Dodaj do ulubionych

mój problem

13.03.07, 20:41
Jestem przewrażliwiona jak cholera. Wojtek kaszlnie, kichnie, zrobi kupę nie
taką jak trzeba = moje załamanie. Zaraz wynajduję mu różne choróbska, a
internet jest w tym nieoceniony. Teraz znalazłam u niego objawy candidy i
chyba zwolnienie wezmę, bo głupiej kupy nie mam jak do laboratorium zawieźć.

Ale najgorsze jest niejedzeniesad((
Po prostu brakuje mi cierpliwości jak przez półtorej godziny konsumuje
kanapkę, a i tak jej do końca nie zje. Moje weekendy to wieczne odwracanie
uwagi: jedzie fiat uno jaki ma dzidziuś - i smyk kawałek do gęby, i
zaklinanie żeby nie wypluł. Co to za ptaszek usiadł na balkonie? - i powtórka
z rozrywki. Posiłki, jakie moje dwuletnie chudziątko zjadło przy stole można
policzyć na palcach jednej ręki.
Dziś nie wytrzymałam i dwa razy go walnęłam, raz w dupę raz w głowęsad
Ryczałam razem z nim i teraz też łzy mi lecą.

Mam nadzieję, że nie będę mieć drugiego dziecka, bo nie zniosę drugi raz tego.

To mój post z innego forum, z niedzieli. Wczoraj lepiej z jedzeniem, dziś po
całym dniu szaleńst na dworze nie był głodny. Zjadł pół kanapki z szynką,
przez jakieś pół godziny. Niedawno zasnął, może jeszcze mleko wypije (bo
nadal pije w nocy)

Macie podobne problemy? I czy to kiedyś się skończy?
Obserwuj wątek
    • omamamia1 Re: mój problem 14.03.07, 15:00
      Dla pocieszenia napiszę,że u mnie niepokój o dzieci był od zawsze,napewno
      pogłębiła to choroba córki(urodziła sie z wadą serca i była operowana) ale i
      swiadomość zagrożeń wynikająca z wykonywanego zawodu,mimo bardzo spokojnej
      specjalizacji(okulistyka).Zauważyłam też,że u mnie niepokój rósł
      proporcjonalnie z przyswajaną wiedzą,a jeśli ktoś przy okazji ma tendencję do
      czarnowidztwa i ma depresję lękową to już jeden krok do katastrofy.
    • opuncjafigowa Re: mój problem 14.03.07, 15:30
      Agnes...dobrze ciĘ rozumiemwink I z tymi chorobami i z tym niejedzeniem, ale
      wiem, ze gdy nerwy puszczają lepiej odkręcic się na pięcie i wyjść, odetchnąć,
      odsapnąć...uspokoić się bo inaczej nie będzie efektu porządanego a wręcz
      przeciwnie. Ale dobrze Cię rozumiem, ta złość, bezsilność...Na
      pocieszenie...jeśli dziecko dobrze się rozwija, ma dobre wyniki badać i ogólnie
      nie widzisz nic niepokojącego, to hmmmm...pewnie minie. Dziecko sie nie
      zagłodzi...co trudno jest pojąćwink nam-matkom niejadków.

      Ps. A fakt...internet to świetne źródło informacji, ale przyznam się, ze byłam
      spokojniejsza gdy go nie było, dzięki temu spokojnie przetrwałam 2 lata życia
      mojego dziecka, bez wyszukiwania chorób, bez wertowania stron o
      chorobach...ehhh...
      Mam nadzieję, ze lektura tego forum i osoby tu bywające będa dla ciebie podporą
      i podniosą na duchuwink
      pOZDRAWIAM
      • lizbetka Re: mój problem 14.03.07, 21:32
        Tez się boję i martwię zwłaszcza że mała chorowita jest bardzo .
        Ale zawsze starałam się by tego nie odczuwała - pozwalam na bieganie na bosaka
        po trawie , kąpanie się w zimnym jeziorze , jedzenie przez cały rok lodów ,
        picie zimnych napojów z lodówki , nie noszenie czapki itd .
        A z jedzeniem to u nas jest tak że od dobrego roku sobie zwyczajnie odpuściłam
        . je ile chce , więc zazwyczaj je niewiele smile.Dzisiaj zjadła pulpeta z zupy i
        wypiła wieczorem soczek . I to wszystko .
        Nie krzyczę , nie biję , nie ganiam z łyzką , nie namawiam , nie wciskam .
        Wychodzę z założenia ze widocznie moja córka taka jest .
        Co nie zmienia faktu ze raz na jakiś czas sprawdzam jej stan zdrowia ,szukam
        nowego specjalisty oraz ze mała jest pod opieką gastrologa i endokrynologa .

        Ale kiedys miałam takie momenty jak Ty - kiedy krzyczałam na małą i dawałam
        klapsy bo nie potrafiłam pojąc dlaczego moje dziecko po całym dniu biegania nie
        chce nawet czekolady o innym jedzeniu nie wspominając smile
        Trzymaj sie , cierpliwości zyczę
    • asia889 Re: mój problem 16.03.07, 15:17
      Agnes, koniecznie odpuść! Męczysz siebie i dziecko. Wyobraź sobie, że Ty jesz kanapkę przez godzinę. Smakuje? Wyobraź sobie, że oglądasz ciekawy program, a tu ktoś wkłada Ci jedzenie do buzi na które nie masz ochoty...
      Dzieci w wieku 2-3 lata jedzą bardzo niewiele. Trzeba to przeczekać i zaufać dziecku. Ono się nie zagłodzi, zje tyle ile potrzebje. Absolutnie nie wolno zmuszać do jedzenia, bo wtedy dziecko tylko znienawidzi jedzenie.
      Nie martw się, jeszcze przyjdzie czas, że będzie otwierać sobie lodówkę i czyścić półki, a Ty nie będziesz nadążała z zakupami.
      • fiola1 Re: mój problem 17.03.07, 18:48
        Mialam podobnie z córką byla okropnym niejadkiem,wszyscy musieli ja zabawiać
        aby zjadla lyzeczkę,plakalam,krzyczalam i nie przynioslo to efektu.Potem
        odpuscilam.Dzis ma 5,5 roku i je bardzo duzo mimo,ze jest chuda(16kg).Syn je az
        za duzo a tez chudzina,staram sie nie martwic ale proste to nie jest.
    • neomia Re: mój problem 27.03.07, 22:31
      Zmuszanie do jedzenia nic nie pomoże... Byłam typowym niejadkiem . Jak jadłam
      to długo, a na samą myśl o jedzeniu wymiotowałam. I żyję, do kościstych się nie
      zaliczam.
      moje dzieci też nie zjadają wiele. synek jak zje zadużo + z apetytem =
      zwrócenie treści. Ale widząc jedzenie bużka mu się uśmiecha. A córunia niby
      mało wolno zje, a lepiej wygląda niz brat.
      Mamy stałe pory posiłków, stram się by nie podjadali, daję im czas na
      zjedzenie, zachęcam do próbowania nowych potraw i nie zmuszam. Wiem, że
      krzykiem, groźbami nic się nie zdziała.
      Również chodzę podkurzona, chciałabym, aby było inaczej, ale wtedy staram się
      włączyć na luz.
      Mój bratanek równiez był niejadkiem dłuuuuugo jedzącym. Potrafił zupę jeść
      przez 1,5 h i nie zjeść, cedzić i gryżć każde ziarenko ryżu, a teraz jest chłop
      jak dąb.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka