Moja piękna kobea przeszła ciężką szkołę życia... Ślicznie sobie
rosła do czasu aż wyjechałam i zostawiłam z nią męża..........
Nie wiem co jej zaszkodziło i czy powinnam coś robić, czy czekać na
rozwój wypadków.
Podczas wielkiej nawałnicy wiatr przewrócił doniczkę i zerwał kobeę
ze ściany, mąż ją postawił, ale wygląda marnie. Dowód:
Nie wiem czy zaszkodziła jej przewrotka, za duże słońce czy
przelanie. Czy coś z nią robić czy zostawić? Jak myślicie?