To straszne słowo na "P"

13.09.02, 13:48
Moi synowie (3,5 roku) poszli do przedszkola w ubiegłym tygodniu i zaczął się
koszmar... Byłam nastawiona ( i jak się okazało słusznie) na łzy rozstania, a
nawet na histerię, ale oni reagują płaczem i histerią na KAZDĄ wzmiankę o
przedszkolu, zawsze gdy usłyszą to słowo, nawet w opowiadanich czy wierszykah
Trzeba ich uspokajać z kwadrans a potem co chwila zapewniać, że dziś już na
pewno nie pójdą do przedszkola. O porankach już nawet nie piszę...Rozmawiałm
już z przedszkolanką i ona twierdzi, że w przedszkolu funkcjonują dobrze, nie
płaczą, bawią się... Ale już nie wiem, co mam robić. Na dodatek jeden, odkąd
poszedł do przedszkola, zaczął się strasznie jąkać, czasami nawet nie może
powiedzieć jednego wyrazu, bo się zacina. Wczesniej mówił płynnie... Powoli
myslę, czy nie posłać ich do innego przedszkola, ale nie jestem pewna, czy to
by coś zmieniło.
    • Gość: WMI Re: To straszne słowo na 'P' IP: 195.112.95.* 13.09.02, 15:21
      Moja corka, 3 lata, cztery miesiace, tez jest od dwu tygodni w przedszkolu,
      mniej wiecej ten sam efekt. Przypomina mi to czas, kiedy uczyla sie pic z
      butelki. Trzeba przeczekac.
    • aka10 Re: To straszne słowo na 'P' 13.09.02, 18:09
      Jak wygladaly pierwsze dni w przedszkolu? Czy bylo jakiekolwiek
      przyzwyczajanie? Pozdrowienia.
    • Gość: Insomnia Re: To straszne słowo na 'P' IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 15.09.02, 22:02
      Do dzisiaj pamiętam koszmar, kiedy moja córka po raz pierwszy poszła do
      przedszkola. A było to już 3 lata temu. Płacz rano przed pójściem, przed
      wejściem, jak tylko mnie zobaczyła kiedy przychodziłam ją odebrać (a w
      przedszkolu spędzała tylko 5, góra 6 godzin dziennie)i oczywiście wieczorem
      przed pójściem spać. Nie chciała o przedszkolu opowiadać, ani obok niego
      przechodzić, np. w niedzielę. Książeczkę o przedszkolu, którą jej kupiłam aby
      ją zachęcić do przedszkola, kazała oddać dla biednych dzieci, nawet jej nie
      obejrzawszy. Co gorsza zaczęła ciągle chorować. Zaczęłam się nawet zastanawiać,
      czy to nie jakieś psychiczne mechanizmy obronnesmile) U nas niestety trwało to
      dosyć długo, bo prawie rok, choć oczywiście z biegiem czasu było coraz lepiej.
      Zaznaczę, że panie w przedszkolu są cudowne a i moja córka poszła do
      przedszkola ze swoją koleżanką, więc było jej raźniej. W następnym roku dziecko
      moje przeszło totalną metamorfozę, zapałało miłością do przedszkola, cieszyło
      się każdym dniem tam spędzonym i tak jest do dzisiaj. Może po prostu w końcu
      dorosła do przedszkola?
    • Gość: e Re: To straszne słowo na 'P' IP: warspite.ch.u* 16.09.02, 11:47
      Moja corka poszla do przedszkola jak miala 2.8 lat i bylo naprawde dobrze bo:
      wzielam urlop i przyzwyczajalam ja stopniowo na zasadzie, ze najpierw
      przychodzilam z nia na godzine i zostawalam w sali, potem siedzialam sobie juz
      na zewnatrz, potem ten czas sie wydluzal i ostatecznie chodzila po 3 tyg. na 4h
      dziennie. Odbieraly ja babcie. Po pol roku sama chciala zostawac dluzej. Tez
      sie denerwowalam bo zdarzaly sie lzy, ale nie histeria. Mysle, ze trzeba byc
      konsekwentnym i raczej nie klamac, ze nastepnego dnia dziecko moze zostac w
      domu, ja staralam sie przedstawic zalety bycia w przedszkolu. Inna sprawa, ze
      przedszkole bylo bardzo dobre (panstwowe), a panie naprawde sympatyczne.
      Zupelnie nie przeszkadzalo im, ze ktos pobedzie w sali, a dziecko bedzie
      przyzwyczajane stopniowo.
      • malgosik Re: To straszne słowo na 'P' 17.09.02, 09:28
        Moi również zaczęli chorować i są, jak nigdy dotąd, bardzo szczęśliwi z tego
        powodu.Nawet do lekarza szli z radoscią, bo nie było to przedszkole... Na razie
        nie zanosi się, że w ogóle tam jeszcze pójda, bo chorują na zmianę... A w ogóle
        to przebywali w przedszkolu tylko 2-3 godziny dziennie, bez obiadu i
        leżakowania, a i tak nawet nie chcą o nim słyszeć. Zaczęłam szukać opiekunki,
        bo w tym roku chyba jeszcze nie zaczną karier przedszkolaków.
        • Gość: Insomnia Re: To straszne słowo na 'P' IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 17.09.02, 21:32
          Myślę, że masz rację. Gdybym mogła cofnąć czas to też zdecydowałabym się na
          opiekunkę. Do przedszkola trzeba zdecydowanie dorosnąć, a i z chorobami nie ma
          żartów. Moja córka potrafiła przechodzić do przedszkola 2 dni po czym lądowała
          w domu z antybiotykiem, znowu wracała na 2-3 dni do przedszkola i znowu
          przepisywano jej antybiotyki i tak ciągle. Koszmar!!! A przy dwójce dzieci może
          się to ciągnąć w nieskończoność (jedno zaraża drugie), nie mówiąc o tym ,że i
          pracodawcy tracą cierpliwość kiedy po raz n-ty idzie się na zwolnienie, bo
          dzieci chore. Przy opiekunce nie ma takich problemów, a do przedszkola dzieci
          zdążą pójść choćby za rok, może wtedy będzie to dla nich frajda. Pozdrawiam
          serdecznie.
          • Gość: e Re: To straszne słowo na 'P' IP: warspite.ch.u* 18.09.02, 10:29
            Zgadzam sie, ze dzieci musza dorosnac do przedszkola i ze chorowanie na okraglo
            tez jest problemem. Tyle, ze uwazam, ze bezwzgledu kiedy dziecko pojdzie do
            przedszkola i tak placi frycowe w postaci zwiekszonej ilosci chorob. Inna wazna
            rzecza dla mnie, byla mozliwosc obcowania dziecka z rowiesnikami i pewnego
            rodzaju dyscyplina wynikajaca z bycia w grupie. Naprawde bylo widac bardzo
            pozytywne roznice i duzo wieksza niezaleznosc. Krotko mowiac, babcie strasznie
            ja rozpuszczalywink
            • jkammer Re: To straszne słowo na 'P' 18.09.02, 13:55
              Z moim było zupełnie inaczej. Wcześniej nie miał częstego kontaktu z
              dzieciakami i obawialiśmy się przedszkola integracyjnego. Syn poszedł dopiero w
              październiku, zobaczył dzieciaki poleciał do nich i... nawet nie zauważył
              naszej nieobecności (według przedszkolanek). Potem przy odbiorze zaczęła się
              histeria... że taka fajna zabawa a my go zabieramy. I tak przez 2-3 miesiące.
              Kryzys był dopiero w grupie czterolatków, ale trwał tylko tydzień. Aktualnie
              chodzi (jest odprowadzany) do 1 klasy sportowej szkoły podstawowej. Gdyby mógł
              chodziłby zapewne sam.
              Pzdr
Pełna wersja