Dodaj do ulubionych

Akcja kłute misie ...

19.09.06, 22:09
Pani rozdała w zerówce karteczki do podpisu, na których widnieje zgoda rodzica
na wzięcie przez dziecko udziału w akcji z kłuciem misiów.wink
Nie pamiętam dokładnie nazwy akcji, ale w skrócie chodzi o to, aby oswoić
dzieci ze strzykawkami, zabiegami medycznymi i białymi fartuchami. W rolę
lekarzy wcielają się studenci, a w rolę małych pacjentów misie lub inne
maskotki przyniesione przez dzieci z domu.
U nas taki problem nie istnieje. Synek nigdy nie płakał przy żadnych zabiegach
(pomijając lata niemowlęctwa oczywiściewink Jest dzielny, czym często wzbudza
podziw, bo faktycznie nie ma żadnych z tym problemów. Boli go oczywiście, ale
chce być dzielny i mu się to udaje.
Spytałam więc synka, co on na to. Odpowiedział, że jego to nie dotyczy, bo on
się nie boi i nie widzi potrzeby, aby zanosić maskotki do kłucia.
Uznałam sprawę za zamkniętą, tym bardziej, że z kartki wynikało, że akcja jest
dobrowolna.
Wczoraj dziecko wspomniało, że pani go zagadnęła, gdzie jest podpisana przez
mamę kartka, na co odpowiedział, że on się nie boi i nie przynosi misia.
Dzisiaj z kolei ja zagadnęłam panią i wyjaśniłam, że synek się nie boi i nie
chce przynosić maskotki. Pani jako argument podała, że no tak, ale to taka
akcja dla wszystkich dzieci, "ogólnopolska".
No i mam problem:
- synek nie chce zanosić żadnej maskotki......bo jest do nich przywiązany, nie
wynosi ich z domu i traktuje ich jako przyjaciół, uważa wręcz, że zaniesienie
ich na taki ciężki los jest nieuczciwe i nie fair wobec przyjaciół (ja wiem,
że to śmiesznie brzmi, ale on je "uczłowieczył" - czy to złe? )
- średnio mi się podoba, że niby akcja jest dobrowolna, a potem jednak
przymusowa i ogólnopolska, nie przekonuje mnie to, ale nie chcę wchodzić w
polemikę
- z drugiej strony dzieci przyniosą te zabawki, a on nie (zasugerowałam, żeby
się rozejrzał po sali, może tam są zabawki, które się nadadzą do tej roli)
- oczywiście moje dziecko skonkludowało: to może ja będę robił za maskotkę smile)

Ja wiem, że to może błahe sprawy, ale autentycznie mam dylemat i nie wiem jak
wybrnąć, aby wilk i maskotka były całe. Poradzicie? Dziękuję.
Obserwuj wątek
    • pal_ma Re: Dodam tylko 19.09.06, 23:02
      że akcja jest bezsensowna. Ma przekonać dzieci, że "to nie boli".
      Nieprawda! Boli, czasem bardzo boli, i nic tego nie zmieni, poza środkiem
      znieczulającym. Ważne, aby pomóc dziecku oswoić się z faktem, że boli, czasem
      jak cholera nawet, ale trzeba, żeby było dobrze. I że jesteśmy z nim.
      Świadomy 6 latek nawet mój antropomorfizujący miśki wink ale nie on jeden
      przecież, wie, że misiek jest z waty i sztucznego futerka. Więc go NIE BOLI.

      Mam wrażenie, że ktoś jakieś granty złapał i sobie akcję wdraża.
      Bezrefleksyjność nauczycieli mnie troszkę martwi....
      • ibulka Re: Dodam tylko 19.09.06, 23:12
        Skoro twoje dziecko wie, że to boli, ale jest dzielne i się trzyma, i nie chce
        zanosić maskotki do przedszkola na akcję, to niech nie zanosi... :]
        No bo po co?
    • ibulka Re: dodam jeszcze... 19.09.06, 23:36
      Dodam jeszcze, że dla mnie takie super akcje to bzdura... :]
      Po co okłamywać dziecko, wmawiać mu, że zastrzyk nie boli, skoro potem w
      gabinecie jest wielkie płacz, rozczarowanie?
      Maluch zraża się do szczepień, do lekarzy i przychodni, w ogóle do wszystkiego,
      co z tym związane.

      Szok.
      • verdana Re: dodam jeszcze... 20.09.06, 08:55
        Bzdura!
        Mam misia - w życiu nie dałabym mu zrobic zastrzyku, a stara baba jestem.
        Autorzy tej akcji tak się znaja na psychologii dziecka, jak ja na balecie
        klasycznym.
        Jak można uczyć dziecko, ze przyjaciela można poświęcać dla nauki?
    • filipkafilipa Re: Akcja kłute misie ... 20.09.06, 09:35
      głupota!!
      zastanawiam sie w takm razie czy dzisiejsze przynoszenie maskotek do
      przedszkola mojej córci(w tyg jest wyznaczony inny dzień na przynoszeni
      własnych zabawek - pt > starszaki)nie jest tym samym...
      cale szczescie wiec ze dzis akurat mała ma wizyte u okulisty i bedziemy
      późniejsmile
      Moja córcia ma za sobą kilkanaście hospitalizacji i nigdy w zyciu nie
      powiedziałam jej ze zastrzyk, załozenie wenflonu czy szczepionka nie boli,
      pomimo ze Mądre i Współczujące Panie Pielęgniarki - cyt." to tylko komar, nic
      nie poczujesz", "no nie płacz, przecież to nie boli", a nawet po wkłuciu i w
      czasie podawania zastrzyku gdy Mała mówi przez łzy - boli mnie - "no i co
      widzisz ze nie boli?"
      GŁUPOTA KLAMSTWO i ZNIECZULICA

      zawsze przed wybraniem sie do lekarza, na badania czy kontrol Marcelka pyta czy
      będzie miała coś robione - odpowiadam zgodnie z prawda, co bedzie się działo,
      czy będzie to bolało, czy bardzo będzie to nieprzyjemne i DLACZEGO to robimy,
      pomimo ze jest często powodem łez.
      Dla niej pomimo bólu najwazniejsze jest to, by być przy niej, by mogła
      powiedziec ze boli, by się przytuliła, wypłakała i bym nie wmawiała ze to co
      czuje jest nieprawdą. A tak niestety jest, gdy ktos mówi naszemu dziecku, ze
      nie boli, a ono czuje ból, dyskomfort etc.

      zazwyczaj gdy wchodzimy do gabinetu wspominam cicho Paniom by nie mówiły Malej-
      'to nie boli' choc Panie nie raz zaczynają rytualnie - "no nie płacz,
      przeciez..." ale urywają swoje mądrości, słysząc jak mówie do córci
      -tak Słonko to boli, nie przyjemnie jak tak trzeba trzymać rączke/nóżkę/pupcię
      a ma się ochotę zabrać z bólu i uciec.
      itp
      najczęściej nie odzywają się juz wogóle.
      Mala moja dziewczynka placze, bo boli, nie raz krzyczy, a potem opowiada
      - "jak Pani mi wkładała igłe to czułam ze boli a potem juz mniej", albo "potem
      bardziej a płaczę bo nie mogę isc i mnie trzymacie".
      w duzej mierze dziecko boi się też tego unieruchomienia. Dla niego to
      więzienie, niemoc, przeciez nie ma zdnego wpływu na to co się dzieje, ktoś go
      fizyznie obezwładnia.
      wiec co czuje? ból, strach, bezsilność....kto nie płacze w takiej sytuacji?
      dodam jeszcze ze wolę sama trzymać swoją małą i szeptac jej do ucha co sie
      dzieje lub wspierac ją jw. niz pozwolic by jakaś Pani Obca ją tzymała. To też
      jest ogromnej wagi sprawa.
      jesli mama /tata mnie trzyma i przytula, i mówi do mnie to to nie bedzie trwało
      wiecznie, mama nie pozwoli by mnie bardziej skrzywdzili, jest przy mnie w
      trudnej dla mnie chwili, nie zostawiła mnie , lub - nie uciekła. bo jesli
      musimy oddac malucha do gab zabiegowego, a sami zostajemy pod drzwiami - to
      Maluch moze sobie wyobrazac ze są sprawy na kt rodzice nie mają wpływu i ktos
      jest silniejszy od nich, jest ktos kto moze im mmnie odebrac- to rodzi poczucie
      zagrozenia. Inną myślą dziecka moze byc - rodzice, jak mi za ciężko, zostawiają
      mnie samego, moze tez się boją - wiec ono boi się tym bardziej, poza tym moze
      tracic zaufanie do rodziców.
      Pisze to trochę pod kątem historii jakie się dzieją pod gabinetami zabiegowymi
      i w tychże gabinetach na oddziałach dziecięcych w polskich szpitalach. Niestety
      wiem z doświadczenia własnego, ze wciąż rodzice są nie wpuszczani.....
      gwarantuję jednak ze są sposoby na biały personelsmile i mozna byc przy
      dzieciątku....

      cała akcja to jedo wilkie kłamstwo i mieszanie dzieciom w głowach

      pozdrawiam i zycze pozytywnego oswajania wkłuć i innych działań medycznych
      • verdana Re: Akcja kłute misie ... 20.09.06, 09:48
        Dla mnie nie dzieci trzeba uczyć, tylko lekarzy, pielęgniarki i mamy. Żeby
        dzieciom nie kłamaly, ani z drugiej strony nie straszyły. Żeby pozwolić
        dzieciom na dokonywanie, choć w minimalnym stopniu wyboru - wtedy boli mniej.
        Mam dwa pozytywne przykłady. Dentystka mojego syna jego, a nie mnie, pyta czy
        dać zastrzyk znieczulajacy, mówiąc czy jej zdaniem bez zastrzyku będzie bolało
        czy nie bardzo. Ja zawsze wybrałabym zastrzyk, syn zazwyczaj woli bez.
        Dentystka ostatnio była wręcz zszokowana, bo twierdziła, ze musi bardzo boleć,
        a 10-latek siedział spokojnie - jego decyzja, jego wybór - więc był cierpliwy.
        Podobnie lekarka na ostrym dyżurze zszywajaca łuk brwiowy - uprzedziła, że
        będzie bolało (znieczulenie przestawało działac, a drugiego nie można było
        podać), powiedziała, że synowi, ze oczywiście może płakać (sama bym płakała -
        dodała), byle się nie ruszał, żeby blizna byla jak najmniejsza. No więc dziecko
        się nie ruszało - bo rozumiało co się dzieje.
        Co do tego ma kłuty mis - nic. Mozna misiowi zrobić akupunkturę, a zastrzyk
        boli i tak.
        • izabellaz1 Re: Akcja kłute misie ... 20.09.06, 09:55
          Hihi tekst z akupunkturą świetnysmile))!!! Mogliby jeszcze masażu na misiach
          dzieciaki w przedszkolu uczyć.
          A akcja bezsensowna zagadzam się z Wami dziewczyny.

          Pozdrawiam
    • 5_monika Re: Akcja kłute misie ... 20.09.06, 10:34
      wiesz co zrób tak jak Ci się wydaje za odpowiednie.Może dziecko wogóle nie chce
      robić takich sztucznych ekserymentów.Ja w tej sytuacji nie wyraziłabym zgody na
      uczestniczenie w czymś takim mojego dziecka i koniec.Szkoła jest dla dzieci a
      nie odwrotnie.

      Zresztą w zeszłym roku była akcja w szkołach chyba "zdrowy oddech" chodziło o
      wykrywanie astmy u dzieci.Oczywiście dzieci dostały do wypełnienia przez
      rodziców ankiety do oddania i później ew.lekarz kwalifikował do bardziej
      szczegółowych badań.Akurat w tym czasie moje dziecko miało napady kaszlu.Więc
      na ankiecie napisałam że nie wyrażm zgody na ankietę.To samo w tym roku jakiś
      gabinet stomatologiczny dobrowolnie wykona przegląd bezpłatny zębów.Też nie
      wyraziłam zgody, jak idą hurtem na badanie, a jak z dezynfekcją to już nie
      wiadomo, wolę przy wszystkim być.
    • procesor czy tylko mnie.. 20.09.06, 13:00
      .. w tej akcji nic nie razi specjalnie?

      jedno mi od razu do głowy przychodzi - czy wy sie nigdy nie bawiłyście w
      lekarza? (nie mylić z "doktorem" smile )
      nie chodziłyście z lalkami do lekarza, nie mierzyłyście im gorączki, nie
      robiłyście zastrzyków?? nie dawałyście lekarstw misiom?
      dziwne
      smile
      bo tak myślę że ta akcja to pewnie będzie w formie takiej zabawy
      i nie widzę w tym nic dziwnego..
      • pal_ma Re: czy tylko mnie.. 20.09.06, 13:21
        Oczywiście, że się bawiłam. smile
        Tylko, że nie w ramach akcji, a własnego wyboru.
        Poza tym nie mogę nazywać dziwnymi odczuć mojego dziecka, jeśli są takie a nie
        inne. On nie chce nosić swoich przytulanek "na akcje". W domu robi z nimi różne
        rzeczy, może faktycznie przesadza z troską o nie (nie daj Boże jak przez
        przypadek położę się na pelikaniesmile) ale czy mam prawo to korygować, komentować?
        Może mu to przejdzie kiedyś, ale teraz jest to dla mnie ważne, bo to spowodowało
        zmianę jego stosunku do zwierząt. Odkąd ma psa, bardzo się uwrażliwił na los
        zwierząt, a wcześniej różnie bywało więc akurat ta zmiana mnie cieszy.

        Dlatego właśnie mam dylemat,czy indywidualizm i docenienie uczuć dziecka, czy
        działanie pod linijkę, masowe i "nie wychylanie się" Odpowiedź niby jest
        oczywista, ale nie do końca, bo życie w grupie to jednak kompromisy.

        Sama akcja może miałaby większy sens u dzieci młodszych, ale dzieci, które
        chodzą do szkoły wydają mi się za duże. Poza tym marnować pieniądze na wspólne
        zabawy z misiem, kiedy dzieci mogą to robić same, a nie w ramach akcji,
        zatrudniania ludzi i anagażowania środków. Poza tym akcja mówi nieprawdę, bo jak
        pisałyśmy zabiegi BOLĄ naprawdę i realnie i nie w tym rzecz.
        Lepiej byłoby przekazać tę kasę na inne potrzeby, tak myślę.
      • ibulka Re: czy tylko mnie.. 20.09.06, 16:09
        procesor napisała:

        > .. w tej akcji nic nie razi specjalnie?
        >
        > jedno mi od razu do głowy przychodzi - czy wy sie nigdy nie bawiłyście w
        > lekarza? (nie mylić z "doktorem" smile )
        > nie chodziłyście z lalkami do lekarza, nie mierzyłyście im gorączki, nie
        > robiłyście zastrzyków?? nie dawałyście lekarstw misiom?
        > dziwne
        > smile
        > bo tak myślę że ta akcja to pewnie będzie w formie takiej zabawy
        > i nie widzę w tym nic dziwnego..


        Zabawa jest ok. Moja Julka uwielbia nakłuwać lalę wykałaczką, i wtedy jej
        reakcja jest taka: 'Boli niunie, ale nie będzie zialaź!' - czyli wie co się
        dzieje, rozumie że boli, ale przestanie.
        Po co maluchowi wkładać do głowy, że NIE BOLI, skoro BOLI?
        • ponton Re: czy tylko mnie.. 20.09.06, 17:39
          Pani w szkole jest malo kreatywna. Zamiast prosic zeby dzieci przyniosly swoje
          zabawki mogla wymyslic zrobienie w klasie prostych maskotek z kawalka materialu
          i napchanej waty, namalowane oczka i jest manekin do nakluwania. Nie ma wtedy
          zwiazku emocjonalnego, wszystkie dzieci maja takiego samego pacjenta i jest
          latwiej przeprowadzic akcje. A tak to tylko klopot, bo emocje itd. Pani powinna
          byc bardziej przewidujaca!
          • ibulka Re: czy tylko mnie.. 20.09.06, 18:23
            Może pani o tym dobrze wie - o tym, że dziecko mniejszą wagę przywiązuje do
            kawałka szmaty z watą, a większą do ukochanego pluszaka.
            Pomysł z kłuciem misiaków i wbijaniom dzieciom do łebków, że zastrzyki nie
            bolą, chociaż to brednie, to pomysł nietrafiony moim zdaniem.

            I tyle.
            • procesor do autorki wątku 20.09.06, 21:38
              tylko czy aby na pewno wiesz że celem akcji jest przekonanie że zastzryk NIE BOLI?
              nie wierze w tak sformułowany cel smile

              podejrzewam że to interpretacja
              nawet nazwy akcji nie podajesz - a moż ewtedy dałoby sie sprawdzic o co tak
              naprawdę chodzi..
    • filipkafilipa Re: Akcja kłute misie ... 21.09.06, 12:01
      ifmsa.globalink.org/mis/html/proj.html
      to chyba o tej akcji.....trochę przeinaczona idea została nam przedstawiona na
      forum
      jesli to ten sam projekt - dobrze przeprowadzony jest niezły, a najwiekszą
      korzyscią chyba byłoby uwrazliwienie przyszłych lekarzy na emocje dziecka
      pozdrawiam
      • procesor Re: Akcja kłute misie ... 21.09.06, 14:08
        ech te projekcje obaw rodziców na dzieci.. wink

        czyli sprawa wygląda na sensowne działanie - ale trzeba chciec dobrze
        przeprowadzic akcję informacyjną - zreszta być może zawiniła tu nieco
        nauczycielka, bo kto wie w jakiej formie ona przekazała to rodzicom..
        • pal_ma Re: Akcja kłute misie ... 22.09.06, 04:29
          Wiesz, wydaje mi się, że zrozumiałam na tyle dobrze, że "ech nie projektuję
          obaw swoich" tylko cytuję, co jest napisane na plakacie informującym - "ma
          przekonać, że nie boli" kłując misie właśnie i takie same wypowiedzi daje Monika
          Nowakowska organizatorka, oto cytat:
          "Jest tu sala operacyjna, kilka gabinetów lekarskich i dentystycznych. Można
          wykonać badania EKG, USG i prześwietlenia.
          W Szpitalu Pluszowego Misia pacjentem jest zabawka, a jego rodzicem
          przedszkolak. Dzieci przynoszą swoje misie do lekarza. Ubrani w białe fartuchy
          studenci wykonują pluszakom badania i przekonują, że to "nie boli".
          histmag.org/index.php?show=news&id=12466
          O tym, co dzieje się z maskotkami można też podpatrzeć na zdjęciach, kilka z nich:
          histmag.org/index.php?show=news&id=12466
          Tutaj zdjątko, że jednak misiek dostaje zastrzyk ( i o tym mówiłam i z tym ma
          problem moje dziecko a nie to ja mam obawy)

          ifmsa.globalink.org/mis/obrazki/galeria/ZielonaCiuchcia/wlochy/photos/photo7.html
          ifmsa.globalink.org/mis/obrazki/galeria/zoliborz/dzien2/photos/photo40.html
          Tu kaczor jest w ogóle w fatalnym stanie, bandaż i zastrzyk smile)

          Tutaj to chyba wizyta z Barbie u ginekologa (sorry, nie mogę się powstrzymaćsmile)

          Jest jeszcze zdjęcie, nie chce mi się już szukać, z regularną operacją.winkMam
          wrażenie, że przy tym to nawet moj twardziel mógłby wymięc.


          No nie wiem, czy taki najazd tych postaci w maseczkach i to multum zabiegów
          przekona dzieci i oswoi. Wątpię.
          A zdjęcia potwierdzają tylko tezę i obawy mojego dziecka. Przypominanie przez
          panią tematu przyniesienia miśka powoduje, że ....jest już bardzo źle nastawiony
          do pomysłu, akcji i ludzi, którzy przyjdą. Mam nadzieję, że jednak nie przełoży
          się to na stosunek do lekarzy w ogóle. Dziecko w ramach zesmty zabiera
          rechoczącego Sullivana i "jak pan podejdzie do niego z igłą" to nacisnę i go
          wystraszę-to jego słowa.
          Tutaj ewentualnie praca dla mnie i wytłumaczenie, że to nie są prawdziwi lekarze...
          Ot, cały korowód nieporozumień i zakłamania, od samego początku.
          Ale to też lekcja życia przecież, bo ono całe opiera się potem głównie na
          kłamstwie i pozorach.

          ps. Naprawdę nie wiem, co niby nie zrozumiałam z tej akcji...


          • procesor Re: Akcja kłute misie ... 22.09.06, 22:25
            "> W Szpitalu Pluszowego Misia pacjentem jest zabawka, a jego rodzicem
            > przedszkolak. Dzieci przynoszą swoje misie do lekarza. Ubrani w białe fartuchy
            > studenci wykonują pluszakom badania i przekonują, że to "nie boli".

            ŻE BADANIA NIE BOLĄ - tak to jest sformułowane dosłownie - i tak jest, czyz nie?
            zastrzyk badaniem już nie jest.. smile

            OK, nie projektujesz swoich obaw smile
            twoje dziecko sie nie boi - i jest szansa że ta akcja mu nie "zaszkodzi"
            może jednak niektórym pomoże?
            '
            a swoją droga, z tych zdjęc to jakos mało uśmiechnięci ci przyszli lekarze - a
            chyba łatwiej nawiązywaliby kontakt z dziećmi uśmiechając się.. bo i dzieci na
            tych zdjęciach dość poważne..

            ps. ja też nie wiem czego nie zrozumiałaś big_grin

            cóż, pomyśł to jeszcze nie wszystko smile
            ważna jeszcze realizacja..
    • triss_merigold6 Re: Akcja kłute misie ... 21.09.06, 16:38
      Jeśli forma akcji jest taka jak opisałaś to głupia akcja. IMO ktoś musiał
      popisać się projektem.wink
    • komunia1 Bez sensu. 26.09.06, 13:42
      To jakaś beznadziejna zabawa i akcja.
      Nie musisz mieć obiekcji, Twój syn jest mądrzejszy niż ta jego pani.

      w ogóle nie rozumiem takiej akcji, dlaczego dzieci mają kłuć ukochane
      pluszaki???? To jakieś nieludzkie, fu.

      Oj, niech u mnie coś takiego w szkole wymyślą, to dam im popalić.

      Może pani przyprowadzi swoją córeczkę albo synka i na nim zademonstruje jak te
      zastrzyki przyjemne są?
      (Dziecko traktuje swojego misia czasem tak samo poważnie, jak pani swoją
      córkę).

      • pal_ma Re: Bez sensu. 27.09.06, 12:00
        Dziecko wybrnęło w ten sposób, że zabrało Sullivana, który jest potworem więc
        nie czuje z nim związku emocjonolnego i na pytanie lekarza, co mu dolega
        odpowiedziało: "Miał 3 nerki, ale wszystkie oddał swojej dziewczynie" smile
        W związku z tym potrzebna była transplantacja.
        Potwór dostał wypiskę ze szpitala, recepty i zdjęcie rtg. wink
        Generalnie to taka zabawa, ale bólu nie oszczędzi aniz nim nie oswoi, a mojemu
        dziecku się wydaje, że utarło nosa doktórce. wink smile)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka