Dodaj do ulubionych

Lnś - Benet ...

01.06.07, 12:36
wątek rekreacyjny,
ukazał się nowy numer LITERATURY NA ŚWIECIE, pierwszy w tym roku , po 6
miesiącach od startu roku 2007.
Na początek sam Juan Benet, bardzo duży brak na rynku polskim tych cudnych
stylistycznych labiryntów narracyjnych, jest i Jankowicz co się za Kafke
bierze i Prawo wsadza w koła egzegezy, no i niespodzian w rodzaju tekstów o
Jelinkowej prozie - Kopacki kopie Jelinek a - o dziwo!! - Miecznicka, która
próbowala osikac jej ostatnią w polszcze knigę, nagle okazuje się
doktorantką "rozumiejącą" i juz tyak łatwo nie rozmienia na drobne swoich
jadowitości. W sumie kuma babon co w jelinek trzaska, że jest to proza
socjoneurotyczna i bolesna literacka analiza patoobsesji zachodniego
sosajtie. po zamknięciu drzwi , po włączeniu telepudła lub muzazgrzytu.

wobec czego spytałbym braci spółkującej z lnś-kami jak im smakuje wytwór
ostatni?
Obserwuj wątek
    • sutekh1 Re: Lnś - Benet ... 04.06.07, 16:51
      mimo braku zaintereski na ten poste

      Oto zastanawiam się nad niewydaną książką - jeszcze w POLSCE -
      Pamuka "Istanbul. Memories of a city", książką zachwycaną na całym świecie
      podobno.
      To mnie kręci, że da się wyczytać z głosów zachwytu, że to melancholijnie
      opisywane miasto jest totalną bujdą Pamuka, miasto jest tworem spojrzenia ,
      spojrzenia melancholicznego, no i przede wszystkim spojrzenia piszącego.
      Totalna fikcja..
      pyttanie: Czy Pamuk jest pisarzem przewrotnym? Czy przewraca jakieś
      uporządkowane mebelki w główce spokojnych czytelników?
      Czy ma ochotę zapodać nam impuls dla poszukiwania w sobie pragnienia przygody
      wędrowania po przestrzeniach które nieobecne acz imaginowane rozwidlają nam byt
      na niescalalne puzzle, na wielowymiarowe błądzenie skazuje nas ta pragniona
      przygoda między kolejnymi fantazmatami - a wszystko przez oszustów kultury,
      kreujących fałszywe obietnice nierealów i rajów znikąd?


      Poruszając inny temat: Czy wydaje się komuś, że jednak nie jesteśmy w stanie
      wyjść na ulice niewystylizowani? Niewyperfumowani, uplamieni gdzieś na nogawce,
      w przefarbowanych skarpetach i majtkach z dziurą (bo ta miała ochotę się u nas
      zjawić w końcu)?
      To pewnie paradygmat ciała publicznego popycha do wpięcia JA w sieć
      kosmetycznych rytuałów, bez nich można się znaleźć w odbycie (np. towarzyskim).

      papa
      • kwarantyna Re: Lnś - Benet ... 04.06.07, 18:48
        Wybacz, nie widzę związku pierwszego akapitu z drugim. Mniemam, że jakiś jest.
        Z lubością zakładam jednak poplamione, dziurawe gacie i wychodzę na ulicę.
        Oczywiście wirtualnie. Ileż to razy miałam ochotę głośno beknąć w restauracji,
        albo mieszać cukier w filiżance z siłą wodospadu. Ileż to razy wpatrywałam się w
        lustro kaprawymi ślepkami, zastanawiając się, myć włosy czy nie myć? Prasować
        bluzkę, czy olać? Ale CO POWIEDZĄ INNI? Właśnie, ale jacy w zasadzie inni?
      • chihiro2 Re: Lnś - Benet ... 04.06.07, 20:16
        Wlasnie zaczelam wczoraj czytac powiesc, o ktorej wspomniales, gdyz zauroczona
        jestem wlasnie melancholia Istambulu, no i lubie ten rodzaj literatury.
        Kazde spojrzenie na jakiekolwiek miasto mozna nazwac bujda i fikcja. Nie sposob
        spojrzec na ten wytwor cywilizacji obiektywnie, zawsze postrzeganie miasta
        bedzie czyms bardzo osobistym i indywidualnym.
        Kazdy pisarz ma chyba ochote zapodac czytelnikowi jakis impuls, ale czy ten ten
        impuls dostrzeze i podda mu sie... to juz inna kwestia.

        Co do LnS - ostatni numer zostanie mi wyslany niebawem, w tej chwili nic na
        jego temat napisac nie moge.

        Jesli chodzi o ostatnia kwestie: kompletna abnegacja i niechec do dbania o
        siebie to powazna oznaka depresji. Jesli natomiast raz na jakis czas ma sie
        kaprys o siebie nie zadbac (z roznych powodow - braku czasu, zlego nastroju,
        checi sprawdzenia reakcji obcych i bliskich) nie widze w tym nic zlego. Brak
        stylizacji tez jest swoista stylizacja. I nie wyklucza ze wszystkich kregow
        towarzyskich - zawsze mozna znalezc sobie ten krag, ktory
        naszym "niewystylizowaniem" sie zachwyci i przyjmie nas z otwartymi ramionami.
      • staua Re: Lnś - Benet ... 04.06.07, 20:25
        Mam "Istanbul", czytalam i podobalo mi sie bardzo, bardziej niz powiesci
        Pamuka. Jesli miasto jest jego kreacja (albo subiektywnym tworem powstalym z
        mieszanki wspomnien i sentymentow) - mnie to nie przeszkadza. Ksiazka jest
        swietna, wlasnie ze wzgled=u na atmosfere miasta opisanegoprzez Pamuka, nie
        wiem i nigdy sie pewnie nie dowiem, jak ten Istambul ma sie do rzeczywistego
        (nigdy tam nie bylam i nie bede pewnie), ale mnie oczarowal. Nie wiem, czy to
        mozna nazwac oszustem, w koncu nie jest to przewodnik ani podrecznik
        historii... Tylko wytwor pisarza zajmujacego sie glownie fikcka wlasnie.
        • sutekh1 Re: Lnś - Benet ... 06.06.07, 16:18
          kwarantyna > inni to ci, którzy na nas patrza albo wydaje się nam, że patrzą
          więc dlatego "boimy się" tego "brudnego ja" , które w nas siedzi i popierduje!
          Konfrontujesz się w miejscach publicznych z tym 'Brudnym Ja"?

          lnś > Beneta jest tylko 50 pejdżów a to niefajnie bo znakomitym pisarzem się
          okazuje, szczeg. drugi fragment, o takiej knidze marzę, o takiej powieści chcą
          myśleć moje receptory!
      • broch Re: Lnś - Benet ... 06.06.07, 22:01
        kiedys o nim (gdzies tu) pisalem:
        seria literatury XXw "Medytacje"

        Wowczas (ze 20-cia lat temu) bardzo mi sie podobal. Bylo to jednak tak dawno ze
        za wyjatkiem impresji niewiele pamietam.
    • ash3 Re: Lnś - Benet ... 06.06.07, 16:47
      Jeszcze nie miałam w rękach...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka