Dodaj do ulubionych

Konsumpcja Multimedialna

01.10.07, 14:39
albo wyraz zachlannosci, albo jeszcze cos innego, wlasnie czego ?

Juz chyba gdzies o tym pisalem. Mam tak, siadam przed komputerem
(jako ze moj monitor-kumputer ma 20", wole go znacznie bardziej od
standardowego odbiornika tv)wlaczam najnowszy zakup na dvd i
zaczynam ogladac, naturalnie film jest fajny, ale po 10 minutach
nachodzi mnie mysl aby poprzegladac jakis fajny komiks w wersji
elektronicznej, co tez czynie, po kilku stronach..palam zadza
podczytania od dawna maltretowanej powiesci, naturalnie caly czas
slucham muzyki i zmieniam plyty (za wyjatkiem momentu ogladania
filmu)po kilkunastu kartkach, oswieca mnie ze ktos juz pewnie
odpisal na forum no to siup jakas wymiana mysli/pomyslow czasem
jakis dluzszy rzut okiem za okno badz telefon do znajomych, potem
wracam do filmu na troche i tak jeszcze razy kilka, film moge
ogladac nawet do 5-6 godzin, albo i kilku dni, a bywa tez, ze
przewijam sceny ktore wydaja mi sie za malo intensywne badz
przewidywalne....i trwa to ledwie 30 minut :"))

Tez macie takie nawyki, ludzie milosci ?
Obserwuj wątek
    • 7zahir Re: Konsumpcja Multimedialna 01.10.07, 14:41
      jan_stereo napisał:

      > Tez macie takie nawyki, ludzie milosci ?>

      Nie mam podzielności uwagi wole skupienie Tu i Teraz,najwyżej
      w tle może coś grać, a nawet ćwierkać jak moje 3 pierzasye urwisysmile
        • 7zahir Re: Konsumpcja Multimedialna 01.10.07, 17:42
          jan_stereo napisał:

          > ale to nie jest jeszcze podzielnosc uwagi(za wyjatkiem sluchania
          > muzyki i czytania)jako, ze te czynnosci nastepuje naprzemiennie, a
          > nie w jednym momencie.>

          Masz racje.... miałam raczej na mysli
          Twoja umiejetność myslenia o jednym,
          kiedy robileś cos innego....np czytając
          myslaleś o filmie lub forum.

          W autobusie przypomniała mi sie opowieśc
          o uczonym, którego studenci zapytali co maja zrobić,
          żeby dorównac mu madroscią.
          Usłyszeli:
          Kiedy stoje, to stoje,
          kiedy siedze to siedzę,
          a kiedy ide to idę.
          A wy:
          kiedy siedzicie...to stoicie,
          kiedy stoicie, to idziecie,
          a kiedy idziecie to stoicie. smile
          • jan_stereo Re: Konsumpcja Multimedialna 02.10.07, 09:47
            Ta opowiesc o uczonym odnosi sie do umiejetnosci koncentracji na tym
            co sie wykonuje w danej chwili, a ja marudze o szybkosci nasycania
            sie dana czynnoscia/obrazem/dzwiekiem nim zdarzy w pelni wybrzmiec i
            potrzeba znalezienia sobie kolejnego bodzca rozrywkowego.
      • e_w_a_g_5 Re: Konsumpcja Multimedialna 01.10.07, 14:56
        taaa, moja podzielność uwagi /albo prędzej jej rozproszenie/ polega na
        wykonywaniu kilku czynności jednocześnie. A w ogóle, to jedna czynnośc, pociaga
        jakąś lawiną cały szereg innych.
        Więc tak w czasie pławienia się w domowych pieleszach, wyglada to mniej wiecej w
        ten sposób:
        a/ postanawiam uprasować rzecz w którą planuję się przyodziać
        w tym celu przygotowuje warsztat
        b/okazuje się w miedzyczasie, że na przeszkodzie stoi kilka niezałatwionych
        spraw. Czyli innych czynności wymagających mojej bezzwłocznej interwencji.
        Oddaje sie im, jednocześnie dopełniając
        toalety codziennej,wypalając kilka papierosów, popisze parę bzdur na forum,
        pozmywam kilka szklanek, wytre kurz, cos poczytam, wykonam
        lub odbiore pare telefonów i zapominam o prasowaniu.
        W końcu odczuwam pewne zmęczenie i trace ochote na prasowanie

        Ale to z multimediami, nie ma nic wspólnego. Możecie nie czytac
        • shachar Re: Konsumpcja Multimedialna 01.10.07, 15:28
          ostatnio wszystko mi sie miesza w lepetynie, ksiazka zozczyniona do
          polowy lezy juz pol roku, powoli zaczynam zapominac jak cala
          historia sie zaczela,6 pozostalych czytam symultanicznie, na
          ogladanie filmu musze robic appointment ze soba, na ogol to jest w
          niedziele rano, ale szybko robi sie 10ta, wiec jesli glupowatosc
          wieje, to nie koncze..w miedzyczasie doskoki do komputera, ale coraz
          rzadsze, coraz bardziej czeste przemarsze z czyms w reku i lapanie
          sie na tym, ze zapomnialam po co i w jakim kierunku ide, zostawianie
          roznych rzeczy po drodze w miejscach nieodpowiednich i totalny chaos
          gotowy w pol dnia
          wlasnie dzis odkrylam ze ktos mi zaiwanil pewna szczotke, bo
          przeciez niemozliwe zeby jej po prostu nie bylo
          • lola165 Re: Konsumpcja Multimedialna 01.10.07, 17:23
            - a ja to mam tak, jade sobie, jade, pale marlborolight, pije kawke
            ze styropianu i przez telefon gadam.czasami kolanami prowadze i
            zdarza sie na czerownym przelece.ech zycie.bywa intensywne w
            momentach jezdziectwa.
    • krytyk2 Re: Konsumpcja Multimedialna 01.10.07, 22:28
      jest to znudzenie...coraz szybsze i coraz wieksze
      Potrzebne Ci odtrucie całkowite.Skupienie na oddechu,dzwiekach
      natury.Jak film-to obejrzany od początku do końca.nie oglądaj go sam
      w domu ,idx specjalnie z ekstra laska do kina,potem na długi spacer
      brzegiem Tamizy,tylko ciemnośc Ty i ona i odgłosy wielkiego miasta w
      oddali.
      Tez tak czasem mam jesli chodzi o multimedia.To uzaleznieniesmile
          • 7zahir Re: Konsumpcja Multimedialna 02.10.07, 10:06
            jan_stereo napisał:

            > wlasnie, brakuje tego rytualu ktory jest napowietrzaczem swego
            > rodzaju, a bez niego te czynnosci wygladaja jak wstrzykiwanie
            sobie owej rozrywki niemal dozylnie...>

            Bez delektowania sie.....o tym jest własnie
            przypowieśc o uczonym, która zacytowałam smile
            • jan_stereo Re: Konsumpcja Multimedialna 02.10.07, 10:54
              7zahir napisała:

              > Bez delektowania sie.....o tym jest własnie
              > przypowieśc o uczonym, która zacytowałam smile

              O tym jest Twoja interpretacja tej opowiesci :")

              Ja sie delektuje na swoj sposob, tyle ze dosc skokowo, a moze to
              pazernosc jest, kiedy ma sie wokol siebie wiele atrakcji/dobr i chce
              sie je wszystkie skonsumowac w tym samym czasie ?
              • 7zahir Re: Konsumpcja Multimedialna 02.10.07, 11:56
                jan_stereo napisał:


                >
                > Ja sie delektuje na swoj sposob, tyle ze dosc skokowo, a moze to
                > pazernosc jest, kiedy ma sie wokol siebie wiele atrakcji/dobr i
                chce sie je wszystkie skonsumowac w tym samym czasie ?>

                To jest twoja interpretacja pojecia "delektowania się " smile))
          • krytyk2 Re: Konsumpcja Multimedialna 02.10.07, 10:34
            też walcze o wyzwolenie sie -ale wlasnie z rytuału-zeby pierwszą
            czynnościa po wstaniu z łozka i zjedzeniu sniadania nie bylo leciec
            i sprawdzać co kto mi odpisał...smile
            Tym ,co moze faktycznie rozbic te przyzwyczajenie wchodzące w
            nałog,są autentyczne przezycia,ktore swą intensywnościa i
            oryginalnością potrafią wstrząsnąć.Takie przezycia moze dać głównie
            natura.
            Wczoraj poszlismy w kilka osób na ogrodek.planowalismy piec
            kiełbaski przy ognisku.mialem kilka świezo ściętych gałęzi dzikiej
            wisni i troche starych gazet na rozpałkę.Ogniska nie rozpalalem cale
            wieki.Na predce obciosalem z grubsza galezie i rzucilem je na stos.
            Podłożylismy gazety i...nic.Jeszcze raz -i znowu nic.I tak kilka
            razy.Doszlismy do wniosku,ze drzewo jest za mokre,ze w koncu mozemy
            zjeśc kiełbachy na surowo,itd.Byłem sfrustrowany i zacząlem byc
            zły.poprosilem jedna z osób ,żeby przyniosla jeszcze gazet z domu a
            sam juz wsciekły podkradlem ze stosu pieknych sosnowych palikow do
            jeżyn kilkanascie cienkich żerdzi.Rozpaliłem w koncu ogień,biegalem
            pomiedzy tym malym ogienkiem a stertą wisni,urywalem namietnie
            drobne galąki,szarpalem ,gryzlem,lamalem...mokra wisnia zaczęła sie
            palić i po 15 minutach stalo sie cos niemozliwetgo dla nas tegi
            wieczoru.Byłem umorusany,okopcony,w zebach zgrzytał mi piach/do
            ogniska dorzucilem opiaszczone karpiny starych wyrudowanych
            porzeczek/ale pod koniec pobytu na ogródku tak sie odprężyłem
            patrząc w żarzące sie węgle,że gotów byłem zasnąc na golej ziemi.
            I wiesz,gdybym nie powalczyl o to ognisko, nie byłbym chyba tak
            szczęsliwysmile
            • jan_stereo Re: Konsumpcja Multimedialna 02.10.07, 11:01
              To byl dobry przyklad Twej upartosci, ja bym pewnie spalil swoj dom,
              zeby sie to ognisko udalo, a potem bym sie zastanawial czy bylo
              warto :") Zastanawiam sie co Cie ostatecznie odprezylo, ten wysilek
              psychiczny ktory byl tamowany niepalacym sie ogniskiem,ktore
              wreszcie rozblyslo, czy tez zwyczajnie sie zmeczyles fizycznie, czy
              moze wypaliles jednoczesnie swa frustracje :")

              ps. jak wspomne,jeszcze dobrych pare lat temu, to chyba nawet
              sniadanie bylo u mnie na dalszej pozycji, po forum naturalnie..
              • krytyk2 Re: Konsumpcja Multimedialna 02.10.07, 11:20
                wiesz,najwazniejszy w tym wszystkim był ukryty prawdziwy motyw tej
                zawzietości...Jak wiesz ,rozpoczynam w tej chwili dzialalnośc na
                wlasna rękę.Samo zalatwianie formalności trwalo bez mala ok 2 tyg i
                byłem juz bliski rozpaczy ,czy te pieprzone urzędasy pozwola nam w
                koncu wyrobić papióry..
                Potem ,okazalo sie ,ze na skutek poslizgow czasowych nie zalapalismy
                sie na pewne terminy ,ktore sa w tej branży niemal rownoznaczne z
                rolniczą zasadą "późny zasiew-mikry plon".Więc powodzenie tego
                wszystkiego wisialo na wniosku ,ja już byl zrezygnował,ale wspólnik
                nie odpuszczał-i wyszlo na jego.W ciagu ostatnich kilku tygodni
                wrocilem znowu do swiata zywych.Więc to wczorajsze ognisko to byla
                moja walka o przetrwanie.Oczywiście nikt o tym nie wiedział,że takie
                mialem dramtyczne motywacjewinkMówilem sobie w duchu:"chocbym mial tu
                siedzieć pól nocy to rozpale to ognisko"
                A potem było zmaganie sie ze swieżymi gietkim gałeziami,czysta walka
                z naturą.Wyjście z plastikowego "enter",z automatyzmu,lekkości
                narzedzia ,ktore jest ci posłuszne.Wyrwanie z wygody i
                oczywistości.a swoja droga wpatrywanie sie w żar przygasajacego
                ognska to prawdziwa terapia nasenna-wszystkim tak sie zachciaolo
                spac,ze potem byla krotka wojna o łazienke- kto szybciej wezmie
                prysznic..wink)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka