kiedy decyzje podejmie to juz nie wiem ;-)....jutro do niego zadzwonię i się
                                            dowiem może kiedy :-)
                                            • singelka Re: Margoolcia....dziecko:):):) 03.11.05, 19:36
                                              będzie dobrze, na pewno i musi byc dobrze...:):)
                                              trzymam kciuczki mocno..
                                              a z chłopem to się ułoży
                                              • margoolcia Re: Margoolcia....dziecko:):):) 03.11.05, 19:47
                                                ja za Ciebie też trzymam :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka