Witam,jestem tu nowa.Mam 26 lat i dzieci w wieku szkolnym.Syn ma 7 a córka 6 lat.
Moje dzieciaki są za sobą,zwłaszcza córka za starszym bratem,nieba by mu
uchyliła.Kiedy on się skaleczy ona płacze razem z nim,zawsze się z nim
wszystkim dzieli,zawsze go broni i powtarza że to jest jej kochany braciszek.A
kochany braciszek lubi wykorzystywać dobroć siostry i często ją robi w balona
przy różnych okazjach.Ponadto lubi jej dokuczać i doprowadzać do
płaczu.Dogryza jej.Efekt taki że jak spędzają ze sobą czas to wygląda to
trochę jak pies z kotem,i zdaje sobie sprawę że często starszy synek
przyczynia się do płaczu młodszej.Wiem że to są zwyczajne potyczki
rodzeństwa,zdaje sobie też sprawę że synek bardzo poszedł w tatusia

O ile
mogę staram się ignorować te ich potyczki,bo moje wtrącanie się i tłumaczenie
nic nie daje.I to już tak chyba będzie przez następne 20 lat że w domu co
chwilę będzie rozbrzmiewał płacz i lament. Pocieszają mnie chwile
zabawne,kiedy np. młoda do brata mówi-chodz z nami oglądać film,co będziesz
tam siedział sam, taki szczerbaty. (bo młodemu długo wyrastają zęby stałe.)