Dodaj do ulubionych

Boję się bliskości...:-(

21.12.05, 00:04
Mam 20 lat i pewien problem. Nie wiem dlaczego, ale boję się bliskości. Lubię
się przytulać do faceta, ale nic poza tym. Nadal jestem dziewicą i długo tak
pewnie pozostanie. Nie wstydzę się tego. Chodzi o to, że na samą myśl o tym,
iż mogłabym uprawiać seks odczuwam strach, czasem obrzydzenie. Po prostu się
boję. Boję się pocałunków itp. Dodam, że nie zostałam zgwałcona. Nie mam
pojęcia z czego to wynika. Mam problem ze znalezieniem faceta, ale wcale to
mnie nie martwi. Bo nie muszę nic z nimi...Jednak czasem strasznie odczuwam
potrzebę bliskości. To jakis paradoks. Może to się bierze stąd, ze
nasłuchałam się tyle o facetach. Nie chcę być postrzegana jako mięso!!!Nie
chcę, aby miłość do mnie zależała tylko od tego czy dobra jestem w łóżku. Po
co te całe zabiegania o kobietę, całe te zaloty jak i tak chodzi tylko o
jedno. Mnie myśl o normalnym zwiazku paraliżuje. Żle mi z tym. Kiedyś jeden
facet powiedział mi, że czuje mój strach. Miałam nawet takie głupie myśli,
żeby mój facet był ze mną, ale kochał się z inną kobietą. Byle nie ze mną. To
chore. Wiem. Ale ja już nie mogę. To błędne koło się zamyka. Dodam też, że
wielu mężczyzn się mną interesowało. Ale ja zawsze miałam jakąś wymówkę, żeby
ich spławić. Co robić? Pomóżcie. A może ktoś ma podobny prtoblem jak ja?
Obserwuj wątek
    • wesola_kicia Re: Boję się bliskości...:-( 21.12.05, 14:08
      przejdzie Ci jak się zakochasz
      • voker Re: Boję się bliskości...:-( 21.12.05, 14:56
        wesola_kicia napisała:

        > przejdzie Ci jak się zakochasz
        Moim zdaniem to nie jest takie proste. Problem jest chyba bardziej zlozony.
        • wesola_kicia Re: Boję się bliskości...:-( 21.12.05, 16:00
          ale chodzi o to,że jak się zakocha
          to weżmie ją na maxa
          a wtedy facet i ona poradzą sobie z tym problemem
          • voker Re: Boję się bliskości...:-( 22.12.05, 01:10
            Milosc nie rozwiazuje problemow, a pojawia sie wtedy, gdy jest ich malo (ta dobra) i jest sie gotowym na nia. Autorka musi najpierw zaufac, zeby sie zakochac. Facet tez musi byc sensowny, inteligentny, opiekunczy, troskliwy i uczciwy, zeby jej pomoc.

            Marianka: wejdz raczej na fora psychologiczne. ;-)
            • marianka_85 Re: Boję się bliskości...:-( 22.12.05, 02:23
              Dziękuję wam wszystkim za razdy. Myślałam, że nie spotkam się ze zrozumieniem.
              To, co przeżywam jest straszne. Wszyscy wkoło utwierdzają mnie w przekonaniu,
              że Facetom chodzi o jedno. I, że dla nich liczy się tylko sprawnośc seksualna i
              wygląd. Coraz bardziej odsuwam się od tego wszystkiego i mam glupie myśli.
              Coraz częściej zastanawiam się nad wyborem życia w pojedynkę. Pozdrawiam i
              dziękuję za jakiekolwiek reakcje na mó post.
    • maraiss Re: Boję się bliskości...:-( 21.12.05, 16:12
      trudno komuś pomóc kogo sie nie zna osobiście,
      na podstawie jednego postu...
      jedyne co moga tobie poradzić to to, żebyś wybrała się do
      dobrego psychologa, poważnie... bo wątpię, żebyś sama dała sobie
      rade z tym problemem:((((
      pamiętaj faceci sa prości jak sznurek , rozwijają sie tylko do 3 roku
      życia a potem juz tylko rosną i rosną.....
      • spey Re: Boję się bliskości...:-( 22.12.05, 09:40
        maraiss nie wprowadzaj ludzi w błąd :) sznurek rozwija się tylko do drugiego
        roku życia :))))
        A tak poważnie z tym psychologiem to chyba najlepsza rada....
        • maraiss Re: Boję się bliskości...:-( 22.12.05, 10:44
          to ,że mężczyźni sa prości jak sznurek usłyszam od was samych:P
          bezsensu jest moim zdaniem radzenie ,żeby poszła z tym problemem
          na fora psychologiczne...przez net nie da sie pomoc w takiej sprawie,
          powinna udać sie do psychologa, to nie żaden wstyd...
          • huberto80 Re: Boję się bliskości...:-( 22.12.05, 12:32
            Psycholog dużo nie pomoże z takim nastawieniem znam to z autopsji, nie własnej
            ale bliskich osób po róznych tragediach, gadanie ale bez checi to rozłożenie
            rąk i leki-jak dla mnie bezsens. Dziwi mnie kto tak Cie uświadamia o facetach
            żę wszystkim chodzi tylko o jedno?? Czy każdy wkoło Ciebie ma taki zdanie? To
            chyba niemozliwe. Moja rada bliska koleżanka, przyjaciólka jakas dziwczyna z
            rodziny -co ujmimy to nie patrzy na facetów jak na dzikich seksualnych
            zdobywców- była by najlepszym wyjściem. NIe żąl się tu tylko na żywo komus kto
            zrozumii. Bo pójdziesz do psychologa i bedzie Ci chciał zmienić w głowie a TY i
            tak z tego co piszesz to widzę że i tak bedziesz myślała swoje. Pozdrawiam
            serdecznie
    • o_kropka Re: Boję się bliskości...:-( 22.12.05, 19:54
      Witam,

      Pewnie niewiele Ci to pomoże, ale proponuję, abyś przeczytała artykuł... to na
      początek. Pozwoli Ci to spojrzeć z troszkę innej strony na facetów (nie jak
      na 'seksualnych zdobywców' jak ktoś napisał wyżej).

      elle.interia.pl/milosc/news/id/100055764?&pge=1
      Ps. Nie mam zielonego pojęcia jak wstawić link, więc podaję w takiej formie.
      • marianka_85 Re: Boję się bliskości...:-( 22.12.05, 23:47
        O_kropka dzięki za namiary na ten artykuł. Zdziwiłam się czytając go...Czy tacy
        faceci istbieją? Czy mogę mieć cień nadziei, że ktoś nie będzie mnie kochał
        tylko za to czy jestem dobra w łóżku?
        • voker Re: Boję się bliskości...:-( 23.12.05, 01:32
          marianka_85 napisała:
          >Czy mogę mieć cień nadziei, że ktoś nie będzie mnie kochał tylko za to czy jestem dobra w łóżku?
          No przeciez wymienio tam paru meskich przedstawicieli homosapines. Co to jednak za faceci, ze boja sie powiedziec czego oczekuja? :-)

          • maraiss Re: Boję się bliskości...:-( 23.12.05, 17:45
            a co to jest homosapines?:P
            bo mnie na antropologii uczono o homo sapiens:P
            poza tym pisze sie to osobno!
            a mając na myśli człowieka współczesnego powinno napisać sie
            homo sapiens sapiens:P

            voker napisał:

            Co to jednak
            > za faceci, ze boja sie powiedziec czego oczekuja? :-)
            >
            może to faceci homosapines ?:))))))))

            Ps: uważaj, żebyś w świeta nie zyskał tego, co przez tyle miesięcy traciłes:))))
            • voker ? 23.12.05, 21:31
              To juz odzywasz sie do mnie? :-)
        • o_kropka Re: Boję się bliskości...:-( 23.12.05, 21:47
          marianka_85 napisała:


          > Czy mogę mieć cień nadziei, że ktoś nie będzie mnie kochał
          > tylko za to czy jestem dobra w łóżku?

          Mówi się, że ponoć nadzieja umiera ostatnia. Trzeba ją więc mieć... zawsze i
          mimo wszystko. :)
          Pozdrawiam świątecznie.
          • marianka_85 Re: Boję się bliskości...:-( 27.12.05, 13:47
            Miałam dużo czasu do myślenia. Jednak nic się nie zmieniło w mojej postawie.
            Teraz jestem już pewna tego, że chcę i umiem być sama. Po prostu. Dokonalam
            bilansu zysków i strat. I w mojej obecnej sytuacji stwierdziłam, że zostanę
            singlem. Ja sama jestem zbyt skompliklowana i nie chcę komuś komplikować życia.
            Po co? W imię miłości? Z czegoś trzeba w życiu zrezygnować. Można się obejsć
            smakiem. Mój lęk przed bliskością jest już tak zaawansowany, że podejmowanie z
            tym jakiejkolwiek walki nie ma sensu. Nie będę szła do psychologa. Dopóki mam
            rodzinę, znajomych jakoś dam radę. Z drugiej strony czy bycie starą panną to
            wstyd? Dla mnie żaden. Wolę żyć sobie w swoim nieskomplikowanym świecie. Po co
            wprowadzać do niego faceta? Doszłam też do wniosku, że niech sobie będą jacy
            chcą. Nie będę juz się o nich wypowiadać jeśli mnie to nie dotyczy. Swoją
            postawę tłumaczę sobie tak, że mam odwagę być i życ sama. Faceci pozostaną dla
            mnie w sferze tylko i wyłącznie partnerów do rozmowy, kolegów. W ten oto sposób
            dokonałam rozrachunku z sama sobą i z wami, panowie. Nic do was nie mam, bo juz
            nie chcę.
            • vobi Re: Boję się bliskości...:-( 27.12.05, 14:40
              ...nie chce zabrzmiec jak stara ciotka co to "co Ty tam dziecko wiesz..."
              ciagle powtarza, ale wydaje mi sie ze jak na 20-latke to za bardzo nad tym
              wszystkim glowkujesz. I zbyt latwo przychodza Ci takie definitywne stwierdzenia
              jak "jestem pewna", "wole sobie zyc w nieskomplikowanym swiecie" (nb, swiat
              singli wcale nie jest mniej skomplikowany...) Mysle, ze najlepiej zostawic to
              wszystko uplywowi czasu. Po prostu. Powodzenia :)
              • 2-pi-r Re: Boję się bliskości...:-( 27.12.05, 14:46
                świet(n)e słowa..:)
                • huberto80 Re: Boję się bliskości...:-( 27.12.05, 16:12
                  Po co ja cokolwiek tu pisze??? Napisałem pare "rad" ale h.... po co wypisujesz
                  takie bzdury!!! twój post byl pytaniem i jakąś małą prośbą o rade (niby) tak
                  każdy myślał. a Tu po ostatnim poście haaha bzdura. a żyj sobie z sama ale nie
                  pisz takich rzeczy skoro juz z góry masz odpowiedz i tylko czekasz pare dni aby
                  napisac takie bzdury!! Zmieniem zdanie idz do psychologa bo ciezką psychodzę
                  widzę. rusza mnie to bo jak wiele osob sluże rada a jak widze potem takie
                  zdanie ze chyba nawet nie przeczytalas tego co sie pisze to po co ten temat?????
            • chani-nr1 Re: Boję się bliskości...:-( 29.12.05, 19:06
              myslę, że nie powinnas z góry zakładać, ze zostniesz singlem... bo moim zdaniem
              jest to tylko uciekanie od problemu... Ja też mając jakieś tam 20 lat uważałam,
              że nigdy nie bedę potrafiła być z jakims facetem i jeszcze sie z nim kochac...
              Uważałam to za bezsens i w ogóle ble (a nie miałam żadnych złych
              doświadczeń)... Bo najlepiej byc samej... Az spotkałam tego Jedynego,
              Kochanego, który cierpliwie krok po kroku oswajał i oswaja mnie z bliskością,
              uczuciem... a mijają już 4 lata jak jesteśmy razem i nie wyobrażam sobie siebie
              samej...
              Uważam zatem ,ze na wszystko przyjdzie czas i Ty na pewno tez kiedys potkasz
              tego Jedynego Faceta, który powoli będzie dla Ciebie Kims najważniejeszym, bez
              kórego nie będziesz mogła wytrzymać... z którym poznacie i będziecie mieli swoje
              tajemnice...
    • alexanderson Re: Boję się bliskości...:-( 28.12.05, 10:54
      Bardzo jednostronnie postrzegasz mężczyzn i miłość, koniecznie wiążąc ją z
      seksem. Otóż może istnieć miłość i doskonałe partnerstwo bez seksu. Ja w to
      wierzę. Wielu mężczyzn pragnie wielkiego uczucia, nie są tylko maszynkami do
      zaspokojenia kobiet, dla niektórych seks w ogóle nie ma znaczenia. Ale ma
      znaczenie bliskość, czułość.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka