Dodaj do ulubionych

naciagacze

19.04.07, 15:46
Jestem swiezo zbulwersowana. Moze ktos z Was mial podbne doswiadczenia, jak
te, ktore tu opisze i moze wie, co zrobic z takimi naciagaczami?
Ostatnio bylam w Polsce. Mama jak zwykle przechowala dla mnie cala poczte.
Otwieram jeden list od znanego banku, ktory teraz poszerzyl swoja oferte o
fundusz emerytalny i czytam tekst: " Szanowna Pani. Serdecznie dziekujemy za
zaufanie, jakim obdarzyla nas Pani zawierajac umowe o czlonkowstwo w XXXX
Funduszu Emerytalnym..." I oslupialam. W Polsce nie mieszkam juz dwa lata,
tyle samo czasu nie pracuje. Rodzicow odwiedzilam w tym czasie 2 razy. Rodzice
mieszkaja na Mazurach, a oddzial funduszu, z ktorym ponoc zawarlam umowe
znajduje sie w Wa-wie, w ktorej od wyjazdu z Polski ani razu nie bylam.
Wrocilam wiec do domu i napisalam maila z prosba o wyjasnienie. I gosc pisze
mi, ze podpisalam z nimi umowe w grudniu ubieglego roku. Rozsmieszylo mnie to,
bo raz, ze wogole mnie w Polsce w grudniu nie bylo, dwa, ze dokladnie tego
dnia bylam obecna na zajeciach w Niemczech, co latwo jest sprawdzic, gdyz
kazdy podpisuje sie wlasnorecznie. Pisze wiec to temu gostkowi,a on na to, ze
jesli "utrzymuje", ze nie podpisalam tej umowy, moge napisac wyjasnienie do
tej firmy, ze umowy nigdy nie podpisalam. Na moja prosbe o kopie rzekomej
umowy z moim rzekomym podpisem zadnej odpowiedzi. Szczescie w calym tym
zamieszaniu jest tylko, ze umowa ze wzgledu na ZUS nie doszla do skutku, bo od
dwoch lat nie jestem ubezpieczona. Jednak gdybym wciaz mieszkala w Polsce i
pracowala, dzis odtracane pewnie bylyby mi skladki na cos, czego wogole nie
chcialam... Nie moge sie pozbierac.
Obserwuj wątek
    • katikot Re: naciagacze 19.04.07, 21:52
      Nie jesteś sama;-) Miałam podobną przygodę jakieś 5 lat temu, ktoś mnie zapisał do funduszu emerytalnego, złożyłam w owym funduszu reklamację, po ponad roku odezwała się do mnie prokuratura, spędziłam 1,5 godz. na komisariacie dostarczając materiału do badań grafologicznych, prawie rok później dostałam pismo, że sąd uznał, że to nie ja podpisałam umowę. Ciężko się przed takimi oszustami obronić:/
    • turzyca Re: naciagacze 20.04.07, 00:26
      Wieki temu zdawalam FCE, ktore w tamtym roku odbywalo sie w Polsce w dwoch
      terminach - we wtorek i sobote. Cala papierologie miala zalatwic szkola
      jezykowa, do ktorej chodzilam ("bo to trzeba jezdzic" "bo jak my skladamy, to na
      pewno bedzie w pasujacym terminie, bo najpierw bierze sie zgloszenia szkol, a
      potem indywidualne").
      Ktoregos pieknego dnia wyciagam ze skrzynki list, z ktorego wynika ze egzamin
      pisemny mam w sobote. A w srode wyjezdzalismy na wymiane do Niemiec! I termin
      byl znany od poczatku roku.
      Poszlam do British Council School i wyjasniam, ze dostalam zawiadomienie o
      sobotnim terminie egzaminu, ale ja wtedy nie moge zdawac, bo nie ma mnie w
      Polsce. Na to pani "Zmiana terminu egzaminu pisemnego jest niemozliwa, ale
      przeciez pani sama wybrala termin. My tylko przepisujemy zgloszenia, ktore
      dostajemy od szkol." I wyciaga liste nazwisk z mojej szkoly. A tam faktycznie
      moje nazwisko i podpis kolo niego. Tyle ze zupelnie niepodobny do mojego -
      jeszcze zeby ktos sie postaral choc troche! Mieli przeciez rachunki z moimi
      podpisami, ale to nie przypominalo w niczym mojego podpisu. Tyle ze imie i
      nazwisko sie zgadzaly. Pani byla na tyle mila, ze zrobila mi odbitki.
      Reszte sprawy zalatwial moj Tata (niepelnoletnia wtedy bylam), ale termin zostal
      zmieniony. Zdaje sie ze szkola musiala zaplacic rownowartosc egzaminu za
      przelozenie terminu. :)
      Ciekawe czy wyciagneli z tej sytuacji wnioski?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka