sirionna
19.04.07, 16:52
kurwa jaki numer! sama nie wiem co o tym myslec.
moj chlop prowadzil dzialalosc. ksiegowosc prowadzila firma. dzis wybralam sie
po odbior dokumentow, bylam umowiona.
na miejscu okazuje sie, ze ze skarbowym nic nie zalatwione. juz huj mnie
strzelil bo wmawialy mi ze to moja wina. mowie co mysle (podniesionym glosem)
i ze trudno, zalatwie sama.
a tu nagle okazuje sie ze jakies platnosci nie uregulowane i ze wogole to ja
jestem zlodziejka bo nie dosc, ze nie zaplacone to jeszcze chlopa dokumenty
chce ukrasc!
poprosilam o nr do szefowej. dupa. bo to tajemnica! a pare razy juz z nia
gadalam, z chlopem zawsze tam przychodzilam, tylko do mnie dzwonili, wiec obca
nie jestem. to mnie wkurwilo najbardziej!
zaproponowalam, ze u nich zaplace przez internet bo potrzebuje dokumenty do
pit-a. tez nie bo nie mam upowaznienia o ktorym wczesniej nikt nie wspominal i
ktore nigdy nie bylo potrzebne!
no i kulminacja!
wkurwilam sie na maksa!
zlapalam za te dokumenty a one sie na mnie rzucily.
no i stara pudernica oberwala pazurami po ryju.
efekt jest taki, ze cala sie trzese, chlop wkurwiony a dokumentow nie ma!
nie wiem co robic.
a swoja droga dobre jaja byly! hłe, hłe!