Dodaj do ulubionych

liny jebane...

26.10.07, 21:28
mąż sobie ryb nazwoził.do tych na talerzu nic nie mam,ale jak mi w
wannie pływa z 10 linów i jakieś tam karasie czy coś,chłopina
pojechał systemy stawiać w kompach u znajomych,a ja się chcę
wymoczyc w ciepłej kąpieli bo zmarzłam jak nie wiem co, to można się
wkurwić,nie?
Obserwuj wątek
    • boo-boo Re: liny jebane... 26.10.07, 21:33
      Tylko się nie zaplącz w razie jakbyś zdecydowała się jednak wziąć tą kąpiel w
      towarzystwie-nie męża ;)
      A swoją drogą też bym się wkurwiła i chyba bym towarzystwo z wiaderkiem
      zapoznała....
      • almondgirl Re: liny jebane... 26.10.07, 21:43
        brr, tylko jak je wyjąc stamtad?
        kurde, no właśnie, co to za pomysly z tymi rybami w wannie? pamiętam
        z dziecinstwa karpie pływające w wannie przed wigilia - u Was też
        tak było?
        • legwan4 Re: liny jebane... 26.10.07, 22:29
          Almond,dla mnie to traumtyczne przeżycie z dzieciństwa.Czułam się okropnie,gdy
          karpia widziałam w wannie,a potem już w...galarecie:((Bardzo trudno było mi
          zrozumieć,po prostu żal/zamordować "domową rybę".
          • joanna784 Re: liny jebane... 26.10.07, 22:53
            nawet nie z dzieciństwa to pamiętam,bo u mnie notorycznie jakaś w
            wannie pływa.jakby wiaderka nie było. pamiętam jak chłop nałowił ryb
            wielkości myszki komputerowej i było ich 6 to też w całej wannie
            wody się kąpały.ech...
    • dyarnez Re: liny jebane... 27.10.07, 04:32
      Na razie, dopóki chłop nie wróci w ramach rozgrzania proponuje setę z zagrychą.
      Może być lin :-))))
    • ciociapolcia Re: liny jebane... 27.10.07, 07:39
      U mnie całe szczęście takich rzeczy nigdy nie było, bo ojciec
      ukatrupiał zanim przytargał do domu... Sama nie kupuję żywych i
      nawet w okreświe przedświątecznym kiedy w sklepach są te wanny z
      rybami, to staram się te miejsca omijać... Kiedyś miałam
      nieprzyjemność zabijać węgorza. Pozostawiło to we mnie straszne
      wspomnienia. :/
      Ech.
      Już rano. Poradziłaś jakoś sobie? :)
      • s.dominika Re: liny jebane... 27.10.07, 09:18
        Ej, ale nie kazał ci ich chociaż przygotować do smażenia? Brrrr
        Współczuję
        • joanna784 Re: liny jebane... 27.10.07, 13:26
          a dajta spokój. ja tych pływających w wannie nawet nie jadam, nie
          mówiąc już o smarzeniu czy coś tam. sam sobie szykował i jadł.część
          czekala na dziś do smarzenia ale że się mój ojciec trafił to zabral
          do domu. teraz trzymajcie za mnie kciuku bo jak chłopina z roboty
          wróci to będzie zjebka :) ale co tam,za tydzien pewnie nowych
          nazwozi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka