Dodaj do ulubionych

Pojechałybyście?

08.07.14, 10:24
Trafiła mi się dziś oferta wyjazdu nad polskie morze - 2 tygodnie w I połowie sierpnia, całkowicie za darmo. Musiałabym być tam sama, z dwójka dzieci szkolnych. Domek na środku polan, do morza 400 m ( widok na morze jesttongue_out), plaża pusta, do sklepu 3 km przez pola. Na działce brak prądu i wody, jest tojtojka. Jedziecie, czy nie? Mam dylemat, niby jest opcja wyrwania się z miasta, ale nie wiem, jak sobie poradzę bez:
naładowania telefonu
xboxa dla dzieci;P i związanej z tym nudy
dostępu do wody
gotowania
itp

Co byście zrobiły? Pojechałybyście chociaż na tydzień? Mam możliwość wzięcia samochodu.
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Pojechałybyście? 08.07.14, 10:32
      Nie. Bez wody absolutnie nie. Byłam. Nigdy więcej.
    • stillgrey Re: Pojechałybyście? 08.07.14, 10:49
      Szczerze to nie wiem czy bym sie zdecydowala, bo bylby to bardziej survival niz relaks wink
      I balabym sie byc tam sama, zwlaszcza, ze dom stoi na odludziu.

      Co do telefonu i xboxa, mozesz kupic ladowarke samochodowa, kosztuje grosze.
      Gotowac mozna na turystycznej kuchence podlaczanej do butli z gazem, ale przeciez jak sie tydzien bedziecie zywic gotowcami to tez sie nic nie stanie.
      Ja bym sie dogadala z jakims sasiadami zeby za oplata moc skorzystac przynajmniej raz dziennie z prysznica, albo wziasc wode do baniakow. Mozna tez jezdzic na basen, ale to zalezy jak daleko jest do cywilizacji wink
    • monikaa13 Re: Pojechałybyście? 08.07.14, 11:04
      Bez wody - spoko, bez prądu - nie wiem. Ale w nieznane miejsce przy takich warunkach bym raczej nie pojechała. Tylko, że ja mam dzieci w wieku 7 i 2 lata. Może gdyby dzieci miały po 10 lat problemu by nie było.

      Wielokrotnie jeździmy na działkę i w zimie nie mamy wody i jakoś przeżywamy spokojnie parę dni, a latem to już w ogóle łatwizna. Gorzej z prądem, choć to też może nie być problem, a jest może gaz?
    • rolly_mo Re: Pojechałybyście? 08.07.14, 11:07
      Nawet za darmo bym nie pojechała. Żaden relaks, no chyba, że ktoś lubi hardkor.
    • kanna Re: Pojechałybyście? 08.07.14, 11:35
      Dla mnie warunkiem sine qua non wyjazdu wypoczynkowego jest śniadanie (najchętniej na szwedzkim stole).
      Więc nie.
    • slonko1335 Re: Pojechałybyście? 08.07.14, 11:53
      nigdy w życiu....
    • mama-ola Re: Pojechałybyście? 08.07.14, 12:45
      Brak wody do mycia może jakoś dałoby się załatwić kąpielą w morzu... Moja komórka wytrzymuje tydzień, X-boxa i telewizora i tak nie używam, więc to akurat by mnie nie martwiło. Ale:
      Bałabym się mieszkać sama w takim miejscu, bałabym się, że mnie ktoś napadnie. Przeszkadzałoby mi, że światła nie można po zmroku zapalić. Brakowałoby mi picia kawy i herbaty.

      Ja bym nie pojechała.
      • andaba Re: Pojechałybyście? 08.07.14, 12:57
        Zależy, czy byłoby to 100 km od mojego miejsca zamieszkania, czy 600 km.

        W pierwszym wypadku tak, w razie trudności z przystosowaniem, czy brzydkiej pogody wróciłabym do domu. Natomiast w drugim przypadku to troche za daleko jak na to, zeby eksperymentować.

        Ogólnie wydaje mi się do przeżycia, kanapki, kiełbaski pieczone na ognisku i coca cola, a kaąpiel w morzu, ale to opcja na piękna pogodę. Aha, można jeszcze gotować na butli gazowej lub spirytusowej kuchence.
    • jagabaga92 Re: Pojechałybyście? 08.07.14, 13:08
      Bez prądu - spoko (telefon można naładować w samochodzie, jak pisały poprzedniczki, lampki na baterie, reszta niepotrzebna, ), ale bez wody - absolutnie nie. A kapać się w słonej wodzie, to jakoś nie bardzo. Do picia można kupować lub zabrać z domu, ale do umycia to trochę mało. No i jesli juz, to zdecydowałabym sie w ostatniej chwili analizując wszelkie mozliwe prognozy pogody na najbliższy tydzieńwink.
      • k1234561 Re: Pojechałybyście? 08.07.14, 13:19
        Zdecydowanie nie.
        Bałabym się bez prądu,po ciemku siedzieć w nocy/wieczorem,nie wyobrażam sobie nie mieć stałego dostępu do wody.Poza z tym to ma byc odpoczynek a nie szkoła przetrwania.Co zrobicie jak pogoda nie dopisze?Albo nawet jak dopisze,to przeciez dzieciaki nie będa w kółko smazyły się na plaży czy kapały w bądź co bądź zimnym Bałtyku.Bez dostępu cywilizacji to będzie męka pańska i nuda na maxa.Dlatego bym nie pojechała.
        • mama_kotula Re: Pojechałybyście? 08.07.14, 19:59
          Cytat
          przeciez dzieciaki nie będa w kółko smazyły się na plaży czy kapały w bądź co bądź zimnym Bałtyku.Bez dostępu cywilizacji to będzie męka pańska i nuda na maxa


          W zeszłym roku byliśmy na polu namiotowym nad Jeziorakiem. Do najbliższej cywilizacji było 3 kilometry (i tą cywilizacją był sklep spozywczy tongue_out; tak, był jakiś barek w pensjonacie, ale głównie z alkoholem i napojami). Dzieci w wieku szkolnym się nie nudziły. Ale tez nie smażyły się na plazy. Kąpały się w jeziorze, tak. Jeździły na rowerach, tak. Biegały po lesie i generalnie zajmowały się sobą, strugały różne rzeczy z patyków, czytały, budowały bazę, szałasy, jakieś diy sprzęty biwakowe. Grały w planszówki, wzięliśmy tego sporo; grały w karty, grały w badmintona, w piłkę. Rysowały, wycinały, robiły jakieś ozdoby z tego, co znalazły w lesie. W ogóle nie korzystały z prądu (my korzystaliśmy do pracy) ani żadnych "cywilizacyjnych" udogodnień typu konsole, tv itp., jedynie z czytnika ebooków.

          ANI RAZU nie usłyszałam "nudzi mi się", w przeciwieństwie do domu, pełnego udogodnień cywilizacyjnych, gdzie słyszę to dość często.
    • daga_j Re: Pojechałybyście? 08.07.14, 13:18
      Chyba na tydzień to bym pojechała, dwa raczej nie. Sama nie wiem czy bardziej przerażałaby mnie wizja rzadkiego mycia się czy korzystania z takiej toalety. Toaleta to chyba problem, bo wodę można mieć w baniakach, dużą miskę i nalać, zagrzeje się od słońca to można się wymyć po kąpieli w morzu, gotować można na kuchence gazowej, i pewnie bym tak robiła, choćby wodę na herbatę//kawę, czy odgrzać jakąś potrawę ze słoika. Oczywiście samochód lub rowery przynajmniej obowiązkowo, żeby po zakupy jeździć codziennie (nie ma lodówki - nie przechowasz), jeśli rowery to trzeba najpierw mieć duży zapas wody bo baniaków po 5l chyba rowerem z dziećmi nie weźmiecie wink
      Ale takie szkolne dzieci mogą zyskać na tym wyjeździe, właśnie odpocząć od tv, zabawek na prąd - trzeba wziąć gry podwórkowe takie jak badminton, inne jakieś do rzucania, piłeczki, skakanki, kolorowanki, książki, gazetki, co kto lubi. Łopatki i inne rzeczy do piasku, może latawiec? Tylko co robić ciemnym wieczorem? Hm, latem wieczór długo jest w miarę jasny, pogadać można bo już w karty grać trudno po zmierzchu, a potem iść spać.
      Może być fajna przygoda. Jeśli toaleta czysta i znośna smile
    • sylwiamc Re: Pojechałybyście? 08.07.14, 13:42
      Ja zdecydowanie nie. Woda i prąd to dla mnie podstawa.
    • ivaz Re: Pojechałybyście? 08.07.14, 14:09
      Mój 18 letni syn i jego znajomi na pewno by skorzystali, ale ja nie, bo oczekuje jakiegoś komfortu, o ile dostepnośc do czystej wody i pradu mozna nazwać w XXI komfortem, dla mnie to warunki niezbedne do życia.
    • tusia-mama-jasia Re: Pojechałybyście? 08.07.14, 14:58
      Natychmiast bym pojechała, bez chwili wahania!
      Często tak spędzamy wakacje /zazwyczaj zestaw synek i ja i namiot na dziko, więc domku i tojtojków tyż brak, no i bez auta jesteśmy/, to fantastyczny czas smile Komórkę z rozkoszą wyłączam i wrzucam na dno plecaka na początku wakacji, więc ładowanie mi zbędne, prąd też - po co właściwie? Latarka/świeczki na wieczór, butla turystyczna, palnik, jak masz auto to zabierasz zapas wody butelkowej do picia i od czasu do czasu gotowania.
      Kąpiele na wakacjach regularne być nie muszą wink Zęby da się umyć w wodzie lanej z butelki, kąpiel strumykowo-morska czy jakakolwiek inna prowizoryczna, od czasu do czasu można zagrzać trochę wody do umycia miejsc newralgicznych wink
      Xbox? nuda? przy 2 dzieci, które mogą bawić się razem ograniczane tylko własną wyobraźnią, w bliskości z naturą i bezpiecznym od ruchu kołowego terenie?? nie wierzę.
      Cichutka, dzika plaża na własność i spacerek przez pola do sklepu - sielana.
      Takie wakacje to sama przygoda i jest co wspominać, nie zastanawiałabym się ani minuty smile)
      • sonrisa06 Re: Pojechałybyście? 08.07.14, 15:06
        Nie.
        Bez wody ok, ale musiałaby być studnia, z której wodę da się uciągnąć. Nie raz na wakacjach myłam się w misce w wodzie ze studni. Da się to przeżyć, chociaż nie wim jak teraz bym to zniosła, bo trochę młodsza byłam wink
        Jęśli nie ma na podwórku studni, to absolutnie nie.
        Bez prądu absolutnie nie i nie chodzi tu o telefon itp. tylko o lodówkę i światło.
      • kwiat_w_kratke Re: Pojechałybyście? 08.07.14, 15:27
        tusia-mama-jasia napisała:

        > Często tak spędzamy wakacje /zazwyczaj zestaw synek i ja i namiot na dziko, wię
        > c domku i tojtojków tyż brak, no i bez auta jesteśmy/

        To znaczy, że walicie kupy gdzieś pod krzakami? Fuuuj, dobrze że to nie w mojej okolicy.

        > prąd też - po co właściwie? Latarka/świeczki na wieczór,

        Czytanie przy świecy albo latarce to żadna frajda. A dla mnie wypoczynek bez wieczornego zagłębienia się w książkę czy gazetę to żaden wypoczynek. Ale - to dla mnie. Są przecież i tacy, którzy czytają jedną książkę na rok i są szczęśliwi. wink

        Ogólnie - nie chciałabym jechać nawet za darmo do takich warunków.
        • verdana Re: Pojechałybyście? 08.07.14, 15:31
          Poza tym, gdy nie ma wody na działce, trudno umyć się nawet w zimnej. Gdy nie ma wody, trzeba ją przynieść. Dla trzech osób potrzeba naprawdę dużo wody. Jeśli nie ma jej bardzo blisko, wakacje sprowadzają sie do dźwigania wiader.
          Brak elektryczności to takze brak możliwości zajęcia sie czymś po zmroku, trudno czytać, można pograć w coś - ale jeśli jest brzydka pogoda , to zaczyna być problem.
        • tusia-mama-jasia Re: Pojechałybyście? 08.07.14, 19:34
          > To znaczy, że walicie kupy gdzieś pod krzakami? Fuuuj, dobrze że to nie w mojej
          > okolicy.

          taaa, spodziewałam się, że ktoś zada takie wnikliwe pytanie.
          w niczyjej okolicy nie "walimy" - jak jesteśmy w jakiejkolwiek cywilizacji, do której w ramach wakacyjnej wycieczki zaniosą nas nogi/rowery/pksy to korzystamy z wc w knajpach, na promach, w pociągach, na stacjach benzynowych itd. jeśli są tojtoje na szlaku to z nich również.
          a jeśli jesteśmy daleko od cywilizacji w leśnej głuszy, to czynimy to samo co robią zwierzęta - nikomu pod oknem, nie na ścieżce. żadnego zanieczyszczania nie uskuteczniamy, 100% bliskości z naturą tongue_out

          > > prąd też - po co właściwie? Latarka/świeczki na wieczór,
          >
          > Czytanie przy świecy albo latarce to żadna frajda. A dla mnie wypoczynek bez wi
          > eczornego zagłębienia się w książkę czy gazetę to żaden wypoczynek. Ale - to dl
          > a mnie. Są przecież i tacy, którzy czytają jedną książkę na rok i są szczęśliwi
          > . wink

          pięknie podsumowałaś.
          ale nie trafiłaś - my także nie wyobrażamy sobie dnia bez książki, czytamy oboje bardzo dużo i chętnie, teraz na wyjeździe w pierwszym tygodniu wakacji oboje z synem połknęliśmy po 3 pokaźne książki. akurat teraz mieliśmy prąd. ale jak nie mamy to owszem, czytujemy przy latarce również. mocna czołówka w namiocie wystarczy do wieczornej lektury. cudnie się czyta przy akompaniamencie bzyczenia, świergotu albo bębnienia deszczu o namiot.
          spróbuj kiedyś smile
        • mama_kotula Re: Pojechałybyście? 08.07.14, 19:44
          Cytat
          Czytanie przy świecy albo latarce to żadna frajda. A dla mnie wypoczynek bez wieczornego zagłębienia się w książkę czy gazetę to żaden wypoczynek. Ale - to dla mnie. Są przecież i tacy, którzy czytają jedną książkę na rok i są szczęśliwi. wink


          Ktoś tu chciał być złośliwy wink.

          No więc bateria w kindle paperwhite (do którego nie trzeba świeczki/latarki) spokojnie starcza na 2-3 tygodnie, jesli zakładamy czytanie 1-3h dziennie. Jakby chciało się czytać więcej, można wziąć naładowany powerbank, te lepsze spokojnie starczą na kilka ładowań kindla.
          • truscaveczka Re: Pojechałybyście? 08.07.14, 20:25
            Czemu mi bateria w kindlu starcza na tydzień? Hę? Za dużo czytam!
            • mama_kotula Re: Pojechałybyście? 08.07.14, 20:31
              truscaveczka napisała:
              > Czemu mi bateria w kindlu starcza na tydzień? Hę? Za dużo czytam!

              Ok, mój błąd, wzięłam dane z classica, nie paperwhite. Paperwhite to tydzień, onyx boox to 4-5 dni (przy czytaniu ok. 3h dziennie). Nadal jest to tydzień.
      • niutaki Re: Pojechałybyście? 12.07.14, 21:01
        tusia-mama-jasia napisała:
        >>> Często tak spędzamy wakacje /zazwyczaj zestaw synek i ja i namiot na dziko, wię
        > c domku i tojtojków tyż brak,<<
        tragedia, obrzydlistwouncertain
    • angazetka Re: Pojechałybyście? 08.07.14, 15:56
      No way. Bez wody i prądu? Nie kręcą mnie takie wakacje. Nie muszę mieć luksusu, ale minimum mieć muszę.
    • mama_kotula Re: Pojechałybyście? 08.07.14, 16:12
      Pojechałabym. Ale to ja, ja nie potrzebuję xboxa, oraz mam samochód 7-osobowy, który po wyjęciu tylnych siedzeń ma ogromną przestrzeń bagażową, gdzie zmieści się spokojnie 200l wody, jak nie więcej.
    • budzik11 Re: Pojechałybyście? 08.07.14, 18:36
      A pewnie, że bym pojechała, toż to wspaniała przygoda, zwłaszcza dla dzieci, długo będą wspominać. Umyć się można w morzu, w końcu Bałtyk nie jest bardzo słony, najwyżej spłukać czystą wodą. Jak masz samochód, to jedziesz do sklepu, kupujesz 4 5-litrowe baniaki z wodą, masz do picia, gotowania, do mycia. Prąd to żaden problem, książki weźcie, dzieci będą miały odwyk. Telefon naładuj w domu, włączaj na godzinę dziennie do przeczytania wiadomości/wykonania niezbędnych telefonów - starczy na 2 tygodnie. Nie wiem, czy gaz jest? Butla, palnik - najwyżej mozna kupić.
      Dla mnie super sprawa.
      • mama_kotula Re: Pojechałybyście? 08.07.14, 19:41
        Cytat
        Telefon naładuj w domu, włączaj na godzinę dziennie do przeczytania wiadomości/wykonania niezbędnych telefonów - starczy na 2 tygodnie.


        Smartfon? Pani śmie żartować wink
        • budzik11 Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 11:42
          mama_kotula napisała:

          > Smartfon? Pani śmie żartować wink

          Hmmm... ja żyję w epoce przedsmartfonowej, o takowym nawet nie myślę. Mam na myśli NORMALNY telefon wink Zresztą smartfon chyba włączany raz dziennie na godzinę te pociągnie ze 2 tygodnie? Czy nie? Tak z ciekawości pytam.
          • mama_kotula Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 11:53
            budzik11 napisała:
            > Hmmm... ja żyję w epoce przedsmartfonowej, o takowym nawet nie myślę. Mam na my
            > śli NORMALNY telefon wink

            Normalny telefon to jaki?
            Maila na nim sprawdzisz?

            > Zresztą smartfon chyba włączany raz dziennie na godzinę te pociągnie ze 2 tygodnie? Czy nie? Tak z ciekawości pytam.

            Pewnie zaraz po zakupie, jak bateria jest nowa, to pociągnie z tydzień. Z drugiej strony, jak wyłączyć mu wszystkie rzeczy typu automatyczne aktualizacje, 3G itp, to może dłużej? w sumie fajny eksperyment, trzeba będzie spróbować, może kiedyś przetestuję na paru smartfonach i dostarczę danych big_grin

            • pasik Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 13:11
              mama_kotula napisała:

              > budzik11 napisała:
              > > Hmmm... ja żyję w epoce przedsmartfonowej, o takowym nawet nie myślę. Mam
              > na my
              > > śli NORMALNY telefon wink
              >
              > Normalny telefon to jaki?
              > Maila na nim sprawdzisz?
              przedsmartfonowy
              np Nokia E52
              internet jest, mali gps...kocham gosmile
              tak tydzień lub więcej potrzyma bez nadmiernego użytkowania.
              Smartfony mnie nadal brzydzą.
            • budzik11 Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 17:36
              mama_kotula napisała:

              > Normalny telefon to jaki?
              > Maila na nim sprawdzisz?

              Normalny to taki, z którego można zadzwonić i ew. wysłać smsa. Mój telefon (normalny) spokojnie ze 3 tygodnie wytrzymuje w normalnym trybie, a wyłączony i włączany na chwilę, pociągnąłby pewnie ze 2 m-ce.
              • mama_kotula Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 17:38
                budzik11 napisała:
                > Normalny to taki, z którego można zadzwonić i ew. wysłać smsa. Mój telefon (nor
                > malny) spokojnie ze 3 tygodnie wytrzymuje w normalnym trybie, a wyłączony i włą
                > czany na chwilę, pociągnąłby pewnie ze 2 m-ce.

                A, bo wcześniej pisałaś coś chyba o sprawdzeniu maili, dlatego się zdziwiłam smile
                • budzik11 Re: Pojechałybyście? 10.07.14, 08:34
                  mama_kotula napisała:

                  > A, bo wcześniej pisałaś coś chyba o sprawdzeniu maili, dlatego się zdziwiłam smile

                  Nie, pisałam:
                  > włączaj na godzinę dziennie do przeczytania wiadomości/wykonania niezbędnych tel
                  > efonów -

                  wiadomości w sensie powiadomień, że ktoś próbował się dodzwonić, czy smsów.
                  • kajka271 Re: Pojechałybyście? 10.07.14, 10:03
                    Ale czekajcie, Tol8 napisała, ze byli tam w zeszłym roku i było fajnie! Czyli problemem nie jest brak wody czy prądu. Jest lodówka w ziemi, jest pompa uruchamiana raz na kilka dni, jest agregat.
                    Czyli problem jest tylko w tym, że nie będzie męża jako wsparcia psychicznego przed włamywaczami i do obsługi agregatu. Pytanie czy widziałaś jak się go obsługuje? Bo zwykle kobiety mają takie same dwie ręce co faceci i są w stanie uruchomić taki agregat. Może ci mąż wytłumaczyć, może was zawieźć i pokazać itp...
                    Jeśli chodzi o wyłączanie agregatu w nocy, to zawsze można z latarką czy czołówką.
                    Do towarzystwa można zabrać sobie koleżankę czy mamę na emeryturze...

                    Ja bym się zastanawiała czy w razie brzydkiej pogody da się szybko wrócić, albo czy są jakieś atrakcje na 'w razie czego' blisko... któreś z duzych miast np.
                    Kiedyś często jeździliśmy na taką działkę. No prąd był, woda z kranu na zewnątrz, ale umyć w tym się było ciężko. co drugi dzień szliśmy wieczorkiem nad jezioro z wiaderkiem. Normalnie się kąpaliśmy, potem mydliliśmy ciało na brzegu i spłukiwaliśmy się wiaderkiem nawzajem, tak by mydliny przefiltrowały się przed piasek... zęby pod kranem, czy wodą z butelki. Potem w ciepłe dresiki i do namiotu do śpiwora... poczytać można w dzień na kocyku, a wieczorem np. poopowiadać sobie bajki, moje dzieci mają ostatnio napad na wypytywanie nas o nasze wspomnienia z dzieciństwa... właśnie o tym myciu im opowiadałam... to było naprawdę fajne dla nas przezycie smile
                    Ugotowa można na butli, kilka dni makaronu z sosem czy zupek chińskich nikomu jeszcze nie zaszkodziło... a co kilka dni na rybkę do sąsiedniej miejscowości...

                    Ja bym pojechała smile
                    • agni71 Re: Pojechałybyście? 10.07.14, 10:12
                      co drugi dzień szliśmy wieczorkiem nad jezio
                      > ro z wiaderkiem. Normalnie się kąpaliśmy, potem mydliliśmy ciało na brzegu i sp
                      > łukiwaliśmy się wiaderkiem nawzajem, tak by mydliny przefiltrowały się przed pi
                      > asek..

                      ale piszesz o rodzinie z dziećmi? Nad tym jeziorkiem przy myciu byliście tylko wy? My jacyś wstydliwi i miałabym opory ( a mąż jeszcze większe, bo mamy córki) przed rozebraniem się do naga przed dziećmi...
                      • kajka271 Re: Pojechałybyście? 10.07.14, 11:10
                        Właściwie to były czasy gdy przez większość czasu były tylko dzieci (a mam same siostry,kuzynki i tylko jednego brata rodzynka) z którąś z mam lub babcią... ale myliśmy się w kostiumach, intymne miejsca jakoś pod kostiumem, można się odwrócić, zasłonić, naprawdę da się. Dla nas to była normalka, a teraz wspominamy to z rozrzewnieniem...
                        Zwłaszcza to uczucie takie wyziębienia wieczornego, potem cieplutkie dresiki, skarpetki (całe dnie boso biegaliśmy), tenisówki i do góry na działkę... i do śpiworków smile
                        • kajka271 Re: Pojechałybyście? 10.07.14, 11:13
                          Ale na nastoletnich wyjazdach tez sobie jakos radziliśmy... nawet jak już pary były... np. zbieraliśmy sie we wszystkie dziewczyny i szłyśmy myć w dalszą zatoczkę... chłopacy potem osobno.
                          Na obozach harcerskich nad jeziorem, także bez wody i prądu, całe tygodnie tak dało radę... był np. namiot z miskami z wlewaną wodą... że dało sie umyć, zasłonić ręcznikiem gdy trzeba, resztę nad miską itp...
                          Przecież np na basenie pod prysznicem, też sie rozbiera stadnie... byleby płciowo rozdzielić...

                          A już mycie zębów brodząc w jeziorze wspominam jako idyllę... w tle zachodzące słońce, przyjemna chłodna woda... mmmmm
                          • agni71 Re: Pojechałybyście? 10.07.14, 15:12
                            namiot z miskami z wlewaną wodą... że dało sie umyć, zasłonić ręcznikiem gdy trzeba, resztę nad miską itp...

                            TNo nie dla mnie, dla mnie to byłaby udręka, a jeszcze nie daj buk miec w takich warunkach miesiączkę. I sama chyba widzisz, że co innego same dzieciaki, czy sama młodzież, a co innego z dziećmi. Z dziećmi praktykowałaś takie mycie jako dorosła?
                            • mama_kotula Re: Pojechałybyście? 10.07.14, 15:31
                              Cytat
                              Z dziećmi praktykowałaś takie mycie jako dorosła?


                              Ja praktykowałam. I jako dziecko/młodsza nastolatka z moją mamą, i w doroslym wieku z moimi dziećmi również.
                              Ale to też zalezy, jak się podchodzi do tego, bo np. ja nie mam problemu z tym, że podczas mojej kąpieli siedzi w łazience córka i coś tam opowiada, a ktoś inny może w ogóle nie wyobrażać sobie takiej sytuacji smilesmile - jemu będzie o wiele trudniej rozebrać się i umyć przy dzieciach.


                            • budzik11 Re: Pojechałybyście? 10.07.14, 15:59
                              agni71 napisała:

                              > TNo nie dla mnie, dla mnie to byłaby udręka, a jeszcze nie daj buk miec w taki
                              > ch warunkach miesiączkę.

                              Każdy przedkłada wygodę nad niewygodę, ale czy z braku wygody (tu w postaci ciepłej, bieżącej wody) warto rezygnować z fajnego wyjazdu? Miesiączka to też nie problem przecież, do dziś mało gdzie na świecie są udogodnienia w postaci bidetów pryszniców, nie mówią co tym, że przez miliony lat kobiety żyły bez tego. Ja bardzo dobrze wspominam np. wyjazd do Maroka, gdzie ze wzgl. na "niskobudżetowość" spaliśmy w namiotach na pustyni, oczywiście bez toalety i wody (poza butelkowaną). Miałam @ i przeżyłam (na szczęście uzywam kubeczka i musiałam organizować sobie intymną toaletę tylko 2x dziennie) i bardzo, bardzo by mi było przykro, i ogromnie dużo bym straciła, gdybym zrezygnowała z takiego fajnego wyjazdu tylko z tak prowizorycznego i przyziemnego powodu jak brak wody. Przypomina mi się tez wywiad z Martyną Wojciechowską, która opowiadała o tym, jak sobie radziła z "babskimi sprawami" zdobywając Koronę Świata w męskim gronie. Też sobie nie wyobrażam, żeby powiedziała sobie "to nie dla mnie, nie ma wody, nie jadę" wink Oczywiście każdy wybiera to, co
                              lubi, ale nie masz wrażenia, że przez taki przymus "cywilizowanej kąpieli całego ciała" mogłoby ominąć cię coś fajnego, jak np. tytułowy wyjazd na łono natury z dziećmi?
                              • mama_kotula Re: Pojechałybyście? 10.07.14, 16:38
                                Cytat
                                Oczywiście każdy wybiera to, co
                                lubi, ale nie masz wrażenia, że przez taki przymus "cywilizowanej kąpieli całego ciała" mogłoby ominąć cię coś fajnego, jak np. tytułowy wyjazd na łono natury z dziećmi?


                                Budzik, ale Agni wcale nie uważa, że taki wyjazd na łono jest fajny (bo na taki wyjazd składają się rzeczy, które nie sprawiają jej przyjemności) - więc nie ma żalu, że ją omija. To dość logiczne smile.
                                • agni71 Re: Pojechałybyście? 10.07.14, 16:59
                                  a tu kotula masz jakąś inną definicję niż ja "pobytu na łonie natury" Bo bywa, że jestem na dworze cały dzień, a jednak wieczorem myję się w warunkach jakie uważam za wygodne (prysznic). To jestem na łonie natury czy nie?
                                  • mama_kotula Re: Pojechałybyście? 10.07.14, 17:05
                                    agni71 napisała:

                                    > a tu kotula masz jakąś inną definicję niż ja "pobytu na łonie natury" Bo bywa,
                                    > że jestem na dworze cały dzień, a jednak wieczorem myję się w warunkach jakie u
                                    > ważam za wygodne (prysznic). To jestem na łonie natury czy nie?

                                    Napisałam "taki wyjazd". Mając na myśli ten konkretny wyjazd opisany w wątku smile
                                • budzik11 Re: Pojechałybyście? 10.07.14, 18:17
                                  mama_kotula napisała:

                                  >Budzik, ale Agni wcale nie uważa, że taki wyjazd na łono jest fajny (bo na taki
                                  > wyjazd składają się rzeczy, które nie sprawiają jej przyjemności) - więc nie m
                                  > a żalu, że ją omija. To dość logiczne smile.

                                  No w sumie.
                              • agni71 Re: Pojechałybyście? 10.07.14, 16:57
                                czywiście każdy wybiera to, co
                                > lubi, ale nie masz wrażenia, że przez taki przymus "cywilizowanej kąpieli całeg
                                > o ciała" mogłoby ominąć cię coś fajnego, jak np. tytułowy wyjazd na łono natury
                                > z dziećmi?

                                nie mam takiego wrażenia, bo mogę przecież na łonie natury spędzać caluśki dzień, a wieczorem umyc sie pod prysznicem (zajmuje mi to dokładnie 5 minut, podczas gdy mycie w miskach i inne kombinacje na pewno więcej czasu pochłaniają, a możnaby go spozytkowac przyjemniej). Chyba nie sądzisz, że pobyt na łonie natury liczy się tylko, kiedy mycie jest utrudnione?

                                nie wiem, czy kubeczek jest dla każdego, nie próbowałam, ale pomyśl, czy byłoby ci równie przyjemnie, gdybyś jednak go nie uzywała i musiała pomyśleć o toalecie nie 2 razy dziennie, a 10?
                                • budzik11 Re: Pojechałybyście? 10.07.14, 18:20
                                  agni71 napisała:

                                  pomyśl, czy byłoby
                                  > ci równie przyjemnie, gdybyś jednak go nie uzywała i musiała pomyśleć o toalec
                                  > ie nie 2 razy dziennie, a 10?

                                  Nie byłoby, nie muszę o tym "pomyśleć", bo znam z autopsji, od nastolatki jeździłam na obozy harcerskie, strażackie i inne dziwactwa, na tzw. "łono" i musiałam sobie radzić, dlatego odkąd dowiedziałam się o istnieniu kubeczka, używam go, bo żyję aktywnie i tak mi wygodniej. Lubię sobie ułatwiać życie smile
      • agni71 Re: Pojechałybyście? 08.07.14, 19:52
        juz kolejna osoba pisze, że umyć można się w morzu. Ja to może glupia jestem, ale jakies mam opory przed ładowaniem detergentów (mydło) do morza, jeziora czy rzeki. Nie wspominając jak sie będzie mydlić w slonej wodzie. I jeszcze mycie miejsc intymnych w morzu? A niech jeszcze matce wypadnie na wyjeździe miesiączka, to naprawdę super warunki higieniczne uncertain

        Nie nie nie - woda i prąd to podstawa. Bez prądu dochodzi kłopot z przechowywaniem żywności, nie wspominając już o czytaniu czy graniu w planszówki wieczorami...
        • mama_kotula Re: Pojechałybyście? 08.07.14, 20:14
          Cytat
          Bez prądu dochodzi kłopot z przechowywaniem żywności


          Całe wieki ludzkość jeździła z żywnością np. na obozy wędrowne i dawała radę wink.

          Jeszcze kwestia tego, czy jest np. miejsce na ognisko. Podczas wczasów namiotowych gotowaliśmy obiady na ognisku, więc jedzenie mieliśmy typowo "ogniskowe" - zupy z torebki, konserwy, ryż, fasolka itp.
          Na śniadanie owsianka błyskawiczna, jajka, płatki z mlekiem, grzanki wink, poniżej w wersji luksusowej z serem big_grin
          fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3669929,2,1,sniadanie.html
          Można i na butli w sumie, wszystko się da. Pytanie, czy autorka wątku i dzieci mają ochotę na taki typ wakacji. Sądząc z wzmianki o xboksie, jakoś nie jestem przekonana.

          • agni71 Re: Pojechałybyście? 08.07.14, 21:41
            kwestia też czego się oczekuje od wakacji - wypoczynku czy "dania rady"?
            • mama_kotula Re: Pojechałybyście? 08.07.14, 22:46
              agni71 napisała:

              > kwestia też czego się oczekuje od wakacji - wypoczynku czy "dania rady"?

              Kwestia raczej, co dla kogo jest odpoczynkiem smile
              Oszalałabym, odpoczywając tak jak moja mama (na leżaku na all inclusive), ona z kolei nie wyobraża sobie odpoczynku w moim stylu wink.
            • budzik11 Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 11:48
              agni71 napisała:

              > kwestia też czego się oczekuje od wakacji - wypoczynku czy "dania rady"?

              Jest jeszcze opcja "przygoda", opcja "oderwania się od codzienności" (min. odciągnięcia dzieciaków od tego xboxa). Taki wakacyjny surwiwal z mamą większość dzieci powitałaby z entuzjazmem, o ile nie są już kompletnie zepsute przez cywilizację. Swoją drogą, ostatnio czytałam, że jest coś takiego jak e-sport. "E-Sport - czyli sport elektroniczny - jest krotko mówiąc graniem w gry komputerowe w duchu sportowym. Oznacza to, ze granie na komputerze nie postrzega sie tylko jako klikanie myszka dla zabicia czasu, ale na pierwszy plan wchodzą wartości klasycznego sportu: rozwijanie umiejętności, gra zespołowa i zdrowa rywalizacja.
              E-Sport rozwija zarówno zdolności fizyczne, takie jak koordynację wzroku i ruchu, ale również intelektualne: myślenie strategiczne i taktyczne, inwencję oraz myślenie zespołowe. " - aż się chce napisać autorowi (nastoletniemu) "Idź, chłopaku, pokop piłkę z kolegami - z prawdziwymi kolegami w prawdziwą piłkę". Więc dla takiego np. "e-sportowca" wakacje bez prądu i wody faktycznie mogą być straszne...
              • tusia-mama-jasia Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 13:10
                Zalajkowałabym, gdybym mogła smile
                • agni71 Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 14:20
                  ja lubie umyć całe ciało raz dziennie czystą, ciepłą wodą z mydłem, to nie są chyba jakies wygórowane oczekiwania, ten brak prądu jakoś moze bym zniosła, choć latanie codziennie po zakupy, bo nie ma gdzie przechowac wędliny i masła byłby upierdliwy, podobnie jak brak światla wieczorem (czytanie, gry).
                  • budzik11 Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 17:50
                    agni71 napisała:

                    > ja lubie umyć całe ciało raz dziennie czystą, ciepłą wodą z mydłem

                    A kto nie lubi? Ale w wakacje chodzi o to, żeby robić coś innego niż przez cały rok. Zresztą naprawdę można umyć całe ciało ciepłą wodą w małej miednicy, nie jest tak szybkie i wygodne jak pod prysznicem, wymaga trochę ekwilibrystyki, ale uwierz mi - dla chcącego nic trudnego smile. A co do "lubienia" - miałam ostatnio podobną rozmowę z moim mężem, który nie lubi głośnych, zatłoczonych miejsc i nie chciał jechać z dziećmi nad zalew. Powiedziałam mu więc, że czasy robienia tylko tego, co się lubi, skończyły się w momencie urodzenia się naszych dzieci. Teraz robimy też to, co lubią dzieci i to, co im sprawi frajdę. IM, niekoniecznie nam. Ja np. niekoniecznie lubię chodzić na wielki, nowoczesny plac zabaw z pajęczynami i innymi kręciołami, a także grać na tymże placu w ping-ponga (nie cierpię tego), ale dzieci chcą, więc jeździmy i gramy. Mam powiedzieć synkowi "Sorry, nie będziesz grał, bo mamusia nie lubi"? To samo z wygodami na wakacjach - moim zdaniem można się poświęcic przez tydzień i sprawić dzieciom frajdę.
                    • agni71 Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 18:45
                      o ile młodsze córki chętnie skorzystałyby z okazji do niemycia się przez tydzień, o tyle 12-latka juz też lubi i chce się umyć codziennie, w normalnych warunkach, więc jej z pewnością tak spartańskie warunki nie sprawiłyby frajdy.

                      Robimy bardzo dużo rzeczy ze względu na dzieci i od kiedy je mamy nasze życie uległo wielu zmianom, ale rezygnacja z mycia (jesli nie w wyjątkowej sytuacji) to już za wiele...

                      To samo z wygodami na wa
                      > kacjach - moim zdaniem można się poświęcic przez tydzień i sprawić dzieciom fra
                      > jdę.

                      dzieciom równie dużą frajdę, jak nie większą, sprawiają inne sposoby spędzania wakacji, np. uwielbiają kąpiele w basenie z ciepłą wodą...
                    • agni71 Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 18:48
                      budzik11 napisała:

                      > agni71 napisała:
                      >
                      > > ja lubie umyć całe ciało raz dziennie czystą, ciepłą wodą z mydłem
                      >
                      > A kto nie lubi?

                      sądząc po niektórych wpisach brak mozliwości umycia się nie jest dla niektórych problemem, więc chyba tak lubią?
                      • budzik11 Re: Pojechałybyście? 10.07.14, 09:31
                        agni71 napisała:


                        > sądząc po niektórych wpisach brak mozliwości umycia się

                        co ty z tym brakiem możliwości umycia się? Myć się można nie tylko w wannie/pod prysznicem, naprawdę. Brak bieżącej ciepłej wody nie równa się niemyciu.
                        • agni71 Re: Pojechałybyście? 10.07.14, 09:55
                          w opisie miejsca w pierwszym poście jest napisane, że nie ma wody na miejscu - nie ma wody=nie mozna się umyć
                          • kajka271 Re: Pojechałybyście? 10.07.14, 10:04
                            potem jest dodatkowa informacja, że można uruchomić pompę i mieć wodę w baniakach do mycia... że byli juz tam i to nie było problemem.
                            • kajka271 Re: Pojechałybyście? 10.07.14, 10:06
                              Słuchajcie, naprawdę nie byłyście nigdy np. na spływie kajakowym??? Gdzie myje sie zęby woda z butelki, ciało w rzece, gotuje sie na butli, wieczorem siedzi przy ognisku, a nie czyta książki itp???
                              A dzieciom brak gier i bajek naprawde dobrze robi!!!! Nam zreszta też odwyk od facebooków i maili dobrze robi smile
                              • agni71 Re: Pojechałybyście? 10.07.14, 10:17
                                z ręką na sercu nie byłam na spływie kajakowym nigdy w życiu, myslę, że nie jestem w tym jakimś odosobnionym dziwakiem wink Natomiast zdarzało mi się bywać (w czasach dziecięcych, nastoletnich, czy wczesnodorosłych) w miejscach z utrudnieniami higienicznymi i dla mnie to nie było fajne, tylko właśnie był to problem, z którym jakoś trzeba było sobie radzić...
                                Dla mnie rozwiązaniem w sytuacji z wątku byłoby np. odpłatne korzystanie z pryszniców przy jakimś pobliskim polu namiotowym, jeśli jest taka mozliwość, niewielu rzeczy nie cierpię równie mocno jak mycia w misce.

                                > A dzieciom brak gier i bajek naprawde dobrze robi!!!! Nam zreszta też odwyk od
                                > facebooków i maili dobrze robi smile

                                Tu sie zgodzę, zwiększa się kreatywnośc wszystkich zainteresowanych smile Aczkolwiek gry planszowe są bardzo fajne na deszczowe wakacje ...
                                • mama_kotula Re: Pojechałybyście? 10.07.14, 11:37
                                  Cytat
                                  z ręką na sercu nie byłam na spływie kajakowym nigdy w życiu, myslę, że nie jestem w tym jakimś odosobnionym dziwakiem wink Natomiast zdarzało mi się bywać (w czasach dziecięcych, nastoletnich, czy wczesnodorosłych) w miejscach z utrudnieniami higienicznymi i dla mnie to nie było fajne, tylko właśnie był to problem, z którym jakoś trzeba było sobie radzić...


                                  Oooo bardzo fajny wpis. Nie było to dla ciebie fajne -> więc był to dla ciebie problem.
                                  Dla niektórych ludzi mycie się w miednicy jest fajne albo mają do tego podejście obojętne (tak, wiem, to pewnie dziwni ludzie są tongue_out) -> więc nie jest to dla nich problem.

                                  Przy czym to już jest czysto teoretyczne rozważanie, bo autorka wątku jest z tej pierwszej frakcji imho, więc tak sobie serio myślę, że ten wyjazd nie będzie dla niej fajny. Podobnie nie namawiałabym mojej mamy, bo wiem, że nie byłaby szczególnie zadowolona z konieczności mycia się w misce i gotowania na kocherku (mimo, że w młodości jeździła na obozy itp.). Jak równiez nie namawiałabym ani Agni, ani Verdany, ale moich teściów i owszem. Bowiem jednak wolę ludziom robić dobrze.

                                  • kajka271 Re: Pojechałybyście? 10.07.14, 12:22
                                    Kotula, to Twoi teściowie???? czy tylko przykładowy link?
                                    Bo np. moi teściowie by nie pojechali, raczej z kwestii wieku... ale moi rodzice od reki. Ba jeżdżą na kajaki co roku smile I myją się w rzece przez te kilka dni!!!! I prądu nie mają!

                                    Aż mi się zamarzył taki wyjazd...

                                    Ba, my jedziemy dużą rodziną (kuzynki, ciotki, z dziecmi itp) do Toskanii właśnie, z prądem i wodą. I basenem. I moja mama powiedziała, że nie lubi takich wakacji 'allinclusive' i nie będzie się dobrze bawić. I nie jedzie. Cała afera z tego wyszła rodzinna smile
                                    • mama_kotula Re: Pojechałybyście? 10.07.14, 12:44
                                      kajka271 napisała:

                                      > Kotula, to Twoi teściowie???? czy tylko przykładowy link?

                                      Moi osobiści.
                                      (artykuł niestety pocięty, końcówka doklejona z innego, burdel w GW mają jak nic)
                              • slonko1335 Re: Pojechałybyście? 13.07.14, 16:41
                                > Słuchajcie, naprawdę nie byłyście nigdy np. na spływie kajakowym???
                                ja byłam niejednokrotnie i bardzo lubię ale równie mocno lubię po tym spływie porządnie się wykąpać pod ciepłą bieżącą wodąwink myślisz, że mniej z uroków tego spływu przez to korzystam?
                              • arwena_11 Re: Pojechałybyście? 03.08.14, 11:12
                                Na kajakach to nie, ale na żaglach jak najbardziej. I o ile nie codziennie się spało w portach ( bo drogo ), to jednak raz na 2-3 dni jak najbardziej korzystało sie z uroków cywilizacji.
                                Przy nocowaniu w krzakach często wybierało się miejsca, gdzie do portu można było dojść sobie spacerkiem i tam się umyć.
                                Kuchnia w warunkach polowych żaden problem, ale jednak dostep do wody musi być. NIe lubiłam się kąpać w jeziorach, szczególnie jak miałam @. Ale pamiętam też sytuacje jak z koleżanką gotowałyśmy wodę na kuchence i myłyśmy się w misce w kabiniesmile
      • mama303 Re: Pojechałybyście? 13.07.14, 13:31
        budzik11 napisała:

        > A pewnie, że bym pojechała, toż to wspaniała przygoda, zwłaszcza dla dzieci, dł
        > ugo będą wspominać. Umyć się można w morzu, w końcu Bałtyk nie jest bardzo słon
        > y, najwyżej spłukać czystą wodą.

        Bałtyk jest zimny, czasem jak podpłynie zimny prąd to nawet nóg nie zamoczysz. No i nie wyobrażam sobie mycia non stop w słonej wodzie.
      • aleksandra1977 Re: Pojechałybyście? 13.07.14, 18:57
        budzik11 napisała:
        A pewnie, że bym pojechała, toż to wspaniała przygoda, zwłaszcza dla dzieci, długo będą wspominać. Umyć się można w morzu, w końcu Bałtyk nie jest bardzo słony, najwyżej spłukać czystą wodą.

        Taaa... zwlaszcza jak leje i wieje i jest np. 15 stopni.
        W nocy zasuwac do toi-toia tez by mi sie nie usmiechalo.
        Nie chcialo by mi sie gotowac (a najpierw przynosic czegos do jedzenia) na palniku gazowym.
        Takie wakacje na pewno nie bylyby dla mnie odpoczynkiem, sadze, ze wrocilabym bardziej zmeczona niz wtedy, gdybym wcale nie jechala.
    • klubgogo Re: Pojechałybyście? 08.07.14, 18:46
      Bez prądu tak - telefon naładujesz w samochodzie, ale bez wody absolutnie nie, chyba że jesteście brudasami. A jeśli przez tydzień będzie non stop lał deszcz, co w polskich realiach jest prawdopodobne, to i bez prądu nie wytrzymacie. Bez sensu.
    • tol8 Re: Pojechałybyście? 08.07.14, 20:29
      Dodaję:

      Byliśmy tam w zeszłym roku w czwórkę, więc z mężczyzną u boku było całkiem, całkiemsmile
      Lodówka jest w ziemi, zrobiona z dobrą izolacją, traperskim sposobem, trzyma kilka stopni chłodu.
      Jest agregat na paliwo, które trzeba dolać. No i sam agregat obsłużyć, o czym nie mam pojęcia.
      Woda jest pod ziemią, raz na parę dni włączaliśmy jakąś pompę i wężem do baniaków laliśmy wodę. Ta woda pięknie się cały dzień grzeje w baniakach, więc myć się dało. Dzieci przez 2 tygodnie kapały się tylko w morzu za dnia, bez żadnych mydeł. Wieczorem to albo kąpiel, albo mokre chusteczki się używało tongue_out. Na tym agregacie chodziła nocna lampka, ale jest taki minus, że jak się ją włączy, to potem trzeba iść na dwór agregat wyłączyć i wraca się po ciemku - to już nie dla mnie. Można też nie włączać prądu, tak jeździmy pod namiot.
      Boję się spać tam sama z dziećmi, w zeszłym roku, mimo tego że byliśmy razem z M, to i tak nasłuchiwałam włamywaczy cały czassmile
      • daga_j Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 10:48
        Z tego co piszesz to znasz już to miejsce i wiesz JAK przetrwać, boisz się tylko faktu bycia bez mężczyzny. Trochę Cię rozumiem, na pewno miałabym stracha musząc wyjść po ciemku wyłączyć agregat, ale mimo to pojechałabym. Tego typu obawy są dla mnie mniej ważne, i raczej bałabym się niestworzonych rzeczy niż prawdziwych włamywaczy. Problem bym miała - realny - gdyby mi do chatki wleciał jakiś stwór latający albo pełzający i kto go wygoni jak męża nie ma?? smile
        Ale dla tych miłych słonecznych chwil w ciągu dnia spędzonych na świeżym powietrzu, nad morzem - warto.
      • triss_merigold6 Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 11:46
        Absolutnie nie. Kij z włamywaczami, to mnie nie przyprawia o schizy. Brak wody i prądu, owszem.
    • koza_w_rajtuzach Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 08:58
      To sama czy z dziećmi? Bo jak z dziećmi to już nie sama wink).
      Oczywiście, że bym pojechała. Z wielką przyjemnością. 3 km do sklepu to nie jest wcale daleko. Zabrałabym rowery, o ile bym miała jak, w ten sposób można znacznie więcej pozwiedzać.
      Brak telefonu do ploteczek, xboxa to akurat są plusy. Sama jak jadę gdzieś z dziećmi to jedyny gadżet jaki zabieram to telefon (bez internetu i innych bajerów) i aparat. Wkurza mnie jak mąż zabiera laptop itp., ale zazwyczaj jeździmy bez niego wink). Ogólnie na takim wyjeździe można świetnie spędzić wspólnie czas, bez tych wszystkich dodatków, a na obiad można sobie zrobić grilla lub pojechać rowerem do jakiejś knajpki. Dla mnie największym problemem jest brak możliwości wykąpania się pod prysznicem, ale mnie by to nie zniechęciło.
      • verdana Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 12:55
        Ty;ko ten grill na obiad wymaga pojechania do sklepu tego samego dnia (mięsa w upale bez lodówki nie przechowasz), przyniesienia wody do zmywania, zmywania w zimnej wodzie tłustych naczyń.
        Dla mnie dramat z brakiem wody zaczyna się np. gdy mam okres. Z brakiem prądu - gdy pada. Nie zabieraliśmy nigdy laptopów czy gier na wyjazdy, ale nie będę czytać przy lampce , ani świecy długo. Byłam na podobnej działce, gdy padało - dzieci o mało nie padły z nudów.
        • mama_kotula Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 13:04
          Cytat
          nie będę czytać przy lampce , ani świecy długo


          Kindle paperwhite. Czy inny czytnik z podświetleniem smile. Znaczy, jeśli ktoś nie jest z frakcji "tylko papier".
          • verdana Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 13:56
            Nie jestem z frakcji "tylko papier", ale czytnik wymaga jednak ładowania co pewien czas. Na dwa tygodnie nie starczy. Poza tym wymaga to kupienia trzech czytników z podświetleniem i ebooków (jeśli oczywiście sie ich nie ma). Jak podliczysz koszty, to cholernie drogo wyjdzie ten wyjazd na działkę.
            • mama_kotula Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 14:19
              Verdano, chcesz mnie przekonać, że się nie da, że koszty, że inne rzecz - bo tobie taka forma wypoczynku nie odpowiada.

              I tak, mogłabym dłuuugo mówić, jak rozwiazać sprawę ładowania czytnika (wziąć powerbank), jak rozwiązać inne problemy, o których piszesz. Ale to bez sensu jest, szkoda czasu i zachodu, bo nie tego oczekujesz - oczekujesz potwierdzenia, że nie, nie da się, bo <wpisz dowolnie>. No więc tak, nie da się, bo nie każdego stać na czytnik, nie każdy lubi gotować na ognisku, nie każdy lubi jeździć po zakupy, nie każdy lubi <wpisz dowolnie>. No więc nie zamierzam cię przekonywać że się da. Bo moje "da się i będzie fajnie" najprawdopodobniej dla ciebie będzie udręką i wcale nie będzie fajnie.

              Natomiast tak sobie myślę, że osoba, która lubi i planuje takie formy spędzania wakacji, oraz lubi czytać, rozważy zakupienie czytnika. Albo i inwestycję w 3 czytniki, niekoniecznie z podświetleniem, bo może zainwestować również w 3 latarki czołówki, które działają jak lampka nocna - i dla niego to będzie dobra inwestycja. Zakupi również bagażnik na rowery, aby móc je przewieźć i z nich korzystać na wakacjach. I to tez będzie dobra inwestycja. A osoba, która może pojechać na takie wakacje z przypadku i nie jest do końca przekonana, czy chce, nie będzie chciała tracić pieniędzy na to - i bardzo słusznie.


              Nie lubię natomiast wymyślania miliona problemów i pokazywania innym, że coś jest problemem (a jak myślisz, że nie jest, to ci zaraz pokaże, że jest) - wystarczy powiedzieć: nie, to nie dla mnie. I tyle.
              • verdana Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 14:50
                Nie, gdyby dziewczyna miała ochotę, to co innego. Nie ma. Jak ktoś to lubi, to moze nie zwracać uwagi na to, że roboty jest sporo, umyć się trudno, a w czasie deszczu nie ma co robić. Jak się waha - dobrze jest dawać argumenty z obu stron, nie tylko z jednej i przypominać - ze jednak sie da czytać bez elektryczności, a z drugiej strony, że to czytanie może bardzo dużo kosztować.
                Ładowanie czytnika da sie załatwić - kolejnym wydatkiem. Trudno jednak ładować czytniki, których nie ma. Problem w tym, zę jak sie chce pojechać, to naprawdę warto zainwestować - w czytniki, w butlę, w przenośną lodówkę. Jak się nie ma ochoty jechać, to dokładać do tego sporo kasy raczej jednak nie warto.
                Wszystkie inwestycje, o których mówisz to dobre inwestycje dla kogoś, kto chciałby pojechać i jest przekonany, ze warto wydać na fajny wypoczynek - natomiast zupełnie chybione dla kogoś, kto chciałby wyjechać tanio, ale nie bardzo ma ochotę na spartańskie warunki i boi się samotności.
                To nie są wymyślone problemy - to sa autentyczne problemy - ale skoro Ty lubisz takie wakacje, to nie uznajesz ich za istotne.
                • mama_kotula Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 15:25
                  No więc nadal pytam - po co rozważać taki wyjazd na forum, skoro NIE MA SIE OCHOTY jechać?

                  Teraz o PROBLEMACH - pojęcie "problem" zakłada, że coś jest kłopotliwe dla danej osoby. Czyli jest to pojęcie zupełnie subiektywne, prawda?
                  Wszystko to, co opisujesz jako "problem" dla mnie problemem nie jest. Sa to raczej rzeczy dość prosto rozwiązywalne. DLA MNIE. Nie mówię, że dla każdego.

                  Cytat
                  Wszystkie inwestycje, o których mówisz to dobre inwestycje dla kogoś, kto chcia
                  > łby pojechać i jest przekonany, ze warto wydać na fajny wypoczynek - natomiast
                  > zupełnie chybione dla kogoś, kto chciałby wyjechać tanio, ale nie bardzo ma och
                  > otę na spartańskie warunki i boi się samotności.


                  Dokładnie to napisałam w moim poście przecież, tym, do którego się odnosisz. Powtarzasz to w celu...?

                  Konkretnie to: Natomiast tak sobie myślę, że osoba, która lubi i planuje takie formy spędzania wakacji, oraz lubi czytać, rozważy zakupienie czytnika. Albo i inwestycję w 3 czytniki, niekoniecznie z podświetleniem, bo może zainwestować również w 3 latarki czołówki, które działają jak lampka nocna - i dla niego to będzie dobra inwestycja. Zakupi również bagażnik na rowery, aby móc je przewieźć i z nich korzystać na wakacjach. I to tez będzie dobra inwestycja. A osoba, która może pojechać na takie wakacje z przypadku i nie jest do końca przekonana, czy chce, nie będzie chciała tracić pieniędzy na to - i bardzo słusznie.

                  Odniosłam wrażenie, że próbujesz mnożyć niedogodności, chcąc przekonać, że to pomysł chybiony i w ogóle, do bani, bo: po zakupy trzeba pojechać, dzieci nie będą miały co czytać, ciepłej wody nie ma a przecież okres można dostać, a w ogóle to na pewno będzie padać i wtedy umrzecie z nudów. Z takim nastawieniem to i mnie się odechciewa biwakowania wink.
                  • verdana Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 16:06
                    Bo uważam, ze dla osoby z wątpliwościami to pomysł chybiony i do bani. Takie wakacje trzeba lubić.
                    I problem jest problemem. Dla kogoś może być nieistotny, ale to nie znaczy, ze nie istnieje.
                    • mama_kotula Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 16:15
                      verdana napisała:

                      > Bo uważam, ze dla osoby z wątpliwościami to pomysł chybiony i do bani. Takie wa
                      > kacje trzeba lubić.

                      Zgadzam się w całej rozciągłości.

                      > I problem jest problemem. Dla kogoś może być nieistotny, ale to nie znaczy, ze
                      > nie istnieje.

                      A tu się nie zgadzam. Ale to chyba kwestia nazewnictwa. Bo nazywanie czegoś "problemem", powtórzę, zakłada uciążliwość tego czegoś, kłopotliwość, coś, co sprawia jakąś trudność. Dla mnie uciążliwa jest, hm, wizyta u kosmetyczki - i to jest problem. Czy to oznacza, że wizyta u kosmetyczki to problem? nie, bo nie ma czegoś takiego jak obiektywne pojęcie "problem".
                      Konieczność codziennej jazdy do sklepu, konieczność mycia garów w zimnej wodzie, konieczność pompowania wody i obsługi generatora, brak prądu - to są CECHY okreslonego wypoczynku. Nie problemy. Od ciebie zaś zalezy, czy te cechy sprawią ci problem, czy nie.
                      • verdana Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 16:22
                        Brak wody JEST problemem. Niemożność dokładnego umycia sie w ciepłej wodzie jest problemem - przynajmniej dla dorosłych, dla dzieci mniej. Można uwazać ten problem za nieistotny, ale problemem pozostaje. Chyba, że sie mycie uznaje za zbędną i kłopotliwą fanaberię, taką jaką dla mnie i dla Ciebie jest wizyta u kosmetyczki.
                        Nie, brak udogodnień nie jest cechą wypoczynku, chyba, ze taki wypoczynek sie wybiera z wielu możliwych. Tu nie mamy do czynienia z wyborem.
                        • mama_kotula Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 16:34
                          Nie rozumiemy się jednak. Zakończę dyskusję, bo ciężko mi odbijać.
                          • verdana Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 17:59
                            No, nie rozumiemy. Bo Ty uważasz, ze wypoczynek, jaki lubisz nie powinien być problemem dla nikogo, tylko wyzwaniem. Dla Ciebie wypoczynek w SPA, choć większość osób nie widziałaby w tym problemu - byłby, jak sadzę, poważnym problemem - gdybyś go nie wybierała, tylko ktoś by powiedział, że to jedyna szansa na wyjazd z dziećmi.
                            • mama_kotula Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 18:46
                              Cytat
                              Bo Ty uważasz, ze wypoczynek, jaki lubisz nie powinien być problemem dla nikogo, tylko wyzwaniem.


                              Nie. Nie rozumiemy się dlatego, że ty uważasz, iż istnieje coś takiego jak obiektywny problem, który powinien być w kategorii "problem" dla każdego. A ja ci mówię, że to, czy coś jest problemem, zależy od konkretnej osoby.

                              Bo "brak bieżącej wody" to cecha, właściwość danego miejsca. Która podlega osobniczej ocenie.
                              To nie jest tożsame z "mamy problem, bo nie mamy wody", bo nie jest to sytuacja w której cała woda w okolicy została skażona bądź też jest racjonowana przez kosmitów, co faktycznie może spowodować obiektywne trudności.

                              To jest tożsame z, na przykład: "o kur... trzeba będzie nosić ze studni i grzać, nigdzie nie jadę, chcę odpoczywać z nogami w górze", ale i z "ok, mam 20 baniaków w bagażniku, nie lubię się myć w misce, ale jestem w stanie sobie poradzić" oraz "wow, nie ma bieżącej wody, ale fajnie, wypróbujemy strategie przetrwania".

                              Nie wiem, gdzie wyczytałaś, że uważam, że wypoczynek ma być wyzwaniem, bo ja tak lubię. Napisałam, że problem to pojęcie subiektywne. Mam wrażenie, że jest różnica?
            • kai_30 Re: Pojechałybyście? 17.07.14, 12:46
              verdana napisała:

              > Nie jestem z frakcji "tylko papier", ale czytnik wymaga jednak ładowania co pew
              > ien czas. Na dwa tygodnie nie starczy. Poza tym wymaga to kupienia trzech czytn
              > ików z podświetleniem i ebooków (jeśli oczywiście sie ich nie ma). Jak podliczy
              > sz koszty, to cholernie drogo wyjdzie ten wyjazd na działkę.

              Bateria w kindle classic starcza na dwa tygodnie bez ładowania. To jest najprostszy, najtańszy model, kosztował jakieś 200 zł z hakiem, do tego dokupiłam za 50 zł okładkę z wbudowaną malutką lampką ledową (lampka ciągnie prąd z kindla, dlatego bateria starcza TYLKO na dwa tygodnie, a nie na trzy). Nawet gdybym miała dokupić jeszcze dwa czytniki (czyli wydać powiedzmy 500 zł, to i tak w porównaniu do cen kwater z widokiem na morze to nie jest "cholernie drogo", bo 150-200 zł ZA DOBĘ to jest norma. Niech będzie nawet stówa, z uwagi na brak bieżącej wody. I tak oszczędność spora wink

              Poza tym - jak ktoś lubi takie klimaty, to z reguły ma też stosowne wyposażenie. Ostatnio np. w biedronce były bardzo fajne lampki kempingowe na baterie. Kupiliśmy, a co, może się przydadzą. A jeśli ktoś nie lubi, to i tak nie względy finansowe będą decydujące przecież, bo podejrzewam, że nie pojechaliby na takie wakacje nawet gdyby im dopłacano.
          • agni71 Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 14:55
            a jak ktoś juz ma inny czytnik? Poza tym, inni tez chcą czytać - każdemu czytnik kupić?
            • kai_30 Re: Pojechałybyście? 17.07.14, 12:26
              To sobie kupi okładkę z lampką ledową (do kindle classic takie są, zasilanie ciągnie z kindla bezpośrednio, światełko malutkie, ale daje radę), albo taką mini lampeczkę na klipsie, można przypiąć.

        • mama_kotula Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 13:10
          Cytat
          Ty;ko ten grill na obiad wymaga pojechania do sklepu tego samego dnia (mięsa w upale bez lodówki nie przechowasz), przyniesienia wody do zmywania, zmywania w zimnej wodzie tłustych naczyń.


          No to rano wyprawa do miasta, samochodem, albo jeszcze lepiej - rowerem, od razu się wycieczkę zaliczy, bedzie rozrywka dla tych znudzonych bez cywilizacji dzieci. Po mięso i warzywa na grill i papierowe tacki, odpada mycie naczyń w zimnej wodzie.
          Tyle tytułem hinta, jak rozwiazać problem, ale mam wrażenie, że nie chodzi o rozwiązanie problemu.

          Bo jak ktoś chce sobie znaleźć problem, to znajdzie. Bez sensu. Warto po prostu ustalić: pewne formy spędzania czasu nie są dla każdego i tyle, nie ma co się przekonywać nawzajem w sumie smile. I dziwi mnie pytanie na forum, o to, czy losowe osoby X, Y i Z pojechałyby na takie wakacje, celem podjęcia decyzji - bo przecież każdy ma inne preferencje, kazdy ma inną definicję rozrywki. I ja mogę tu sobie pisać, że dla moich dzieci rozrywką będzie pojechanie do sklepu po tacki do grilla i pozbieranie po drodze w lesie korzeni, a przecież dla masy dzieci nie będzie, bo one wolą pograć w szachy, a lasu nienawidzą. Dla mnie rozrywką będzie gotowanie ryzu z fasolką na ognisku w kociołku, a dla kogoś innego to przykry obowiązek. I tak dalej.
        • koza_w_rajtuzach Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 13:18
          > Ty;ko ten grill na obiad wymaga pojechania do sklepu tego samego dnia

          3 km do sklepu to nie jest daleko, więc nie widzę dużego problemu. Zawsze można ze sobą zabrać turystyczną lodówkę.

          > przyniesienia wody do zmywania, zmywania w
          > zimnej wodzie tłustych naczyń.

          A po co zmywać naczynia, skoro można zabrać ze sobą jednorazowe?

          Również lubię wygodne życie, ale 2 tygodnie spokojnie można w takich warunkach przeżyć. Jeśli mąż nie może jechać, to może jakaś koleżanka dałaby się namówić, zawsze we dwie dorosłe osoby jest raźniej.
        • minor.revisions Re: Pojechałybyście? 15.07.14, 19:25
          verdana napisała:

          > Ty;ko ten grill na obiad wymaga pojechania do sklepu tego samego dnia (mięsa w
          > upale bez lodówki nie przechowasz), przyniesienia wody do zmywania, zmywania w
          > zimnej wodzie tłustych naczyń.

          Brednia. Mieso przechowasz w ziemiance pare dni, obkladajac je pokrzywami. Tluste naczynia znakomicie sie czysci bez wody I detergentow, suchym piaskiem, ktorego nad morzem jest od cholery.
      • pasik Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 13:07
        Byłaś..nie jedzisz"w ciemno" zbyt dosłowne w tym przypadku.
        Bierzesz 2-3 latarki..czołówki dla dzieci. Kilkanaście akumulatorków. Nie będzie problemu z powrotem po ciemku do domku.
        Dla telefonu wystarczy powerbank lub ładowarka samochodowa.
        Czy mycia od czasu do czasu nie załatwi dogadanie się z jakiś kampingiem w pobliżu?
        Reszta to morze, miski tak jak wspomniałaś.

        dzieciaki odpoczną od"cywilizacji" dla Ciebie czas kreatywnoścismile
        Zabaw mnóstwo i też czas na zwykłą nudę. Zabrałabym piłki, gumę, karty, zestaw gier planszowych. Fajnie jeśli pojawiłby się rowery..dla nas to podstawa.Długie spacery..niezależnie od pogody.
        jedzenie w barach i samemu...raz na wakacjach robiliśmy przez 2 tygodnie ogniska...kiełbaski, zapiekanki, ziemniaki co się dało przysmażyć.
        Mądry pomysł z lodówką..też taką robiłam na obozach przetrwania..w ogóle sporo technik można zapożyczyć na czas mieszkania w takim domku właśnie ze szkół przetrwania- szybciej, łatwiejsmile
        Myślę, że to może być niezła przygoda....czemu nie?
        Na wszelki wypadek rozpisz na kartce plusy/minusy.
        I pytanie czy po tygodniu możesz sie wynieść z domku..np w razie mega niepogody?
    • el_elefante Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 12:55
      Telefon z ładowarki samochodowej - jednak trzeba mieć.
      Xbox? Są gry planszowe i sportowe, wycieczki piesze, rowerowe, samochodowe, ognisko z kiełbaskami, wyprawy nocne z latarkami, oglądanie nieba w nocy, fotografowanie przyrody, prace ręczno-plastyczne w pełnym asortymencie, latawce, samolociki na gumkę, łuki z patyka i co tam jeszcze. A dzieciom dobrze zrobi mały odwyk od wyświetlaczy smile
      Woda? Bierzesz baniaki 5 litrowe po mineralce, gdzieś się je w okolicy musi dać napełnić i choćby autem przewieźć żeby nie dźwigać. Są prysznice biwakowe w postaci czarnych worków do zawieszenia - to wszystko też należy do kategorii atrakcji dla dzieci. Do picia i gotowania mineralna, do mycia przywieziona - aż tak dużo nie trzeba żeby się umyć wbrew pozorom smile
      Gotowanie: Butla (najlepiej 10l), grill (tak tak, doskonale się nadaje do przygotowania całego obiadu), ognisko (gotowanie zupy na ognisku to też atrakcja, nawet jako element zabawy w piratów).
      Itp? Nie marudź, pakuj się i jedź, przy odrobinie wyobraźni dzieci będą latami wspominały wyjątkowe wakacje z mamą.
      • tusia-mama-jasia Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 13:16
        > Woda? Bierzesz baniaki 5 litrowe po mineralce, gdzieś się je w okolicy musi dać
        > napełnić i choćby autem przewieźć żeby nie dźwigać. Są prysznice biwakowe w po
        > staci czarnych worków do zawieszenia - to wszystko też należy do kategorii atra
        > kcji dla dzieci. Do picia i gotowania mineralna, do mycia przywieziona - aż tak
        > dużo nie trzeba żeby się umyć wbrew pozorom smile

        opcja z zawieszoną na gałęzi butelką z dziurkami w dnie też działa smile
        chociaż worek jak czarny to może zapewnić grzanie wody tongue_out
        ech, kapitalne są takie wakacje, 100% pomysłowości czlowiek z siebie wyzwala.

        > Gotowanie: Butla (najlepiej 10l), grill (tak tak, doskonale się nadaje do przyg
        > otowania całego obiadu), ognisko (gotowanie zupy na ognisku to też atrakcja, na
        > wet jako element zabawy w piratów).

        pieczonki na ognisku też są wyśmienite /liście kapuchy na dno kociołka, pokrojone w plastry ziemniaki, marchewki, jakie tam warzywa lubicie, może być i kiełbacha, zioła i przyprawy wedle gustu - rrrany jak to smakuje big_grin/
        • mama_kotula Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 13:21
          Tusia-mama-jasia, nie chcielibyście się aby wybrać w te wakacje nad Jeziorak...? Zupełnie serio pytam smile
          • estragonka Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 13:40
            kotula a gdzie Wy nad ten Jeziorak dokładnie jeździcie? mnie na łódki w tym roku tam ciągną znajomi, że tak super, natura, wsie zabite dechami i w ogóle git. tylko nie wiem czy skipera znajdę na ten termin co oni chcą, bo papierów jeszcze nie mam. to może pod namiot bym skoczyła chociaż zrobić obczajkę miejsca
            • mama_kotula Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 13:44
              Ha, no tak, bo Jeziorak to wielgachny przecież. Jeździmy do ośrodka w Sarnówku, dziura zabita dechami tak, że kurierzy mają problem z dojazdem tongue_out. W ośrodku ceny horrendalnie wysokie, za to do tego taniutkie pole namiotowe i praktycznie puste poza weekendami. Jak chcesz konkretów więcej, cho na priv marta(a)owlcoding.com

              • tusia-mama-jasia Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 13:54
                Sorki, teraz dopiero doczytałam, że namiotowo i w Sarnówku. Kocham dziury zabite dechami niedostępne dla kurierów tongue_out
                • mama303 Re: Pojechałybyście? 13.07.14, 15:01
                  tyle, że tam woda chyba jest i prąd wink
                  • mama_kotula Re: Pojechałybyście? 13.07.14, 16:05
                    mama303 napisała:
                    > tyle, że tam woda chyba jest i prąd wink

                    Tak, jest. Co nie zmienia faktu, że jest to w lesie i z dala od typowo kurortowych straganików z pierdołami, lodziarni i innych przybytków rozkoszy. Na lody płynie się kajakiem na drugi brzeg albo jedzie 10km rowerem. Okolica cicha i praktycznie bezludna. Do eksplorowania las i jezioro.
                    • mama303 Re: Pojechałybyście? 13.07.14, 19:56
                      mama_kotula napisała:

                      > Tak, jest. Co nie zmienia faktu, że jest to w lesie i z dala od typowo kurortow
                      > ych straganików z pierdołami, lodziarni i innych przybytków rozkoszy.

                      Ze z dala od kurortów to żaden survival. Mama kotula tak przekonywałaś do tego braku wody i prądu a tu co? wink
                      • mama_kotula Re: Pojechałybyście? 13.07.14, 21:06
                        mama303 napisała:
                        > Ze z dala od kurortów to żaden survival. Mama kotula tak przekonywałaś do tego
                        > braku wody i prądu a tu co? wink

                        OJP.
                        Nikogo nie przekonywałam do niczego. Serio. Widzę, że i ty, i Verdana, macie problem z tym.

                        Na wyjazdy survivalowe bez wody i prądu też jeździmy, i to praktycznie od pierwszych ciepłych dni w roku, sezon zaczynamy około marca. Choć po ostatniej akcji, jak to na komisariat zwieziono pana, który biwakował z dzieckiem w centrum Wawy, zaczynam się bać.
                        • mama_kotula Re: Pojechałybyście? 13.07.14, 21:10
                          Nie mówiac o tym, że sytuacja opisana w poście tytułowym, to też żaden survival, bo jest i prąd i woda, różnica taka, że prąd nie z sieci, tylko z agregatu, a woda nie bieżąca, tylko z pompy. To jakie to bez prądu i wody?
                        • mama303 Re: Pojechałybyście? 13.07.14, 22:08
                          mama_kotula napisała:

                          > Nikogo nie przekonywałam do niczego. Serio. Widzę, że i ty, i Verdana, macie pr
                          > oblem z tym.

                          Nie wiem jak Verdana ale moim zdaniem byłas w tym przekonywaniu: jakie to wspaniałe, az śmieszna.
                          • mama_kotula Re: Pojechałybyście? 13.07.14, 23:50
                            Uściślę: DLA MNIE - jest to wspaniałe. Serio. Tak, być może cię to śmieszy. Mnie tez śmieszą różni ludzie i ich upodobania, więc myślę, że wszystko jest w porządku.
          • tusia-mama-jasia Re: Pojechałybyście? 09.07.14, 13:52
            Zupełnie serio dzięki! smile
            Mamy wakacje zaplanowane już całkowicie, jak zwykle o tej porze roku /obóz Młodego, osobno wakacje z mamą, z tatą, zbiorowe/. Ale jeśli propozycja może być aktualna w kolejne wakacje, to zupełnie serio nie trzeba mnie na to długo namawiać smile Zwłaszcza, że z tym Jeziorakiem trafiłaś w dziesiątkę - nie byłam tam jeszcze i myślałam, żeby w przyszłym roku...
            Hmm big_grin
            To jakaś sprawdzona miejscówka Wasza czy nowe miejsce rozpoznajecie? Namiotowo?
    • 3-mamuska Zawsze mozesz szybciej wrócić... 09.07.14, 19:57
      Zabrać sporo ubrań zeby nie trzeba prac.
      Zabrać słoiki, zeby jak najmniej gotować.
      Zabrać butle z gazem duza miskę i garnek wodę mozna podgrzać.
      Zabrać ładowarke samochodowa do telefonu.
      Ewentualnie sprawdzić czy mozna gdzieś sie wykąpać raz na 2 dni, a tak w misce.

      Tyle ze ja bym sie jednak bała jechac zupełnie sama na odludziu.
      Ale jesli sie nie boisz to zawsze mozesz spakować sie do auta i wrócić do domu.
      Nie przeraża mnie ani brak wody ( bieżącej )ani brak prądu jedli tylko komórkę mozna naładować. Zeby w razie czego mieć kontakt ze światem.
      • niutaki Re: Zawsze mozesz szybciej wrócić... 12.07.14, 20:54
        Nie pojechalabym... w takich warunkach to moglam spedzac wolny czas jakies 20 lat temu, teraz juz jestem za stara i za wygodna, bez wody? Nie ma opcji - codziennie musze wziac prysznic i umyc glowe, a juz latem to w szczegolnosci.
    • mama303 Re: Pojechałybyście? 13.07.14, 13:24
      ja bym nie pojechała, woda musi być. Gdzie się umyć?
    • kai_30 Re: Pojechałybyście? 17.07.14, 12:31
      Ja bym pojechała bez namysłu, zwłaszcza że woda jednak jest, jak się okazuje, i prąd też smile Aczkolwiek raczej nie na całe dwa tygodnie - nam się w ogóle nie zdarza spędzać dwóch tygodni w jednym miejscu.

      Gdzie ten domek tak konkretniej? I w jakim wieku masz dzieci? Może się dołączymy po prostu i wtedy będzie Ci raźniej? Mój mąż ma tydzień wolnego przed 15 sierpnia, będziemy mieć tylko pięciolatka na stanie smile
    • tititu Re: Pojechałybyście? 31.07.14, 15:48
      Pojechałabym. Może dojadę z namiotem i 2 dzieci, to Ci będzie raźniej?
      Tak na poważnie to wakacje mamy do końca ułożone. Gdyby nie to oczywiście bym pojechała: podłączała agregat, jadła konserwy, warzywa, chleb i kiełbasy pieczone na kiju, ziemnaki z ogniska i inne frykasy. A w nocy gapiła się na gwiazdy przez lornetkę i błogosławiła możliwość nie słyszenia sąsiadów, samochodów i samolotów. Ech.
      I nie musiałabym z nikim gadać (bo mi bateria zdechnie) tongue_out
      Sielanka.
      Wynajmiecie mi ten domek?
      • tol8 Re: Pojechałybyście? 31.07.14, 18:33
        pakuj sięsmile
    • blogbydozza Re: Pojechałybyście? 31.07.14, 22:16
      ja nie nadaję się na taką dzicz, bez prądu i wody. Nie, nie, nie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka