trzeciachwila 03.12.08, 01:01 mam partnera jednak czasami nachodza mnie chwile kiedy potrzeboje odskoczni od tego. od jego klamstw... potrzeboje przyjaciela z ktorym moglabym nawet posunac sie nieco dalej... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
petereczek Re: jestem z kims, ale... 03.12.08, 08:29 to po cholere z nim jesteś jak mnie to wkurza jak kobieta narzeka na faceta , że kłamie, ale go nie zmieni na takiego co by nie kłamał Odpowiedz Link Zgłoś
rumunska_ksiezniczka Re: jestem z kims, ale... 03.12.08, 09:23 w wielu kwestiach się z tobą nie zgadzam pieter, ale w tej owszem. popieram!!! Odpowiedz Link Zgłoś
menka2061 Re: jestem z kims, ale... 03.12.08, 09:36 to od niego odejdz po co żyć w kłamstwie, nie marnuj jego czasu i swojego. znajdz kogoś z kim będziesz szczęśliwa i jemu też pozwól byc szczęśliwych , choćby z kimś innym. Odpowiedz Link Zgłoś
anulkas86 Re: jestem z kims, ale... 03.12.08, 09:43 Pewnie dlatego, że nie chce być sama. Boi się że nie znajdzie nikogo innego. A przecież lepszy wróbel w garści, niż gołąb na dachu... W moim wypadku dochodzi jeszcze presja otoczenie-"Przecież się kochacie", "szkoda takiego związku", "a dziecko?", "musicie się oboje postarać" itd.... Tylko że ja już wcale nie chce się starać. Akurat jestem w stanie zrozumieć tą sytuację. Odpowiedz Link Zgłoś
rumunska_ksiezniczka Re: jestem z kims, ale... 03.12.08, 11:07 zdanie "potrzeboje przyjaciela z ktorym moglabym nawet posunac sie nieco dalej... " sugeruje, że ta pani ma najwyraźniej ochotę na skok w bok - moim zdaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 03.12.08, 13:31 rumunska_ksiezniczka napisała: > zdanie "potrzeboje przyjaciela z ktorym moglabym nawet posunac sie nieco > dalej... " sugeruje, że ta pani ma najwyraźniej ochotę na skok w bok - moim zda > niem. No brawo Watsonie! :D Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: jestem z kims, ale... 03.12.08, 14:04 no chyba że szukająca przyjaciela w celu posunięcia jest w moim typie i chce zerwać z tym co kłamie :D Odpowiedz Link Zgłoś
rumunska_ksiezniczka Re: jestem z kims, ale... 03.12.08, 14:28 ale cię wzięło ;-) a myślałam, ze już kogoś sobie znalazłeś ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: jestem z kims, ale... 03.12.08, 14:38 z kimś mam układ, który mi coraz mniej pasuje Odpowiedz Link Zgłoś
rumunska_ksiezniczka Re: jestem z kims, ale... 03.12.08, 14:44 nie dopytuję, nie dopytuję, ale skręcam się z ciekawości, co to za układ ;-) powodzenie mimo wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: jestem z kims, ale... 03.12.08, 15:11 seksualny, ale mnie nie zadowala taki rodzaj układu gdzie do kogoś nie czuje nic, ja ją kręcę fizycznie i tyle ale :( ona nie może brać tabletek a w gumie ja nie czuje przyjemności i mnie seks w gumie męczy i nie sprawia radości bo sie nic poprostu nie czuje, ale z braku laku póki co wole to niż nic... umówiliśmy sie że bez angażowania, ale jak ktoś dzwoni 2 razy dziennie do mnie, chyba za jakiś czas kończyć taki układ musze by nie skrzywdzić :/ ale z drugiej strony jak nikt nie chce sie umawiać, to lepiej spać z kimś kogo sie nie kocha i mieć ciało do tulenia i pieszczot niż znów przeżywać samotność i brak kogoś :( bo po za nią żadna inna nie chce sie umawiać :( przeżywałem 1.5 roku i nie zamierzam być sam choćby 1 dzień więcej, nawet jeśli to sie opiera tylko na sexie i spaniu razem, bo bliskość fizyczna jest najważniejszą rzeczą w życiu, acz bez uczuć niestety jest nędzna :( chce ładną, szczupłą, co może brać tabletki, lubi na wszelkie sposoby seks a nie tylko klasycznie i żeby lubiła spacery i leżenie obok tuląc sie i pieszcząc i przynajmniej rocka i góry zamiast dyskoteki :) pare razy w życiu spotkałem niestety takie co mówiły, że 69 to zboczenie a za anal sie nie będzie zbawionym, hehehe 666 a co tym bardziej np. wytrysk na buzie... każdy z moich kumpli ma takie panny co nigdy nic nie żałują, inaczej by z nimi nie byli :] a i one to lubią :] kumple chodzą zadowoleni z życia a ja przeklinam każdy dzień :( a w necie same zakonnice cholera :( z taką co to lubi sie baaaaaaaaaaardzo chętnie "zaprzyjaźnie" już od dziś ale z zaangażowaniem emocjonalnym obu stron :) 1.5 roku na taką czekam :( ale te ładne nigdy mi nie odpisały, nigdy :/ :( ;( Odpowiedz Link Zgłoś
maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 03.12.08, 14:55 petereczek napisał: > no chyba że szukająca przyjaciela w celu posunięcia jest w moim typie i chce > zerwać z tym co kłamie :D Nie to zebym chcial Cie stary rozczarowac, ale z postu jasno wynika ze panna (PANNA?) nie ma zamiaru zrywac z w/w osobnikiem a jedynie znalezc sobie "przyjaciela" (ostatnio bardzo poprawne politycznie slowo), malo tego nie zdziwilbym sie gdyby podobny anons zamiescila rowniez na innych forach... ;-) ...cholera, czemu prawda musi w wiekszosci przypadkow brzmiec tak brutalnie...? ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: jestem z kims, ale... 03.12.08, 15:12 no właśnie... a dla mnie przyjaźń to łączność duchowa co WYKLUCZA łączność fizyczną jak sie ze sobą gada i podobne poglądy i pomaga i lubi sie psychicznie i czuje łączność duchową - to jest PRZYJAŹŃ jak śpi i seksi - to jest SEKS jak oba powyżej - to jest ZWIĄZEK/MIŁOŚĆ Odpowiedz Link Zgłoś
rumunska_ksiezniczka Re: jestem z kims, ale... 03.12.08, 15:51 no proszę, jak ładnie napisane ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 03.12.08, 17:16 a nie uwazasz ze gdy zaistnieje owa lacznosc duchowa czyli owa PRZYJAZN to po jakims czasie jedna ze stron moze poczuc sie bardziej zaangazowana i moze zechciec czegos wiecej? Dobrze jesli obie osoby poczuja taka potrzebe, bo wtedy mozemy mowic o ZWIAZKU/MILOSCI. Ale co w przypadku, kiedy taki (Przyjacielski? :/) uklad jest niesymetryczny? Mam wrazenie ze Twoj obecny uklad, o ktorym piszesz to jakas przerysowana (bo z seksem) wersja tej niesymetrycznej "przyjazni" Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: jestem z kims, ale... 07.12.08, 00:18 takie niesymetryczne układy zawsze miałem ja chciałem bliskości, one przyjaźni :( nigdy w życiu nie miałem związku z obustronną miłością, zawsze ja kochałem kogoś a ona mnie lubiła albo udawałem że wogóle lubie by mieć pierwszy seks, niestety z pasztetem, bo inaczej bym do dziś był prawiczkiem :( i tak 3.5 roku sie męczyłem i mam dość układu z kimś na kogo przestaje mieć ochote patrzeć, bo teraz mam znów taki układ, z braku laku, bo jest ciało do przytulenia :( bo mnie rzadna nie chce :( to musze udawać by mieć jakiekolwiek ciało ... :/ Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: jestem z kims, ale... 07.12.08, 00:19 i niedobrze mi sie robi jak dostaje od niej sms albo jak dzwoni mi albo jak pisze bo mi sie nie podoba, ale co zrobić jak przez prawie 2 lata nikt mnie nie chce inny :( Odpowiedz Link Zgłoś
maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 08.12.08, 12:05 > ...albo udawałem że wogóle lubie by mieć pierwszy seks, niestety z pasztetem, bo inaczej bym do dziś był prawiczkiem :( i tak 3.5 roku sie męczyłem > i mam dość układu z kimś na kogo przestaje mieć ochote patrzeć, bo teraz mam znów taki układ, z braku laku, bo jest ciało do przytulenia :( > bo mnie rzadna nie chce :( > to musze udawać by mieć jakiekolwiek ciało ... :/ Uffffff... Dales czadu! :D Nie moja to wina ze w taki target celujesz... ;) A tak na serio - to po lekturze kilku Twoich postow dopatruje sie u Ciebie pewnych podstawowych bledow: 1. Staraj sie poznawac osoby o ciekawszej nieco (summa summarum jest to rzecz indywidualnego gustu a faceci w wiekszosci sa wzrokowcami) fizycznosci oraz o otwartym umysle i dosyc szerokich horyzontach... Wyjdzie cos wiecej ze znajomosci? - to nie bedziesz mial odruchu wymiotnego w sytuacjach intymnych a i bedzie z kim pogadac w wolnej chwili czy tez skorzystac wspolnie z roznorodnych rozrywek intelektualnych kino, teatr, koncert etc... Jesli znajomosc nie pojdzie dalej to i tak zawsze jest o czym pogadac z taka osoba a i pokazac sie na miescie w towarzystwie pieknej kobiety jest milo! :) Nie traktuj kazdej nowopoznanej kobiety jako potencjalnej kandydatki na zone czy chocby nawet kochanke... Bo ona to wyczuje i ucieknie szybciej niz sie pojawila przy okazji przypinajac Ci latke psychopatycznego desperata! 2. Byc moze Twoj problem polega na tym iz traktujesz kobiety zbyt przedmiotowo. A to przeciez takie samo jak my stworzenie boze... NIE KAZDA bedzie chciala isc z Toba do lozka, ale WIEKSZOSC (jesli ja umiejetnie do tego zachecisz :) ) z przyjemnoscia spotka sie na niezobowiazujacej kawie czy tez wybierze sie do kina :) Wbrew pozorom - mozliwosci jest wieeeeele! Powinienes wykazywac sie inwencja i inicjatywa! Kobiety wysoko sobie cenia te dwie cechy u plci przeciwnej! :) A jesli traktujesz kobiete li i jedynie przez pryzmat "ciala" no to sorry, ale nie tedy droga - co zycie dobitnie aczkolwiek brutalnie w pelnej krasie Ci wlasnie okazuje... 3. Nieco wiecej wiary w siebie! Hmmm... fizycznosc... Nie jest najwazniejsza! To pierwsze 5 minut decyduje o dalszych losach znajomosci - dlatego sugeruje popracowac nad sztuka autoprezentacji - WARTO! :) I wcale nie musisz byc Mister of the World! Jesli masz ciekawe wnetrze NA PEWNO mozesz liczyc na wiele milych i sympatycznych znajomosci o pelnej gamie roznorodnych poziomow zazylosci (szanowne kolezanki forumowiczki poprzyjcie mnie! :) ) 4. Jesli szukasz jedynie "ciala" byle jakiego, byleby tylko przezyc jakies upojne chwile to nie dziw sie pozniej ze trafiaja Ci sie brzydkie, grube i kostropate... tudziez jakies desperatki, ktore rowniez szukaja JAKICHKOLWIEK wrazen i doznan - nie tedy droga, bo jak sam dostrzegasz rosnie tylko Twoja frustracja. Nie rozwiazujesz w ten sposob problemu a jedynie go nakrecasz. Sam sie zastanow tak na spokojnie: Masz dobre w zwiazku z tym samopoczucie? :/ 5. Co to k...wa jest!!!???!!! Facet to ma byc FACET a nie miekka faja! Kobieta oczekuje od Ciebie sily (niekoniecznie fizycznej) jesli tego nie otrzyma to niestety... :/ <rozklada rece> Jak aktualnie jestes w dolku to sobie odpusc jakakolwiek rozmowe niz mialbys takiej kolezance/przyjaciolce na dzien dobry wylewac swoje zale. Uwierz mi kazdy bedzie spieprzal w podskokach od takiego goscia! Staraj sie zainteresowac swoja rozmowczynie ciekawa rozmowa, dobrze jesli blysniesz przy okazji poczuciem humoru tak na luzie i spontanicznie. W mysl zasady: kobieta rozbawiona to kobieta zdobyta! :) I PAMIETAJ!!! NAJWIECEJ w Twoim zyciu zalezy WYLACZNIE od Ciebie. To jakie sygnaly wyslesz otoczeniu z gory determinuje feedback, ktory otrzymasz w zamian! Siegaj wyzej - wiecej bedzie Ci dane! I tak na koniec przytocze ponownie zdanie z poczatku tego posta: "Nie moja to wina ze w taki target celujesz... ;)" Wez sie czlowieku ogarnij nieco! Zycze owocnych przemyslen i oczywiscie sukcesow (cokolwiek by to nie znaczylo) :) Odpowiedz Link Zgłoś
rumunska_ksiezniczka Re: jestem z kims, ale... 08.12.08, 12:42 oj do petereczka to nie trafi raczej. już wiele osób pisało mu, żeby się ogarnął. zobaczysz, że w następnym poście napisze to, co w setkach poprzednich ;-P Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: jestem z kims, ale... 08.12.08, 14:09 rady na temat pierwszych 5 minut spotkania... najpierw musi do tego dojść a nie ... cudem 1 randka na pare miesięcy one nawet na pierwszy mail nie odpowiadają Odpowiedz Link Zgłoś
maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 08.12.08, 14:51 petereczek napisał: > ...one nawet na pierwszy mail nie odpowiadają No! to najlepszy dowod na to ze nalezaloby jednak popracowac nieco nad autoprezentacja i "podciagnac sie" w anonsowaniu. Skoro nie odpowiadaja i w zwiazku z tym sila rzeczy nie dochodzi nawet do spotkania - gdzie (dopiero wtedy) Twoj wyglad jest wystawiony na bezposrednia ocene to cos nie gra albo z ustawieniami Twojej skrzynki pocztowej albo z tzw. "gadana" (Pierwsza z mozliwosci odrzucamy). Zainteresowanie odbiorcy, tudziez wprowadzenie elementu zaskoczenia/zaintrygowania swoja osoba - to sa detale nad ktorymi powinienes popracowac. Skoncentruj sie na tym aspekcie zawierania znajomosci a nie doszukuj sie problemu tam gdzie go prawdopodobnie nie ma... Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: jestem z kims, ale... 08.12.08, 15:08 już kiedyś pisałem, jak dałem wzrost 185 miałem kupe propozycji na kawe, ja mam 170 nie odpisują bo uznają za zaniskiego nawet te co mają 160 podrywając przez net robiłem sobie statystyki, zakładałem fałszywe profile by wybadać preferencje poprostu 170 cm facet odstrasza tak samo jak kobieta otyła czy z dzieckiem wiem bo wystarczyło zmienić wzrost na fałszywy by usłyszeć że idziemy na kawe Odpowiedz Link Zgłoś
maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 08.12.08, 15:24 Normalnie witki opadaja... :( Przeczytaj prosze UWAZNIE jeszcze raz moj poprzedni post! Jesli NIE DOCHODZI do spotkania to znaczy ni mniej ni wiecej jak to ze nie zaprezentowales sie na tyle dobrze aby osoba po drugiej stronie poczula chec osobistego zapoznania sie z Toba! Wzrost bedzie dopiero na kolejnym etapie! Swoja droga to znam kilku facetow ktorzy nie maja nawet Twoich 170 cm a bryluja w towarzystwie skuteczniej niz wysocy (synonim przystojni?) mezczyzni. Jak myslisz? DLACZEGO tak sie dzieje??? Masz moze na to swoja teorie? Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: jestem z kims, ale... 08.12.08, 15:29 nie dochodzi do odpisania na moją zaczepkę, 99% wiadomości jakie piszę na zasadzie "cześć, podoba mi sie Twój profil, może popiszemy" ląduje w koszu :( a jak dałem 185 to same do mnie pisały i na kawe zapraszały !!! Odpowiedz Link Zgłoś
maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 08.12.08, 15:39 Zatem jak wyjasnisz powodzenie ktorym ciesza sie faceci o wzroscie nawet ponizej 170 cm??? Aby rozwiac domysly dotyczace materialnych pobudek dodam tylko ze sa to zwykli, przecietnie sytuowani goscie. Po raz drugi zadaje wiec pytanie: Jaka masz na to teorie? Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 00:15 > Po raz drugi zadaje wiec pytanie: Jaka masz na to teorie? mam w domu taką książkę, nazywa sie sztuka retoryki dla prawników czy jakoś tak, jest tam powiedziane "jak nie radzisz sobie z odpowiedzią na niwygodne pytanie, to zbywaj kogoś zadając następne pytanie" tak robisz to ja sie zapytałem czemu: z profilu 170 cm zaczepione > 300 dziewczyn, odpowiedzi może kilka z profilu 185 nie trzeba było dużo zaczepiać, 17 propozycji pójścia na kawe po 1 mailu, łącznie zaczepione max 40 osób, a naście umówień na kawe , oraz kilka co mnie same zaczepiło TO SĄ FAKTY z faktami sie nie dyskutuje, to one mówią jak jest a ty je zbywasz pytaniem zgodnie z tą maxymą z tej książki ja podaje fakty statystyczne pomijam efekty nie pisania wzrostu w profilu, jak sie miło pisało, mniej więcej przed randką, po 2 tygodniach mail i GG pada pytanie "a ile masz wzrostu" "aaa nie to cześć, papa, powodzenia życze" albo jak nie pytały dochodzi do randki, dziewczyna patrzy, "eee myślałam że jesteś wyższy" < takie randki przeżyłem 3 w ciągu ostatniego roku i sie zakończyły stwierdzeniem że jestem za niski TO SĄ FAKTY Odpowiedz Link Zgłoś
maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 09:05 > mam w domu taką książkę, nazywa sie sztuka retoryki dla prawników czy jakoś tak > , jest tam powiedziane "jak nie radzisz sobie z odpowiedzią na niwygodne pytanie" Fajnie ze masz w domu taka madra ksiazke... I byc moze jest nawet tak jak mowisz... Nie znam sie na prawniczej nomenklaturze. Chcialem natomiast zebys sie rzeczowo odniosl do nastepujacych kwestii: 1. Czy nie uwazasz, ze piszac ciekawy, zaskakujacy, niebanalny, etc... anons gdziekolwiek go umieszczasz wywierasz lepsze wrazenie niz umieszczajac kilka pospolitych, wyswiechtanych zwrotow okraszonych do tego zalem i smutkiem, ktorym bijesz po oczach czytelnika na odleglosc... Moze tym bardziej skoro na punkcie wzrostu masz jakis kompleks to powinienes popracowac nad atrakcyjnoscia wypowiedzi i starac sie maksymalnie zainteresowac rozmowce? 2. Co takiego maja inni faceci o wzroscie okolo 170 cm cieszacy sie powodzeniem (bo chyba nie zaprzeczysz ze tacy sa) czego Tobie brakuje? A Twoich argumentow dotyczacych odpowiedzi z jakimi sie spotkales a dotyczacych TWOJEGO wzrostu dotycza TYLKO Ciebie i TYLKO do Ciebie byly kierowane. Nie mozesz zatem uogolniac swojego doswiadczenia na cala populacje. Bo chyba sam czujesz jak wykoslawiasz w ten sposob obraz rzeczywistosc. Rzeczywistosc to jest ogol, to cos co nas otacza, to sa fakty a nie to co mysli i czuje jednostka. Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 09:39 > Fajnie ze masz w domu taka madra ksiazke... > I byc moze jest nawet tak jak mowisz... > Nie znam sie na prawniczej nomenklaturze. miałem na myśli ignorowanie faktów a nie nomenklature - czyli słownictwo i określenia, a retoryka nie jest terminem ściśle kodeksowym > Chcialem natomiast zebys sie rzeczowo odniosl do nastepujacych > kwestii: > 1. Czy nie uwazasz, ze piszac ciekawy, zaskakujacy, niebanalny, > etc... anons gdziekolwiek go umieszczasz wywierasz lepsze wrazenie > niz umieszczajac kilka pospolitych, wyswiechtanych zwrotow > okraszonych do tego zalem i smutkiem, ktorym bijesz po oczach > czytelnika na odleglosc... Moze tym bardziej skoro na punkcie > wzrostu masz jakis kompleks to powinienes popracowac nad > atrakcyjnoscia wypowiedzi i starac sie maksymalnie zainteresowac > rozmowce? cokolwiek sie napisze dla nich sie liczy zdjęcie, wzrost, kasa, niezależnie co sie napisze, o powodzeniu decydują kwestie : "a jakie masz mieszkanie" "a jaki masz samochód" "a gdzie pracujesz i na jakim stanowisku" itp. ja nie mam kompleksu, to one odrzucają kogoś o tym wzroście, wystarczyło wpisać 15 cm więcej by one nagle same zaczepiały i proponowały kawe!!!! > 2. Co takiego maja inni faceci o wzroscie okolo 170 cm cieszacy sie > powodzeniem (bo chyba nie zaprzeczysz ze tacy sa) czego Tobie > brakuje? może bogatych rodziców i lubią pić ? ja mieszkam z chorą matką w kawalerce, ojciec przepił majątek i nie moge patrzeć nawet na osoby pijące piwo, do pubów, klubów nie chodze, wole las i przyrode > A Twoich argumentow dotyczacych odpowiedzi z jakimi sie spotkales a > dotyczacych TWOJEGO wzrostu dotycza TYLKO Ciebie i TYLKO do Ciebie > byly kierowane. Nie mozesz zatem uogolniac swojego doswiadczenia na > cala populacje. Bo chyba sam czujesz jak wykoslawiasz w ten sposob > obraz rzeczywistosc. Rzeczywistosc to jest ogol, to cos co nas > otacza, to sa fakty a nie to co mysli i czuje jednostka. moi koledzy co nie mają kasy i nie są wysocy też mają problemy ze znalezieniem fajnej panny, Jarek, Tomek, Damian... koledzy mający 165-170 mają totalne problemy, siedza po kilka lat sami ale oni nie uważają że rok samotności to tragedia życiowa dla mnie miesiąc bez tulenia i seksu to tragedia, oni wyrabiają 2 lata, ja na ich miejscu bym sie dawno zabił jakbym nie miał co przytulić w ciągu roku mam kolege 165 cm, jeszcze NIGDY nie miał dziewczyny, bo nie chciały z nim gadać, a koleś ma 26 lat Jarek ma uszkodzone oko w wypadku samochodowym, żadna fajna z nim sie nie chciała umówić, po za tymi pasztetami 80 kilo dopiero jak napisał ile ma kasy, to przeleciał 3 panny, ale on chciał poderwać "na serce", a musiał nowym Audi zaszpanować bo inaczej by se nie dotknął żadnej :( po za tym na tych randkach netowych faceci też sie wymieniają informacjami i ostrzegają przed oszustkami, bo są dziewczyny co np. chcą naciągać na kase, albo umawiają dla żartów, bo są psychiczne, są przypadki że panna umawia 2 gości dla zabawy w deszczu więc od innych też naście razy słyszałem podobne info jak moje dla większości kobiet sie liczy: bajer, kasa, wzrost ja nie mam żadnej z tych cech gdyby dla ładnych kobiet liczyła sie wierność, dobre serce, to przestępcy nie mieli by dziewczyn, utykający na jedną nogę 80 latek ze śliotokiem nie chodziłby z modelką po Arkadii, 150 kilowy śmierdzący koleś nie łaziłby z modelką ... kasa, bajer, wzrost, kasa... ile razy mnie panny pytały "a ile zarabiasz" to szkoda gadać :/ te w necie to jakiś podgatunek, albo brzydkie, albo blachary (bo wiem że one nie są reprezentatywne dla normalnych kobiet) ale ... gdzie domator, co nie pije może kogoś poznać ? TYLKO W NECIE :/ przecież nie będę podchodzić do ładnych lasek na przystanku "cześć, sama jesteś, szukasz se faceta? bo mi sie podobasz i bym chciał taką dziewczyne" Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 09:52 więc podsumowując , najważniejszy punkt brzmi: " wystarczyło wpisać 15 cm więcej by one nagle same zaczepiały i proponowały kawe!!!!" i wtedy bym miał panne i bym se mógł zmieniać jakby mi nie pasowała, a tak sie musze prosić o jakikolwiek spacer by z kobietą przebywać :( a niestety bardzo zniżyłem loty i wymagania, bardzo kiedyś chciałem 160-165 cm ok 50-52 kilo, czarne krótkie włosy, podobne gusta teraz już nie patrze na gusta i strone duchową niestety :( przestałem patrzeć co ona słucha, co ogląda, co czyta, byle w miare sie dało patrzeć na ciało :/ nawet z długowłosymi blondynkami sie zacząłem zadawać mimo że totalnie nie w moim guście, bo lubie inny typ :) ta co sypiam to katoliczka, kiedyś TYLKO z ateistkami gadałem i wogóle bym nie gadał z osobą co jej wiara i kościół mówi o seksie po ślubie a ona oszukuje własnego boga i śpi przed, to jak można szanować kogoś kto oszukuje własny kościół i własnego boga i kto se "wybiera" które przykazanie szanuje a które nie ??? dla mnie jak sie mówi że sie w coś wierzy to należy 100% bezwzględnie wykonywać, jak regulamin w armi , a nie "mój biskup mówi jedno, ja robie drugie" < taki ktoś u mnie nie zasługuje na szacunek, bo łamie zasady które podobno wyznaje, wiara ma być wiarą jak się ją deklaruje no ale z braku laku sypiam z blondynką i katoliczką co chodzi do kościoła i sex tylko w gumce :( ale już nie wyrabiam tego że te które ja bym chciał, nie chcą sie ze mną umawiać :/ Odpowiedz Link Zgłoś
maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 11:27 <...kiedyś TYLKO z ateistkami gadałem i wogóle bym nie > gadał z osobą co jej wiara i kościół mówi o seksie po ślubie a ona oszukuje > własnego boga i śpi przed, to jak można szanować kogoś kto oszukuje własny > kościół i własnego boga i kto se "wybiera" które przykazanie szanuje a które ni > e ??? > dla mnie jak sie mówi że sie w coś wierzy to należy 100% bezwzględnie wykonywać > , > jak regulamin w armi , a nie "mój biskup mówi jedno, ja robie drugie" < tak > i > ktoś u mnie nie zasługuje na szacunek, bo łamie zasady które podobno wyznaje, > wiara ma być wiarą jak się ją deklaruje No widzisz... w zyciu nie wszystko jest tylko czarne lub biale. Wystepuje do tego cala paleta szarosci. Zycie to nie armia (na szczescie :) ) Im wczesniej to zrozumiesz i oswoisz sie z ta mysla tym latwiej bedzie Ci sie zylo... Poza tym jakie masz moralne prawo do osadzania innych? Mozesz wyznawac w zyciu swoje zasady, tym niemniej wypada uszanowac postepowanie innych cociaz moze Ci sie to nie podobac! Ocena ludzi przestrzegajacych wyrywkowo dekalogu czy tez innych dowolnych regul zajmie sie TEN na gorze... Zloczynca i grzesznik znajdujacy sie na krzyzu obok Jezusa otrzymal obietnice: "jeszcze dzis bedziesz ze mna w raju" Zatem laska Pana moze (aczkolwiek nie musi) objac rowniez tych na ktorych tak wieszasz psy, bo wyrywkowo wybieraja sobie zasady... Nie nam to oceniac!!! > kiedyś chciałem 160-165 cm ok 50-52 kilo, czarne krótkie włosy, podobne gusta > teraz już nie patrze na gusta i strone duchową niestety :( > przestałem patrzeć co ona słucha, co ogląda, co czyta, byle w miare sie dało > patrzeć na ciało :/ > nawet z długowłosymi blondynkami sie zacząłem zadawać mimo że totalnie nie w > moim guście, bo lubie inny typ :) ... > no ale z braku laku sypiam z blondynką i katoliczką co chodzi do kościoła i sex > tylko w gumce :( No i widzisz - sam lamiesz swoje zasady a jesli inni to robia to sie czepiasz i czesto obrazasz w sposob ktory nijak nie uchodzi zdawaloby sie kulturalnemu czlowiekowi... Obnizasz wymagania, godzisz sie na bylejakosc to wlasnie ta BYLEJAKOSC dostajesz od zycia na codzien. Jak najbardziej tyczy sie to nie tylko uczuciowej sfery zycia - Tyle w temacie... Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 11:43 dlatego nie szanuje kogoś kto mówi o wierze i katolicyźmie a postępuje wbrew wierze i swemu bogu mam paru znajomych jehowych i ich szanuje, bo oni nie łamią swoich zasad a "czarnulka" to nie "zasady", zasady życiowe to co innego, ja moich zasad nie łamię, "czarnulka" to "gust" a gust i zasady to 2 różne rzeczy Odpowiedz Link Zgłoś
maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 12:00 Czlowieku! Jezeli tak prowadzisz dialog z potencjalna nowopoznana kobieta to ja sie nie dziwie ze one w koncu uciekaja... :( Zniechecasz je do siebie na wszelkie mozliwe sposoby - jak tylko mozesz. Chcialem ze szczerego serca tknac jakis promyczek nadzieji w Twoje frustrackie i zakompleksione zycie, zmusic Cie do refleksji (poprzez moje retoryczne pytania wlasnie ;) ), ale cos czuje ze niestety moje wysilki okazuja sie prozne... Nie wiem co mialbym Ci wiecej jeszcze napisac zebys wreszcie zaczal ZYC! Chyba jednak zyjemy w dwoch roznych swiatach... Tak czy inaczej szczescia zacze oraz zyczliwych ludzi wokol Ciebie. Niezly offtop wyszedl z naszej dyskusji! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
rumunska_ksiezniczka Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 12:21 a nie mówiłam? ;-PPP Odpowiedz Link Zgłoś
maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 12:33 rumunska_ksiezniczka napisała: > a nie mówiłam? ;-PPP No, mialas racje... ;-P To ja - w naiwnosci swojej nieskonczonej nie zauwazylem wczesniej watkow specjalnie tworzonych na potrzeby uzewnetrznienia sie forumowego kolegi i brnalem w takiego offtopa :/ Ech... widze ze nie ja pierwszy :) Odpowiedz Link Zgłoś
rumunska_ksiezniczka Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 14:05 ale mądre rzeczy piszesz i warto poczytać. nie tylko pieter czyta twoje wpisy, zapewniam ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 14:12 ale pisze ignorując rzeczywistość, nie wyimginowałem sobie 17 zaczepek po zmianie na 185 Odpowiedz Link Zgłoś
maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 15:26 petereczek napisał: > ale pisze ignorując rzeczywistość... Ale przynajmniej ladnie pisze... ;-P Jak powiedzial kiedys zdaje sie Bill Gates: Jesli nie potrafisz zrobic czegos dobrze, zrob tak zeby dobrze to wygladalo... ;-) PS. No i ja do cholery, moze i oderwany od rzeczywistosci jestem... moze tak... moze ja sie nie znam... ale czuje sie szczesliwym czlowiekiem czego i Tobie zycze!!! :-) Odpowiedz Link Zgłoś
rumunska_ksiezniczka Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 15:45 ty pieter po prostu jesteś zakompleksiony i tyle. a gorszy facet od takiego zakompleksionego, jest tylko zakompleksiony i wyposzczony jednocześnie. a że ty sobie od dawna nie możesz ulżyć, to chyba grozi ci katastrofa. nie widzę dla ciebie ratunku. Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 15:47 no czułbym sie szczęśliwy jakbym spał z tymi co je zaczepiałem fakt jest faktem - 170 - 5 odpowiedzi mailowych (głównie "nie jesteś w moim typie, życze powodzenia) na 300 zaczepek 185 - 13-14 propozycji spotkań na 40 zaczepek, 4-5 zaczepek bez mojej zaczepki, czyli ok. 17 propozycji wyjść na kawe to są fakty 15 cm więcej i bym leżał se z taką laską z jaką chce a nie myślał o śmierci widząc obściskującą sie pare, bo ja bym se chciał te panne obściskiwać co ten koleś jej ręke na pośladku kładzie, bo ja bym chciał by to moja ręka na jej dupie była i by ona mi loda robiła w domu :( Odpowiedz Link Zgłoś
maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 17:12 petereczek napisał: > no czułbym sie szczęśliwy jakbym spał z tymi co je zaczepiałem > Znaczy sie poziom szczescia uzalezniasz m.in. od: a) sypiania z tymi atrakcyjnymi, ktore zaczepiasz b) posiadania 15 cm wiecej wzrostu c) zasobnosci portfela/konta ??? Zakladajac ze bys to wszystko naraz nagle w jakis cudowny sposob dostal to obawiam sie ze i tak nie bylbys szczesliwy! To ze tak sie wlasnie czujesz siedzi gdzies gleboko w Tobie i tyle. I mysle, ze dopoki sam nie zmienisz tego nastawienia do siebie to cokolwiek by sie wydarzylo nie bedziesz widzial w tym wiekszego sensu. Bylbym nieszczery gdybym nie podkreslil, ze Twoje akcje niewatpliwie poszlyby wtedy w gore, tylko czy potrafilbys sie z Tego na dluzsza mete ucieszyc? Czy nie wynalazlbys sobie wtedy jakiejs nowej pozywki dla swoich kompleksow? Tego juz nie jestem taki pewien... Poza tym uwierz mi - sa w zyciu wazniejsze rzeczy niz sypianie z zaczepianymi kobietami! A i jeszcze jedno! Chyba nieco za duzo uzalasz sie nad soba. Malo tego nierzadko publicznie (taki emocjonalny ekshibicjonizm) i tluczesz w kolko wciaz te same androny. Wiesz dlaczego wspominane przez Ciebie bandziory i inne ciemne typy maja takie atrakcyjne, wierne i poddane kobiety? Bo oni SA facetami. Czuc od nich testosteron (nie mylic z brakiem codziennej higieny!). Sa prawdziwymi samcami! Fakt czasami bywaja to cholernie skomplikowane zwiazki, nie pozbawione brutalnosci i nieszczerosci (co akurat jest negatywna strona takiego zwiazku), ale jak sam zauwazasz wystepuja baaaardzo czesto nawet w Twoim najblizszym otoczeniu! A jak wiadomo w przyrodzie toczy sie nieustanna walka o przetrwanie gatunku wiec jak myslisz? Ktory samiec zostanie wybrany jako potencjalny reproduktor? Taki, ktory zadowoli sie "ochlapem" pozostawionym po uczcie lwa? Czy ow lew? Moze nie warto biernie siedziec i sie uzalac nad wszystkim co wydaje Ci sie niedobre, nieuczciwe, etc... tylko aktywnie siegnac po to co sie samcowi z krwi i kosci nalezy? Wiecej aktywnosci i pewnosci siebie a mniej mazgajstwa i daje glowe ze bedzie lepiej!!! :) >...bo ja bym se chciał te panne obściskiwać co ten > koleś jej ręke na pośladku kładzie, bo ja bym chciał by to moja ręka na jej > dupie była... No to dzialaj! dzialaj! :D a nie tylko CHCIEJ... Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 18:06 nienawidze gadania o samcach, matka mnie uczyła że facet ma być wrażliwy, czuły dobry, wierny i uczciwy i pomagać innym a nie cham jak mój ojciec kryminalista co siedział i moje dresy z okolicy których bym najchętniej .... bo kradną, oszukuja ja w życiu nawet w szkole nie ściągałem ani na czerwonym świetle nie przechodze !!! a oczywiście że szczęście to mieć ładną kobiete do spania , jedzenie , dach nad głową i nic więcej nie trzeba do życia Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 18:12 a ona powinna myśleć o kimś kto będzie dobry, miły, spokojny a nie o testosteronie jak myśli o testosteronie to jest suką zwykłą, jak suka co sie goni za psem bo ma cieczke a nie człowiekiem co myśli o tym kto nie zdradzi, nie oszuka, nie okłamie jak można lubić brutalność ? suki szmaty jebane Odpowiedz Link Zgłoś
rumunska_ksiezniczka Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 18:55 no ładnie się wypowiadasz o płci pięknej. dziękujemy za uznanie i epitety. Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: jestem z kims, ale... 09.12.08, 18:57 bo mnie już nerwy nie wyrabiają jak czytam że dres samiec lepszy od kogoś uczciwego i spokojnego kto by nigdy nie oszukał czy nie zdradził Odpowiedz Link Zgłoś
maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 10.12.08, 08:07 A gdzie ja napisalem, ze dres czy kryminalista jest lepszy? Dlaczego wypaczasz sens mojej wypowiedzi? Albo nie rozumiesz tego o czym pisze, albo nie dosc uwaznie czytasz te posty... :( Napisalem jedynie ze cieszy sie on powodzeniem (co zreszta sam dostrzegasz wokol) oraz opisalem mechanizm DLACZEGO tak sie dzieje! To jak okresliles kobiety, ktorym imponuje ktos taki swiadczy o braku szacunku do innych ludzi (kobiet, ktore Cie odrzucaja - w szczegolnosci!), ale nie bede sie nad tym rozwodzil, bo i tak wrzucasz je wszystkie do jednego wora... ;-P Poza tym silny facet (silny pod kazdym wzgledem, niekoniecznie fizycznie - co juz gdzies wczesniej pisalem) moze byc jednoczesnie wrazliwy. Wedlug mnie jedno nie wyklucza drugiego. Przykro mi jesli z autopsji znasz przypadki gdy bezmyslnie i tepo wykorzystywana sila (i to raczej ta fizyczna) polaczona z niewrazliwoscia bywa powodem destrukcji zwiazku/rodziny. Ale tak nie jest zawsze - i to chcialem Ci uzmyslowic moja wypowiedzia. Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: jestem z kims, ale... 10.12.08, 08:21 "Pozbądź się zasad ! ,,,przynajmniej większości ;) kobiety lubią drani ;)" a to dziś dostałem mailem po 2 tygodniach korespondencji od jednej mówisz o szacunku ? jak można szanować taką co takich lubi przez takiej wybór potem jej dzieci cierpią Odpowiedz Link Zgłoś
maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 10.12.08, 08:33 > mówisz o szacunku ? > jak można szanować taką co takich lubi > przez takiej wybór potem jej dzieci cierpią TAK!!! Mowie o SZACUNKU! No i ok! To jej indywidualny wybor! Jej sprawa! I ONA poniesie konsekwencje takiego wyboru! Czyzbys chcial ograniczac komus wolnosc narzucajac to jakie zasady ma wyznawac? Jak ma postepowac? etc...??? I dlaczego znowu probujesz oceniac? Kazdy jest kowalem wlasnego losu. Kazdy zyje po swojemu - jak chce, jak lubi i kazdy zostanie za swe czyny kiedys rozliczony... > "Pozbądź się zasad ! ,,,przynajmniej większości ;) kobiety lubią drani ;)" No pewnie!!! :) W druga strone tez to dziala ;) Faceci wola niegrzeczne i niepokorne partnerki od tych spokojnych i nudnych do wyrzygania... Bo o czym z taka mozna rozmawiac? O kolejnym kolokwium napisanym na 4 a nie na 5 - oj, tragedia... :> Co robic z taka? Tego sie boi, na to za slaba, jeszcze cos innego ja wprawia w zaklopotanie... :/ Troche ikry trzeba w zyciu... Albo mowiac dosadniej: WIECEJ JAJ!!! :D Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: jestem z kims, ale... 10.12.08, 09:22 > No pewnie!!! :) > W druga strone tez to dziala ;) Faceci wola niegrzeczne i niepokorne > partnerki od tych spokojnych i nudnych do wyrzygania... Bo o czym z > taka mozna rozmawiac? O kolejnym kolokwium napisanym na 4 a nie na > 5 - oj, tragedia... :> Co robic z taka? Tego sie boi, na to za > slaba, jeszcze cos innego ja wprawia w zaklopotanie... :/ Troche niegrzeczne ? ja lubie miłe i spokojne kobiety, byle w łóżku robiły "wszystko" a po za łóżkiem lubie osoby ciepłe i miłe i przyjacielskie i przylepne Odpowiedz Link Zgłoś
maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 10.12.08, 09:46 > niegrzeczne ? Mowiac niegrzeczne mialem mysli takie bez przegiec w zadna strone... ;) > ja lubie miłe i spokojne kobiety, byle w łóżku robiły "wszystko" a po za łóżkie > m > lubie osoby ciepłe i miłe i przyjacielskie i przylepne No to kilka postow wyzej pisales ze masz taka "przylepna" (dzwoni 2x na dzien etc...) Tylko Tobie cos dalej nie pasuje... :/ poza tym hmmm... chyba musisz sie pogodzic z losem i brac z dobrodziejstwem inwentarza czyli nie licz raczej na to ze spokojna i grzeczniutka "cnotka niewydymka" pokaze Ci pazury zarowno w normalnym codziennym zyciu jak i w lozku... Bo tak to niestety ...tylko w Erze ;) A kwestia pewnej odwagi i smialosci pomiedzy partnerami jest silnie uzalezniona od wzajemnego zaufania i zrozumienia swoich potrzeb a to wymaga czasu i zaangazowania. A skoro nie dajesz z siebie zbyt wiele zaangazowania w tym "ukladzie" to z jakiej racji tak wiele po nim sie spodziewasz...? :-P Odpowiedz Link Zgłoś
rumunska_ksiezniczka Re: jestem z kims, ale... 10.12.08, 12:18 maxlikaz napisał: > No pewnie!!! :) > W druga strone tez to dziala ;) Faceci wola niegrzeczne i niepokorne > partnerki od tych spokojnych i nudnych do wyrzygania... Bo o czym z > taka mozna rozmawiac? O kolejnym kolokwium napisanym na 4 a nie na > 5 - oj, tragedia... :> Co robic z taka? Tego sie boi, na to za > slaba, jeszcze cos innego ja wprawia w zaklopotanie... :/ Troche > ikry trzeba w zyciu... > Albo mowiac dosadniej: WIECEJ JAJ!!! :D dokładnie! popieram! racja! ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: jestem z kims, ale... 10.12.08, 14:05 no popierasz a potem co ? potem że sie cierpi przez kogoś, kiedyś przeczytałem jedną dziewczyne to mnie szlag trafił, napisała że lepiej rok płakać i być skrzywdzoną przez fascynującego drania niż przeżyć spokojnie całe życie z kimś z kim nie było jednej kłótni rzygać mi sie chce na takie co mają taką filozofię tak samo jak piszą że "prawdziwego mężczyzne" a marudzą że ktoś ma zarost i wybierają wypacykowanego metrosexa co wygląda jak pedał cały wydepilowany do cholery jak jest prawdziwy mężczyzna, to natura prawdziwemu dała i wąsy i brodę a nie wygląd modela gejowskiego Odpowiedz Link Zgłoś
maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 10.12.08, 14:33 petereczek napisał: > no popierasz a potem co ? > potem że sie cierpi przez kogoś, kiedyś przeczytałem jedną dziewczyne to mnie > szlag trafił, napisała że lepiej rok płakać i być skrzywdzoną przez > fascynującego drania niż przeżyć spokojnie całe życie z kimś z kim nie było > jednej kłótni > rzygać mi sie chce na takie co mają taką filozofię Teraz szybko myslimy, myslimy, myslimy.... ...I wyciagamy wnioski! Podajac powyzszy przyklad niejako niechcacy przyznales mi wlasnie racje! :D Osobiscie wole miec do czynienia z ludzmi wyrazistymi! Pomimo kosztow ktore sie pozniej za to ponosi... ;) Jest ciekawiej! >...niż przeżyć spokojnie całe życie z kimś z kim nie było > jednej kłótni Takie nudne i monotonne zycie znudziloby mi sie po jakims tygodniu najdalej, ale ok - kazdy zyje po swojemu i wcale Ci sie nie dziwie ze takie cos bardziej odpowiadaloby Tobie Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: jestem z kims, ale... 11.12.08, 08:36 > > no popierasz a potem co ? > > potem że sie cierpi przez kogoś, kiedyś przeczytałem jedną > dziewczyne to mnie > > szlag trafił, napisała że lepiej rok płakać i być skrzywdzoną przez > > fascynującego drania niż przeżyć spokojnie całe życie z kimś z kim > nie było > > jednej kłótni > > rzygać mi sie chce na takie co mają taką filozofię > > Teraz szybko myslimy, myslimy, myslimy.... > ...I wyciagamy wnioski! > Podajac powyzszy przyklad niejako niechcacy przyznales mi wlasnie > racje! :D > Osobiscie wole miec do czynienia z ludzmi wyrazistymi! Pomimo > kosztow ktore sie pozniej za to ponosi... ;) Jest ciekawiej! > >...niż przeżyć spokojnie całe życie z kimś z kim nie było > > jednej kłótni > > Takie nudne i monotonne zycie znudziloby mi sie po jakims tygodniu > najdalej, ale ok - kazdy zyje po swojemu i wcale Ci sie nie dziwie > ze takie cos bardziej odpowiadaloby Tobie chore, jak można lubić związek gdzie sa kłótnie, po chuj mi bycie z kimś z kim bym sie kłócił, nie przytakiwał, miał inne zdanie i poglądy :/ jak można chwalić kłótnie, to dla mnie chore, rozumiem dążenie do zgody, żeby było miło, spokojnie, a dla mnie to jest chore , jak można mieć takie poglądy, że lepiej przez kogoś płakać niż żyć w zgodzie to jakaś popieprzona odmiana syndromu sztokholmskiego, że sie oprawce chwali jak są kłótnie to ludzie nie powinni być ze sobą, tylko skoro sie z kimś kłóce to niech ta osoba idzie w czorty, a ja chce z kimś z kim będzie zgoda , sielanka, miło, sympatycznie Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: jestem z kims, ale... 11.12.08, 08:47 > >...niż przeżyć spokojnie całe życie z kimś z kim nie było > > jednej kłótni > > Takie nudne i monotonne zycie znudziloby mi sie po jakims tygodniu > najdalej, ale ok - kazdy zyje po swojemu i wcale Ci sie nie dziwie > ze takie cos bardziej odpowiadaloby Tobie po drugiej, trzeciej kłótni bym zaczął szukać nowej kobiety, skoro tej ja nie pasuje i są powody do kłótni to nie powinno być związku to chore że kobiety wybierają takich z którymi sie kłócą, ja zawsze stawiałem na spokój i zgodę Odpowiedz Link Zgłoś
maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 11.12.08, 09:26 >>"Pozbądź się zasad ! ,,,przynajmniej większości ;) kobiety lubią drani ;)" >>a to dziś dostałem mailem po 2 tygodniach korespondencji od jednej Tak napisala Ci "jedna" >> No pewnie!!! :) >> W druga strone tez to dziala ;) Faceci wola niegrzeczne i niepokorne >> partnerki od tych spokojnych i nudnych do wyrzygania... Bo o czym z >> taka mozna rozmawiac? O kolejnym kolokwium napisanym na 4 a nie na >> 5 - oj, tragedia... :> Co robic z taka? Tego sie boi, na to za >> slaba, jeszcze cos innego ja wprawia w zaklopotanie... :/ Troche >> ikry trzeba w zyciu... >> Albo mowiac dosadniej: WIECEJ JAJ!!! :D >> dokładnie! popieram! racja! >> ;-))) Tak widzi to nasza forumowa kolezanka >>kiedyś przeczytałem jedną dziewczyne to mnie >>szlag trafił, napisała że lepiej rok płakać i być skrzywdzoną przez >>fascynującego drania niż przeżyć spokojnie całe życie z kimś z kim nie było >>jednej kłótni A to Twoja prywatna obserwacja Tak lubisz operowac faktami - WIEC MASZ FAKTY! Podalem wyzej kila faktow (notabene dwa z trzech zostaly przytoczone przez Ciebie), to jak je zinterpretujesz? Kobiety - te atrakcyjne, te ktore wiedza o co chodzi w zyciu wola przewidywalnych nudziarzy czy jednak bardziej zaimponuje im facet, ktory jest w stanie codziennie zaskoczyc je czyms nowym...? Z kim kazdy kolejny dzien nie jest podobny do poprzedniego...? A klotnia - jesli jest przeprowadzona z zachowaniem podstawowych zasad kultury to koniec koncow moze sie przyczynic raczej do wzmocnienia wiezi. A jak przyjemnie jest sie pozniej pogodzic... Mmmmmm... ;) >>rzygać mi sie chce na takie co mają taką filozofię To Twoje slowo komentarza w tej sprawie i jak najbardziej (choc ja mam inne zdanie) nie odmawiam Ci do niego prawa: >>...ale ok - kazdy zyje po swojemu i wcale Ci sie nie dziwie ze takie cos (tu: spokojne i ulozone zycie) bardziej odpowiadaloby Tobie. Na koniec jedynie taka luzna rada ode mnie: Moze jednak sprobuj (przeciez nic nie ryzykujesz) byc nieco bardziej przebojowy, mniej melancholijny, bardziej nonszalancki ale nie arogancki, smialy ale nie chamski. To co pisze to sie wcale nie wyklucza! A przy okazji mozesz byc czarujacy :) A wtedy to normalnie zadna Ci sie nie oprze! Jak nie zadziala to z powrotem zaszyjesz sie w swojej skorupie: "Ja wiedzialem ze tak bedzie... :(" POWODZENIA!!! Odpowiedz Link Zgłoś
rumunska_ksiezniczka Re: jestem z kims, ale... 11.12.08, 09:40 maxlikaz napisał: A klotnia - jesli jest przeprowadzona z zachowaniem podstawowych zasad kultury to koniec koncow moze sie przyczynic raczej do wzmocnienia wiezi. A jak przyjemnie jest sie pozniej pogodzic... Mmmmmm... ;) znowu się zgadzam! właśnie sprzeczki i potyczki są motorem związku, sa nieuniknione, bo przecież związek tworzy para zupełnie obcych ludzi. nie ma sie co oszukiwać - sielanka to ułuda! ale cechą człowieka dojrzałego jest to, że o tym doskonale wie! Odpowiedz Link Zgłoś
maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 11.12.08, 09:46 > znowu się zgadzam! właśnie sprzeczki i potyczki są motorem związku, sa > nieuniknione, bo przecież związek tworzy para zupełnie obcych ludzi. nie ma sie > co oszukiwać - sielanka to ułuda! > ale cechą człowieka dojrzałego jest to, że o tym doskonale wie! Normalnie ksiezniczko napisalas to o czym myslalem piszac poprzedniego posta, ale jakos nie przelalem tego "na klawiature" Bardzo trafnie uzupelnilas. Dziekuje! :) Odpowiedz Link Zgłoś
rumunska_ksiezniczka Re: jestem z kims, ale... 11.12.08, 10:16 cała przyjemność po mojej stronie ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: jestem z kims, ale... 11.12.08, 12:13 nie rozumiem jak można lubić kłótnie, kłótnia to agresja co prowadzi do przemocy, gdy ktoś zaczyna krzyczeć to ma sie ochote tylko przywalić by nie było krzyku nie rozumiem jak można lubić kłótnie i różnice Odpowiedz Link Zgłoś
maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 11.12.08, 12:34 > nie rozumiem jak można lubić kłótnie, kłótnia to agresja co prowadzi do > przemocy, ... > nie rozumiem jak można lubić kłótnie i różnice Mozna lubic, mozna nie lubic ...a one i tak sa! (vide post ksiezniczki) TO SA FAKTY! I JUZ! :) Poza tym mialem tu na mysli konstruktywna (moze nawet bardziej ozywiona) dyskusje na argumenty a nie wyzwiska i szarpanie za wlosy! Wyczuwasz roznice...? Nie wierze ze NIGDY nie zdarzylo Ci sie z kimkolwiek poklocic... gdy ktoś zaczyna krzyczeć to ma sie ochote tylko przywalić by nie był > o > krzyku Och! :( Jakis Ty nietolerancyjny!!! Od razu tak do rekoczynow przechodzisz? A moze lepiej jak najszybciej wyjasnic sobie jednak pewne sprawy poki jeszcze mozliwe sa do zalatwienia w sposob godny doroslych i kulturalnych ludzi a nie wymachiwac zaraz reka?? Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: jestem z kims, ale... 11.12.08, 14:04 > Nie wierze ze NIGDY nie zdarzylo Ci sie z kimkolwiek poklocic... kłótnia w pracy na temat służbowy to co innego niż kłótnia w domu, gdy dom ma być "sielanką i ucieczką od świata wyścigu i rywalizacji" jakoś z ex specjalnie nie było kłótni przez prawie 3.5 roku związku, jak zaczęły sie kłótnie i problemy, skończył sie związek, bo nie mieliśmy ochoty sie żreć, albo miło albo niech 2 osoby żyją oddzielnie jak im coś nie pasuje w drugiej Odpowiedz Link Zgłoś
maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 11.12.08, 14:34 > jakoś z ex specjalnie nie było kłótni przez prawie 3.5 roku związku, jak zaczęł > y > sie kłótnie i problemy, skończył sie związek, bo nie mieliśmy ochoty sie żreć, > albo miło albo niech 2 osoby żyją oddzielnie jak im coś nie pasuje w drugiej I ja sie zupelnie temu nie dziwie! :) Jednoczesnie nie przeczy to wcale mojej teorii... ;) Skoro przez 3,5 roku nie bylo klotni to znaczy ni mniej ni wiecej jak to ze: a) tak naprawde nie mieliscie wspolnych spraw ktore moglibyscie wspolnie PRZEDYSKUTOWAC podczas bardziej lub mniej burzliwej wymiany zdan. Wiadomo! Dwie osoby - dwa zdania! Chyba zaczeliscie zyc nie ze soba a "obok siebie" b) Konstruktywna dyskusje zastepowaliscie "cichymi dniami" (czyli omijaliscie klotnie) przez co sytuacja Was przerosla, stala sie nie do zniesienia, bo zadne z Was nie bylo juz w stanie dluzej isc na ustepstwa i przemilczec czegos co juz od dluzszego czasu nie pasowalo a przez ten czas nawarstwilo sie do krytycznego poziomu... Wreszcie po 3,5 roku to wszystko peklo - zaczeliscie sie - jak piszesz - zrec. No i to byl wlasnie naturalny koniec tegoz zwiazku... Pewnie ze w takiej sytuacji lepiej bylo rozstac sie niz brnac w cos - do czego obijgu Wam nie bylo po drodze. Skoro nie potrafiliscie sobie wczesniej pewnych spraw wyjasnic... Po co sie wzajemnie dluzej unieszczesliwiac? Chyba ze bylo jeszcze inaczej...? ;-P Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: jestem z kims, ale... 11.12.08, 14:40 byo inaczej, cholera zaczęła zdradzać "bo tomek wysoki i ja sie przy nim czuję taka malutka, tomek ma samochód a ty nie, to z tomkiem mogę jeździć na wycieczki za miasto" Odpowiedz Link Zgłoś
maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 11.12.08, 14:59 Widocznie nie byla Ci pisana... ;-P Odpowiedz Link Zgłoś
maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 10.12.08, 08:47 > jak można szanować taką co takich lubi > przez takiej wybór potem jej dzieci cierpią Znajac mniej wiecej z Twoich relacji Twoja historie zapytam czy probujesz teraz takim tekstem dokopac wlasnej matce? czy jak? Bo nie rozumiem... :( Jak juz pisalem na innym watku "tam gdzie zaczyna sie uczucie tam konczy sie rozsadek..." Ja jednak uwazam ze Twoja matka chciala byc szczesliwa, chciala zalozyc szczesliwa rodzine, chciala zapewne abys i Ty mial zapewnione jakies minimum komfortu i szczescia... Ze los okazal sie mniej laskawy od takich poboznych zyczen... no coz... bywa... :( Za to TY masz szanse stworzyc zwiazek o jakim marzysz tylko do cholery wez sie nieco ogarnij i zacznij wyciagac wnioski z obserwacji swiata. Mylic sie jest ludzka rzecza, ale juz nie wyciagac wnioskow z bledow zakrawa na czysta glupote... Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: jestem z kims, ale... 10.12.08, 09:21 no i właśnie powinna być jakaś kontrola mózgu, a nie że najpierw wybierają drani, potem zostają w ciąży i same i potem nagle "szukają porządnych" one jak one, ale ich dzieci ponoszą konsekwencje tego jakby od razu wybierały porządnych to ich dzieci by nie były nieszczęśliwe a one wybierają żuli i maczo a potem zostają same, bo maczo i drań idzie ruchać kolejne laski jak mówisz że każdy ma wolną wole i wybór, to hitler też miał wolną wole mordować miliony i nie powinno sie go osądzać ? nie nienawidze stwierdzenia o wolnej woli Odpowiedz Link Zgłoś
maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 10.12.08, 09:56 petereczek napisał: > no i właśnie powinna być jakaś kontrola mózgu, a nie że najpierw wybierają > drani, potem zostają w ciąży i same i potem nagle "szukają porządnych" > one jak one, ale ich dzieci ponoszą konsekwencje tego > jakby od razu wybierały porządnych to ich dzieci by nie były nieszczęśliwe > a one wybierają żuli i maczo a potem zostają same, bo maczo i drań idzie ruchać > kolejne laski Pewnie ze byloby lepiej! (w Twoim pojmowaniu sprawiedliwosci i uczciwosci dziejowej) tylko wszystkie te zaleznosci nie sa az tak proste jakimi probujesz je widziec! Do tego jeszcze motylki fruwajace w brzuchu w wielu wypadkach skutecznie wylaczaja mozg... ;) > jak mówisz że każdy ma wolną wole i wybór, to hitler też miał wolną wole > mordować miliony i nie powinno sie go osądzać ? > nie Tu nieco za daleko pojechales w swoim rozumowaniu... ;) Mam na to pewna swoja teorie, ale ze wzgledu na fakt iz moglaby sie okazac zbyt kontrowersyjna nie bede jej tu wyglaszal. Dodam jedynie ze daleko mi do pogladow nacjonalistyczno- faszystowskich. > nienawidze stwierdzenia o wolnej woli Proponuje zatem wycieczke na Bialorus lub do Korei Polnocnej... tam nie bedziesz mogl tego nawet stwierdzac o zazywaniu nie wspominajac... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: jestem z kims, ale... 10.12.08, 11:02 Do tego jeszcze motylki > fruwajace w brzuchu w wielu wypadkach skutecznie wylaczaja mozg... ;) nie wiem czy na końcu powinno być :) czy raczej :( jeśli coś mózg wyłącza bo zawsze powinno sie myśleć "czy będzie dla mnie dobry za X lat" > Proponuje zatem wycieczke na Bialorus lub do Korei Polnocnej... > tam nie bedziesz mogl tego nawet stwierdzac o zazywaniu nie > wspominajac... ;) rodzine mam w białorusi, bo nie jestem 100% polakiem i bardzo sobie chwalą porządek, prawo silne i surowe i brak bezrobocia i socjal zaś wracając do szacunku, jak można mieć szacunek do kobiet co piszą np. "czułego i nieco brutalnego" "zimnego i ciepłego jednocześnie" "miłego i nieco szorstkiego" przecież te cechy sie wzajemnie wykluczają, albo albo baby są nielogiczne i okropne, mówią jedno, robią drugie, tylko ciało powoduje że sie chce kobiete, bo poza ciałem to sie nie da znieść kogoś kto mówi że można być ciepłym i zimnym, złym i dobrym jednocześnie, to sprzeczne z zasadami logiki Odpowiedz Link Zgłoś
maxlikaz Re: jestem z kims, ale... 10.12.08, 11:10 > rodzine mam w białorusi, bo nie jestem 100% polakiem i bardzo sobie chwalą > porządek, prawo silne i surowe i brak bezrobocia i socjal Byc moze zatem urodziles sie w niewlasciwym kraju w niewlasciwym czasie? Mam czasem wrazenie ze funkcjonujesz w jakiejs wyidealizowanej XIX-wiecznej wizji swiata... Ladne to wszystko i owszem, nieco bajkowe - przez co coraz mniej realne, ale swiat poszedl juz mocno do przodu - czy sie to komus podoba czy nie - Mamy XXI wiek! Odpowiedz Link Zgłoś
rumunska_ksiezniczka Re: jestem z kims, ale... 11.12.08, 14:14 czasem ktoś wynosi wzorce z domu rodzinnego tylko i myśli, że jeśli rodzice nie potrafili ze soba rozmawiać w sposób przyzwoity, dochodziło do krzyku i rękoczynów, to każda relacja damsko-meska tak wyglada. ale to juz są problemy, które rozwiazuje się u psychologa, a nie na forum. i ja nie będę tłumaczyć pieterowi takich rzeczy, bo (1)psychologiem nie jestem, (2) do niego i tak nic nie trafia. ;-((( Odpowiedz Link Zgłoś
madziara290883 Re: jestem z kims, ale... 08.12.08, 15:11 albo petereczek nalezy do tej bardziej pechowej grupy ludzi. ma pecha i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
petereczek Re: jestem z kims, ale... 08.12.08, 15:20 faceci powyżej 180 nigdy tego nie zrozumieją, co to jest nasty raz usłyszeć "do obcasów mi nie pasujesz" albo po raz piąty po kilku tygodniach/miesiącach znajomości usłyszeć "zostańmy przyjaciółmi" zamiast "chodźmy do łóżka" bo jak sie nie ma 170 to sie nie zrozumie co to jest widzieć w każdym prawie ogłoszeniu "wysokiego" " przynajmniej 180" "powyżej 176" "około 185" Odpowiedz Link Zgłoś
igor609 [...] 08.12.08, 19:59 Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś