chiara76
02.01.04, 23:06
Może mało oryginalnie,w jednym z bardziej znanych pubów w Warszawie. Przez
znajomych. Było nam pisane spotkanie. Otóż nasi znajomi umówili się wcześniej
w tym pubie, między innym własnie mój przyszły Mąż, a ja z koleżanką miałyśmy
tam dojść po przedstawieniu w teatrze. Kiedy doszłyśmy okazało się, że
znajomi są, ale tak wyszło, że prawie wszyscy "sparowani". Ja byłam wtedy w
podłym nastroju, więc miałam zamiar wyjść niedługo, ale wtedy dosiadł się do
mnie ON i zaczęliśmy rozmawiać, wyszło na to,że ponieważ mieszkaliśmy w tej
samej dzielnicy, to chodzilismy do jednego LO, mimo, że on sporo wcześniej.
Powspominaliśmy stare szkolne czasy i...coś zaskoczyło.
Odwiózł mnie i koleżankę do domu i wymieniliśmy się telefonami. Dość szybko
zaczęliśmy się spotykać.
Ale, czemu mówię, że było nam pisane spotkanie? Otóż potem zgadaliśmy się, że
kiedy my z koleżanką byłyśmy w teatrze, to on dość długo czekał na tych
naszych znajomych, ale oni się mocno spóźnili, więc on wyszedł i jechał do
domu.
Na szczęście telefonia komórkowa uratowała sutuację, znajomi zadzwonili do
niego na komórkę i bardzo prosili, żeby wrócił! I wrócił.
To była jedyna szansa na nasze spotkanie, bo szybko potem w tej grupie miała
miejsce kłótnia i ludzie w tym składzie przestali się spotykać.