Dodaj do ulubionych

Liga rodziców dla obrony dzieci przed szkołą?

26.01.07, 13:40
Hej,

Wrzucam tu nieco zmodyfikowany post, który zamieściłam jako chyba 125 z kolei
w wątku o tym, jak to nie ma to, jak być dyslektykiem. Tam zginie, a sądzę, że
zasygnalizowany przeze mnie temat chyba na tyle jest ciekawy, że warto go
wyodrębnić. CO o tym sądzicie? Powołanie takie stowarzyszenia, udostępnianie
sobie informacji stanowiących przeciwwagę dla materiałów dostarczanych nam
przez "specjalistow" nie jest przecież niemożliwe. Zrobienie choćby strony
informacyjnej w Internecie to dziś kwestia 30 minut. Mój pierwotny post
poniżej.

****
Wydaje mi się, że rozwiązaniem [problemy dysleksji] nie jest ani ślęczenie nad
zadaniami do
wykonania, ani zmiana zasad ortografii. Rozwiązaniem jest odczepienie się od
problemu "dys..." i poświęcenie szkolnego czasu na to, co ważne. Przecież te
wszystkie dzieci coś czytają, prawda? Jakieś książki, lektury, może rodzice im
coś czytają, może one czytają prasę przyniesioną do domu przez rodziców, czytają
napisy na przystankach komunikacji miejskiej, informacje na opakowaniach od
zabawek, komunikaty na ekranie w grze komputerowej, no coś czytają, prawda? I
pewnie coś piszą - maile do znajomych, listy zakupów, wpisy w pamiętniczkach, no
cokolwiek, kartki pod ławkami do kolegi! No to może by sie odczepić od problemy
"dys" i w ogóle od problemów rozbioru gramatycznego zdania, ortografii,
interpunkcji i czego tam jeszcze choćby do końca szóstej klasy - i zabrać się za
nie dopiero wtedy, kiedy dzieci będą już na tyle OCZYTANE (w sensie fizycznym,
nie w związku z erudycją) i OPISANE (analogicznie), że przyswojenie różnych
reguł będzie dla nich prostsze, bardziej oczywiste, bardziej naturalne,
komplementarne w stosunku do tego, co już wiedzą i czują. Czy w związku z tym
wszyscy będą wówczas pisać ładnie i gramatycznie? Nie. Czy znacznie więcej niż
dziś? Jestem przekonana, ze tak.

Ujmę to w ten sposób: piszę bardzo szybko na klawiaturze, 90% czasu bezwzrokowo;
kiedy ktoś patrzy mi na ręce, zaczynam pisać wolniej i z błędami; gdybym miała
regularnie przechodzić testy oceniające szybkość i prawidłowość pisania chyba
zmieniłabym zawód na taki, który nie wymaga kontaktu z komputerem smile Nieco
przesadzam, ale ten mechanizm tak działa. Dobrze i coraz lepiej jeżdżę konno,
ale gdyby ktoś codziennie przyglądał się mojej jeździe i komentował, wymagając
poprawek - ręka wyżej, łokieć niżej, kolana do środka, wyprostuj się -
straciłabym szybko serce do tego i wiarę w siebie - tak pracuję we własnym
tempie, widzę, że się rozwijam i czerpię z tego przyjemność.

Verdana pisała o tym, że rodzice mogą zgotować dziecku piekło przedłużając mu
szkołę zajęciami reedukacyjnymi w domu. (Parafrazuje, ale sens, mam nadzieję,
pozostał prawidłowy.)

Te dzieci, dyslektyczne czy nie, mają i tak chałowe życie w szkole. Wiadomo, że
rodzice sie stresują, że ich dziecko nie dostaje dobrych ocen, że nauczyciel je
ciągle krytykuje, krytykuje ich jako tych, którzy nie dbają o rozwój dziecko,
oni sami, jak każdy rodzic, chcieliby, żeby dziecko sobie dobrze radziło. Ta
presja jest okropna. "Specjalista stwierdził..." "Testy wykazały wysokie ryzyko
dys..." "Potrzebna jest wczesna specjalistyczna opieka..." To jest jasne, ze dla
rodziców ta sytuacja jest trudna. Dla dzieci tak samo. Trudno jest powiedzieć
"Chrzanię te oceny, niech się uczy jak chce, podąża za swoimi zainteresowania,
niech będzie szczęsliwe, nie będę go katował dodatkową godzina ćwiczeń dziennie,
i tak ma okropnie mało czasu". Wiadomo, że każdy myśli "No tak, ale co z
egzaminami do gimnazjum, na studia?"

Co można z tym zrobić? Może jakimś rozwiązaniem jest coś w rodzaju "grupy
wsparcia" (sama się trochę podśmiewam z takiego określenia, ale cóż, to właśnie
jest to) rodziców, których dzieci gorzej radzą sobie w szkole - z różnych
powodów. Może to byliby rodzice z jednej klasy, a może z różnych miejsc w
Polsce, może realnie, może w Internecie - nie wiem, zalezy od rodziców.

Jaki byłby cel takiej grupy? Wspierać się i utwierdzać w pewnych ważnych, moim
zdaniem, praktykach i przekonaniach, które z grubsza można ująć tak (i były
ujmowane na rożne sposoby we wcześniejszych postach): "Przecież wiemy, że nasze
dzieci są wyjątkowe, utalentowane, kochane, mają ogromny zasób słownictwa /
czytają z pasją / genialnie pływają / są bardzo pomocne / są świetnymi
organizatorami; więc to NAPRAWDĘ nie ma znaczenia, że dostały tróję z historii.
A pamiętacie wujka Adama, który w czwartej klasie został zdiagnozowany jako
dziecko nadające się do szkoły specjalnej? Dziś robi habilitację na wydziale
ekonometrii. A wujka Jacka, który nic nie mówił do trzeciego roku życia - to
ten, który jest uznanym architektem. Dlatego umówmy się, że szkoła zabiera tylko
tyle życia naszych dzieci, ile musi, byśmy wszyscy nie poszli do więzienia smile, a
potem, no cóż, może ktos ma ochotę wybrać się dziś na basen?" Nie na "lekcje
pływania dla pięciolatków" czy "oswajanie z wodą dla dwulatków". Na basen,
pochlapać się, czy kto tam co lubi.

Ja wiem, że to jest TRUDNE. Dlatego tak strasznie ważne jest WSPARCIE INNYCH,
podobnie myślących. Dwie osoby myślące podobnie, regularnie spotykające sie czy
korespondujące to zupełnie co innego niż jedna osoba osaczona przez
"specjalistów", niepewna, zastraszona, zmartwiona, z poczuciem winy.
Myślę, że rodzice powinni stworzyć sobie pewne zorganizowaną PRZECIWWAGĘ
(czy przeciwwagi, wiele małych organizacji jest lepszych niż jakaś jedna duża)
dla presji wywieranej przez szkołę.

Pozdrawiam

Dorota
Obserwuj wątek
    • kania_kania Re: Liga rodziców dla obrony dzieci przed szkołą? 26.01.07, 20:27
      Ja mysle, ze problem lezy glownie po stronie rodzicow...

      Wiem, jak to brzmi, ale jestem prawie psychologiem (jeszcze dyplom) i
      rownoczesnie matka dwoch dyslektykow.

      Moja corka nie chodzi na reedukacje (syn chodzi, ale nim zajmuje sie jego
      ojciec, a ja sie nie wtracam). Pracujemy w domu - tylko w ramach odrabiania
      lekcji (szukanie slow w slowniku, zawsze wszystko piszemy na brudno, zeby
      pozniej przepisywac juz poprawiona prace).

      Nie chce dla niej zadnego swistka, choc moglabym go miec od reki (juz przy
      kwalifikacji do pierwszej klasu psycholog zwrocila mi uwage na wysokie
      prawdopodobienstwo dysleksji). Chce, zeby uczyla sie z taka sama pasja, jak robi
      to teraz. Mloda duzo czyta, choc nie zawsze tak samo szybko i bardzo czestop
      musi czytac po wielokroc, zeby wyciagnac sens. Wciaz (jest w 3 klasie) ma
      problemy z pisaniem (odbicie lustrzane, malo ksztaltne litery, zjadanie liter,
      zamiana liter - np 'u' i 'y', no i koszmarna ortografia).

      Ale nikt od niej nie wymaga 5 z dyktand. Nasza wychowawczyni wie o problemach
      Kasi i kazde wypracowanie ocenia zbiorczo, ale zawsze pisze kilka zdan o samym
      stylu, uzytym slownictwie, czy pomysle (za styl Mloda mialaby 6).

      Nie katuje Mlodej ksiazkami dla dyslektykow (mamy wystarczajaco duzo lektur
      szkolnych i innych bardziej ciekawych ksiazek), zadaniami dla dyslektykow,
      dodatkowymi zajeciami. Dlaczego? Bo to bez sensu.

      Takie dziecko potrzebuje akceptacji i poznania wlasnych granic a nie spedzania
      zycia nad ksiazkami. U nas na razie skutkuje. W porownaniu do brata Mloda ma
      wiecej zapalu, lubi odrabiac lekcje i chodzic do szkoly. Nie ucieka od szkolnych
      obowiazkow.

      I, zeby nie bylo - nie krytykuje wytezonej pracy z dziecmi. Tylko czesto
      wystepujacy nadmierny zapal rodzicow do metod proponowanych przez psychologow.

      Wymiana informacji miedzy rodzicami jest OK - popieram i nawet jestem sklonna
      pomoc w robieniu strony itp (jestem informatykiem).

      Ale uwazam, ze nauka gramatyki w szkole podstawowej jest potrzebna.

      Kania
      • verdana Re: Liga rodziców dla obrony dzieci przed szkołą? 26.01.07, 21:27
        No właśnie.
        Tylko nie wszystkie szkoły są takie życzliwe. Ja słyszałam (fakt, teraz slysze
        już rzadziej), ze kłopoty moich dzieci to wina moja i ich. Moja, bo je
        zaniedbuję i za mało w domu je uczę ( gdyby pani miala dziecko z porażeniem
        mozgowym, to nie pytałaby pani skad znaleźć czas. Czas dla dziecka musi być -
        trzeba zwolnić się z pracy i pracować całe popołudnia z dziećmi - uslyszałam od
        psychologa). No i dzieci - bo sa leniwe. Jak by nie były leniwe i pracowały, to
        przeciez by się nauczyły - bo co to za sztuka nauczyć się ortografii. A jak
        cały dzień siedza przed telewizorem i nie czytaja, to ich wina. Argumenty, ze
        moje dzieci mnóstwo czytają, a mimo to popełniaja błędy, zostały uznawane za
        zwykłe, bezczelne klamstwo.
        Nawet teraz, mój najmłodszy, uczeń klasy 6, stale otrzymuje uwagi, że powinien
        być uwazniejszy - uwzględnia sie wprawdzie błędy, ale fakt, że dysortografik
        myli cyfry, plusy i minusy, ze nie jest w stanie nauczyć się rownie szybko jak
        inne dzieci ciagu oderwanych słówek - już nie.
        • sir.vimes Re: Liga rodziców dla obrony dzieci przed szkołą? 26.01.07, 22:07
          Czas dla dziecka musi być -
          trzeba zwolnić się z pracy i pracować całe popołudnia z dziećmi - uslyszałam od
          psychologa).

          Jak rozumiem - to był psycholog szkolny???? Bezczelność i prostactwo.
          • bemari Droga Verdano! 27.01.07, 00:37
            Ja też przewlekłam przez szkółkę jedno dziecię z niekłamaną dysleksją.W tej
            chwili przewlekam dziecię numer 2. Dzieciątko oznaczone numerem 3 jest niezbyt
            (w opinii szkoły) ciekawe, bo dysleksji pozbawione.Chyba książkę napiszę-
            np. "Wpływ dysleksji na funkcjonowanie rodziny bez patologii","Dysleksja a
            rozpieszczanie dziecka" albo "Dysleksja jako wynik wysokiego standardu
            życia".No bo moje ponoć były zbyt dopieszczane, kochane, zaopiekowane.W moim
            mniemaniu trzymane miłośnie, ale obiektywnie.W każdym razie - kłopotów
            wychowawczych nie stwierdzono, natomiast jakieś dziwne się się
            napatoczyły.Dwójki miały, a potem olimpiady wygrywały.Nieobliczalne!!!
            • verdana Re: Droga Verdano! 27.01.07, 10:38
              No!
              Weźmiesz mnie na współautora? Proponuje tytuł "Wpływ dysleksji na powstawanie
              patologii w pierwotnie niepatologicznej rodzinie."
              • kania_kania Re: Droga Verdano! 28.01.07, 10:08
                Moge sie dolaczyc, jako autorka rozdzialu - 'dyslektyk i polonisci - walka z
                wiatrakami' smile))

                Kania
                • jola_ep Re: Droga Verdano! 30.01.07, 13:04
                  > Moge sie dolaczyc, jako autorka rozdzialu - 'dyslektyk i polonisci - walka z
                  > wiatrakami' smile))

                  A ja znam jeden miły wyjątek smile)

                  Polonistka mojej córki (V klasa). Moje dziecko ma pewne cechy dyslektyka (ale
                  niediagnozowana, w niezbyt wielkim natężeniu). Wcześniej myślałam, że mam umysł
                  ścisły w rodzinie wink Ale w nowej szkole okazało się, że z matematyki ma trójki
                  (bo jej się co jakiś czas + mylą z - i inne cyferki w czasie przepisywania, a
                  pani to uwzględnia przy ocenie) i matematyki nienawidzi. Ale za to język
                  polski smile)) Ma piątkę. Czytałam jej wypracowanie, którym poprawiała ocenę na 5.
                  Błąd na błędzie błędem pogania wink (pani ze dwa razy napisała błąd ort., ale
                  potem dała sobie spokój wink ). Na dole było podsumowanie: że duża wyobraźnia,
                  świetny styl itd.itp. Dostała 4+ wink Z wypowiedzi były piątki, a język polski to
                  jej ukochany przedmiot. Córa twierdzi, że będzie pisarką smile)

                  Pozdrawiam
                  Jola
                  • verdana Re: Droga Verdano! 30.01.07, 17:56
                    To ja znam drugi wyjątek. Nauczyciel polskiego w liceum mojej córki. Corka robi
                    błędy ortograficzne, jak to dysortografik i nie zna interpunkcji - nie jest w
                    stanie się nauczyć. Polonista stwierdzil, że jesli ona, przy swojej erudycji,
                    oczytaniu i pracowitosci nie zna ortografii, to oznacza, że w żaden sposob nie
                    jest w stanie jej sie nauczyć, wobec tego nie moze to podlegać ocenie.
                    No i jako jedyna, w jego karierze nauczycielskiej, miała celujace na koniec
                    wszystkich trzech klas.
                    • gaika Re: Przyjdzie okólnik zapewne 01.02.07, 16:50
                      Jakoś ostatnio Romuś przycichł był. Już z tydzień minął od inwigilacji
                      środowiska ciężarnych i żadnym świeżym pomysłem nie błyska. A nuż szykuje
                      Zbawienno-Odkrywcze Rozwiązanie dla Dyslektyków? Ośrodki NadSpecjalne, w
                      których SuperKadra(pobrana wprost z odświeżonej młodzieżówki) wybijać będzie z
                      głów młotem (sierpy z użycia wyszły) Fanaberie Dyslektyczne tak rodzicom, jak i
                      ich dziateczkom.
                      Bądźmy dobrej myśli.
          • verdana Re: Liga rodziców dla obrony dzieci przed szkołą? 27.01.07, 10:39
            A nie. Był to psycholog specjalnie polecony, z poradni.
        • kania_kania Re: Liga rodziców dla obrony dzieci przed szkołą? 28.01.07, 10:06
          U Mlodego w szkole tez nie honoruja zaswiadczenia od psychologa. Wiec Mlody z
          polskiego i matmy wychodzi ledwie na 3. Machnelam razem z bylym na to reka,
          przeciez nie zmienie nauczycieli. Wiemy, ze to bardzo wazne przedmioty, ale
          dopoki beda na nich oceniac ksztalt liter, ortografie i inne mniej znaczace
          sprawy a nie faktyczna tresc, to Mlody bedzie ledwo wychodzil na 3.

          Mam tylko nadzieje, ze gdy doostanie staluy swistek (po 5 klasie) to bedzie
          lepiej - przynajmniej w gimnazjum.

          Kania
          • linka9 Re: Liga rodziców dla obrony dzieci przed szkołą? 01.02.07, 12:18
            kania_kania napisała:

            > i matmy wychodzi ledwie na 3. Wiemy, ze to bardzo wazne przedmioty, ale
            > dopoki beda na nich oceniac ksztalt liter, ortografie i inne mniej znaczace
            > sprawy a nie faktyczna tresc, to Mlody bedzie ledwo wychodzil na 3.

            A jakie to "mniej znaczące sprawy" oceniają u Was z matematyki w szkole podstawowej?


            • abs555 Re: Liga rodziców dla obrony dzieci przed szkołą? 01.02.07, 22:47
              Spokojnie proszę państwa smile.
              Byłam najprawdziwszym dyslektykiem - ciężkim przypadkiem.
              Takim w bardzo wysokim IQ.
              Szkołę wspominam jako horror.
              Na maturze pisemnej z polskiego udało mi się popełnić kilka błędów
              ortograficznych.

              I co?
              Udało mi się zdać na studia - kierunek humanistyczny niezbyt oblegany, ale
              trudny. Podczas sesji zaczęłam dostawać pierwsze piątki do indeksu.
              Po dwóch latach, rozsmakowana w nauce, rozpoczęłam drugi kierunek -
              polonistykę.
              Skończyło się tytułem doktora nauk humanistycznych.

              Moje dzieci mają dysleksję.
              Nie przejmuję się tym.
              Czasami i ja zastanawiam się nad książką, którą mogłabym napisać. Jej tytuł
              brzmiałby:
              " Wpływ dysleksji na kreatywne metody radzenia sobie z trudnościami szkolnymi
              uczniów nieobjętych reedukacją".
              Miałabym co pisać, oj miałabym smile.
              Uważam, że właśnie dysleksja rozwojowa, z której wyrosłam mniej więcej w
              dwudziestym roku życia, wykształciła we mnie mechanizmy obronne, które dały mi
              ogromnie dużo życiowej siły i nauczyły radzić sobie z trudnościami.

              Pozdrawiam.
              • maczkama Re: Liga rodziców dla obrony dzieci przed szkołą? 14.02.07, 17:21
                Ja wprawdzie mam tylko dysortografię, ale też skończyłam polonistykę. Nigdy nie miałam tak wysokiej średniej jak na studiach i nikomu moje błędy nie przeszkadzały. Studia wspominam cudownie. Dodam jeszcze, że zdarza mi się robić korekty tekstów dla wydawnictw. Czyjeś błędy widzę, a swoich nie...
                Pzdr
            • kania_kania Re: Liga rodziców dla obrony dzieci przed szkołą? 02.02.07, 10:56
              > A jakie to "mniej znaczące sprawy" oceniają u Was z matematyki w szkole podstaw
              > owej?

              Pisanie cyferek w odbiciu lustrzanym, ksztalt tychze, bledy ortograficzne w
              odpowiedziach do zadan z trescia... Tworczosc nauczycieli matematyki powala mnie
              na kolana...

              Kania
              • linka9 Re: Liga rodziców dla obrony dzieci przed szkołą? 02.02.07, 12:07
                kania_kania napisała:


                > Pisanie cyferek w odbiciu lustrzanym, ksztalt tychze, bledy ortograficzne w
                > odpowiedziach do zadan z trescia... Tworczosc nauczycieli matematyki powala
                >mnie na kolana...

                A ja żyję w przekonaniu (złudnym?), że takie przypadki nauczycieli to rzadkość.
                Ani osobiście, ani z opowieści znajomych nie słyszałam o przypadku, aby np.
                4-klasista miał 3 z matematyki tylko dlatego, że robi błędy ortograficzne czy
                brzydko pisze. Jeśli u Was rzeczywiści tak jest (i na prawdę TYLKO o to chodzi),
                to współczuję; nie warto machać ręką i wypada rozmawiać z nauczycielem, bo w
                przeciwnym razie dojdzie jednak do zniechecenia dziecka. Jeśli natomiast
                zaświadczenie o dys- ma byc automatycznie prawie że przepustką do 5 - jestem
                przeciw.
                I powtórzę swoje zdanie (za które nieraz juz mi sie oberwało): w przypadku
                dzieci z zaburzeniami (dys ?)i kłopatami w nauce często główne źródło kłopotów
                to jednak przerost ambicji u rodziców, którzy nie mogą się pogodzić z tym, że
                ICH dziecko ma 2i3 (bywa że tylko na jakimś etapie nauki)
        • aniaczepiel Re: Liga rodziców dla obrony dzieci przed szkołą? 02.02.07, 19:49
          Myślę, że rodzice nie powinni robić z dzieci "aparatów służących do uczenia
          się". Szkoła to szkoła, uczeń chodzi do niej codziennie na jakieś siedem
          godzin, a potem nie powinien być męczony przez rodziców dalszą nauką. W końcu w
          wielu domach wychodzi na to, że dziecko uczy się od świtu do nocy, a rodzice
          wracają z pracy w tym samym czasie, co dziecko, lub później, ale nikt im nie
          każe robić rzeczy, które są związane z pracą. I nie rozumiem, że rodzice
          martwią się jakąś złą oceną, robią awanturę z powodu jakiejś jedynki. Przecież
          każdemu może zdarzyć się niepowodzenie, a robienie z oceny i ze szkoły sprawy
          najważniejszej, ważniejszej od wszystkiego innego, skomplikuje życie i rodzicom
          i dzieciom.
          Oczywiście, kiedy dziecko dostaje często złe oceny (niedostateczne,
          dopuszczające), warto zadziałać, jakoś zachęcić do nauki, wytłumaczyć co trzeba.
    • makurokurosek Dorosłą dyslektyczka 16.02.07, 09:30
      Mam 29 lat jestem dorosła dyslektyczką, bez wczesnej pomocy i zajęć
      prawdopodobnie nie skończyłabym studiów ba nawet nie wiadomo czy jakąś szkołę
      średnia bym skończyła. Nie miałam tylko problemów z ortografią, nie rozróżniałam
      liter twardych od miękkich dla mnie nie było różnicy w i-j; b-p; d-t; l-r. R w
      miarę poprawnie zaczęłam wymawiać w szóstej klasie szkoły podstawowej. Dwa razy
      pojechałam na kolonie z zajęciami logopedycznymi i nie dlatego że musiałam tylko
      że chciałam. Do tej pory mam problemy z literami miękkimi i twardymi. Jednak
      dodatkowe zajęcia, nauka z rodzicami sprawiły, że nie czułam się gorsza. To że
      miałam problemy językowe nie wpłynęło w żaden sposób na moje oceny z innych
      przedmiotów, zresztą co ma piernik do wiatraka. Na klasówkach z biologi,
      historii czy macie nie sprawdzali błędów tylko poprawność na zadawane pytania.
      Może dla kogoś kto ma słabą postać dysleksji zajęcia dodatkowe nie mają
      znaczenia , ale tak jak w moim przypadku były bardzo pomocne. Dziękuję moim
      rodzicom za poświęcenia i wytrwałość i wszystkim tym którzy pomogli mi zmierzyć
      się z tym problemem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka