Dodaj do ulubionych

czy tylko ja mam ten problem?

16.10.15, 17:58
Od jakiegoś czasu przeglądam forum i coraz bardziej się załamuje. Bo wychodzi na to że tylko ja siedzę z moją córką nad lekcjami. Jest w piątej klasie i naprawdę, czasem ma tak trudne zadania że sama zastanawiam się jak je wykonać. A tu czytam, że wasze dzieci to wszystko same... A jak jest naprawdę?
Obserwuj wątek
    • melancho_lia Re: czy tylko ja mam ten problem? 16.10.15, 18:24
      Mój syn jest w 4 klasie. Większość pracy domowej robi sam. Jesli ma cokolwiek napisać z polskiego to muszę nad nim tkwić.
    • jotde3 Re: czy tylko ja mam ten problem? 16.10.15, 19:06
      Jest w 5 ,ostatnio mial napisac wiersz o przypadkach , spytalem od czego ma internet ?
      O dziwo przynosi dobre oceny z polskiego rowniez i nie wierze ze choc kilka dzieci z klasy napisze ten wiersz samo , ciekawe bedzie jak kilku bedzie mialo to samo wink przesadzili.
    • mama.nygusa Re: czy tylko ja mam ten problem? 16.10.15, 20:15
      Ja siedze, corka w 4klasie.Nie narzekam.Z polskiego raczej nie, bo poki co wypracowan nie pisza, gramatyke, slowka ogrania sama, ale dzis z przyrody musialam pomoc i sama tez glowkowalam.Z historii np.pokazuje, zaznaczam co jest wazne, czego warto sie nauczyc, a uczyc sie to juz musi sama, ja odpytuje.
    • kaasto_2005 Re: czy tylko ja mam ten problem? 16.10.15, 20:20
      Nie siedzę regularnie, ale czasem córka (4 klasa) potrzebuje naszej pomocy. Wtedy pomagamy. Generalnie odrabia sama. Zadania z matematyki dla dociekliwych musimy raczej z nią robić,resztę robi sama. No i sprawdzam wypracowania pod kątem błędów i stylistyki.
    • zofijkamyjka Re: czy tylko ja mam ten problem? 16.10.15, 20:53
      moja córka zaczęła ogarniać sama lekcje w klasie VI.
    • mam100pytan Re: czy tylko ja mam ten problem? 16.10.15, 23:05
      Moje dziecko 4 klasa z lekcjami czeka na mnie. Aby napisał coś z polskiego trzeba kazde zdanie zmienić. Aby się uczył muszę siedzieć i pytać, powtarzać. Książki sam do reki nie weźmie i nic nie przeczyta. Zaraz jest awantura, że nie chce, nie będzie. Lekcje robi na siłę, aby móc grac na kompie.
      Jak bym nie kazała, siedziała to nawet teczki by nie spakował.
      • zjawa1 Re: czy tylko ja mam ten problem? 16.10.15, 23:16
        Syn od początku odrabia lekcje sam (obecnie klasa 2-ga 7 lat). W klasie pierwszej musiałam pytać, czy coś ma zadane, jakoś pod koniec roku już nie musiałam pytać, sam oznajmiał nam co ma do zrobienia. Nigdy niczego nie poprawiałam po dziecku, tak, jak zrobił, tak zostawało. Wiem, że marne porównanie bo piszesz o klasie już 5-tej, Jednak, myślę jednak, że i w klasach 5-6 nie będę musiała ślęczeć zbytnio nad nim, skoro od początku sam wszystko musiał wykonywać...
      • nevada_r Re: czy tylko ja mam ten problem? 17.10.15, 07:41
        No i nie widzisz, że jak tego nie ukrócisz, to będziesz z nim tak do końca nauki siedzieć?

        Musisz z nim pogadać poważnie, że uczy się nie po to, żeby tobie było przyjemnie, że ma same piątki, tylko dla siebie. Bo ta wiedza mu się przyda w przyszłości. I że nie chcesz już dłużej nad nim siedzieć i go do tej nauki zmuszać, musi sam się tym zajmować. Jak ma coś trudnego, to możesz mu wytłumaczyć,ale siedzieć nie będziesz.

        Komputer hasłujesz, zapowiadasz, że od tej pory może grać godzinę dziennie [po dwie w soboty i w niedziele], o ile lekcje ma odrobione.

        Na pewno na początku nałapie jedynek, musisz się na to psychicznie przygotować. wink

        Moja matka identycznie nade mną stała i pilnowała, bo miała ambicję, żebym miała same piątki i ja do tej pory mam straszne problemy żeby się zmusić do nauki. Wiem, że jak np.się pouczę angielskiego, to będę mieć korzyści, ale nie chce mi się strasznie. uncertain Chyba tę potrzebę nauki trzeba w dzieciństwie wyrabiać, bo później ciężko.
    • freedoro Re: czy tylko ja mam ten problem? 16.10.15, 23:14
      Nigdy nie odrabiałam lekcji z synem (1 kl. gim.) Uczy się bardzo dobrze - czwórki i piątki.
    • mama-ola Re: czy tylko ja mam ten problem? 16.10.15, 23:33
      Z moim synem trzeba siedzieć nad każdym przedmiotem, inaczej nic nie zrobi. Też 5 klasa.
    • jagienka75 Re: czy tylko ja mam ten problem? 17.10.15, 07:59
      koleżanka ma syna w piątej klasie i widziałam, jaki mają trudny materiał.
      jeśli trzeba, rodzice pomagają mu w lekcjach i zn nim "siedzą".
      my ze swoimi dziećmi też siedzieć na lekcjach będziemy, jeśli będzie trzeba.
      • jagienka75 Re: czy tylko ja mam ten problem? 17.10.15, 08:00
        > my ze swoimi dziećmi też siedzieć na lekcjach będziemy

        tzn będziemy siedzieć nad lekcjami.
    • najma78 Re: czy tylko ja mam ten problem? 17.10.15, 08:13
      Zadania domowe sa dla dzieci i powinny byc dostosowane do ich mozliwosci. Corka (12l) od kiedy pamietam robila zadania domowe samodzielnie, drugi rok jest w szkole ponadpodstawowej i tez tak jest. Nie prosi o pomoc, czasem o opinie. Jesli zadanie wymagaloby naszego zaangazowania to oznaczaloby ze cos jest nie halo, zwrocilabym sie do nauczyciela bo uznalabym to za problem.
    • ewa_mama_jasia Re: czy tylko ja mam ten problem? 17.10.15, 09:02
      A ja zadam moze głupie pytanie. Czy jesli dziecko nie zrozumialo tematu na lekcji, nie odrobilo pracy domowej, to czy nie moze na następnej lekcji zgłosić, ze nie rozumie i poprosić o wytłumaczenie? Nowy temat moze być trudny i chyba rola nauczyciela jest go tak wytłumaczyć, żeby większość zrozumiala. I czy podręczniki są tak ułożone, ze ich lektura tez nic nie wniesie do rozumienia?
      • tusia-mama-jasia Re: czy tylko ja mam ten problem? 17.10.15, 10:29
        Mam dokładnie takie same skojarzenia. Zdarzyło się chyba raz, że Młody miał jakieś zadanie nielogiczne moim zdaniem, poprosił mnie o pomoc, a ja też nie miałam pomysłu /o matmę chodziło oczywiście, tyle że to nie było obowiązkowe zadanie domowe, a przygotowanie do jakiegoś konkursu/. Powiedziałam mu, żeby poszedł nazajutrz do pani i poprosił o wyjaśnienie, naprowadzenie. Wiem, że nie z każdym nauczycielem taka rzecz zadziała - z naszą obecną matematyczką mogłoby być różnie, ale to nie powinna być norma. Zwłaszcza, jeśli dziecko nie jest leserem, tylko sumiennym, dobrym uczniem, który czegoś konkretnego nie zrozumiał /bo uważam, że uczeń przychodzący na co drugiej lekcji z komunikatem: nie zrobiłem, bo nie zrozumiałem tematu, to też nie powinna być norma/.
        Natomiast co się tyczy lektury podręczników, to jest pierwsza oczywista oczywistość, która powinna przyjść uczniowi na myśl, ale nie przychodzi. To właśnie temat samodzielności, o której pisałam w innym wątku nt. zadań domowych.
        Najbardziej się ucieszyłam nie wtedy, kiedy syn odrobił zadanie bezbłędnie, ale wtedy, kiedy - w I klasie! - słysząc jakieś ruchy w pokoiku zajrzałam i zobaczyłam dziecko grzebiące na półce z książkami. Myślałam, że chce poczytać, że już skończył lekcje, ale zapytany odpowiedział, że nie - "nie umiem jednego słowa zapisać, szukam słownika". I to było kapitalne. On nie przychodzi po gotowe rozwiązania, tylko najczęściej słyszę pytania typu "mamy jakąś książkę o drzewach?" albo "w której książce znajdę coś o zwierzętach, które zasypiają na zimę?" "mamusiu, mogę twój słownik ten duży?". Jest nauczony poszukiwania, a nie biernego czekania na odpowiedź. I dlatego jestem pewna, że jak czasem, raz na ruski rok, przyjdzie z komunikatem: "jakieś głupie to zadanie z matmy" tongue_out to nie ubędzie mu samodzielności, jeśli siądę z nim i wyjaśnię.
        Ale nad tą samodzielnością w poszukiwaniach i głodem wiedzy to się, szczerze mówiąc, pracuje znacznie wcześniej niż w latach szkolnych...
        • jotde3 Re: czy tylko ja mam ten problem? 17.10.15, 15:55
          Macie jeszcze slownik ? I do tego duzy ? Sa rzeczy ktorye tam sa a ktorych nie ma w internecie ?
          • angazetka Re: czy tylko ja mam ten problem? 17.10.15, 18:42
            A co, z nastaniem internetu słowniki należalo wywalić?
            • jotde3 Re: czy tylko ja mam ten problem? 17.10.15, 19:11
              Ja wywalalem , po co niewygodne zrodlo ? Z sentymentu ? Tylko miejsce zabiera .
          • sinceramente Re: czy tylko ja mam ten problem? 20.10.15, 17:18
            Rozumiem, że masz encyklopedie w wersji elektronicznej albo dostęp do baz danych? Bo mam nadzieję, że nie mówimy o zastąpieniu encyklopedii PWN wikipedią?
            Niestety internet jest wielkim śmietnikiem i znalezienie w nim wiarygodnej naukowej informacji nie jest łatwe. Odsyłanie dziecka z zadaniem domowym do internetu może być pomyłką. Ostatnio moja znajoma pytała mnie o możliwość blokowania stron przez przeglądarkę, bo zorientowała się, że jej piątoklasista przepisuje lekcje z zadane.pl
            • jotde3 Re: czy tylko ja mam ten problem? 21.10.15, 07:57
              encyklopedia.pwn.pl/ , spokojnie mozna zastapic wiki ( dla potrzeb szkolnych a nie pracy habilitacyjnej przeciez ), wiedzialem ze on ten wiersz sciagnie na zywca, poprostu uznalem ze przegieli pale , . co do blokowania to w internecie jest duzo informacji jak zdejmowac takie rodzicielskie zabezpieczenia .
      • mama-ola Re: czy tylko ja mam ten problem? 17.10.15, 10:30
        Jak na osobę, która nigdy nie splamiła (!) się pomocą dziecku w lekcjach, to nie jest głupie pytanie, tylko w tym samym duchu niezrozumienia sytuacji innej od własnej.

        (przepraszam, jeśli pomyliłam Cię z tą drugą mamą Jasia, mylicie mi się ze względu na podobne nicki)
        • ewa_mama_jasia Re: czy tylko ja mam ten problem? 17.10.15, 15:42
          Nie upieram się, mogę nie rozumieć sytuacji. Zaznaczam zawsze, że mój syn dopiero zaczął czwartą klase, a więc cała porządna nauka przed nami. Ale pamiętam z włąsnej nauki szkolnej, że bywało, ze np. jedna osoba lub kilka lub nawet cała klasa prosiła nauczyciela, żeby jeszcze raz wytłumaczył coś, czego się nie rozumie. I takie prośby były spełniane. Dlatego pytam teraz - wielu rodziców tutaj prosi o pomoc, jak wytłumaczyć dziecku to czy owo, dlaczego nie odeslą dziecka do nauczyciela? Nie działą w ten sposób? Nauczycieli nie interesuje, że dzieci nie rozumieją? Przecież jak nauczyciel wytłumaczy materiał wcześniejszy, potem ma łatwiej, bo nie robią się zaległości. Napiszcie, mamy starszych dzieciaków, jak to działa.
          • zofijkamyjka Re: czy tylko ja mam ten problem? 17.10.15, 16:08
            ewa_mama_jasia napisała:

            >Dlatego pytam teraz - wielu rodziców tutaj
            > prosi o pomoc, jak wytłumaczyć dziecku to czy owo, dlaczego nie odeslą dziecka
            > do nauczyciela? Nie działą w ten sposób? Nauczycieli nie interesuje, że dzieci
            > nie rozumieją? Przecież jak nauczyciel wytłumaczy materiał wcześniejszy, potem
            > ma łatwiej, bo nie robią się zaległości. Napiszcie, mamy starszych dzieciaków,
            > jak to działa.

            moje dziecko z tym upierdliwie pytających i męczących nauczyciela. Uwierz że rzadko który ma czas żeby tłumaczyć albo powie byle co a dziecko i tak nie zrozumie.
            Dopytujące dzieci to w pewnym sensie zmora nauczycieli.
            • ewa_mama_jasia Re: czy tylko ja mam ten problem? 20.10.15, 22:27
              Zadziałało. Jutro młody ma klasówkę z matematyki, dzis poprosił nauczycielke przed lekcja, żeby na lekcji powtorzyla z nimi materiał. Wziela go do tablicy i zrozumiał. Wiec sprawdziłam na przykładzie syna, ze można.
          • mama-ola Re: czy tylko ja mam ten problem? 17.10.15, 17:06
            Czasami jest tak, że się rozumie, czego od człowieka chcą, ale nie umie się tego zrobić. Mój syn ma teraz napisać tekst "My favourite town". Nic tu do nierozumienia nie ma - w szkole przerabiali Londyn, teraz mają wybrać inne miasto. Na dobrą sprawę wystarczy wybrać choćby Kraków i poprzerabiać pierwsze zdania: "My favourite town is Cracow. There ara lots of monuments...", a potem coś jednak napisać innego, bo to inne miasto. Ale mój syn tego NIE UMIE, no nie umie i już. Przecież nie pójdę do nauczycielki i jej nie powiem: proszę nie zadawać zadań, które przerastają mojego syna albo tak długo tłumaczyć, aż on poczuje, że da radę uporać się z tym zdaniem domowym wink Nigdy byśmy się nie doczekali!
            Tak więc ja mu napiszę, doprowadzę do tego, że zrozumie każde ze zdań, każę się nauczyć i kilkakrotnie odpytam. Plakat zrobił sam. Jak pójdzie w poniedziałek do szkoły, to będzie umiał (bo pamięć dobra) i dostanie szóstkę. Przyda się, bo ma już 5 samotnych jedynek.
            Oczywiście mogłabym olać i nie pomagać. Ale wtedy dostałby szóstą 1, a potem i tak musiałby to zaliczyć.
            • niektorymodbija Re: czy tylko ja mam ten problem? 17.10.15, 18:45
              ja bym tak nie kwitowala "nie umie i już"- ma jakieś dysfunkcje? To dość niepokojące i na przyszłość źle wrozy-egzaminu za niego nie napiszesz .
              • mama-ola Re: czy tylko ja mam ten problem? 17.10.15, 19:06
                Jakieś ma. Jesteśmy w trakcie diagnozowania. Niedługo się dowiemy, jaką to nosi fachową nazwę. Potocznie można to określić jako "niewiele wynosi z lekcji". Jak go uczymy w domu, są dobre efekty.
                • jotde3 Re: czy tylko ja mam ten problem? 17.10.15, 19:25
                  Niech sprubuje wyprzedzac lekcje bo najwidoczniej impuls do zainteresowania sie tematem nie wychodzi na lekcji a w domu( w tej chwili z wami ale potem juz bedzie sam z ksiazka ) , nie straci wowczas lekcji ,bedzie ona przypomniniem i okazja do ugruntowania wiadomosci . czasowo na jedno wyjdzie a efekt moze byc duzo lepszy.
                  • mama-ola Re: czy tylko ja mam ten problem? 19.10.15, 13:14
                    > Niech sprubuje wyprzedzac lekcje

                    To jest bardzo dobry pomysł.
                    Raz nam jednak nie wypalił. Sprawdziłam, jaki jest pierwszy dział z gramatyki w polskim i wprowadzałam od czasu do czasu jakieś pojęcie. Tak przez kilka minut, w samochodzie czy podczas spaceru. Odpytywałam, przekonywałam się, że umie. Tylko że nauczycielka... przeskoczyła ten dział i zaczęła do drugiego (zaczęli przerabiać podręcznik od 60 strony!). Tego nie przewidziałam.
                    Ale generalnie pomysł jest dobry, bo mój syn więcej pamięta z 5-minutowej rozmowy ze mną niż z tygodnia lekcji. Ja nie wiem, co on robi na lekcji - najprawdopodobniej odpływa w świat swoich myśli.
                    Z angielskiego wyprzedzać się nie da - za dużo zaległości. Zaczęliśmy (tzn. tata zaczął) go uczyć według własnego pomysłu, nie z książek szkolnych. I teraz jak coś na sprawdzianie wypada z tego, co było na lekcjach, to jest słabo, a jak z "domowego" materiału - to umie.

                    Ktoś tu mówił, że na egzamin za dziecko nie pójdę. Racja, dlatego zamierzamy uczyć go angielskiego domowo bez końca, nie tylko póki nie poprawi złych stopni.
                    • jotde3 Re: czy tylko ja mam ten problem? 19.10.15, 13:38
                      A moze z angielskiego jakis program komp ?
                      • mama-ola Re: czy tylko ja mam ten problem? 19.10.15, 15:35
                        > A moze z angielskiego jakis program komp ?

                        Jest, syn (przy asyście taty) korzysta z 6ka.pl - nazajutrz wszystko pamięta, powtarzają w czasie jazdy samochodem.
                        Właśnie dziś pani z angielskiego oddała sprawdziany, dostał 4+. To był materiał uczony w domu. Z angielskiego jego oceny przedstawiają się teraz tak: 1, 1, 1, 1, 1, 4+, 6. Jedynki z materiału uczonego w szkole, szóstka z prezentacji (czyli zadania domowego), czwórka ze sprawdzianu, do którego uczył się w domu. Innymi słowy, domowe nauczanie smile
                        • ewa_mama_jasia Re: czy tylko ja mam ten problem? 19.10.15, 16:13
                          A może warto przejść na domowe nauczanie, przynajmniej na jakiś czas? Dzieciak już spory, w zasadzie w domu może być, gdy Was nie ma. Nauka do odpowiedniego poziomu zajmie dużo krótszy czas, niż w klasie, pomijając fakt, ze z tego czasu w klasie i tak nie ma pożytku. A czas zaoszczędzony na szkole można ewentualnie poświęcić na jakąś terapię/kurs aktywnego uczenia się, koncentracji, czegoś w tym stylu.
                          • mama-ola Re: czy tylko ja mam ten problem? 20.10.15, 09:21
                            > A może warto przejść na domowe nauczanie, przynajmniej na jakiś czas?

                            Nie, nie planujemy tego. Oboje z mężem pracujemy i nie zamierzamy się zwalniać. Wolę po godzinach się z synem pouczyć niż przemodelować całe swoje życie. Wyprowadzimy go na prostą w 5 klasie, a w szóstej będzie się uczył pod sprawdzian szóstoklasisty z kluczowych przedmiotów.
                            Co będzie w gimnazjum - zobaczymy. Ale o gimnazjum jestem dziwnie spokojna wink
                            • lucyjkama Re: czy tylko ja mam ten problem? 20.10.15, 09:51
                              >a w szóstej będzie się uczył pod sprawdzian szóstoklasisty z kluczowych przedmiotów.

                              Ten sprawdzian nie ma absolutnie żadnego znaczenia! Naprawdę dla ciebie ważniejszy jest jakiś sprawdzian-bez-znaczenia niż faktyczna wiedza i radość z nauki twojego dziecka. Niepojęte!
                              • agni71 Re: czy tylko ja mam ten problem? 20.10.15, 10:03
                                jak się ktos stara dostac do nierejonowego gimnazjum, to chyba ma znaczenie?
                              • mama-ola Re: czy tylko ja mam ten problem? 20.10.15, 10:46
                                > Ten sprawdzian nie ma absolutnie żadnego znaczenia! Naprawdę dla ciebie ważniej
                                > szy jest jakiś sprawdzian-bez-znaczenia niż faktyczna wiedza i radość z nauki t
                                > wojego dziecka. Niepojęte!

                                Zaraz tam "ważniejsze". Sprawdzian trzeba zdać i to dobrze, żeby się dostać do nierejonowego gimnazjum. Z matematyki mój syn ma szóstkę, od 1 klasy jest najlepszy na swoim poziomie z wszelkich konkursów organizowanych w szkole. Z angielskiego jest słaby - i to będziemy ćwiczyć. Z polskiego ma szansę być dobry, bo mogę go tego nauczyć - ja jestem polonistką, on jest pojętny.
                                Radości z nauki mojego dziecko nie ma, taki typ wink Marzy, aby wakacje trwały 10 miesięcy, a rok szkolny - 2 wink Choćby nie wiem jak było dla mnie ważne, by było na odwrót, nie będzie.
                                Oczywiście są przedmioty, które bardzo lubi - matematyka, historia, przyroda i WF. Ale tak ogólnie - szkoły raczej nie lubi i wolałby do niej nie chodzić. Co nie znaczy, że w te pędy zaniosę do pracy zwolnienie i przejdę na domowe nauczanie. Nie mam zamiaru się poświęcać wink
                                • jotde3 Re: czy tylko ja mam ten problem? 20.10.15, 12:52
                                  A jakimi sposobami chcesz go uczyc polskiego ? Np przez analizy ksiazek ?sklaniajac do dluzszych wypowiedzi ?
                                  • mama-ola Re: czy tylko ja mam ten problem? 20.10.15, 14:16
                                    > A jakimi sposobami chcesz go uczyc polskiego ?
                                    Miałam na myśli gramatykę. Tego uczyć najłatwiej.

                                    • jotde3 Re: czy tylko ja mam ten problem? 20.10.15, 14:30
                                      Gramatyka daje duzo punktow ? Zucilem kiedys okiem i najwiecej bylo za jakies wypracowanie czy cos takiego ,za gramatyke niewiele .
                                • jotde3 Re: czy tylko ja mam ten problem? 20.10.15, 12:55
                                  Czy wiele osob mysli tu o nie rejonym gimnazjum ? Myslicie ze naprawde warto ? Chyba ze macie w podobnej odleglosci ?
                                  • ewa_mama_jasia Re: czy tylko ja mam ten problem? 20.10.15, 13:09
                                    Nie wiem ile tu, w Warszawie podobno odsetek dzieci w nie rejonowym gimnazjum to 1/3. Ale nie pytaj mnie o źródło, gdzieś mi się to rzuciło w oczy.
                                    Czy warto? Warto z pewnością, jeśli rejonowe gimnazjum masz mocno takie sobie poziomem nauki i dzieci, które przychodzą. Albo w nieciekawej dzielnicy (tu już nie tylko kwestia dzieci w szkole, ale samego dojścia/dojazdu, bezpieczeństwa na ulicach - a bywają takie okolice).
                                    Z pewnością nie warto, jeśli masz fajne, przyjazne gimnazjum rejonowe, z całkiem przyzwoitym poziomem.
                                    • morekac Re: czy tylko ja mam ten problem? 20.10.15, 21:59
                                      >w Warszawie podobno odsetek dzieci w nie rejonowym gimnazjum to 1/3.
                                  • mama-ola Re: czy tylko ja mam ten problem? 20.10.15, 14:18
                                    > > Czy wiele osob mysli tu o nie rejonym gimnazjum ? Myslicie ze naprawde warto ?
                                    Mój syn - jak pisałam wyżej - nie lubi chodzić do szkoły. Więc chcę zrobić coś, by wreszcie był szczęśliwy, by szkołę polubił tak, że aż nie będzie chciał z niej wychodzić. Dlatego, kierując się jego zamiłowaniami, wstępnie obstawiłam 3 szkoły, a żadna z nich nie jest rejonowa.
                                    • jotde3 Re: czy tylko ja mam ten problem? 20.10.15, 14:33
                                      A nie masz do nich dalszego dojazdu ? No i koledzy beda gdzie indziej wiec moze troszke wypasc z obiegu ?
                                      Pozatym ciekawe co jest takiego w tych szkloalch ze mialy by one dac nadzieje na uszczesliwienie dziecka ? Rozdaja fast fudy za darmo wink?
                                      • mama-ola Re: czy tylko ja mam ten problem? 20.10.15, 14:51
                                        > A nie masz do nich dalszego dojazdu ?
                                        Dojazd jest dalszy, ale my jesteśmy do tego przyzwyczajeni wink

                                        > Pozatym ciekawe co jest takiego w tych szkloalch ze mialy by one
                                        > dac nadzieje na uszczesliwienie dziecka ?
                                        Gimnazjum plastyczne ma zajęcia z metaloplastyki, rzeźby, malarstwa, grafiki komputerowej itp. Jakby się tam dostał, to byłaby szansa na owo "ja nie chcę stąd wychodzić". Syn sam konstruuje różne zabawki i inne takie, szkicuje sobie i zatraca się w tym do północy. Chodzi w weekend na prywatne lekcje rysunku, a jak się kończą (po 2 godzinach), to mówi: już?? To nasza opcja nr jeden.
                                        Numer dwa - gimnazjum sportowe. Jest wysportowany, ma zielony pas w karate i złoty medal z zawodów. Nadawałby się i myślę, że zwiększona liczba zajęć WF-u by mu się podobała.
                                        Trzecia opcja to zwykłe gimnazjum z naszego miasta, kładące nacisk na matematykę. Był o tym artykuł u nas w lokalnej gazecie. Wypowiadali się nauczyciele i uczniowie, były zdjęcia laureatów jakichś olimpiad pozaszkolnych. Na stronie internetowej też mają zakładkę świadczącą o tym, że ta szkoła żyje matematyką. Kolejna szansa, że tam go docenią i będzie mu się podobało.
                        • morekac Re: czy tylko ja mam ten problem? 21.10.15, 07:45
                          > Jest, syn (przy asyście taty) korzysta z 6ka.pl - nazajutrz wszystko pamięta, p
                          > owtarzają w czasie jazdy samochodem.
                          To powtarzajcie jeszcze po tygodniu, po miesiącu, po pół roku i po roku...
                          Materiał ze szkoły - powtarzajcie po lekcji, do słówek polecam memo (można samemu zrobić ze słówek z danego tematu).
          • jagabaga92 Re: czy tylko ja mam ten problem? 19.10.15, 12:52
            Napiszcie, mamy starszych dzieciaków,
            > jak to działa.

            Odpowiedziałam przy okazji w "niższym" poście, ale powtórzę jako odpowiedź na Twój wpissmile. Otóż u mojego syna w klasie wygląda to tak, że czasem dzieci zwracają się z problemem niezrozumienia do nauczycielki i ta rzeczywiście tłumaczy jeszcze raz. Tyle że ta metoda ma jedną "wadę": do nauczyciela zwracają się dobrzy uczniowie, którzy nie zrozumieli tylko ostatniej lekcji. Na dodatek "przebojowe" charaktery. Nie spotkałam się jeszcze ze słabszym lub nieśmiałym uczniem, który poszedłby do nauczyciela i powiedział, że nie rozumie...
    • srubokretka Re: czy tylko ja mam ten problem? 17.10.15, 11:01
      >czy tylko ja mam ten problem?

      Zapewne nie tylko ty, ale dobrze ze zauwazylas , ze problem masz. Swoje dziecko od samego poczatku uczylam, ze nauczyciel przychodzi do szkoly po to zeby uczyc i pomagac.(nieistotna jest tu rzeczywistosc wink ) Jak tylko widzialm, ze corka ma problemy wnikajace z niezrozumienia tematu to odsylalam ja do nauczycielki. Jezeli to nie pomagalo (zazwyczaj nie bylo tego problemu), to sama sie angazowalam. Pamietam, ze wlasnie to byl czesto moj problem w polskiej szkole, ze balam sie odezwlac, jak czegos nie rozumialam. Dlatego swoje dzieci ucze szacunku ale i odwagi w stosunku do nauczyciela. Teraz corka jest w 3kl radzi sobie sama niemalze calkowicie. Ja tylko angazuje sie ewentualnie w podnoszenie jej umiejetnosci , a nie w zalatwianie podstaw za nauczycielke.
    • wlazkotnaplot Ja też tak ma 17.10.15, 11:13
      I gimnazjum i nadal....
    • lucyjkama Re: czy tylko ja mam ten problem? 17.10.15, 16:04
      Zależy od dziecka. Ja mama prawie 7- latkę w drugiej klasie i gimnazjalistę w 1 klasie. Młodsza samodzielna do tego stopnia, że jak weźmie książkę brata to i temat z chemii opanuje w 10 minut (w zeszłą sobotę nauczyła się 10 pierwiastków chemicznych w 3 minuty). Starszego trzeba pilnować, zaganiać i znacznie wolniej przyswaja sad
      • ania-pat1 Re: czy tylko ja mam ten problem? 17.10.15, 18:38
        Pomagam, ale nie siedzę razem. Córka wie, że jeśli się pogubi to jestem obok i pomogę tzn. naprowadzę. Dlatego też stara się zrobić sama - bo z naprowadzaniem czasem jest dłużej - i i tak musi zrobić sama. Nie wyobrażam sobie napisać za nią. Ale zdarzało mi się układać np. plan do wypracowania wg. którego potem to wypracowanie pisała lub prosić np. o to aby córka mnie coś wytłumaczyła - wtedy wiem dlaczgo gdzieś się zawiesza. Jeśli przygotowuje projekt - wspólnie uzgadniamy kolejność działań i weryfikuję źródla do prezentacji. Ale np. pilnuję pisemnych zadań z ang. - to dyslektyczka więc nie jest w stanie sama się sprawdzić. Podkreślam błędy i szuka w słowniku poprawnej pisowni a potem poprawia. Pomagam zrobić mapę myśli. Odpytuję jeśli sama chce. Ma 9 lat.
    • mati.pati Re: czy tylko ja mam ten problem? 19.10.15, 12:28
      U mnie było tak, że do 3 klasy nie pomagałam. Oczywiście potem sprawdziłam czy nie ma jakiś rażących błędów, ale dziecko odrabiało samodzielnie. Pod koniec 3 klasy musiałam pilnować by czas odrabiania lekcji nie wydłużał się ponad miarę. Bez mojego nadzoru trwało to zbyt długo.
      W 4 klasie pojawił się dramat- siedzenie nad lekcjami do 22 było normą. Jak siedział sam, to się nie wyrabiał, więc pilnowałam. Przy okazji oczywiście jak pojawiały się błędy to poprawiałam na bieżąco. Pierwszy semestr był koszmarny. W drugim relatywnie nauczyciele zmniejszyli ilość zadawanych lekcji i można było czasami dziecko zostawić same. Ale gdy miał jakieś zajęcia dodatkowe to czuwałam nad nim by pracował w umiarkowanym tempie.
      5 klasa przyniosła większą samodzielność. Sprawdzanie polega na upewnieniu się, ze dziecko wszystko odrobiło, czy praca domowa pokrywa się z librusem. Ostatnio jemu przypominam by zajrzał do internetu, czy czegoś przy przepisywaniu z tablicy nie przeoczył. No i sprawdzam przygotowanie ustne (tego jeszcze sam nie potrafi ocenić, czasem uważa że coś umie, a ma braki). Co jakiś czas czytam prace pisemne, gdyż nauczyciele rzadko to robią. Jak widzę błędy to proszę o poprawienie i zapamiętanie właściwej formy.
    • jagabaga92 Re: czy tylko ja mam ten problem? 19.10.15, 12:48
      Syn - V klasa. Nie siedzę z nim przy lekcjach od A do Z. Jestem "na żądanie", gdy czegoś nie rozumie, albo np. gdy chce, żeby przepytać go słówek z angielskiego. Sama trzymam rękę na pulsie, jeśli chodzi o język ojczysty - pomagam formułować zdania (dzięki temu z każdą praca pisemną syn lepiej sobie radzi), poprawiam ortografię i interpunkcję, mimochodem bawimy się gramatyką. Nauczyciel nie jest w stanie na bieżąco sprawdzać prac wszystkim dzieciom, w związku z czym wyraz 2-3-krotnie napisany z błędem utrwala się z tym błędemsad, a tak - ja sprawdzam, poprawiam, przy okazji podrzucę młodemu jakąś metodę na zapamiętanie poprawnej pisowni i kolejnym razem ten wyraz zazwyczaj jest już poprawnie napisany.

      Matematyka - gdy czegoś nie rozumie, tłumaczę i potem sprawdzam na kilku przykładach, czy zrozumiał.

      Ewa_mama_jasia proponuje, żeby dzieci zwracały sie do nauczyciela, że czegoś nie rozumieją. U mojego syna w klasie wygląda to tak, że czasem dzieci zwracają się z takim problemem do nauczycielki i ta rzeczywiście tłumaczy jeszcze raz. Tyle że ta metoda ma jedną "wadę": do nauczyciela zwracają się dobrzy uczniowie, którzy nie zrozumieli tylko ostatniej lekcji. Na dodatek "przebojowe" charaktery. Nie spotkałam się jeszcze ze słabszym lub nieśmiałym uczniem, który poszedłby do nauczyciela i powiedział, że nie rozumie...
      • ewa_mama_jasia Re: czy tylko ja mam ten problem? 21.10.15, 09:19
        To prawda, ze poprosi o wytłumaczenie dziecko smiale albo obowiązkowe. Ale jesli będziemy dzieciom mówić, żeby zglaszaly nauczycielowi, czego nie rozumieją, będą z tego korzystać. A tak - nauczyciel powie: Nie wiedziałem, ze nie rozumieją. Nikt mi nie zglaszal.
        • mama-ola Re: czy tylko ja mam ten problem? 21.10.15, 09:30
          > A tak - nauczyciel powie: Nie wiedziałem, ze nie rozumieją. Nikt mi nie zglaszal.

          Po źle napisanych klasówkach można się zorientować, że nie umieją. Tylko że nikt nie traktuje klasówek jako diagnozy. Jest to wyłącznie narzędzie do rozdania nagród i kar w postaci stopni.
          • ewa_mama_jasia Re: czy tylko ja mam ten problem? 21.10.15, 10:09
            A no właśnie. A jak sie będzie nauczycielowi zgłaszało, dzieci na lekcji, rodzice na dniu otwartym, nie bedzie argumentu "nie wiedziałem". I zgłaszać to, zanim napiszą klasówke.
          • jagabaga92 Re: czy tylko ja mam ten problem? 21.10.15, 11:22
            > Po źle napisanych klasówkach można się zorientować, że nie umieją. Tylko że nikt nie traktuje klasówek jako diagnozy.

            Ja mam obserwację, że zaczyna się to zmieniać i nauczycielom zaczyna zależeć, by ich praca miała odbicie w późniejszych wynikach uczniów, zwłaszcza ze sprawdzianów ogólnokrajowych. W każdym razie u mojego syna w tym roku dwukrotnie była "klasówka-klapa", po której nauczyciele (raz z matematyki - po potęgowaniu, raz z przyrody - przeliczanie skali mapy) wrócili do tematu i tłumaczyli jeszcze raz. I ponowili klasówkę - tym razem ze znacznie lepszymi wynikami uczniów. Te pierwsze oceny "poszły w zapomnienie".
            • ewa_mama_jasia Re: czy tylko ja mam ten problem? 21.10.15, 11:27
              I bardzo dobrze. Nauczyciel powinien na to zwracać uwagę, czy przeważająca większość klasy rozumie. Wiadomo, jakieś pojedyncze przypadki nierozumiejące tematu zawsze się znajdą, ale jeśli 1/3, połowa albo większość klasy "połozy" klasówkę, to już raczej sygnał, ze materiał został źle wytłumaczony.
    • agni71 Re: czy tylko ja mam ten problem? 20.10.15, 10:00
      typowo nad lekcjami to siadam czasem z czwartoklasistką, miewa problemy z matematyką, rzadziej z polskim, a angielski wolę profilaktycznie kontrolować, bo nie chodzi na dodatkowe zajęcia, jak 3/4 klasy wink

      natomiast ze starszymi trzeba pracowac przed sprawdzianami - odpytać, dotłumaczyć np. jakieś zależności z historii, czy cos z angielskiego właśnie. Duzo zalezy od konkretnych nauczycieli, jak uczą.
    • dorek3 Re: czy tylko ja mam ten problem? 21.10.15, 10:07
      Teorie wygłaszane na Starszym Dziecku należy podzielić co najmniej przez 2 jak nie 4
      • tusia-mama-jasia Re: czy tylko ja mam ten problem? 21.10.15, 13:10
        > Teorie wygłaszane na Starszym Dziecku należy podzielić co najmniej przez 2 jak
        > nie 4

        A to jest teza, która niezmiennie mnie fascynuje. Zauważyłam, że ma pewne grono wyznawców, ale ciekawa jestem, skąd się wzięła.

        Powiedz mi, po co ktoś miałby na forum kłamać? Przecież jesteśmy tu anonimowi. To nie jest dowartościowanie się w gronie znajomych ani budowanie sobie PR (pomijając, czy takie zachowanie w realu ma sens, czy nie), bo i tak nie wiadomo, kto kryje się za każdym z nicków. Czy naprawdę myślisz, że ktoś może na forum pisać naciągane opowieści w oczekiwaniu na głosy uznania i poczuć się tymi głosami dowartościowanym, choć wie, że to co napisał, nie jest prawdą? Serio wierzysz, że to działa?
        Jeśli tak, to po co w ogóle jesteśmy na forum, skoro wszystko tu jest w najlepszym razie naciągane, jeśli nie nakłamane?
        Tyle lat tu zaglądam i jeśli już coś piszę, to prawdę, bo inaczej nie miałoby to sensu... Wierzę, ze inni - w większości - robią podobnie.
        Zatem wyjasnij mi proszę, skąd te niesprawiedliwe teorie.
        Po to, żeby łatwiej było uwierzyć, że kłopoty z dziećmi mają wszyscy, a jeśli mówią, że nie mają, to kłamią? Żeby siebie rozgrzeszać z czegoś?
        Dlaczego jeśli ktoś pisze o dziecku dobrze, to zaraz znajdzie się głos posądzający o kłamstwo, a jeśli autor opisuje problemy - nawet dużego kalibru - to nikt tego nie podważa? Mnie szczerze mówiąc te dramatyczne opisy zawsze bardziej trollem pachną, bo jakoś nie znam tych rzesz megaproblematycznych dzieci, za to tych fajnych i bezproblemowych znam całą gromadkę.
        Skąd i po co to założenie, że forum składa się z naciągaczy i kłamców?
        • dorek3 Re: czy tylko ja mam ten problem? 21.10.15, 13:48
          Nie, wcale nie twierdzę, że ten kto pisze to na pewno przeinacza. Ale to forum jest kompletnie nie reprezentatywne. Człowiek czyta i ma wrażenie, że wokół same geniusz od pieluch. A jeśli do tego dołożyć jednostki podkoloryzuące to obraz wychodzi totalnie oderwany od rzeczywistości.
          I dopiero jeśli się po "podzieli" to można się zbliżyć do jakiegoś stanu faktycznego
          • jagabaga92 Re: czy tylko ja mam ten problem? 21.10.15, 14:01
            Tu nie jest jeszcze tak źle. Najwięcej geniuszów (w uznaniu własnej matki) jest na Małym dziecku. Tutaj jest tylko kilkuwink.
            • dorek3 Re: czy tylko ja mam ten problem? 21.10.15, 14:08
              Dawno wyrosłam więc nie śledzę smile

              Ale co roku sie zastanawiam skąd się biorą wyniki szóstoklasistów skoro tutaj większość albo ma 100% albo laureta . Kto zasila te rejonowe gimnazja?
              • jagabaga92 Re: czy tylko ja mam ten problem? 21.10.15, 14:16
                Ja też wyrosłam i tez nie śledzę, ale byłam tam kilka lat, więc wiem swoje obserwacje i wnioski mam. Nie sądzę, żeby tam coś się zmieniło.

                skąd się biorą wyniki szóstoklasistów skoro tutaj w
                > iększość albo ma 100% albo laureta . Kto zasila te rejonowe gimnazja?

                Kto? Dzieci rodziców, których w większości tutaj nie ma, bo nie mają czasu na klepanie na forum, bo pomagają dzieciom w nauce tudzież uczciwie pracują.

                Ja mam analogiczny dylemat, gdzie są Ci, którzy zarabiają minimalną krajową lub ciut więcej, bo tutaj sami "ponadprzeciętni" są (???) Ale to nie to forum do dyskusji na ten temat, jednak dylemat z tej samej "półki"wink.
                • tusia-mama-jasia Re: czy tylko ja mam ten problem? 21.10.15, 14:40
                  Uczciwe pracowanie nie wyklucza klepania na forum od czasu do czasu wink Na forum można klepać w domu po pracy np.
                  A jeśli pada pytanie, gdzie są ci, którym przypadają gorsze wyniki, rejonowe gimnazja itd. - to chyba dość proste. Sam fakt, że rodzic śledzi fora dla rodziców, oznacza, że w jakiś sposób interesuje się "misją" wychowania własnego dziecka, jest zaangażowany, szuka rozwiązań (z różnym skutkiem, ale jednak nie jest bierny). Myślę, że nie zagląda tu ani skrajna patologia, ani rodzice, którym generalnie - z wielu powodów - "dynda", a dziećmi opiekują się niemal wyłącznie niańki i dziadkowie, by rodzice mogli robić oszałamiającą karierę albo oddawać się przyjemnym i bezstresowym stronom życia wink
                  Biorąc to pod uwagę naprawdę nie dziwi mnie, że na forum odsetek dzieci bezproblemowych, z dobrymi lub przyzwoitymi wynikami w nauce, zadbanych - w szerokim znaczeniu tego słowa - jest większy, niż w populacji, którą widujemy w szkole czy na ulicy. Wcale nie musi to oznaczać przekłamania.
                  Struktura społeczna forum nie jest odbiciem struktury społecznej rzeczywistego świata.
                  • tusia-mama-jasia Re: czy tylko ja mam ten problem? 21.10.15, 14:44
                    PS. nie zaglądam tu wystarczająco często i nie wczytuję się dość uważnie, żeby pamiętać, pod którym nickiem kryje się mama geniusza, pod którym matka wielodzietna albo matka tzw. "przeciętniaka" itd. i jaki jest ich odesetek. Wiem tylko, że jeśli jest kilku, jak pisze"Jagabaga, "geniuszy w uznaniu własnych matek" - to nie jest nic dziwnego. Na taką społeczność jak ta na forum - podkreślam: dzieci generalnie zadbanych i wychowywanych bardziej świadomie niż średnia krajowa - statystycznie może przypadać kilkoro ponadprzeciętnie zdolnych, których talenty są świadomie rozwijane itp. Nie widzę tu także żadnego przekłamania.
                  • jagabaga92 Re: czy tylko ja mam ten problem? 21.10.15, 14:53
                    > Uczciwe pracowanie nie wyklucza klepania na forum od czasu do czasu wink Na foru
                    > m można klepać w domu po pracy np.

                    Wzięłam to pod uwagę, dlatego napisałam: "w większości"wink
                    • tusia-mama-jasia Re: czy tylko ja mam ten problem? 21.10.15, 14:58
                      smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka