goha66
22.07.09, 16:33
Koleżanka Szepa obiecała mi była, w zamian za załatwienie w niebie ładnej pogody na urlop, wino me ulubione, w ilości proporcjonalnej do własnego zadowolenia. Po przeszło dwóch tygodniach urlopowania (z jednym tylko dniem niepogodnym) przyznała, że zadowolona jest wielce i obiecała niezbyt dokładną ilość owego słodkiego trunku (niektórzy próbowali na bz-cie i smakowało)... czyli dużo.
Moje pytanie do szacownego grona: Ile to jest dużo (dobrego) wina ? :)