Dodaj do ulubionych

ośli upór

19.11.12, 20:21
- Nie będę grać!
Powiedziało dzisiaj moje dziecko, chociaż na piśmie mamy umowę, że gra co najmniej 30 minut dziennie.
- Spoko. Nie chcesz grać, nie musisz. Ale ponieważ to twoja kolejna taka akcja, rozważ wypisanie się ze szkoły muzycznej. Nie chcę wydawać 2,5 tys pln na instrument, na który nie spojrzysz (po egzaminie semestralnym musimy kupić nowy instrument).
- Chcę chodzić do muzycznej, ale nie będę grać. Bo nie. Nie będę uzasadniać. Dzisiaj nie będę grać i odczepcie się wszyscy ode mnie (zagrała wcześniej tylko rozgrzewkę, przed rozgrzewką obiecywała, że wybierze sobie jeden utwór i wyćwiczy w nim wszystkie słabe punkty).
- Ale wiesz, że kiedy łamiesz umowę - nie możesz zaprosić kolegi i masz szlaban na kompa?
- No i co z tego!

I gadaj tu z taką. A nie ma jeszcze 8 lat.
Obserwuj wątek
    • fogito Re: ośli upór 19.11.12, 20:44
      kocianna napisała:

      >
      > I gadaj tu z taką. A nie ma jeszcze 8 lat.

      smile wiek nie ma znaczenia. Teraz dzieci bardziej wyszczekane niż zawżdy bywało wink
    • joa66 Re: ośli upór 19.11.12, 20:54
      Wiele zależy od tego czy to zwykły "upór" czy manifestacja jakiegoś problemu/niezałatwionej sprawy. I od tego czy Twoja córka potrafi ewentualny problem nazwać , ale nie chce tego robić czy nazwać tego nie potrafi.
    • canuck_eh Re: ośli upór 19.11.12, 21:04
      Przy zakupie pianina zaproponuj uczestnictwo finansowe( pewnie ma jakies oszczednosci).Jak nie to sami nie wychylajcie sie z szybkim kupowaniem.Ja tak zrobilam by zobaczyc czy to nie slomiany zapal.Okazalo sie ze nie i dziecko dolozylo sie dosc sporo do instrumentu.
      • kocianna Re: ośli upór 19.11.12, 21:48
        Ja byłam zachwycona, kiedy okazało się, że w klasie fletu przez pierwsze półtora roku jest flet prosty, który kosztuje 60 złotych. Bo miałam nadzieję, że słomiany zapał przejdzie. Niby nie przeszedł, ale "nie będę grać". A ja mam kupić poprzeczny. Jeśli egzamin będzie zdany minimum na 4, to flet będzie z partycypacją finansową dziecka i w lutym. Jeśli na 5, to poprzeczny jest obiecany na gwiazdkę...
        • kanna Re: ośli upór 19.11.12, 21:53
          Podstawowe pytanie: TY chcesz żeby dziecko chodziło, do szkoły muzycznej, czy ONO chce? Komu na tym bardziej zależy?
          • kocianna Re: ośli upór 19.11.12, 22:00
            Ona chce. Mnie wisi i powiewa. Powiem więcej - jak sobie pomyślę, że po powrocie do Polski będę ją musiała wozić do szkoły muzycznej (teraz mamy prawie OSM), albo - jeśli okaże się za mało zdolna, a będzie chciała nadal grać - jeszcze płacić za prywatną szkołę - to mi się słabo robi. Wizja fletu poprzecznego zarastającego kurzem też mnie jakoś odstręcza, a do grudnia jest jeszcze czas na ostateczną decyzję.
            Tego nie rozumiem: jak można chcieć umieć grać, a nie chcieć się uczyć?
            • marcin.slawski Re: ośli upór 19.11.12, 22:05
              CytatTego nie rozumiem: jak można chcieć umieć grać, a nie chcieć się uczyć?

              Pokolenie "Na skróty", czyli: Gra komputerowa = kody do gry, sport = efekciarstwo dla image'u, mnóstwo przyjaciół = dużo "znajomych" na FB wink
              Takie czasy wink
            • kanna Re: ośli upór 19.11.12, 22:15
              jak można chcieć umieć grać, a nie chcieć się uczyć?

              Halo, ona ma 8 lat, tak? Czyli żyje tu i teraz, myślenie o przyszłości kończy się na Gwiazdce. Nie planuje, nie przewiduje przyszłości. Motywacja jest nietrwała. Myślenie przyczynowo-skutkowe w zalążku. 8 latki tak mają :p

              Do szkoły chce chodzić, bo jej pasują koleżanki, albo myśli, ze "fajnie" jest grać.

              Odpuść. Nie naciskaj, nie wykłócaj się. Niech ponosi konsekwencje, słyszy w szkole, że nie umie, niech się powstydzi, niech poczuje, że to jej odpowiedzialność, nie Twoja. Chce flet? Niech się dołoży. Nie potrzebuje nowego instrumentu na początek.
            • joa66 Re: ośli upór 19.11.12, 22:21
              A bierzesz pod uwagę, że Twoja córka może mieć alergię na presję? smile

              Niby jej decyzja o nauce, z drugiej strony Twoje zaangażowanie (podpisywanie umowy ? przypominanie, dopytywanie) ma niestety znamiona presji. Dla przeciętnego człowieka może nie - ci bardziej wrażliwi mogą to tak odczuwać.

              Może Twoja córka chce ćwiczyć, ale wtedy kiedy ona chce i ile chce i każde Twoje wtrącenie powoduje jej reakcję obronną.

              A może Twoja córka zauważyła, że to ile ćwiczy ma minimalny wpływ na ocenę (niekoniecznie na poziom) i czuje się zdemotywowana, bo wszystko jedno czy ćwiczy czy nie to uwagi nauczyciela są podobne?
            • tititu Re: ośli upór 19.11.12, 22:43
              A ja ją świetnie rozumiem, bo dokładnie taka byłam: chciałam super grać ale nie zajmować się tym dłużej niż konieczne (w moim mniemaniu, nie nauczycieli). I miałam wtedy pewnie z 11 lat...
              Może jej motywacja do grania padła? Może widzi, że zanim osiągnie to, o czym marzy przez lata po południu godziami będzie musiała grać? Więc trudno jej zdecydować czy bardziej chce kolegów i kompa czy flet.
              Ja wybrałam kolegów i kompa. smile
              Z jednej strony żałuję, że rodzice mnie nie przycisnęli do grania. Z drugiej mam to w ..., bo można lubic muzykę (nawet poważną) bez szkoły muzycznej.
              Proponuję pogadać z buntowniczką "jak to czuje". Jak sama nie wie, to może uda Ci się - przy jej aprobacie do czasu jak będzie wiedziała - wypożyczyć sprzęt?
            • janka345 Re: ośli upór 20.11.12, 09:42
              Ja skończyłam szkołę muzyczną, mój syn i większość mojej rodziny. Ja lubiłam grać, ale już wyćwiczone utwory, nie cierpiałam za to ćwiczyć. Kiedy etap nieziemskiego rzępolenia przechodził i utwór był w miarę wyćwiczony, lubiłam go grać. Teraz po latach lubię sobie czasem pograć utwory wyćwiczone w muzycznej, ale nie ruszam nowych....
              Jedyną osobą w rodzinie, która regularnie gra, to mój mąż-samouk. A wszyscy chodzili do muzycznej z własnej woli.
              Po latach widzę, że szkoła muzyczna w Polsce, poprzez nacisk tylko na technikę, coś w nas jednak zabija.....
            • aquarianna Re: ośli upór 20.11.12, 10:29

              > Tego nie rozumiem: jak można chcieć umieć grać, a nie chcieć się uczyć?

              Też nie rozumiem. Ale skoro Tobie nie zależy, to ja bym olała problem. Niech się córka uczy na własnych błędach i sama zrozumie, że chcąc grać, trzeba się tego po prostu (na)uczyć. Inaczej się nie da.
            • canuck_eh Re: ośli upór 20.11.12, 16:32
              JA kiedys mialam przez krotki okres jeczenie dlaczego musze na pianino.Chciala corka zrezygnowac, ale jej powiedzialam ze ma do zaliczenia 2-3 poziomy + jeden egzamin z teorii i bedzie mogla tez po zdaniu odpowiednich egzaminow uczyc w tej samej szkole co ona teraz sie uczy.Zmienila zdanie.teraz w szkole sredniej nawet bierze kursy muzyczne wlasnie.

              A co sie stanie jak egzamin pijdzie troche gorzej?jaki instrument sobie bedzie mogla wybrac?I czy bedzie mogla wybrac.

              Ja tez mialam umowe z corka ze min pol godziny cwiczy dziennie.No ale jak opna po 10-15 min juz gotowa to co ja bede meczyc.teraz wszystko co ma cwiczyc ze szkoly prywatnej odrabia w szkole bo wszystko szybko lapie i jest gotowa z zadanymi kawalkami po 30 min.A do konca lekcji okolo godzinki jeszczesmileWiec gra kawalki ze szkoly prywatnej, wiec w domu juz nie cwiczy.
              Dalabym na luz jezeli dziecko ma dobre wyniki - najwyrazniej wystarczy jej 10 min.Albo niech owe pol godziny rozbija na 2-3 razy.
            • jarkotowa1 Re: ośli upór 23.11.12, 10:14

              Tego nie rozumiem: jak można chcieć umieć grać, a nie chcieć się uczyć?

              O tym mówiła nasza pani dyrektor w PSM. Dzieci chcą umieć grać, ale nie chcą ćwiczyć. Do ćwiczeń trzeba gonić. I to jest normalne. Nieliczni chcą ćwiczyć, ale tacy też sąsmile
              Może to chwilowe zmęczenie utworem, ćwiczeniami, presja bo egzamin. Może młoda cię testuje na ile jej odpuścisz. Może jak na chwilę odpuścisz to zatęskni za instrumentem.
    • marcin.slawski Re: ośli upór 19.11.12, 21:53
      Umowa na piśmie z niespełna ośmiolatką ? W tym wieku dzieci dopiero uczą się myślenia abstrakcyjnego.
      Nie było za dużo "musisz", "masz" ? Wydamy 2500 zł, więc musisz ?
      Poszło za daleko. Z dziecka przyciśniętego argumentami do muru ciężko coś wymusić. Musisz zawsze pozostawić furtkę, aby mała mogła wyjść z twarzą ,ale i utrzymać konsekwencję. Brzmi to awykonalnie, ale to kwestia stawiania warunków na początku.
      Mała traktuje już grę jako obowiązek (z tego co piszesz nie lubiany), nie mając z tego przyjemności.
      Proponuję albo odpuścić temat grania, albo zmienić styl postępowania. Więcej zachęty, nagradzania postępów, wykorzystywania ambicji dziecka ( nie rodzica), wplecenia w naukę trochę zabawy. Ogólnie - przerobienia "muszę" na "chcę" smile
    • joa66 Re: ośli upór 19.11.12, 22:49
      A nie ma jeszcze 8 lat.


      kocianna - sugerujesz, że to dziecko, tak?

      A czy z dzieckiem podpisuje się umowy i wymaga dołożenia się do zakupu instrumentu jeżeli egzamin zda na 4?

      Załatwiasz z nią sprawy jak z nastolatką, nie dziwi się, że odpowiada Ci jak nastolatka wink
      • verdana Re: ośli upór 19.11.12, 22:59
        Umowa jest wynegocjowana przez dwie rónorzędne strony. Umowy z dzieckiem są zazwyczaj bardzo lekkim kompromisem strony rodzicielskiej, która usiłuje zmusić dziecko do czegoś, czego dziecko nie chce - gdyby chciało, nie byłoby umowy.
        Jak stwierdził mój najmlodszy syn w dyskusji na temat jakiegoś innego waąku "Dziecko nie podpisuje umowy, tylko akt kapitulacji" .
        • kocianna Re: ośli upór 19.11.12, 23:19
          Verdano, bardzo spodobało mi się stwierdzenie Twojego syna.
          Ale też trudno oczekiwać od 8-latki, że będzie miała motywację wewnętrzną.
          Więc ma zewnętrzną - 30 minut grania = 30 minut dzikiej zabawy ze mną (np. rodeo), 30 minut kompa/TV i prawo do zaproszenia dowolnego sąsiada. W formie umowy kapitulacyjnej big_grin
          Dziś spędziła wieczór układając samotnie klocki, mnie nie bolał kręgosłup, nie irytowało mnie Disney Channel i nie słuchałam dzikich wrzasków wojowniczych Indian, bo kumpel najlepszy dorwał Karola Maya.
          Zostawić odłogiem? Niech się nauczyciel martwi?
          • jakw Re: ośli upór 19.11.12, 23:55
            kocianna napisała:
            > Więc ma zewnętrzną - 30 minut grania = 30 minut dzikiej zabawy ze mną (np. rode
            > o), 30 minut kompa/TV i prawo do zaproszenia dowolnego sąsiada.
            A gdyby nie chodziła do szkoły muzycznej to nie miałaby prawa do dzikiej zabawy z tobą, prawa do kompa/tv i prawa do zaproszenia jakiegokolwiek sąsiada?
            • marcin.slawski Re: ośli upór 20.11.12, 00:29
              Trafione w 100 % smile
              Kurcze... Czy życie ośmiolatki już na wstępie układasz coś za coś ?
              Biada Ci jak będziesz staruszką...
              • mysz1978 Re: ośli upór 20.11.12, 00:40
                a ja bym na pare dni odpuscila temat w ogole. W ktoras strone to pojdzie - albo jednak uzna ze chce grac i zrozumie ze nie da sie posiasc umiejetnosci bez cwiczen, albo jednak uparcie uzna ze nie chce cwiczyc, wiec w tym momencie rozwiazanie przyjdzie samo.
          • menodo Re: ośli upór 22.11.12, 19:41
            kocianna napisała:

            > Verdano, bardzo spodobało mi się stwierdzenie Twojego syna.
            > Ale też trudno oczekiwać od 8-latki, że będzie miała motywację wewnętrzną.Więc ma zewnętrzną "

            OMG, jakoś mi to umknęło....Chyba żartujesz z tym że 8-latka nie może mieć wewnętrznej motywacji do rozwijania własnych pasji?
            • verdana Re: ośli upór 23.11.12, 16:13
              No tak, 8-latki maja motywację wewnętrzną do robienia tego, co naprawdę je interesuje. Potrzebują zewnętrznej wówczas, gdy nie mają motywacji, bo to co robią jest głównie celem rodziców, nie ich. To sie nazywa mniej elegancko "zmuszanie" - i niszczy doszczętnie wszelką wewnętrzną motywację.
      • canuck_eh Re: ośli upór 20.11.12, 16:43
        Przyszedl do domu pan i sprawdzil corke czy nadaje sie na "wirtuoza".Wyszlo ze zdala ten probny egzamin na 90% a oni namawiaja rodzicow na sprobowanie jak dziecko ma 60%.Pierwszy etap nauki zamiast w rok to skonczyla w 3 miesiace.Potem jeszcze ze dwa razy wywinela numer ze dwa poziomy zaliczyla w troche wiecej niz rok( na kazdy poziom przeznaczaja rok).Na poczatek wypozyczyli nam instrument, po 3 miesiacach trzeba bylo sie rozgladnac za swoim wlasnym.Kupilismy elektroniczne pianino( z tradycyjnym mielibysmy klopoty z umieszczeniem w domusmile )do ktorego dziecko ochoczo sie dolozylo.Mialam ze dwa razy problem w czasie wiosennym ze nie chce mi sie isc na pianino, ale chodzila, cwiczyla a teraz to samam z siebie siada.tez zaczynala jak miala jakies 8 lat.Chec dolozenia sie do instrumentu daje nam informacje ze jednak dziecko zainteresowane, a nie bo ma focha na pianino dzisiaj a jutro a moze zaczne grac na flecie bo fajniej to wyglada.
        Corka teraz udziela sie w szkolnej orkiestrze i gra na klarnecie.Zastanawia sie czy nie zaczac nauki na gitarze.
    • tijgertje Re: ośli upór 19.11.12, 23:59
      Ja to ciekawa jestem, po kim ona to ma ? wink tzn upor , nie chec umienia bez cwiczeniawink
    • feniks_z_popiolu Re: ośli upór 20.11.12, 05:25
      Najbardziej typowa reakcja dziecka ze szkoły muzycznej. Chcę dobrze grać, nie chcę ćwiczyć. A Ty chciałabyś powtarzać w kółko te same fragmenty, szlifować je codziennie? I patrzeć jak Ci "nie wychodzi"? Frustrujące prawda?
      Jeśli zamierzacie się edukować muzycznie to zmień nastawienie.
      Bo widać, że okopałaś się na pozycji " To Twoja sprawa, jak chcesz to ja Ci nie zabraniam".
      A powinnaś ją wspierać pozytywnie a nie ustawiać się w roli obserwatora. Bo widać z Twoich postów, że ona CHCE grać. Ale to jeszcze mała dziewczynka, ma prawo nie radzić sobie z metodyką uczenia się. Może raczej wymyśl jakąś metodę nagradzania a nie karania.
      I zastanów się razem z nią czy codzienne 1/2 godziny jest konieczne a może lepiej nie codziennie a co 2-3 dzień godzinę a w inne dni właśnie 10-15 minut? Nauczycielka instrumentu mojej córki mówiła zawsze do niej " ucz się przede wszystkim mądrze a nie tylko długo".
      I ja bym się nie poddała argumentom, żeby jej odpuścić bo tego nie lubi. Talent muzyczny to naprawdę dar, którego nie wolno marnować. Wspieraj ją bo wykształcenie muzyczne, takie wydawałoby się niekonieczne naprawdę rozwija wszechstronnie, nawet jeśli ktoś nie będzie wirtuozem ale rzetelnym rzemieślnikiem.
      Instrumenty w szkołach muzycznych w Warszawie można, za odpłatnością, wypożyczać. Nie trzeba kupować tym bardziej, że dzieci z instrumentów "wyrastają".
      • kocianna Re: ośli upór 20.11.12, 08:18
        Z tym cholernym fletem jest niestety tak, że używany czy wypożyczony może po prostu źle grać, i ma tylko jeden, od razu dorosły, rozmiar. Młoda chodzi do muzycznej półtora roku, po to tutaj właśnie jest najpierw flet prosty, tani, żeby dziecko i rodzic zdążyli zrozumieć, czy chcą brnąć w to dalej.
        A jak Wy motywujecie dzieci do czynności, które robić trzeba? Mycie zębów czy sprzątanie pokoju, czy odrabianie lekcji, czy rehabilitacja?
        Zamiast dmuchać we flet Młoda musiałaby robić ćwiczenia oddechowe, bo walczymy z astmą. Teraz ma spirometrię lepszą, niz zdrowe dziecko, a flet ma przynajmniej jakiś sens pozazdrowotny, namacalny dla dziecka.
        • jagabaga92 Re: ośli upór 20.11.12, 08:45
          Gdy czytam to, co piszesz, myślę, że przede wszystkim to Ty nie masz motywacji do tego, żeby córka doskonaliła się muzycznie. W Twojej wypowiedzi na nauka to "cholerny flet", to najprawdopodobniej niepotrzebnie wydane 2500zł na nowy instrument. Jedyną motywacją, jaką masz jest poprawienie spirometrii, więc "dmuchanie we flet" traktujesz jako alternatywę ćwiczeń oddechowych koniecznych do wykonywania w przypadku astmy. Dziecko do pewnego wieku (8 lat w to wchodzi) jest odzwierciedleniem rodzica i tego, co dzieje się w domu. Dziewczynka do pewnego momentu ćwiczyła, bo mama tak chciała, a teraz myśli sobie - skoro moja mamusia nie lubi tego, co robię, to ja też tego nie lubię, więc nie będę robiła!!

          Prozdrowotna motywacja w nauce gry na instrumencie to ŻADNA motywacja.
          • kocianna Re: ośli upór 20.11.12, 09:18
            Jak JA chcę, to źle, jak ja nie chcę, to jeszcze gorzej. Oczywiście, że fajnie by było, gdyby Młoda grała. Uważam, że edukacja muzyczna jest bardzo ważna. Uważam szkołę muzyczną za lepszy sposób spędzania czasu, niż oglądanie TV na świetlicy szkolnej. Jestem przekonana, że nawyk ciężkiej pracy od wczesnego dzieciństwa będzie procentował w przyszłości. Szkoda też nie rozwijać zdolności, a nauczyciele twierdzą, że jakieś tam zdolności są. Jestem bardzo dumna z występów córki i z jej postępów i ona o tym wie.
            Nie mam jednak parcia na to, że ona musi koniecznie i obowiązkowo skończyć SM. Jeśli woli się rozwijać w innej dziedzinie - proszę bardzo.
            W przykładzie zdrowotnym chciałam porównać rehablitację do grania - osobiście wolę zmuszać do grania, niż do ćwiczeń oddechowych, bo to ma więcej sensu w naszym przypadku smile, ale pewnie wiele mam musi zmuszać do rehabilitacji - a dziecko się zapiera rękami i nogami - i co wtedy?
            • joa66 Re: ośli upór 20.11.12, 09:35
              To też zależy od celu rehabilitacji.

              Mój osobisty syn na początku edukacji szkolnej miał problemy z pisaniem (charakter pisma, męczliwość dłoni itp). Przypadkiem się okazało, że dzięki zajęciom nauki gdy na keybordzie, na które się zapisał, nastąpiła olbrzymia poprawa. Po jakimś czasie (2-3 lata? nie pamiętam dokładnie) zrezygnował z zajęć. Teoretycznie mogłabym się upierać, żeby chodził nadal , bo jego charakter pisma nie był idealny i utrzymywał się na poziomie "pismo czytelne".

              Tylko...po co?
            • jagabaga92 Re: ośli upór 20.11.12, 10:18
              > Jak JA chcę, to źle, jak ja nie chcę, to jeszcze gorzej.

              To nie chodzi o to, co mówisz do córki/przy córce, czy jakie kreujesz nastawienie, a o Twoją "mowę niewerbalną". A w mowie niewerbalnej (a może i w werbalnej również) Tobie to "zwisa i powiewa", a na dodatek generuje niepotrzebne koszty. Podchodzisz do tej nauki jak do inwestycji, która zaprocentuje w przyszłości. Zaś dla dziecka to abstrakcyjne pojęcia. I jak nauka "normalnych" przedmiotów jest obowiązkowa i usankcjonowana prawem, tak szkoła muzyczna jest dla chętnych. Jeśli dziecko będzie widziało w tym tylko przymus, a motywacją będzie szantaż i foch mamy, "inwestycja na przyszłość" nie wypali i lepiej już dziś poszukać z córką innych zainteresowań, które zaakceptujesz, a które też będą dobra inwestycją na przyszłość.
              Choć to nie będzie łatwe, musisz poznać prawdziwe powody buntu córki, bo nie jest możliwe, że dziecko samo z siebie chce nauczyć się grać, a nie chce ćwiczyć. Odpowiedź "Chcę chodzić do muzycznej, ale nie będę grać. Bo nie. Nie będę uzasadniać. Dzisiaj nie będę grać i odczepcie się wszyscy ode mnie" powinna być dla Ciebie jako rodzica czytelna. I to wcale nie jest typowy "ośli upór".
        • joa66 Re: ośli upór 20.11.12, 09:16
          A jak Wy motywujecie dzieci do czynności, które robić trzeba? Mycie zębów czy sprzątanie pokoju, czy odrabianie lekcji, czy rehabilitacja

          Zaczynam od definicji co to znaczy "robić trzeba" , rozważając m.in. dalekosiężność konsekwencji.
        • feniks_z_popiolu Re: ośli upór 20.11.12, 09:55
          O instrumenty w szkole muzycznej dba szkoła. Często płacąc spore pieniądze za utrzymywanie ich w dobrej kondycji. Oczywiście wygodniej mieć własny instrument ale niekoniecznie.
          Jak Ci tu napisano, też uważam że TY powinnaś zmienić nastawienie. Nie mów, nie pisz, nie myśl "ten cholerny flet". Uświadom sobie, że to cholernie ciężka robota takie dmuchanie w niego i jednoczesne zatykanie otworków w pozycji uniesionych ramion i pilnowanie melodii. Tu trzeba także siły fizycznej.
          Ja w młodszych klasach stosowałam: głaskanie po głowie, przytulanie, dobre słowo, dobrą radę "nie wychodzi tak czy teraz to może spróbujemy inaczej, kiedy indziej. Ale także przekupstwo (figurki lego, cukierki, gumki do włosów, spinki, obietnica wyjścia, wyjazdu itp. itd.). Jeśli uczy się 1 12/ roku to właśnie teraz zacznie się bunt na szkołę. Już się osłuchała już przyjrzała,że można ale technika jeszcze nie ta.
          Nie odpuszczaj bo potem, skoro SAMA CHCE grać, może ci zarzucić, że nie byłaś zbyt stanowcza.
    • grave_digger Re: ośli upór 20.11.12, 09:53
      o matko. niecałe 8 lat? ja zaczęłam szkołę muzyczną w wieku 10 lat i też ćwiczenia były dla mnie dramatem, choć gitarę kochałam i kocham do dziś. dziś mam inną świadomość, ale wtedy byłam dzieckiem wink
      odpuść ten flet. dla mnie konsekwencją niećwiczenia jest wypisanie ze szkoły. tak bym zrobiła.
    • beatulek Re: ośli upór 20.11.12, 10:16
      Kocianna - a Twoje dziecko jest w dziennej czy popołudniowej szkole? Widzisz ja przez pewien czas zmuszałam dziecko do nauki gry na pianinie, uczyłam sama więc nie było "ciśnienia" na przesłuchania. Jednak (gdzieś po przerobieniu "łatwych utworów Bacha na fortepian") powiedziałam DOŚĆ - pianino stoi w domu jak chce niech gra, jak o coś zapyta odpowiem, pomogę jak nie to zmuszać nie będę... miała jakieś 7 może 7,5 roku gdy całkowicie odpuściłam naukę.... w maju tego roku przyniosła mi ze szkoły ulotkę z informacją o przesłuchaniach w SM - powiedziałam, że nie mam cierpliwości do zmuszania jej do ćwiczeń, przypomniałam jak było.... ona nalegała - ok. Poszła i dostała się na flet ( ma teraz 9, 5 r) jest w pierwszej klasie cyklu 6-letniego, gra od razu na poprzecznym i jest jedynym dzieckiem kl 1, które gra już 17 etiudę z F. Tomaszewskiego. Od fletu muszę ją odciągać bo albo zawaliłaby podstawową albo zabiliby mnie sąsiedzi. Ale ona od początku miała zapowiedziane, że ja jej będę pomagać tylko na jej wyraźną prośbę. Nie będę zmuszać ani nawet pilnować by ćwiczyła.
      A tak na serio to zmuszałabym 2-3 miesiące bo kryzys może mieć. Dłużej nie ma sensu - można inwestować czas w inne zajęcia, które też będą przydatne a dziecku dadzą więcej radości.
      • atoness Re: ośli upór 20.11.12, 11:10
        Idąc wieki temu na egzamin do szkoły muzycznej byłam święcie przekonana, że oni mi tam pokażą, jak to się robi, a potem już tylko konkurs chopinowski. O krwi, pocie i łzach nikt mi nie mówił. Mama grała, babcia grała, więc wydawało mi się to naturalne. Pianino było w prawie każdym znanym mi domu, więc myślałam, że to coś jak czytanie. Umiejętność wchłaniana z powietrza. Swoje dziecko zaprowadziłam na egzamin, bo widziałam bardzo porządne predyspozycje. I on do tej szkoły chodzi, dobrze sobie radzi, ale ćwiczyć nie lubi. Zupełnie jak twoja córka: chcę umieć, ale nie chcę ćwiczyć. Bo umienie jest fajne po prostu, a ćwiczenie nie. Moje dziecko widzi (no dobra, głównie słyszy), że ja gram, babcia gra, przychodzą sąsiedzi i grają, imprezy sąsiedzkie odbywają się wokół pianina. I dla niego to jest fajne, on też tak chce. Pogadaliśmy o tym poważnie. Powiedział, że będzie chodził i koniec, ale jest rozdarty, bo jest ciężko. A ja mam więcej nie mówić, że jak chce, to mogę go w każdej chwili wypisać. Co bym zrobiła na twoim miejscu? Jeśli dziecię stanowczo ćwiczyć nie będzie, to niech nie ćwiczy. Po prostu ją za jakiś czas wyrzucą. I z tym się trzeba pogodzić.
        • tititu Re: ośli upór 20.11.12, 16:52
          oni mi tam pokażą, jak to się robi, a potem już tylko konkurs chopinowski.

          OMG! Jakbym siebie czytała wink
    • lucasa Re: ośli upór 20.11.12, 14:19
      kocianna napisała:

      > I gadaj tu z taką. A nie ma jeszcze 8 lat.

      A mi sie wydaje, ze to kombinacja roznych elementow, wieku (ja mam w tym wieku syna i czasami tez mi sie wyrwie, ze jest uparty jak koza), nudnych powtarzalnych cwiczen i brak namacalnej motywacji (moze chociaz gdyby koncerty byly czesciej?).
      I tak mysle, ze Twoja corka super sobie radzi, bo moj syn w zeszlym roku, po jednym trymestrze zrezygnowal z muzyki, mimo, ze sprawialo mu to przyjemnosc, mimo, ze super sobie dawal rade bedac najmlodszym w klasie itd. Zajecia byly w sobote- 3 godz i syn sam stwierdzil, ze nie ma czasu wolnego, wiec teraz jest szczesliwy jak siedzi w domu i uklada sobie lego czy przybija gwozdzie w ogrodku. Ja mam nadzieje, ze jeszcze wroci do muzyki, bo szkoda by bylo talentu.

      Pytasz u motywacje (w ogole) - u syna jest latwo - bo podejscie ma jak moj maz - zadaniowe. Lubi jasna sytuacje: ma zrobic to, to i to, jak zrobi, to ma "czas dla siebie" - ktory jest dla niego najwieksza motywacja. Czesto mamy kryzysy, ze syn ma "lazy dzien", ze nie chce mu sie doslownie nic i kazda najmniejsza czynnosc jest trudnoscia, wtedy odpuszamy. Ja rozumiem, bo tez mam takie dni :p
      Z corka, troche starsza, jest gorzej, bo ona wszystko robi tak wolno, ze nawet jakby sie na cos umowic to i tak nie zdazy zrobic nawet polowy... Natomiast jezeli chodzi o cwiczenie, to moglaby codziennie chodzic na taniec i plywanie, ktore uwielbia, a wynikow nie ma zadnych, wrecz jest w tyle za tymi, ktorzy cwicza duzo mniej, i to jej nie przeszkadza ani nie demotywuje, i nie uwaza tych zajec, za obowiazek, wrecz przeciwnie.
      Wiec raczej chyba jest tak, ze do kazdego dziecka trzeba znalezc indywidualny klucz.

      Atoness fajnie napisala "Idąc wieki temu na egzamin do szkoły muzycznej byłam święcie przekonana, że oni mi tam pokażą, jak to się robi, a potem już tylko konkurs chopinowski. O krwi, pocie i łzach nikt mi nie mówił".
      Wydaje mi sie ze to jest powszechne przekonanie nie tylko u dzieci, ale takze u doroslych (hehe, ile osob zapisuje sie na silownie w nowym roku, a ile z nich zostaje wytrwale do konca roku), ze chce sie cos umiec, natomiast juz cwiczyc nie. Tak samo u nas byla fala fascynacji sportem po olimpiadzie. Czesc dzieci zostala i cwiczy, czesc b.szybko zrezygnowala - bo jak to, po kilku treningach nie ma jeszcze wynikow?....
      powodzenia,
      A
      • verdana Re: ośli upór 20.11.12, 16:40
        O ile pamietam, Twoja córka chodzi do trzech szkół i to nie pierwszy Twój post o tym, ze ma dosyć.
        Nie jest, niestety, prawdą, ze ciężka praca w dzieciństwie procentuje w wieku dorosłym. Na ogół o wiele lepiej procentuje beztroska i sporo wolnego czasu - na zabawę, czytanie, kolegów i nicnierobienie. Nie jest to 100% reguła, ale znam sporo osób "ciężko pracujących" we wczesnym dziecinstwie, które "odrabiały" swobodne lata wtedy, gdy własnie należąłoby sumiennie pracować.
        • joa66 Re: ośli upór 20.11.12, 16:56
          Moim zdaniem to nie tylko przyszłość jest ważna, ale też teraźniejszość. Nawet gdyby nie było ryzyka, że kiedy dziecko w przyszłości poczuje wolność to popłynie.

          Dziecko może mieć dość tu i teraz.

          I przyznajmy - każdy z nas może "ulepszyć" swoje życie, siebie, dom, zdrowie, pracę, wykształcenie i tak dalej. Ale "jakoś" nie robimy miliona rzeczy tylko dlatego, że mamy w grafiku 15 niezagospoddarowanych minut. Wiele z na spotrafi w miarę sensownie ustawić priorytety dla siebie, a od dziecka wymaga 100% wszytskiego.
          • verdana Re: ośli upór 20.11.12, 18:22
            Racja. 100% racji. Ale spokojne dzieciństwo to jednak IMO podstawa spokojnego życia. I dlatego m.in dzieciom nie wolno pracować - a coraz wiecej rodziców uwaza, ze dziecinstwo nalezy poświecić w imię dorosłego życia - ze to tylko okres przygotowania do przyszłości.
            I co najdziwniejsze, nie do całej - tykllko do pracy zawodowej, jakby rodzina i przyjaciele nie byli w przyszłości wazni.
    • tijgertje Re: ośli upór 21.11.12, 08:11
      Kocianna, zamiast kar sprobuj wymyslic jakis system nagrod. Nie za samo granie, bo tu umowa jest prosta,, trzeba i juz, ale za sposob, w jaki "Odrabia panszczyzne". Z moim mlodym od kilku lat pracujemy nad roznymi rzeczami, w tej chwili troche odpuscilam, bo trafilismy na kumata pania w szkole, ale w poprzednich latach codziennie musial np pol godziny czytac i nie bylo wypros. U nas sprawdzil sie system "zarabiania" na ulubione gry w Wii czy nintendo DS. Grac moze wylacznie w weekend, ale to ile czasu bedzie mogl grac zalezalo wylacznie od niego. Za czytanie jako tako nie nagradzalismy dodatkowo, ale za czytanie BEZ MARUDZENIA dostawal dodatkowy czas. Sprobuj sie z mloda moze w ten sposob umowic. Chce grac, wie, ze cwiczyc musi, ale jesli bez wiekszego marudzenia pogra chociaz 15 minut, to niech sobie na cos tam "zarabia". Nie musi to byc nic wielkiego, ale cos, co dziewcze bardzo lubi, zeby wiedziala, ze tylko i wylacznie to, co sama robi ma wplyw na nagrode.
      • tijgertje Re: ośli upór 21.11.12, 08:13
        za szybko wyslalamwink U nas doszlo do tego, ze mlody tak bardzo chcial grac, ze sam siegal po ksiazki i czasem ciezko bylo go od czytania wrecz odgonic, chociazby po to, zeby poszedl poskakac na trampoliniewink
        • verdana Re: ośli upór 21.11.12, 10:02
          Czytanie czy mycie żębów - to rzeczy konieczne i uwazam, zę Twój sposób jest b. dobry. Tylko pytanie - po co stosować je do gry, skoro gra konieczna nie jest? Mam takie rewolucyjne spostrzezenie - dlaczego dziecko nie moze nic robić dla przyjemnosci? Grać dla przyjemności - własnej - kiedy chce, a nie koniecznie ćwiczyć, aby być "dobrą uczennicą". Dlaczego rzecz, która powinna byc rozrywaką zamieniamy w ciężką pracą - tak długo, aż dziecku przestanie sprawiać przyjemność? Czemu to służy?
          • joa66 Re: ośli upór 21.11.12, 10:20
            kocianna - będzie długo.

            Moim zdaniem nie jesteś ze sobą do końca szczera i Twoja córka pewnie też to czuje. Piszesz, że szkoła muzyczna to wybór Twojej córki , Tobie jest wszystko jedno , tylko po co marnować pieniądze na instrument skoro nie chce grać. Z drugiej strony podpisujesz z 7-8 latką jakieś umowy na ćwiczenie , w ramach których ze swej strony dajesz co powinnaś dawać "za darmo", wtrącasz, zaganiasz do grania. Dopytujesz o to jak zmobilizować dziecko do robienia czegoś co "powinno" robić dla własnego dobra. O co więc chodzi? Zależy Ci czy nie?

            Druga sprawa: rozumiem, że zdarzają się sytuacje losowe kiedy dziecko musi ciężko pracować, czy to w szkole czy np w czasie rehabilitacji dzięki której no uniknie wózka inwalidzkiego. Wydaje mi się jednak, że naturalną reakcją jest wtedy zrozumienie, może współczucie, próby zorganizowania tego wszystkiego tak, żeby dziecku życie ułatwić. A nie stanowisko, że zmęczone dziecko jest "bezczelne", zachowanie to "ośli upór" itd.

            Jak jest Twoja propozycja? Jeżeli niespełna 8 letnie dziecko, które chodzi do trzech szkół zda egzamin w jednej z nich na 4 a nie na 5, za karę musi się dołożyć do zakupu intsrumentu? Przecież to okrutne.
            • menodo Re: ośli upór 21.11.12, 11:03
              > Moim zdaniem nie jesteś ze sobą do końca szczera i Twoja córka pewnie też to cz
              > uje"

              Dla mnie reakcja dziewczynki jest klasycznym przykładem reaktancji - absurdalnego z pozoru zachowania (chce grać, a nie chce ćwiczyć) , które w sumie jest jego obroną przed wielką presją i to presją niewyrażaną wprost, ale bardzo podstępną, manipulacyjną.
              Dziewczynka została postawiona w sytuacji, w której odebrano jej możliwość wyboru, ona już nie realizuje swojej pasji, ale podpisaną umowę z mamą...Stąd bunt.

              Ja bym odpuściła.


    • tititu Re: ośli upór 22.11.12, 14:07
      Dzieci w tym wieku mają często takie akcje i każdą z nimi umową można sobie buty wyczyścić.
      Musisz to scierpieć jako rodzic.
      Proponuję zmniejszyć wymiar ćwiczeń do 15 min. Pewnie rezultaty nie będą takie, jakby nauczyciele oczekiwali ale może atmosfera się oczyści.

      Jeśli dla Ciebie flet to również alternatywa ćwiczeń rehabilitacyjnych - proponuję uczciwie porozmawiać o tym z córką. Zaprowadziłabym ją do rehabilitanta albo sama dokładnie pokazała te ćwiczenia oddechowe. I powiedziała: masz wybór - albo robisz ćwiczenia oddechowe codziennie przez Xminut albo ćwiczysz flet przez Xminut i masz z tego oprócz rehabilitacji przyjemność muzykowania (podziw rodziny, kolegów, dobre oceny z muzyki, lepsze rozumienie muzyki - nie wiem jaki argument może być dla niej ważny).
      Myślę, że jest w stanie podjąć decyzję.

      Moje dziecko już żałuje, że wycofało się z judo. Myślało, że rehabilitacja będzie łatwiejsza a teraz widzi, że to nuuudy. I wie, że na judo w tym roku już nie wróci, bo grupy poszły do przodu. I nici z zostania mistrzem świata wink w tym roku, nici z imponowania kolegom, umiejętności obrony, itd. Myślę, że sporo go to nauczy, więcej niż gderanie matki i umowy.
    • a-lfa Re: ośli upór 22.11.12, 15:25
      Znam z autopsji podobną sytuacje tyle iż dziecko jest nieco starsze i rzecz dotyczy wiolonczeli. Co prawda tam umowy nie było ale sprawa wygląda podobnie.
      To znaczy. Pani młodsza ma chęć na:
      - występy
      - sukcesy
      - błyszczenie
      itd itp. Gra nawet jej w miarę wychodzi (w szkole muzycznej twierdzą iż ma słuch i jest zdolna) ale aby zrobić ociupinkę więcej niż absolutne minimum co zadano a i to na zasadzie odwalenia to Pani nie ma chęci.
      Na dodatkowe ćwiczenia też niema chęci.
      Czyli to po prostu jest norma. Osiągnąć sukces przy minimalnym nakładzie pracy. Bo ćwiczenia są monotonne i nudne a komputer czy TV zdecydowanie ciekawszy. Oczywiście jeśli się jej spytać to oczywiście chce grać i do szkoły muzycznej chce chodzić tylko nie chce ćwiczyć. Bo tak jak pisałem ćwiczenie jest nudne. Tu też jest problem bo niby od września ma iść do dziennej szkoły muzycznej (teraz robi normalną a muzyczną jako dodatek po południu) problem tylko w tym iż tam muzyka jest jako podstawa a cała reszta jako dodatek. Wiec nasuwa się pytanie czy to ma sens? I odpowiedzi też sensownej nie ma. Po prostu dziecko jak to dziecko chce odnosić sukcesy ale bez pracy. I to dorosły musi niestety podjąć w pewnym momencie decyzje czy pchamy to dalej czy odpuszczamy i nich się wali. Tylko z drugiej strony szkoda aby talent się zmarnował więc może warto wywrzeć jakąś presje.
      W opisywanym przypadku podjęto decyzje iż mimo wszytko Pani młodsza idzie do szkoły muzycznej i zobaczy się co dalej. Czy to dobre wyjście trudno orzekać.
      • k1234561 Re: ośli upór 22.11.12, 16:23
        Ja się wcale nie dziwię,że ta dziewczynka tak reaguje.
        Przecież zajęcia dodatkowe mające za zadanie wypełnić wolny czas powinny sprawiać przyjemność.A tymczasem mama podpisała z 8-latką umowę na ćwiczenia i ostro to egzekwuje.Dlatego zamiast dziecku sprawiać radość to ta gra już jej bokiem wychodzi.Ja bym to na miejscu autorki wątku odpuściła.Jak chce ćwiczyć ,niech ćwiczy,nie to nie.
        Ja w stosunku do mojej córki egzekwuję i czepiam się poważnych rzeczy,pierdoły sobie odpuszczam.I tak, za nic nie odpuszczę jej szkoły,czyli nauki,ani nauki języka obcego.Natomiast wszelkie pozostałe zajęcia dodatkowe wybiera sobie sama i sama decyduje czy je będzie kontynuować czy nie.Miała już przygodę z aikido,zrezygnowała,uczyła się pływac na surfingu,po czasie tez zrezygnowała,była i jazda konna,po kilku miesiącach odpuściła.Ja nie robiłam z tego problemu.Teraz chodzi na tenisa.Bardzo jej się podoba,zobaczymy jak długo.Uważam,że po to jest tak różnorodny wybór zajęć dodatkowych dla dzieci,aby one mogły w tym wybierać i przebiarać tak długo,aż załapią gdzieś bakcyla i stwierdzą,że to jest ich pasja ich miłość.A nie wręczyć dziecku instrument,zagonić do ćwiczeń bo ktos tam powiedział,że słuch ma.Ale chęci nie ma.A jak checi nie ma,to mama co najwyżej zrobi z dziecka wytresowanego muzycznego niewolnika,a nie pasjonata tej dziedziny.Bo większe ambicje ma mama niż dziecko.
        • tititu Re: ośli upór 22.11.12, 18:02
          > Bo większe ambicje ma mama niż dziecko.

          Znam 3 matki (właściwie już Babcie) z takimi ambicjami.

          I znam ich 3 astmatyków (2 flety i 1 klarnet). Cała trójka - obecnie już dorosła i dzieciata - wspomina jak zazdrościła mi, że rzuciłam muzyczną i nie było problemu z rodzicami.
          Jednocześnie są zadowoleni, że rodzice ich zmusili do grania, bo i po górach chodzili i wf normalny zaliczali i bez sterydów (poza sytuacjami alarmowymi) do 30 roku życia żyli.

          I jedna z tych osób ma córkę z astmą. Czeka, aż dziecię będzie na tyle duże, żeby je przyjęli do muzycznej (sama ją przygotowuje), bo nie wyobraża sobie "ćwiczyć z leniwą dziewuchą" oddechów. Woli gonić do grania i mieć z kim pograć czasami w niedzielę.
          Sadystka z przerostem ambicji.
          • a-lfa Re: ośli upór 23.11.12, 08:33
            W opisywanym przez ze mnie przypadku też chyba głownie ambicje maja rodzice a nie zainteresowana bo nawet nastolatka tak naprawdę do końca nie wie czego chce. A przynajmniej moim skromnym zdaniem gra na instrumencie i chęć ćwiczenia powinna wynikać z wewnętrznej potrzeby dziecka (to powinno dla niego być przyjemnością). Jeśli chodzi tylko o błyszczenie pokazy ale nie ma chęci na prace bo ta nuży i jest mało przyjemna według mnie to na dłuższą metę nie ma sensu. Bo do ćwiczenia trudno kijem przymusić (to znaczy można ale to będą nie ćwiczenia a odrabianie pańszczyzny a to nie o to chodzi).
    • kocianna Re: ośli upór 23.11.12, 09:35
      Dzięki wszystkim - parę rzeczy sobie przemyślałam.
      Ja wiem, że trzy szkoły brzmią tragicznie, ale moje dziecko niczym się nie różni od dziecka w ogólnokształcącej muzycznej, które po lekcjach ma jeszcze np. angielski. Muzyczna mojej Młodej jest w budynku jej szkoły powszechnej i w czasie jej świetlicy, bo ja i tak wcześniej, niż o 16.30 jej nie mogę zabierać. Na świetlicy odrabia też lekcje, więc od 16.30 do wieczora ma czas tylko dla siebie + granie. Polską szkołę obie traktujemy wyłącznie towarzysko, i mamy do niej blisko - nie tracimy nigdzie czasu na dojazdy.

      Ale przypomniało mi to mój zeszłoroczny wątek o problemach z Młodą - były bardzo podobne, tylko wyrażały się o wiele bardziej spektakularnie. I na wiosnę minęły.
      Postanowiłam odpuścić i zamiast przymuszać do grania - iść ze szkoły okrężną drogą, tak, żeby zrobił się z tego godzinny spacer, i rozmawiać. Jeśli zawali jeden egzamin - trudno, tak od razu jej z tej szkoły nie wyrzucą. Flet pewnie kupię - jeśli ją to zmotywuje, to OK, jeśli nie - odsprzedam albo nauczę się grać sama, w końcu też mam astmę, albo zamiast szkoły muzycznej będą prywatne lekcje, bez parcia na audycje i egzaminy.
      • szanowna_pani Re: ośli upór 23.11.12, 14:30
        Kocianna piszesz że dziecko oświadczyło "nie chcę grać" a perspektywie jest egzamin.
        Moje dziecko zrobiło to samo - "oświadczyła nie chcę już chodzić na karate" kiedy w perspektywie pojawił się egzamin - po prostu tak bała się egzaminu że wolała wycofać się z zajęć - pomogły dłuugie rozmowy typu " jesteś dobra i jak się postarasz to zdasz" i to że sensei wyznaczył ją do egzaminu (nie wszystkie dzieci zakwalifikował).
      • joa66 Re: ośli upór 23.11.12, 23:22
        Syna kiedy był w wieku Twojej córki też odbierałam około 16.00-16.30. Też w ramach szkoły miał różne dodatkowe zajęcia, na które chodził (albo nie chodził bo akurat np wolał szkolne podwórko) wg swojego uznania. Nie miał żadnych pozaszkolnych zajęć. Szkołę lubił, szkoła z gatunku takich gdzie dzieci często proszą odbierających je rodziców "pozwól mi zostać jeszcze 5 minut, prooooszę".

        I BYŁ zmęczony. To było widać.


        Mówisz, że szkoła polska to wyłącznie towarzystwo. OK. A czy Ciebie nie męczyłyby cotygodniowe obowiązkowe imprezy z przyjaciółmi?

        Nawet rozrywka i rzeczy przyjemne też męczą. Tylko my jako dorośli potrafimy sobie ulżyć ("miałam straszny dzień w pracy, chrzanie robienie obiadu, idziemy na pizzę"). I jakoś nikt od tego nie umiera, wszyscy sa zdrowi i najedzeni,a dom nie zarasta brudem. Dziecku często nie daje się pola manewru.

        Nie mam pojęcia czy Twoja córka powinna chodzić na flet czy nie - sama się tego dowiesz w czasie spacerów. Najważniejsze moim zdaniem to uznać jej prawo do zmęczenia, prawo do 'wagarów" od licznych obowiązków. To nie jest upór ani bezczelność. Raczej bezsilność.

        Wiesz co bym jeszcze zrobiła na Twoim miejscu? Po powrocie do domu powiedziałabym to co pisałam wyżej: "wiesz, miałam straszny dzień, jestem wykończona i nie mam siły gotowac obiadu. Chodżmy na pizzę, ok?" i dodać "ciekawa jestem czy Ty też czasami też tak się czujesz"
    • turzyca Re: ośli upór 26.11.12, 11:25
      Troche trudno wyczuc, ale w takiej sytuacji moze to byc problem z poradzeniem sobie z emocjami - granie jest wstretne. I tu mozna pomoc przypominajac ogolny cel - wygrana. Pozwolic na wyrazenie obrzydzenia wobec znienawidzonej czynnosci, zagrzac do boju przypominajac o slodkim smaku wygranej. Jesli to o to chodzi, to moze sie z tego zrobic caly rytual zgola z wyspiewywaniem piesni bojowej.

      Czasem dobrze zadziala "ok, to nie graj. W koncu to Ty sie bedziesz wstydzic przed nauczycielka."

      Czasem ironiczne dogadywanki, w tym zagranie na ambicji.

      Ja ogolnie mam wrazenie, ze Wam dobrze zrobiloby dorzucenie porzadnej porcji ironii i szczypty sarkazmu. Ty to umiesz, Twoja Buntowniczka jest do tego stworzona, a zejscie z wysokiego c znakomicie robi na stosunki miedzyludzkie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka