Dodaj do ulubionych

frustacje expackie

07.03.06, 18:10
Co prawda zyje w kraju arabskim, ale jak powszechnie wiadomo, Dubaj jest
miastem bardziej Hinduskim niz arabskim. I ostatnio albo tych powyzszych w
kraju zdecydowanie wiecej, albo ja mam wyjatkowe "szczescie".
Hindusi sa jedna z niewielu nacji w UAE, ktore musza ponowne robic w tym
kraju prawo jazdy. I jakos w ogole mnie to nie dziwi. Jak nagle ktos zajedzie
ci droge z predkoscia co najmniej o polowe mniejsza od twojej, to bez
patrzenia na kierowce, na 90% mozesz zgadnac kto jest za kolkiem. Jak ktos
nagle zaczyna wykonywac manewr na parkingu/ulicy i w ogole nie interesuje go,
ze sa inni uzytkownicy drogi, jak nagle zatrzyma sie na srodku ronda, albo
tuz za/przed skrzyzowaniem, to na 90% masz szanse zgadnac kto jest za
kolkiem; jak ktos zaparkuje auto na srodku ulicy (co prawda wewnetrznej, ale
zawsze)na przeciwleglym pasie ruchu i zostawi auto na caly weekend to...; jak
ktos zaparkuje auto na srodku zjazdu na parking podziemny....; i jak ktos
zrobi cos tak glupiego, ze nawet do glowy by ci nie przyszlo ze mozna cos
takiego wymyslec...
Czy to jest rasistowskie? Ja wcale nie uwazam ze on sa gorsi tak w ogole, ale
do cholery jasnej kto im daje to prawo jazdy? Sama sobie odpowiem -tez
Hindusi, bo to oni w wiekszosci prowadza szkoly nauki jazdy. I czemu nie
dostaja mandatow za zle parkowanie? hm.....bo to Hindusi.... Hindusi sa wsrod
nas...
Obserwuj wątek
    • lubiezny_satyr Re: frustacje expackie 07.03.06, 18:25
      pół biedy gdy jesteś niemym świadkiem takiej głupoty. ja mam hindusów za
      współpracowników. ciężko jest...
      • elik12 Re: frustacje expackie 07.03.06, 18:54
        czasem niemym, czasem nie niemym. Jak mi nagle gwaltownie auto staje tuz przed
        moim bez zadnego racjonalnego powodu, to faktycznie niemym, a jak mi czwarta
        ekipa pozalsieboze "specjalistow" przychodzi jedna rzecz naprawiac w domu to
        najczesciej bez sporej ilosci slow sie nie da
        I wyrazy glebokiego wspolczucia z powodu wspolpracownikow
        • chaladia Re: frustacje expackie 07.03.06, 19:28
          Był tu gdzieś jakiś wątek o "sekowaniu pewnych nacji (Hindusów) w pracy".
          Mamy wyjaśnienie, dlaczego...
          jeszcze gorzej, jak hinduski lekarz operuje... to już nie jest parkingowa
          stłuczka.

          BTW - Arabowie w disz-daszach też mają ograniczoną widoczność przy prowadzeniu
          samochodu i trzeba o tym pamiętać. Dopóki mnie nie wystroili w disz-daszę i nie
          kazali prowadzić, to nie rozumiałem. Po tej lekcji już wiedziałem, z jakiego
          kąta nie mogę liczyć, że taki mnie zauważy... ale cóż - od czego są klaksony.
          Europejczycy jakoś krępują się ich używać - co jest błędem.
          • chaladia A tu jest link... 07.03.06, 19:33
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10662&w=37905859&v=2&s=0
            • elik12 Re: A tu jest link... 07.03.06, 19:50
              Chaladia, ja to wiem w mniejszym lub wiekszym stopniu. Kiedys nawet popelnilam
              prace badawczo-opisowa nt roznic kulturowych. Moja frustracja glownie bierze
              sie stad, ze przyjachalam do kraju arabskiego a mieszkam poniekad w Indiach;-)
              A co do klaksonu, to faktycznie Europejczycy jakos malo go uzywaja. Mysle, ze
              moze to wynikac stad, ze jest on traktowany jako rodzaj agresji na drodze, a
              nie jako dodatkowy, oprocz swiatel, sposob sygnalizowania czegos. Jak bylam w
              Omanie to w jakims malym miasteczku, gdzie drogi przypominaly labirynt i
              miescil sie na raz tylko jeden samochod, jak kierowca dojezdzal do zakretu,
              albo skzyzowania, to wlasnie lekko trabil. Po nic tu swiatla jak i tak nikt ich
              nie zauwazy. Czy np w Kairze, gdzie jakosc pojazdow pozostawia wiele do
              zyczenia ( w duzej czesci pewnie nawet swiala nie dzialaja) a poza tym w
              gaszczu samochodow i tak nikt nie na nie nie. To kolejna rzecza u arabskich
              kierowcow - wlasnie nieuzywanie swiatel. Nie tylko do sygnalizowania, ale takze
              juz po zachodzie slonca. Ale do tego jakos sie przyzwyczilam szybko:-). DO
              naprawde mocno zaskakujacych i nieracjonalnych zachowan na drodze, jakos nie
              moge.
              • chaladia Re: A tu jest link... 07.03.06, 19:58
                W Egipcie co drugi kierowca po 30-tce ma bilharcjozę, więc widzi słabo. Nic
                dziwnego, że światła niewiele tam pomagają. Ale i tak jeździłem tam z zapaloną
                (nawet w dzień) pełną iluminacją (długie światła, bateria 4
                dalekosiężnych "Helli" nad kabiną pick-upa, do tyłu światła przeciwmgielne) -
                zwracało to uwagę na tyle, że bywałem zauważany...
              • skawel A to Indie wlasnie 09.03.06, 07:47
                W krajach arabskich, a juz w szczegolnosci w Indiach konstruowanie samochodu
                zaczyna sie od klaksonu. Rzeczywiscie u nas klakson traktowany jest jako
                urzadzenie typu zaczepnego o duzej dawce agresji w kontaktach miedzy
                uczestnikami ruchu. Tyle, ze w Indiach to koniecznosc, narzedzie o tyle
                niezbedne, ze zapewniajace bezpieczenstwo na drodze. To moze brzmiec
                nieprawdopodobnie ale w tej kakafonii klaksonow, kierowcy blyskawicznie reaguja
                na najblizszy trabiacy samochod. W centrach miast jest tu taki scisk, tak duzo
                ludzi, ktorych jedynym wspolnym marzeniem jest wydostac sie jak najpredzej z
                tego pylu, kurzu i spalin zatykajacych pluca. Aby to marzenie zrealizowac,
                Hindusi zupelnie dowolnie traktuja podzial na pasy ruchu. I nie wspominam tu o
                pasach tego samego kierunku. Jazda pod prad jest tu nagminna.
                Wyprzedzanie to nieodlaczny skladnik tego wyscigu. Wymijanie na trzeciego,
                czwartego czy piatego to norma. O ile w miastach nie jest to takie grozne, mamy
                tu waskie drogi plus masa samochodow i przez to mala szybkosc pojazdow, to poza
                miastami taki styl jazdy odbija sie krwawo w statystykach. Oczywiscie taka
                zaleznosc mozemy zaobserwowac wszedzie na swiecie, w krajach rozwijajacych sie
                i rozwinietych ale brak wyobrazni hinduskich kierowcow przerasta nawet
                zastosowanie hasla "Allah Korsun" przez tureckich wariatow. Chyba dlatego w
                dalekobieznych autobusach hinduskich wyswietla sie cukierkowe bollywoody.
                Pasazerowie zapatrzeni w radosne wygibasy rozesmianych aktorow nie zauwaza
                przeciez manewru nocnego wyprzedzania trzech autobusow i dwoch ciezarowek na
                ostrym zakrecie drogi biegnacej wysokim urwiskiem...
                I chyba to jest dobra taktyka, poniewaz ten zakret byl najdluzszym w moim
                zyciu. W okolicach trzeciego mijanego autobusu samochody jadace z naprzeciwka
                zaczely oslepiac kierowce dlugimi swiatlami, sygnalizujac zapewne swoja
                obecnosc na drodze.

                Wedlug oficjalnych statystyk w stanie Maharasztra zginelo w 2003 roku prawie
                9,5 tys osob, a okolo 46 tys zostalo rannych. Biorac poprawke na
                definicje "ofiary smiertelnej wypadku", za ktora uznaje sie osobe zmarla do
                miesiaca po zdarzeniu, nagminne niezglaszanie lub nierejestrowanie wypadkow i
                ich ofiar, mozemy sobie wyobrazic jak oficjalne liczby moga falszowac
                rzeczywistosc. Codziennie czytam w gazetach o kilku wypadkach na najlepszej
                Highway w Indiach (Bombaj-Puna), a juz raz na tydzien o wypadku autobusowym w
                regionie, najczesciej o dwucyfrowej statystyce zabitych.

                Czy w Indiach moze byc gorzej? Oczywiscie, ze moze. Szacuje sie, ze obecny
                popyt na samochody i motocykle (tj. 2005/2006) osiagnie poziom 7 mln, by w 2010
                roku niemal podwoic sie do ponad 13 mln maszyn. W ciagu 5 najblizszych lat
                Hindusi zasila ulice armia oklo 49 mln nowych pojazdow. I wcale nie zastapia
                one stare samochody, ktore najprawdopodobnie zostana odsprzedane mniej zamoznym
                kierowcom. Tymczasem rzad obnizyl akcyze na male samochody i kazdy moze teraz
                kosztowac do 20 tysiecy Rs mniej...
                Za tymi liczbami nie ida inwestycje w infrastrukture. Jesli budowe autostrade
                Mumbai-Puna mozna uznac za duzy sukces i wyjatek, to najbardziej zakorkowana NH1
                (National Highway) w okolicach Delhi za norme. Od kilku lat nie moze doczekac
                sie porzadnej obwodnicy wokol pewnego miasteczka, co czyni prawie kilkuset
                kilometrowa droge bezuzyteczna.

                Jak widac z tych przykladow Hindusi to narod, na ktorym warunki "naturalne"
                wymusily pewne zachowania i ktore z kolei raczej nie ulegna poprawie w
                najblizszych latach...

                pozdr.
                Pawel

                Puna; 9.03.2006
    • stanrick Re: frustacje expackie 09.03.06, 13:51
      Tak jak w Dubaiu zawod kierowcy wykonuja Indianie,tak Abu Dhabi opanowane jest
      przez Pakistanczykow.Jakosc kierowcow jednej,jak i drugiej nacji jest na
      podobnym"poziomie".Niemniej kierowcy pochodzenia arabskiego w umiejetnosciach
      potrzebnych do bezpiecznego poruszania sie po drogach w niczym
      nie "ustepuja"powyzszym nacjom:-)Egzamin na prawo jazdy zas musza zdawac
      obywatele wielu krajow,w tym chyba i arabskich tez,i tak jak Pakistanczyk w Abu
      Dhabi,i pewnie Indianin w Dubaiu zdaja z regoly za pierwszym razem(dlaczego
      wiadomo,bynajmniej nie z powodu uzdolnien),tak np.przecietnemu Filipinczykowi
      umiejacemu znacznie lepiej jezdzic moze zajac uzyskanie prawka i ze trzy
      lata,czesto po kilkunastu oblanych egzaminach.W UAE zas poziom uslug
      swiadczonych najczesciej wlasnie przez Indian czy pakistanczykow jest poprostu
      oplakany.Zeby dac im cokolwiek do naprawy to naprawde trzeba byc w strasznej
      desperacji:-)Sposob naprawiania czego kolwiek przypomina loterie na chybil-
      trafil.Naprawa zas czesto konczy sie jeszcze wiekszymi problemami niz byly
      przed:-)Jezeli cos zepsulo sie na gwarancji to polecam zadanie wymiany na nowy
      sprzet.Nigdy nie zgadzac sie na jakiekolwiek naprawy gwarancyjne!
      • survey06 Re: frustracje expackie 09.03.06, 15:47
        Ten podzial na “Hinduski Dubai” I “Pakistanskie Abu Dhabi” istnieje praktycznie
        od powstania Zjednoczonych Emiratow Arabskich w 1971 roku. Jak mozna wnioskowac
        z postow kolezanki i kolegi, nic sie przez minione lata nie zmienilo. Obie
        nacje silnie sie okopaly w swoich fortecach i za nic nie odpuszcza juz raz
        zdobytych pozycji i plynacych z tego korzysci. Warto tutaj zwrocic uwage na
        fakt, ze przychody Pakistanu z exportu sily roboczej do krajow Bliskiego
        Wschodu to prawie 4 miliardy USD rocznie, z czego 1/3 pochodzi od
        Pakistanczykow pracujacych w UAE. Jest to bardzo znaczacy udzial w calej
        strukturze eksportu bardzo biednego Pakistanu.

        Pod koniec lat 70-ych ub. wieku przy budowie naszych pompowni w Abu Dhabi
        zatrudnialismy dosc spora grupe Hindusow jako kierowcow i pomocnikow dla
        spawaczy i monterow. Mielismy tez hinduskiego clerka i tea-boy’a w biurze.
        Hindusow zatrudniono z tej prostej przyczyny, ze byli zdecydowanie wydajniejsi
        i bardziej odpowidzialni za to co wykonywali niz Pakistanczycy. Byly jednak juz
        wtedy naciski ze strony naszego oficjalnego abu-dhabijskiego sponsora aby nie
        przesadzac z zatrudnianiem Hindusow. W efekcie, idac na kompromis, wymieniono w
        biurze clerka hinduskiego na pakistanskiego. Dalsze zmiany kadrowe byly
        niemozliwe bez uszczerbku dla harmonogramu i kontraktowych terminow realizacji.

        W moich czasach pracy w UAE, lokalne prawo jazdy bylo najwazniejszym dokumentem
        identyfikujacym kazdego pracujacego obcokrajowca w Emiratach. Legitymowanie sie
        UAE driving licence w bankach, w urzedach, szpitalach itp. bylo na porzadku
        dziennym. Okazujac miejscowe prawo jazdy mozna bylo bez problemu kupic bilet
        lotniczy w Gulf Air na trasie z Abu Dhabi do Dubai, Doha czy tez innych miast w
        rejonie Zatoki Arabskiej oraz do Omanu. Priorytet wladz lokalnych dla uznawania
        w pierwszej kolejnosci akurat tego dokumentu stanowil odpowiedz na dzialalnosc
        pakistanskich gangow falszerzy dokumentow podrabiajacych paszporty, dokumenty
        wizowe, residence permits, certyfikaty zawodowe, dyplomy lekarskie jak rowniez
        i dokumety bankowe. Mloda administracja abu-dhabijska miala powazne trudnosci z
        zalewem podrobek i generalnie z likwidacja zjawiska. Stad tez i priorytet dla
        lokalnego prawa jazdy wydawanego przez policje (w policji pracowali wylacznie
        obywatele Zjednoczonych Emiratow Arabskich dokladnie ofoliowanego, mozliwy do
        uzyskania po zdaniu praktycznego egzaminu z umiejetnosci prowadzenia samochodu.
        Przy czym, wtedy, dla Europejczykow taki egzamin to byla formalnosc. Natomiast
        Pakistanczycy, Hindusi, Filipinczycy, Bangadeshi, Jemenczycy czy Egipcjanie
        byli stosownie i dokladnie egzaminowani przez Thariq Shorta (policja drogowa.
        Jesli dzisiaj Pakistanczyk zdaje egzamin w Abu Dhabi za pierwszym razem, to
        sprawy generalnie ida tam w zlym kierunku. Wielka szkoda
        • stanrick Re: frustracje expackie 09.03.06, 16:09
          Niestety Pakistanczycy zdaja z regoly za pierwszym razem.Po przybyciu do UAE
          krajanie zrzucaja sie na niezbedne koszty,z tego co "wiesc gminna niesie" w tym
          lapowki komu trzeba.Aktualnie prawo jazdy to plastikowa karta z
          hologramami,zdjeciem kierowcy,niezbednymi danymi.Na wydanie czekalem od
          zlozenia papierow do samego wreczenia gotowego dokumentu moze z 30min.W Polsce
          jak narazie to jest abstrakcja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka