oleila
05.12.07, 03:11
Ryczeć mi się chce już od dłuższego czasu:(((Przyśnił mi się
niedawno mój kochany śp.kumpel,którego nie ma już od dawna a ja
przeżywam taką żałobę jakby zmarł całkiem niedawno.Nie po raz
pierwszy zresztą,już miałam nieraz takie nawroty bólu duszy, bo
zawsze byłam wrażliwa i sentymentalna.Teraz mnie znów dopadło,
chodzę i rozmyślam,zadaję sobie ciągle te same pytania bez
odpowiedzi:dlaczego,czemu akurat On,czy On gdzieś jest, czy Go
kiedyś spotkam? itd.a ponieważ jestem niedowierzającą realistką więc
mam do tego tematu sceptyczne podejście a mój dół się przez to
jeszcze bardziej pogłębia...Tak mi Go cholernie brakuje,że nie
jestem w stanie tego opisać.Co dwa dni jeżdżę na cmentarz,siedzę
tam,gapię się w palący znicz i chwilami czuję,że mi lżej,ale tylko
chwilami...Wiem,że kiedyś mi to przejdzie,ale wiem też,że kiedyś
znów mnie najdzie,bo tak już mam...Napiszcie mi coś miłego,bo ja w
realu nawet nie mam z kim o tym pogadać((((: