noida
20.12.05, 12:50
gdzie wszyscy zmęczeni Świętami przed Świętami mogą sobie pomarudzić.
Ja na ten przykład spędziłam ostatnie 4 dni na przygotowaniach do Świąt.
Weekend sprzątanie, wczoraj i dziś zakupy. Jutro muszę jechać dokupić jeszcze
prezenty, dodatkowo jutro zacznie się pewnie gotowanie. Mam 5 dni na
napisanie pracy zaliczeniowej, z czego 3 wypadają w Święta, więc nie napiszę
niczego. Chyba zacznę znów zarywać noce. Przez tą cholerną chorobę wszystko
spadło mi na głowę na ostatni tydzień.
Na dodatek czekają mnie w tym roku dwie Wigilie, czyli podwójne obżarstwo
("jak to, nie zjesz rybki? całą noc robiłam...") i w ramach bonusu pytania z
serii "a kiedy się wreszcie pobierzecie i zaczniecie robić nam wnuki?" +
analogiczne życzenia świąteczne ("i życzę Ci, żebyście następne Święta
spędzili już jako przykładne małżeństwo"- jakby to były życzenia dla mnie, a
nie dla wyrażającego te życzenia). Pierwszy dzień Świąt to obżeranie się u
dziadków, od 10 lat tymi samymi daniami, a od 4 lat przy tych samych
rozmowach- polityka, polityka, pułapki poprzedniego systemu, czemu nie ma w
tym kraju porządnego kandydata na prezydenta itp.
A potem już tylko spotkanie z przyjaciółmi i wreszcie będzie można w spokoju
wyjechać na narty, bo będzie już PO ŚWIĘTACH!!!
Normalnie nie mogę się doczekać.
A teraz wy :)