peliczapla
18.05.08, 22:04
Właśnie na taki się u mnie zanosi. Właściwie wcale za pelargoniami
nie przepadam, ale rokrocznie, idąc śladem koleżanek albo wyczytując
o niezaprzeczalnych zaletach pelargonii na balkonie - zawsze
kupowałam choć jedną (najczęściej bluszczolistne). Coś na
zasadzie "balkon bez pelargonii to jak żołnierz bez karabinu" czy
jakoś tak. Tymczasem w tym roku uparłam się, że jeśli pelargonia, to
tylko angielska, a takowych akurat nigdzie (jeszcze) nie mieli - no
i obsadziłam skrzynki (chciałam to zrobić koniecznie już w ten
weekend) tym, co było. Efekt ma szansę być niezły, ale tak się
zastanawiam, czy to dobrze tak przełamać tradycję... Wy byście się
obeszły na swoich balkonach bez pelargonii? Sprawa nie jest jeszcze
całkiem przesądzona, bo za tydzień-dwa zwolni się jedna skrzynka, po
przekwitłych cebulowych.