Dodaj do ulubionych

Jesien idzie,

23.08.06, 22:22
Wzmaga mi sie poczucie podobne do tego, ktore ogarnia w poczekalni dworcowej -
nieznane miasto, trzy godziny czekania, a moze piec. Jakby mnie ktos
zanurzyl; spod wody widac omszale brzuchy statkow, tlum na nabrzezu, portowy
zgielk, wielokolorowa obojetna wstega, brak fonii.

Sa ludzie, ktorzy maja tak jak ja?
Obserwuj wątek
      • illiterate Re: Jesien idzie, 23.08.06, 22:39
        A to tak ogolnie-dowolnie - w srodku lata tez. Ze niby nie jestem stad, a
        jeszcze glebiej - ze wlasnie jestem, i to nawet bardziej, tylko jest to
        zarosniete. Zalezy od miejsca (sa takie, z pozoru niczym sie nie wyrozniajace,
        ktore z tej rzeczywistosci wystaja jak kamienne budowle z pelnej krzoli i
        pnaczy dzungli) w ktorych czuje sie kompletnie i bardzo w kontekscie. Sa tez
        ludzie, ktorzy maja dokladnie to, co ja - mijamy sie z blyskiem w oku, prawie
        ze mowimy 'ty tez nie stad?', ale ostatecznie sie nie odzywamy - po co?

        Poza tym - zyje, miewam sie swietnie, zasypiam bez problemow, kocham sie zwawo,
        jestem dosc grzeczna i nigdy nie choruje. A pod spodem ta syrenia perspektywa.
        To jakos wraca tak falami.
        • formaprzetrwalnikowa Re: Jesien idzie, 23.08.06, 22:45
          mam tak pod koniec lata.
          zupełnie, jakbym miała wyjechać -wrócic z wakacji.
          ze to wszystko to była taka zabawa, teraz będzie smutno.
          i strasznie mi się smutno robi, jak lato się konczy (wtedy mysle: jak lato
          odchodzi).
          i na nic przypominanie sobie, ze przeciez znów w przyszłym roku...
          a od lat mi to lato 'odchodzi' z jedynego peronu na zapyziałej stacyjce w mojej
          zapyziałej wiosce. ech, jakie tam jesienią kolorowe drzewa były, jakie grzyby w
          lesie, jakie jeżyny na skraju torów.

          i po co to wywołałas?

          ;)
          • illiterate Re: Jesien idzie, 23.08.06, 22:55
            Melancholia mija - wystarczy odkrecic sloik z suszonymi grzybami i zainhalowac;
            jesien jest neurotyczna, ale szczodra :)

            Mi tamto towarzyszy od dziecinstwa - wlasciwie jak pomysle, to kiedy bylam
            dzieckiem bylo tak niemal bez przerwy, potem mi sie zasocjalizowalo moze. I to
            zaden smutek nie jest, tylko takie - bo ja wiem? - poczucie unurzania w
            konwencji i tymczasowosci naraz.
            • formaprzetrwalnikowa Re: Jesien idzie, 23.08.06, 23:08
              mija, mija.
              ale grzybów suszonych brak.
              ba, słoików brak!
              (Słoiki z takim trudem zdobyte zostały zuzyte na przedłuzenie zywota bigosowi z
              namaszczeniem upichconemu z przywiezionej jak skarb kiszonej kapusty)

              ja miałam to najsilniej w latach chmurnych i durnych, trzymało mnie tak do 18-
              tki
              ;)
                  • 3promile Re: Jesien idzie, 23.08.06, 23:18
                    To jest szczegół - wystarczy plastikowe wiadro wyłożone zwykłym, śmiecionośnym
                    workiem - rzecz tkwi we we właściwym udeptaniu - czytaj odpowietrzeniu, hehe...
                    • formaprzetrwalnikowa Re: Jesien idzie, 23.08.06, 23:22
                      ha, zapomniałam o plastikowych wiadrach! u mnie w domu się uwazało, ze naczycie
                      musi byc szlachetne - no, cos jakby dębowe beczki do wina ;-)
                      no i odpowiedni chłodek piwnicy.
                      udeptywało się kamieniem ;-)
                      dziękuje za inspirację :)
                      • 3promile Re: Jesien idzie, 23.08.06, 23:30
                        jasne
                        ostatnio upycham kapuchę piąchą - mamy taki fajowy słój, że jak przekładam
                        kapuchę strużynami buraków, to takie ładne wzorki wychodzą i kiszona kapucha na
                        parapecie staje się wizualną wartością samą w sobie, niezależną od bigosu, w
                        którym polegnie ku chwale...
                          • beatanu Re: Jesien idzie, 23.08.06, 23:37
                            formaprzetrwalnikowa napisała:

                            > piąchą w słoiku?

                            Sorry, że się wtrącę, ale potwierdzam piąchę! Najlepszy, aczkolwiek pod koniec
                            dość bolesny sposób. Mam też wyprodukowaną przez teścia tłuczkopodobną
                            drewnianaą pałę, ale tak jak piąchą, nie ubije... Niestety stopy nie mieszczą
                            mi się do kamionkowego garnca, w którym kiszą :(
                          • 3promile Re: Jesien idzie, 23.08.06, 23:39
                            Ma ich być na tyle mało, żeby dawały kolor, ale nie determinowały smaku. I tak
                            mam konflikt w domu, bo Mycha nie toleruje kminku, a ja z kolei nie wyobrażam
                            sobie dań z kiszonej kapuchy bez kminku... I tak nam życie płynie w konfliktach...
    • 3promile Re: Jesien idzie, 23.08.06, 23:02
      Jesień to bezwstydne zrzucanie szmatek - Sopot jest nieopisywalnie piękny, kiedy
      drzewa gubią liście i po raz kolejny odkrywasz te (secesyjne? eklektyczne? nie!
      dżast sopockie!) drewniane balkony doklejone niby na chwilę do kamienic jeszcze
      nie wykupionych przez drapieżnych deweloperów. Tak. Jesień rulez!
      • braineater Niech idzie w cholerę! 24.08.06, 08:42
        Pieprzę jesień, jesień to ochyda, dwa tygodnie tych efektów wizualnych, cośta
        powymieniali, a potem dysc, błocko, ciemno o 16, ciemno i o ósmej rano, z
        wesołej muzyki człowiek się przerzuca na smutersów typu Cave czy Diamanda
        Galas, łazi z tymi słuchawkami na uszach, grobowym wokalem podśpiewuje do
        Autumn Leaves, patrzy na ludzi których coraz mniej, którzy coraz bardziej
        zmieniają sie w samobieżne sterty przemoczonych ciuchów i pogiętych parasoli,
        zamiast wesołych panienek w kolorowych deficytach odzieżowych, coraz więcej
        gotyckich matron lat 15 w czerniach, z okiem podmalowanym węglem, co ze
        smutkiem oblepiają rurki w tramwajach, katując sie Tokio Hotel i przemysliwając
        miast pierwszego razu, co zawsze wesołośc tym oczętom malowanym przynosi,
        pierwsze próby samobójcze, bo znowu nie poszło na klasówce z matmy, a Krzysio
        jednak nie kocha.
        Pieprzę jesień, po jesieni jest zima, czyli makabra, pieprzę jesień, znowu
        wszedzie będzie cuchnąc jabłkami, pieprzę jesień, zamiast słońca wisi jakaś
        buroszara szmata z ciągłym wyciekiem, a zamiast radosnej zieleni. Znowu półroku
        w czarnych ciuchach, w płaszczu i glanach. Jesień jest do dupy.

        Tyle, co se mogę jesienia, to wesoła piosnke pomruczeć:
        Kabaret Mumio

        Jesień
        /sł., muz. D. Basiński/

        Jesień, Jesień, Jesień
        złote liście spadają z drzew
        Jesień, Jesień, Jesień
        dzieci liście zbierają na w-f

        Jesień, Jesień, Jesień
        złote liście spadają w dół
        Jesień, Jesień, Jesień
        Marcin znalazł tylko liścia pół

        Jesień, Jesień, Jesień
        za to Zosia aż cztery w całości
        Jesień, Jesień, Jesień
        Znowu piątka w dzienniczku zagości


        <wersja z dźwiękiem i obrazkiem:
        www.skecze.info/t189-Kabaret-Mumio-Jesien.html >

        P:)
        • dr.krisk Jesień na pogodnie.. 24.08.06, 10:13
          braineater napisał:


          > zamiast wesołych panienek w kolorowych deficytach odzieżowych, coraz więcej
          > gotyckich matron lat 15 w czerniach, z okiem podmalowanym węglem, co ze
          > smutkiem oblepiają rurki w tramwajach,
          :))) Tak to wyglada!

          Ale jesień można na wesoło. Można ubrać się w wesoły żółty sztormiak i łazić po
          pustej plaży, popijając wesoło z wesolej piersióweczki. Z ryków słychac tylko
          ryk morza, a nie ryk pana animatora kulturalnego (dawniej kaowca) z Domu
          Wczasowego "Jantar", nawołującego do turnieju pingpongowego.
          Można wskoczyć na rower i wesoło pojechać skroś puste lasy i pola nad jezioro.
          Ogien wesoły rozpalić i kiełbasę jakąś zwęglić, spożyć, rozchorować się ale
          wyzdrowieć i dalej rzucić się w wir jesiennych przyjemności.
          A jak leje deszcz i mamy trochę czasu to można z czystym sumieniem nigdzie nie
          wyłazić, tylko pić herbatę z cytryna i sztambuchy wertować.
          Jesień jest fajna!
          • braineater Re: Jesień na pogodnie.. 24.08.06, 10:21
            Wsio choroszo Dottore, tyle, że do morza to ja mam jakies 600-700 km prostym
            strzałem, paletką do pingponga ongiś (pa Promil, óczem siem:) naruszyłem sobie
            strukturę łuku brwiowego, z lasem tez może być problem, bo jedyne lasy w
            okolicy w Parki pomieniono no i ognisko raczej w gre nie wchodzi (choć jesli
            mialbym w głębi ducha jesienne pozytywy odnaleźć, to zapach palonych liści do
            nich sie zalicza, i kasztany i nic wiecej chyba), a niewyłażenie z domu
            uprawiam praktycznie całorocznie z wyjatkiem dni, które są idealane, czyli
            takich w granicach 25-30 C. Jerbaty nie pijam pod żadną postacią.
            Jesień jest do...

            P:)
          • formaprzetrwalnikowa Re: Jesień na pogodnie.. 24.08.06, 10:25
            zgadzam sie z przedmowca.
            mozna tez posiedziec w domu, w fotelu przy kominku (piecu, kaloryferze -
            niepotzrebne skreslic), z widokiem na zadeszczony ogrod (ulice, jezioro,las,
            morze, láke - niepotzrebne skreslic), z kubkiem herbaty (lub: lampka wina, itd)
            i ksiazka (psem, kotem, zona/mezem) na kolanach.
            mozna etz pojsc nad morze w sztormiaku off shore conamniej i zobaczyc, jak sie
            sztormi.
            szkoda, ze tu malo drzew, a lisciastych zwlaszcza - jestem pozbawiona znacznej
            czesci efektow dekoracyjnych
            • noida Re: Jesień na pogodnie.. 24.08.06, 10:30
              A to ciekawe z tymi drzewami, bo mi się jakoś w pamięci zapisała UK jako
              miejsce, gdzie mnogo jest drzew i różnego rodzaju parczków i parków.
              Z lasami u nich licho, to fakt, ale drzew nie brakowało...

              A ten kominek to jest na liście planów, tylko kurna z moją obecną pensją to
              raczej nie mam na co liczyć...
            • 3promile Re: Jesień na pogodnie.. 24.08.06, 10:31
              Można również wyruszyć "na grzyby", czyli beztrosko przebimbać trzy godziny w
              lesie, zadzierając głowę i podziwiając słońce przedzierające się przez łysiejące
              powoli brzózki, olchy i inne takie duperele; potem kupić kobiałkę podgrzybków u
              baby przydrożnej i fajnie.
              PS. Jesienna plaża nie dorównuje grudniowej-sztormowej; szczególnie, jeśli
              powietrze odbija się od klifu i wali jodem po oczach...
              • skajstop Re: Jesień na pogodnie.. 24.08.06, 10:40
                Promil, niech Cię uścisnę za tę grudniową plażę sztormową! :) Tuś mi bracie...

                Jesień jest rewelacyjna, o ile tylko deszcze nie padają człekowi nonstop na łysą
                czaszkę :) A końcówka jesieni, w typie z zimnej słonecznej przechodząca w
                zapowieedź zimy tchnącej przymrozkiem i prószącej niekiedy śnieżkiem, ech... ja
                to uwielbiam.
                Nawet w mieście, a poza miastem to już naprawdę sama pychotka jest.
                  • stella25b Re: Jesień na pogodnie.. 24.08.06, 10:42
                    noida napisała:

                    > Tiaa... tylko szkoda, że taka słoneczna to się zdarza raz na pięć lat a w
                    > pozostałych latach to tylko leje i wieje i ciemno.
                    > Noida Jednak Nieoptymistyczna.
                    >


                    eeee, no teraz to juz marudzisz.
                    >
                      • dr.krisk W Islandii? Bardzo chętnie! 24.08.06, 10:57
                        Ja natychmiast! Nigdy nie byłem, ale bardzo mi się Islandia podoba, bo:
                        1) pija 50% gorzałę o nazwie "Czarna Śmierć";
                        2) nie mają nazwisk, tylko miana odojcowskie (czy jak to sie nazywa) - te
                        wszystkie ***son, ***dottir;
                        3) nie muszą się opalać i pocić;
                        4) są na uboczu i z daleka. Lubię.
                          • 3promile Re: W Islandii? Bardzo chętnie! 24.08.06, 12:08
                            Nie dalej jak przedwczoraj rozmawiałem z taskówkarzem o Islandii, zupełnie
                            przypadkowo - facet był rozanielony: "Panie, ja tam pracowałem pięć lat i w
                            życiu takich wyluzowanych ludzi nie widziałem. Oni mają wszystko centralnie w
                            dupie i całkiem dobrze z tym żyją" Tak więc argument "depresja" chyba jest nie
                            do obrony ;)
                              • stella25b Ciekawe 24.08.06, 12:22
                                Ciekawe jak tam w Islandii wyglada sprawa samobojstw o tej porze roku. Nie znam
                                statystyk ale mam wrazenie, ze wlasnie jesienia najczesciej ludzi bierze na
                                odebranie sobie zycia- bez wzgledu na polozenie geograficzne.
                                • 3promile Re: Ciekawe 24.08.06, 12:31
                                  Znalazłem (a raczej pan Gógiel znalazł) takie zdanie w kontekście
                                  "samobójstwa"+"statystyki":
                                  Statystyki wskazują także, że okres wiosenny szczególnie sprzyja krytycznym
                                  ocenom własnej przyszłości.
                                  • stella25b Re: Ciekawe 24.08.06, 12:47
                                    3promile napisał:

                                    > Znalazłem (a raczej pan Gógiel znalazł) takie zdanie w kontekście
                                    > "samobójstwa"+"statystyki":
                                    > Statystyki wskazują także, że okres wiosenny szczególnie sprzyja krytycznym
                                    > ocenom własnej przyszłości.

                                    Ja akurat experta Googla zostawilam w spokoju...ale to ciekawe, zawsze
                                    myslalam, ze wiosna chce sie ludziskom zyc.
                                    A taka wlasnie jesienna aura sprzyja roznym mrocznym fantazjom: wiatr hula a ty
                                    wisisz na tym drzewie jak ten samotny lisc.
                                    • noida Re: Ciekawe 24.08.06, 13:09
                                      W sumie to się da uzasadnić- po długich miesiącach zimowych, bez światła,
                                      serotoniny, witamin itp. człowiek wyprał się z sił witalnych na tyle, że już mu
                                      wszystko jedno. Podejrzewam, że chodzi o wczesną wiosnę, kiedy śnieg jeszcze
                                      gdzieniegdzie zalega, pogoda wietrzna i nijaka (wiatr podobno wydatnie wzmaga
                                      chęci samobójcze), niby już nie zima, ale też jeszcze nie wiosna...
                          • dr.krisk To sprawa przygotowania & nastawienia!!! 24.08.06, 12:13
                            Wydaje mi się, że do słot i blot trzeba się przygotować - także logistycznie!
                            Wejśc w posiadanie dobrej kurtki z goreteksu, takich samych portek i butów.
                            Kapelusz albo czapkę na łeb nasadzić, rękawiczki ubrać, piersiówkę do serca
                            przytulić i najgorsze słoty nam niestraszne!
                            A jak ktoś usiłuje słotę przechodzić w kusym wdzianku, kurteczce dżinsowej....
                            zaraz Katary i Wapory się zalęgają, aspiryna w użyciu, smarki i siąkania.
                            W tej Islandii ludzie po prostu sa przyzwyczajeni do klimatu i nie jojczą że
                            gejzery gorące, śnieg zimny a wiatr porywisty! A jaki ma być?????
                            A jak naprawdę mokro, to do herbaty rumu dolać! Bardzo pożywny ten rum jest.
            • dr.krisk Do jesieni trzeba się przygotować!!! 24.08.06, 10:34
              Już kupilem zapas drewna (dębina!) do kominka, w wesołe kurtki jestem
              zaopatrzony, w piwniczce szczerzą się zapasy buteleczek rozmaitych, miód do
              herbaty kupiony, kot sąsiadów oswojony całkowicie.
              Miło jest wrócić z zadeszczonego pleneru, rower z błota obchlustać, prysznic,
              szlafrok i przed kominkiem zlec obkładając się gazetami, ksiązkami i co tam
              jeszcze się znajdzie.
              Jesień jest znakomita!
          • dr.krisk Jesienne zajęcia. 24.08.06, 10:51
            Jesień jest fajna (i wesola) bo nie trzeba tak strasznie w ogrodzie tyrać. To
            znaczy, sa zajęcia ogrodnicze jesienne, ale wesołe i przyjemne: gałęzi
            przycinanie, wywalanie precz powiędłego kwoecia, itp. Prace proste i brutalne a
            nie ścibolenie nad jakimiś roślinkami.
            Jesienią opatruję także rowery: jest czas na leczenie przerzutek, trybów i korb.
            Można pracowicie siedząc przy stole w kuchni składać rozebrane, wyczyszczone i
            nasmarowane manetki przerzutek. Za oknem leje deszcz, a nam zawsze zostają
            jakies tajemnicze spręzynki. Ale się nie przejmujemy, bo i tak pada jak z
            cebra, nigdzie się nie spieszymy....
            Można też słuchac II Programu Polskiego Radia, jak muzykę poważną
            rozpowszechnia. Albo posłuchać wykładu docenta Piernatka na temat filozofii
            egzystencjalnej Sartra i Marcela. W trakcie prelekcji zasnąć, ale sen jesienny
            to samo zdrowie.
            Można łazić do kina, obejrzeć po raz kilkudziesiąty "Ostatni dzień lata".
            Można łazić po sklepach z używaną odzieżą, dziwując się co też ludzie nosza i
            po co.
            Wszystko można jesienia - a latem już nie!
            • beatanu Re: Jesienne zajęcia. 24.08.06, 23:58
              dr.krisk napisał:

              > Jesień jest fajna (i wesola) bo nie trzeba tak strasznie w ogrodzie tyrać. To
              > znaczy, sa zajęcia ogrodnicze jesienne, ale wesołe i przyjemne: gałęzi
              > przycinanie, wywalanie precz powiędłego kwoecia, itp. Prace proste i brutalne
              > a nie ścibolenie nad jakimiś roślinkami.

              Ekhm, pozwolę sobie zaprotestować... To znaczy, nie mam nic przeciwko jesieni,
              wręcz przeciwnie, ale co do prac ogrodowych... Multum! Wykopki ziemniaczano-
              marchewkowo-buraczane. Kapusty obieranie z liści przeżartych przez ślimaki i
              inne potomki motyli, które przez całe lato kochały się namiętnie i jajeczka
              składały i tu i tam i jeszcze wszędzie! "Odrosty" brokułów i szparasolki.
              Suszenie cebuli. Sadzenie czosnku. I ciągła walka z chwastami, które po
              ostatnich deszczach nareszczie mogły wystawić swoje łby spod ziemi.

              Ze zbieractwa: nasiona kwiatów (uwielbiam wwysypywać mak z makówek:), borówki
              (czyli czerne jagody), brusznice, grzyby. No dobrze, te ostatnie to już poza
              ogrodem... A w mieście kasztany...

              Ale ja to wszystko lubię robić :-)

              A jesień jest wspaniała, dopóki podstępnie nie przemieni się w zimę. Dopóky nie
              pada śnieg i nie przymarzają mi powieki, dopóty nie straszne mi
              najstraszniejsze listopadowe słoty!
        • kawa_malinowa Re: Niech idzie w cholerę! 07.09.06, 11:46
          nie przesadzajmy.
          Na jesien sie wyciaga kolorowe wielkie swetry :) I pozna jesienia to szaliki.

          Moja wypowiedz zostala splycona, bo problemy rozne dorosle mine nie dotycza,
          pieniadze z kredytu albo od rodzicow, i tak dalej. Ale jesien to ulubiona pora
          roku i tylko ubolewam nad brakiem butow, bo kobiety w sklepach odpowiadaja na
          kazde moje pytanie "NIE MA!!!" A rodzina jak mnie widzi w spodnicach i w
          glanach to zalamuje rece...
    • noida Re: Jesien idzie, nie ma na to rady. 24.08.06, 10:24
      Jesień idzie

      Raz staruszek, spacerując w lesie,
      Ujrzał listek przywiędły i blady
      I pomyślał: - Znowu idzie jesień,
      Jesień idzie, nie ma na to rady!
      I podreptał do chaty po dróżce,
      I oznajmił, stanąwszy przed chatą,
      Swojej żonie, tak samo staruszce:
      - Jesień idzie, nie ma rady na to!
      A staruszka zmartwiła się szczerze,
      Zamachnęła rękami obiema:
      - Musisz zacząć chodzić w pulowerze.
      Jesień idzie, rady na to nie ma!
      Może zrobić się chłodno już jutro
      Lub pojutrze, a może za tydzień
      Trzeba będzie wyjąć z kufra futro,
      Nie ma rady. Jesień, jesień idzie!
      A był sierpień. Pogoda prześliczna.
      Wszystko w złocie trwało i w zieleni,
      Prócz staruszków nikt chyba nie myślał
      O mającej nastąpić jesieni.
      Ale cóż, oni żyli najdłużej.
      Mieli swoje staruszkowie zasady
      I wiedzieli, że prędzej czy później
      Jesień przyjdzie. Nie ma na to rady.
    • braineater sam chciałeś:P 24.08.06, 11:10
      Kolejna Bezsensowna Rymowanka (KBR) Utyskująca na Złotą Polską Jesień


      W swym koszyku jesień niesie
      tony nieszczęść, no i kieszeń
      też ma pełną niespodzianek:
      pierwsza to: paskudny ranek

      Zamiast słonka, ptaszków pień
      plucha, mokro: tak dzień w dzień.
      Item idzie silny wiatr
      co z hurgotem z gór tu spadł

      Niosąc z soba migreniska,
      co skrzywiają mi pół pyska,
      z łoża podnieść się nie dają
      i ogólnie mnie wk..wiają.

      Trzeci dar tej pięknej pory
      to fakt, żem non stop jest chory
      Cieknie z nosa, w płucach zgrzyta

      Och, Jesieni znamienita!

      Idź ty sobie w inne kraje
      Tam gdzie ludziom nerwów staje
      by w kaloszach i paltotach
      z trudem łazić przez twe błota

      W moim świata zaś zakontku
      daj spokojnie świecić słonku
      Daj bananom róść wesoło
      i mnie chodzic całkiem goło.

      P:)
      • obly Re: sam chciałeś:P 24.08.06, 11:34
        sam chciałem i sam wielbię
        a i nie sam czytam pewnie:)

        Jesień

        Jesień stąpa wiatrakami
        stąpa w liściach i szyszkami
        co to wrzuca sie do wiadra
        trzaska, pyka jak eskadra

        Jesień w łapskach nic nie niesie
        gorzej, wciska łapki w kieszeń
        z tej kieszeni idzie smród
        kapusty kiszenia cud

        w głowie Jesień ma badyle
        ptactwo spyla i nad nilem
        sle petycje do swych władz
        by ktoś wiosnę sprawił .. mać

        z tyłu typa dują wiatry
        mokre, błotne, (ktoś jest stratny)
        z spodni sypie się igliwiem
        z nosa mgła wypada szkliwem

        z oczu Jesień tryska deszczem
        nikt nie woła: jeszcze, jeszcze
        jednak cos w Jesieni błyska:
        złote jabłka lecą z pyska

        za sobą Jesień pozostawia ślad
        że człeczek by siadł, narzekał i jadł
        warzywa, owoce że cieknie aż ślina
        tak siedzi, narzeka aż łapie go Zima
        • braineater Re: sam chciałeś:P 24.08.06, 12:00
          KBR zakończona apostroficzną groźbą.

          Jest październik, jest listopad
          Pora ta, to roku faux pas
          Błąd gdzieś jakiś w tym systemie
          Co zarządza naszą Ziemię

          Jakiś trojan, jakiś bug
          albo prościej - jakiś tłuk
          paluch wraził gdzie dałbóg
          I coś spieprzył, tak jak mógł

          I już mamy zamiast słońca
          deszcz i chmury tak bez końca
          Trotuary błockiem kryte,
          mokre nogi (choć umyte)

          przemoczone paltociki
          w oczach szał jakowyś dziki
          nosy smutne, fioletowe
          i bolącą non stop głowę

          Z braku światła wciąż pijemy
          narzekamy i wyjemy
          Tęskniąc z cicha za Kinszasą
          bośmy rasą słońca łasą.

          Więc niech jakiś antywir
          sprawi, by pogody świr
          wnet odmienił sie na dobre
          bo poszczujem Zbyniem Ziobrem!


          P:)
          • obly Re: sam chciałeś:P 24.08.06, 12:28
            Tymś mnie pan ujął
            Ziobrem Pierwszym Mocnem
            i na tym wersie
            ze tak powiem spocznę

            bo to melancholijny pan
            tam krzyknie, tu zada kłam
            jest przy tym tak romantyczny
            i zwalnia za olewkę wytycznych

            Bo to i sądy za lekko sądzą
            Bo to i ludzie za często błądzą
            Jesienny pan wskazuje im światło
            "światło to ja,a ja nie mogę zagasnąć!"

            Jesienny pan w melancholii wtopiony
            z fraszka na ustach, w ramionach żony
            "pan jesteś szuja, i nikczemny w kroku"
            tylko nie wie że minie, jak to pory roku
            • braineater Re: sam chciałeś:P 24.08.06, 12:52
              Na rym pojedynek z Obłym
              Jest zajęciem mocno podłym,
              bo nieważne temaciki -
              zawsze szczypta polityki

              gdzieś się między rymy wkradnie
              i namiesza w treści snadnie.
              Wiersz o smutnej roku porze
              pomieniając (nie daj boże!)

              w jakis pamflet, paszkwil, żart
              Taki to z Obłego czart.
              Co by pisał, to o PISie
              że ma go w poważnym zwisie

              Przywracając tu topika,
              podpowiadam: jesień dzika,
              jesień głupia, rozbuchana
              jest tematem, proszę Pana!

              P:)
              • obly Re: sam chciałeś:P 24.08.06, 13:10
                jest sień i sieni nie ma
                jje sie i od niechcenia
                słów wór od znaczeń się mieni
                migają się słowa od znaczenia: jesieni

                wątek ciągniony jest jak stal
                to w igły, to w widły, i trzeba fal
                co zmyją z niepotrzebnych znaczeń
                jesień, znów będzie bez wypaczeń

                znów złoty wrzos, i srebrne ranki
                czerwienią lisci się krnąbrna żółć
                przepychem sady pachną i ganki
                czas czasem wrócić do znaczenia słów

                • obly Re: sam chciałeś:P 24.08.06, 13:25
                  mam sreberko
                  a w nim słowa
                  zawinięte
                  bom je schował

                  słowa takie
                  dla mnie ważne
                  wartościowe
                  i poważne

                  jest: dziękuje
                  jest i: proszę
                  jest: przepraszam
                  tak je noszę
                  i ich nie wypowiadam wcale
                  bo mi skradną je wandale
                  • braineater Re: sam chciałeś:P 24.08.06, 13:32
                    <remix>

                    Mam koszyczek, w nim wyrazy
                    które dzielę bez obrazy
                    między ludzi których mijam;:
                    tys jest dureń, tyś jest żmija
                    ty zaś krowa, ty patyczak
                    ścieżkę sobie tak wytyczam
                    i okazy ludzkiej braci
                    staram lekko się zeszmacić
                    bo to przeciez nie da rady
                    by tak z każdym mieć układy
                    pozytywne, neutralne -
                    życie by nie było fajne.

                    P:)

                    i ludzików tak obdarzam
                    lekko może pobrażam
                    • obly Re: sam chciałeś:P 24.08.06, 13:57
                      ;))))

                      wiersz utkał brajan w pajęczynie
                      słońca końce drżą w nim rosą
                      przysłóweczki czasowniczki
                      ręce o klaskanie aż proszą

                      psepienkne powiedział zając
                      i oddalił sie kicając
                      potknał w końcu sie o pień
                      Brajan zaśmiał się jak cień

                      wszedł na ciałko i podeptał
                      uszy związał i odetkał
                      oczodoły zioną pustką
                      całość przykrył ładnie chustką

                      tak to podziw metafizyczny
                      szybko zmienia sie na gwałt fizyczny
                      moze to dlatego te wszystkie szaraki
                      myslą ze lepiej się wychodzi na buraki
      • daria13 Re: Jesieni mówie niestety nie 24.08.06, 15:22
        Jesień nie byłaby dla mnie może taka przykra, gdyby nie poważne niedostatki
        finansowe, bo gdybym miała wystarczająco dużo kasy, to nie straszne by mi były:
        a. dojazdy do i z pracy (autobusami ca 2 h dziennie), bo jeździłabym ciepłym,
        wygodnym samochodem
        b. nie przerażałyby mnie wizyty pana z gazowni, mogłabym też kupić pod
        dostatkiem drewna dębowego, które choć rzeczywiście świetnie sie pali w
        kominku, to tanie nie jest,
        c. wymieniłabym okna na wspaniałe, drewniane, szczelne i eleganckie i może w
        sypialni byłoby nieco cieplej, a tak w mrozy jest zaledwie 15 stopni.
        d. a najlepiej w ogóle rzuciłabym pracę i przesypiała pochmurne, ciemne
        poranki, potem siedziała przy tym kominku i czytała, czytała, czytała, a wtedy
        pory roku byłyby bez znaczenia.
        Spacery w deszczu może są miłe, ale pod warunkiem, że deszcz niezbyt obfity,
        niezbyt lodowaty i nie nazby częsty. Nawet mój pies wzdraga się przed wyjściem
        w takie późnojesienne szarugi, a on do leniwych nie należy.
        Jesień wczesna, słoneczna i kolorowa - tak, późna, ciemna i zimna -
        zdecydowanie NIE!
        P:)
    • chihiro2 Re: Jesien idzie, 29.08.06, 13:05
      Ja lubie jesien, zwlaszcza tu w Anglii. U mnie malutko pada, czesto jest
      slonecznie, cieplo (nawet w srodku "zimy" moge nosic pantofelki na gole stopy),
      bezwietrznie. Przyslowiowa zlota jesien.
      Na jesieni robie sie bardziej melancholijna, nie musze szukac wymowek, zeby
      zostac w domu (zwalam wszystko na pogode, nawet jak nawala jedynie wiatrem i
      chlodem), wiecej czytam, ogladam filmow i pije cieplych herbatek roiboosowych
      czy zielonych.
      Marzy mi sie spedzenie miesiaca na jakiejs wyspie szwedzkiej, gdzie wczesnie
      rano spacerowalabym w deszczu po plazy, wieczorami zas siedziala przed wielkimi
      oknami przed kominkiem z ksiazka i patrzyla na deszcz i wiatr... Gdzie nikt by
      mi nie przeszkadzal, gdzie moglabym robic wylacznie to, na co mam ochote bez
      koniecznosci pracowania i wypelniania obowiazkow towarzyskich.
    • mamarcela Re: Jesien idzie, 29.08.06, 21:39
      1. Kocham jesień, bo bywa niemiłosiernie piękna. Niebo wisi tuż nad głowami, a
      powietrze prześwietlone słońcem jest leciutko matowe i widoczne. To powietrze
      pachnie nostalgią, jakiś jaskółczym niepokojem, tęsknotą za czyms
      nieokreslonym, za czyms niewiadomym, za czymś, co się nigdy nie wydarzy, ale
      kiedyś może się przyśni.
      2. Kocham jesień ponieważ jest pora dla leniwych outsiderów takich jak ja.
      Ludzi jest w ogóle jakby mniej, a ci wszyscy, którzy zostali za filtrem z
      matowego, znieruchomiałego powietrza wydają sie mniej grozni i jacyś
      nierzeczywiści. Z norów wyłażą różne fajne snuje, a beznadziejni lanserzy i
      inne pacany włażą do swoich norów i nam - lamerom snującym sie po jesiennych
      opłotkach - nie defilują kretyńsko przed oczami.
      3. Lubię jesień, bo w przeciwieństwie do wiosny i lata jest mało wymagająca.
      Nie trzeba leciec na plażę, do muzeum, do Egiptu, do ogrodu botanicznego
      ogladać magnolie, czy do parku, żeby złapać kasztany na gorącym uczynku
      kwitnienia. Lubię jesień, bo dużo jeszcze można, a juz nic sie nie musi. Mozna
      sobie bezkarnie po prostu poleżec i pomarzyć, albo pochodzić i pomarzyć, albo
      nawet posiedzieć.
      4. Kocham jesień, bo lubię grzyby, jesienne warzywa, pachnące pomidory i
      kalafiory, które nigdy nie smakuja aż tak fantastycznie. Lubię sliwki i jabłka
      o nazwie james grive - występujące tylko na przełomie lata i jesieni.
      5. Kocham plażę jesienią. Zresztą zimą też kocham i do konca życia pewnie będę
      żałować, że się wyniosłam znad morza na te idiotyczne bezmorskie i bezgórne
      równiny. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że bardzo mloda wtedy byłam i
      głupia.
      6. Lubię jesień, bo jest smutna i nostalgiczna, i marudna też jest, a ja lubię
      nostalgiczno-marudna nastroje i nudziarzy lubię. Wprost uwielbiam.
      7. Lubię kapustę kiszoną chociaż faktycznie w Warszawie ona jest mocno
      nietakajakpowinnabyć. Chyba pod Waszym wpływem ukiszę sobie sama w tym roku,
      ale bez...
      8. kminku, którego nie lubię chyba najbardziej ze wszystkich rzeczy lubianych
      przez innych. Nawet bardziej od wiórków kokosowych.
      9. i tyle

      mamarcela czyli nudząca mamaruda przedjesienna
      • stella25b a mnie ta jesien.... 30.08.06, 08:37
        wkurzyla. Naprawde lubie jesien ale w tym roku przyszla zdecydowanie za
        wczesnie. I to na dodatek nie piekna, ciepla i kolorowa tylko od razu mokra i
        zimna. Cosik sie w tym roku zdrowo pokielbasilo w tych porach bo juz zimna byla
        za dluga, a wiosny i lata prawie nie bylo a teraz juz mamy jesien. Za szybko to
        wszystko przemija, dla mnie za szybko.
    • ash3 Re: Jesien idzie, 19.09.06, 12:08
      illiterate napisała:

      > Sa ludzie, ktorzy maja tak jak ja?

      Jesienią - kilka dni temu to poczułam - nasila mi się taki zew (nie umiem
      inaczej tego nazwać) wędrówki: iść przed siebie tak długo aż przemyślę rózne
      myśli, rozchodzić to co w głowie aż się wyprostuje i uspokoi... Smieję się do
      tych mglistych popołudni, zapadajacej ciszy. Jest coś w powietrzu, na pewno.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka