weraole 17.09.06, 14:26 nie widziałam jeszcze tego filmu i dlatego jestem ciekawa jaki jest.widziałyście go już?jakie wrażenia? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
normalna_ja Re: s@motność w sieci-widziałyście? 17.09.06, 15:12 a czytałyście książkę? bo ja jeszcze nie i nie wiem, czy warto Odpowiedz Link Zgłoś
weraole Re: s@motność w sieci-widziałyście? 17.09.06, 15:15 czytałam już jakieś 1,5 roku temu i podobała mi się, ale domyślam się, że nie wszyscy mają takie zdanie-jest sentymentalna i do płaczu, a ja czasami lubię się umartwiać;)Życzę miłej lektury - chyba warto! Odpowiedz Link Zgłoś
normalna_ja Re: s@motność w sieci-widziałyście? 17.09.06, 15:17 ja też lubię takie książkowe wyciskacze łez, także powina mi się spodobać :) Odpowiedz Link Zgłoś
olianka Re: s@motność w sieci-widziałyście? 17.09.06, 15:24 Ja też lubię wyciskacze łez, a samotność mi się nie podobała. Ale film chętnie zobaczę. Odpowiedz Link Zgłoś
wredna.suka Re: s@motność w sieci-widziałyście? 17.09.06, 16:19 Byłam, widziałam i napiszę. Książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie i na pewno nawet teraz po obejrzeniu filmu do niej jeszcze wrócę. Napisałam filmu, ale według mnie film to nie był. Ekranizacja też nie... to było coś w rodzaju dokumentalnej wizualizacji tego co mogliśmy przeczytać w książce. W filmie było bardzo mało dialogów, nawet podczas spotkania Ewy i Jakuba nie mogliśmy usłyszec jak między sobą rozmawiają. Wcale to nie było takie złe, bo na sam widok tej namiętności między nimi niczego innego nie było mi trzeba. Film sam w sobie, pomijając kilka wątków, był tak zmysłowy, namiętny i delikatny, że aż onieśmielał... sceny erotycznie nie pozostawiały suchej nitki emocjonalnej. Niektórzy mogą się przyczepić do zatrzymań tzn, tzw dłużyzn, ale ja bym też tego tak nie nazwała. To nie były zwykłe dłużyzny... Dawały do myślenia, sprawiały, że w oku łza się zakręciła... Ich wiadomosci, które do siebie pisali, były intynme ale nie tak jak w książce. I niestety nie było ich aż tak wiele jak w książce. I tego brakuje, tych szczegółów ktore do siebie pisali... Aha... muzyka przepiękna. *** Bestsellerami stają się powieści nie zawsze dobre, ale przeważnie dobrze napisane. Nic więc dziwnego, że banalna, ale doskonale "czytająca się" książka Janusza L. Wiśniewskiego "S@motność w sieci" sprzedała się w naszym kraju w nakładzie ponad 350 tysięcy egzemplarzy. Mozaikowa powieść, mimo swojej banalności, uwiodła setki tysięcy czytelników chwytającymi za serce historiami miłosnymi, ciekawymi dygresjami i sentencjonalnymi dialogami. Niestety, w zrealizowanej przez Witolda Adamka ekranizacji "S@motności w sieci", nie zostało nic z tego, co zapewniło sukces książce Wiśniewskiego. Ewa i Jakub poznają się przypadkiem obserwując tę samą aukcję na serwisie internetowym. Ona przeżywa kryzys swojego związku, on - po bolesnych przeżyciach z kobietami - boi się ponownie zaangażować. Wzajemna ciekawość staje się początkiem internetowej znajomości, a z czasem również prawdziwego uczucia. Po wielu miesiącach mailowej korespondencji przed Ewą i Jakubem pojawia się możliwość spotkania w realu... Nie jestem fanem powieści Wiśniewskiego. Przyznaję jednak, że przeczytałem ją od deski do deski zżymając się na zbyt melodramatyczne historie miłosna, a z zainteresowaniem chłonąc opowieści o kradzieży mózgu Einsteina, ciekawostki z życia i twórczości wielkich kompozytorów, czy wreszcie analityczne uwagi na temat zasad rządzących miłością. W moim przekonaniu to właśnie one stanowiły o sile książki bowiem historia głównych bohaterów była zwyczajnie nudnawa. Przenosząc "S@motność w sieci" na duży ekran Janusz Wiśniewski i Witold Adamek (autorzy scenariusza) postanowili jednak zrezygnować z większości dygresji i skupić się głównie na losach Ewy i Jakuba, pokazać narodziny i rozwój ich miłości. W rezultacie powstał film, w którym przez większą część czasu bohaterowie siedzą przy komputerach pisząc bądź czytając maile, a widz - z narastającą irytacją - oczekuje na to, że wreszcie coś się na ekranie wydarzy. Miłosne historie Natalii, czy księdza Andrzeja zostały w ekranizacji ograniczone do kilkuminutowych epizodów stając się w rezultacie doklejonymi na siłę wątkami, bez których "S@motność w sieci" byłaby równie (nie)dobra. Fabularnie film rozłazi się w szwach. Na ekranie pojawiają się bohaterowie, którzy - co wiemy z książki - odegrali w życiu Jakuba i Ewy ważne role, ale jeśli ktoś powieści Wiśniewskiego nie czytał to się o tym nie dowie, gdyż w scenariuszu zabrakło ich rozwinięcia. Film sprawia wrażenie kompilacji mniej lub bardziej przypadkowych scen i bohaterów, w której - podobnie jak to było w przypadku "Wiedźmina" - nie pogubią się jedynie osoby znające książkowy pierwowzór. W głównych rolach wystąpili Andrzej Chyra i Magdalena Cielecka - para zdolnych, a przez pewien okres czasu również nieobojętnych sobie uczuciowo aktorów. Jednak nawet ich talent nie był w stanie uratować obrazu pozbawionego solidnej historii. Magdalena Cielecka na pewno wzbudzi sympatię męskiej dla dobra filmu pozbywając się niekiedy odzieży, a Chyra dwoi się i troi, żeby nadać swoim sentencjonalnym kwestiom odrobinę głębi, ale to wszystko za mało w sytuacji, kiedy z ekranu wieje nudą. "S@motność w sieci" broni się jedynie od strony technicznej. Witold Adamek, ceniony operator, jest nie tylko reżyserem filmu, ale również autorem ciekawych zdjęć. Przejścia pomiędzy światem wirtualnym i "realem" sprawnie zostały pokazane dzięki efektom specjalnym wrocławskiej firmy RMG, a całość ilustruje nastrojowa muzyka Ketila Bjonrnstada. Książką Janusz L. Wiśniewskiego nie była - co już napisałem we wstępie - dobra, ale była dobrze napisana. Niestety, jej ekranizacja nie jest nawet sprawnie zrealizowanym filmem. Perypetie głównych bohaterów nużą, dygresje sprawiają wrażenie upchniętych na siłę, a poboczne historie są zwyczajnie niepotrzebne. Polacy jednak kochają rodzime opowieści o miłości i obawiam się, że po raz kolejny będziemy świadkami jak kiepski film bije w naszych kinach rekordy popularności. Odpowiedz Link Zgłoś
paenka Re: s@motność w sieci-widziałyście? 17.09.06, 16:25 Yyy to Twoja autorska recenzja? Moze wyslij ja na konkurs w kinomaniaku;) wczoraj oglosili do wygrania album o filmie z autografami tworcow. Ja jakos tak nie lubie szumnie zapowiadanych filmow. Odpowiedz Link Zgłoś
wredna.suka Re: s@motność w sieci-widziałyście? 17.09.06, 21:37 Co mam zrobić...? :| Odpowiedz Link Zgłoś
aiczka Re: s@motność w sieci-widziałyście? 18.09.06, 10:05 Absolutnie nie warto. Jest to zbitek ckliwych i melodramatycznych fantazji autora, napisany nieciekawym językiem. W moim prywatnym rankingu zajmuje bezkonkurencyjnie pozycję najgorszej ksiażki, jaką czytałam w życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
shameeka Re: s@motność w sieci-widziałyście? 18.09.06, 10:08 jesli chodzi o ksiazke to zachwycila mnei ogromnie. bardzo wciagajaca... dla mnie nasycona emocjonalnie.. polecam mocno. dla kazdej kobiety... Odpowiedz Link Zgłoś
trocineczka Re: s@motność w sieci-widziałyście? 17.09.06, 16:24 Ksiazka- na nie. Jak dla mnie, zbyt duzo pozy, sztucznosci, malo zycia, realizmu, prawdy. Nie o milosci, a o ludziach, ktorzy przegrali swoje zycie i wciaz nie wiedza, czego tak naprawde od niego oczekuja. Filmu nie widzialam i ogladac ne zamierzam, zwlaszcza po recenzjach. Odpowiedz Link Zgłoś
nowika21 Re: s@motność w sieci-widziałyście? 17.09.06, 19:18 książka mi się podobała ale zakończenie mnie rozczarowało. Filmu jeszcze nie widziałam ale podobno jest beznadziejny, znajomi byli. Odpowiedz Link Zgłoś
wredna.suka Re: s@motność w sieci-widziałyście? 17.09.06, 21:45 Fakt, zakończenie książki mnie również rozczarowało, ale przynajmniej nie dało się go przewidzieć. Wszyscy czytający pewnie mieli nadzieję, że Ewa będzie z Jakubem... ale to byłoby zbyt proste. Nie pisałabym, ze film jest beznadziejny nie widząc go- to troche płytkie. Ja mimo przeczytania niepochlebych recenzji zdecydowałam się pójść na film. Chociażby dlatego, żeby sobie choć troszke zwizualizować to o czym czytałam. Film nie był powalający, ale jako dokument owszem. Nakręcone sceny nie były typowo filmowe, cisza w niektórych nie była filmowa, ale była powalająca... można się było zagłębić i zatracić na patrzenie na coś co w normalnym filmie by nas znudziło. Film miał tak niesamowitą głębię - w dodatku jeśli czytało się książkę- że dialogi były zbędne, rozdrabnianie było zbędne... W książce niesamowite były ich wzajemne wiadomości, rozmowy przez internet... w filmie tego zabrakło, ale sceny czasem zupełnie odmienne niż te na które czekaliśmy rekompensują wszystko... Nie wiem czy się powtarzam, ale podeszłam do tego filmu zupełnie inaczej niż zwykle... może dlatego, że odliczałam dni do premiery, czytałam wszystkie skróty i oglądałam zwiastuny, może podświadomie się nastawiłam na fenomenalny film... I niewątpliwie dla mnie był fenomenatly i niezwykle głęboki. Odpowiedz Link Zgłoś
aashenta Re: s@motność w sieci-widziałyście? 18.09.06, 13:17 o matko wredna ale sie rozpisalas! Odpowiedz Link Zgłoś
rasgeea Re: s@motność w sieci-widziałyście? 18.09.06, 08:22 ojejku... książka mi sie podobała i własnie ona skłoniła mnie do pójści ana film. Film mi się nie podobał. Był starsznie naciągany i nudny. Tylko 3 momenty podobały mi się: kiedy opowiadana była historia Natalii - kiedy uderzyła ją kopara, kiedy był wypadek - kiedy uderzył w nich tir - niezle to wyszlo i kiedy pod sam koniec byl moment, kiedy on zcekał a ona nie wysiadała i nie wysiadała i nie wysiadała. Poza tym w ogołe mi sie nie podobalo. Oprawa muzyczna była nawet w porządku i tylko ona trzymała mnie przy zyciu. Ogólnie nie polecam. Odpowiedz Link Zgłoś
sumire Re: s@motność w sieci-widziałyście? 18.09.06, 10:35 Książce powiedziałam stanowcze "nie", nie dotarłszy nawet do połowy. No niestety, nie mój klimat zupełnie, są lepsze książki o miłości, a i pewnie niejeden internauta przeżył ciekawszy romans netowy. Co do filmu - wystarczyły mi miażdżące i zgryźliwe recenzje w prasie, raczej się nie wybiorę :) spośród filmów z wątkami miłosnymi zamierzam wybrać "Bunty & Babli"... Odpowiedz Link Zgłoś
guapisima Re: s@motność w sieci-widziałyście? 01.10.06, 02:08 Książka mi się spodobała i gdy przeczytałam rok temu zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Wiedziałam, że kiedyś do niej wrócę. Potem poznałam niesamowitego mężczyznę, wiele rzeczy przypominało mi w tej znajomości historię Wiśniewskiego. Znajomość nie miała happy endu i wtedy zachciało mi się wrócić do S@motności. Za drugim razem wiele rzeczy wydało mi się banalnych i nieprawdziwych, nie wytrzymałam do końca książki. Filmu nie widziałam, bo wyjechałam z Polski na dzień przed premiarą, ale czekałam na niego tyle, że jeszcze zobaczę. Odpowiedz Link Zgłoś
prabucianka Re: s@motność w sieci-widziałyście? 02.10.06, 12:00 Ksiazke czytalam, film widzialam i... nie podobal mi sie. Kompletnie zabraklo mi tam emocji, napiecia, a jak ktos nie czytal ksiazki to ma szczere szanse nie zrozumiec o co chodzi. Pol i tak juz pustej sali wyszlo z kina. Ksiazke czytalam, choc wydala mi sie dosc grafomanska, to trzeba przyznac, ze w warstwie emocji byla niezwykle prawdziwa. tego mi w filmie kompletnie brakowalo. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
lubie_zime Re: s@motność w sieci-widziałyście? 03.10.06, 12:56 Ksiązka wciąga i wiele osób odnajduje w niej siebie bądź coś ze swojego życia, bo przecież większośc z nas albo przeżyło, albo przeżywa niespełnioną miłośc, bądź wyobraża sobie jakby to było. Film natomiast nie urzeka juz historią Jej i Jakuba. Są w nim ładne zdjęcia, ładne wnętrza, ładna Cielecka. Jest za duzo tragedii - wypadek, huragan, katastrofa lotnicza. Mogę się założyć , że ci, którzy nie czytali ksiązki po obejrzeniu filmu znają zupełnie inną "Samotność w sieci". Odpowiedz Link Zgłoś