Dodaj do ulubionych

Wiceminister zdrowia o dzieciach z ADHD

29.06.06, 13:35
Normalnie zamurowało mnie... :\\\\\\\\

"Jak poradzić sobie z ADHD? Sprawić dziecku lanie - uważa wiceminister
zdrowia, poseł PiS Bolesław Piecha

"Ostatnio spotykamy się z coraz większym naciskiem firm farmaceutycznych,
które kreują nam choroby, na przykład ADHD - najmodniejszą chorobę
współczesnej Europy. Ja też miałem ADHD, ojciec mi wlał - takie było leczenie,
to jest kwestia nadpobudliwości" - powiedział Piecha posłom z sejmowej komisji
zdrowia podczas jednego z kwietniowych posiedzeń. - To szokująca
niekompetencja. Gdyby moi rodzice, którzy nigdy o ADHD nie słyszeli, bili mnie
- jak radzi pan minister - to ja po prostu byłbym dzisiaj bandytą - nie kryje
wzburzenia Andrzej Moroz, który prowadzi w Lublinie grupy wsparcia dla dzieci
z ADHD, jeden z przedstawicieli Ogólnopolskiego Porozumienia Organizacji i
Inicjatyw ADHD, terapeuta zajęciowy ze Szpitala Neuropsychiatrycznego w
Lublinie. - Oczekujemy oficjalnych przeprosin od wiceministra Piechy.

- Bicie może tylko pogorszyć sytuację i zwiększyć ryzyko wystąpienia agresji -
potwierdza dr hab. Tomasz Wolańczyk, kierownik Kliniki Psychiatrii Wieku
Rozwojowego Akademii Medycznej w Warszawie.

Minister Piecha nie ma sobie nic do zarzucenia: - Nie zachęcałem do bicia
dzieci chorych na ADHD, po prostu podałem swój przykład. Jest
niebezpieczeństwo, że zdrowe dzieci, z którymi rodzice nie potrafią sobie
poradzić, są diagnozowane jako chore. Leczenie farmakologiczne jednego chorego
dziecka kosztuje od 200 do 300 zł miesięcznie. Na to nas nie stać."

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3449371.html

Bicie lekarstwem na ADHD??? I ten człowiek jest wiceministrem zdrowia??? :((((((((
Obserwuj wątek
    • kohei Re: Wiceminister zdrowia o dzieciach z ADHD 29.06.06, 14:56
      stephen_s napisał:

      > Normalnie zamurowało mnie... :\\\\\\\\

      Jak to tak? Nie możesz pojąć głębi konserwatywnej myśli Pana Ministra? Znaczy,
      za mało w dzieciństwie w skórę dostałeś i teraz jesteś skażony liberalizmem,
      relatywizmem i imposybilizmem. O.
      • kochanica-francuza Im-czym , kohei? ;-) 29.06.06, 16:00
        • kohei Re: Im-czym , kohei? ;-) 29.06.06, 16:41
          Nie wiem dokładnie, ale Pan Prezes tak mówi, musi więc ważne i wielce szkaradne
          coś być;)
          • a000000 Re: Im-czym , kohei? ;-) 29.06.06, 18:17
            Jest
            niebezpieczeństwo, że zdrowe dzieci, z którymi rodzice nie potrafią sobie
            poradzić, są diagnozowane jako chore.

            Tak powiedział pan minister, i ja się z tym zgadzam. Bardzo często bezradność
            wobec zjawiska powoduje, że rodzice sięgają w sposób nieuprawniony po
            usprawiedliwienia w postaci choroby. Najczęstszym zjawiskiem jest nazywanie
            dysgrafikiem najzwyklejszego lenia śmierdzącego. Zamiast przypilnować dziecko
            przy nauce, rodzice idą na łatwiznę.
            Nie spotkałam sie z dzieckiem CHORYM na zespół nadpobudliwości, natomiast
            łobuzów spotkałam. I tym łobuzom nie jest potrzebne lekarstwo, bynajmniej.
            • stephen_s Re: Im-czym , kohei? ;-) 29.06.06, 18:23
              > Tak powiedział pan minister, i ja się z tym zgadzam.

              Ja też się zgadzam.

              Natomiast pan wiceminister sugeruje, że ADHD to choroba "wykreowana" przez
              koncerny farmaceutyczne - oraz że lekarstwem na nie jest złojenie skóry
              "choremu". A skoro p. minister to mówi, to śmiem twierdzić, że jest IDIOTĄ.

              To, że są rodzice, którzy złe zachowanie dziecka tłumaczą chorobą, nie oznacza,
              że nie istnieją dzieci naprawdę chore na ADHD. Dzieci te potrzebują pomocy, a
              nie gadek ministra zdrowia, że ADHD to choroba, którą wymyślili farmaceuci...
              • a000000 Re: Im-czym , kohei? ;-) 29.06.06, 18:58
                Dokładnie. Są ludzie naprawdę chorzy, np na dysgrafię, a i są lenie śmierdzące,
                które wykorzystują każdą nadarzającą sie okazję do nieuctwa.
                Lekarzom WISI i diagnozują bez diagnozy czy badań, które kosztują. A firmy
                farmaceutyczne nie zapominają o tych, którzy sprzedaja ich produkty.

                Myślę, że nadpobudliwość psychoruchowa jest panu ministrowi, jako jednostka
                chorobowa, dobrze znana. A ministerialna wypowiedź traktuje o nadużyciach
                właśnie - przykład własny: był łobuzem, któremu pomogła ręka ojca. Założę się,
                że tak z 80% dzieci z diagnozą ADHD to najzwyklejsze łobuzy i zrezygnowani rodzice.
                • stephen_s Re: Im-czym , kohei? ;-) 29.06.06, 19:02
                  Przepraszam, ale jeśli p. minister mówi o nadużyciach, to czemu mówi, że miał
                  ADHD i bicie go wyleczyło???

                  Dla mnie to nie sprzeciw wobec nadużyć, ale właśnie sugerowanie, że ADHD to w
                  ogóle taki wymysł, a tak naprawdę to wystarczy wlać dzieciakom i się uspokoją.
                  • a000000 Re: Im-czym , kohei? ;-) 29.06.06, 19:05
                    Kiedy pan minister był dzieckiem, taka jednosta chorobowa była nieznana. A więc
                    nikt nie zdiagnozował, a minister jaja sobie robi.
                    Przecież Stef, dobrze wiesz, jako człowiek wykształcony, że bicie NIE JEST
                    żadnym skutecznym lekiem na CHOROBĘ. Ale na łobuzowanie jest.
                    • stephen_s Re: Im-czym , kohei? ;-) 29.06.06, 19:11
                      > Kiedy pan minister był dzieckiem, taka jednosta chorobowa była nieznana. A więc
                      > nikt nie zdiagnozował, a minister jaja sobie robi.

                      Albo sobie robi, ale jest kompletnym ignorantem...

                      Ani jedno, ani drugie dobrze o nim nie świadczy.
                      • a000000 Re: Im-czym , kohei? ;-) 29.06.06, 19:31
                        A ja Cię zapytam Stefciu, czy możesz mi podać JEDENO nazwisko polityka, który
                        mówi z sensem??? Przecież to banda cwaniaków, którzy pilnie obserwują, skąd
                        wiatr wieje... są tak wspaniali, że nawet własnych głopot nie słyszą.
                        Przemówienia oficjalne???? pisane przez sztab doradców i prawników. A gdy
                        przyjdzie się wypowiedzieć na temat, robi się głupio. Słuchającym.

                • hiperrealizm Awiesz jak się diagnozuje zespół Aspargera!? 29.06.06, 21:20
                  Nie wiesz! Nie masz o tym bladego pojęcia! Więc nie pleć głupot na temat 80%!
            • hiperrealizm wybacz azerko ale nie wiesz oczym mówisz 29.06.06, 21:19
              jesteś ignorantką w tej dziedzinie. W sumie masz szczęście bo to znaczy że nie
              masz nikogo takie go w rodzinie.
              Ja mam. Mój bratanek ma zespół Aspargera.
              Pozdrawiam.
              • kochanica-francuza hm a co ma jedno do drugiego? 29.06.06, 22:21
                Azerzyca pisze o ADHD...
              • stephen_s Zaraz zaraz... 29.06.06, 22:24
                Hiper, zespół Aspergera i ADHD (zespół nadpobudliwości psychoruchowej) to
                zupełnie rózne choroby...
                • kochanica-francuza OT, stephen 29.06.06, 22:48
                  czy developpe pani zalinkowanej na blogu cię nie dziwi, hę?
                  • kochanica-francuza Re: OT, stephen 29.06.06, 22:49
                    kochanica-francuza napisała:

                    > czy developpe pani zalinkowanej na blogu cię nie dziwi, hę?

                    developpe - sposób podniesienia PROSTEJ nogi (przez passe)

                    no dobrze, już się nie znęcam ;-) chodzi mi o wysokość tegoż
                    • stephen_s Re: OT, stephen 29.06.06, 22:56
                      Dziwi, ale nie aż tak, jak zalinkowany taniec :)
              • a000000 Re: wybacz azerko ale nie wiesz oczym mówisz 30.06.06, 09:24
                Hiperku, waż słowa. Najpierw zapoznaj się z RÓŻNICAMI między autyzmem i
                nadpobudliwością psychoruchową, a potem od ignorantek wyzywaj.....oczekuję
                przeprosin.
                • hiperrealizm Azerko 30.06.06, 17:50
                  gdybyś poznałam mojego bratanka pewnie uznałabyś go za niesfornego urwiasa
                  który zasłużył na lanie! A ADHD przypisałabyś mu bez większych wątpliwości!
                  Tak wszyscy myśleli do czasu gdy został poddany obserwacji klinicznej.
                  Wtedy to lekarze doszli do wniosku że to jednak jest zespoł Aspargera!!!!
                  PS
                  Jesteś ignorantką w tej dziedzinie (ja też tylko że ja jestem tego świadom a ty
                  nie)!
                  • a000000 Re: Azerko 30.06.06, 18:04
                    No właśnie!!! dopiero obserwacja kliniczna, czyli BADANIE DIAGNOSTYCZNE. Czy na
                    tym polega moja ignorancja, że jestem przeciwna pochopnym i powierzchownym
                    "diagnozom"??? Że jestem zwolennikiem tezy: po pierwsze nie szkodzić, a
                    aplikowanie zbędnych farmaceutyków jest szkodzeniem właśnie?
                    A co do mojej świadomości: Twoja ocena jest pochopna i powierzchowna właśnie.
                    Oczekuję przeprosin.
          • stephen_s Impossybilizm 29.06.06, 18:19
            Jest to takie pojęcie ukute przez PiS, które w skrócie oznacza stan, w którym
            PiS nie może robić w państwie tego, na co ma tylko ochotę.

            Objawem impossybilizmu może być np. Trybunał Konstytucyjny, który - brutalnie i
            haniebnie, rzecz jasna - uchyla idealnie ustawy PiS jako "niekonstytucyjne".

            Ratunkiem przeciw impossybilizmowi, który uniemożliwia naprawę państwa jest tzw.
            odzyskiwanie państwa, czyli oddawanie wszystkich instytucji kontrolnych ludziom
            PiS. Którzy wiedzą, co dla obywateli dobre i - zamiast wyskakiwać z jakimiś
            wątpliwościami prawnymi czy konstytucyjnymi - będą umożliwiać wcielanie w życie
            jedynie słusznego programu...
            • kochanica-francuza Ja pytałam kohei , drogi stephenie nt 29.06.06, 18:41
              • stephen_s Re: Ja pytałam kohei , drogi stephenie nt 29.06.06, 18:52
                Ale Kohei twierdzi, że nie wie, więc wsparłem go :)
                • kohei Re: Ja pytałam kohei , drogi stephenie nt 30.06.06, 10:21
                  stephen_s napisał:

                  > Ale Kohei twierdzi, że nie wie, więc wsparłem go :)

                  Twierdzenie koheia było oczywiście figurą retoryczną, niemniej jednak lepiej od
                  Stepha bym tego nie ujął. Bardzo trafne:)
    • fnoll dlaczego mamy bić tylko dzieci? 29.06.06, 22:58
      jak słusznie zauważył wiceminister oraz azerka - porządne lanie jeszcze nikomu
      nie zaszkodziło, a wręcz przeciwnie - uczy postaw prospołecznych (doskonałym
      przykładem jest sam wiceminister) i leczy z łobuzerki

      dlaczego ten cudowny środek miałby być zarezerwowany tylko dla dzieci?

      pomyślcie o spóźnialskich, którzy przychodzą do roboty zawsze o kwadrans za
      późno - niech im ochrona wytnie z bańki na dzień dobry! na pewno już więcej się
      nie spóźnią, szczególnie paniusie, które z rozbitym nosem wyglądać będą tak
      nietwarzowo...

      albo gdy ktoś zawali projekt - kierownik powinien od razu z plaskacza
      siarczystego wyjechać i zamknąć delikwenta w ciemnym pomieszczeniu, niech
      skruszeje

      zaś wchodzącym do środków komunikacji miejskiej z nieumytą pachą - przyłoić kablem!

      no i przywrócić karę chłosty publicznej

      i golenie głów niewiastom cudzołożnym! żadna już się kurwić nie będzie, jak im
      głowy zgolimy, zobaczycie

      kochani, przejrzałem na oczy - trzeba nam więcej bicia! wszystkich! co prawda
      eksperymenty z biciem niemowląt przyniosły jak dotąd kontrowersyjne rezulataty,
      ale to tylko kwestia czasu, gdy dopasujemy odpowiednią metodę do obiektu

      jak rano znowu nakryję sąsiada z psem srającym na trawnik, to każdemu dam kopa

      ale super! :)
      • herbarium Re: dlaczego mamy bić tylko dzieci? 30.06.06, 00:20
        > jak rano znowu nakryję sąsiada z psem srającym na trawnik, to każdemu dam kopa

        "Musi mi pani srać tym psem pod oknem?
        Czy nie można tego zbierać po swoich ulubieńcach? Przecież to zaraza. Czym się
        różni gówność gówna psiego od gówna ludzkiego? A jak ja bym tak zaczął walić
        kupy po trawnikach, w piaskownicach i podcieniach, arkadach, sadzać stolce na
        betonach, chodnikach, srać na skwerach? Muszę kupić wiatrówkę! (...) Czemu nie
        jestem chamem ze sztachetą w ręku? Ktoś by się ze mną liczył gdybym rzucił
        cegłą!"
        • fnoll Re: dlaczego mamy bić tylko dzieci? 30.06.06, 10:15
          herbarium napisała:

          > Ktoś by się ze mną liczył gdybym rzucił cegłą!"

          o to to! szacunek trzeba odzyskać, bezwględnie

          i zlikwidować lekcje wfu, żeby się nie mogły bronić szczyle jedne (no bo
          przełożyć przez kolano szesnastoletniego "nadpobudliwego" brysia to nie jest
          kaszka z mlekiem... może dojść do przemocy rodzinnej i zamachu na godność
          starszego!)
      • a000000 Re: dlaczego mamy bić tylko dzieci? 30.06.06, 09:49
        fnollu, jak zwykle rżniesz głupa.

        Świat dorosłych za niesubordynację dostaje takie lanie, że aż gwiżdże. Spróbuj
        sie pospóźniać do pracy...nie, nikt Cię fizycznie nie tknie, ale usłyszysz -
        dziekujemy za współpracę...pewnie wolałbyś baty niż bezrobocie.
        Zawalisz projekt??? Mało że wylecisz z roboty, to jeszcze opinię odpowiednią w
        środowisku utrwalasz - kto Ci zaufa i powierzy inny ważny projekt???

        Świat dorosłych to pasmo wiekuistych stresów. Jeśli dziecko nie nauczy się
        pewnych zachowań prospołecznych, w dorosłych latach czeka go piekło. Dziecko to
        taki twór, dla którego kłopoty w świecie dorosłym są bajką o żelaznym wilku.
        Można mówić, rozmawiać, ostrzegać....a dla dziecka to wszystko jest
        JUTRO...czyli nigdy.

        Są dzieci na tyle krnąbrne (absolutnie wyłączam dzieci z prawidłowo
        zdiagnozowaną chorobą), że żadne argumenty nie docierają, musi ich zaboleć tu i
        teraz. Co robisz, jeśli Twoja córka chce się bawić na skrzyżowaniu dróg
        (przegięcie specjalne) i ŻADNE argumenty nie docierają???? Zapewne zastosujesz
        SIŁĘ. Małe dziecko weźmiesz pod pachę i wrzeszczące wyniesiesz w miejsce
        bezpieczne. Ale co zrobisz, aby dziecko ZROZUMIAŁO że beztroskie wyjście na
        jezdnię jest niebezpieczne? (niebezpieczeństwo - w świecie malucha zbyt
        abstrakcyjne słowo z dziedziny bajek...). Dziecko nie rozumuje tak jak dorosły i
        nie polezie na jezdnię nie dlatego, że to niebezpieczne, tylko dlatego, że tato
        wleje.

        Jeśli chodzi o sąsiada ze srającym psem pod oknem to sie zgadzam całkowicie -
        lać po łbie. My mamy taki problem. W sąsiedztwie pobudowano zamknięty z ochroną
        dom i pięknym, też zamkniętym, ogrodem na tarasie. Kwiatki, trawki, ławeczki,
        altanki.....tylko dla mieszkańców. Dom olbrzymi - nie wiem skąd moda na
        olbrzymie psy. Oczywiście bogaci i zarozumiali właściciele psy wyprowadzają na
        nasze trawniki, za sprzątanie których my płacimy naszej dozorczyni, a ta już nie
        ma czasu na klatki schodowe, bo ciągle zbiera te gówna....Na zwróconą uwagę
        usłyszała od jednego - od tego pani jest, żeby sprzątać....a inne babsko
        wykrzyczało - nic mi nie zrobicie, ja jestem sędzią... (!!!!!!) Sprawa jest już
        między prezesami. I powiedz mi fnollu, jak tu takich nie lać po ryjach????
        • fnoll Re: dlaczego mamy bić tylko dzieci? 30.06.06, 11:18
          a000000 napisała:

          > fnollu, jak zwykle rżniesz głupa.

          zachęcam do myślenia, azerko - dlaczego niektórzy dorośli akceptują bicie
          dzieci, a nie akceptują bicia się między sobą? zastanów się

          > Dziecko nie rozumuje tak jak dorosły i nie polezie na jezdnię nie dlatego, że
          > to niebezpieczne, tylko dlatego, że tato wleje.

          natomiast całkiem małe dziecko potrafi skojarzyć bicie z samochodem, a nie
          gniewem rodzica, zaś nieco starsze nie potrafi sobie wyobrazić konsekwencji
          wejścia pod samochód... tia... jasne... kocham tę ludową psychologię :/
          • a000000 Re: dlaczego mamy bić tylko dzieci? 30.06.06, 11:43

            fnoll napisał:

            >kocham tę ludową psychologię :/

            och fnollu, cóż za wyznanie!!!! czy to jakaś nowa forma zboczenia?????

            fnollu, jestem przeciwniczką bicia słabszych, zdecydowanie. Klaps wymierzony
            przez rodzica musi mieć sens i logikę i mieć podtekst wyłącznie wychowawczy.
            O patologicznych bydlakach znęcających sie z powodu własnych frustracji nad
            rodziną proszę nawet nie wspominać.
            • fnoll Re: dlaczego mamy bić tylko dzieci? 30.06.06, 11:46
              a000000 napisała:

              > Klaps wymierzony
              > przez rodzica musi mieć sens i logikę i mieć podtekst wyłącznie wychowawczy.

              sens i logikę dla rodzica to on pewnie ma, z punktu widzenia dziecka sprawa
              przedstawia się jednak inaczej - niewielu ejdnak, niestety, zadaje sobie trud
              poznania punktu widzenia dziecka
              • a000000 Re: dlaczego mamy bić tylko dzieci? 30.06.06, 12:04
                tak fnollciu, niewielu rodziców ma kwalifikacje do wychowywania dziecka we
                współczesnym świecie. I jest to bardzo poważny problem.
                • fnoll Re: dlaczego mamy bić tylko dzieci? 30.06.06, 15:05
                  ale nie powinniśmy tym usprawiedliwiać "niewykwalifikowanych" metod wychowawczych...
                  • a000000 Re: dlaczego mamy bić tylko dzieci? 30.06.06, 16:00
                    a kto usprawiedliwia? Bicie słabszych, do tego jeszcze jako rozładowanie
                    własnych frustracji, czyli CAŁKOWICIE nieuzasadnione, jest ze wszech stron
                    naganne i karygodne. A już bicie dzieci to ohyda. Jednakowoż wychowawczy klaps
                    to nie bicie.

                    Rozwydrzeni i bezstresowo chowani mali terroryści to robota rodziców. Dziecko
                    tylko wykorzystuje sytuację, zgodnie z zasadą przystosowania się do warunków
                    zewnętrznych. I jeśli kogo należy zlać, to tatulka, nie dziecko.
    • herbarium Re: Wiceminister zdrowia o dzieciach z ADHD 30.06.06, 00:42
      Ja bym uwierzyła, że minister odniósł się do problemu zbyt częstego
      diagnozowania ADHD zamiast podejmowania wysiłków wychowawczych (o prymitywizmie
      polecanego środka wychowawczego nie chce mi się gdakać), ale sygnał alarmowy
      słyszę przy tym fragmencie:

      > Leczenie farmakologiczne jednego chorego
      > dziecka kosztuje od 200 do 300 zł miesięcznie. Na to nas nie stać.

      Bo to oznacza, że pan minister gra na tej nucie, żeby usprawiedliwić cięcia w
      refundacji leków. Po cholerę refundować leki rozwydrzonym bachorom z ADHD? W
      dupę i tyle. Po cholerę refundować leki leniwcom chorym na depresję? Niech się
      do roboty wezmą, to im przejdzie.
      Komu jeszcze?
      • isma OT - o refundacji lekow 30.06.06, 08:37
        No tak, tylko ze refundacja lekow to w ogole jest, uzywajac popularnego
        ostatnio na formum okreslenia, rynsztok.

        Moje astmatyczne dziecko, powiedzmy, w stanach zaostrzenia uzywa kombinacji
        dwoch preparatow wziewnych: berodualu, ktory ma za zadanie szybko rozszerzyc
        oskrzela, a nastepnie budesonidu, ktory ma zadzialac w tychze oskrzelach
        przeciwzapalnie. Aplikowanie tego ostatniego bez uprzedniego rozszerzenia
        oskrzeli za pomoca tego pierwszego nie ma sensu, bo lek osiada w jamie ustnej i
        kompletnie nie dociera do patologicznie skurczonych oskrzeli.
        Budesonid jest refundowany (na recepte typu P - czyli dla chorego przewlekle,
        tak, jak moja corka, kosztuje kilka zlotych), berodual nie (tu wydatek na 1
        inhalator, starczajacy na niecaly miesiac, wynosi 70 - 100 zl). Dlaczego - jest
        dla mnie niepojete.

        Jak myslicie, jaki procent chorych na astme, ktorych nie stac na wykupienie
        pelnoplatnego leku, bez sensu aplikuje sobie latami ten drugi, za ktory
        oczywiscie firma farmaceutyczna zbiera obfite zniwo w brzeczacej monecie od
        refundujacego?
        • a000000 Re: OT - o refundacji lekow 30.06.06, 10:09
          A dlaczego Ismo tak jest, że pewnych leków się nie refunduje??? bo nie ma kasy.
          A dlaczego nie ma kasy??? bo leki są NADUŻYWANE i serwowane niepotrzebnie - jak
          np. w przypadku krnąbrnych i zdrowych dzieci. Którym nie jest potrzebna
          refundowana pigułka, tylko mądry ojciec.

          To, co się dzieje w słuzbie zdrowia to skandal. Nie ma pieniędzy na badania
          profilaktyczne, na badania diagnostyczne - i lekarze zapisują leki "na oślep".
          Przy którymś z kolei leku na nadciśnienie, jeśli pacjent wcześniej nóg nie
          naciągnie, być może trafią NA SKUTKI. Bo przyczynę zdiagnozuje wyłącznie badanie
          anatomopatologiczne. A ile przy okazji powstanie nowych chorób, szczególnie
          krążeniowych i czy przewodu pokarmowego??? ( następne farmaceutyki oczywiście!!)

          Leczone powinny być WYŁĄCZNIE osoby chore - a do tego potrzebna jest solidna
          diagnostyka, nie kwalifikowanie jednostki chorobowej na oko. Dzieciak krnąbrny?
          Zamiast zbadać sytuację rodzinną, powody buntu czy nadpobudliwości, jeśli
          rodzice bezradni - są psycholodzy leczące całe rodziny......Ale najłatwiej jest
          przylepić łatkę: ADHD! i już sprawa załatwiona. Mały bezstresowy Dyzio
          terroryzuje okolicę, a fnoll prawi komunały.
          • isma Re: OT - o refundacji lekow 30.06.06, 12:26
            Zgadza sie. Zawsze mnie zdumiewalo, jak jest to mozliwe, ze w cywilizowanym
            swiecie, zanm zapisza antybiotyk na gardlo, robia wymaz z antybiogramem, a u
            nas nie ;-(((.
            • a000000 Re: OT - o refundacji lekow 30.06.06, 12:54
              Mnie ostatnio lekarka nawet cholesterolu nie zbadała, bo " ma pani niskie
              ciśnienie"!!!! Zbadałam sobie odpłatnie, i oczywiście poziom zbyt duży.

              Ale to są drobiazgi. W rodzinie mam przypadek choroby nowotworowej, po operacji.
              Zamiast zbadać przy pomocy pozytronowej czy są gdzieś jakieś nowe ogniska - ten
              aparat wykaże nawet miejsca zdrowe ale bardziej podatne na przerzuty, to lekarze
              na oślep ordynują bardzo szkodliwą i wyniszczającą chemię. Ale tanią.
              • kochanica-francuza A o schizofrenii znacie? 30.06.06, 14:07
                Lekarz MA OBOWIąZEK "wypróbować" na chorym(w pierwszym epizodzie choroby) przez
                dwa tygodnie tanie leki.

                Jak nie pomoże - droższe.

                Tyle że te tanie leki bardzo często nie pomagają, a nawet pogarszają stan chorego,
                który się ogólnie przeraża, izoluje i zniechęca do leczenia. I zamiast
                przyzwoicie funkcjonującego człowieka z krótkim epizodem schizofrenicznym w
                życiorysie (bo on to wtedy postrzega jako epizod, a bardzo ważne jest, że to
                jego "pierwszy raz" i należy to wykorzystać ) mamy załamanego , żyjącego poza
                społeczeństwem, cierpiącego człowieka...

                Lekarze, którzy OD RAZU przepisują drogie leki, muszą je potem SPłACAć! (a są
                tacy - jeden spłaca bodaj 80 000 zł, a jak)

                • a000000 Re: A o schizofrenii znacie? 30.06.06, 14:20
                  KURNA!!! spłacać? tego nie wiedziałam. To już jest koniec świata - grosz
                  ważniejszy od człowieka.

                  Moja siostra ma koleżankę, która pierwszy rzut schizofrenii przeżyła jako
                  nastolatka. Ale to rodzina lekarska, więc odpowiednio prowadzona skończyła
                  medycynę i DOSKONALE funkcjonuje, ma męża, dzieci.....od czasu do czasu sama
                  wie, że coś zaczyna być niedobrze, od razu bierze leki....i sprawa wygasa.

                  Choroby to są podstępne węże - robią tak zwane "postępy". I zaniedbany początek
                  może zniwelować nawet te dobre leki.

                  • kochanica-francuza Re: A o schizofrenii znacie? 30.06.06, 14:29
                    a000000 napisała:

                    > KURNA!!! spłacać? tego nie wiedziałam. To już jest koniec świata - grosz
                    > ważniejszy od człowieka.
                    >
                    > Moja siostra ma koleżankę, która pierwszy rzut schizofrenii przeżyła jako
                    > nastolatka. Ale to rodzina lekarska, więc odpowiednio prowadzona skończyła
                    > medycynę i DOSKONALE funkcjonuje, ma męża, dzieci.....od czasu do czasu sama
                    > wie, że coś zaczyna być niedobrze, od razu bierze leki....i sprawa wygasa.
                    >
                    > Choroby to są podstępne węże - robią tak zwane "postępy". I zaniedbany początek
                    > może zniwelować nawet te dobre leki.

                    No i w tym rzecz!
                    >
        • herbarium Re: OT - o refundacji lekow 30.06.06, 14:03
          O ile wiem, to z leków rozszerzających krótkotrwale na ryczałtową receptę
          zamiast Berodualu jest Salamol, chyba, ze ktoś nie toleruje.
          Choć zgadzam się, że leki są jakoś bardzo dziwnie odpłatne - np. nie jest
          dostępny na ryczałt jedyny lek długotrwale rozszerzający oskrzela, Serevent
          znaczy się.
          Dlaczego refunduje się sterydy, a nie refunduje leków antyleukotrienowych,
          które dają znacznie mniej powikłań? Ano, bo tańsze...
          • isma Re: OT - o refundacji lekow 30.06.06, 14:58
            Ale to nie jest zamiennik - Salamol (i wszystkie preparaty zawierajace
            salbutamol) dziala tylko jako beta2mimetyk, a nie ma dzialania
            przeciwcholinergicznego, jak Berodual (dzieki zawartosci bromku ipratropium).
            Mozna oczywiscie dokombinowac do tego Salamolu Atrovent, ale do niego z kolei
            trzeba miec inhalator pneumatyczny ;-(((.

            Co do antyleukotrienow, to sytuacja jest, zdaje sie, jeszcze blizsza absurdu:
            taki np. Singulair czesciowo refundowany jest dla doroslych, w dawce 10 mg,
            natomiast w dawce dzieciecej 4 mg nie. Opakowanie 30 tabletek dla doroslych i
            30 tabletek dla dzieci (o polowe lzejszych) kosztuje dokladnie tyle samo. Wobec
            czego praktykuje sie kupowanie dzieciom dziesiatek, i dzielenie ich na pol,
            dzieki czemu opakowanie wystarcza na 2 miesiace...
            • kochanica-francuza Re: OT - o refundacji lekow 30.06.06, 15:00
              isma napisała:

              > Ale to nie jest zamiennik - Salamol (i wszystkie preparaty zawierajace
              > salbutamol) dziala tylko jako beta2mimetyk, a nie ma dzialania
              > przeciwcholinergicznego

              Eeee , przepraszam, możesz na polski dla nieznających tematu?



      • a000000 Re: Wiceminister zdrowia o dzieciach z ADHD 30.06.06, 09:53
        Tak, ta wzmianka na temat pieniędzy też mnie zmroziła. Pan minister nie
        zastanowił się, że niepotrzebne aplikowanie leków dziecku zdrowemu może tylko
        przynieść uszczerbek na zdrowiu, tylko martwi sie o kasę.....jakby nie wiedział,
        że farmaceutyki to trucizna i mogą być stosowane jako ostateczność - wyłącznie w
        przypadku choroby. I NIGDY niepotrzebnie, o czym zdaje się nasi lekarze nie chcą
        pamiętać.
        • kochanica-francuza Dzięki Bogu 30.06.06, 14:07
          państwo raczyło mi częściowo refundować leki na jaskrę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka