Dodaj do ulubionych

Solidarnosc w Realu Marki

IP: *.braun.de 26.02.03, 14:25
Natknalem sie na taki news:

W hipermarkecie real,- w podwarszawskich Markach
powstał związek zawodowy "Solidarność".
Pracownicy podwarszawskiego hipermarketu real,- w Markach utworzyli
Tymczasową Organizację Związkową NSZZ "Solidarność", którą zarejestrowali w
Zarządzie Regionu Mazowsze.
Wszystkich pracowników hipermarketu real,- w Markach, którzy chcieliby
zapisać się do związku lub otrzymać dodatkowe informacje, prosimy by
kontaktowali się z Danutą Marszałek pod numerem telefonu (022) 6701643, która
oranizuje zwiazek w firmie i reprezentuje członków związku przed pracodawcą.

zrodlo www.solidarnosc.org.pl/drz/

Mysle, ze to dobrze - zwiazki zawodowe jednak sa potrzebne, szczegolnie w
sytuacji ostrej nierownowagi miedzy sytuacja pracownika a pracodawcy (tak jak
to chyba ma miejsce w supermarketach). Teksty ultraliliberalow o ich
szkodliwym wplywie mnie nie przekonuja.
Obserwuj wątek
    • Gość: Irytek Re: Solidarnosc w Realu Marki IP: 195.94.206.* 27.02.03, 12:10
      Dziwię Ci się Rafale. Mocno!
      Po pierwsze : dlatego , że nie znając otoczki całego"zjawiska"-opiniujesz. A
      można byłoby sądzić że jesteś rozsądny. Zapewne wiesz o czym mówi
      przysłowie "Nie wszystko złoto co się świeci".
      Po drugie: Nie mając takiego jak Ty "stażu" netowego , i wiedzy o dobrym
      wychowaniu, odebrałem lekcję z czasów wyborów samorządowych.Dobrą lekcję!
      Mówiła o tym , że poglądy można mieć różne.I można być święcie przekonanym o
      ich słuszności.Ba!- wręcz próbować je wciskać na siłę innym.Ale gdzieś w
      połowie tego wszystkiego kończy się i dobry smak , i kultura i prawda.
      Pozostaje tylko chęć ślepego wciśnięcia kitu innym , po to by załatwić swój
      partykularny interesik.
      Mam do Ciebie Rafale prośbę. Jeżeli mnie znasz (choć odrobinę)to wiesz , jakie
      wartości i sposób myślenia sobą prezentuję.Przeprowadź próbę ekstrapolacji
      mojego sposobu postępowania na problem poruszony przez Ciebie w tym poscie i
      wątku. Myślę ,że dostrzeżesz zgrzyt w tym problemiku.A to , pomimo Twego
      stosunku do ultraliberałów,powinno dać Ci do myślenia.
      I nie "idzie" już o to , że jestem przeciwnikiem tej całej "Solidarności' w
      Realu (bo powody by być przeciwko - mam). Idzie o to , że w tej
      całej "Solidarności" nie ma miejsca dla ludzi..... Tam nie wiadomo o co "idzie".
      pzdr
      P.S.
      W dalszym ciągu mam padniętego Outlook-a.Gdyby nie to przesłałbym Ci bogatsze
      dossier tej organizacji na niwie reala(jest fascynująco gnilne!).Ale na razie ,
      niech Ci wystarczy opinia jednej z szeregowych pracownic (nie jest Ona
      odosobniona w swych odczuciach.Wręcz można to przyjąć jako postawę 90%
      pracowników)skierowana do jednego z agitatorów związkowych :"...spierdalaj i
      daj spokojnie pracować!"-i co Ty na to?
      • Gość: Raffix Re: Solidarnosc w Realu Marki IP: *.braun.de 27.02.03, 12:24
        Rzeczywiscie nie znam otoczki zjawiska - podzielilem sie jedynie informacja i
        skomentowalem, ze moim zdaniem w tego typu przedsiebiorstwach powinny istniec
        zwiazki zawodowe. Rzeczywiscie nie wiem, w jaki sposob Solidarnosc reprezentuje
        tam interesy pracownikow. Zareagowales dosc nerwowo, wiec na wszelki wypadek
        przepraszam :-)
        Co do meritum: wiem - z kilku niezaleznych zrodel - ze w tego typu biznesie
        (szczegolnie w wydaniu francuskim, wiec w Realu moze byc inaczej) pracodawca
        wykorzystuje fakt, ze zwykly personel nie musi byc bardzo wykwalifikowany, by
        wykonywac te prace - dzieki temu mozna bardzo latwo go wymieniac. Ta sytuacja
        stwarza oczywista nierownowage miedzy pracodawca i pracownikiem, ktora mozna
        wykorzystywac na wiele sposobow: np. zwolnic osobe, ktora zbyt czesto chodzi do
        toalety, albo co jakis czas smie chorowac, albo co gorsza ma dziecko, albo
        generalnie utrzymywac wysoka rotacje zatrudniajac tylko za male pieniadze na
        okresy probne i szybko zwalniajac. Oczywiscie pracownicy tez nie sa aniolami
        ale w tym rodzaju biznesu nierownowaga jest bardzo widoczna - takze uczciwy i
        dosc porzadny pracownik ma male szanse w przypadku, gdy pracodawca jest
        nieuczciwy. To bylo tlo do mojej refleksji, ze zwiazki zawodowe sa w takiej
        branzy potrzebne. A jak one dzialaja w wydaniu polskim, to juz zupelnie inna
        historia.

        Nie jest to zreszta tylko nasza specjalnosc - widzialem kiedys francuski
        reportaz o pracy w supermarketach. Powtarzam - mam nadzieje, ze w Realu jest
        inaczej.
        • Gość: Jan Re: Solidarnosc w Realu Marki IP: *.tele2.pl 27.02.03, 16:58
          Jestem działaczem związkowym "Solidarność"i tylko związkowcem (Przewodniczący
          Państwowej Instytucji Kultury), znam wiele problemów pracowniczych i
          pracodawcy. Pracodawca uczciwy jest zwolennikiem powstawania związków
          zawodowych na swoim terenie, gdyż wiele spraw pracowniczych za pracodawcę
          rozwiązują związkowcy.
          Nieuczciwy pracodawca - dorobkiewicz bez etyki moralnej zawsze chce ukryć
          machlojki i nie pozwoli aby prawo znaczyło jednakowo dla wszystkich.
          W krajach wysoko sytuowanych dorobek pracodawcy jest pokoleniowy w Polsce jest
          kilku miesięczny. Jest takie stare przysłowie pasujące do obecny wampirów -
          dorobkiewiczów " Co twoje to i moje , co moje to nie rusz". Mojego pracodawcę
          mogę pochwalić jest milczący ale sprawiedliwy i sam namówił pracowników do
          tworzenia związków dla ich dobra.
          • Gość: Irytek Re: Solidarnosc w Realu Marki IP: 195.94.206.* 27.02.03, 19:24
            Na początku do Raffixa-
            Faktycznie jest bardzo istotna , wręcz ogromna przepaść,w stosunkach pracodawca-
            pracownik porównując koncerny niemieckie i np.:francuskie.In plus , dla
            niemców. Wielokrotnie , z takich czy innych względów dowiadywałem się o warunki
            pracy (a konkretnie o stosunek zagranicznego pracodawcy do polskiego pracownika)
            w zachodnich koncernach. Aby nie generalizować - temat jak ocean! Godzien
            minimum pracy doktoranckiej.
            A wracając do głównego wątku.Tu nie mozna o niemcach nic złego powiedzieć.Są
            zdecydowanie mentalnością blisko nas - polaków. Czego o francuzach bym już nie
            powiedział (no, chyba że po bardzo dużym piwie!). Angole też niemców nie
            wyprzedzają. Co do firm USA - brak danych. Inne nacje , np.:Japonia , inny
            świat , chociaż nie tak odległy jak by na pierwszy rzut okiem się mogło
            wydawać.Są prawie europejscy.
            A sedno "mojej nerwowości" ... Kiedyś pojawił się na forum wątek w którym dawny
            działacz biadolił o tym ,że zdradzono ideały,kupczono Polską i polskimi....
            (duzo rzeczowników wtedy padło). Nie kumałem wtedy o co idzie.Teraz do końca
            też go nie rozumiem (takiego olśnienia związkowego nie doznałem !)ale to co
            widziałem i usłyszałem przy okazji próby założenia związku w realu - wystarczy
            mi z dużym zapasem do tego by na dzisiejszą "Solidarność" patrzeć z
            obrzydzeniem.
            Przypominam , że w 80-tych latach i ja należałem. Przeżyłem w ówczesnym moim
            zakładzie pracy strajki takie smakie i inne. Przezyłem ja i moja
            d...,nerki,żebra i plecy szturmy ZOMO i milicjantów.Wąchałem gaz i
            rozpieprzałem w drobiazgi milicyjne przyłbice .Wiem przeciwko czemu i za czym
            strajkowałem.Teraz takiej potrzeby nie widzę.I z takiej pozycji i perspektywy
            mogę oceniać.
            Do Jana ; Janie , nie neguję twierdzenia że zwiazki zawodowe są potrzebne. Ale
            stanowczo twierdzę ,że potrzeba ich występowania nie jest wszędzie jednakowa.
            Natomiast problem szukania ochronnego parasola związkowego przez miernoty i
            krzykaczy - jest Ci chyba znany ? A jeżeli nie........
            pzdr
            • Gość: Jan Re: Solidarnosc w Realu Marki IP: *.tele2.pl 27.02.03, 19:47
              Do Irytka
              Jest mni znana sytuacja pseudo związkowców, a takich jest dużo co nie oznacza
              negatywność potrzeby pracy samych związków zawodowych. W związkach zawodowych
              jest tak jak w przysłowiu o rodzonych braciach jeden jest księdzem drugi
              złodziejem i kto jest gorszy? I wśród księży są kapłani i księża, a wśród
              złodzieji są ci co mają honor i złodzieje co okradna własne dziecko.
              • Gość: Irytek Re: Solidarnosc w Realu Marki IP: 195.94.206.* 27.02.03, 23:06
                Gość portalu: Jan napisał(a):

                > Do Irytka
                > Jest mni znana sytuacja pseudo związkowców, a takich jest dużo co nie oznacza
                > negatywność potrzeby pracy samych związków zawodowych.
                Jak już wspomniałem , nie neguję tego -generalnie.Nie zgodzę się natomiast z
                twierdzeniem ,że wszędzie i zawsze związek będzie miał co robić i po co
                funkcjonować. W tym konkretnym wypadku , o którym rozmawiamy , sens istnienia
                związku zawarła w swej wypowiedzi (przytoczonej wcześniej)jedna z szeregowych
                pracownic firmy. A sam fakt tymczasowości związku, od półtora miesiąca (sic!),
                przy trzech członkach założycielach nijak przystaje do potrzeby funkcjonowania
                w markecie.
                W związkach zawodowych
                > jest tak jak w przysłowiu o rodzonych braciach jeden jest księdzem drugi
                > złodziejem i kto jest gorszy? I wśród księży są kapłani i księża, a wśród
                > złodzieji są ci co mają honor i złodzieje co okradna własne dziecko.
                No cóż , odniesienie niezbyt szczęśliwe i adekwatne. Nie mniej jednak widzę ,
                że zrozumieliśmy się całkowicie.A co do "złodziei".Bez względu czy z honorem
                czy bez-to dalej jest złodziej!
                Swego czasu , by koloryt wypowiedzi zachować, jeden z przedstawicieli
                tego "zawodu" taką oto prawdę życiową mi przedstawił opisując innego "kolegę po
                fachu "...jak się kto kur.... urodził to kanarkiem nie zdechnie".
                Ale taki to już ten świat !
                I tym optymistycznym akcentem .....
                pzdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka