Dodaj do ulubionych

"Najgorsi są"

31.01.06, 12:28
Bardzo, bardzo dawno temu, zanim jeszcze twaczką zostałam, za siedmioma
górami, za siedmioma lasami, czyli na FK ,miałam ci ja bliskie spotkanie
trzeciego stopnia z niejakim Braineaterem w temacie pewnego wierszyka oraz
gugli. Spotkanie to zaowocowało nawet stworzeniem innego wierszyka (po raz
pierwszy muzą brainią zdarzyło mi się być!).
A wszystko to przez tę stronę w guglach
www.google.pl/search?hl=pl&q=%22najgorsi+s%C4%85%
22&btnG=Wyszukuj+w+Google&lr=lang_pl

Sytuacja ta przypomniała mi sie dzisiaj po telefonie pewnej mojej koleżanki -
bardzo dawnej i właściwie bardzo dobrej. Miła to istota, inteligentna,
życzliwa, wrażliwa "i w ogóle i w szczególe i pod każdym innym względem".
Tylko, że ja jej chyba nie lubię. Chociaż właściwie nie mam żadnego powodu,
żeby nie lubić, a miliony, żeby lubić.
I jak to właściwie jest, że z niektórymi ludźmi jest nam po drodze, a z
innymi nie? Że uwielbiamy czasami spędzić trochę czasu z kimś, kto nam
teoretycznie zupełnie nie pasuje, a ten teoretycznie "przystawalny" nudzi
nas, drażni i wzbudza najgorsze instynkty (z którymi nam okrutnie głupio).
Tak więc po przeprowadzanych ostatnio na TWA autowiwisekcjach,
psychoanalizach i najrozmaitszych testach osobowości nadszedł czas na kolejną
ankietę pt: "najgorsi są".
pozdrawiam
mamarcela niestety już bez Freda i George'a
Obserwuj wątek
    • aaneta energia albo feromony ;) 31.01.06, 12:42
      W każdym razie wyższa magia, racjonalnie się tego nie da wytłumaczyć.
    • noida Re: "Najgorsi są" 31.01.06, 12:43
      Znaczy mamy napisać, kto jest naszym zdaniem najgorszy?
      • daria13 Re: "Najgorsi są" 31.01.06, 13:18
        Imiennie, nickami, czy opisowo i potem mamy się sami domyślać, kogo dana osoba
        najbardziej nie lubi? Bo ja nie bardzo rozumiem, co poetka ma na myśli?
        A może mamy opisać ludzi znanych nam w realu, a których nie cierpimy. Nie,
        nadal nie rozumiem?
        P:)
    • mamarcela Re: "Najgorsi są" - wyjaśnienie tytułu 31.01.06, 13:23
      Najpierw wierszyk, z którego tytuł.

      Małe kotki

      Najgorsi są ci wrażliwi.
      Co oni z nami robią -
      z ludźmi o grubej skórze,
      grubszym groszu,
      zdrowym sercu,
      żelaznej woli,
      stalowych nerwach
      i wiecznym śnie sprawiedliwych...

      Zawsze mi sie ten kawałek kojarzył właśnie z tą moją koleżanką. Przez wiele lat
      byłam święcie przekonana, że to wiersz Bursy i dopiero Brain przy pomocy gugli
      mnie oświecił, że to napisała Osiecka.
      A teraz znowu przypomniał mi sie, bo telefon, a także, bo rozmowy o fałszywych
      skromnisiach itd.
      I to jest mniej więcej odpowiedź na to, kto jest dla mnie najgorszy. Kto mnie
      drażni aż do agresji i z kim mi absolutnie po drodze nie jest.

      Najgorsi są ludzie nieautentyczni, którzy udają lepszych, wrażliwszych,
      kulturalniejszych i w ogóle świętszych od samej św.Teresy z Kalkuty. A
      wystarczy lekko zetrzeć tę pozłotkę i widać, że tam się dopiero złych emocji
      kłębi! To ja juz wolę kabotynów, pieniaczy, oszustów, pozerów i wariatów płci
      obojga. Bo przynajmniej są autentyczni.
      • mamarcela Re: "Najgorsi są" - wyjaśnienie tytułu prawdziwe 31.01.06, 13:39
        A tak w ogóle to Wy strasznie jesteście dosadne koleżanki!
        Dałam Wam takie pole do popisu z tymi guglami. A Wy ode mnie konkrety
        wyciągacie. Jakie nicki, jakie imiona? Dlaczego tak?
        To miał być wątek do wyładowania złych emocji, bo w każdym z nas tkwią.
        A także wątek satyryczny, bo pod najgorsi sa tyle można wsadzić...
        "najgorsi są portugalscy kominiarze straszący boguduchawinne mamarcele po
        nocach."
        "najgorsi są beznadziejni ojcowie założyciele, którzy śpią sobie smacznie
        podczas, kiedy inni nie śpią"
        "najgorsi są producenci masła w papierkach."
        "najgorsi są bliźniacy jednojajowi z wyłączeniem Freda i Georga Weasley'ów"
        "najgorsi są ..."

        a tak w ogóle jeśli jedziemyu po nickach to najgorsza jest mamarcela, bo głupie
        wątki wymyśla i niechcący ferment sieje
        • noida Re: "Najgorsi są" - wyjaśnienie tytułu prawdziwe 31.01.06, 13:52
          No dobra, dobra. Ja tu napluję na wszystkich jadem a wy mnie z forum
          wyrzucicie. Wolałam się upewnić. Teraz się zastanawiam, czy mam jakichś
          znajomych, których nie lubię "bez powodu" i czy aby na pewno bez powodu. Bo
          wiesz, taka koleżanka może być miła, dobra itp. i do tego autentyczna, więc nie
          można jej nawet zarzucić braku autentyczności i co wtedy? A taki wariat może
          być nieautentyczny, co jest wielce denerwujące.
          Ale fakt, że wariaci są ciekawsi i ich wolę chyba od najmilszych miłych. Może
          dlatego, że sama miła nie jestem.
          W ogóle już dawno wymyśliłam bardzo oryginalną klasyfikację ludzi- lubię takich
          ludzi, którzy po 5 latach znajomości mogą mi wciąż opowiedzieć nowe historie ze
          swojego życia. Jeśli już po 3 kończą im się opowieści to zazwyczaj wykreślam
          ich numery telefonów z kalendarzyka ;-)
          A zatem:
          Najgorsi są... nudziarze.

          N. bez Freda i Geogre'a tampoco
      • daria13 Re: "Najgorsi są" - wyjaśnienie tytułu 31.01.06, 15:19
        > Najgorsi są ludzie nieautentyczni, którzy udają lepszych, wrażliwszych,
        > kulturalniejszych i w ogóle świętszych od samej św.Teresy z Kalkuty. A
        > wystarczy lekko zetrzeć tę pozłotkę i widać, że tam się dopiero złych emocji
        > kłębi! To ja juz wolę kabotynów, pieniaczy, oszustów, pozerów i wariatów płci
        > obojga. Bo przynajmniej są autentyczni.

        Strasznie ostatnio generalizujemy i opisujemy skrajności. Dlaczego dzielimy
        ludzi tylko na kabotynów i pieniaczy i przeciwstawiamy im ludzi fałszywych. Ja
        tam nie cierpię pieniaczy, wariatów się boję, ale ludzi fałszywych też staram
        się omijać szerokim łukiem.
        Zauważyłam ostatnio i na TWA i w życiu taką dziwną dla mnie postawę, jaką jest
        nieufność. Dlaczego ludzi z natury miłych, życzliwych i chętnych do niesienia
        pomocy innym zawsze podejrzewamy, a to że fałszywi, a to że interesowni.
        Dlaczego niektórym z łatwością przychodzi wiara w prawdziwą skromność,
        wynikającą właśnie z siły charakteru, a inni w każdym przejawie skromnośći
        węszą zawsze skromnisiowatość (chyba nie ma takiego słowa;).
        Zdarzyło mi się w życiu spotkać kilka osobników autentycznie życzliwych,
        prawdziwych, zwyczajnie dobrych. Z reguły byli to właśnie ludzie skromni,
        skromnością taką, o jakiej pisał Krisk. Czasami odnoszę wrażenie, że niektórzy
        z Was takich osób widocznie nigdy nie spotkali, bo tak często podkreślają fałsz
        takiej postawy, a tak przecież nie jest, choć przyznam, że takich prawdziwych
        ludzi jest rzeczywiście niewiele.
        Oczywiście jest też bardzo wiele ludzi, o których mówicie. Mam w pracy,
        zwłaszcza w dziale reklamy, sporo takich fałszywie miłych, do zżygania wręcz
        koleżanek,z których w sytuacjach kryzysowych wychodza żmije, miałam też kiedyś
        koleżankę, która klęła jak szewc, była grubiańska i wredna dla tych, których
        nie lubiła, ale pod tą powłoką kryła się osoba, która zawsze chętnie pomagała w
        potrzebie i na której można było polegać. Tak też często bywa, ale takie
        fałszywe osoby można bardzo szybko przejrzeć i nie widzę powodu, żeby się z
        nimi zaprzyjaźniać, a potem cierpieć z powodu ich fałszu. Najgorzej jest, gdy
        takie osoby mamy w rodzinie i nie wypada nam zrywac z nimi kontaktu, O, wtedy
        to faktycznie ból.
        Dla mnie chyba najgorsi są ludzie skrajnie nietolerancyjni i tacy, którzy z
        braku tolerancji próbują robić cnotę, a między tolerancją stawiają znak
        równości z poprawnością polityczną i dlatego traktują ją jako coś bardzo złego.
        To bardzo ostatnio popularna postawa. Przykładem takiego człowieka jest tad9 i
        takich jak on nie lubię i się ich trochę boję, bo od braku tolerancji do
        fanatyzmu jeden krok, a to jest rzecz najbardziej groźna.
        Pozdrawiam jednak pełna wiary w istnienie ludzi autentycznie miłych:)
        • noida Re: "Najgorsi są" - wyjaśnienie tytułu 31.01.06, 17:20
          Oczywiście, że są ludzie mili. Niestety, ludzie fałszywie mili, skromnisiowaci
          itp. przeważają tych pierwszych w stosunku 1:10000. I stąd nasza nadmierna
          podejrzliwość.
          • zielka stosunek 1:10000 31.01.06, 18:19
            mysle, ze te proporcje wygladaja, noido, mniej wiecej odwrotnie
            (choc nie wiem dokladnie, bo badania przeprowadzone byly na niewystarczajacej probce)
            • noida Re: stosunek 1:10000 31.01.06, 19:05
              Hm
              Widocznie obracamy się w różnych środowiskach ;-)
        • annabellee1 Re: "Najgorsi są" - wyjaśnienie tytułu 31.01.06, 18:57
          A tu chcialabym sie odezwac. Na temat Tada iles tam.
          Moze w punktach bo nie lubie przydlugich postow.
          a. Tad atakuje.np na Judaicach (forum ktore bardzo cenie) ale tam jest
          tolerowany i lubiany nawet.Podobnie jak np Baltazarus.Pewnie mniej ci znany -
          Czy wam znany.Obaj pisza czasem glupoty a czasem rzeczy warte zastanowienia.
          B.Nie sa chamscy.
          C.Tad mial odwage pojawic sie na naszym spotkaniu w krakowie.Bylo bardzo milo.
          d. Tad sobie ostrzy pazurki,prowokuje i dyskutuje. Zabawia sie.
          e.Ani jest fanatyczny ani nietolerancyjny. Prowokuje.A jak ktos to kupuje to ma
          ucieche.
          f.Ma inne zdanie. Ma do tego prawo.

