Dodaj do ulubionych

"Oflagujmy się"

28.03.06, 00:46
Nie chcę teraz generalizwować i podciągać Wszystkich pod jedną kreskę, sprawa
dotyczy tego co miało miejsce wczoraj w naszej służbie zdrowia. Czyli mówiąc
krótko: służba zdrowia się " oprotestowała".
I jak mówi przysłowie"jak nie boli to powoli". Mówiąc krótko, pech chciał,że
musiałam udać się do lekarza.
Co przeszłam, tego nie muszę chyba opowiadać, jedno jest pewne gdyby
umierała, to może nie pozwolonoby mi zejśc z tego świata.
Ale coś innego w tym wszystkim mnie wkurza.Otórz lekarze twierdzą,że Ich
pensję są niskie w stosunku do Ich odpowiedzialnej pracy. Tego też nie
neguję. Ale z drugiej strony kto w tym kraju zarabia odpowiednio na godziwe
życie? No pomijam prezesów banków, "Orlenu"itp. z drugiej strony jakiś
obowiązek i zobowiązanie do społeczeństwa za którego pieniądze lekarze się
wykształcili chyba powinien być. W końcu zdajemy sobie sprawę,że są to duże
pieniądze, a przecież który z tych lekarzy zapłacił z własnej kieszeni za tą
edukację? Jeżeli tak, to nie ma sprawy, bardzo proszę założyć sobie prywatny
gabinet, szpital, pobierać za wizyty odpowiednie kwoty i nikt o to nie będzie
miał pretensji, ale póki co, to boli mnie bardzo,jeżeli czuję się intruzem w
publicznym gabinecie, gdzie pani doktor daje upust swojemu niezadowoleniu z
powodu niskich pensji, przecież nikt jej na te studia nie wciskał siłą, mogła
zostać kimś innym,a gdzie jakieś "powołanie"?.Wiem , utopia.!
Obserwuj wątek
    • proces7 Re: "Oflagujmy się" 28.03.06, 02:18
      wanda_rybka napisała:

      > Ale z drugiej strony kto w tym kraju zarabia odpowiednio na godziwe
      > życie? No pomijam prezesów banków, "Orlenu"itp.

      Ze spókami akcyjnymi, w których spore pakiety posiada skarb państwa, to sprawa
      jest problematyczna. Natomiast, jeżeli chodzi o prywatne firmy, jakimi są banki
      (głownie są to spółki akcyjne), to niestety, ale one rozliczają się przed
      akcjonariuszami. Oczywiście pewnie pośrednio (fundusze emerytalne, polisy na
      życie) wielu jest tych "niebezpośrednich" akcjonariuszy. Oczywiście, jeśli są
      spólkami giełdowymi (a większość banków jest) to podlegają one rygorom KPWG.
      Wolny rynek ma to do siebie, że firma sama decyduje, ile ma płacić pracownikom.
      Oczywiście są jakieś ustawowe obwarunkowania, moim zdaniem całkiem zbędne, ale
      tyczące dolnych limitów wynagrodzeń. Zdobądź kapitał, załóż bank i zostań
      presesem rady nadzorczej tego banku, ustalisz sobie dowolną płacę.
      Paradoksalnie, wysokie płace są korzystne dla budżetu, bo tu niewiele da się
      wykombinować i spore sumy dzięki temu zasilają kasę państwową w postaci podatków
      od wynagrodzeń. Także ZUS i NFZ.

      > obowiązek i zobowiązanie do społeczeństwa za którego pieniądze lekarze się
      > wykształcili chyba powinien być.

      Brednie. Chyba za komuny było coś takiego jak nakaz pracy, czy jakoś. Może
      absolwenci prawa powinni mieć nakaz pracy w sądzie, albo w prokuraturze? A ci po
      studiach pedagogicznych w szkole? Zastanów się, jakie głupoty gadasz.

      > W końcu zdajemy sobie sprawę,że są to duże
      > pieniądze, a przecież który z tych lekarzy zapłacił z własnej kieszeni za tą
      > edukację?

      Oj, zapłacił, zapewniam Cię. Poza tym uważam, że szkolnictwo wyższe powinno być
      odpłatne i tyle. Trzeba koncentrować się na prywatnych stypendiach, fundacjach,
      a nie liczyć na państwo, które i tak wszystko spieprzy.
      Służbę zdrowia też należy sprywatyzować, bo i tak de facto jest ona odpłatna,
      więc po co tworzyć iluzję. Z obowiązkowych składek winno sie opłacac tylko
      usługi medyczne na podstawowym poziomie. Nigdy się tym nie interesowałem, ale w
      bogatych krajach to właśnie tak wygląda. Szpitale i to na niezłym poziomie
      prowadzą na przykład w USA, czy Hiszpanii, fundacje, kościoły, kasy miejskie
      itd. Tam nie trzeba być ubezpieczonym, a biedni nie umierają na ulicy, zapewniam
      Cię.
      • wanda_rybka Re: "Oflagujmy się" 28.03.06, 06:34
        Procesie, nie tłumacz mi tego co sama dobrze wiem.Może źle zrozumiałeś to co
        miałam na myśli.Co chciałeś powiedzieć mówiąc,że zapłacili? Osobisty wkład w
        naukę?Nakłady na tę naukę? A kto nie ponosi kosztów w dzisiejszych czasach
        chcąc się wykształcić? Miałam na myśli opłaty za studia,właśnie to co później
        zauważyłeś- wypomniawszy mi ,że gadam "głupoty".
      • magdajeden Re: "Oflagujmy się" 28.03.06, 09:20
        niestety z przykrością muszę stwierdzić, że mamy podobne poglądy - boleję nad
        tym, bo bardziej pasujesz zwolenników realnego socjalizmu niż państwa
        liberalnego.

        z tą opieką zdrowotną w USA i innych krajach tzw zachdonich to nie jest tak
        majowo.
    • jagus007 Re: "Oflagujmy się" 28.03.06, 08:30
      Rybko,
      Nie bardzo rozumiem... Osoby, które wybrały fach zgodny z powołaniem powinny
      pracować za pół darmo, a może w ogóle za darmo? A powołanie powinny sobie włożyć
      do garnka i po przyprawieniu szczyptą satysfakcji - podać dzieciom na obiad?
      Natomiast godziwe zarobki mieć powinni ci, którzy swojej pracy nienawidzą, na
      przykład różnego typu urzędnicy? Bo przecież jedni i drudzy studiowali na takich
      samych warunkach...
      • wanda_rybka Re: "Oflagujmy się" 28.03.06, 11:44
        Jagusiu, nie , tego nie miałam na myśli, ale jest to specyficzny zawód.Jak już
        pisałam, nie neguję niskich zarobków,ale to samo może powiedzieć dużo grup
        zawodowych i ,że powołaniem dzieci nie nakarmi i sobie tego do garnka nie
        włoży.Dlaczego więc cierpi na tym większość społeczeństwa? Może w każdym innym
        przypadku nie jest to tak odczuwalne.
        • woow2306 Re: "Oflagujmy się" 28.03.06, 13:49
          powiem tak... faktem jest, że dzięki Bogu, nie muszę korzystać ze
          specjalistycznych przychodni państwowych... a opiekę medyczną, tzw, podstawową
          mam niezłą i nie mam co narzekać... Ale jeśli o powołanie chodzi, to może
          zabrzmi to ,hm... dziwnie? uważam, że lekarzem jest się 24 godz/dobę i 7 dni w
          tygodniu... dlaczego? dlatego, że własnie takiego pediatrę miałam... był
          (prywatnie) zawsze pod telefonem , o każdej porze dnia i nocy... jeśli
          wyjeżdżał, uprzedzał stałych swoich pacjentów... pamiętam fakt, gdy moje
          dziecko wysoko zagorączkowało w sylwestra po 20:00, przed 21:00 lekarz
          przyjechał wieczorowo ubrany... w drodze na bal... Zawsze w momencie
          podziękowań czy przeprosin przy okazji wezwania Go w niewygodnych momentach ,
          mawiał: za co? przecież ja jestem dla Was,a nie Wy dla mnie, a ja z tego żyję...
          W trakcie choroby zdarzało się , że był wielokrotnie u dziecka... tylko
          pierwsza wizyta była płatna, pozostałe traktował jak reklamacje... Dlaczego Go
          przytaczam? Dlatego, że od wielu lat leczę swoje dziecko wyłącznie
          homeopatycznie... I pech chce, że lekarz ów, choć świetny, jest lekarzem w
          godz: 8-16, od poniedziałku do piątku... Tak, jak gdyby nie uwzględniał
          zachorowań nagłych...
          To tyle...a skoro i tak płacimy za opiekę zdrowotną to życzę wszystkim takich
          lekarzy na swojej drodze jak w/w pediatra...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka