Witam, co jakiś czas pojawia się wątek o "samodzielności" dzieci, jak je uczyć odnalezienia się np. w wielkim mieście, kiedy pozwolić pobawić się pod blokiem, pierwsze samodzielne zakupy w sklepie, przejazd tramwajem czy autobusem, samodzielne zostanie w domu etc. Ja mam dzieci jeszcze małe, na razie zostały same pod blokiem na max. 3-5 minut bo leciałam z wywieszonym językiem na czwarte po portfel, którego zapomniałam

No ale tak się zastanawiam, że przyszedł czas i pewnie zaczną się podobne próby samodzielności. Tylko że w większości sytuacji to zależy od dziecka i nie ulega wątpliwości, że pozwolę jak będę im ufać na tyle i będę wiedziała, że sobie poradzą. Dla mnie problemem nie są dzieci, ale mam takie przemyślenia, że problemem dla mnie są dorośli, jakaś babcia, która zacznie dociekać i dopytywać, jakiś pijak który zacznie zaczepiać, jakiś oszust, który zwęszy łatwą zdobycz. Nie, nie mam paranoi, ale biorę pod uwagę sytuacje, które także przy mnie się zdarzają. Jak przygotować dziecko na każdą ewentualność, przecież się nie da! Mam wrażenie, że "za naszych czasów" było to łatwiejsze, sama byłam dzieckiem w kluczem na szyi, no ale to było osiedle domków i małe miasto... co o tym myślicie, kiedy i jak Wy uczycie samodzielności swoje dzieci, w jakim wieku dzieci już te poważniejsze próby przechodzą? chętnie podyskutuję