Dodaj do ulubionych

jestem z kims, ale...

03.12.08, 01:01
mam partnera jednak czasami nachodza mnie chwile kiedy potrzeboje odskoczni od tego. od jego klamstw... potrzeboje przyjaciela z ktorym moglabym nawet posunac sie nieco dalej...
Obserwuj wątek
    • petereczek Re: jestem z kims, ale... 03.12.08, 08:29
      to po cholere z nim jesteś
      jak mnie to wkurza jak kobieta narzeka na faceta , że kłamie, ale go nie zmieni
      na takiego co by nie kłamał
      • rumunska_ksiezniczka Re: jestem z kims, ale... 03.12.08, 09:23
        w wielu kwestiach się z tobą nie zgadzam pieter, ale w tej owszem. popieram!!!
        • menka2061 Re: jestem z kims, ale... 03.12.08, 09:36
          to od niego odejdz po co żyć w kłamstwie, nie marnuj jego czasu i
          swojego. znajdz kogoś z kim będziesz szczęśliwa i jemu też pozwól
          byc szczęśliwych , choćby z kimś innym.
      • anulkas86 Re: jestem z kims, ale... 03.12.08, 09:43
        Pewnie dlatego, że nie chce być sama. Boi się że nie znajdzie nikogo innego. A
        przecież lepszy wróbel w garści, niż gołąb na dachu... W moim wypadku dochodzi
        jeszcze presja otoczenie-"Przecież się kochacie", "szkoda takiego związku", "a
        dziecko?", "musicie się oboje postarać" itd.... Tylko że ja już wcale nie chce
        się starać.
        Akurat jestem w stanie zrozumieć tą sytuację.
        • rumunska_ksiezniczka Re: jestem z kims, ale... 03.12.08, 11:07
          zdanie "potrzeboje przyjaciela z ktorym moglabym nawet posunac sie nieco
          dalej... " sugeruje, że ta pani ma najwyraźniej ochotę na skok w bok - moim zdaniem.
          • maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 03.12.08, 13:31
            rumunska_ksiezniczka napisała:

            > zdanie "potrzeboje przyjaciela z ktorym moglabym nawet posunac sie
            nieco
            > dalej... " sugeruje, że ta pani ma najwyraźniej ochotę na skok w
            bok - moim zda
            > niem.

            No brawo Watsonie! :D
            • rumunska_ksiezniczka Re: jestem z kims, ale... 03.12.08, 13:44
              ;-P
              • petereczek Re: jestem z kims, ale... 03.12.08, 14:04
                no chyba że szukająca przyjaciela w celu posunięcia jest w moim typie i chce
                zerwać z tym co kłamie :D
                • rumunska_ksiezniczka Re: jestem z kims, ale... 03.12.08, 14:28
                  ale cię wzięło ;-) a myślałam, ze już kogoś sobie znalazłeś ;-)
                  • petereczek Re: jestem z kims, ale... 03.12.08, 14:38
                    z kimś mam układ, który mi coraz mniej pasuje
                    • rumunska_ksiezniczka Re: jestem z kims, ale... 03.12.08, 14:44
                      nie dopytuję, nie dopytuję, ale skręcam się z ciekawości, co to za układ ;-)
                      powodzenie mimo wszystko.
                      • petereczek Re: jestem z kims, ale... 03.12.08, 15:11
                        seksualny, ale mnie nie zadowala taki rodzaj układu gdzie do kogoś nie czuje
                        nic, ja ją kręcę fizycznie i tyle
                        ale :( ona nie może brać tabletek a w gumie ja nie czuje przyjemności i mnie
                        seks w gumie męczy i nie sprawia radości bo sie nic poprostu nie czuje, ale z
                        braku laku póki co wole to niż nic... umówiliśmy sie że bez angażowania, ale jak
                        ktoś dzwoni 2 razy dziennie do mnie, chyba za jakiś czas kończyć taki układ
                        musze by nie skrzywdzić :/
                        ale z drugiej strony jak nikt nie chce sie umawiać, to lepiej spać z kimś kogo
                        sie nie kocha i mieć ciało do tulenia i pieszczot niż znów przeżywać samotność i
                        brak kogoś :(
                        bo po za nią żadna inna nie chce sie umawiać :(
                        przeżywałem 1.5 roku i nie zamierzam być sam choćby 1 dzień więcej, nawet jeśli
                        to sie opiera tylko na sexie i spaniu razem, bo bliskość fizyczna jest
                        najważniejszą rzeczą w życiu, acz bez uczuć niestety jest nędzna :(
                        chce ładną, szczupłą, co może brać tabletki, lubi na wszelkie sposoby seks a nie
                        tylko klasycznie i żeby lubiła spacery i leżenie obok tuląc sie i pieszcząc i
                        przynajmniej rocka i góry zamiast dyskoteki :)
                        pare razy w życiu spotkałem niestety takie co mówiły, że 69 to zboczenie a za
                        anal sie nie będzie zbawionym, hehehe 666
                        a co tym bardziej np. wytrysk na buzie... każdy z moich kumpli ma takie panny
                        co nigdy nic nie żałują, inaczej by z nimi nie byli :] a i one to lubią :]
                        kumple chodzą zadowoleni z życia a ja przeklinam każdy dzień :(
                        a w necie same zakonnice cholera :(
                        z taką co to lubi sie baaaaaaaaaaardzo chętnie "zaprzyjaźnie" już od dziś ale z
                        zaangażowaniem emocjonalnym obu stron :)
                        1.5 roku na taką czekam :(
                        ale te ładne nigdy mi nie odpisały, nigdy :/ :( ;(
                • maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 03.12.08, 14:55
                  petereczek napisał:

                  > no chyba że szukająca przyjaciela w celu posunięcia jest w moim
                  typie i chce
                  > zerwać z tym co kłamie :D

                  Nie to zebym chcial Cie stary rozczarowac, ale z postu jasno wynika
                  ze panna (PANNA?) nie ma zamiaru zrywac z w/w osobnikiem a jedynie
                  znalezc sobie "przyjaciela" (ostatnio bardzo poprawne politycznie
                  slowo), malo tego nie zdziwilbym sie gdyby podobny anons zamiescila
                  rowniez na innych forach... ;-)

                  ...cholera, czemu prawda musi w wiekszosci przypadkow brzmiec tak
                  brutalnie...? ;-)
                  • petereczek Re: jestem z kims, ale... 03.12.08, 15:12
                    no właśnie...
                    a dla mnie przyjaźń to łączność duchowa co WYKLUCZA łączność fizyczną
                    jak sie ze sobą gada i podobne poglądy i pomaga i lubi sie psychicznie i czuje
                    łączność duchową - to jest PRZYJAŹŃ
                    jak śpi i seksi - to jest SEKS
                    jak oba powyżej - to jest ZWIĄZEK/MIŁOŚĆ
                    • rumunska_ksiezniczka Re: jestem z kims, ale... 03.12.08, 15:51
                      no proszę, jak ładnie napisane ;-)
                    • maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 03.12.08, 17:16
                      a nie uwazasz ze gdy zaistnieje owa lacznosc duchowa czyli owa
                      PRZYJAZN to po jakims czasie jedna ze stron moze poczuc sie bardziej
                      zaangazowana i moze zechciec czegos wiecej? Dobrze jesli obie osoby
                      poczuja taka potrzebe, bo wtedy mozemy mowic o ZWIAZKU/MILOSCI. Ale
                      co w przypadku, kiedy taki (Przyjacielski? :/) uklad jest
                      niesymetryczny?
                      Mam wrazenie ze Twoj obecny uklad, o ktorym piszesz to jakas
                      przerysowana (bo z seksem) wersja tej niesymetrycznej "przyjazni"
                      • petereczek Re: jestem z kims, ale... 07.12.08, 00:18
                        takie niesymetryczne układy zawsze miałem
                        ja chciałem bliskości, one przyjaźni :(
                        nigdy w życiu nie miałem związku z obustronną miłością, zawsze ja kochałem kogoś a ona mnie lubiła
                        albo udawałem że wogóle lubie by mieć pierwszy seks, niestety z pasztetem, bo inaczej bym do dziś był prawiczkiem :( i tak 3.5 roku sie męczyłem
                        i mam dość układu z kimś na kogo przestaje mieć ochote patrzeć, bo teraz mam znów taki układ, z braku laku, bo jest ciało do przytulenia :(
                        bo mnie rzadna nie chce :(
                        to musze udawać by mieć jakiekolwiek ciało ... :/
                        • petereczek Re: jestem z kims, ale... 07.12.08, 00:19
                          i niedobrze mi sie robi jak dostaje od niej sms albo jak dzwoni mi albo jak pisze
                          bo mi sie nie podoba, ale co zrobić jak przez prawie 2 lata nikt mnie nie chce inny :(
                        • maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 08.12.08, 12:05
                          > ...albo udawałem że wogóle lubie by mieć pierwszy seks, niestety z
                          pasztetem, bo inaczej bym do dziś był prawiczkiem :( i tak 3.5 roku
                          sie męczyłem
                          > i mam dość układu z kimś na kogo przestaje mieć ochote patrzeć, bo
                          teraz mam znów taki układ, z braku laku, bo jest ciało do
                          przytulenia :(
                          > bo mnie rzadna nie chce :(
                          > to musze udawać by mieć jakiekolwiek ciało ... :/



                          Uffffff... Dales czadu! :D
                          Nie moja to wina ze w taki target celujesz... ;)

                          A tak na serio - to po lekturze kilku Twoich postow dopatruje sie u
                          Ciebie pewnych podstawowych bledow:

                          1. Staraj sie poznawac osoby o ciekawszej nieco (summa summarum jest
                          to rzecz indywidualnego gustu a faceci w wiekszosci sa wzrokowcami)
                          fizycznosci oraz o otwartym umysle i dosyc szerokich horyzontach...
                          Wyjdzie cos wiecej ze znajomosci? - to nie bedziesz mial odruchu
                          wymiotnego w sytuacjach intymnych a i bedzie z kim pogadac w wolnej
                          chwili czy tez skorzystac wspolnie z roznorodnych rozrywek
                          intelektualnych kino, teatr, koncert etc... Jesli znajomosc nie
                          pojdzie dalej to i tak zawsze jest o czym pogadac z taka osoba a i
                          pokazac sie na miescie w towarzystwie pieknej kobiety jest milo! :)
                          Nie traktuj kazdej nowopoznanej kobiety jako potencjalnej kandydatki
                          na zone czy chocby nawet kochanke... Bo ona to wyczuje i ucieknie
                          szybciej niz sie pojawila przy okazji przypinajac Ci latke
                          psychopatycznego desperata!

                          2. Byc moze Twoj problem polega na tym iz traktujesz kobiety zbyt
                          przedmiotowo. A to przeciez takie samo jak my stworzenie boze... NIE
                          KAZDA bedzie chciala isc z Toba do lozka, ale WIEKSZOSC (jesli ja
                          umiejetnie do tego zachecisz :) ) z przyjemnoscia spotka sie na
                          niezobowiazujacej kawie czy tez wybierze sie do kina :) Wbrew
                          pozorom - mozliwosci jest wieeeeele! Powinienes wykazywac sie
                          inwencja i inicjatywa! Kobiety wysoko sobie cenia te dwie cechy u
                          plci przeciwnej! :) A jesli traktujesz kobiete li i jedynie przez
                          pryzmat "ciala" no to sorry, ale nie tedy droga - co zycie dobitnie
                          aczkolwiek brutalnie w pelnej krasie Ci wlasnie okazuje...

                          3. Nieco wiecej wiary w siebie! Hmmm... fizycznosc... Nie jest
                          najwazniejsza! To pierwsze 5 minut decyduje o dalszych losach
                          znajomosci - dlatego sugeruje popracowac nad sztuka autoprezentacji -
                          WARTO! :) I wcale nie musisz byc Mister of the World! Jesli masz
                          ciekawe wnetrze NA PEWNO mozesz liczyc na wiele milych i
                          sympatycznych znajomosci o pelnej gamie roznorodnych poziomow
                          zazylosci (szanowne kolezanki forumowiczki poprzyjcie mnie! :) )

                          4. Jesli szukasz jedynie "ciala" byle jakiego, byleby tylko przezyc
                          jakies upojne chwile to nie dziw sie pozniej ze trafiaja Ci sie
                          brzydkie, grube i kostropate... tudziez jakies desperatki, ktore
                          rowniez szukaja JAKICHKOLWIEK wrazen i doznan - nie tedy droga, bo
                          jak sam dostrzegasz rosnie tylko Twoja frustracja. Nie rozwiazujesz
                          w ten sposob problemu a jedynie go nakrecasz. Sam sie zastanow tak
                          na spokojnie: Masz dobre w zwiazku z tym samopoczucie? :/

                          5. Co to k...wa jest!!!???!!! Facet to ma byc FACET a nie miekka
                          faja! Kobieta oczekuje od Ciebie sily (niekoniecznie fizycznej)
                          jesli tego nie otrzyma to niestety... :/ <rozklada rece> Jak
                          aktualnie jestes w dolku to sobie odpusc jakakolwiek rozmowe niz
                          mialbys takiej kolezance/przyjaciolce na dzien dobry wylewac swoje
                          zale. Uwierz mi kazdy bedzie spieprzal w podskokach od takiego
                          goscia! Staraj sie zainteresowac swoja rozmowczynie ciekawa rozmowa,
                          dobrze jesli blysniesz przy okazji poczuciem humoru tak na luzie i
                          spontanicznie. W mysl zasady: kobieta rozbawiona to kobieta
                          zdobyta! :)

                          I PAMIETAJ!!!
                          NAJWIECEJ w Twoim zyciu zalezy WYLACZNIE od Ciebie.
                          To jakie sygnaly wyslesz otoczeniu z gory determinuje feedback,
                          ktory otrzymasz w zamian! Siegaj wyzej - wiecej bedzie Ci dane!
                          I tak na koniec przytocze ponownie zdanie z poczatku tego posta:
                          "Nie moja to wina ze w taki target celujesz... ;)"

                          Wez sie czlowieku ogarnij nieco!
                          Zycze owocnych przemyslen
                          i oczywiscie sukcesow (cokolwiek by to nie znaczylo) :)
                          • rumunska_ksiezniczka Re: jestem z kims, ale... 08.12.08, 12:42
                            oj do petereczka to nie trafi raczej. już wiele osób pisało mu, żeby się
                            ogarnął. zobaczysz, że w następnym poście napisze to, co w setkach poprzednich ;-P
                            • petereczek Re: jestem z kims, ale... 08.12.08, 14:09
                              rady na temat pierwszych 5 minut spotkania... najpierw musi do tego dojść a nie
                              ... cudem 1 randka na pare miesięcy
                              one nawet na pierwszy mail nie odpowiadają
                              • maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 08.12.08, 14:51
                                petereczek napisał:

                                > ...one nawet na pierwszy mail nie odpowiadają

                                No! to najlepszy dowod na to ze nalezaloby jednak popracowac nieco
                                nad autoprezentacja i "podciagnac sie" w anonsowaniu.

                                Skoro nie odpowiadaja i w zwiazku z tym sila rzeczy nie dochodzi
                                nawet do spotkania - gdzie (dopiero wtedy) Twoj wyglad jest
                                wystawiony na bezposrednia ocene to cos nie gra albo z ustawieniami
                                Twojej skrzynki pocztowej albo z tzw. "gadana" (Pierwsza z
                                mozliwosci odrzucamy).
                                Zainteresowanie odbiorcy, tudziez wprowadzenie elementu
                                zaskoczenia/zaintrygowania swoja osoba - to sa detale nad ktorymi
                                powinienes popracowac. Skoncentruj sie na tym aspekcie zawierania
                                znajomosci a nie doszukuj sie problemu tam gdzie go prawdopodobnie
                                nie ma...
                                • petereczek Re: jestem z kims, ale... 08.12.08, 15:08
                                  już kiedyś pisałem, jak dałem wzrost 185 miałem kupe propozycji na kawe, ja mam
                                  170 nie odpisują bo uznają za zaniskiego nawet te co mają 160
                                  podrywając przez net robiłem sobie statystyki, zakładałem fałszywe profile by
                                  wybadać preferencje
                                  poprostu 170 cm facet odstrasza tak samo jak kobieta otyła czy z dzieckiem
                                  wiem bo wystarczyło zmienić wzrost na fałszywy by usłyszeć że idziemy na kawe
                                  • maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 08.12.08, 15:24
                                    Normalnie witki opadaja... :(

                                    Przeczytaj prosze UWAZNIE jeszcze raz moj poprzedni post!
                                    Jesli NIE DOCHODZI do spotkania to znaczy ni mniej ni wiecej jak to
                                    ze nie zaprezentowales sie na tyle dobrze aby osoba po drugiej
                                    stronie poczula chec osobistego zapoznania sie z Toba!
                                    Wzrost bedzie dopiero na kolejnym etapie!
                                    Swoja droga to znam kilku facetow ktorzy nie maja nawet Twoich 170
                                    cm a bryluja w towarzystwie skuteczniej niz wysocy (synonim
                                    przystojni?) mezczyzni.
                                    Jak myslisz? DLACZEGO tak sie dzieje??? Masz moze na to swoja teorie?
                                    • petereczek Re: jestem z kims, ale... 08.12.08, 15:29
                                      nie dochodzi do odpisania na moją zaczepkę, 99% wiadomości jakie piszę na
                                      zasadzie "cześć, podoba mi sie Twój profil, może popiszemy" ląduje w koszu :(
                                      a jak dałem 185 to same do mnie pisały i na kawe zapraszały !!!
                                      • maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 08.12.08, 15:39
                                        Zatem jak wyjasnisz powodzenie ktorym ciesza sie faceci o wzroscie
                                        nawet ponizej 170 cm???
                                        Aby rozwiac domysly dotyczace materialnych pobudek dodam tylko ze sa
                                        to zwykli, przecietnie sytuowani goscie.

                                        Po raz drugi zadaje wiec pytanie: Jaka masz na to teorie?
                                        • petereczek Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 00:15
                                          > Po raz drugi zadaje wiec pytanie: Jaka masz na to teorie?

                                          mam w domu taką książkę, nazywa sie sztuka retoryki dla prawników czy jakoś tak, jest tam powiedziane "jak nie radzisz sobie z odpowiedzią na niwygodne pytanie, to zbywaj kogoś zadając następne pytanie"

                                          tak robisz

                                          to ja sie zapytałem czemu:
                                          z profilu 170 cm zaczepione > 300 dziewczyn, odpowiedzi może kilka
                                          z profilu 185 nie trzeba było dużo zaczepiać, 17 propozycji pójścia na kawe po 1 mailu, łącznie zaczepione max 40 osób, a naście umówień na kawe , oraz kilka co mnie same zaczepiło

                                          TO SĄ FAKTY
                                          z faktami sie nie dyskutuje, to one mówią jak jest
                                          a ty je zbywasz pytaniem zgodnie z tą maxymą z tej książki
                                          ja podaje fakty statystyczne

                                          pomijam efekty nie pisania wzrostu w profilu, jak sie miło pisało, mniej więcej przed randką, po 2 tygodniach mail i GG pada pytanie "a ile masz wzrostu" "aaa nie to cześć, papa, powodzenia życze"
                                          albo jak nie pytały dochodzi do randki, dziewczyna patrzy, "eee myślałam że jesteś wyższy" < takie randki przeżyłem 3 w ciągu ostatniego roku i sie zakończyły stwierdzeniem że jestem za niski

                                          TO SĄ FAKTY
                                          • maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 09:05
                                            > mam w domu taką książkę, nazywa sie sztuka retoryki dla prawników
                                            czy jakoś tak
                                            > , jest tam powiedziane "jak nie radzisz sobie z odpowiedzią na
                                            niwygodne pytanie"

                                            Fajnie ze masz w domu taka madra ksiazke...
                                            I byc moze jest nawet tak jak mowisz...
                                            Nie znam sie na prawniczej nomenklaturze.

                                            Chcialem natomiast zebys sie rzeczowo odniosl do nastepujacych
                                            kwestii:
                                            1. Czy nie uwazasz, ze piszac ciekawy, zaskakujacy, niebanalny,
                                            etc... anons gdziekolwiek go umieszczasz wywierasz lepsze wrazenie
                                            niz umieszczajac kilka pospolitych, wyswiechtanych zwrotow
                                            okraszonych do tego zalem i smutkiem, ktorym bijesz po oczach
                                            czytelnika na odleglosc... Moze tym bardziej skoro na punkcie
                                            wzrostu masz jakis kompleks to powinienes popracowac nad
                                            atrakcyjnoscia wypowiedzi i starac sie maksymalnie zainteresowac
                                            rozmowce?

                                            2. Co takiego maja inni faceci o wzroscie okolo 170 cm cieszacy sie
                                            powodzeniem (bo chyba nie zaprzeczysz ze tacy sa) czego Tobie
                                            brakuje?

                                            A Twoich argumentow dotyczacych odpowiedzi z jakimi sie spotkales a
                                            dotyczacych TWOJEGO wzrostu dotycza TYLKO Ciebie i TYLKO do Ciebie
                                            byly kierowane. Nie mozesz zatem uogolniac swojego doswiadczenia na
                                            cala populacje. Bo chyba sam czujesz jak wykoslawiasz w ten sposob
                                            obraz rzeczywistosc. Rzeczywistosc to jest ogol, to cos co nas
                                            otacza, to sa fakty a nie to co mysli i czuje jednostka.
                                            • petereczek Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 09:39
                                              > Fajnie ze masz w domu taka madra ksiazke...
                                              > I byc moze jest nawet tak jak mowisz...
                                              > Nie znam sie na prawniczej nomenklaturze.

                                              miałem na myśli ignorowanie faktów a nie nomenklature - czyli słownictwo i
                                              określenia, a retoryka nie jest terminem ściśle kodeksowym

                                              > Chcialem natomiast zebys sie rzeczowo odniosl do nastepujacych
                                              > kwestii:
                                              > 1. Czy nie uwazasz, ze piszac ciekawy, zaskakujacy, niebanalny,
                                              > etc... anons gdziekolwiek go umieszczasz wywierasz lepsze wrazenie
                                              > niz umieszczajac kilka pospolitych, wyswiechtanych zwrotow
                                              > okraszonych do tego zalem i smutkiem, ktorym bijesz po oczach
                                              > czytelnika na odleglosc... Moze tym bardziej skoro na punkcie
                                              > wzrostu masz jakis kompleks to powinienes popracowac nad
                                              > atrakcyjnoscia wypowiedzi i starac sie maksymalnie zainteresowac
                                              > rozmowce?

                                              cokolwiek sie napisze dla nich sie liczy zdjęcie, wzrost, kasa, niezależnie co
                                              sie napisze, o powodzeniu decydują kwestie : "a jakie masz mieszkanie" "a jaki
                                              masz samochód" "a gdzie pracujesz i na jakim stanowisku" itp.
                                              ja nie mam kompleksu, to one odrzucają kogoś o tym wzroście, wystarczyło wpisać
                                              15 cm więcej by one nagle same zaczepiały i proponowały kawe!!!!

                                              > 2. Co takiego maja inni faceci o wzroscie okolo 170 cm cieszacy sie
                                              > powodzeniem (bo chyba nie zaprzeczysz ze tacy sa) czego Tobie
                                              > brakuje?

                                              może bogatych rodziców i lubią pić ? ja mieszkam z chorą matką w kawalerce,
                                              ojciec przepił majątek i nie moge patrzeć nawet na osoby pijące piwo, do pubów,
                                              klubów nie chodze, wole las i przyrode

                                              > A Twoich argumentow dotyczacych odpowiedzi z jakimi sie spotkales a
                                              > dotyczacych TWOJEGO wzrostu dotycza TYLKO Ciebie i TYLKO do Ciebie
                                              > byly kierowane. Nie mozesz zatem uogolniac swojego doswiadczenia na
                                              > cala populacje. Bo chyba sam czujesz jak wykoslawiasz w ten sposob
                                              > obraz rzeczywistosc. Rzeczywistosc to jest ogol, to cos co nas
                                              > otacza, to sa fakty a nie to co mysli i czuje jednostka.

                                              moi koledzy co nie mają kasy i nie są wysocy też mają problemy ze znalezieniem
                                              fajnej panny, Jarek, Tomek, Damian... koledzy mający 165-170 mają totalne
                                              problemy, siedza po kilka lat sami
                                              ale oni nie uważają że rok samotności to tragedia życiowa
                                              dla mnie miesiąc bez tulenia i seksu to tragedia, oni wyrabiają 2 lata, ja na
                                              ich miejscu bym sie dawno zabił jakbym nie miał co przytulić w ciągu roku
                                              mam kolege 165 cm, jeszcze NIGDY nie miał dziewczyny, bo nie chciały z nim
                                              gadać, a koleś ma 26 lat
                                              Jarek ma uszkodzone oko w wypadku samochodowym, żadna fajna z nim sie nie
                                              chciała umówić, po za tymi pasztetami 80 kilo
                                              dopiero jak napisał ile ma kasy, to przeleciał 3 panny, ale on chciał poderwać
                                              "na serce", a musiał nowym Audi zaszpanować bo inaczej by se nie dotknął żadnej :(
                                              po za tym na tych randkach netowych faceci też sie wymieniają informacjami i
                                              ostrzegają przed oszustkami, bo są dziewczyny co np. chcą naciągać na kase, albo
                                              umawiają dla żartów, bo są psychiczne, są przypadki że panna umawia 2 gości dla
                                              zabawy w deszczu
                                              więc od innych też naście razy słyszałem podobne info jak moje

                                              dla większości kobiet sie liczy: bajer, kasa, wzrost
                                              ja nie mam żadnej z tych cech
                                              gdyby dla ładnych kobiet liczyła sie wierność, dobre serce, to przestępcy nie
                                              mieli by dziewczyn, utykający na jedną nogę 80 latek ze śliotokiem nie chodziłby
                                              z modelką po Arkadii, 150 kilowy śmierdzący koleś nie łaziłby z modelką ...
                                              kasa, bajer, wzrost, kasa...

                                              ile razy mnie panny pytały "a ile zarabiasz" to szkoda gadać :/

                                              te w necie to jakiś podgatunek, albo brzydkie, albo blachary (bo wiem że one nie
                                              są reprezentatywne dla normalnych kobiet)
                                              ale ... gdzie domator, co nie pije może kogoś poznać ?
                                              TYLKO W NECIE :/
                                              przecież nie będę podchodzić do ładnych lasek na przystanku "cześć, sama jesteś,
                                              szukasz se faceta? bo mi sie podobasz i bym chciał taką dziewczyne"

                                              • petereczek Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 09:52
                                                więc podsumowując , najważniejszy punkt brzmi:

                                                " wystarczyło wpisać 15 cm więcej by one nagle same zaczepiały i proponowały
                                                kawe!!!!"

                                                i wtedy bym miał panne i bym se mógł zmieniać jakby mi nie pasowała, a tak sie
                                                musze prosić o jakikolwiek spacer by z kobietą przebywać :(
                                                a niestety bardzo zniżyłem loty i wymagania, bardzo

                                                kiedyś chciałem 160-165 cm ok 50-52 kilo, czarne krótkie włosy, podobne gusta
                                                teraz już nie patrze na gusta i strone duchową niestety :(
                                                przestałem patrzeć co ona słucha, co ogląda, co czyta, byle w miare sie dało
                                                patrzeć na ciało :/
                                                nawet z długowłosymi blondynkami sie zacząłem zadawać mimo że totalnie nie w
                                                moim guście, bo lubie inny typ :)
                                                ta co sypiam to katoliczka, kiedyś TYLKO z ateistkami gadałem i wogóle bym nie
                                                gadał z osobą co jej wiara i kościół mówi o seksie po ślubie a ona oszukuje
                                                własnego boga i śpi przed, to jak można szanować kogoś kto oszukuje własny
                                                kościół i własnego boga i kto se "wybiera" które przykazanie szanuje a które nie ???
                                                dla mnie jak sie mówi że sie w coś wierzy to należy 100% bezwzględnie wykonywać,
                                                jak regulamin w armi , a nie "mój biskup mówi jedno, ja robie drugie" < taki
                                                ktoś u mnie nie zasługuje na szacunek, bo łamie zasady które podobno wyznaje,
                                                wiara ma być wiarą jak się ją deklaruje
                                                no ale z braku laku sypiam z blondynką i katoliczką co chodzi do kościoła i sex
                                                tylko w gumce :(
                                                ale już nie wyrabiam tego że te które ja bym chciał, nie chcą sie ze mną umawiać :/
                                                • maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 11:27
                                                  <...kiedyś TYLKO z ateistkami gadałem i wogóle bym nie
                                                  > gadał z osobą co jej wiara i kościół mówi o seksie po ślubie a ona
                                                  oszukuje
                                                  > własnego boga i śpi przed, to jak można szanować kogoś kto
                                                  oszukuje własny
                                                  > kościół i własnego boga i kto se "wybiera" które przykazanie
                                                  szanuje a które ni
                                                  > e ???
                                                  > dla mnie jak sie mówi że sie w coś wierzy to należy 100%
                                                  bezwzględnie wykonywać
                                                  > ,
                                                  > jak regulamin w armi , a nie "mój biskup mówi jedno, ja robie
                                                  drugie" < tak
                                                  > i
                                                  > ktoś u mnie nie zasługuje na szacunek, bo łamie zasady które
                                                  podobno wyznaje,
                                                  > wiara ma być wiarą jak się ją deklaruje

                                                  No widzisz... w zyciu nie wszystko jest tylko czarne lub biale.
                                                  Wystepuje do tego cala paleta szarosci. Zycie to nie armia (na
                                                  szczescie :) ) Im wczesniej to zrozumiesz i oswoisz sie z ta mysla
                                                  tym latwiej bedzie Ci sie zylo...
                                                  Poza tym jakie masz moralne prawo do osadzania innych? Mozesz
                                                  wyznawac w zyciu swoje zasady, tym niemniej wypada uszanowac
                                                  postepowanie innych cociaz moze Ci sie to nie podobac! Ocena ludzi
                                                  przestrzegajacych wyrywkowo dekalogu czy tez innych dowolnych regul
                                                  zajmie sie TEN na gorze... Zloczynca i grzesznik znajdujacy sie na
                                                  krzyzu obok Jezusa otrzymal obietnice: "jeszcze dzis bedziesz ze mna
                                                  w raju" Zatem laska Pana moze (aczkolwiek nie musi) objac rowniez
                                                  tych na ktorych tak wieszasz psy, bo wyrywkowo wybieraja sobie
                                                  zasady... Nie nam to oceniac!!!

                                                  > kiedyś chciałem 160-165 cm ok 50-52 kilo, czarne krótkie włosy,
                                                  podobne gusta
                                                  > teraz już nie patrze na gusta i strone duchową niestety :(
                                                  > przestałem patrzeć co ona słucha, co ogląda, co czyta, byle w
                                                  miare sie dało
                                                  > patrzeć na ciało :/
                                                  > nawet z długowłosymi blondynkami sie zacząłem zadawać mimo że
                                                  totalnie nie w
                                                  > moim guście, bo lubie inny typ :)

                                                  ...

                                                  > no ale z braku laku sypiam z blondynką i katoliczką co chodzi do
                                                  kościoła i sex
                                                  > tylko w gumce :(

                                                  No i widzisz - sam lamiesz swoje zasady a jesli inni to robia to sie
                                                  czepiasz i czesto obrazasz w sposob ktory nijak nie uchodzi
                                                  zdawaloby sie kulturalnemu czlowiekowi...

                                                  Obnizasz wymagania, godzisz sie na bylejakosc to wlasnie ta
                                                  BYLEJAKOSC dostajesz od zycia na codzien. Jak najbardziej tyczy sie
                                                  to nie tylko uczuciowej sfery zycia - Tyle w temacie...
                                                  • petereczek Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 11:43
                                                    dlatego nie szanuje kogoś kto mówi o wierze i katolicyźmie a postępuje wbrew
                                                    wierze i swemu bogu
                                                    mam paru znajomych jehowych i ich szanuje, bo oni nie łamią swoich zasad

                                                    a "czarnulka" to nie "zasady", zasady życiowe to co innego, ja moich zasad nie
                                                    łamię, "czarnulka" to "gust" a gust i zasady to 2 różne rzeczy
                                                  • maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 12:00
                                                    Czlowieku! Jezeli tak prowadzisz dialog z potencjalna nowopoznana
                                                    kobieta to ja sie nie dziwie ze one w koncu uciekaja... :(
                                                    Zniechecasz je do siebie na wszelkie mozliwe sposoby - jak tylko
                                                    mozesz.

                                                    Chcialem ze szczerego serca tknac jakis promyczek nadzieji w Twoje
                                                    frustrackie i zakompleksione zycie, zmusic Cie do refleksji (poprzez
                                                    moje retoryczne pytania wlasnie ;) ), ale cos czuje ze niestety moje
                                                    wysilki okazuja sie prozne...
                                                    Nie wiem co mialbym Ci wiecej jeszcze napisac zebys wreszcie zaczal
                                                    ZYC! Chyba jednak zyjemy w dwoch roznych swiatach...

                                                    Tak czy inaczej szczescia zacze oraz zyczliwych ludzi wokol Ciebie.
                                                    Niezly offtop wyszedl z naszej dyskusji! ;)
                                                  • rumunska_ksiezniczka Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 12:21
                                                    a nie mówiłam? ;-PPP
                                                  • maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 12:33
                                                    rumunska_ksiezniczka napisała:

                                                    > a nie mówiłam? ;-PPP

                                                    No, mialas racje... ;-P

                                                    To ja - w naiwnosci swojej nieskonczonej nie zauwazylem wczesniej
                                                    watkow specjalnie tworzonych na potrzeby uzewnetrznienia sie
                                                    forumowego kolegi i brnalem w takiego offtopa :/

                                                    Ech... widze ze nie ja pierwszy :)
                                                  • rumunska_ksiezniczka Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 14:05
                                                    ale mądre rzeczy piszesz i warto poczytać. nie tylko pieter czyta twoje wpisy,
                                                    zapewniam ;-)))
                                                  • petereczek Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 14:12
                                                    ale pisze ignorując rzeczywistość, nie wyimginowałem sobie 17 zaczepek po
                                                    zmianie na 185
                                                  • maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 15:26
                                                    petereczek napisał:

                                                    > ale pisze ignorując rzeczywistość...

                                                    Ale przynajmniej ladnie pisze... ;-P

                                                    Jak powiedzial kiedys zdaje sie Bill Gates:
                                                    Jesli nie potrafisz zrobic czegos dobrze, zrob tak zeby dobrze to
                                                    wygladalo... ;-)

                                                    PS. No i ja do cholery, moze i oderwany od rzeczywistosci jestem...
                                                    moze tak... moze ja sie nie znam... ale czuje sie szczesliwym
                                                    czlowiekiem czego i Tobie zycze!!! :-)
                                                  • rumunska_ksiezniczka Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 15:45
                                                    ty pieter po prostu jesteś zakompleksiony i tyle. a gorszy facet od takiego
                                                    zakompleksionego, jest tylko zakompleksiony i wyposzczony jednocześnie.
                                                    a że ty sobie od dawna nie możesz ulżyć, to chyba grozi ci katastrofa. nie widzę
                                                    dla ciebie ratunku.
                                                  • petereczek Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 15:47
                                                    no czułbym sie szczęśliwy jakbym spał z tymi co je zaczepiałem

                                                    fakt jest faktem - 170 - 5 odpowiedzi mailowych (głównie "nie jesteś w moim
                                                    typie, życze powodzenia) na 300 zaczepek
                                                    185 - 13-14 propozycji spotkań na 40 zaczepek, 4-5 zaczepek bez mojej zaczepki,
                                                    czyli ok. 17 propozycji wyjść na kawe

                                                    to są fakty
                                                    15 cm więcej i bym leżał se z taką laską z jaką chce a nie myślał o śmierci
                                                    widząc obściskującą sie pare, bo ja bym se chciał te panne obściskiwać co ten
                                                    koleś jej ręke na pośladku kładzie, bo ja bym chciał by to moja ręka na jej
                                                    dupie była i by ona mi loda robiła w domu :(
                                                  • maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 17:12
                                                    petereczek napisał:

                                                    > no czułbym sie szczęśliwy jakbym spał z tymi co je zaczepiałem
                                                    >

                                                    Znaczy sie poziom szczescia uzalezniasz m.in. od:
                                                    a) sypiania z tymi atrakcyjnymi, ktore zaczepiasz
                                                    b) posiadania 15 cm wiecej wzrostu
                                                    c) zasobnosci portfela/konta
                                                    ???

                                                    Zakladajac ze bys to wszystko naraz nagle w jakis cudowny sposob
                                                    dostal to obawiam sie ze i tak nie bylbys szczesliwy! To ze tak sie
                                                    wlasnie czujesz siedzi gdzies gleboko w Tobie i tyle. I mysle, ze
                                                    dopoki sam nie zmienisz tego nastawienia do siebie to cokolwiek by
                                                    sie wydarzylo nie bedziesz widzial w tym wiekszego sensu.
                                                    Bylbym nieszczery gdybym nie podkreslil, ze Twoje akcje niewatpliwie
                                                    poszlyby wtedy w gore, tylko czy potrafilbys sie z Tego na dluzsza
                                                    mete ucieszyc? Czy nie wynalazlbys sobie wtedy jakiejs nowej pozywki
                                                    dla swoich kompleksow? Tego juz nie jestem taki pewien...
                                                    Poza tym uwierz mi - sa w zyciu wazniejsze rzeczy niz sypianie z
                                                    zaczepianymi kobietami!

                                                    A i jeszcze jedno! Chyba nieco za duzo uzalasz sie nad soba. Malo
                                                    tego nierzadko publicznie (taki emocjonalny ekshibicjonizm) i
                                                    tluczesz w kolko wciaz te same androny.
                                                    Wiesz dlaczego wspominane przez Ciebie bandziory i inne ciemne typy
                                                    maja takie atrakcyjne, wierne i poddane kobiety? Bo oni SA facetami.
                                                    Czuc od nich testosteron (nie mylic z brakiem codziennej higieny!).
                                                    Sa prawdziwymi samcami! Fakt czasami bywaja to cholernie
                                                    skomplikowane zwiazki, nie pozbawione brutalnosci i nieszczerosci
                                                    (co akurat jest negatywna strona takiego zwiazku), ale jak sam
                                                    zauwazasz wystepuja baaaardzo czesto nawet w Twoim najblizszym
                                                    otoczeniu! A jak wiadomo w przyrodzie toczy sie nieustanna walka o
                                                    przetrwanie gatunku wiec jak myslisz? Ktory samiec zostanie wybrany
                                                    jako potencjalny reproduktor? Taki, ktory zadowoli sie "ochlapem"
                                                    pozostawionym po uczcie lwa? Czy ow lew?
                                                    Moze nie warto biernie siedziec i sie uzalac nad wszystkim co wydaje
                                                    Ci sie niedobre, nieuczciwe, etc... tylko aktywnie siegnac po to co
                                                    sie samcowi z krwi i kosci nalezy?
                                                    Wiecej aktywnosci i pewnosci siebie a mniej mazgajstwa i daje glowe
                                                    ze bedzie lepiej!!! :)

                                                    >...bo ja bym se chciał te panne obściskiwać co ten
                                                    > koleś jej ręke na pośladku kładzie, bo ja bym chciał by to moja
                                                    ręka na jej
                                                    > dupie była...

                                                    No to dzialaj! dzialaj! :D a nie tylko CHCIEJ...
                                                  • petereczek Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 18:06
                                                    nienawidze gadania o samcach, matka mnie uczyła że facet ma być wrażliwy, czuły dobry, wierny i uczciwy i pomagać innym a nie cham jak mój ojciec kryminalista co siedział i moje dresy z okolicy których bym najchętniej .... bo kradną, oszukuja
                                                    ja w życiu nawet w szkole nie ściągałem ani na czerwonym świetle nie przechodze !!!

                                                    a oczywiście że szczęście to mieć ładną kobiete do spania , jedzenie , dach nad głową i nic więcej nie trzeba do życia
                                                  • petereczek Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 18:12
                                                    a ona powinna myśleć o kimś kto będzie dobry, miły, spokojny a nie o testosteronie
                                                    jak myśli o testosteronie to jest suką zwykłą, jak suka co sie goni za psem bo ma cieczke
                                                    a nie człowiekiem co myśli o tym kto nie zdradzi, nie oszuka, nie okłamie
                                                    jak można lubić brutalność ? suki szmaty jebane
                                                  • rumunska_ksiezniczka Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 18:55
                                                    no ładnie się wypowiadasz o płci pięknej. dziękujemy za uznanie i epitety.
                                                  • petereczek Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 18:57
                                                    bo mnie już nerwy nie wyrabiają jak czytam że dres samiec lepszy od kogoś uczciwego i spokojnego kto by nigdy nie oszukał czy nie zdradził
                                                  • maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 10.12.08, 08:07
                                                    A gdzie ja napisalem, ze dres czy kryminalista jest lepszy? Dlaczego
                                                    wypaczasz sens mojej wypowiedzi? Albo nie rozumiesz tego o czym
                                                    pisze, albo nie dosc uwaznie czytasz te posty... :( Napisalem
                                                    jedynie ze cieszy sie on powodzeniem (co zreszta sam dostrzegasz
                                                    wokol) oraz opisalem mechanizm DLACZEGO tak sie dzieje!
                                                    To jak okresliles kobiety, ktorym imponuje ktos taki swiadczy o
                                                    braku szacunku do innych ludzi (kobiet, ktore Cie odrzucaja - w
                                                    szczegolnosci!), ale nie bede sie nad tym rozwodzil, bo i tak
                                                    wrzucasz je wszystkie do jednego wora... ;-P
                                                    Poza tym silny facet (silny pod kazdym wzgledem, niekoniecznie
                                                    fizycznie - co juz gdzies wczesniej pisalem) moze byc jednoczesnie
                                                    wrazliwy. Wedlug mnie jedno nie wyklucza drugiego. Przykro mi jesli
                                                    z autopsji znasz przypadki gdy bezmyslnie i tepo wykorzystywana sila
                                                    (i to raczej ta fizyczna) polaczona z niewrazliwoscia bywa powodem
                                                    destrukcji zwiazku/rodziny.
                                                    Ale tak nie jest zawsze - i to chcialem Ci uzmyslowic moja
                                                    wypowiedzia.

                                                  • petereczek Re: jestem z kims, ale... 10.12.08, 08:21
                                                    "Pozbądź się zasad ! ,,,przynajmniej większości ;) kobiety lubią drani ;)"
                                                    a to dziś dostałem mailem po 2 tygodniach korespondencji od jednej
                                                    mówisz o szacunku ?
                                                    jak można szanować taką co takich lubi
                                                    przez takiej wybór potem jej dzieci cierpią
                                                  • maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 10.12.08, 08:33
                                                    > mówisz o szacunku ?
                                                    > jak można szanować taką co takich lubi
                                                    > przez takiej wybór potem jej dzieci cierpią

                                                    TAK!!! Mowie o SZACUNKU!

                                                    No i ok! To jej indywidualny wybor! Jej sprawa! I ONA poniesie
                                                    konsekwencje takiego wyboru! Czyzbys chcial ograniczac komus wolnosc
                                                    narzucajac to jakie zasady ma wyznawac? Jak ma postepowac? etc...???
                                                    I dlaczego znowu probujesz oceniac? Kazdy jest kowalem wlasnego
                                                    losu. Kazdy zyje po swojemu - jak chce, jak lubi i kazdy zostanie za
                                                    swe czyny kiedys rozliczony...

                                                    > "Pozbądź się zasad ! ,,,przynajmniej większości ;) kobiety lubią
                                                    drani ;)"

                                                    No pewnie!!! :)
                                                    W druga strone tez to dziala ;) Faceci wola niegrzeczne i niepokorne
                                                    partnerki od tych spokojnych i nudnych do wyrzygania... Bo o czym z
                                                    taka mozna rozmawiac? O kolejnym kolokwium napisanym na 4 a nie na
                                                    5 - oj, tragedia... :> Co robic z taka? Tego sie boi, na to za
                                                    slaba, jeszcze cos innego ja wprawia w zaklopotanie... :/ Troche
                                                    ikry trzeba w zyciu...
                                                    Albo mowiac dosadniej: WIECEJ JAJ!!! :D
                                                  • petereczek Re: jestem z kims, ale... 10.12.08, 09:22
                                                    > No pewnie!!! :)
                                                    > W druga strone tez to dziala ;) Faceci wola niegrzeczne i niepokorne
                                                    > partnerki od tych spokojnych i nudnych do wyrzygania... Bo o czym z
                                                    > taka mozna rozmawiac? O kolejnym kolokwium napisanym na 4 a nie na
                                                    > 5 - oj, tragedia... :> Co robic z taka? Tego sie boi, na to za
                                                    > slaba, jeszcze cos innego ja wprawia w zaklopotanie... :/ Troche

                                                    niegrzeczne ?
                                                    ja lubie miłe i spokojne kobiety, byle w łóżku robiły "wszystko" a po za łóżkiem
                                                    lubie osoby ciepłe i miłe i przyjacielskie i przylepne
                                                  • maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 10.12.08, 09:46
                                                    > niegrzeczne ?

                                                    Mowiac niegrzeczne mialem mysli takie bez przegiec w zadna
                                                    strone... ;)

                                                    > ja lubie miłe i spokojne kobiety, byle w łóżku robiły "wszystko" a
                                                    po za łóżkie
                                                    > m
                                                    > lubie osoby ciepłe i miłe i przyjacielskie i przylepne

                                                    No to kilka postow wyzej pisales ze masz taka "przylepna" (dzwoni 2x
                                                    na dzien etc...) Tylko Tobie cos dalej nie pasuje... :/ poza tym
                                                    hmmm... chyba musisz sie pogodzic z losem i brac z dobrodziejstwem
                                                    inwentarza czyli nie licz raczej na to ze spokojna i
                                                    grzeczniutka "cnotka niewydymka" pokaze Ci pazury zarowno w
                                                    normalnym codziennym zyciu jak i w lozku... Bo tak to niestety
                                                    ...tylko w Erze ;)

                                                    A kwestia pewnej odwagi i smialosci pomiedzy partnerami jest silnie
                                                    uzalezniona od wzajemnego zaufania i zrozumienia swoich potrzeb a to
                                                    wymaga czasu i zaangazowania. A skoro nie dajesz z siebie zbyt wiele
                                                    zaangazowania w tym "ukladzie" to z jakiej racji tak wiele po nim
                                                    sie spodziewasz...? :-P

                                                  • rumunska_ksiezniczka Re: jestem z kims, ale... 10.12.08, 12:18
                                                    maxlikaz napisał:

                                                    > No pewnie!!! :)
                                                    > W druga strone tez to dziala ;) Faceci wola niegrzeczne i niepokorne
                                                    > partnerki od tych spokojnych i nudnych do wyrzygania... Bo o czym z
                                                    > taka mozna rozmawiac? O kolejnym kolokwium napisanym na 4 a nie na
                                                    > 5 - oj, tragedia... :> Co robic z taka? Tego sie boi, na to za
                                                    > slaba, jeszcze cos innego ja wprawia w zaklopotanie... :/ Troche
                                                    > ikry trzeba w zyciu...
                                                    > Albo mowiac dosadniej: WIECEJ JAJ!!! :D

                                                    dokładnie! popieram! racja!
                                                    ;-)))
                                                  • petereczek Re: jestem z kims, ale... 10.12.08, 14:05
                                                    no popierasz a potem co ?
                                                    potem że sie cierpi przez kogoś, kiedyś przeczytałem jedną dziewczyne to mnie
                                                    szlag trafił, napisała że lepiej rok płakać i być skrzywdzoną przez
                                                    fascynującego drania niż przeżyć spokojnie całe życie z kimś z kim nie było
                                                    jednej kłótni
                                                    rzygać mi sie chce na takie co mają taką filozofię

                                                    tak samo jak piszą że "prawdziwego mężczyzne" a marudzą że ktoś ma zarost i
                                                    wybierają wypacykowanego metrosexa co wygląda jak pedał cały wydepilowany
                                                    do cholery jak jest prawdziwy mężczyzna, to natura prawdziwemu dała i wąsy i
                                                    brodę a nie wygląd modela gejowskiego
                                                  • maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 10.12.08, 14:33
                                                    petereczek napisał:

                                                    > no popierasz a potem co ?
                                                    > potem że sie cierpi przez kogoś, kiedyś przeczytałem jedną
                                                    dziewczyne to mnie
                                                    > szlag trafił, napisała że lepiej rok płakać i być skrzywdzoną przez
                                                    > fascynującego drania niż przeżyć spokojnie całe życie z kimś z kim
                                                    nie było
                                                    > jednej kłótni
                                                    > rzygać mi sie chce na takie co mają taką filozofię

                                                    Teraz szybko myslimy, myslimy, myslimy....
                                                    ...I wyciagamy wnioski!
                                                    Podajac powyzszy przyklad niejako niechcacy przyznales mi wlasnie
                                                    racje! :D

                                                    Osobiscie wole miec do czynienia z ludzmi wyrazistymi! Pomimo
                                                    kosztow ktore sie pozniej za to ponosi... ;) Jest ciekawiej!


                                                    >...niż przeżyć spokojnie całe życie z kimś z kim nie było
                                                    > jednej kłótni

                                                    Takie nudne i monotonne zycie znudziloby mi sie po jakims tygodniu
                                                    najdalej, ale ok - kazdy zyje po swojemu i wcale Ci sie nie dziwie
                                                    ze takie cos bardziej odpowiadaloby Tobie
                                                  • petereczek Re: jestem z kims, ale... 11.12.08, 08:36
                                                    > > no popierasz a potem co ?
                                                    > > potem że sie cierpi przez kogoś, kiedyś przeczytałem jedną
                                                    > dziewczyne to mnie
                                                    > > szlag trafił, napisała że lepiej rok płakać i być skrzywdzoną przez
                                                    > > fascynującego drania niż przeżyć spokojnie całe życie z kimś z kim
                                                    > nie było
                                                    > > jednej kłótni
                                                    > > rzygać mi sie chce na takie co mają taką filozofię
                                                    >
                                                    > Teraz szybko myslimy, myslimy, myslimy....
                                                    > ...I wyciagamy wnioski!
                                                    > Podajac powyzszy przyklad niejako niechcacy przyznales mi wlasnie
                                                    > racje! :D
                                                    > Osobiscie wole miec do czynienia z ludzmi wyrazistymi! Pomimo
                                                    > kosztow ktore sie pozniej za to ponosi... ;) Jest ciekawiej!
                                                    > >...niż przeżyć spokojnie całe życie z kimś z kim nie było
                                                    > > jednej kłótni
                                                    >
                                                    > Takie nudne i monotonne zycie znudziloby mi sie po jakims tygodniu
                                                    > najdalej, ale ok - kazdy zyje po swojemu i wcale Ci sie nie dziwie
                                                    > ze takie cos bardziej odpowiadaloby Tobie


                                                    chore, jak można lubić związek gdzie sa kłótnie, po chuj mi bycie z kimś z kim
                                                    bym sie kłócił, nie przytakiwał, miał inne zdanie i poglądy :/
                                                    jak można chwalić kłótnie, to dla mnie chore, rozumiem dążenie do zgody, żeby
                                                    było miło, spokojnie, a dla mnie to jest chore , jak można mieć takie poglądy,
                                                    że lepiej przez kogoś płakać niż żyć w zgodzie
                                                    to jakaś popieprzona odmiana syndromu sztokholmskiego, że sie oprawce chwali
                                                    jak są kłótnie to ludzie nie powinni być ze sobą, tylko skoro sie z kimś kłóce
                                                    to niech ta osoba idzie w czorty, a ja chce z kimś z kim będzie zgoda ,
                                                    sielanka, miło, sympatycznie
                                                  • petereczek Re: jestem z kims, ale... 11.12.08, 08:47
                                                    > >...niż przeżyć spokojnie całe życie z kimś z kim nie było
                                                    > > jednej kłótni
                                                    >
                                                    > Takie nudne i monotonne zycie znudziloby mi sie po jakims tygodniu
                                                    > najdalej, ale ok - kazdy zyje po swojemu i wcale Ci sie nie dziwie
                                                    > ze takie cos bardziej odpowiadaloby Tobie


                                                    po drugiej, trzeciej kłótni bym zaczął szukać nowej kobiety, skoro tej ja nie
                                                    pasuje i są powody do kłótni to nie powinno być związku
                                                    to chore że kobiety wybierają takich z którymi sie kłócą, ja zawsze stawiałem na
                                                    spokój i zgodę

                                                  • maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 11.12.08, 09:26
                                                    >>"Pozbądź się zasad ! ,,,przynajmniej większości ;) kobiety lubią
                                                    drani ;)"
                                                    >>a to dziś dostałem mailem po 2 tygodniach korespondencji od jednej

                                                    Tak napisala Ci "jedna"


                                                    >> No pewnie!!! :)
                                                    >> W druga strone tez to dziala ;) Faceci wola niegrzeczne i
                                                    niepokorne
                                                    >> partnerki od tych spokojnych i nudnych do wyrzygania... Bo o czym
                                                    z
                                                    >> taka mozna rozmawiac? O kolejnym kolokwium napisanym na 4 a nie
                                                    na
                                                    >> 5 - oj, tragedia... :> Co robic z taka? Tego sie boi, na to za
                                                    >> slaba, jeszcze cos innego ja wprawia w zaklopotanie... :/ Troche
                                                    >> ikry trzeba w zyciu...
                                                    >> Albo mowiac dosadniej: WIECEJ JAJ!!! :D

                                                    >> dokładnie! popieram! racja!
                                                    >> ;-)))

                                                    Tak widzi to nasza forumowa kolezanka


                                                    >>kiedyś przeczytałem jedną dziewczyne to mnie
                                                    >>szlag trafił, napisała że lepiej rok płakać i być skrzywdzoną przez
                                                    >>fascynującego drania niż przeżyć spokojnie całe życie z kimś z kim
                                                    nie było
                                                    >>jednej kłótni

                                                    A to Twoja prywatna obserwacja

                                                    Tak lubisz operowac faktami - WIEC MASZ FAKTY!
                                                    Podalem wyzej kila faktow (notabene dwa z trzech zostaly przytoczone
                                                    przez Ciebie), to jak je zinterpretujesz? Kobiety - te atrakcyjne,
                                                    te ktore wiedza o co chodzi w zyciu wola przewidywalnych nudziarzy
                                                    czy jednak bardziej zaimponuje im facet, ktory jest w stanie
                                                    codziennie zaskoczyc je czyms nowym...? Z kim kazdy kolejny dzien
                                                    nie jest podobny do poprzedniego...?

                                                    A klotnia - jesli jest przeprowadzona z zachowaniem podstawowych
                                                    zasad kultury to koniec koncow moze sie przyczynic raczej do
                                                    wzmocnienia wiezi. A jak przyjemnie jest sie pozniej pogodzic...
                                                    Mmmmmm... ;)


                                                    >>rzygać mi sie chce na takie co mają taką filozofię

                                                    To Twoje slowo komentarza w tej sprawie i jak najbardziej (choc ja
                                                    mam inne zdanie) nie odmawiam Ci do niego prawa:

                                                    >>...ale ok - kazdy zyje po swojemu i wcale Ci sie nie dziwie
                                                    ze takie cos (tu: spokojne i ulozone zycie) bardziej odpowiadaloby
                                                    Tobie.

                                                    Na koniec jedynie taka luzna rada ode mnie:
                                                    Moze jednak sprobuj (przeciez nic nie ryzykujesz) byc nieco bardziej
                                                    przebojowy, mniej melancholijny, bardziej nonszalancki ale nie
                                                    arogancki, smialy ale nie chamski. To co pisze to sie wcale nie
                                                    wyklucza! A przy okazji mozesz byc czarujacy :) A wtedy to normalnie
                                                    zadna Ci sie nie oprze!
                                                    Jak nie zadziala to z powrotem zaszyjesz sie w swojej skorupie: "Ja
                                                    wiedzialem ze tak bedzie... :("

                                                    POWODZENIA!!!
                                                  • rumunska_ksiezniczka Re: jestem z kims, ale... 11.12.08, 09:40
                                                    maxlikaz napisał:

                                                    A klotnia - jesli jest przeprowadzona z zachowaniem podstawowych
                                                    zasad kultury to koniec koncow moze sie przyczynic raczej do
                                                    wzmocnienia wiezi. A jak przyjemnie jest sie pozniej pogodzic...
                                                    Mmmmmm... ;)

                                                    znowu się zgadzam! właśnie sprzeczki i potyczki są motorem związku, sa
                                                    nieuniknione, bo przecież związek tworzy para zupełnie obcych ludzi. nie ma sie
                                                    co oszukiwać - sielanka to ułuda!
                                                    ale cechą człowieka dojrzałego jest to, że o tym doskonale wie!
                                                  • maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 11.12.08, 09:46
                                                    > znowu się zgadzam! właśnie sprzeczki i potyczki są motorem
                                                    związku, sa
                                                    > nieuniknione, bo przecież związek tworzy para zupełnie obcych
                                                    ludzi. nie ma sie
                                                    > co oszukiwać - sielanka to ułuda!
                                                    > ale cechą człowieka dojrzałego jest to, że o tym doskonale wie!

                                                    Normalnie ksiezniczko napisalas to o czym myslalem piszac
                                                    poprzedniego posta, ale jakos nie przelalem tego "na klawiature"
                                                    Bardzo trafnie uzupelnilas.
                                                    Dziekuje! :)
                                                  • rumunska_ksiezniczka Re: jestem z kims, ale... 11.12.08, 10:16
                                                    cała przyjemność po mojej stronie ;-)))
                                                  • petereczek Re: jestem z kims, ale... 11.12.08, 12:13
                                                    nie rozumiem jak można lubić kłótnie, kłótnia to agresja co prowadzi do
                                                    przemocy, gdy ktoś zaczyna krzyczeć to ma sie ochote tylko przywalić by nie było
                                                    krzyku
                                                    nie rozumiem jak można lubić kłótnie i różnice
                                                  • maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 11.12.08, 12:34
                                                    > nie rozumiem jak można lubić kłótnie, kłótnia to agresja co
                                                    prowadzi do
                                                    > przemocy, ...

                                                    > nie rozumiem jak można lubić kłótnie i różnice

                                                    Mozna lubic, mozna nie lubic ...a one i tak sa! (vide post
                                                    ksiezniczki) TO SA FAKTY! I JUZ! :)
                                                    Poza tym mialem tu na mysli konstruktywna (moze nawet bardziej
                                                    ozywiona) dyskusje na argumenty a nie wyzwiska i szarpanie za wlosy!
                                                    Wyczuwasz roznice...?

                                                    Nie wierze ze NIGDY nie zdarzylo Ci sie z kimkolwiek poklocic...


                                                    gdy ktoś zaczyna krzyczeć to ma sie ochote tylko przywalić by nie był
                                                    > o
                                                    > krzyku

                                                    Och! :( Jakis Ty nietolerancyjny!!!
                                                    Od razu tak do rekoczynow przechodzisz?
                                                    A moze lepiej jak najszybciej wyjasnic sobie jednak pewne sprawy
                                                    poki jeszcze mozliwe sa do zalatwienia w sposob godny doroslych i
                                                    kulturalnych ludzi a nie wymachiwac zaraz reka??
                                                  • petereczek Re: jestem z kims, ale... 11.12.08, 14:04
                                                    > Nie wierze ze NIGDY nie zdarzylo Ci sie z kimkolwiek poklocic...

                                                    kłótnia w pracy na temat służbowy to co innego niż kłótnia w domu, gdy dom ma
                                                    być "sielanką i ucieczką od świata wyścigu i rywalizacji"
                                                    jakoś z ex specjalnie nie było kłótni przez prawie 3.5 roku związku, jak zaczęły
                                                    sie kłótnie i problemy, skończył sie związek, bo nie mieliśmy ochoty sie żreć,
                                                    albo miło albo niech 2 osoby żyją oddzielnie jak im coś nie pasuje w drugiej
                                                  • maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 11.12.08, 14:34
                                                    > jakoś z ex specjalnie nie było kłótni przez prawie 3.5 roku
                                                    związku, jak zaczęł
                                                    > y
                                                    > sie kłótnie i problemy, skończył sie związek, bo nie mieliśmy
                                                    ochoty sie żreć,
                                                    > albo miło albo niech 2 osoby żyją oddzielnie jak im coś nie pasuje
                                                    w drugiej

                                                    I ja sie zupelnie temu nie dziwie! :) Jednoczesnie nie przeczy to
                                                    wcale mojej teorii... ;)
                                                    Skoro przez 3,5 roku nie bylo klotni to znaczy ni mniej ni wiecej
                                                    jak to ze:
                                                    a) tak naprawde nie mieliscie wspolnych spraw ktore moglibyscie
                                                    wspolnie PRZEDYSKUTOWAC podczas bardziej lub mniej burzliwej wymiany
                                                    zdan. Wiadomo! Dwie osoby - dwa zdania! Chyba zaczeliscie zyc nie ze
                                                    soba a "obok siebie"
                                                    b) Konstruktywna dyskusje zastepowaliscie "cichymi dniami" (czyli
                                                    omijaliscie klotnie) przez co sytuacja Was przerosla, stala sie nie
                                                    do zniesienia, bo zadne z Was nie bylo juz w stanie dluzej isc na
                                                    ustepstwa i przemilczec czegos co juz od dluzszego czasu nie
                                                    pasowalo a przez ten czas nawarstwilo sie do krytycznego poziomu...

                                                    Wreszcie po 3,5 roku to wszystko peklo - zaczeliscie sie - jak
                                                    piszesz - zrec. No i to byl wlasnie naturalny koniec tegoz
                                                    zwiazku... Pewnie ze w takiej sytuacji lepiej bylo rozstac sie niz
                                                    brnac w cos - do czego obijgu Wam nie bylo po drodze. Skoro nie
                                                    potrafiliscie sobie wczesniej pewnych spraw wyjasnic...
                                                    Po co sie wzajemnie dluzej unieszczesliwiac?

                                                    Chyba ze bylo jeszcze inaczej...? ;-P
                                                  • petereczek Re: jestem z kims, ale... 11.12.08, 14:40
                                                    byo inaczej, cholera zaczęła zdradzać "bo tomek wysoki i ja sie przy nim czuję
                                                    taka malutka, tomek ma samochód a ty nie, to z tomkiem mogę jeździć na wycieczki
                                                    za miasto"
                                                  • maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 11.12.08, 14:59
                                                    Widocznie nie byla Ci pisana... ;-P
                                                  • maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 10.12.08, 08:47
                                                    > jak można szanować taką co takich lubi
                                                    > przez takiej wybór potem jej dzieci cierpią

                                                    Znajac mniej wiecej z Twoich relacji Twoja historie zapytam czy
                                                    probujesz teraz takim tekstem dokopac wlasnej matce? czy jak? Bo nie
                                                    rozumiem... :(
                                                    Jak juz pisalem na innym watku "tam gdzie zaczyna sie uczucie tam
                                                    konczy sie rozsadek..."
                                                    Ja jednak uwazam ze Twoja matka chciala byc szczesliwa, chciala
                                                    zalozyc szczesliwa rodzine, chciala zapewne abys i Ty mial
                                                    zapewnione jakies minimum komfortu i szczescia... Ze los okazal sie
                                                    mniej laskawy od takich poboznych zyczen... no coz... bywa... :(
                                                    Za to TY masz szanse stworzyc zwiazek o jakim marzysz tylko do
                                                    cholery wez sie nieco ogarnij i zacznij wyciagac wnioski z
                                                    obserwacji swiata. Mylic sie jest ludzka rzecza, ale juz nie
                                                    wyciagac wnioskow z bledow zakrawa na czysta glupote...
                                                  • petereczek Re: jestem z kims, ale... 10.12.08, 09:21
                                                    no i właśnie powinna być jakaś kontrola mózgu, a nie że najpierw wybierają
                                                    drani, potem zostają w ciąży i same i potem nagle "szukają porządnych"
                                                    one jak one, ale ich dzieci ponoszą konsekwencje tego
                                                    jakby od razu wybierały porządnych to ich dzieci by nie były nieszczęśliwe
                                                    a one wybierają żuli i maczo a potem zostają same, bo maczo i drań idzie ruchać
                                                    kolejne laski

                                                    jak mówisz że każdy ma wolną wole i wybór, to hitler też miał wolną wole
                                                    mordować miliony i nie powinno sie go osądzać ?
                                                    nie
                                                    nienawidze stwierdzenia o wolnej woli
                                                  • maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 10.12.08, 09:56
                                                    petereczek napisał:

                                                    > no i właśnie powinna być jakaś kontrola mózgu, a nie że najpierw
                                                    wybierają
                                                    > drani, potem zostają w ciąży i same i potem nagle "szukają
                                                    porządnych"
                                                    > one jak one, ale ich dzieci ponoszą konsekwencje tego
                                                    > jakby od razu wybierały porządnych to ich dzieci by nie były
                                                    nieszczęśliwe
                                                    > a one wybierają żuli i maczo a potem zostają same, bo maczo i drań
                                                    idzie ruchać
                                                    > kolejne laski
                                                    Pewnie ze byloby lepiej! (w Twoim pojmowaniu sprawiedliwosci i
                                                    uczciwosci dziejowej) tylko wszystkie te zaleznosci nie sa az tak
                                                    proste jakimi probujesz je widziec! Do tego jeszcze motylki
                                                    fruwajace w brzuchu w wielu wypadkach skutecznie wylaczaja mozg... ;)

                                                    > jak mówisz że każdy ma wolną wole i wybór, to hitler też miał
                                                    wolną wole
                                                    > mordować miliony i nie powinno sie go osądzać ?
                                                    > nie
                                                    Tu nieco za daleko pojechales w swoim rozumowaniu... ;)
                                                    Mam na to pewna swoja teorie, ale ze wzgledu na fakt iz moglaby sie
                                                    okazac zbyt kontrowersyjna nie bede jej tu wyglaszal.
                                                    Dodam jedynie ze daleko mi do pogladow nacjonalistyczno-
                                                    faszystowskich.

                                                    > nienawidze stwierdzenia o wolnej woli
                                                    Proponuje zatem wycieczke na Bialorus lub do Korei Polnocnej...
                                                    tam nie bedziesz mogl tego nawet stwierdzac o zazywaniu nie
                                                    wspominajac... ;)
                                                  • petereczek Re: jestem z kims, ale... 10.12.08, 11:02
                                                    Do tego jeszcze motylki
                                                    > fruwajace w brzuchu w wielu wypadkach skutecznie wylaczaja mozg... ;)

                                                    nie wiem czy na końcu powinno być :) czy raczej :( jeśli coś mózg wyłącza
                                                    bo zawsze powinno sie myśleć "czy będzie dla mnie dobry za X lat"

                                                    > Proponuje zatem wycieczke na Bialorus lub do Korei Polnocnej...
                                                    > tam nie bedziesz mogl tego nawet stwierdzac o zazywaniu nie
                                                    > wspominajac... ;)

                                                    rodzine mam w białorusi, bo nie jestem 100% polakiem i bardzo sobie chwalą
                                                    porządek, prawo silne i surowe i brak bezrobocia i socjal

                                                    zaś wracając do szacunku, jak można mieć szacunek do kobiet co piszą np.
                                                    "czułego i nieco brutalnego" "zimnego i ciepłego jednocześnie" "miłego i nieco
                                                    szorstkiego"
                                                    przecież te cechy sie wzajemnie wykluczają, albo albo
                                                    baby są nielogiczne i okropne, mówią jedno, robią drugie, tylko ciało powoduje
                                                    że sie chce kobiete, bo poza ciałem to sie nie da znieść kogoś kto mówi że można
                                                    być ciepłym i zimnym, złym i dobrym jednocześnie, to sprzeczne z zasadami logiki
                                                  • maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 10.12.08, 11:10
                                                    > rodzine mam w białorusi, bo nie jestem 100% polakiem i bardzo
                                                    sobie chwalą
                                                    > porządek, prawo silne i surowe i brak bezrobocia i socjal

                                                    Byc moze zatem urodziles sie w niewlasciwym kraju w niewlasciwym
                                                    czasie? Mam czasem wrazenie ze funkcjonujesz w jakiejs
                                                    wyidealizowanej XIX-wiecznej wizji swiata... Ladne to wszystko i
                                                    owszem, nieco bajkowe - przez co coraz mniej realne, ale swiat
                                                    poszedl juz mocno do przodu - czy sie to komus podoba czy nie - Mamy
                                                    XXI wiek!
                                                  • rumunska_ksiezniczka Re: jestem z kims, ale... 11.12.08, 14:14
                                                    czasem ktoś wynosi wzorce z domu rodzinnego tylko i myśli, że jeśli rodzice nie
                                                    potrafili ze soba rozmawiać w sposób przyzwoity, dochodziło do krzyku i
                                                    rękoczynów, to każda relacja damsko-meska tak wyglada. ale to juz są problemy,
                                                    które rozwiazuje się u psychologa, a nie na forum. i ja nie będę tłumaczyć
                                                    pieterowi takich rzeczy, bo (1)psychologiem nie jestem, (2) do niego i tak nic
                                                    nie trafia.
                                                    ;-(((
                                • madziara290883 Re: jestem z kims, ale... 08.12.08, 15:11
                                  albo petereczek nalezy do tej bardziej pechowej grupy ludzi.
                                  ma pecha i tyle.
                                  • petereczek Re: jestem z kims, ale... 08.12.08, 15:20
                                    faceci powyżej 180 nigdy tego nie zrozumieją, co to jest nasty raz usłyszeć "do
                                    obcasów mi nie pasujesz" albo po raz piąty po kilku tygodniach/miesiącach
                                    znajomości usłyszeć "zostańmy przyjaciółmi" zamiast "chodźmy do łóżka"
                                    bo jak sie nie ma 170 to sie nie zrozumie co to jest widzieć w każdym prawie
                                    ogłoszeniu "wysokiego" " przynajmniej 180" "powyżej 176" "około 185"
    • igor609 [...] 08.12.08, 19:59
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka