chani-nr1
02.11.05, 13:03
nie wiem jak Wy, ale ja zauważyłam, że z tym Chechłem, to faktycznie coś nie
tak - cały czas jest barwy rdzawej, "lekko" śmierdzi zgnilizną i jakimiś
octo-kwaśnymi rzeczami. Zauwazyłam, bo mieszkam - dosłownie nad Chechłem -
tylnia bramka od ogrodu jest metr od rzeki... Często tamtędy szłam na
spacer... Teraz aż strach wyjść, nie wspominając o braniu psa na spacer...
Dawniej - jak byłam mała - rodzice i dziadkowie często zabraniali mi/nam się
bawić nad rzeką, przy rzece, bo często była brudna i śmierdziało z niej (choć
moja Mama pamięta czasy, gdy można było w Chechle łowić raki!)...
Niejednokortnie - na wiosnę- podczas roztopów - Chechło wylewało zalewając
okoliczne łąki, ogrody nasze i sąsiadów...
Teraz niedawno - od strony Szpitalnej po Tamę, wyregulowali brzegi - to było
trochę ponad rok temu. Kamieniami brzegi wyłożyli, rzeka powoli sobie płynęła
w tym odnowieonym korycie, jakieś glony itp. wodno-rzeczne trawy zaczęły się
budzić do życia... Czasami sobie z moim psiakiem chodziłam po kamieniach na
Chechle (mam nawet zdjęcia z "taplania się")... Ostatnio było to gdzieś w
maju... Teraz rzeka jest rdzawo-żółta, mętna, brudna, śmierdzi... nawet mój
pies trzyma się z dala od ogrodzenia...
W "Przełomie" trąbią o zagrożeniu ekologicznym spowodowanym wypuszczaniem do
Chechła ścieków ze zbiornika w "Górce".. dotychczas nikt nie pomyślał, że na
szczęście mamy jesień i ze zbiornika nad "Tamą" nie spuszczają wody... Gdyby
to była wiosna i roztopy - hektary ziemi: łąk i ogrdów zostałyby zalane...
Wtedy dopiero byłyby straty! I nikt z urzędasów - tak jak teraz - nie
przyznałby się do winy, że czegoś nie dopatrzył.
Moim zdaniem - urzędnicy odpowiedzialni za katastrofę ekologiczną "Chechło"
powinni zostaz zwolnieni z pracy w trybie natychmiastowym, a w najlżejszym
przyapdku - tak jak przęsmiewano się w ubiegłotygodniowym "Przełomie" -
"powinni brodzić w Chechle" - najlepiej rano, w południe i w nocy. Może to by
ich czegoś nauczyło...
pozdrawiam