mierzej 03.11.08, 16:03 32 lata, wykształcenie wyższe, po rozwodzie, normalny facet w trakcie układania życia na nowo. Pytanie, czy znajdę kobietę, która chciałaby związać się z kimś po przejściach? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
an.bu1 Re: Witam, czy mam szansę ? 03.11.08, 16:40 Myślę, że znajdzie się taka, ale dużo zależy od przyczyny rozstania no i od tego czy są dzieci z poprzedniego związku. Osobiście chyba (na 80%)nie miałabym nic przeciwko takiemu partnerowi, bo obecnie coraz trudniej o całkowicie wolnego w tym wieku faceta. Życzę powodzenia w szukaniu, bo każdemu jest ono potrzebne, kto tu zagląda:))) Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: Witam, czy mam szansę ? 03.11.08, 17:51 mierzej kobiety są okropne , to zależy jak wyglądasz, jakiego masz bajera i ile kasy, taka sama sytuacja będzie interpretowana na 2 sposoby, jak jesteś wysoki przystojniak i masz fajne auto (nazwijmy przykład A) albo jeśli jesteś niski, masz średnią pracę, mało imprezujesz (nazwijmy przykład B) to będzie wyglądać tak: 1) mówisz że jesteś po rozwodzie, reakcja: A - "ach widocznie nie była ciebie warta, nie poznałeś prawdziwej kobiety jak ja" B - "no i nie dziwne, wy faceci krzywdzicie tylko i szukasz następnej ofiary" 2) powiesz coś miłego i pójdziesz na kompromis, zgodzisz sie z kobieta: A - ach jaki on kochany, zdolny do kompromisów B - on jaj nie ma, pantoflaż i ciepłe kluchy bez ikry, nie ma już prawdziwych mężczzyn 3) krzykniesz, hukniesz na kobiete gdy robi coś złego: A - ach, prawdziwy mężczyzna, umie ustawić do pionu, ach jaki męski B - no chamidło i prymityw, jak najdalej od takich 4) jesteś np. karany za przestępstwo A - każdemu przecież sie zdarza błąd, nikt nie jest idealny, dla mnie sie zmieni, lepiej żałować że sie czegoś nie zrobiło niż zrobiło, każdy był młody i szalał B - no z kryminalistą sie nie bede zadawać więc wiesz... jakie znaczenie ma rozwód ? znam wysokich przystojniaków co zdradzają na każdym kroku, mają na raz po 3 kobiety i następne do nich lgną "on dla mnie sie zmieni" a on zmienia ją jak sie opatrzy i rozchodzi ... niestety Twoja przeszłość, zachowania nie mają NIC znaczenia wiem po sobie jak piszę że nie piję alkoholu to reakcje są dwie: - jak pisze że mam 170 wzrostu to słysze że jestem nudny i nie umiem sie bawić, że jak to nie pójśc na impreze i nie pić, kto pije ten donosi... - jak oszukałem że mam 185 to usłyszałem "ach jak to dobrze że są jeszcze mężczyźni co nie piją , bo mój poprzedni związek rozpadł sie przez alkohol, tacy mężczyźni sa bardzo cenni" takie są kobiety :/ Odpowiedz Link Zgłoś
ant_ola Re: Witam, czy mam szansę ? 03.11.08, 21:58 Petereczku, dziwię się, że jeszcze szukasz kobiety, taką pałasz do nas nienawiścią, że aż przez ekran to czuję. Skoro takie jesteśmy okropne, to po co sobie zawracać głowę. Chyba nie warto dla takich łajz rasowych, no nie? A jakby życie dzieliło się na taki schemat wedle Twojego wzoru, A i B, to doprawdy, mogłoby być ciekawie, lub może prościej, czarne i białe, białe i czarne... Jak czasami czytam niektóre wypowiedzi, to mi ręce opadają do podłogi, albo niżej, chyba się położę. Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: Witam, czy mam szansę ? 03.11.08, 22:08 czemu szukam ? chce jak każdy sie przytulić, objąć... 1.5 roku nie całowałem, nie obejmowałem.... wcześniej 27 lat bez tego żyłem chce żyć jak inni mieć kogoś z kim sie będę kochał, obok kogo kładł, kogo całował, dotykał, obejmował... dlatego szukam, nie da sie żyć bez bliskośći, seksu, dotyku, ale nienawidze podejścia wielu kobiet i dwojakiego interpretowania jednych i tych samych faktów, które raz są ładne a raz nie, w zależności kto je robi znam przykład z imprezy, gdzie pewien wysoki przystojniak bekał i pierdział, dziewczynki sie chichrały jaki to on nie szablonowy, gdy inny kolega mniej przystojny beknął... usłyszał że jest obrzydliwy i zaraz opuści impreze... jednym wolno a innym nie ??? skoro ktoś coś może to i ktoś inny też Odpowiedz Link Zgłoś
zakletawmarmur Re: Witam, czy mam szansę ? 03.11.08, 22:19 Wszystko zależy, ile pewności siebie i gracji, w to bekanie wkładamy:-) Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: Witam, czy mam szansę ? 03.11.08, 22:27 a dla mnie fakt jest fakt i koniec nie może być tak że jednemu wybaczają i sie śmieją a innego potępiają albo coś wolno albo nie i koniec Odpowiedz Link Zgłoś
mierzej Re: Witam, czy mam szansę ? 04.11.08, 10:00 Witaj petereczek Owszem spotkałem się z takimi przypadkami o których piszesz. Są one dość nagminne, można powiedzieć ze skarjności w skrajność. Ale znałem kilka kobiet, z którymi bylem dość blisko zaprzyjaźniony, i zupełnie odbiegały od schematu jaki przedstawiłeś. Może jestem w błędzie, ale chyba nie wszystkie lecą na kasę, stanowisko, i auto. Chociaż tak własnie było w przypadku mojej bylej. Dla niej liczył sie pieniądz, nie ważna była rodzina, wspólne spędzanie czasu, tylko wieczna pogoń za kasą. Notabene, pracuję w renomowanej firmie informatycznej, zarabiam dobre pieniądze i nie kręci mnie wyscig szczurów. Nie na tym życie polega. Nie chcę pisać, jaki był główny powód rozstania, jeśli ktoś zechce poznać, opowiem. Przykłady kolesi jakie opisałeś w dalszym poscie, są dalekie od mojego obrazu, aż dziw bierze, że kobiety się godzą na takie poniżanie. Wytrwałości w poszukiwaniach Odpowiedz Link Zgłoś
zakletawmarmur Re: Witam, czy mam szansę ? 04.11.08, 10:08 Ja myślę, że niewiele osób z tego forum wie, skąd Petereczek bierze te swoje przykłady. Zresztą jak poczytasz sobie jego posty to zrozumiesz, że jego sposób patrzenia na kobiet jest dość subiektywny i raczej nie wiele ma wspólnego z rzeczywistością:-) Pozdrawiam i życzę powodzenia. Życie singla też ma swoje plusy... Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: Witam, czy mam szansę ? 04.11.08, 11:47 a ta wcześniej pisała że sama ma 163 wzrostu, a facet odpowiedni to 185 dlatego ludzie 170 siedzą sami bo żadna z nimi nie chce nawet sie na kawe umówić, i na dodatek taka żadna jest zbytnią ignorantką żeby zrozumieć ciąg przyczynowo-skutkowy dawałem jej kiedyś przykład: jeśli sąsiad z dołu narzeka ze ma zalane mieszkanie przez sąsiada z góry, to przyczyną jest zalewanie mieszkania, a nie to że mieszkanie jest zalane bo on narzeka na tego z góry ale dla niej to za trudne, ona z tego co nie raz tu wypisywała jest typem zimnej suki, co sie liczy chemia, a słabszy, niższy, biedniejszy facet to dupek i frajer i gorszy gen co ma zginąć Odpowiedz Link Zgłoś
zakletawmarmur Re: Witam, czy mam szansę ? 04.11.08, 19:37 Ja właśnie przestałam czytać twoje posty. Jesteś monotematyczny. Podobno tylko krowa zdania nie zmienia i przez całe życie wpierdala trawę. Masz szanse na drugie miejsce:-) Też zdania nie zmienisz. Nie zakumasz o co mi chodzi chociażbym nie wiem jak się starała. Twoje taktyka na litość i zastraszenie jest dla mnie beznadziejna i żadnej inteligentnej kobiety na to nie poderwiesz. Nie ma sensu marnować czasu i energii na te twoje debilizmy... Uff... Jaka ulga:-) Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: Witam, czy mam szansę ? 04.11.08, 11:43 > Notabene, pracuję w renomowanej firmie informatycznej, zarabiam dobre pieniądze i to wystarczy a jak nie wierzysz, to mów nowo poznawanej że pracujesz w markecie i zarabiasz 1200 na rękę, zobaczysz wtedy czy zależy jej na miłości czy na gościu co ma kilka tysięcy i dzięki któremu ona sobie pojeździ na Dominikane, Kostaryke, Sycylie i Egipt szybko sie przekonasz jak będą uciekały jak ja mówie "pracownik cywilny policji , 1500 netto" żadna ze mną nie chce gadać dalej a przy poznawaniu nie raz zdarzało mi sie słyszeć "a gdzie pracujesz, a na jakim stanowisku" wiele kobiet to dzi... dla kobiet masz być wysoki, bogaty, czarujący nic więcej sie nie liczy, nie ważne dobry/zły, lojalny/nie, olewczy/starający, czuły/oschły, uczciwy/krętacz to sie dla 90% z nich nie liczy mam kolege co szuka przez net... dłużej niż ja, kiedyś dał ogłoszenie "cześć, mam firme, ale duże pieniądze to nie wszystko, szukam sobie dziewczyny na zimne wieczory" w ciągu 2 dni miał 30 propozycji randek, od tych co nie szukały sponsora ale relacji rzekomo a wcześniej 30 zaproszeń nie miał przez 2 lata więc czy coś tu jeszcze komentować ? ja nie kilka razy słyszałem że jestem "żałosny" jak mnie kobieta wypytywała ile zarabiam w moim miejscu pracy, coś takiego jak dobra bezinteresowna miłość o której uczono w domu nie istnieje :/ jest albo qrestwo albo zaślepienie chemią Odpowiedz Link Zgłoś
zakletawmarmur Re: Witam, czy mam szansę ? 03.11.08, 20:46 W tych czasach rozwód to już nie problem. Jest mało kobiet, którym bardzo zależy na ślubie kościelnym:-) Co więc może odstraszać potencjalne kandydatki? Odpowiedz Link Zgłoś
rumunska_ksiezniczka Re: Witam, czy mam szansę ? 03.11.08, 22:30 zgadzam się z przedmówczynią. byłam z rozwodnikiem i nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. oczywiście jest wiele kwestii, które trzeba "dogadać", dzieci, była, powód rozwodu. ale sam fakt, że byłeś w związku małżeńskim i po prostu nie wyszło, nie stanowi przeszkody. dla mnie jest nawet na plus, wolę "starych kawalerów z odzysku", niż "starych kawalerów". pozdrawiam ciepło Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: Witam, czy mam szansę ? 03.11.08, 23:18 taaak , bo taki "z odzysku" co chemia do niego była bo miał 2 metry wzrostu i był napakowany, to takiemu sie na szyi wieszać, a "stary kawaler" to ten brzydszy, którego nikt nie chciał wiec jeden zaliczy 20 a inny sie powiesi z samotności bo nie może żadnej? stary kawaler co to znaczy zły człowiek czy złe mięso? ktoś komu nie dano szansy bo nie jest czarujący :( napisz o tym z jakim byłaś to co mi pisałaś ? był nie fair, ale chemia powodowała że byłaś z kimś kto Ciebie wykorzystywał, ale miał 2 metry i działał chemicznie, prawda ? a gdyby był niski to by dostał te szanse wtedy ? sama przyznałaś mi że liczył sie wygląd prawda ? proszę Cie tylko o troche szczerośći, o to byś publicznie prezentowała takie same poglądy jakie prezentujesz prywatnie w rozmowach sam na sam jak wiele kobiet oceniałaś czyny chemicznie wtedy jak jest chemia to dla kobiety nie ma znaczenia czy facet będzie dla niej dobry czy nie, czy oszukuje czy nie, czy wykorzystuje czy nie, będą dla niego gotowe cierpieć, poświęcać sie, bo "on ma to coś" piszę często o zakłamaniu i hipokryzji kobiet, więc i Ty napisz tak szczerze jak ja piszę o swoich związkach, tu jesteśmy anonimowi, nie musimy udawać kogoś innego byłaś z kimś z powodu chemii przez kogo cierpiałaś, dla kogo nie znaczyłaś nic poza ciałem, kto Ciebie oszukiwał bo byłaś mu potrzebna do jednego, bo chemia właśnie o tym pisze w przykładzie A i B znałem taką Dominikę była z facetem co ją bił jak nie chciała zrobić loda, naciągał ją na kase bo czasem ćpał, ale... on był tak przystojny, że jak jej coś zrobił do mnie przychodziła płakać jako przyjaciela ale ze mną być nie chciała jak on ją rzucił on ją mógł pobić, a ona go przepraszała, jak ja ją lekko nawet krytykowałem dostawałem od niej wiązankę bo przystojny może okraść, oszukać a nie przystojny nie ma prawa nawet skrytykować potem poznałem taką Martę, identyczny schemat, chemia powodowała że ona robiła dla niego wszystko i cierpiała... największym hardcorem była Magda, chłopak u niej mieszkał, karmiła go, codziennie lodzik a jak sie wyprowadzał do następnej to jeszcze od niej zarządał pieniedzy za to że kiedyś remont zrobił jak byli razem... szczyt beszczelnośći, ale nowa mu wybaczyła przeszłość i potraktowanie Madzi nie ma znaczenia że ktoś rozwodnik ? a ma znaczenie że ktoś przysięgał komuś dozgonną miłość ? bo dla mnie ma, że jeśli ktoś coś przysięgał a złamał obietnice ? tu nie wiemy co było przyczyną rozwodu, bo mogła zawieść kobieta ale nie rozumiem tego że jedni ciągle dostają "kolejną szansę" a innym nie chce sie dać nawet tej "pierwszej szansy" gdyby nie chęć przytulenia... bliskośći... znienawidziłem kobiety :( to nie chodzi o magie ślubu, ale o to że ktoś komuś przysięgał, nie ma poważniejszej decyzji w życiu jak ślub, mówi sie i sie przysięga, to jest ważniejsze niż ślubowanie wojskowe czy policyjne dla mnie pierwsze pytanie powinno być "a z czyjej winy rozwód" , bo sie liczy czy ktoś nie zawiódł... no ale... jedni mogą zawodzić 10 razy i dostaną 11 stą szanse, a inni... proszą 1.5 roku o pierwszą szanse i nic :/ potencjalne kandydatki powinno odstraszać to że ktoś mówił że kocha i przysięgał komuś, a powinno paść pytanie "czemu był rozwód" "kto zawiódł" :( gdyby kobiety mówiły szczerze i otwarcie to by brzmiało "nie ważne co zrobiłeś i jaki byłeś, ale czy jesteś wysoki i przystojny i masz bajera" :( ale wiem że pewne rzeczy do Ciebie dotarły, co sama mi mówiłaś, dziś już piszesz, że powód rozwodu sie liczy, to miłe :) bo jesteś inteligentną i logiczniejszą kobietą niż te inne tu i chwała Ci za to :] z czasem zobaczyłaś mechanizmy i nauczyłaś sie o ich psychologii :) nie chce Tobie dopiec indywidualnie, bo jesteś okej, ale chodzi mi o kobiece podejście do "błędów przeszłości" generalnie jednym wybaczą wszystko innym nie wybaczą najdrobniejszej rzeczy to co wyżej napisałem o przykładzie A i B dokładnie sie potwierdza w innych kobietach, niestety :( choćby i przykład bekania, pierdzenia na imprezie kolega martwiący sie czy rozwód ma znaczenie powinen zdać sobie sprawe że NIC z przeszłości nie ma znaczenia, bo związki 95% par sie biorą z chemi tylko i wyłącznie bez chemii ale z rozumu, dobroci, dbania sie bierze znikomy procent związków osób po cieżkich przejściach na pocieszenie kolego (mam nadzieje że nie jesteś takim sku....) jak jeden człowiek jakiego znam powiem Ci przykład z mojej dalekiej rodziny mój kuzyn zrobił 2 dzieci i unika alimentów, ale ma 42 w bicepsie, 193 wzrostu, przystojny jak nie wiem umawia sie co chwile z panienkami, żadnej z nich nie obchodzi że on unika alimentów i nie obchodzi go za co żona wykarmi dzieci ma chłopak powodzenie, od kiedy sie rozwiódł 2-3 lata temu co pare miesiecy zmienia sobie kolejną laske z wyglądem modelki, sam zarabia z 6000 na rękę a walczy o obniżke alimentów poniżej 1000, bo kupuje sobie duży dom by laski na noce spraszać, rodzina go wyklęła, ale laski nie... czy jakąś z nich obchodzi, że jego żona walczy w sądzie o alimenty bo sama została z 2 przedszkolaków ? żadną, bo on wchodzi, uśmiecha sie i każda jest jego :/ a jego moralnośc, stosunek do własnych dzieci, zdrady żony... nie obchodzą nikogo, bo on wygląda jak z żurnala, ćwiczy karate, kick-box, ma Lexusa... on żyje szczęśliwy a inne cierpią taka jest smutna prawda dobrze że Ty księżniczko byś z takim jak on nie gadała bo sama tu piszesz o dogadaniu kwestii przeszłości, ale Ty sie różnisz od innych kobiet jak zauważyłem in plus Odpowiedz Link Zgłoś
mierzej Re: Witam, czy mam szansę ? 04.11.08, 10:08 rumunska_ksiezniczka napisała: > zgadzam się z przedmówczynią. > byłam z rozwodnikiem i nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. oczywiście jest > wiele kwestii, które trzeba "dogadać", dzieci, była, powód rozwodu. ale sam > fakt, że byłeś w związku małżeńskim i po prostu nie wyszło, nie stanowi > przeszkody. dla mnie jest nawet na plus, wolę "starych kawalerów z odzysku", ni > ż > "starych kawalerów". > pozdrawiam ciepło Witam Gdyby wszystkie miały takie podejsćie jak Ty :) Oczywiście jak piszesz, pewne kwestie trzeba dogadać, potencjalna partnerka musie mieć tą świadomość, że taki facet(jeśli oczywiście nie jest ostatnim bydlęciem) bedzie musiał poświęcić trochę czasu dzieciom. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ant_ola Re: Witam, czy mam szansę ? 03.11.08, 22:28 Normalny facet. Zawsze intrygują mnie takie sformułowania u forumowiczów zarówno płci męskiej i żeńskiej. Zastanawiam się, co kryje się w tym słowie: normalny/a. Wszak mnie samej często zdarza się go używać w stosunku do swojej osoby. Albo jak mówię o kimś: wiesz, bardzo mi się podoba ten X albo Y, jest taki normalny. I wszyscy mamy taką ogromną potrzebę bycia z kimś normalnym: szukam kogoś normalnego, chciałabym być z kimś normalnym, wystarczy mi ktoś normalny, jestem normalna. Jejka, muszę zgłębić tajniki tego, co zawiera w sobie to słowo :)))) Czy masz szansę? Jak każdy. Dlaczego miałbyś jej nie mieć. Jak chcesz znać zdanie wolnej dziewczyny i bez przejść, to ja byłabym zdystansowana, chciałabym Cię poznać bliżej, dlaczego rozpadł się Twój związek, czy naprawdę nie dało się nic zrobić, żeby go uratować, ile było Twojego wkładu w to wszystko, jeżeli masz dzieci, to jak o nie dbasz. Ważne, jakim jesteś człowiekiem i tyle. To była rzecz jasna taka hipoteza, ciąg myślowy u mnie się załączył :) Powodzenia w tym układaniu życia na nowo, co ja będę ludziom miłości żałować :) Odpowiedz Link Zgłoś
rumunska_ksiezniczka Re: Witam, czy mam szansę ? 04.11.08, 08:07 do perereczka: po czasie muszę stwierdzić, że chemia (zwana również "tym czymś") wytwarza sie pomiędzy ludźmi, jeśli sie sobie spodobają. jeśli sie sobie nie spodobają, to raczej nic z tego nie będzie. mi sie mój uprzedni facet spodobał nieziemsko i wszystkie czynniki miały znaczenie (to, że miał prawie 2m również, chociaż na początku było dziwnie). a potem stało sie jak sie stało, potraktował mnie źle, trochę jeszcze z nim pobyłam, ale dałam spokój, bo głupia nie jestem. ale wątek dotyczy czego innego, więc jeśli chcesz ze mna na forum dyskutować, to załóż oddzielny wątek. pozdrowionka ps. dzięki za komplementy ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: Witam, czy mam szansę ? 04.11.08, 08:30 jako osoba inteligentna powinnaś wiedzieć, co miałem na myśli przytaczając te przykłady: nie ważne co sie zrobiło, jaką sie ma przeszłość, ale jak sie wygląda bo to że ktoś mógł być dobrym mężem i miał żone oszustke co zaczęła pić i zaniedbywać dziecko nie oznacza że przez nową kobiete byłby traktowany LEPIEJ niż przystojniak który np. okradał, olewał i oszukiwał swoją byłą żone bo chemia spowoduje że dla nowej kobiety ALBO przeszłość nie będzie sie liczyć wogóle ALBO każdy nawet najdrobniejszy błąd będzie interpretowany jak w moim przykładzie A i B bo gdyby nie było tej chemii to założe sie że zamiast być z tym facetem który Cie skrzywdził, to byś powiedziała "jak można być z kimś kto komuś innemu przysięgał dozgonną miłość" problem polega na tym że kobietom chemia zaślepia wszystko dla nas facetów wygląd sie liczy, ale też liczy sie czy będzie ktoś dla nas dobry, czy nam będzie dobrze kobiecie może być źle, byle była chemia mówi sie że faceci to wzrokowcy, to nie prawda, kobieta to wzrokowiec do potęgi dla faceta wygląd to "gadać dalej czy nie", dla większości kobiet cechy fizyczne określane jako "to coś" to "być ze sobą pomimo wszystko czy nie" to jest okropne, że większość kobiet działa jak ... samice zwierząt nie ważne jaki masz charakter, jakbyś był dla niej dobry, jakbyś był oddany... ona zniesie poniżenie, oszukiwanie, wykorzystywanie u innego TY jak sama mi mówiłaś pewne rzeczy pojęłaś wraz z wiedzą psychologiczną, ale Ty to nie 90% innych kobiet więc odpowiedź na temat autora tematu jest jedna: nic nie ma znaczenia poza chemią/wyglądem dla kobiet NIC u mnie w bloku jest koleś włamywacz, siedział za 2 morderstwa ale... ma powodzenie, co pare miesiecy go widze z jakąś ładną laską czy którąś obchodzi że na 45 lat życia 20 spędził w więzieniach ??? mam kolege w pracy jakim sie brzydze, koleś zdradzał żonę gdy ta leżała w szpitalu, zdradzał z pielęgniarką z tego szpitala, która wiedziała, że on tam przychodzi do żony po wypadku samochodowym leżącej w gipsie i na szynach/wyciągach takie są kobiety :/ on jest oczywiście hardcorowym przypadkiem ale odzwierciedla odpowiedź autorowi na zasadzie porównania Odpowiedz Link Zgłoś
rumunska_ksiezniczka Re: Witam, czy mam szansę ? 04.11.08, 10:15 ja mam pewnie zastrzeżenia do szczegółów twojej wypowiedzi. dodałabym, że to, co napisałeś dotyczy również facetów. niektórzy też tak traktują kobiety. w ogóle to dotyczy LUDZI, bez podziału na płeć. powiedzmy też, że generalizujesz, ale to zrozumiale, bo patrzysz na świat ze swojej perspektywy (a z czyjej miałbyś patrzeć). ALE OGÓLNIE TO SIĘ Z TOBĄ ZGADZAM. Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: Witam, czy mam szansę ? 04.11.08, 11:23 nie, nie ogółu, mężczyźni logiczniej podchodzą do związku facet może być z brzydszą, mniej sexi, jeśli z nią mu sie fajniej gada, mają wiecej wspólnych zainteresowań, mają zbliżone gusty, ona podziela jego pasje itp kobieta ? nidgyyyy, ona patrzy na chemię, bo inaczej skąd by były związki co narzekają na problem że ze sobą nie gadają, kłócą sie, ale ... och jak wspaniale sie wieczorem godzą w łóżku facet co by np. dowiedział sie że jego kobieta puszczała sie z innymi masowo stwierdziłby "szmata" i olał kobieta ? "on sie dla mnie zmieni" kiedyś usłyszałem fajną maxymę na temat związków: małżeństwo : facet - on myśli że ona sie NIE zmieni po ślubie, a ona sie zmienia, mniej dba, mniej sexu, tyje, bo już usidliła księcia z marzeń... kobieta - ona myśli, że on sie zmieni na lepsze, a on sie nie zmienia, bo on jest taki jaki był wcześniej kobieta zaślepiona chemią zaczyna sobie i innym wmawiać że 2+2 da 5 Odpowiedz Link Zgłoś
konwalia30 Re: Witam, czy mam szansę ? 04.11.08, 10:08 jeśli masz ochotę na pogaduchy odezwij się na maila mojego pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
rumunska_ksiezniczka Re: Witam, czy mam szansę ? 04.11.08, 11:42 petereczek, ale faceci też postępują jak świnie. nie demonizuj kobiet. a co powiesz na faceta, który na początku znajomości czuje jakąś tam chemię, a potem, mimo, że wie, ze nie będzie ze znajomości nic więcej, umawia sie głównie dla seksu (i spędzenia miło czasu)? a potem, kiedy kobieta mówi, ze sie zaczyna angażować, on oznajmia, że chodziło właśnie tylko o seks i żeby było miło. i o co chodzi? czemu tak jest? nie wiem, ale nie demonizuje wszystkich facetów i nie mówię, że wszyscy to takie zimne dranie. może założysz inny wątek? Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: Witam, czy mam szansę ? 04.11.08, 11:54 > petereczek, ale faceci też postępują jak świnie. nie demonizuj kobiet. oczywiście że tak jest, ale czemu taka świnia ma takie powodzenie że miał 20-50 kobiet ??? czemu na takiego lecą ciągle i narzekają ??? > a co powiesz na faceta, który na początku znajomości czuje jakąś tam chemię, a > potem, mimo, że wie, ze nie będzie ze znajomości nic więcej, umawia sie głównie > dla seksu (i spędzenia miło czasu)? a potem, kiedy kobieta mówi, ze sie zaczyna > angażować, on oznajmia, że chodziło właśnie tylko o seks i żeby było miło. że owszem jest beszczelny, ale jest szczery i mówi prawde, choć bolesną, ale na niego poleciano podczas gdy inni co by tak nie potraktowali siedzieli sami > i o co chodzi? czemu tak jest? bo facet chce żeby mu było miło i dobrze, seks jest dla niego 50% związku, a dla kobiet chemia to 90% facet może nie chcieć kobiety do której jest TYLKO chemia, kobieta chce faceta do którego nic po za chemią nie ma > nie mówię, że wszyscy to takie zimne dranie. ale na takich lecicie czemu zimny drań zaliczył 20-50 kobiet jak pozostałych kilkunastu facetów siedziało sami ? ja mam 5 porządnych kolegów co od kilku lat siedza sami i szukają powoli miłości znam też 2 dresów chamów, co zaliczyli z 20 panienek o czym to świadczy że na tych 5 kolegów NIKT nie leci, a 20 kobiet poleciało na 1 chama i przez niego mówią jacy faceci źli tych 5 nie skrzywdziło 1 kobiety, ten 1 skrzywdził 20, więc grupa 20 kobiet powie "faceci to świenie" nie poznając i nie będąc z żadnym z tych 5 "porządnych" Odpowiedz Link Zgłoś