yvona73pol
12.11.07, 09:22
wiecie co, chwilami zastanawiam sie, czy wszystko u mnie dobrze pod
sufitem ;)))
na przyklad ja sie ustawicznie o wszystko martwie, i zawsze mam na
podoredziu czarne scenariusze wszelkiego rodzaju....
jak staralam sie o papiery tutaj, to mialam caly rok z banki tak
zwanej, zamartwianie sie o wszystko, o kazdy papierek w kolejnych
etapach, a poszlo naprawde, jak po masle, ingerencja Sil Wyzszych az
bije po oczach :))))
teraz uslyszalam, ze urzedas odrzucil pewien wniosek pewnej pary i
juz oczywiscie mlyn na wode, choc ja jeszcze nawet nie zlozylam, ale
juz kombinuje jak by sie tu odwolac od negatywnej decyzji i czy
wynajac prawnika ;)))))
a siwych wlosow to juz mam tyle, ze.... dobrze, zem blondynka, to
tak nie widac... :DDD
no, ale jak tak bede dalej jechac, to daleko nie zajade....
kurna, czemu nie jestem beztroska jak sarenka na laczce???
a paradoksalnie z drugiej strony jestem optymistka, wierzaca, ze
bedzie dobrze, ze nie ma tego zlego... i tak dalej, wdzieczna za
wszystko co mam i ludzi jacy mnie otaczaja....
jakas, cholera, nietypowa odmiana??
jakas terapie radzicie?