otojestem
26.05.07, 19:49
Normalnie może to śmieszne sie wydawać, ale moim największym problemem od pół
roku jest remont w mieszkaniu, który wykonuje mój małż, a idzie mu to jak krew
z nosa. Rozpiździel mam na całym mieszkaniu, meble na środku pokoju. Najpierw
sie wkurzałam i robiłam awantury, później postanowiłam mieć to w dupie i sie
nie przejmować tylko cierpliwie czekać az skończy. W tym tygodniu jednak znowu
nerwy mnie poniosły jak małż oznajmił że wyjeżdża na weekend i cały tydzień mu
zleciał na przygotowaniach do wyjazdu. Noż szlag mnie trafił, kolejny weekend
i nic. Kupiłam se farbę, wałki do malowania i inne materiały i wziełam sie na
dobry początek za malowanie. Ściana okienna skończona, zaraz zabieram się za
ciąg dalszy pokoju - tak przy pokazji może ktoś wie czym najlepiej malować po
raufazie pędzlem, wałkiem, jakim? No i tak miałam juz dawno zrobić cholera
zamiast sie prosić.
No to sie wygadałam, aż mi lepiej.