          I tyle...
          A na Judaicach jak sie obaj nie pokazuja to ich nasza adminka woła...
          Serio..
          • daria13 Re: Annabellee1 31.01.06, 19:27
            Ale mnie teraz zaintrygowałaś. Aż mnie zatkało. Znam Tada tylko z Książek i
            miałam tam z nim 2 razy niewątpliwą przyjemność trwającą około 2 tygodnie
            każda. Zgadzam się, że nie jest chamski, pisze może czasami rzeczy godne
            zastanowienia, prowokuje, to wszystko prawda, ale niestety nie zgodzę się z
            Tobą, że jest tolerancyjny, chyba że bardzo skrzętnie to ukrywa. Ma prawo do
            innego zdania, ale czasami jego zdanie nie jest do przyjęcia dla ludzi zdrowo
            myślących. Uważam, że jeśli dyskutuje się na tematy poważne i ważkie,
            zabawianie się kosztem uczestników dyskusji nie jest do końca fair. Co skądinąd
            nie przeskadza mi też podpuszczać takiego żartownisia czasami. Dyskusje z nim
            są bardzo irytujące, ale nie pozbawione uroku, uroku polegającego na ciekawości.
            Czytałaś dawno temu na Książkach wątek Jak wyjść z szafy? Tam tad pokazał w
            pełni na co go stać. Jeśli nie czytałaś - polecam gorąco.
            Pozdrawiam i dziękuję za informacje:)
            PS.
            Też bym go chyba chciała poznać, sama nie wiem.
            • annabellee1 Re: Annabellee1 31.01.06, 19:46
              Jak mialas z nim przyjemnosc to nie marudz..
              Żartuje..
              Podejrzewam ze moze i nie jest tolerancyjny i ale dobrze to ukrywa i ma odwage
              cywilna co nie o kazdym da sie powiedziec.
              Moze zabawianie nie jest fair ale jest na pewno bardzo ozywcze.Szczegolnie
              zabawiacza..ale i inni moge tez sie przylaczyc..
              Teraz biedny bedzie musial pewnie nik zmienic.
              • staua Re: Annabellee1 01.02.06, 21:42
                Wlasnie, Annebellee, napisz, jaki jest Tad? Troszeczke... chociaz, w jakim,
                mniej wiecej, jest wieku? Bardzo mnie intryguje jego osoba!
          • aaneta Re: "Najgorsi są" - wyjaśnienie tytułu 01.02.06, 13:27
            annabellee1 napisała:
            > d. Tad sobie ostrzy pazurki,prowokuje i dyskutuje. Zabawia sie.
            > e.Ani jest fanatyczny ani nietolerancyjny. Prowokuje.A jak ktos to kupuje to ma
            > ucieche.

            I jeszcze, że było miło na spotkaniu. No i co z tego? Na spotkaniach z reguły
            bywa miło, ale to ma się nijak do tego, jacy jesteśmy na co dzień.
            A Tad jest ewidentnie szkodliwy, ma złe intencje. To nie jest takie sobie
            prowokowanie dla zabawy, tylko niby grzeczne i inteligentne sprzedawanie
            ohydnych poglądów. Prowokuje po to, żeby wykazać, że pozytywne, przyjazne
            ludziom i światu poglądy są nieprzemyślane albo wręcz głupie. Oczywiście, to nie
            jest fanatyzm ani nietolerancja. To jest nienawiść.
            • daria13 Re: "Najgorsi są" - wyjaśnienie tytułu 01.02.06, 14:46
              Z ciekawości wybiórczo przeczytałam kilka wpisów tada9 na forum Judaica i muszę
              stwierdzić, że to zupełnie inny tad niż ten, którego znamy z FK tudzież z
              Feminizmu. Umiarkowany, grzeczny, niemal przymilny.
              Annabellee mam prośbę, przeczytaj wątek Jak wyjść z szafy na Książkach i
              powiedz nam, czy to ten tad, do którego jesteście przyzwyczajeni i czy nadal
              się dziwisz, że go tutaj niektórzy z nas nie cierpią?
              Będę wdzięczna za króciutki choćby komentarz:)
              Pozdrawiam:)
              • aaneta no nie wiem 01.02.06, 16:04
                W każdym poście z tych, które też wybiórczo przeczytałam przed chwilą, widzę
                dokładnie to samo, co gdzie indziej: mniej lub bardziej subtelną sugestię, że
                przedmówca jest niedouczony albo czegoś nie przemyślał do końca, i wyczuwam w
                tym co najmniej dezaprobatę, jeśli nie pogardę, a nawet zjadliwość.
                • daria13 Re: no nie wiem 01.02.06, 16:24
                  Widać trafiłyśmy na inne posty. Może to i lepiej dla mnie:)
                  Pozdrawiam serdecznie:)
        • mamarcela Re: "Najgorsi są" - wyjaśnienie tytułu 31.01.06, 19:54
          Dario droga, odpowiadam, bo mój post zacytowałaś - skąd takie daleko idące i co
          tu dużo mówić pochopne wnioski?
          Czy twierdzenie, że nie lubie ludzi takich, jak moja koleżanka nie fałszywych,
          a wlasnie nieautentycznych (fałszywi mają w tym interes, a nieautentyczni udają
          przed samymi sobą) dowodzi czegokolwiek innego niz samego siebie? Chyba jednak
          nie.
          Wierz mi też wielu ludzi dobrych, skromnych i autentycznych w zyciu spotkałam.
          Sprawdzonych nie w gadaniu, a w działaniu. A o niektórych z nich (miałam to
          niepomierne szczęście) w encyklopediach piszą.
          I naprawdę nie śledzę, nie podejrzewam, nie tropię. Ani nie generalizuję. Oraz
          raczej ufna jestem.
          A że nieautentycznych nie lubię szczególnie i nie uważam, że prawdziwie
          skromni koniecznie siedzą w kącie i mało mówią, to fakt. Nie mający nic
          wspólnego ze spiskową teoria dziejów, ani ze szczególnie traumatycznymi
          przezyciami, które były moim udziałem.
          Po prostu ja tak mam. Ale jaantyspołeczne indywidum jestem.
          I co najgorsze bardzo mi z tym dobrze.
          Pozdrawiam serdecznie
          • daria13 Re: "Najgorsi są" - wyjaśnienie tytułu 31.01.06, 20:07
            Hmmm, zawsze wydawało mi się, że nieautentyczny = fałszywy, ale widac byłam w
            błędzie. Napisałaś droga Mamarcelo, że wolisz kabotynów i pieniaczy od
            nieautentycznych i to wydało mi się nieco przerysowane, stąd moje przemyślenia
            i wnioski. Chyba znów nie do końca dobrze Cię zrozumiałam, wybacz:)
            Pozdrawiam nie mniej serdecznie:)
            • annabellee1 Re: "Najgorsi są" - wyjaśnienie tytułu 31.01.06, 20:52
              Moje mile panie.

              Przecie wy juz tak przez iles watków (roznych a podobnych) sobie ..
              I szalenie to jest autentyczne ale jakby monotonne.Powiesc? nie -serial z kluczem.

              Raz P. Daria jest w defensywie raz pani maMarcela.
              Czy nie lepiej sobie dac spokoj? Bo w koncu we dwie bedzie na tym placu.
              To forum jest ponoc intelektualne takie bardziej..

              • blind_librarian Re: "Najgorsi są" - wyjaśnienie tytułu 31.01.06, 20:56
                annabellee1 napisała:

                > To forum jest ponoc intelektualne takie bardziej..

                Bez paskudnych insynuacji poprosze, bo ciął będę.

                Z uszanowaniem
                Administrator (cieć znaczy:)
              • mamarcela Kochana Anabellee 31.01.06, 21:17
                z morskich pian zresztą.
                Protestuję całą osobą swą i jestestwem takoż. Anim ja w ofensywie, anim ja w
                defensywie, anim ja intelektualistka. Broń Boże.
                I czemuz to Tadowi ileś tam wolno bronic własnego zdania nawet jeśli
                niepopularne, a nam nie? Czymże on Tad lepszy ode mnie? On sie bawi, ja się
                bawię. On ma niepopularne sądy - ja też czasami takie miewam. On nie przepada
                za tymi z szaf, a ja wolę pieniaczy i wariatów od nieautentycznych. Też mi
                wolno. Że nudne i monotonne. Cóż nie każdemu dana ta iskra boża...
                To jest tylko forum internetowe nic więcej - miejsce, gdzie można sobie mniej
                lub bardziej inteligentnie i znowu pardonez le mot "popieprzyć". To nie jest
                centrum świata, ani wszechświata. I z tego, co ja tu napiszę mniej lub bardziej
                prowokacyjnie nie wynika nic po za tym, że to napisałam. I tyle. Życie naprawdę
                jest gdzie indziej,
                pozdrawiam serdecznie :)
                • daria13 Re: Kochana Anabellee 31.01.06, 21:44
                  A ja nie protestuję, a wręcz popieram. Masz rację droga rozjemczyni. Czas
                  kończyć:) Ale jeśli jesteś zaprawioną dyskutantką, pewnie wiesz jak czasami
                  trudno jest się wycofać z dyskusji, zwłaszcza jeśli osoba, z którą polemizujesz
                  jest godnym przeciwnikiem:). Właśnie takie dyskusje są najciekawsze i dlatego
                  nie umiem sobie czasami odmówić przyjemności odpowiedzenia. Myślę, że jest to
                  zrozumiałe.
                  Mam jeszcze tylko jedno, maleńkie pytanko do Mamarceli. Dlaczego, skoro tak jej
                  nie po drodze z bliską, jak napisała koleżanką, nie skończy tego, nie powie, co
                  jej przeszkadza, nie wytknie tego braku autentyczności? Przecież powinniśmy być
                  szczerzy w stosunkach międzyludzkich. Po co się męczyć? Hmmmm.
                  Pozdrawiam:)
                • annabellee1 Re: Kochana Anabellee 31.01.06, 21:45
                  Rzeczywiscie wojt nie lze.Nie jestes w defensywie Mamarcello kochana.
                  Ja autentyczna do bolu to nie zdzierzylam jak wy tak sobie..
                  I tu jest ciekawie(przewaznie; dlatego czytam)A nie pisze bo i tak za duzo
                  pisze( nie to co powinnam) a za malo czytam
                  A tam. Totez wlasnie sobie pieprze na tyle na ile mi ta iskra..
                  kra kra juz mnie nie ma..
                  Papa
                  Pozdr serdecznie


    • hajota Re: "Najgorsi są" 31.01.06, 14:34
      mamarcela napisała:
      >
      > Sytuacja ta przypomniała mi sie dzisiaj po telefonie pewnej mojej koleżanki -
      > bardzo dawnej i właściwie bardzo dobrej. Miła to istota, inteligentna,
      > życzliwa, wrażliwa "i w ogóle i w szczególe i pod każdym innym względem".
      > Tylko, że ja jej chyba nie lubię. Chociaż właściwie nie mam żadnego powodu,
      > żeby nie lubić, a miliony, żeby lubić.

      Uff., mam to samo z jedną koleżanką. Wszystko jak wyżej, tylko... Nie to, że jej
      nie lubię, ale raczej unikam kontaktów. Bo jest to typ zawodowego dosmucacza.
      Chodzi po świecie, wynajduje różne tragedie w bliższym i dalszym otoczeniu, i z
      lubością relacjonuje. Nie, nie z lubością, źle się wyraziłam, ta lubość jest
      gdzieś głęboko ukryta, na wierzchu zaś można wyczuć przestrogę: "Nie ciesz się,
      że jest ci dobrze, bo i ciebie może to spotkać". Poza tym jest osobą nadwrażliwą
      - szczegółowo relacjonuje każdy najdrobniejszy lub wydumany afront, jaką ją od
      kogoś spotkał - więc w rozmowie z nią trzeba uważać na każde słowo, bo i po roku
      potrafi wypomnieć. Chęć pomocy w sprawach, na których się nie rozumie, a których
      wyjaśnienie byłoby dla mnie naprawdę drobiazgiem (niezbyt skomplikowane
      komputeria), interpretuje jako skryty zamiar wywyższenia się i poniżenia jej, a
      poza tym zaraz czuje się zobligowana do rewanżu. No więc choć jest miła, bardzo
      dobra i w ogóle, każdy kontakt z nią stanowi ciężką próbę.
      Reasumując: może nie najgorsi, ale strasznie ciężcy w obcowaniu są nadwrażliwcy,
      przekonani, że cały świat spiskuje przeciwko nim.
    • nienietoperz Re: "Najgorsi są" 31.01.06, 15:05
      Kiedy sie tak zastanawiam, to malo kto jest 'najgorszy'; stosunkowo najgorsi sa
      ci, ktorzy uwazaja, ze wszyscy dookola sa najgorsi (pol biedy, kiedy to jest
      jeszcze w miare zorientowane konkretnie, najbardziej denerwuje mnie wyszukiwanie
      najgorszosci globalnie i spolecznie).

      Moze to po prostu dobry humor urodzinowy, poranne prezenty w postaci (miedzy
      innymi) plakatu z 'Apocalypse Now' i plyty 'Gorillaz', mily dzien jak do tej
      pory i perspektywa milego tygodnia, ale jakos sie do tropienia najgorszosci dzis
      nawet pod wplywem naszej l'etoile (czy tez la vedette?) przekonac nie potrafie.

      Pozdrowienia najlepsze,
      Nienietoperz
      • beatanu Re: "Najgorsi są" 31.01.06, 15:15
        nienietoperz napisał:

        > Moze to po prostu dobry humor urodzinowy

        Od dawna podejrzewałam, że nietoperze rodzą się w styczniu, chociaż nie
        wiedziałam, którego dokładnie dnia :)

        Nie "samych najlepszości" (bo takie są najgorsze ;) ale wspaniałości życia jak
        naliczniejszych życzę ci Nienietoperzu! Zyj nam długo i pisz na TWA dużo!
        Sciskam wirtualnie (hopsan! nie pamiętam, czy lubisz być ściskany)
        B
        • daria13 Re: "Najgorsi są" 31.01.06, 15:28
          Najmilszy Nienietoperzu, ja też przyłączam się do beatkowych życzeń i chcę Ci
          życzyć przede wszystkim tego, żebyś się nigdy nie zmieniał, żebyś zawsze był
          taki, jakim jesteś teraz i żeby nigdy życie nie przyniosło Ci zgryzot, które
          mogłyby Cię zmienić!!!!
          Szkoda, że nie uprzedziłeś, bo ja zbieram się z wysłaniem Ci dwóch rzeczy,
          które być może by Ci się spodobały i gdybym wiedziała o urodzinach, to bym się
          może bardziej mobilizowała. Ale o tym może kiedyś napiszę Ci na priva:)
          Ściskam wirtualnie i zyczę miłego wieczoru:)
          • staua Re: "Najgorsi są" 01.02.06, 21:47
            Dolaczam, spozniona, do zyczen i dokladam zyczenia powodzenia w pracy naukowej!
      • eva.68 Nienietoperzu 31.01.06, 15:53
        Żyj sobie miło i ciesz się radośnie! Tego życzę. I mnóstwa innych Fajnych
        Rzeczy.

        A w kwestii wyszukiwania najgorszości, to też nie mam nastroju. Chociaż mój
        dzień zaczął się raczej smutno (zmarł dziś rano mój kolega z pracy; w pracy).I
        chyba właśnie dlatego nie mam nastroju... ogólnie.
        Ale pozdrawiam sympatycznie.
      • itek1 Re: "Najgorsi są" 31.01.06, 16:10
        > Moze to po prostu dobry humor urodzinowy
        Niech dobry humor Ciebie nie opuszcza, a wszystko niech sie uklada (co najmniej)
        nie najgorzej- tego wlasnie zyczy ITek Nienietoperzowi.
        • nienietoperz Dzieki szerokie za mile slowa 31.01.06, 17:11
          Beacie za usciski (sa jak najbardziej OK, gorzej reaguje na buziaczki
          policzkowe) i za hopsan (tlumaczy sie na 'whoops', jesli dobrze rozumiem?)

          Darii za zyczenia niezmiennosci - Nienietoperzowa uwaza czasem, ze po prostu
          przegapilem czas dorastania, teraz juz za pozno. Ja mam nadzieje, ze moze kiedys
          cos sie jeszcze da naprawic.

          Evie za sympatie w trudnych chwilach.

          Braineatrom za poem, jakze trafny - bedzie mi towarzyszyc w nocnych przelotach.
          Spijcie uwaznie, nocne piski niech Wam nie umkna, czyli 'better beware of
          not-a-bat!'

          Mamarceli za czesciowa dedykacje bajkowa (nienietoperz = wrobel? - wymaga
          przemyslenia)

          ITekowi (czyzby nagly przyplyw sympatii do Information Technology?) za
          conajmniej nienajgorszosc.

          Wszystkim Twaczom tak po prostu za dotrzymywanie uroczego wirtualnego towarzystwa.

          NN
          • beatanu Re: Dzieki szerokie za mile slowa 31.01.06, 19:22
            nienietoperz napisał:
            ...i za hopsan (tlumaczy sie na 'whoops', jesli dobrze rozumiem?)

            Owszem, tłumaczy się na "whoops" (ale jak po polsku?), chociaż użyłam wersji
            spolszczonej, bo po szwedzku jest "hoppsan" ...

            Beata usiłująca mętnie wytłumaczyć swoje braki w pisowni szwedzkiej ;)


      • marquis "la vedette" :) nt. 01.02.06, 14:51
    • kawa_malinowa Re: "Najgorsi są" 31.01.06, 16:25
      "Najlepszy charakter mają cynicy, z idealistami trudno
      wytrzymać." i to byl chyba remarque, ale niepewnam tego.

      najgorsi są:
      - ludzie, którzy nie potrafią sprecyzować o co im tak właściwie chodzi
      - ludzie, ktorzy SAMI nie wiedzą czego chcą.
      - ludzie, którzy przybierają śmieszne pozy i sami zapominają, że to tylko gra.
      - ludzie, którzy lubią manipulować innymi.

      tyle.
    • braineater google poem nr 2 31.01.06, 17:42
      w oparciu o 4 zapytania

      Najgorsi są ci najwrażliwsi, co oni z nami robią..
      Najgorsi są ci, co nie myślą
      a już najgorsi są artyści...pierdoleni egoisci
      Oni są najgorsi ze stworzeń!

      Jak dla mnie to wszyscy są paskudni
      Budują gruby mur, i po tej stronie są oni, dobrzy, a po tamtej – sami paskudni.
      I to paskudni bez żadnych jaśniejszych stron, paskudni do szpiku kości.
      Ci inni paskudni ludzie piją, jedzą, uprawiają seks, liczą pieniądze, ...
      Oni są najgorsi ze stworzeń!

      nienawidzę takich co zadzierają nosa, oraz psychicznych wampirów
      Nienawidzę takich ludzi, co to im sie wszystko podoba
      Osobiście nienawidzę takich dziwnych dzieci
      Oni są najgorsi ze stworzeń!

      A ja jestem przekonany, Ja jestem szefem
      Ja też jestem za ...
      TO NIE JA JESTEM POTWOREM TYLKO ONI
      Ja jestem dzisiaj między 8 a 13 procentami poparcia, w zależności od sondażu.
      Ja jestem wtedy jak chodzące zombie :insane:
      ja może jakiś dziwny jestem ale są książki...


      P:)
      • stella25b Pierwszy tegoroczny Jubilat! 31.01.06, 21:33
        Drogi Nienietoperzu,

        alles Gute zum Geburtstag i jeszcze wiecej.
        • stella25b Pytanie do Mmarceli 31.01.06, 21:34
          • stella25b Re: Pytanie do Mmarceli 31.01.06, 21:38
            Przepraszam za szybko mi sie wyslalo.

            Pytanie: czy liste robimy wspolnie czy kazdy osobno?
            lecimy po nickach czy okresie przynaleznosci do TWA?
            bierzemy pod uwage fizjonomie czy tylko uduchowione posty?

            czy Ty moze potrzebujesz danych do jakiejs ankiety?

            lekko zaniepokojona Stella
            • mamarcela Odpowiedź do Stelli 01.02.06, 01:00
              Nie, Stello, nie potrzebuję danych do żadnej ankiety.
              I nie rozumiem dlaczego co poniektórzy zrozumieli to jako jakis atak w TWA.
              Może nieprecyzyjnie sie wyraziłam i na pewno tytuł wątku, który użyłam
              żartobliwie mógł być mylący, ale myślałam, iz takie sformułowanie tytułu
              pozwoli również na zabawy takie jak Braina.
              Po prostu od lat mnie fascynuje to, że czasami spotyka sie ludzi, których się
              lubi mimo wszystko, a czasami takich, ktorych się nie lubi chociaż.
              I jeszcze byłam ciekawa, czy jest na to jakaś reguła, jakies podobieństwa. To
              wszystko. Bez żadnych podtekstów i bez żadnego związku z bytami wirtualnymi
              twaczy.
              A zadyma się zrobiła zupełnie wbrew moim intencjom. :)
              Cóż widać zmęczenie materiału.
              pozdrawiam serdecznie :)
      • monikate Teraz ja! 31.01.06, 21:44
        1. Tak jak Hajota nie lubię i unikam ludzi toksycznych. Stale narzekających,
        kraczących i zazdroszczących mi wszystkiego, nawet rzeczy, o których nie wiem;
        2. Nie lubię "przegiętej" w drugą stronę koleżanki, która mówi wyłącznie o
        sobie, chwali się bez granic osiągnięciami swoimi i swoich bliskich; przy czym
        te siągnięcia są co najmniej dyskusyjne ("Samochwała w kącie stała..." o, to,
        to);
        3. Generalnie denerwują mnie ludzie-monologi; mówiący cały czas i tylko o
        sobie. Chociaż ma to dobrą stronę, bo ja za chętnie wszystkim naokoło o sobie
        opowiadać nie lubię. Czasem wypada zdzierżyć spotkanie z takim kimś, dzięki
        monologowi drugiej strony kontakt nie wymaga dużo wysiłku ode mnie, no i mam
        opinię świetnego słuchacza, nastawionego na potrzeby innych :)
        4. Nienawidzę i boję się ludzi niezrównoważonych. Chamowatych i grubiańskich
        prz tym. Słodziutki taki ktoś jest w sposób przecudowny, za moment biegun
        złości i zła. Nie tylko w zachowaniu (chociaż dobre maniery ułatwiają drogę
        przez życie), lecz w postępowaniu.
        • zielka Re: Teraz ja! 31.01.06, 23:14
          ad. 4 - ech, monikate, tak tylko pozwole sobie zauwazyc, ze rownie dobrze mozesz powiedziec : "nie
          lubie autystow, schzofrenikow, paranojakow", oraz przedstawicieli jakichkolwiek innych chorob
          psychicznych, bo to o czym mowisz, to sa zwykle objawy no jednego z typow bipolarnosci, czy sie
          myle?

          to jest zreszta pytanie takie, juz na marginesie: wobec osob klinicznie uznanych za chore psychicznie,
          umiecie robic roznice? umiecie oddzielac chorobe od osobowosci i nie lubic (czy tez lubic) tylko cech
          osobowosciowych, a nie przejawow choroby? pytanie zbyt ogolnie (zle) postawione, by uzyskac
          jednoznaczna odpowiedz, ale tak mysle sobie o tym, czytajac wasze posty - bowiem niektore
          wymieniane przez was rzeczy sa tym, co psychiatrzy dzis uznaliby za problem natury psychiatrycznej
          wlasnie.
    • brunosch sprowadzając spór do banału 31.01.06, 23:27
      Są ludzie, których się lubi od pierwszego spojrzenia i tacy, z którymi "nie ma
      iskry". Nie wiem, jak to inaczej wytłumaczyć. Czasem taki kupdefudr zachodzi
      bez słów, bez rozmowy, na pierwszy błysk oka.
      Z drugimi jest inaczej - czasem potrzeba więcej czasu, żeby kogoś zrozumieć,
      nabrać cierpliwości i w efekcie polubić.
      A są i tacy, z którymi nie ma żadnego porozumienia (nie mówię o wrogości!!!) po
      prostu nie są to ludzie, z którymi chciałoby się umówić na kawę.
      Dziwne, bo nic tu nie jest wyróżnikiem - ani wiek, płeć, wykształcenie ani
      jakiekolwiek inne wartości i impoderabilia.
      Po prostu iskrzenie.
      • brunosch mój dzisiejszy kupdefudr 01.02.06, 15:06
        w autobusie.
        Autobus zapchany do niewiarygodności, jakaś starsza pani obok dokonuje sztuk
        cyrkowych, żeby wygiętą do tyłu ręką złapać za uchwyt. Robię pół kroku w lewo,
        ćwierć w prawo i jakoś może stanąć w miarę bezpiecznie. No i natychmiast
        rozpoczęliśmy rozmowę, miłą i dowcipną. Pani przez ramię zerkała w moją Politykę
        - na codzień nie znoszę zerkaczy - zaczęły się komentarze rysunku Mleczki, potem
        kilka jeszcze uwag ogólnych o komunikacji, konkursach smsowych i co sądzimy o
        skróceniu linii 519. Dawno już mi się tak lekko i sympatycznie nie rozmawiało.
        To było fantastyczne spotkanie i choć normalnie dostaję furii w tłoku to w tej
        pani było coś tak ujmującego, że nie było miejsca nawet na próbę popatrywania
        wilkiem... Sam uśmiech i uprzejmość :)
        • dr.krisk Prawda, że miło? 01.02.06, 16:21
          Czasem tak niewiele trzeba, aby było nam wszystkim ze sobą przyjemniej.
          Też lubię jak ktoś nieznajomy okazuje bezinteresowną sympatię.
          Nawet rozmoczona odwilżą Polska jakby ładniejsza się wydaje....
        • beatanu Re: mój dzisiejszy kupdefudr 01.02.06, 17:23
          Więcej takich spotkań proszę!
          Bo przecież - jak słusznie zauważa drKrisk - tak niewiele potrzeba, żeby nam
          milej było :)

          I od razu przypomniało mi się (a propos kukania przez obcych w czytaną przeze
          mnie gazetę/książkę) jak początkowa irytacja (no kurcze, czy on musi tak
          blisko siedzieć i bezczelnie wyczytywać mi literki?) przerodziła się
          szybciutko w sympatyczną wymianę zdań i życzliwości... Miejsce: jedna ze stacji
          metra w Sztokholmie. Czas: poniedziałkowy ranek jakieś dwa miesiące temu.
          Okoliczności: zdążyłam na wcześniejszy pociąg do stolicy i w oczekiwaniu na
          Bardzo Oficjalne Spotkanie w Ważnej Siedzibie Czegotamś siedziałam sobie na
          ławeczce i czytałam "Szklaną hutę" pana Odiji (jak się odmienia jego nazwisko,
          ratunku!) I nagle ten irytujący mnie od kilku sekund młodzian obok mnie pyta
          (łamaną szwedczyzną) "Czy to polski?" "Tak, w rzeczy samej" odpowiadam. I
          automatycznie pytam "Mówisz po polsku?" "Nie. To bardzo trudny język." "Aha.
          Niekoniecznie dla kogoś, kto się w Polsce urodził :)" I tak sobie zaczynamy
          konwersować o językowych problemach (chłopak był imigrantem, Kurdem) do
          momentu, w którym rozmówca rzuca się do ruszającego już prawie wagonu, krzycząc
          jeszcze do mnie "Polski to bardzo trudny język!"

          :-)
          • beatanu o trudnym słowie: kupdefudr 01.02.06, 17:25
            zapomniałam napisać, że dalej nie wiem, co oznacza słowo kupdefudr:(
            Czy już mam się wstydzić z powodu swojej niewiedzy, czy zostanie mi to
            wybaczone? I wytłumaczone?

            :)
            • mamarcela Re: o trudnym słowie: kupdefudr 01.02.06, 17:29
              coup de foudre - w wolnym tłumaczeniu miłość od pierwszego wejrzenia, grom z
              jasnego nieba.
              P;0
              • mamarcela Re: o trudnym słowie: kupdefudr 01.02.06, 17:34
                Znaczek miał być uśmiechnięty. A wstydzić się nie masz czego, bo Bruno
                wprowadził hardkorową pisownię i ja też musiałam najpierw przeczytać na głos,
                żeby zrozumieć. :)
                • beatanu Re: o trudnym słowie: kupdefudr 01.02.06, 17:53
                  Dzięki!

                  Beata nie znająca (nieznająca?) francuskiego, niezależnie od zastosowanej
                  pisowni ;)
                  • mamarcela Re: o trudnym słowie: kupdefudr 01.02.06, 17:56
                    Ale to jest fajne słowo, bo i krótsze, i mocniejsze, i bardziej pojemne od
                    miłości od pierwszego wejrzenia. A w pisowni Brunoscha po prostu cudne.
                    Kupuję. :)
          • eva.68 I tak chyba jest lepiej 01.02.06, 18:42
            Jak miło jest czytać o tym, co miłego Wam się przydarzyło!
            Rozumiem zapytanie Mamarceli aczkolwiek nie wiem dlaczego tak właśnie się
            dzieje. A kiedy zaczęłam myśleć na zadany temat, to jakoś tak... przygnębiająco
            się zrobiło (może to okoliczności?; bardzo możliwe).
            Dzisiejszy brunoschowy kupdefudr <ładne:)> bardzo ładnie skręcił ten wątek.
            Chodzą sobie po ziemi ludzie, z którymi spotkanie, krótkie i zupełnie
            przypadkowe, potrafi wprawić w dobry nastrój. Można by spróbować zrobić tak,
            żeby spotkanie z nami bywało dla innych takim właśnie. Można?
            P :)
            • aaneta można 01.02.06, 21:27
              Wysyłanie ESD zalecane, jak najbardziej. Działa.
        • brunosch mój dzisiejszy kupdefudr 01.02.06, 23:14
          i na dokładkę, jeszcze jeden, choć dawniejszy.

          Autobus, ścisk jak zawsze. Pewna pani bierze na kolana synka. Taki sześcioletni
          na oko szczerbalek, uśmiecha się do mnie resztkami "zębów pierwszej generacji".
          Ja śmieję się do niego, on do mnie i tak na zmianę. Po chwili mama szczerbalka
          cichuko tłumaczy:
          - on na pytanie kim chce być, mówi że w życiu chce być MIŁYM CZŁOWIEKIEM.

          Cały dzień był piękny!
          ***
          Drodzy Państwo! chciejmy choć na starość być miłymi ludźmi!
          :D
          • daria13 Re: mój dzisiejszy kupdefudr 02.02.06, 08:30

            > Drodzy Państwo! chciejmy choć na starość być miłymi ludźmi

            I o to mnie się cały czas rozchodziło.
            Pozdrawiam serdecznie i miło i życzę wszystkim wspaniałego dnia!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka