Dodaj do ulubionych

O reklamie, skojarzeniach i mętliku powszechnym.

13.09.06, 12:26
Idę ja sobie dostojnie (tzn. troche idę, a trochę kroczę) po galerii
handlowej, rozpoczęcie roku szkolnego blisko. Wiadomo: każde Dzieco Polskie
musi nabyć nowe adidasy markowe, nowe bluzy markowe, nowy telefon komórkowy
(markowy), a czasem nawet podręczniki!
Przed sklepem jakiejś sieci sprzedającej chłam odzieżowy dla dzieciaków,
wielkie plakaty reklamowe, coby zwabić młódź i z pieniądza rodzicielskiego
ogołocić. O ile to możliwe - całkowicie. W reklamie wykorzystano obficie
szkolne symbole w postaci... amerykańskich żółtych szkolnych autobusów. Wśród
dziecięcych twarzyczek wysterkujących z okienek owego żółtego behemota
pancernego, widać było wszelkie możliwe rasy ludzkie, co dla USA jest typowe,
ale dla Bolejewa niekoniecznie.
I tak się zastanawiam, czy to ma sens - komunikacja przy użyciu symboli
znanych jedynie wirtualnie. Większość ludności w życiu nie widziała i nie
zobaczy takiego autobusu, zna go jedynie z filmów. Może przesadzam, ale czy
przypadkiem nie głupiejemy z wolna? Zapominamy gdzie tak naprawdę jesteśmy?
Denerwują mnie te liche kalki innego (lepszego?) świata.
Bolejewo się stroi....
Obserwuj wątek
    • eeela Re: O reklamie, skojarzeniach i mętliku powszechn 13.09.06, 12:46
      Alez to proste, jasne i oczywiste. Chlam odziezowy jest ql, jesli mlodziez z
      samego epicentrum chlamowatosci (tzn qlowatosci) takowy ma w zwyczaju nosic.
      Komunikat reklamy jest moim zdaniem w tym przypadku jak najbardziej na miejscu,
      znaczy, trafia do przekonania tym, co trzeba i tam, gdzie trzeba. Czyli do
      mlodych nieokrzesanych jeszcze lepetyn, w ktorych procesy myslowe sa o wiele
      bardziej schematyczne, niz w lepetynach w wieku srednim oraz dojrzalym.
    • stella25b Re: O reklamie, skojarzeniach i mętliku powszechn 13.09.06, 12:50
      Zapominamy gdzie tak naprawdę jesteśmy?
      > Denerwują mnie te liche kalki innego (lepszego?) świata.
      > Bolejewo się stroi....


      Ja tam nie wiem, czy takie znow Bolejewo, bo....W tym roku wyslalam mojego
      Duzego na kolenie suvrivalowe do Polski. I okazalo sie ze On + jeszcze jeden
      chlopiec, na stale zamieszkaly w Niemczech nie mieli ze soba komorek. Reszta
      dzieciakow (wiek 9-13 lat) prawie wszystkie z Polski, zaopatrzone byly w
      komorke.
      No i w tym przypadku granice Bolejewa sie przesunely.
      • dr.krisk Re: O reklamie, skojarzeniach i mętliku powszechn 13.09.06, 12:56
        Wiesz, chodzi mi o nieco inną rzecz: o jakieś takie rozmycie się tożsamości.
        Komórki są bardzo przydatne, i doskonale rozumiem tych co ich używają (choć sam
        nie posiadam).
        Ale posługiwanie się (powszechne) symbolami, ktore tak naprawdę nic dla nas nie
        znaczą, bo są z innej bajki zupełnie - drażni, śmieszy i przestrasza.
        • stella25b Re: O reklamie, skojarzeniach i mętliku powszechn 13.09.06, 13:05
          Doskonale zrozumialam Twoj post. Mnie juz takie reklamy nie dziwia. Te roznice
          w "byciu Polakiem, Niemcem czy Francuzem" sie zacieraja albo juz ich nie ma.
          Teraz przecietny nastolatek z Polski w ubiorze, zachowaniu czy
          zainteresowaniach niczym nie rozni sie od swojego rowiesnika mieszkajacego w
          Belgii. Globalizacja symboli juz nastapila.
          • chihiro2 Re: O reklamie, skojarzeniach i mętliku powszechn 13.09.06, 17:15
            Zupelnie sie z tym nie zgadzam. Im dluzej przebywam zagranica tym bardziej
            stanowczo stwierdzam, ze roznice sa. Poczawszy od ubioru, poprzez jedzenie,
            zainteresowania, a skonczywszy na celach zyciowych i mozliwosciach. Ale moze to
            tylko Anglia jest taka inna?
    • griszah Re: O reklamie, skojarzeniach i mętliku powszechn 13.09.06, 14:45
      dr.krisk napisał:

      > ogołocić. O ile to możliwe - całkowicie. W reklamie wykorzystano obficie
      > szkolne symbole w postaci... amerykańskich żółtych szkolnych autobusów.
      To powinien być pomalowany na pomarańczowo Autosan - byłoby bardziej bo
      bolejewsku :)
    • illiterate Re: O reklamie, skojarzeniach i mętliku powszechn 15.09.06, 08:24
      A coz w tym, hm - zlego? Co jest nie tak w zoltym, niepolskim autobusie, z
      ktorego wygladaja twarze obywateli innego kraju? Mial zaistniec jako czytelny
      symbol - jest zapewne bardziej wyrazisty niz roznej masci autobusy szkolne,
      funkcjonujace w kraju naszym ukochanym.

      Kalki z innego, lepszego swiata to takze adidasy markowe, nowe bluzy markowe,
      nowy telefon markowy. Kolonizacja sie juz dokonala - te dzieciaki karmia sie
      MTV i td. Trudno, zeby zechcialy nosic nagle dzinsy marki Odra. Jak w reportazu
      powiedziala mama blokersa: 'ja w jego wieku chcialam wygladac jak Bardotka; on -
      jak ci jego Murzyni z telewizji. Ja to rozumiem'. To sie nie zaczelo wczoraj.
      Nawet stroje sarmackie wzorowane byly na tureckich ;)

      I - co takiego 'stad' ma do zaoferowania dzieciakom rzeczywistosc?
      • dr.krisk No właśnie... 15.09.06, 09:28
        illiterate napisała:

        > I - co takiego 'stad' ma do zaoferowania dzieciakom rzeczywistosc?
        No i o to chodzi. Czy oznacza to, że nasza rzeczywistośc jest jakby
        nierzeczywista? Że az musimy pożyczać wszystko od innych?
        Ja znanym kosmlipo... komsopo... no- kosmopolitą jestem. Wcinam frutti di mare,
        piję whisky, palę cygara. Nie chodzę w kontuszu ale w ciuchach rozmaitej
        turystyczno/sportowo/militarnej prowienencji (z wszystkich armii świata).
        Ale to już przesada, z tym zastępowaniem naszej rzeczywistości jakimś wirtualem.

        • illiterate Re: No właśnie... 15.09.06, 23:21
          Nie do konca rozumiem sens dociekania, co jest nasze, co wasze a co ich i jaka
          ma w zwiazku z tym wartosc w Polsce. Psu na bude. To prowadzi do absurdu bardzo
          szybko. Cieszy mnie, ze dzieciaki wspolczesnie maja taki latwy dostep do innych
          niz polacka kultur - nawet, jesli ma to kosztowac i cos sie przy tym gubi - a
          moze sie po prostu zmienia i juz?
          • dr.krisk A jednak... 16.09.06, 22:42
            illiterate napisała:

            > Cieszy mnie, ze dzieciaki wspolczesnie maja taki latwy dostep do innych
            >
            > niz polacka kultur -
            Hm, jaki to "dostęp do innych kultur" - te powierzchowne migawki, których
            użytecznośc sprowadza się do sloganów reklamowych??? Niesłusznie zresztą
            przypisujesz mi prowadzenie wojny kulturowej - jak już pisałem raczej nie
            jestem przywiązany do świętych kanonów Kultury Narodowej. Zostawiam to
            oszołomom z LPR-u i innym takim.
            Chodzi mi o zupełnie coś innego: o zakłamanie rzeczywistości. Młodzi z Bolejewa
            udają raperów z Bronxu, ich rodzice budują domy udające szlacheckie dworki
            polskie... Pięknie o tym udawaniu pisał Mrożek w "Małych listach".
            Jakies to wszystko rachityczne takie i tandetne. Uszyte w Chinach i
            przyozdobione markową naklejką pt. "Wielki świat".

            A wracając do łatwego niby dostępu do innych kultur..... obawiam się, że jest
            to pobożne życzenie. Dalej niewiele wiemy nawet o naszych sąsiadach.
            • illiterate Re: A jednak... 17.09.06, 14:21
              dr.krisk napisał:

              > Hm, jaki to "dostęp do innych kultur" - te powierzchowne migawki, których
              > użytecznośc sprowadza się do sloganów reklamowych???

              A skad, nie o to chodzi.
              Chodzi np o brak bana na obca ideowo kulture. Jesli chcesz przeczytac,
              obejrzec, posluchac, to to robisz. Pamietam czasy, kiedy bylo inaczej.

              > Niesłusznie zresztą
              > przypisujesz mi prowadzenie wojny kulturowej - jak już pisałem raczej nie
              > jestem przywiązany do świętych kanonów Kultury Narodowej. Zostawiam to
              > oszołomom z LPR-u i innym takim.

              No, to jest na razie tylko autodeklaracja.
              ;)

              > Chodzi mi o zupełnie coś innego: o zakłamanie rzeczywistości. Młodzi z
              Bolejewa
              >
              > udają raperów z Bronxu, ich rodzice budują domy udające szlacheckie dworki
              > polskie... Pięknie o tym udawaniu pisał Mrożek w "Małych listach".
              > Jakies to wszystko rachityczne takie i tandetne. Uszyte w Chinach i
              > przyozdobione markową naklejką pt. "Wielki świat".

              Hihi.
              E tam, brak zgody. Przeciez to na skrzyzowaniu kultur powstaja rzeczy
              najciekawsze. Polscy raperzy nie spiewaja o problemach mlodych czarnych ludzi w
              USA, tylko o wydziedziczonych z nadziei dzieciakach ze swojego kraju. Prawda -
              uzywaja do tego rytmow mlodych z innego kraju. No i? To nie jest wielka poezja,
              ale jest szczere: lirama.net/song/17658
              Jak mieliby wyrazac swoj bunt i frustracje mlodzi ludzie z Polski, zeby Mrozek
              nie krecil noskiem? W co takiego odziewac sie i jak zachowywac, zeby nie
              bylo 'rachityczne i tandetne'?

              Nuworysze to kompletnie inne zjawisko.
              Stare zreszta jak swiat i kompletnie logiczne i na miejscu w kazdej kulturze i
              kazdych czasach.

              > A wracając do łatwego niby dostępu do innych kultur..... obawiam się, że jest
              > to pobożne życzenie. Dalej niewiele wiemy nawet o naszych sąsiadach.

              Nie wiemy tylko wtedy, kiedy nie chcemy. A to juz zupelnie inna historia.
              • dr.krisk Będę jednak marudził. 17.09.06, 22:14
                illiterate napisała:

                > Chodzi np o brak bana na obca ideowo kulture.
                A co to ma do rzeczy? I co to znaczy "kultura obca ideowo"????? Naprawdę nie
                rozumiem o co ci chodzi (kultura III Rzeszy??).


                > No, to jest na razie tylko autodeklaracja.
                Deklaracje z założenia są "auto". Nie mogę nic deklarować w imieniu innych osób.


                > Jak mieliby wyrazac swoj bunt i frustracje mlodzi ludzie z Polski, zeby
                Mrozek
                > nie krecil noskiem?
                Hm... nie czytałaś.... szkoda. Przeczytaj.

                Niestety - nie rozumiemy się. To o co mi chodzi nie dotyczy kultury w ogóle.
                Tylko opisywania swojej własnej rzeczywistości poprzez zapożyczenia z innych
                światów. Być może dla ciebie to rzecz normalna. Dla mnie - nie. Śmieszy.
                • illiterate Re: Będę jednak marudził. 18.09.06, 02:35
                  dr.krisk napisał:

                  > illiterate napisała:
                  >
                  > > Chodzi np o brak bana na obca ideowo kulture.
                  > A co to ma do rzeczy? I co to znaczy "kultura obca ideowo"????? Naprawdę nie
                  > rozumiem o co ci chodzi (kultura III Rzeszy??).

                  Napisalam niejasno chyba.
                  W czasach mojego dziecinstwa, czyli w peerelu, obca ideowo kultura byla ta ze
                  zgnilego zachodu albo taka, ktora kontestowala jasnie panujaca rzeczywistosc.
                  Teraz nie ma bana na zadna kulture. Chcesz - to bierzesz. To mialam na mysli.

                  > > No, to jest na razie tylko autodeklaracja.
                  > Deklaracje z założenia są "auto". Nie mogę nic deklarować w imieniu innych
                  osób
                  > .

                  Czepu czep. Mi sie to zdarzalo, zwlaszcza w dziecinstwie. Chociaz jak pomysle,
                  to kiedy doroslam - rowniez.
                  ;)

                  > > Jak mieliby wyrazac swoj bunt i frustracje mlodzi ludzie z Polski, zeby
                  > Mrozek
                  > > nie krecil noskiem?
                  > Hm... nie czytałaś.... szkoda. Przeczytaj.

                  Nie, nie zamierzam.

                  > Niestety - nie rozumiemy się. To o co mi chodzi nie dotyczy kultury w ogóle.
                  > Tylko opisywania swojej własnej rzeczywistości poprzez zapożyczenia z innych
                  > światów. Być może dla ciebie to rzecz normalna. Dla mnie - nie. Śmieszy.

                  To nie tak, mysle. Ja mam wraznie, ze to nie jest zapozyczenie. Dzieciaki z
                  roznych stron swiata mowia tym samym jezykiem - jezykiem popkultury. Tak sie
                  stalo, ze jest on w znakomitej wiekszosci wynikiem (nie chce, zeby to
                  zabrzmialo histerycznie, nie o to chodzi) kulturowego podboju to fakt. Mnie to
                  ani smieszy, ani martwi - raczej ciekawi.
            • obly Re: A jednak... 18.09.06, 10:49
              to oznacza jedynie ze brak nam jest czytelnych symboli i wygodniej opierac
              siena symbolach ogólnie znanych i dobrze kojarzących sie z danym elementem, tak
              jak dla murzyniątek w afryce święta to facet w białym puchu na sankach ubrany w
              czerwone futerko. w sensie unifikacja symboli - poprzez degradacje kultury i
              jałowienie własnych lokalnych tradycji (mi jakos nie przeszkadza, tradycja to
              takie zbedne fajne coś, ale zbędne) niemniej świadczy to bardziej o
              minimalizowaniu inwencji twórczej niż brakiem tych symboli bo symbole tworzą
              sienon stop nowe. wolałbym człenia z workiem na kapcie (chyba nasz produkt
              krajowy) który nim wymachuje;)) niemniej moe raktowal bym tego smiertelnie
              poważnie, wiekszosc reklam jest robiona w krótki czas przez nieprzeszkolony
              personel i to w trybi alarmowym.
      • chihiro2 Re: O reklamie, skojarzeniach i mętliku powszechn 15.09.06, 11:09
        MTV??? MTV to byla modna w latach 90-tych, teraz dzieciaki karmia sie Viva
        • illiterate Re: O reklamie, skojarzeniach i mętliku powszechn 15.09.06, 23:22
          Gdyby tak bylo, to mtv spakowaloby manatki, a nei rozkrecalo nowe stacje. Noi -
          stety czy nie, stacja ta zapoczatkowala nowe mody. Istnieja przeciez np polscy
          jackassi. Ja, swoim starczym i laiczym okiem wielkiej roznicy miedzy mtv a viva
          nie widze, procz tego moze, ze mtv ma ambicje lifestylowe. Wydumane i
          absurdalne, ale jednak.
          • olahabe Re: O reklamie, skojarzeniach i mętliku powszechn 16.09.06, 23:27
            Kim są jackassi? Dla mnie MTV skończyło się na prezenterze o nazwisku King,
            którego wypowiedzi przetykały teledyski grup w rodzaju Milli Vanilli. Teraz na
            widok wypasionych fur obładowanych drygającymi pośladkami dostaję skurczu palca
            na pilocie.A co do żółtego autobusu- odsyłam do najlepszej moim zdaniem
            konkluzji wczorajszej kłótni o wegetarianizmie- kwestia smaku.
            • illiterate Re: O reklamie, skojarzeniach i mętliku powszechn 17.09.06, 14:21
              Calkiem mozliwe, ze Twoj koniec mtv to koniec Twojego dorastania - albo jego
              etapu ;). Przeciez to stacja dla 13-18-latkow; z dniem ktorystm urodzin
              wypadasz z grupy docelowej.

              A co do zoltego autobusu: o ile istnieje jakis archetyp schoolbusu, to jest nim
              wlasnie taki zolty, amerykanski, wypelniony dzieciakami roznych ras pojazd.
              Jest o wiele bardziej typowy niz polski - moze ze wzgledu na to, ze ten 'obcy'
              zaistnial w zbiorowej swiadomosci o wiele wczesniej (np dzieki
              serialowi 'Cudowne lata' i tysiacam innych amerykanskich filmidel).

              Co ma do tego smak? I konkretnie jaki?
              • olahabe Re: O reklamie, skojarzeniach i mętliku powszechn 17.09.06, 22:03

                ten 'obcy'
                > zaistnial w zbiorowej swiadomosci o wiele wczesniej (np dzieki
                > serialowi 'Cudowne lata' i tysiacam innych amerykanskich filmidel).
                >
                Mam mimo wszystko nadzieję, że zbiorowa świadomość nie jest na tyle stumaniona,
                żeby taki symbol asymilować. O ile serial sprzed 20 lat, lub inne wytwory
                kultury masowej jeszcze na nią wpływają w jakikolwiek sposób. Zwłaszcza, jeżeli
                jest to świadomość zbiorowa dzieci, które urodziły się parę lat po wykreowaniu
                tego- jak uważasz- symbolu. A że sam w sobie jest do bólu tandetny (w komplecie
                z uśmiechniętymi buźkami azjatów i murzynków of course, żeby było na maksa
                poprawnie politycznie), to jest już kwestia smaku.
                • illiterate Re: O reklamie, skojarzeniach i mętliku powszechn 18.09.06, 02:32
                  Mysle, ze czy sie to podoba, czy nie - to jednak symbol jest zasymilowany,
                  skoro czytelny. Sam pomysl autobusu szkolnego nie narodzil sie u nas, no i w
                  Polsce ta instytucja funkcjonuje gdzieniegdzie i to od lat kilku zaledwie.
                  Dzieciaki z duzego miasta czesciej widuja amerykanski schoolbus z malymi
                  Amerykanami w srodku niz pojazd z Autosana, wiozący malych Polaków. I nie do
                  konca rozumiem, w czym tu to 'stumanienie'. No wez i wytlumacz.

                  'Kwestia smaku'? Przeciez nie mowimy o kulturze wysokiej, w ogole o zadnej
                  kulturze nie mowimy, tylko o plakacie reklamowym 'jakiejś sieci sprzedającej
                  chłam odzieżowy dla dzieciaków'. Jesliby do reklam stosowac kryterium 'smaku',
                  nie ostalaby sie ani jedna - albo jedna na pietnascie tysiecy. Wiec o co chodzi?
                  • olahabe Re: O reklamie, skojarzeniach i mętliku powszechn 18.09.06, 08:19
                    Masz konkretne przykłady na to, że symbol żółtego autobusu jest zasymilowany w
                    Polsce? Jak się ta asymilacja objawia wg Ciebie?
                    • illiterate Re: O reklamie, skojarzeniach i mętliku powszechn 18.09.06, 08:36
                      Ja np jestem takim przykladem. Mam zolty amerykanski autobus mocno
                      zasymilowany - w kazdym razie mocniej, niz polski zolty autobus. Zreszta -
                      nigdy nie widzialam polskiego schoolbusa. Czy one tez sa zolte?

                      Musze sie jednak przyznac, ze nie wiem, czy istnieja jakiekolwiek badania nt
                      tego, czy dla polskich nastolatkow amerykanski bus jest czytelniejsza metafora
                      rozpoczecia roku szkolnego. Calkiem mozliwe, ze zbadali to jakos tworcy
                      reklamy. O co chodzi z tym tumanieniem?
                      • olahabe Re: O reklamie, skojarzeniach i mętliku powszechn 18.09.06, 08:51
                        Jasne, ale zasymilowany przez Ciebie nie równa się- zasymilowany przez,
                        załóżmy, reprezentatywną próbę polskich nastolatków. O autosanie nie ja
                        pisałam, więc nie przywołuj. Dla mnie polski pojazd typu pks z żółtym
                        znaczkiem "uwaga dzieci" to żaden odnośnik. Może tylko funkcjonować jako symbol
                        fatalnego stanu naszego transportu drogowego.
                        Co do stumanienia- wyraziłam nadzieję, że znak żółtego słodkiego busa szkolnego
                        made in US nie jest tu jeszcze znaczący w jakikolwiek sposób, bo nie
                        chciałabym, żeby takimi symbolami- tzn. ściągniętymi ślepo stamtąd- karmiony
                        był polski dzieciak.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka