wspólny pokój

20.07.05, 13:41
Napiszcie proszę jak sprawdza się wspólny pokój dla dwóch dziewczynek z
różnicą wieku 3 lata. Czy np. nastolatki potrafią funkcjonować w jednym pokoju
czy raczej powinny mieć oddzielne.
Pozdrawiam Ewa
    • axela Re: wspólny pokój 20.07.05, 17:06
      Jak masz mozliwosc to oddzielne na 100%
      Kazdy potrzebuje prywatnosci i kawalka swojego swiata
      • roman.gawron Re: wspólny pokój 20.07.05, 17:10
        axela napisała:

        > Jak masz mozliwosc to oddzielne na 100%

        Dlaczego tak ma byc lepiej?

        > Kazdy potrzebuje prywatnosci i kawalka swojego swiata

        Czy kawałka swojego świata dziecko nie może mieć we _wspólnym_ pokoju?

        Obawiałbym się wychować odludków i samolubów.
        • carlafehr Re: wspólny pokój 20.07.05, 18:59
          > > Kazdy potrzebuje prywatnosci i kawalka swojego swiata
          >
          > Czy kawałka swojego świata dziecko nie może mieć we _wspólnym_ pokoju?
          >
          > Obawiałbym się wychować odludków i samolubów.
          >


          ???????!
          Przyznam szczerze: ten schematyzm mnie powalił. Gdyby świat był taki prosty...
          Każę się gnieździć wszystkim miom dzieciom w 1 pokoju i już mam altruistów w
          domu, rewelacja!
          • roman.gawron Re: wspólny pokój 20.07.05, 20:57
            carlafehr napisała:

            > Każę się gnieździć wszystkim miom dzieciom w 1 pokoju i już mam altruistów w
            > domu

            Serio tak napisałem? wink
    • carlafehr Re: wspólny pokój 20.07.05, 19:01
      Do autorki wątku: zgadzam się z Axelą: jeśli masz taką możliwość to pewnie, że
      tak. Jeśli nie, to dziewczyny też sie jakoś dogadają.

      Pozdrawiam
      Carlafehr
    • zorza28 Re: wspólny pokój 20.07.05, 19:31
      Dziękuję za odpowiedzi.
      Pozdrawiam Ewa
      • saba76 Re: wspólny pokój 20.07.05, 20:01
        my co prawda nie mamy innego wyboru ,ale moje dziewczyny (4lata roznicy) sa w 1
        pokoju,tylko ,że...
        mimo ,zea jeszcze male- 6i 2lata to kazda ma swoj wlasny kat ,swoje miejsce na
        prywatność.


        Moi rodzice mieli takam ozliwośc m,zebym z bratem miala osobne pokoje ,ale z
        perspektywy czasu ciesze się ,ze tego nie zrobili. Mamy wspanial kontakt do
        dnia dzisiejszego ,wspólne wspomnienia ,szczegolnie wieczorne rozmowy...
    • aniaora Re: wspólny pokój 21.07.05, 09:06
      Myśle, że na początku wspólny pokój będzie dobry. I tak będą bawiły sie razem (w kazdym razie dobrze zeby się bawiły). Ale rzeczywiście po kilku latach powinny mieć osobne pokoje, wiele bym dała żeby moje mogły mieć, ale na razie mieszkają razem i wiecznie sie kłócą. Ale jest różnie. Moja koleżanka ma synów 2,5 roku różnicy (teraz 12 i 15 lat). Rok temu kupiła mieszkanie i oni mieszkają razem. Poprzednio mieli osobne pokoje, a teraz chcieli razem.
    • matyldan Re: wspólny pokój 21.07.05, 18:09
      A to co za bzdury! Nasze babcie, a często i rodzice, miały pokoje na spółkę z
      braćmi i siostrami. Rodziny gnieździły się w 2pokojowych mieszkaniach, a tu
      wielkie halo bo dwie SIOSTRY mają mieszkać razem? Może co innego jeśli jest
      chłopiec i dziewczynka, ale siostry? Najlepiej kup dwa razy większe mieszkanie,
      bo podobno jeśli siostry przebywają w odległości mniejszej niż 15 metrów, to
      kończą w zakladach psychiatrycznych.
    • zorza28 Re: wspólny pokój 21.07.05, 19:25
      Prosiłam o wypowiedź na ten temat bo nie mam pojęcia jak to jest mieć wspólny
      pokój z siostrą. Sama mam brata z którym dzieliłam pokój i było to okropne
      szczególnie gdy byliśmy nastolatkami. A argument, że nasze babcie i rodzice
      mieli pokój z rodzeństwem do mnie nie przemawia. W końcu po to pracujemy żeby
      naszym dzieciom było lepiej. Chyba jednak zdecydujemy żeby nasze dziewczyny
      miały oddzielne pokoje a jak zechcą to zawsze mogą zamieszkać w jednym.
      Pozdrawiam Ewa
      • roman.gawron Re: wspólny pokój 21.07.05, 21:23
        zorza28 napisała:

        > W końcu po to pracujemy żeby naszym dzieciom było lepiej.

        Tylko co to znaczy "lepiej"? Lepiej być czy lepiej mieć?

        > Chyba jednak zdecydujemy żeby nasze dziewczyny miały oddzielne pokoje a jak
        > zechcą to zawsze mogą zamieszkać w jednym.

        Odnośnie moich dzieci zadecyduję na odwrót: niech mają wspólny, a gdyby w
        przyszłości gryźli się bardzo, gdyby konflikty były nie do przezwyciężenia, dam
        osobne. Niech chociaż spróbują sztuki negocjacji.
    • acorns Re: wspólny pokój 22.07.05, 00:13
      Jak chcą razem mieszkać to niech mieszkają. A jak nie chcą, to zrób absolutnie
      WSZYSTKO, żeby każda miała swój własny kąt. Nawet jeśli w tym celu trzeba by
      kuchnię podzielić na 2 części i zabrać kawałek salonu. Człowiek potrzebuje
      trochę prywatności. Bardzo źle się pisze o bardzo osobistych sprawach na GG jak
      siostrzyczka zagląda przez ramię a potem robi plotki. A co będzie jak zaczną
      chłopaki przychodzić? Dwie osoby to jest para, a trzy osoby to jest tłum.
      Ja znam rodzeństwa w miarę zgodne i znam też takie, które codziennie się tłuką.
      Nie ma na to reguły. Dlatego o zdanie zapytaj swoje córki. Ja nawet jako
      dorosły muszę mieć swoją prywatną kanciapę gdzie nikt mi nie słucha muzyki jak
      ja akurat piszę coś na forum ani nie stuka klawiaturą jak ja akurat słucham
      muzyki.
      • roman.gawron Re: wspólny pokój 22.07.05, 09:11
        acorns napisał:

        > trochę prywatności. Bardzo źle się pisze o bardzo osobistych sprawach na GG
        > jak siostrzyczka zagląda przez ramię a potem robi plotki.

        Można jeszcze mieć mądrych rodziców, którzy ukarzą siostrzyczkę za zaglądanie
        przez ramię i robienie plotek.
        • izunia6 Re: wspólny pokój 22.07.05, 10:07
          Przeczysz sam sobie - albo nauka trudnej sztuki negocjacji, albo ingerencja
          rodziców w każdy konflikt.
          Dla mnie to jest bardzo indywidualna sprawa - są typy stadne, ktore lubia być
          razem, a są indywidualiści, którzy potrzebują samotności. I najlepiej jeśli nic
          na siłe i jest wybór. Ja mam jedno prawie chorobliwie pedantyczne i drugie -
          totalny bałagan. Nie wyobrażam sobie ich razem w pokoju....
          • cruella Re: wspólny pokój 22.07.05, 10:17
            Moi chłopcy do niedawna mieli wspólny pokój. Absolutnie im to nie przeszkadzało
            mimo 5-letniej różnicy wieku.
            Starszy obecnie wszedł w wiek dorastania, ma swoje prywatne sprawy, potrzebuje
            odrobiny prywatności. Do tego dochodzą lekcje w domu, potrzeba skupienia się nad
            nauką, koledzy i inne tematy niż u 8-latka.
            Mają różne zainteresowania, wolny czas wypełniają sobie w inny sposób. Jeden
            bawi się klockami, śmiech i wrzaski dobiegają zza zamkniętych drzwismile Drugi,
            czas spędza na rozmowie, słuchaniu muzyki.
            Nie da się tego pogodzić w jednym pokoju.

            Metraż nie pozwolił na wydzielenie równych powierzchniowo pokoi. Starszy ma
            większy, młodszy-mniejszy. Nie stanowi to dla nich żadnego problemu. Na remont i
            rozdział pokoi czekali z radością. Chyba dawno z niczego tak się nie cieszylismile)

            Poza tym, skończyły się spory, kłótnie ("cicho, ja się uczę", "a ja się bawię z
            kolegami"). Tak, jak dawniej wspólnie bawią się, oglądają tv, potem jednak
            rozchodzą się do osobnych pokoi. Poza tym, młodszy idzie spać o innej godzinie
            niż starszy. Do tego dochodzi sprzątanie pokoi, każdy sprząta tylko po sobie,
            nie ma sprzątania po bracie. O to u nas były wieczne spory, bo skąd miałam
            wiedzieć, który akurat zostawił na podłodze tą książkę a który rozlał sok. Teraz
            każdy z nich w miarę swoich możliwości sprząta po sobie.

            Może nie jest to bardzo wychowawcze ale nikt idealnym rodzicem nie jest. U mnie
            rozdział pokoi wyszedł im na dobresmile)
            • roman.gawron Re: wspólny pokój 22.07.05, 10:26
              cruella napisała:

              > Nie da się tego pogodzić w jednym pokoju.
              (...)
              > U mnie rozdział pokoi wyszedł im na dobresmile)

              A to co innegosmile
          • roman.gawron Re: wspólny pokój 22.07.05, 10:25
            izunia6 napisała:

            > Przeczysz sam sobie - albo nauka trudnej sztuki negocjacji, albo ingerencja
            > rodziców w każdy konflikt.

            Nie może być coś pośrednio?
            Nauka sztuki negocjacji i pomoc dorosłych w poważniejszych przypadkach.
        • acorns Re: wspólny pokój 22.07.05, 11:00
          roman.gawron napisał:

          > Można jeszcze mieć mądrych rodziców, którzy ukarzą siostrzyczkę za zaglądanie
          > przez ramię i robienie plotek.

          Tak najprościej wychować kapusia. Siostrzyczka doniosła na mnie, to ja też na
          nią doniosę. Obawiam się, że wówczas rodzice (zwłaszcza matka) nie mieliby
          czasu zająć się niczym innym. Stąd już tylko krok do tego, żeby kobieta stała
          się typową "matką Polką" - zapuściła się, przytyła 20 kilo i tylko siedziała
          przy garach od czasu do czasu pokrzykując jędzowatym głosem na dzieci. Stanie
          się tak dlatego, że kobieta zamiast zająć się sobą, będzie się zajmowała
          drobiazgami i rozwiązywaniem konfliktów choćby o sprzątnięcie leżącej na
          podłodze książki. Jako ojciec jakoś nie wyobrażam sobie zajmowania się
          prywatnymi sprawami i konfliktami córki (chyba, że z założenia jest to tak
          poważne, że wymaga mojej pomocy). Ma swój pokój i ogólnie nie obchodzi mnie czy
          jest tam porządek, czy nie ma na podłodze wolnego decymetra kwadratowego. Aby
          tylko smród i robale nie wyłaziły poza jej pokój. Ale aż tak źle nie jest.
          • verdana Re: wspólny pokój 22.07.05, 13:08
            Panie Romanie!
            Wspólny pokój nie jest dobry z bardzo prostej przyczyny - wymaga dostosowanie
            się jednej osoby do drugiej. O ile udaje się to miedzy osobami dorosłymi, a i to
            nie najlepiej, w przypadku dzieci widzę tu fatalną nierówność - starsze jest
            starsze i silniejsze, młodsze - bardziej niszczycielskie i beztroskie. Powoduje
            to więc konieczność ingerencji rodziców w sprawy rodzeństwa, która nie jest
            zdrowa. "On zajmuje moje biurko", "On słucha radia, a ja chcę się uczyć" - to
            problemy nie do rozwiązania nawet w świecie dorosłych, a co dopiero dzieci.
            Jesli różnica wieku między dziećmi jest duża, to starsze ma też ograniczone
            prawa, wynikajace z racji wieku - np. zazwyczaj musi chodzić wcześnie spać, nie
            moze zapraszać kolegów (dziecko przeszkadza dorosłym w towarzystwie, dlaczego
            starszemu miałoby nie przeszkadzać?). Młodsze natomiast jest zazwyczaj nieco
            terroryzowane - i z racji mieszkania w jednym pokoju z terrorystą nawet nie może
            się za bardzo skarżyć - bo od prześladowcy nie ma ucieczki (a nie ukrywajmy,
            większość starszego rodzeństwa, nawet kochającego, nieco wyżywa się na młodszym,
            no chyba, że urodziliśmy ąwiętych).
            Poza tym dzieci nie mają czasu na samodzielne zajęcia. Np. moje dzieci zaczęły
            czytać - i to czytać bardzo dużo - w tydzień po postawieniu ściany
            rozgradzającej ich pokój na dwa wielkości przedziałów kolejowych. Przedtem
            wzajemnie sobie przeszkadzały. Ja dla rozwoju czytelnictwa jestem skłonna
            wyrzucić dziecko na balkon, nie mówiąc już o próbie rozdzielenia pokoi.
            Nie rozumiem, dlaczego większość dorosłych świetnie rozumie, że im do pracy
            potrzebny spokój i cisza, że nikt nie powinien przerywać im czytania setką pytań
            , że czasem chcą mieć chwilę spokoju i nie być przez nikogo obserwowani. A jeśli
            chodzi o dzieci (a raczej młodzież, nie mówię tu o małych dzieciach, które
            samotności wręcz nie lubią) uwaza się to za "zbędny luksus".
    • a11b12 Re: wspólny pokój 22.07.05, 16:03
      Jeśli są możliwośći to nastolatki-osobno; małe dzieci-razem.
      Jeśli jednak metraż obu pokoi z powodu podziału miałby być bardzo mały, to może
      jednek lepij razem.
      W bardzo małym pokoju jest mniej tlenu. Dzieci śpią dłużej od dorosłych, nie
      zawsze możliwe jest spanie przy otwartym oknie. Rano robi się po prostu duszno
      i niezdrowo. Jak do tego dodamy zwierzątko, to już całkiem źle.
      W takim przypadku lepiej jeden duży pokój. W dużym jest lepszy obieg i
      wykorzystanie powietrza.
      • verdana Re: wspólny pokój 22.07.05, 16:09
        Ja sama wole dusić sie na osobności, niż oddychać w towarzystwie.
        Ale z jednym się zgodzę - pokój bez okna odpada.
    • magdmaz Re: wspólny pokój 26.07.05, 22:31
      Moje MAŁE dzieci mają jeden wspólny pokój o powierzchni prawie 6m2. Jeśli
      będzie mnie tylko stać, dostaną dwa osobne pokoje, bo są im po prostu
      potrzebne. Takie typy. Ja też najbardziej lubiłam zamknąć się u sibie z
      książką. Na egoistkę nie wyrosłam, wydaje mi się.
    • ibulka Re: wspólny pokój 04.08.05, 23:48
      Nastolatki potrafią razem "mieszkać", ale ponieważ są nastolatkami, pewnie się
      kłócą. A to która będzie słuchać jakiej muzyki, a to do której przyjdą znajomi.
      Myślę, że taki wspólny pokój nie jest dobrym rozwiązaniem na dłuższą metę,
      zwłaszcza jeżeli mamy możliwość, aby każde dziecko miało osobny pokoik.
    • nokia71 Re: wspólny pokój 06.08.05, 08:11
      Moje dzieci maja wspolny pokoj, ale staram sie, by wspolny pokoj nie oznaczal
      ze "wszystko w tym pokoju jest wspolne".
      Po pierwsze wiec kazde ma swoje lozko i szafke, zupelnie wlasne i prywatne. I
      bardzo wytrwale uczylam dzieci, ze jesli jedno ma ochote samo posiedziec na
      lozku- to drugie powinno sie na to zgodzic. Ze nie wolno podbierac sobie
      rzeczy. I odwrotnie- jest pewna pula rzeczy wspolnych, do ktorych nikt nie ma
      wiekszego prawa.
      Panny sa spore i widze ze nauki nie ida w las. O wspolne rzeczy sie piora,
      natomiast rzeczy indywidualne na ogol sa zostawiane w spokoju.

      Polecam takze instytucje parawanow, oraz roznych zawieszek na lozko. Na malej
      przestrzeni to moze byc odpowiednik zamykanych drzwi
      • axela Re: wspólny pokój 06.08.05, 14:25
        Ja moze pokrotce uzasadnie moj poglad. Dzieci z niewielka roznica wieku fajnie
        sie zazwyczaj dogaduja w jednym pokoju ale pozniej kiedy z dzieci robia sie
        nastolatki pojawia siue problem. Kazde chce miec swoj swiat, swoj azyl, swoje
        kolezanki, itp. Mieszkanie we wspolnym pokoju czesto gesto powoduje ze wszystko
        w zyciu rodzenstwa jest wspolne. Do jednego przychodzi kolezanka a drugie choc
        ma gorszy dzien kolezanke musi znosic choc nie ma wcale ochoty.
        My z siostra mialysmu oddzielne pokoje, i choc jest miedzy nami 6 lat roznicy
        czesto siedzialysmy razem i gadalysmy, ale zawsze moglysmy pobyc same kiedy
        potrzebowalysmy. Moj maz mieszkal cale zycie z siostra, (no juz poza tym ze u
        nich uklad wogole jest inny) i kiedy on sie uczyl do matury to siostra
        zaczynala sprzatac albo zapraszala kolezanki, dzis ma problem z dzieleniem
        swojej prywatnosci.
        On ma fatalne kontakty z siostra, ja ze swoja niezle i ani ja ani ona na
        samolubow, ani odludkow nie wyroslysmy. Dlatego tez napisalam jak ja to widze.
        Zwlaszcza jezeli istnieje taka mozliwosc ze dzieci moga mieszkac osobno.
        Dodam tylko ze pisze raczej na podstawie wlasnych przezyc niz doswiadczen z
        dziecmi gdyz takowych nie posiadam
        Pozdrawiam cieplo
      • roman.gawron Re: wspólny pokój 06.08.05, 18:32
        nokia71 napisała:

        > Moje dzieci maja wspolny pokoj, ale staram sie, by wspolny pokoj nie oznaczal
        > ze "wszystko w tym pokoju jest wspolne".
        > Po pierwsze wiec kazde ma swoje lozko i szafke, zupelnie wlasne i prywatne. I
        > bardzo wytrwale uczylam dzieci, ze jesli jedno ma ochote samo posiedziec na
        > lozku- to drugie powinno sie na to zgodzic.

        Podobny układ miałem na myśli. Można jeszcze wprowadzić tabliczki z
        napisem "Nie przeszkadzać!". Nawet we wspólnym pokoju jest możliwa ochrona
        swojej prywatności.
        • lola211 Re: wspólny pokój 06.08.05, 20:02
          > Podobny układ miałem na myśli. Można jeszcze wprowadzić tabliczki z
          > napisem "Nie przeszkadzać!". Nawet we wspólnym pokoju jest możliwa ochrona
          > swojej prywatności.

          Ja mialam wspolny pokoj z bratem i o niczym innym nie marzylam, jak tylko o
          swoim wlasnym,.Udalo sie dopiero, gdy mialam 16 lat i bylam najszczesliwsza w
          swiecie.Cale dziecinstwo zatem dzelilam pokoj z rodzenstwem , co wcale nie
          skutkuje dobrym kontaktem, ktory w zasadzie obecnie jest nikły.
          • zosia711 Re: wspólny pokój 08.08.05, 19:09
            czy na pewno wspólny pokój rzutuje na poprawność stosunków między rodzeństwem?
            Ja z bratem miałam oddzielne pokoje, różnica wieku 3 lata i zero kontaktu dzisiaj.
            Mój mąż z braku warunków miał wspólny pokój z siostra bardzo długo bo jeszcze
            przez szkołę średnią, różnica wieku 4 lata i dziś są wspaniałym rodzeństwem.
            Chyba jednak zbyt wiele rzeczy składa sie na to jak rodzeństwo zachowuje się
            wobec siebie.
    • wwww_wwww Re: wspólny pokój 18.08.05, 09:21
      Lepiej jeden pokój dla nich niż osobno!
      • wwww_wwww Re: wspólny pokój 17.11.05, 16:50
        wwww_wwww napisał:

        > Lepiej jeden pokój dla nich niż osobno!
    • jaskolka.dymowka Re: wspólny pokój 17.11.05, 21:35
      Moje dziewczyny (8 i 11) mają wspólny pokój - dotąd koegzystowały zgodnie -
      lekcje odrabiane o tej samej porze, lubiany podobny rodzaj muzyki, wspólne
      zabawy - z wyjątkiem sytuacji, kiedy przychodzą goście do jednej lub drugiej,
      bo koleżanki mają różne. Ale każda z nich ma osobne szuflady i półki, osobne
      biurko, osobne zabawki, książki, płyty i kasety...
      Jeśli dzieci chcą mieć osobne pokoje, to zrób osobne, o ile możesz. Jeśli nie
      protestują mocno przeciw wspólnemu, to myślę, że jest dobrym rozwiązaniem.
    • wieczna-gosia Re: wspólny pokój 18.11.05, 10:14
      mi zalezalo na tym, zeby miec sypialnie z mezem.
      pokoj dzieci w zwiazku z tym musial byc wspolny.
      Ale rozumiem dazenie do samotnego pokoju, wiec jesli okolicznosci pozwola, to
      dzieci beda mialy osobne pokoje.

      Ale sypialni nie oddam smile
      • tomira74 Re: wspólny pokój 18.11.05, 10:39
        Moje dzieciaki wpadły w panike bo za kilka tygodni każde stanie sie posiadaczem
        własnego pokoju i....wcale nie chcę (wiek 11,12,13).nagle stwierdziły ,że
        wieczorne rozmowy ,trzaskanie się cichaczem poduszkami ,wspólne awantury i
        sprzątanie pokoju są fajne i ..mam dylemat co teraz.narazie piętro domu
        postanowiliśmy zostawic bezdrzwiowe a w środku będzie hol dla dzieci w którym
        postawimy koputer i inne wspólne dobra dzieci i wygodna kanape i stolik ,żeby
        miały przestrzeń wspólną o którą dalej będą mogły spokojnie sie awanturować kto
        sprzątawink
      • acorns Re: wspólny pokój 21.11.05, 12:38
        Ja myślałem, ze to dzieci i ich potrzeby są najważniejsze a nie kaprysy
        dorosłych. Zapewniam Cię, że w salonie również się dobrze śpi. Można kupić sofę
        rozkładaną z pojemnikiem na pościel, na dzień składać, na noc rozkładać. Dużo
        roboty z tym nie ma.
    • nunia01 Re: wspólny pokój 21.11.05, 10:12
      Mieszkałam przez większość czasu w pokoju z młodszą siostrą - 6 lat różnicy -
      bez możliwości wydzielenia jakijkolwiek przestrzeni prywatnej - 10 m2 - wązka
      kiszka - innych warunków nie było. Moje stosunki z siostą można zacząć uważać za
      poprawne odkąd się na stałe wyprowadziłam w domu. Nawet fakt rodzielenia
      'pokojowego' na dwa lata przed moją wyprowadzką nie poprawił naszych stosunków.
      Wyobraźcie sobie - ja dorastam ona dziecko, ja chcę przyprowadzić koleżankę, ona
      ma bajzel; ja sprzątam, ona bałagani; ja oszczędzam, ona mi podbiera; ja piszę
      wiersze, ona je wyciąga i czyta; ja dostaję lity, ona się z nimi zapoznaje; ja
      chę się uczyć, ona che spać; ja pracuję w ciszy, ona che słuchać radia; ja
      cośtam piszę, ona siedzi mi za plecami i co pięć minut pytania odnośnie jej
      lekcji; ja kupuję sobie marynarkę na obronę, ona bez pozwolenia zakąłda ją na
      próną maturę. To wszystko może głupoty, ale spróbujcie tak żyć przez 18 lat.
      WOJNA!!!! Łącznie z montowaniem zamków na szafę i biurko, a następnie jak
      miałyśmy własne pokoje - mój był zamykany na klucz.
      I chyba jej to bardziej nie wyszło na zdrowie, bo moja obecność w czasie
      odrabiania przez nią lekcji i wykorzystywanie mnie jako korepetytora od
      wszystkiego spowodowała, że moja siostra nie potrafi sie uczyć, korzystać ze
      źródeł itp. - zawsze miała 'encyklopedię' za plecami i to taką działającą 'głosowo'.
      Myślę, że wspólny pokój może się sprawdzić przy niewielkiej różnicy wieku - rok,
      dwa - i tylko do czasu kiedy obydwoje (obydwie) chcą mieszkać razem. Fakt, że
      maluch mogą sie ładnie bawić razem, ale nie jest obowiąkiem tego starszego,
      zabawianie tego młodszego. Tak, że uważam, że osobne pokoje są lepsze, jeśli nie
      ma takiej możliwości to trzeba zapewnić dzieciom 'osobne kąty' w jednym
      pomieszczeniu. I na pewno warto pytać dzieci, czy chcą razem mieszckać.
      • jklm Re: wspólny pokój 21.11.05, 11:14
        A to samo z drugiej strony (z punktu widzenia młodszej siostry):

        > ja chcę przyprowadzić koleżankę, ma bajzel
        ja chcę przyprowadzić koleżankę, ona właśnie się uczy do klasówki;

        > ja sprzątam, ona bałagani;
        Ja rozłożyłam kolejkę, ona to zniszczyła.

        > ja oszczędzam, ona mi podbiera;
        ja oszczędzam, ona mi podbiera.

        > ja piszę wiersze, ona je wyciąga i czyta;
        Ja chcę chodować myszki, ona wrzeszczy, że się boi;

        > ja dostaję lity, ona się z nimi zapoznaje;
        Ja mam uwagę w zeszycie, ona skarży;

        > ja chcę się uczyć, ona chce spać;
        Ja chcę spać, ona się uczy;

        > ja pracuję w ciszy, ona chce słuchać radia;
        Ja sobie przyniosłam deser, a ona go zjadła;

        > ja coś tam piszę, ona .. co pięć minut pytania odnośnie jej lekcji;
        Ona odsypia imprezę, a ja chcę wreszcie przewietrzyć pokój i odrobić lekcje.

        > ja kupuję sobie marynarkę na obronę, ona bez pozwolenia zakąłda ją na
        > próną maturę.
        Ona ma nową marynarkę, a ja muszę chodzić w jej starej bluzie;

        • nunia01 Re: wspólny pokój 21.11.05, 13:49
          widzę, że jest punkt widzenia młodszej siostry - wcale nie twierdzę, że ona
          miała łatwiejsmile
          Chociaż ja jej ani rzeczy, ani kosmetyków, ani ubrań, ani pieniędzy nie
          podbierałam. Na ciuchy moja siostra zawsze miał kasę (ja miałam np. na kurs
          jędzykowy) i nie chodziła w starej bluzie kiedy ja miałm nową marynarkę (na
          którą sobie zresztą sama zarobiłam).
          Na pewno miała ze mną moja siostra problemy typu: ja się uczę i ona nie może
          spać czy przyprowadzać koleżanki i ja generalnie całe życie byłam tą lepszą
          uczennicą w związku z czym ciągle ją do mnie porónywali - na jej niekorzyść.
          I pewnie teraz te wzajemne pretensje ciągnąć się będą za nami do końca życia -
          najbardziej znienawidzone przeze mnie słowa rodziców - to "ustąp jej - ona jest
          młodsza" - nigdy nie pamiętali, że ja musiałam zacząć ustępować w wieku lat
          sześciu, od niej nawet kiedy miała lat "naście" nigdy nie wymagali, aby mi
          ustąpiła. I co ciekawe to ona, a nie ja ma roszczeniwy stosunek do świata i nie
          bardzo sobie radzi w dorosłym życiu.
          Ale to wszystko potwierdza moje słowa, że minimum prywatności każdemu się należy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja