Dodaj do ulubionych

dostałam przy kazdym porodzie oxy i byłam za to

19.02.10, 18:32
...wdzieczna, po co sie dłuzej męczyc skoro mozna szybciej urodzić, nacinanie
krocza tez ok jesli pomoze wyjsc dziecku.


witki mi opadaja ehhh
mnie sie juz wlasciwie dyskutowac nie chce z takim podejsciem, po powszechnym
ruszeniu przeciwko rutynowym nacieciom, kiedy sie pojawilo sporo swiadomych
swego ciala kobiet nastapil forumowy odwrot i masa kobiet opowiada sie i za
oksytocyna i za nacieciem, bo to fanaberie jakies i buntowanie dla zasady...

dobrze, ze jest to forum, odsylam tu rozne myslace i szukajace wiedzy dziewczyny
i za to wam dziekuje smile
Obserwuj wątek
    • eps Re: dostałam przy kazdym porodzie oxy i byłam za 19.02.10, 19:19
      mi to juz sie nawet takich postów czytac nie chce bo mi poziom cukru skacze.
      Ja raz poroniłam i chyba nie byłas na formu poronienia, no gorzej niż na CIPe
      tam jest smile
      ja rozumie ze mozna rozpaczac ale żeby jak juz sie zajdzie w ponowną ciąze od
      razu patalogię widzieć to szkoda słów. Szybko sie wypisałam z innych dziwnych
      forów bo mi na zdrowie szkodzą.
      Jedny miejsce gdzie sie dobrze czuje to tu.
      Czy naprawde tak mało kobiet jest "normalnych ".
      Z drugiej strony jak wejdzie tu taka nawiedzona to mysli że my porąbane.
      • hyris Re: dostałam przy kazdym porodzie oxy i byłam za 19.02.10, 19:33
        zaglądałam ostatnio na forum rówieśnicze "lutówki 2010" i jak
        poczytałam relacje z porodów, to mi się płakać chciało.... no ale
        dziewczyny zadowolone były bardzo
        jakoś do dobrego się człowiek szybko przyzwyczaja i potem sobie nie
        wyobraża, że może być inaczej...
        jutro spotykam się z bratową, która w połowie pierwszej ciąży jest -
        pewnie będzie okazja, żeby ją trochę uświadomić (choć cały zestaw
        materiałów fundacji Rodzić po.. już ode mnie dawno dostała)
    • nisiabu No właśnie. 19.02.10, 19:44
      Też nie mogę się temu nadziwić, że jest tak mało świadomych ludzi. I to się
      przejawia nie tylko w podejściu do porodów, ale i wielu innych aspektach życia.
      Choćby codzienne dbanie o zdrowie - ruch i dieta są bardzo pomocne, a jednak
      trudno to ludziom tak napawdę zrozumieć, że to jest kwestia życia i śmierci.
      Podobnie ogromne nadużywanie antybiotyków, leków przeciwbólowych oraz
      obniżających temperaturę. Ja zostałam wychowana bez antybiotyków, obniżania
      gorączki, umiem żyć z bólem, wiem, że środki przeciwbólowe tylko powodują
      zaćmienie umysłu i zatrucie (spróbowałam raz przy miesiączce). Jeśli mam
      temperaturę to cieszę się, że organizm walczy z chorobą i niedługo poczuję się
      lepiej, natomiast gorzej jest jeśli ciało nie ma na to siły.
      • donkaczka Re: No właśnie. 19.02.10, 19:56
        o to to
        mam podejscie jak Ty, malo tego, dzieci tak samo (nie)lecze - pozwalam
        goraczkowac, praktycznie nie podaje lekow przeciwbolowych - zdarzylo mi sie ze
        dwa razy przy wyjatkowo bolesnym nocnym zabkowaniu
        i do lekarza nie chadzam, wszystko leczy sie po domowemu - dostalam taka zjebke
        na forum rowiesniczym, ze uwazam sie za madrzejsza od lekarzy i jak ja moge
        wiedziec, ze to nic powaznego i nie latac z kazda infekcja, no jak? i jakims
        cudem mam trojke zlobkowo-przedszkolna, a choruja dwa razy do roku, antybiotykow
        nie znaja, u lekarza tylko na kontrolach bywamy

        zywieniowym oszolomem tez zostalam nie raz okrzyknieta, ale jak ludziom
        tlumaczyc, ze jestes tym co jesz, a serek danone parzy w reke i nie widze powodu
        dawac go "od czasu do czasu"


        ludzie zyja z pradem, przyjmuja co im podane jest, nie chce im sie szukac
        wlasnych sciezek, weryfikowac prawd objawionych, zycie spedzaja przed m jak
        milosc a swojemu wlasnemu nie poswiecaja za duzo czasu...


        wiecie, ja osobiscie znam jedna rownie jak ja swiadoma swego ciala i porodu
        dziewczyne
        reszta patrzy na mnie jak na ufo, a porod w domu nie wiem, czy jest objawem
        heroizmu czy szalenstwa, wole nie dopytywac ;P
        • gos85 Re: No właśnie. 19.02.10, 21:45
          Ja normalnie mam od razu skok ciśnienia jak czytam takie relacje..że oksytocyna jest super, że cc jest super bo to wynalazki poprawiające standard życia, postęp po prostu!! W domu to się rodziło w średniowieczu albo jak wojna była! i dlaczego nie wziąć znieczulenia skoro boli ten poród ? no do cholery..a najfajniej to na leżąco i niech jeszcze nogi mi pasami przywiążą..(tak jest w szpitalu bielańskim podobno!! surprised)

          kwestie karmienia dzieci danonkami są dla mnie niezrozumiałe i podobnie podnoszą mi cisnienie..

          natomiast nie wiem dlaczego przy bolesnym ząbkowaniu lepiej nie dawać leku przeciwbólowego. Donka napisz mi pliz. pytam serio, nie złośliwie czy zaczepnie. Po prostu mniej doświadczona jestemwink
          • donkaczka Re: No właśnie. 19.02.10, 21:51
            ale ja wlasnie przy bolesnym zabkowaniu, nocnym zreszta u nas zazwyczaj, dawalam
            przeciwbolowy syrop
            jakos goraczki moje dzieci znosza albo bezobjawowo niemal, albo przesypiaja, ale
            zabkowanie plus goraczka w nocy to u nas automatycznie brak snu, wtedy
            podawalam, synowi, bo u corki ladnie sie goraczka zbijala mokrymi skarpetkami i
            zasypiala od razu
          • nisiabu Re: No właśnie. 19.02.10, 22:14
            Ja jeszcze nic nie podawałam dziecku leków (raz do diagnozy mnie namówiono -
            ok). Na ząbkowanie nie podawałam przeciwbólowych, może u nas nie było aż takie
            straszne? - nie wiem. Płacz był, pierwszy ząbek wyszedł dosłownie na moich
            oczach w czasie spaceru, ale do głowy mi nie przyszło dawać przeciwbólowców,
            póki chodzi o znośną (dla obu stron) ilość płaczu. Może jestem mało wrażliwa,
            wydaje mi się, że też dzieci mają różną odporność na ból i u nas chyba
            nienajgorzej z tym jest.

            Raz mnie dentysta przekonał do znieczulenia (uzasadniając, że głęboka dziura), a
            potem cały dzień miałam szczękę jak nieswoją. To ja już wolę te 1/2h
            przecierpieć, zwłaszcza, że i tak miło nie jest. Może przesadzam, ale nawet
            najboleśniejsze wydarzenie w moim życiu (infekcja oka - wcale nie poród)
            przeszłam bez znieczuleń.
            • donkaczka Re: No właśnie. 19.02.10, 22:29
              no nie, jak sie dzieciak meczy, placze i spac nie moze, pojekuje jak sie
              zdrzemnie, to w imie zasad meczyc sie razem nie bedziemy, bo i ja nie spie
              wtedy, a w dzien jestem padaka
              z mojej trojki tylko syn tak zabkowal, dziewczyny w dzien dawaly czadu
              marudzeniem, srednia goraczkowala i to od tego spac nie mogla - piers plus mokre
              skarpetki zalatwialy sprawe
              z mlodym dopiero syrop z ibuprofenem w kwadrans go uspil

              co do dentysty, to ja znieczulenie biore, umieram na fotelu niestety
              wole rodzic niz zeba leczyc smile
    • edytadk Re: dostałam przy kazdym porodzie oxy i byłam za 19.02.10, 20:57
      Ja odetchnęłam, jak Was znalazłam... Tekstów w cytowanym stylu miałam i mam powyżej uszu i dopiero tutaj czuję się swobodnie. W kontekście dbania o zdrowie swoje czy mojego dziecka też już niejednokrotnie zostałam zmieszana z podłożem - no przecież medycyny nie kończyłam, więc jak śmię kwestionować opinię lekarza. A tematy typu "żywienie dziecka"? Heh, szkoda gadać:/. Ja z tych wyrodnych i nienormalnych matek, co to nie uznają bobofrutów, danonków, actimelków i innego "dobra" i właściwie gratuluję sobie, że rzadko mam okazję spotykać się z innymi mamami, bo tylko by mi ciśnienie rosło. Już wystarczy, że mi rośnie, jak widzę, co teściowa próbuje przemycić mojemu dziecku do zjedzenia.

      A wracając do tematów ciążowo-porodowych, to w rozmowach z rodziną czy znajomymi unikam ich, jak ognia... Nie mam zdrowia i ochoty prostować tych wszystkich bzdur i całe szczęście, że w mężu mam jakieś podstawowe wsparcie, jako że edukuję go na bieżącowink. Analogiczne posty na forach olewam ze stoickim spokojem - kijem Wisły nie zawrócisz...

      Apropos dyskutowania z opinią społeczno-lekarską, popełniłam dziś błąd, którego solennie obiecywałam sobie nie popełniać - wspomniałam mojej lekarce prowadzącej ciążę o planach porodu domowego. Spytała czy już wybrałam szpital i coś mnie podkusiło, żeby przekonać się o jej opinii w tej materii. O święta naiwności... Wysłuchałam z uśmiechem na twarzy dobrych 10 minut kazania o niebezpieczeństwach i ryzyku i jak to ona nie może mi na coś takiego pozwolić. Bo do końca życia sobie nie wybaczę, jak skrzywdzę własne dziecko. Bo nie żyjemy w Ciemnogrodzie, mamy XXI wiek i należy korzystać z możliwości - i tu uwaga, dosłowny cytat - "bezpiecznego, spokojnego i godnego rodzenia w... sąsiedztwie sali operacyjnej"! No cóż, z wyjątkiem ostatniego punktu, pozostałe świetnie charakteryzują sposób, w jaki planuję urodzić. A ja podziękuję szanownej pani doktor za prowadzenie mojej ciąży, bo zupełnie straciłam ochotę na kolejne wizyty tamże. Szczególnie, że jak na mój gust to trochę za wiele tych badań laboratoryjnych, tych usg, tych witaminek i innych specyfików przy ciąży, która - odpukać - książkowo dobija do połowy. Skoro i tak prywatnie płacę za ten cały interes, to nie zamierzam za ciężkie pieniądze fundować sobie skoków ciśnienia. Ja nie z tych, co tym bardziej czują się "dopieszczone" przez lekarza, im grubszy plik recept z wizyty wynoszą...
      • nisiabu prowadzenie ciąży naturalnie 19.02.10, 22:20
        Żywienie dziecka - taaaaak, ja też nie podaję żadnych popularnych gotowców. Od
        początku jemy tylko domowe jedzenie.

        A jeśli chodzi o prowadzenie ciąży, to rozmyślam na tym co jest tak naprawdę
        potrzebne, żeby właśnie nie przedobrzyć. Pierwszą ciążę straciłam - puste jajo,
        bardzo miły lekarz wyjaśnił mi, że to może być skutek infekcji, którą przeszłam
        na początku. W drugiej krwawienie 8tc i Duphaston. Nie wiem czy bez niego
        miałabym dziecko. Teraz jestem w 8/9tc, jeszcze u lekarza nie byłam i
        zastanawiam się jakie badania tak naprawdę chcę zrobić - tu gdzie mieszkam w tej
        chwili wszystko jest płane choćby częściowo i jest tendencja do nadgorliwośći.
    • kropkaa Re: dostałam przy kazdym porodzie oxy i byłam za 19.02.10, 23:14
      Wiecie co, z tymi lekami to jest trochę tak, że jak jest dobrze, to
      jest dobrze, ale jak coś się dzieje, to mięta raczej nie pomoże.
      Moje dziecko szczęśliwie do tej pory antybiotyków nie brało, syropu
      z paracetamolem 1,5 łyżeczki, niestety, zanim poczytałam o Eurespalu
      kilka łyżeczek dostała. Ale szczęśliwie ząbkowała bezboleśnie (raz
      się obudziła z płaczem, że boli, pomógł żel na dziąsła), jest
      zdrowa, gorączka prawie 40 st. ostatnio dała się zbić okładami -
      Kasiaimichael, patent z okładem na trzustkę jest genialny!!!
      Ja też raczej z tych zdrowych, ale... Bez żelaza w tabletkach
      skończyłabym chyba na poziomie HGB 7, szprycując się sokiem z
      pokrzywy pewnie już bym była po cc z powodu cukrzycy ciążowej,
      wierząc w naturalne metody pozbywania się zgagi wypiłabym litry
      mleka i zjadła kilogramy migdałów tyjąc 10 kilo - pomagało, owszem,
      mniej więcej na 5, max. 10 minut. Po łyżce Maaloxu przechodzi prawie
      natychmiast i znika na dłuuugo.
      Nie wspominając o wszelkich infekcjach dowcipnych, które w czasie
      ciąży przyplątują się wyjątkowo łatwo i często. Nie mam pojęcia czym
      by to można było leczyć. A uciążliwe są jak diabli.
      Bobofruty uwielbiam, słoiczki z owocami Gerbera też - nawet dziś
      sobie jeden wciągnęłamwink I choć wyciskam kilogramami grejfruty i
      pomarańcze (pierwsza wyciskarka się zepsuła, druga w naprawie...) to
      te soki wcale takie zdrowe nie są - niszczą szkliwo zębów i nie
      każdy żołądek wytrzyma takie stężenie kwasów na dłuższą metę. Nawet
      objadanie się jabłkami w dużych ilościach przez 1,5 m-ca (tak, tyle
      wystarczy) może spowodować, że zęby się staną nadwrażliwe, bo
      szkliwo będzie osłabione - sama doświadczyłam pracując na farmie
      zrywając jabłka, które były naszym głównym pożywieniem.
      Ta ciąża wiele mi pokazała - że nie wszystko jest czarne albo białe
      przede wszystkim...
      • donkaczka Re: dostałam przy kazdym porodzie oxy i byłam za 19.02.10, 23:47
        kropkaa, zadne przegiecie nie jest dobre, tylko ze ja obserwuje dokladnie w
        druga strone
        jak dziecko ma 37,5 to od razu zbijac
        cokolwiek sie dzieje, to zanim sie dobrze objawy wykluja biegiem do przychodni
        antybiotyk na zapas
        kazda krotka to zaraz alergia i dieta dla matki/dziecko na mleko nutramigen itp
        - teraz na moim forum rowiesniczym gdzie dzieci dobily do roku 90% wyroslo z
        alergii... ciekawe ile naprawde ja mialo smile

        ja zyje w nieco innej rzeczywistosci, bo zalecenia ogolne sa zgodne z moim
        podejsciem - zaleca sie nie zbijanie ponizej 38-39 stopni, czekanie do 3 dni
        zanim sie do lekarza pojdzie z goraczka sama, antybiotyki tylko po wymazie sa
        przepisywane

        ale nie znaczy to ze lekarzy sie maniakalnie boje - corce robilam morfologie, bo
        nie podobala mi sie jej waga i wietrzylam klopoty z tarczyca, jak mlodemu jakas
        plamka na pupie szorstka sie zrobila, to masc z clotrimazolem wygrzebalam, a na
        zgage pilam genialny syrop smierdzacy anyzkiem, bo mnie nic nie pomagalo wink
        koszmar wszechczasow brrr
        nie lubie sztucznych witamin, przeziebienia traktuje duza iloscia wody,
        czosnkiem, inhalacjami itp ale co wymaga leczenia serio, to lecze


        z sokow pijamy zakwas z burakow tylko smile ale kazda dieta musi byc zrownowazona,
        nawet woda w nadmiarze szkodzi smile
      • nisiabu Re: dostałam przy kazdym porodzie oxy i byłam za 20.02.10, 00:02
        No jasne, że czasem nie ma rady i trzeba coś wziąć, no i trzeba być czujnym,
        żeby nie przeoczyć kiedy iść do lekarza.

        Ale mi żelazo w tabletkach nic nie pomogło, dopiero zakwas z buraków oraz
        koktajl z pietruszki i cytryny wg Fundacji Rodzić po Ludzku (zmiksować pęczek
        pietruszki + cytryna nie do końca obrana czyli razem z tym białym + trochę
        posłodzić). Na infekcje w ciąży który przyniosłam z basenu też niestety leki od
        ginki mi nic nie pomogły - po króciutkiej poprawie, tragiczny powrót.
        Przeczytałam w mojej encyklopedii naturalnego leczenia, że można wkładać czosnek
        na noc do pochwy i tak się wyleczyłam skutecznie.

        Migdały i mleko na zgagę to medycyna ludowa bym powiedzieła i akurat dość głupi
        sposób bo obie te rzeczy są ciężkostrawne, a zgaga to objaw zmęczenia układu
        pokarmowego. Raczej należy szukać przyczyny w niewłaściwej diecie: np.soki,
        mieszenie zbyt wielu rzeczy na raz, nadmiar jedzenia na jeden raz, za dużo
        ciężkostrawnego i niepogryzione. Moja siostra wyleczyła się dietą i ziołami z
        niezłego refluksu, już prawie do szpitala ją kładli.

        Oczywiście żywienie się jednostronnie (jak Twój przykład z jabłkami) jest
        niedobre. Wiadomo nie od dziś, że nie ma idealnej recepty na wszystko, jednego
        przepisu na zdrowie, nie przebijemy tego. To jest sztuka, która bierze pod uwagę
        mnóstwo czynników...

        • kropkaa Re: dostałam przy kazdym porodzie oxy i byłam za 20.02.10, 11:13
          Moja koleżanka kiedyś wyczytała, że na ból zęba pomaga przekrojony
          ząbek czosnku przyłożony do wewn. części nadgarstka. Tak zrobiła,
          obwiązała bandażem. Tak jej wypaliło skórę, że wyglądało, jakby się
          żelazkiem poparzyła - coś okropnego. Pieruńsko bolało, rzeczywiście,
          zęba już nie czuławink I tak się zastanawiam jak to jest w czosnkiem
          dopochwowo - czy nie wypali śluzówki? Domyślam się, że wkłada się w
          całości, ale wtedy to on działa?
          • monicus Re: dostałam przy kazdym porodzie oxy i byłam za 20.02.10, 12:21
            wyobrazilam sobie to w calosci smile
            jak liście wisza big_grin
          • nisiabu Re: dostałam przy kazdym porodzie oxy i byłam za 20.02.10, 19:09
            tak wkłada się w całości, a jeśli ktoś jest wrażliwy to można nawet zostawić
            ostatnią wartwę skórki. Można nawlec nitkę, żeby nie mieć problemu z wyjęciem.
            Ja używałam bez skórki i żadnych przykrości to nie spowodowało wink. Działa, ale
            delikatnie i powoli. Przepis był mniej więcej taki: kilka dni pod rząd używać
            potem mniejsze kilka dni nie używać i znów zastosować - całość kuracji chyba
            zalecali nawet do miesiąca. Nie pamiętam teraz jakie liczby to były (książka w
            obrocie pożyczona), ale mi wystarczało nawet nieco krócej.
          • edytadk Re: dostałam przy kazdym porodzie oxy i byłam za 20.02.10, 19:13
            Ja wkładałam przekrojony ząbek - coby "zwiększyć dawkę", okrawałam go z dwóch stronsmile, i tak na całą noc. Moja śluzówka nie protestowała, żadnego pieczenia nie odnotowałam. Inna sprawa, że grzybek też miał to w nosie i ostatecznie pomogły typowe globulki p-grzybiczne. Jeśli tylko paskudztwo ponownie się odezwie, dostanie czosnkiem od pierwszej chwili, może wtedy skuteczniej zadziała...

            BTW, ja nie jestem przeciwna środkom farmakologicznym tak z zasady, po prostu nie godzę się na przesadyzm w tej kwestii. Lekarza, który przy lekkim zaczerwienieniu gardła od razu dowala antybiotyk, dyskwalifikuję od razu. Witaminki ciążowe to oczywiście "grzech" lżejszego kalibru, ale skoro wszystko ok i nawet hemoglobinę mam wyjątkowo przyzwoitą, to po kiego grzyba? W poprzedniej ciąży lekarz szpikował mnie żelazem, a miałam gorsze wyniki, niż w tej... Reasumując, umiar we wszystkim jest chyba złotym środkiem.
      • iluzyt infekcje dowcipne 20.02.10, 11:42
        > Nie wspominając o wszelkich infekcjach dowcipnych, które w czasie
        > ciąży przyplątują się wyjątkowo łatwo i często. Nie mam pojęcia
        czym
        > by to można było leczyć. A uciążliwe są jak diabli.

        w ciązy nie bylam nigdy ale czesto przyplątują mi sie infekcje
        dowcipne ktore zazwyczaj zwalczam sokiem z żurawiny (doustniesmile). I
        biorę takie ziolowe tabletki ze stężoną zurawiną,, jedna dziennie -
        i mam wrazenie ze stalam sie jakos odporniejsza na te infekcje..
        Aaaa.. jeszcze bardzo pomaga mi taka ziolowa herbatka - Urosan. I
        jest git. Chociaz domyslam sie że moze w ciązy te infekcje
        przebiegają inaczej..
      • aajjaa Re: dostałam przy kazdym porodzie oxy i byłam za 03.03.10, 10:18
        Eurespal.. - wtrącę się z pytaniem - co na jego temat czytałaś negatywnego? Moje
        dziecko teraz go bierze na wysiekowe zapalenie ucha i zaniepokoiłam się sad
    • iluzyt Re: dostałam przy kazdym porodzie oxy i byłam za 20.02.10, 11:33
      dziewczyny, a znacie moze takie forum podobne swiatopoglądowo do
      naszego forum, ale poruszające wlasnie tematykę dzieciakową? Jeszcze
      dzieci nie mamy - ale że tak powiem nasze wyobrazenia o wychowaniu,
      zywieniu & leczeniu dziecka odbiegają od standardowych.. zresztą nie
      moze byc inaczej, moj facet to szef kuchni w pracy i w domu, jego
      pasją jest gotowanie i juz nie moze sie doczekac potomstwa, by bylo
      wiecej gęb do wyżywienia smile My nawet swoj domowy keczup mamy i
      domowe kostki rosolowe smile W kazdym razie oparcie mam tylko w nim, no
      i w Was. Nawet moja mama mnie beszta za moje poglądy.. i dlatego
      przestalam z nią rozmawiac na takie tematy.. smutne, prawda?
      • donkaczka Re: dostałam przy kazdym porodzie oxy i byłam za 20.02.10, 14:59
        wiesz co, jest koncepcja stworzenia takiego forum, nie na gazecie, od jakiegos
        roku dumamy z dziewczynami nad portalem dla rodzicow o takim profilu

        a daj przepis na domowy ketchup? kostek mi nie brak, szybkowary mi zycie
        ulatwiaja wystarczajaco, ale moze cos podrzucisz ciekawego wink
        • iluzyt Re: dostałam przy kazdym porodzie oxy i byłam za 20.02.10, 15:07
          jasne że dam, ale wieczorem, kiedy moj luby wroci z pracy smileTylko on
          jest w stanie rozczytac sie ze swoich notatek, jego zeszyt z
          przepisami to niczym ksiega z zakleciami, nic z tego nie rozumiem smile

          Jesli chodzi o portale - ostatnio stowrzylam cos takiego:
          www.linkpolska.com/ (skorzystalam z pomocy templatki co
          prawda - zawsze to szybciej i taniej dla zleceniodawcy). Zajmuje sie
          robieniem stron www i grafiką,, wiec jak cos to moge chetnie pomoc.

          Baaaardzo byloby fajnie gdyby byl taki alternatywny portal dla
          rodzicow, ja sama mam mnostow pytan i wątpliwosci (mimo że na razie
          bezdzietna jestemsmile)
          • donkaczka Re: dostałam przy kazdym porodzie oxy i byłam za 20.02.10, 15:41
            pomysly kraza wokol vbulletin smile tylko sie porozmnazalysmy i czas nam gdzie
            ucieka, a moderacja i pisanie zajmuje czas, sporo czasu
            a ze zapotrzebowanie jest, nie da sie ukryc

            musze pogadac z dziewczynami, moze czas zaczac dzialas faktycznie
            bede pamietac o twojej propozycji pomocy, tez mi takieo miejsca brakuje, w
            niemczech jest fajne forum rabeneltern, o wychowaniu, bio jedzeniu, chustach,
            porodach itp takie kompendium wiedzy dla pewnego profilu swiatopogladowego
            • marcy_83 Re: dostałam przy kazdym porodzie oxy i byłam za 20.02.10, 16:37
              A moze sobie tymczasowo jakis watek tu stworzymy żeby się można poglądami
              wymieniać - o ile nie będzie to zaśmiecanie forum?
              Co do danonków i innych 'wspaniałości' to zgadzam się w całej rozciągłości.
              Szkoda że moi rodzice się ze mną nie zgadzają, eh...
              A powiedzcie - jak wam dzieciaki niemożliwie kaszlą to nie chodzicie sprawdzić
              czy osłuchowo wszystko w porządku? U nas się młody nieźle trzymał chorobowo do
              końca grudnia a jak złapał wirusowe zapalenie krtani to już 2 miesiące się
              bujamy z uporczywym kaszlem. Syropy nie pomagaja, inhalacje nie pomagają - macie
              może jakieś patenty na taki kaszel? Osłuchowo wszystko oki - już kilka razy
              sprawdzaliśmy...Lekarz mówi że prawodpodobnie mu to nie przejdzie dopóki
              powietrze nie będzie wilgotniejsze, ale bez syropów jest masakra z tym kaszlem,
              a nie chcę go tak długo nimi faszerować...
              Powiem wam, że wbrew pozorom łatwo sobie pewne rzeczy dać wmówić, zwłaszcza w 1
              ciąży i kiedy lekarz mówi, że to 'dla dobra dziecka'. Ja się tak dałam przekonać
              do cc na zimno sad i przez dość długi czas uważałam, że to było dobre wyjście, bo
              wszystke porody sn o których słyszałam nic wspólnego z naturalnymi nie miały i
              były najeżone interwencjami...Możecie mi wierzyć lub nie, ale naprawdę nie
              zdawałam sobie sprawy, że można inaczej... Moje obie ciąże były po ivf i od
              początku były traktowane jako ciąże potencjalnie 'patologiczne', tylko drugim
              razem już byłam bardziej świadoma i miałam wyrobione zdanie na pewne kwestie...
              W kwestiach 'dzieciowych' cały czas się edukuję- przy pierwszym synku dość
              często bywaliśmy u lekarza bo miał niesamowite problemy brzuszkowe - a teraz z
              perspektywy myślę, że to jednak niedojrzałość układu pokarmowego była...A teraz
              przy drugim mądrzejsza jestem o te doświadczenia i cały czas ucze się na
              własnych błędach. I bardzo chętnie bym się od was nauczyła wielu rzeczy...
              • nisiabu kaszel. 20.02.10, 19:13
                U nas też czasem pojawia się kaszel - chodzimy sprawdzić jeśli brzmi
                niepokojąco. Poradziłam się naszej wegetariańskiej pediatry (Anna Romanowska) -
                dała nam specjalnie ułożoną mieszankę ziół wypytując uprzednio jak energiczne
                jest dziecko, jak śpi, co je itd. Pomogło. Doradziła też w sprawie diety - mamy
                tendencję do jedzenia zbyt wielu owoców.
                • donkaczka Re: kaszel. 20.02.10, 20:13
                  pediatry zazdroszcze, ciezko znalezc rozsadnego niestety

                  ja osluchiwac jezdzilam synka gdy mial 2 tygodnie - akurat zlapal katar od
                  siostr i u niego to bylo przykre, kaszlal, charczal wymiotowal i dlugo to
                  trwalo, podawalam mu homeopatie i co tydzien jezdzilam na osluchanie, zeby nie
                  przegapic czegos, za drugim razem dostalam antybiotyk z instrukcja - do
                  samodzielnej decyzji jesli jeszcze 2 doby bedzie kaszlal, na szczescie sie nie
                  przydal, choc z takim kurczakiem leki ja wieksze, niz gdy choruje wieksze dziecko

                  w innych przypadkach jakos mnie ten kaszel nie niepokoil, albo byl dlugi ale nie
                  agresywny, albo ostry ale katar mialy i po kilku dniach mijal
                  podejrzewam, ze podobne objawy mozna miec i przy powazniejszej chorobie, ale
                  wychodze z zalozenia, ze skoro sa z gruntu zdrowe, to potrafia same zawalczyc i
                  poki mnie intuicja nie pyknie, to nie chodze do lekarza

                  z pierwszym dzieckiem tez bylam w krzakach z powodu kolek, dieta, leki, moja
                  zalamka i nerwy, co mi skonczylo laktacje, masa durnych porad, ehh szkoda gadac
                  wrecz
                  na szczescie jakos w koncu ochlonelam i poszerzylam horyzonty, duzo sie w moich
                  pogladach i wiedzy zmienilo odkad mam dzieci
                  i to jest fajna strona macierzynstwa, ze czlowiek sie rozwija, zamiast sie
                  uwsteczniac, jak to popularnie twierdza ludzie smile
              • edytadk Re: dostałam przy kazdym porodzie oxy i byłam za 20.02.10, 19:19
                marcy_83 napisała:

                > W kwestiach 'dzieciowych' cały czas się edukuję- przy pierwszym synku dość
                > często bywaliśmy u lekarza bo miał niesamowite problemy brzuszkowe - a teraz z
                > perspektywy myślę, że to jednak niedojrzałość układu pokarmowego była...

                To samo przerobiłam z synkiem:/. Moja radykalna dieta, dziecko faszerowane
                debridatami, esputiconami/sab simplexami, priobiotykami... Zwykła niedojrzałość
                pokarmowa i jedynym lekiem było przeczekać. Ale ja z uwagą słuchałam lekarza,
                jadłam "nic" i wciskałam dziecku kolejne specyfiki stresując siebie i jego.

                W kwestii kaszlu niestety nie poradzę, u nas póki co zatrzymuje się na gardle i
                nie schodzi niżej, więc uporczywego i długotrwałego kaszlu nie przerabialiśmy.
                • annairam Re: dostałam przy kazdym porodzie oxy i byłam za 20.02.10, 22:27
                  Rzadko pisze ale odezwę się bo mnie ośmieliła ostatnia wypowiedź Donkaczki.
                  Coś w tym jest bardzo mądrego, że macierzyństwo nas rozwija. Kiedy wspominam
                  siebie z okresu "przed dziećmi" to wydaję się sobie okropnie nieświadoma siebie
                  samej; czego chce w życiu, co jest ważne a co ważniejsze, itd. Dość enigmatyczne
                  jest to poprzednie zdanie ale mam nadzieję, że rozumiecie o co chodzi wink. Bardzo
                  chciałam i cieszyłam się z pierwszej ciąży ale wiele rzeczy przegapiłam.
                  Przygotowywałam się ale bardzo dużo dawałam sobie wmawiać. Tak jak i przy
                  późniejszych problemach z karmieniem sad. Na szczęście czytałam, z czasem
                  słuchałam tylko tych mądrzejszych ludzi a na "głupoty" przestałam zwracać uwagę.
                  I jest mi w macierzyństwie coraz lepiej smile.

                  Znajomym w ciąży lub z małymi dziećmi staram się dać do myślenia w różnych
                  kwestiach. Przekonałam się, że z "uświadamianiem" chociażby w temacie porodu
                  jest baaaaardzo trudno. Ludzie nie chcą pewnych rzeczy usłyszeć, nie chcą podjąć
                  decyzji, nie chcą czuć się odpowiedzialni. Co mnie szokuje to fakt, że większość
                  kobiet woli słuchać krwawych historii niż o spokojnych, pięknych narodzinach.
                  Kiedy opowiada się o porodzie jako o cudownym przeżyciu to mówią, że to hormony
                  i na pewno było źle ale ty już nie pamiętasz lub nie wierzą. Za to im więcej
                  krwi, komplikacji, interwencji - tym lepiej. Tak jakby to było jakieś
                  osiągnięcie, że się kobieta wycierpiała... Mi samej trudno słuchać bądź czytać
                  podobne historie. Temat - konik to nacięcie. Kiedy słyszę, że to zapobiega tak
                  wielkim pęknięciom, okaleczeniom i jest taką ulga, to chce mi się wyć. Z chęcią
                  pokazałabym co poniektórym efekt tego "cudu" jaki mi pozostał na pamiątkę do
                  końca życia. Mimo 4,5 pół roku nadal bolesna i ciągnąca blizna aż na pośladku. W
                  głowie też ból został. Oczywiście większość nie wierzy, że drugie dziecko udało
                  się urodzić prawie bez obrażeń (3 szwy, niemal bezbolesne). Ehhhh...

                  Temat dzieci... - rzeka. Całą sobą chciałabym trafić w miejsce, gdzie mogłabym
                  porozmawiać z kimś kto nie wyśmieje naszych poglądów, na temat wychowania,
                  jedzenia, leczenia. Niestety teraz, w szczególności w dwóch ostatnich kwestiach
                  czuję, że jestem przez wielu znajomych odbierana jako... przynajmniej dziwna.
                  Już nie mówię, że nieodpowiedzialna (np. kwestia opóźniania szczepień...).
                  Stosowanie odpowiedniej diety, syropów czosnkowo - ziołowych, aromatoterapii,
                  itd. to śmieszne hobby, na które mogę sobie pozwolić ponieważ mam dzieci, które
                  prawie nie chorują. Mało kto powie, że udało mi się wyczuć moje maluchy, że dbam
                  o ich odporność, że staram się dobrze reagować na pierwsze objawy. Z drugiej
                  strony przecież i moi mają infekcje, chorują - zdarzało się również, że
                  poważnie. Były i antybiotyki potrzebne, i długie leczenie. Nie zawsze tez wiem
                  od razu co się dzieję i nie czuję się wszechwiedząca. Chce jednak wybierać dla
                  nich świadomie. Wiedzieć co się z nimi dokładnie dzieje, czym są i jak działają
                  leki, które lekarze im przypisują, dlaczego to robią, itd. Nie lubię za to
                  "faszerowania chemią" na zapas i przytakiwania komuś tylko dlatego, że skończył
                  studia medyczne. Bo on nie jest człowiekiem? Bo jest wszechwiedzący? Bzdury.

                  Rozpisałam się, może trochę nie na temat. Wybaczcie. Leżało mi to na sercu od
                  dłuższego czasu.
      • agatita82 Popieram inicjatywę nowego forum 21.02.10, 19:13
        Nie odzywam się tutaj często, ale czytam duuużo! Też bardzo bym
        chciała by zaistniało forum o którym wspominasz!
        Wsparcie ze strony ludzi świadomie idących przez życie byłoby dla
        mnie bardzo ważne smile
    • dagis.1 Re: dostałam przy kazdym porodzie oxy i byłam za 23.02.10, 13:40
      a mi bardzo przykro ze potraktowano mnie rutynowo przy pierwszym porodzie,
      przykro ze pomylono dawki oksy i moje dziecko malo nie udusilo sie od
      nienaturalnej sily jaka mialy skurcze, przykro mi ze nikt sie do tego nie
      przyznal a w zamian wpisano mi w wypisie nieprawde... i jestem zla za to ze
      przez chce szybszego wygonienia mnie z sali porodow rodzinnych mojej corce
      zafundowano roczna rehabilitacje

      jestem zas wdzieczna za szybkie cc ktore uratowalo moje dziecko przed uduszeniem
      - ale gdyby nie popelniono szeregu bledow urodzilabym sobie spoojnie bez tej pomocy

      drugi porod calkowicie mi zrekompensowal pierwszy. za co jestem wdziecza? ze
      dali mi swiety spokoj i pozwolili po prostu urodzic. bez ingerencji zbednej...
      • kaczkastrofa Re: dostałam przy kazdym porodzie oxy i byłam za 03.03.10, 11:06
        a ja daję czas naturze. szczególnie teraz w okresie chorobowym. Moje
        młodsze jest teraz podziębione i ma podwyższona temperaturę. Starsze
        ledwo co wyszło z choroby. Nie latam do lekarza jak wsciekła.
        Chociaż widzę te krzywe spojrzenia rodziny, że niby dziecko
        zaniedbuję. Mam fajnego pediatrę, ale nie czuję potrzeby
        konsultowania każdego kataru i temperatury u swoich dzieci. jakoś
        tak intuicyjnie czuję, że to jest dla moich dzieci lepsza opcja.
        Nawet jesli wychodzenie z choroby trwa wtedy 2razy dłużej. Jednak
        bardziej boję się narażenia ich na kontakt z chorymi w przychodni,
        niż tego , że dolega im cos poważnego.
        Ponadto odciągam szczepienia jak mogę i całkiem nieźle mi to
        wychodzi. Nie poddaję się presji lekarzy i rodziny co do szczepienia
        na meningo i pneumokoki. Leczę homeopatią, ale i klasycznymi lekami.
        Staram się nie dawać antybiotyków, no chyba, że jest juz to
        ewidentnie konieczne.
        myślę, że dla wielu osób jesteśmy wyrodnymi matkami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka