Dodaj do ulubionych

Kłamie, ale...

04.09.07, 15:16
Opowiem wam coś. Może to bajka będzi a może nie :)
poznałam faceta, na spotkaniu towarzyskim, wiecie jak to jest party, każdy
lekko wstawiony -albo bardziej niż lekko- miło się nam gadało, cąłowaliśmy
sie. Nagle wpadło mi do głowy zeby zapytać czy on aby na pewno nie ma
dziewczyny/żony. No i okazało się że owszem. Ma żone, ale w innym kraju, nie
jest z nią bo im sie nie układało, nie kochaja sie itp. Jednak nie ma z nią
rozwodu..Powiedział też że chce sie w Polsce ożenić..boshe..nie żeby do mnie
tak od razu startował ale..
Gwoli wyjaśnienia, oni nie maja slubu w kościele, są innej religi.
U niego w dowodzie stoi ''kawaler''. Jak myśliecie czy on tylko się mną
zabawia? Pisze to wszystko bo nie mam komu wylać żalów ;) ale mało go jeszcze
znam i na pewno 10 razy pomyślę zanim się zdecyduję na związek z kimś takim.
Jednak dręczy mnie ta sytuacja z żoną..
cholera..a facet taki fajny sie wydaje..
Obserwuj wątek
    • demorgan Nie ma żadnych ale... 04.09.07, 15:31
      Jeżeli kłamie to moim zdaniem nie ma żadnych ale, a skąd wiesz ile prawdy było w
      tym co Ci powiedział ?

      Ostatnio moją najdroższą namawiał do przygodnego seksu facet który codziennie
      odgrywa rolę wspaniałego męża i cudownego ojca. Tobie powiedział że mu się z
      żoną nie układa, a jej pieszczotliwie szepcze że jest jego jedyną miłością.

      Z tym jest jak z grą w trzy kubki, wszyscy wiedzą że to oszustwo a jednak ludzie
      wciąż dają się nabrać.
    • to-wlasnie-ja Re: Kłamie, ale... 04.09.07, 15:36
      To Ci odpowiem : moze to bedzie bajka a moze nie ...
      Poki co faceta nie znasz, ja bym zbytnio nie ufala. Polowa zonatych , majacych ochote na rozmans " jest w trakcie separacji lub rozwodu " . Jesli obawiasz sie, ze mozesz zaangazowac sie uczuciowo, to lepiej go sprawdz albo... za jakis czas wrocisz tutaj . Wszak to forum do uzalania sie nad soba ;)
      • aaa19795 Re: Kłamie, ale... 04.09.07, 16:37
        podpisuje sie pod dziewczynami rekami i nogami
        • sanyu Re: Kłamie, ale... 04.09.07, 16:40
          No dobrze, jeszcze jestem na etapie racjonalnego myślenia :)
          ale jak mam go sprawdzić? problem w tym że on jest tutaj a żona za granicą, i to
          bardzo daleko, co chyba nie ma specjalnego znaczenia, ale jednak..Oczywiście
          chętnie bym go rozgryzła i albo w jedną albo w drugą strone. Tylko właśnie z tym
          mam problem, że on kłamie, nie kłamiąc? ;) nie wiem jak to ując, bo w końcu od
          razu mi o niej powiedział a zwykle facet brnie w g..o do końca i ''kochanka''
          dowiaduje sie ostatnia o istnieniu żony.
          • to-wlasnie-ja Re: Kłamie, ale... 04.09.07, 16:56
            Niekoniecznie ostatnia. Czasami, jak sie juz zaangazuje to nagle sie okazuje, ze on albo nie moze sie rozejsc albo nie wie jak zonie ma powiedziec , ze chce rozwodu a zakochana kochanka brnie dalej naiwnie wierzac , ze przyjdzie ten dzien , gdy on rozwod wezmie i z nia ozeni. Jeszcze gorzej , gdy zajdzie w ciaze . Albo on sie znudzi i znajdzie nastepna , albo tez nieoczekiwanie wroci do zony . Zycie pisze niesamowite scenariusze , Ty wybierz sobie swoj. Nie mam pojecia jak sprawdzic. Powiem jedno- nie wiazalabym sie z zonatym, bo mozesz potem cierpiec . On rozwodu nie wezmie a Tobie powie- przeciez Ci mowilem , ze jestem zonaty... Mozesz pomyslec o luznym romansie o ile jego malzenstwo faktycznie istnieje tylko na papierze. Ale czy tak jest?
            Moze zapytaj dlaczego nie wzial rozwodu, skoro im sie nie uklada....
          • yvona73pol Re: Kłamie, ale... 04.09.07, 16:59
            no, z tym brnieciem w gowno to niekoniecznie i nie do konca tak....
            sa taktyki przerozne, co powiesz na to: koles powiedzial kumpeli, ze
            moga ze soba byc do konkretnej daty, po ktorej on wraca do siebie do
            kraju i bye...
            ona sie niby na to zgodzila, ale w glebi duszy sie ludzila, ze moze
            zmieni zdanie... coz, zakochana....
            a koles? niby chuj, ale z drugiej strony jednak nie, bo nie czarowal
            jej, sprawe postawil jasno, ona w uklad weszla, nic jej nie
            obiecywal...
            byly piekne chwile, a teraz jest zlamane serducho....

            a z tym tam to uwazaj, na poczatek to jedna rada, nie spiesz sie,
            obserwuj, gadajcie, bez fizycznosci zbytnio... pomalu sobie
            poukladasz, jesli umiesz patrzyc, lub - jesli nie bedziesz sobie
            naginac tego co widzisz tak, aby ci pasowala interpretacja....
            zreszta, w glebi duszy bedziesz wiedziala... i tego sie trzymaj
            • desdemona27 Re: Kłamie, ale... 04.09.07, 17:34
              niezle, ale napisze szczerze moze tpo da Ci do myslenia Ja mieszkam poza granbiocami panstwa i musze przyznac ze tu do pracy przyjezdza mnostwo Polakow kochajacych ojcow i mezow.Co z tego tu zdradzaja swoje zony na kazdym kroku.Siedzi z kochanka dzwoni zona a on jej gada jak sie stesknil i jak ja kocha.
              • yvona73pol Re: Kłamie, ale... 04.09.07, 21:51
                no, fakt, jak bylam u madre to sobie wertowalam z ciekawosci polski
                biuletyn i tam w towarzyskich bylo cos tego typu: doskwiera mi
                samotnosc, mam rodzine w polsce, nie chce jej niszczyc, jesli
                myslisz podobnie zadzwon....
                chore myslenie, no, ale ludziska sa rozne... i na przerozne uklady
                ida...
                tylko tobie chyba nie chodzi o "uklad" co?
    • joanna784 Re: Kłamie, ale... 05.09.07, 11:02
      ja bym sie nie sugerowała co mu w dowodzie pisze,ani tym że nie mają
      ślubu kościelnego i są innej wiary.bylam 2 miesiące na wygnaniu i
      widziałam co dzieje się z facetami.nagle dziwnym trafem wszyscy są w
      separacji,nie układa im się itd.zastanów się dobrze zanim coś
      zrobisz. bo facet-on się pobawi,wroci do zony i zapomni.ale ty się
      zaangażujesz a potem serducho boli.
      • sanyu Re: Kłamie, ale... 05.09.07, 15:09
        tak, nie o ''układ'' mi chodzi ale o normalny związek.
        myślałam, myślałam a on i tak nie zadzwonił wczoraj..hehe..jeszcze się nie
        zatopiłam aż tak żeby płakać z tego powodu. Macie rację, przemyślę to jeszcze,
        może sie pospotykam /jeśli jeszcze się odezwie/..dodam tylko że to facet z tej
        nacji, która najlepiej potrafi ''czarować''i łapać na piękne oczy. bo
        rzeczywiście oczy ma piękne :)
        • yvona73pol Re: Kłamie, ale... 05.09.07, 17:10
          he, he, hiszpan? czy wloch moze...
          no, na piekne oczy jedynie to sie wiele nie zbuduje...
          piekne oczy moga byc jako mily dodatek do istotniejszych cech ;)
          niech te piekne oczy sie wykaza, postaraja wiele razy, pokaza
          zaangazowanie jeszcze wiecej razy, no i wtedy moze powinnas sie
          laskawie zastanowic....
          tak to widze
          • normalna_ja Re: Kłamie, ale... 05.09.07, 17:33
            chyba nie powinnaś się pchać, bo skoro zapytałaś, czy jest wolny, to zrozumiał,
            że Ty w roli kochanki nie będziesz. no i ściemnia (chyba?). zresztą, który facet
            będąc daleko od domu i wiedząc, że żona się nie dowie-bo niby jak? by się
            przyzznał, że jest zakochany i szczęśliwy, kiedy ma szansę na ognisty romans?
            na pewno jacyś są, ale zapewne niewielu ;)
            • sanyu Re: Kłamie, ale... 06.09.07, 12:03
              hmm..nie hiszpan, nie włoch..o wiele dalej stąd :)
              ja się nie pcham, to on na mnie poluje, tylko nie wiem czy mam się zgadzać na
              jakiekolwiek kontakty..czemu nie wiem? bo znam go dłużej niż mu się wydaje, ale
              nie spotkaliśmy się wcześniej w takich okolicznościach..można powiedzieć że on
              rejestrował moje istnienie wcześniej ale dopiero teraz coś jakby zaiskrzyło.
              dziwne, bo mi wcale nie zależy ani nic, ale okazał sie fajnym facetem..tylko ta
              jedna rysa na szkle...
              • yvona73pol Re: Kłamie, ale... 06.09.07, 17:16
                ej no, jak to hindus to uwazaj z jakimkolwiek zwiazkiem.....
                powaznie mowie, amory amorami a to zupelnie inny swiat... sa ofkors
                wyjatki;
                a jak maroko, to juz calkiem zapomnij... chyba ze gosciu bedzie
                wydeptywal sciezki co najmniej dwa lata ;))) nie sadze....
                • sanyu Re: Kłamie, ale... 06.09.07, 18:47
                  hmmm..nie Maroko, bo z tym rejonem się nie zadaję, aczkolwiek moja koleżanka
                  jest zamężna z panem z Maroko i są razem już parę lat szczęśliwi, mają dziecko i
                  mieszkają we Francji. A Hindusów znam lepiej niż siebie, i nie mam o nich złego
                  zdania wcale :) jednak też nie stamtąd jest ów pan.
                  Na razie czekam na rozwój wypadków...
                  • yvona73pol Re: Kłamie, ale... 07.09.07, 10:00
                    heh, totez nie mowie, ze kazdy marokanczyk be... mam fajnego kumpla
                    z maroka ;))) i kilku znajomych tez mialam...
                    hindusi teraz wokol mnie, znaczy w pracy, i troche sobie gadamy o
                    tym i owym, no i kurcze... kochane chlopy, ale co rodzina i mamusia
                    powie, to swiete ;)))
                    • sanyu Re: Kłamie, ale... 07.09.07, 11:51
                      hehe..ale to chyba dobrze, że co rodzina powie to święte, nie? :)
                      ja tam lubie, ale wierz mi nie każdy hindus tak podchodzi, znam jednego
                      przemiłego faceta,który ostro sprzeciwia się rodzicom, jest okropnie nowoczesny
                      i w ogóle wszyscy mówią na niego ''american'', a mieszka w Indiach póki co.
                      hehe..taka dygresja mała :)
    • wojtek56 Re: Kłamie, ale... 07.09.07, 11:40
      Sanyu, zabujałaś się w facecie a teraz prosisz o alibi. Jeżeli rozmowa z nami
      rzeczywiście pozwala Ci trzeźwo ocenić sytuację, to mów, mów o nim i o sobie jak
      najwięcej. Nie fakty, ale odczucia, obawy, intuicje. Nazywaj je. Bo co nie
      nazwane - nie istnieje dla rozumu.
      Pamiętaj tylko: na tym jednym Pięknookim świat się nie kończy!
      • sanyu Re: Kłamie, ale... 07.09.07, 11:54
        dzięki Wojtek :) nie zabujałam się, ale właśnie boję się, że może to się stać, a
        znając ''prawdę' czy jej kawałek raczej nie chciałabym do tego dopuścić. A moja
        ostrożność, czy jak to nazwać wynika z tego że już takiego''pięknookiego''
        kiedyś znałam i ..delikatnie mówiąc się przejechałam na nim..nie miał wprawdzie
        żony, ale playboy za to :(
        • wojtek56 Re: Kłamie, ale... 07.09.07, 12:27
          Tak się zastanawiam, dlaczego Najpiękniejsze Kobiety Świata (znaczy Polki)
          sięgają po jakieś udziwnione egzemplarze? Nie wystarczą płowowłosi,
          niebieskoocy, szeleszczący wymową kawalerowie znad Wisły (i Bałtyku)?
          • azaheca Re: Kłamie, ale... 07.09.07, 13:12
            Chyba Wojtku nie widziałeś forum "Tunezja-faceci z wakacji",włos się
            jeży i biust opada...Podobno miebieskoocy znad Wisły mogą tym
            amantom najwyżej buty czyścić.
            • sanyu Re: Kłamie, ale... 07.09.07, 14:53
              o rany, to nie tak. Spotykałam się z przedstawicielem ''płowowłosych'' także :)
              widocznie nie spełnił jakichś tam oczekiwań..Ale tamto forum to faktycznie
              śmiech na sali, aż dziwne że kobieta może być tak pusta..
              no cóż..ja tu o widokach na związek bądź ich braku chciałam, ale nie rasach :)
              a w ogóle to faceci kłamią niewiarygodnie!! niezależnie od koloru oczu..hehe..
              • yvona73pol Re: Kłamie, ale... 07.09.07, 17:24
                z klamaniem to fakt ;))
                a co do mamusi i rodziny, jeszcze mala dygresja: moj qmpel pojechal
                sie zareczac do indii - aranzacja, a jakze... no i wraca, pytam co i
                jak, a tu on sie zareczyl z jeszc`ze inna, bo rodzina porownawszy
                horoskopy doszla do wniosku, ze to nie bedzie dobry mariaz ;)))
                nowoczesnych tez znam, nawet jednego co byl chetny w moim kierunku,
                nota bene super kumpel i czlowiek (tym bardziej mi bylo przykro ze z
                mojej strony nic, bo rozsadek podpowiadal, ze to genialna partia ;))
                no, ale ja nie z tych co rozsadek rzadzi....
                no i wyladowalam jak wyladowalam, he, he... z moim sloncem
                egzotycznym ;))
                oj, bede miala korowodow, bede....
                juz sie zaglebiam w papiery i wlos mi sie jezy :O
                na glowie, zeby nie bylo :DDD

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka