Gość: matczydło
IP: 157.25.47.*
15.11.02, 16:15
DOKi, wspomóż. Jestem poza domem. W domu chłopaki (mąż z synem 12-letnim)
poszli do pani doktor, bo syna pobolewa brzuch. Trwa to od wakacji, nie jest
częste, nie ma żadnych innych objawów, ból, raczej żołądka + burclenie w
kiszkach. Lekarz widział go w międzyczasie ze trzy razy z innych powodów,
zawsze badał także brzuch i niczego nie stwierdzał. Nie wygląda to
na "specyficzny" wyrostek, ani nawet na "niespecyficzny" - ale tu zdaję sobie
sprawę z wąpliwości. W każdym razie dziś pani doktor stwierdziła (drugi raz
zresztą), że podejrzewa robaki. Wie, że mamy kota, który wychodzi wyłącznie
na klatkę schodową i ma tylko taki pośredni kontakt z innymi zwierzami.
Zresztą kot nie ma robaków. Co prawda badania mu nie robiłam, ale to nie
pierwszy kot w moim życiu i jak dotąd nie miałam problemu z rozpoznaniem
zarobaczenia kota. Pani doktor zaordynowała dziecku tabletki odrobaczające.
I teraz moje wąpliwości - dlaczego bez badania kału?? Czy to tak jest teraz w
medycynie, że odrobacza się dzieci, jak koty, bez sprawdzenia słuszności
podejrzeń? Pani doktor stwierdziła też, że po tabletkach (jeszcze nie wiem,
jak się nazywają) syna może boleć brzuch. - ?? Czy sądzisz, że trzeba jednak
zrobić delikwentowi badanie kału? Pozdrawiam i z góry dzięki wielkie za pomoc.