Gość: Aska
IP: *.dip.t-dialin.net
23.08.02, 08:24
Drogie Mamy!
Prosze,nie zrozumcie mnie zle,ale z ta sytuacja nie bardzo moge sie pogodzic:
chodzi o to,ze miezskamy niedawno na nowym osiedlu domkow jednorodzinnych,
wokol same mlode rodziny,dzieci w wieku moich pociech-8 i 5 lat!piekna
pogoda,ogorodek,boczna ulica,ktora tez mozna wykorzystac do zabawy!
Niby idylla,ktora dla mnie powoli zaczyna sie stawac koszmarkiem!
juz od rana kolezanki moich corek wydzwaniaja do drzwi,zapraszaja sie ze tak
powiem same do zabawy,siedza u nas prawie caly dzien...jedza z nami
sniadanie,obiad,kolecje,pochlaniaja niesamowite ilosci slodyczy i napojow-
obsluguja sie ,ze tak powiem same,a moje coreczki-bardzo goscinne,jeszcze je
do tego zachecaja...Wczoraj popoludniu w naszym mini-ogrodku skakalo
conajmniej 7 dzieci...Powiem Was szczerze,ze mam tego serdecznie dosyc!
Ciesze sie,ze moje dziewczyny takie lubiane,ale z drugiej strony nie
wytrzymuje juz wrzaskow,kwikow i balaganu,nie mowiac juz o konsekwencjach
finansowych tych odwiedzin. Nie jestem ani skapa,ani sknera,chetnie sie
dziele z innymi,dla dzieci zrobilabym wszystko,ale...to juz przerasta moje
mozliwosci i kondycje psychiczna.Maz tez zaczyna narzekac,wraca do domu po
pracy,chcialby troche spokoju a tu cala ulica bawi sie u nas w chowanego!
Probowalam to troche znormalizowac,zredukowac troche intensywnosc tych
kontaktow,ale mozecie sobie wyobrazic,jak oburzone byly moje cory!