Dodaj do ulubionych

Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko

20.02.07, 14:26
zanim watek przeniosa w jakis niebyt bo nie "koszerny"...(tzn jest
warszawaski)

Bylam na dniu otwartym i sie zakochalam w szkole, nauczycielach atmosferze
itp itd. Widac ze wszyscy podchodza z pasja i "chce im sie chciec"-a to w
polskiej rzeczywistosci bywa rzadkim dobrem, dlatego bardzo cennym !!!

Zastanowila mnie tylko jedna rzecz-w dniu tym, oraz w calej rekrutacji jest
sporo elementow placenia z rozne rzeczy (informator-30 zl, sam egzamin w
sumie ponad 300 zl, duzo rzeczy do kupienia-gdzie ewidentnie dochodzi
do "dojenia" klienta )-mam takie lekkie uczucie drobnego falszu i tak mi
przez to szkola widzi sie jako promujaca charytatywnosc i pomoc i wiele
dobrych wartosci, ale poprzez bardzo silne odwolywanie sie do portfela
rodzicow...

Taki ciut zgrzyt w tym idyllicznym obrazku.

Wiem ze sa tu mamy dzieci uczeszczajacych-prosze wiec o konkretna odpowiedz:
czy szkola jest rzeczywiscie tak "pazerna", czy to bylo tylko jakies takie
moje moze nienajtrafniejsze wrazenie.

Dzieki
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 20.02.07, 14:34
      Nie uczęszczam, ale znam sporo uczęszczających. Opinia - oprócz jednego
      wypadku, gdzie dziecko ma stypendium - jest właśnie taka. Szkola dobra, ale doi
      pieniądze (stad m.in. odeszła tradycyjna dyrekcja podobno). W klasie corki
      mojej koleżanki były poczatkowo tylko ławki, krzesła i tablica. Za firanki,
      kwiatki, dekoracjje - zaplacili rodzice, co przy takim czesnym wydaje się
      przesadą.
      • agatka_s Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 20.02.07, 14:46
        ja mialam takie wrazenie ze wszyscy sie swietnie bawia i jest bardzo milo,
        cieplo i wzniosle (mysle ze autentycznie !!! co do tego nie mam watpliwosci),
        tylko ze za to wszystko placa rodzice. Taki dosyc kosztowny eksperyment-wezmy
        bogate dzieciaki i polaczmy z roznymi "rozbitkami" zyciowymi (dzieci z domu
        dziecka, niepolnosprawni, dzieci uchodzcow)...

        Troche mnie to tak lekko zdystansowalo do szkoly...
        • verdana Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 20.02.07, 15:07
          No to jak tak, szczerze Ci powiem co myślę, tylko weź poprawke na lekką
          zazdrość, ze mnie na tę szkołę nie stać. Tzn. na czesne może i stać, ale na
          zblizony poziom życia - nie. Znam tam jedna dziewczynę, sporo biedniejszą od
          kolegów i wbrew temu, co mówia wladze tej szkoły - dla dziewczyny (a może
          raczej dla jej rodziców) jest to problem. A dziewczyna nie jest wcale,
          obiektywnie rzecz biorac biedna.
          Dzieci w tej szkole świetnie się bawią i doskonale rozwijają. Sporo dzieci,
          wcale nie takich dobrych na poczatku zrobiło wielkie postepy. Tylko...
          Wszystkie, absolutnie wszystkie znane mi dzieci z tej szkoły wyrosły na
          nieprawdopodobnych snobów. Nie takich typowych snobów, co snobuja się na
          rzeczy. Takich snobów co snobuja się na "jedynie poprawny" styl zycia.
          To dziś osoby, ktore nie piją kawy zwykłej, tylko taką , na której moga zarobić
          afrykanscy producenci (hm, ja tez ją piję, ale dlatego że jest dobra...). To
          osoby, ktore nie rozumieja, jak można nie znać jezyka, skoro trzy miesiące w
          Anglii zupelnie wystarczą dla nauki - oni owszem, wiedza, ze istnieja biedni,
          którymi chetnie się zajmą, ale do głowy im nie przychodzi, ze
          większość "przeciętnych" osób nie jest tak zamozna jak oni. To studenci, którzy
          po pare razy zmieniaja kierunek studiów, bo nie umijeją się zdecydować, no i
          musza "sie sprawdzić" - albo co gorsza nie umieją się dostosować do aroganckich
          pań w dziekanacie. To osoby, ktore rzucaja studia, bo po co im ślęczenie na
          wykładach, skoro one czują, ze już musza coś zrobic dla innych. To dziecko
          ciężko chorego ojca, które decyduje się na dwa kierunki studiow, w tym jeden na
          b. drogiej uczelni, nie licząc się z tym, ze ojciec na to musi zapracować "bo
          akurat ten kierunek jest przyszłoscia jego życia"
          To przykłady z najbliższego towarzystwa. Biorę pod uwagę, ze może to wcale nie
          wina szkoły. Nie jest wykluczone, że akurat moi znajomi, wybierajacy tę szkołę
          i tak wychowali by snobów, co jest akurat bardzo prawdopodobne. Ale jest to
          trochę niepokojace.
    • agatka_s Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 20.02.07, 15:47
      Snobizm o ktorym piszesz pewnie nie jest takim jeszcze najgorszym ze snobizmow.

      Moje dziecko, w tej chwili chodzac do szkoly spolecznej niestety "snobuje" sie
      na samochody rodzicow, oczywiscie nie jest to sposob rywalizacji , ale tak jak
      piszsz ze dla dzieci znajomych wyjazd do Anglii na nauke jezyka jest
      oczywistoscia tak dla mojego dziecka, to ze czyis rodzice jezdza wielkim volvo
      za 300.000 jest tez absolutna norma. Akurat w niedziele bylismy na spacerze i
      syn mi wyliczyl jakim samochodem kto jezdzi (akurat jestesmy na etapie wymiany)
      i tak mi sie skojarzylo.

      To jest szkola spoleczna nie prywatna a mimo tego takie klimaty sa. I to jest
      wlasnie co w naszej szkole mnie drazni. Bo takie podejscie to mozna miec jak
      sie mieszka w Beverly Hills, gdzie wszyscy wkolo zyja mniej wiecej na tym samym
      poziomie. W Polsce funkcjonowanie tylko w grupie osob zamoznych i nie bycie
      swiadomym jak zyja przecietni ludzie nie jest OK. Moze ktos sie oburzy, ale
      dla mnie jest to niemoralne.

      Niestety wszystkie platne szkoly sa takimi gettami osob zamoznych. A jesli
      ktos nawet nie jest bardzo zamozny a posle dziecko, niestety moze spodziewac
      sie ze dziecko nabierze pewnych "nawykow" i wlasnie pewne rzeczy zacznie
      wkrotce traktowac jako oczywiste. To oczywiscie moze nie byc bardzo grozne
      jesli w domu "dziecko jest stawiane" do pionu, i jesli rodzice trzymaja reke na
      pulsie (np uswiadamiaja dziecku jak wiele osob musi przezyc za pieniadze ktore
      dla niego poki placone przez "starych" nie sa niczym nadzwyczajnym (tak bylo
      jak moj syn nabil rachunek na 300 zl na komorce), ale trzeba byc swiadomym ze
      takie zjawisko jest.

      Wiec akurat snobizm na kawe ekologiczna (czy jak tam ja zwac) podoba mi sie
      pewnie bardziej niz snobizm na wakacje na Kubie (u syna tak jest ze dzieci
      jezdza wlasnie na Kube, Dominikane a jesli juz nad polskie morze to do wlasnego
      domu w Juracie (wszystko autentyk)).

      Mysle ze decydujac sie na niepubliczna szkole jakis snobizm musi byc w koszty
      wliczony.

      Mnie bardziej zaniepokoila pewna hipokryzja, pewien brak konsekwencji, miedzy
      bardzo szczytnymi ideami i idealami a pozniej zetkniecie sie z twardym
      materialnym podejsciem (zreszta nikt o pieniadzac nie mowil, te pieniadze sa
      tak ciut ukryte, pewnie mowienie na glos o kwocie czesnego mogloby byc nawet
      jakims zgrzytem w sielankowej atmosferze...). Tak mi sie to skojarzylo, z
      sytuacja anegdotyczna jak moj tata jako mlody student we Wloszech , poznal
      wloskich mlodych komunistow, pelnych idealizmu, hasel typu "wszystko wspolne"
      itd itp itp itd, okazalo sie potem ze kazdy z nich byl synem milionera lub
      conajmniej jakiegos zamoznego kapitalisty.

      Mam tu wrazenie fundowania czegos podobnego.
    • blessyou1 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 20.02.07, 16:48
      Witam,
      zgadzam się z agatką że przy okazji egzaminów następuje "dojenie" rodziców.
      Też mi się to nie podoba bo ceny są chyba nieco wyśrubowane. O ile wiem to
      wszędzie gdzie są egzaminy są one płatne.
      Kilka lat temu chadzałysmy z córką na dni otwarte i za informatory i ulotki
      płaciłam wszędzie nawet w Panstwowym Gimnazjum na Twardej.
      Szkołą nie jest pazerna wobec własnych uczniów, wręcz przeciwnie.
      • blessyou1 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 20.02.07, 17:10
        Dodam jeszcze kilka słow na temat snobizmu. Otóż dziecko 13 - letnie jest na
        tyle duże że zdaje sobie chyba sprawę z tego, iz istnieją ludzie bardziej
        zamożni albo i tacy których stać na wszystko. Niekoniecznie trzeba im dorównac.
        W tej szkole są dzieci z bardzo różnych domów, niektóre (tylko niektóre) bardzo
        zamożne, ale na pewno nie wszystkie są zmanierowane. W końcu posiadanie
        pieniędzy i rozsądek nie wykluczają się wzajemnie, choc nie zawsze idą w parze.
        Tzw "rozpuszczenie" to nie tylko kwestia zamożności ale też wychowania. Dziecko
        snobów będzie snobem niezależnie do jakiej szkoły pójdzie.

        Mnie ani przez chwilę nie przeszkadzało (mojej córce równiez) że nie posiadamy
        domu, dwóch samochodów i nie wyjeżdżamy kilka razy w roku za granicę.
        Szkoła nigdy nie stwarza takich sytuacji aby kogoś na coś nie było stać.
        Pisałam już poprzednio że wszystkie wycieczki są naprawdę niedrogie, nie ma
        żadnych innych wydatków dla rodziców.
        Niedawno moja córka miała na Bednarskiej studniówkę, która tradycyjnie odbywała
        się w szkole. Bez żadnego cateringu, uczniowie jedli to co sami przynieśli.
        Tradycją jest to, że przy studniówce pracuje zawsze młodszy rocznik.

        Ponieważ wiem, że agatka była sceptycznie nastawiona do tej szkoły więc
        oczywiście nie namawiam.
        Skoro jednak szkoła zrobiła na tobie miłe wrażenie to zapewniam tylko że to
        wrażenie potwierdza się przy bliższym poznaniu smile))
        • kotkreskowy1 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 22.02.07, 20:16
          Zgadzam się z blessyou1 całkowicie. Obecnie mam dwoje dzieci w tej szkole (liceum i gimnazjum)i "chodzę" do niej czwarty rok.
    • rycerzowa Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 20.02.07, 20:55
      Agatko, nie bądź zbyt poprawna politycznie. Jak cię na dobrą szkołę stać, to
      poślij tam dziecko. Niech się snobuje na zdrowie!

      Są bowiem różne rodzaje snobizmów.
      Są tacy młodzi ludzie, którzy nie rozumieją stresów swoich rówieśników
      związanych choćby z egzaminami wstępnymi, bo od czego są olimpiady.
      Żadna prywatna szkoła średnia dla najbogatszych nie przebije w rankingu
      snobizmów najlepszego w mieście liceum, i gdy problem stopni sprowadza się do
      zmartwienia, że jest piątka , a nie szóstka.
      Problem z dorabianiem na studiach? Przecież są dwa stypendia naukowe z dwu
      dobrych dziennych kierunków. A na studiach za granicą to jeszcze zarobić można,
      bo specjalne stypendium jest tak wysokie, że sporo zostaje.
      Języki obce? Przecież są lekcje w liceum, na studiach lektoraty, są książki,
      wystarczy, by biegle mówić.
      I oni mówią!!!
      Szczególnie, jak się zbierze takich grupa.

      Tacy młodzi są dla otoczenia równie denerwujący, jak potomstwo krezusów.
      Bo tak samo nie zdają sobie sprawy, jak wygląda przeciętny świat.
      • verdana Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 20.02.07, 21:59
        Tylko - i tu wtrąca się moja dusza socjologa - w najlepszym w mieście liceum sa
        jednak dzieci z róznych rodzin. Oczywiście, ze wiekszość jest podobna, ale moją
        przyjaciółką w takim liceum byla córka ślusarza, a na elitarnym kierunku
        studiów - sprzątaczki. I nie wyobrazam sobie pewnego rodzaju studiów bez
        poznania i zrozumienia tego, że ludzie pochodzą z róznych srodowisk. "Wiedzieć"
        to za mało.
        A przede wszystkim zupełnie czym innym jest elitarne liceum dla 16-latków, a
        elitarne gimnazjum dla 13-latków. Obawiam się, ze jest to wiek, w którym
        stosunkowo latwo przekazac dziecku, ze jest "lepsze", bo obraca się w lepszym
        środowisku, chodzi do lepszej szkoły i otaczają go lepsi ludzie.
        Poczucie wyższości (nie mówię tu konkretnie o tej szkole, ale o wszystkich
        zamkniętych, uważajacych się za elitarne), bez własnej zasługi to jest akurat
        coś, czego nie chciałabym zaszczepić dziecku.
        Mam mnostwo takich znajomych , wychowanych w jednym, zamknietym, elitarnym
        kręgu. Nie pozbyli sie nigdy świadomosci, ze sa oni i jest plebs. Brrr...
        • blessyou1 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 20.02.07, 22:36
          Ależ verdano ta "elitarność" to nie jest uczucie które rodzi sie w szkole.
          Poczucie wyższości wynosi sie również z domu.
          Czy córka sprzątaczki z którą studiowałaś miała poczucie wyższości związane z
          elitarnym kierunkiem studiów? Myslę że nie. Ale inni, z "lepszych" domow pewnie
          tak, bo te studia były tylko potwierdzeniem tego co mysleli o sobie wczesniej -
          że są wyjątkowi.
          I nawiążę jeszcze do Twojej poprzedniej wypowiedzi - że oprócz płacenia
          czesnego taka szkoła "wymusza" jakoby okreslony poziom zycia.
          Ja nie mogę się z tym zgodzić. Do szkoły chodzi dziecko - nie cała rodzina. Mój
          poziom życia pozostaje moją sprawą. Nie aspiruję do elit finansowych ani
          intelektualnych z powodu tego że córka chodzi na Bednarską (sama myśl o tym
          jest dla mnie śmieszna), pozostajemy normalną przeciętną rodziną. Moja córka ma
          wiele koleżanek, to są zwyczajne rozsądne dziewczyny.
          Oczywiście w tej szkole (mam na mysli liceum) jest całkiem liczne grono tzw
          bananów, którzy regularnie balują w modnych klubach.
          Ale akurat moje dziecko ma zupełnie inne zainteresowania i inny styl zabawy. I
          bez trudu znalazła w szkole grupę przyjaciół o podobnym statusie materialnym i
          podobnych upodobaniach.
          No i oczywiście nadal utrzymuje kontakty z dawnymi znajomymi, którzy chodzą do
          państwowych szkół. Jedyne poczucie wyższości jakie może czuć to takie że ma
          fajniej - bo nauka jest przyjemniejsza, atmosfera lepsza, mniej pracy w domu i
          więcej czasu na przyjemności. Ona to widzi kiedy rozmawia o szkole z ludźmi
          spoza Bednarskiej, ale czuje się raczej uprzywilejowana a nie lepsza od innych.

        • rycerzowa Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 20.02.07, 23:24
          Jakkolwiek ceni się status materialny, prawdziwa elita to jest elita intelektualna.
          W rankingu prestiżu zawodów od lat nieodmiennie na czele listy znajduje się
          profesor uniwersytetu, niezależnie od tego, jaki kolor krwi mieli jego/jej
          rodzice, i ile zarabia.
          Młodzi jajogłowi czują się elitą, choćby mieli za rodziców ślusarzy i sprzątaczki.
          I też mają świadomość, że są "oni i plebs". Od najmłodszych lat.
          I to też jest "bez własnej zasługi".

          Różne są po prostu snobizmy i każdy sobie wybiera taki, na jaki go stać.
          • blessyou1 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 20.02.07, 23:49
            "Różne są snobizmy i kazdy wybiera taki, na jaki go stac."
            Zgadzam się z rycerzowa oczywiście
            W wielu prywatnych szkołach, takich z bardzo wysokim czesnym, snobizm polega
            na tym m.in. aby odizolowac sie od "plebsu" i miec do czynienia wyłącznie z
            ludxmi o podobnym statusie materialnym.
            Dlatego Raszyńska wypada lepiej moim skromnym zdaniem - to umożliwianie nauki
            dzieciom niezamoznym albo uchodźcom, te akcje charytatywne - to dawanie
            dzieciakom szansy na spotkanie różnych środowisk. I nie szkodzi, że oni się z
            tym biedniejszym nie zaprzyjaźnią i nie zaproszą do domu (tu znowu odnoszę się
            do dawnej wypowiedzi verdany) bo tak samo bywa w zwykłych, demokratycznych z
            pozoru państwowych szkołach.
            Ale mają okazję przynajmniej dowiedzieć się tego, czego być może nie
            dowiedzieliby sie we własnych domach: że są ludzie w trudniejszej sytuacji
            materialnej ale tak samo inteligentni i interesujący. Dobre i to.
    • wieczna-gosia Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 21.02.07, 00:23
      przyznam szczerze ze nie placilam za lawki, firanki itd smile)
      a w czasie dni otwartych wszystkie szkoly walily mnie po kieszeni rowno.

      Ale ja jestem z tych co maja stypendium na Raszynskiej, wiec dlatego sie mniej
      czepiam smile)

      ponadto kompletnie nie odnosze wrazenia ze dzieciaki sie snobuja- chociazby
      dlatego ze przesiaduja u mnie jakies bandy nastolatkow, a raczej jedna z
      biedniejszych rodzin jestesmy smile
    • sylvia3012 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 21.02.07, 13:26
      heh Tez byłam na dniu otwartym i w tym roku i w zeszłym. Mojemu dziecku szkoła
      sie podoba i to nawet bardzo. Ja natomiast mam pewne wątpliwosci.
      Moja uwage zwrócił ów własnie snobizm na wyjątkowość tj. my jesteśmy the best bo
      jestesmy z Bednarskiej/Raszyńskiej. Nie chodzi mi o uczniów, raczej o
      nauczycieli. Owa sławna tolerancja pojawia się najbardziej w momentach, gdy mamy
      do czynienia z uchodzcą z Afryki z czy prześladowanym Tybetaczykiem. Gorzej,
      jeśli chodzi o konkurencyjne szkoły, dzieci ze szkół publicznych itp. itd.
      Przyznam, że martwi mnie troche takie podejście, że jedynie taki model
      wychowawczy jest jedyny słuszny i tylko poglady lansowane przez kadre
      pedagogiczna z Raszyńskiej są jedyne właściwe.
      Szkoła lubi "znane nazwiska"- słyszałam, że dzieci z odpowiednimi nazwiskami
      przyjmowane są "poza kolejką".
      • blessyou1 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 21.02.07, 14:20
        Słyszałam że...
        Od kogo? Bo takie rzucanie oskarżeń to chyba nieeleganckie jest?
        Słyszałaś od kogoś kto bardzo dobrze zna szkołę i jej obyczaje czy od kogoś kto
        się nie dostał i wylewa pomyje?
        • verdana Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 21.02.07, 17:08
          Ja slyszałam od tych, co się dostali, nadal są i co więcej - uwazaja szkołe za
          bardzo dobra. Więc moze cos w tym jest.
        • paula_paulina_10 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 21.02.07, 21:04
          Tak się złozyło, że moja znajoma jest w tej szkole nauczycielką. Mówi o niej w
          samych superlatywach, bo przecież nikt nie kala własnego gniazda,
          ale.....wymienia uczniów o bardzo znanych nazwiskach. I jest ich całkiem sporo.
          Rodzi się więc pytanie - czy wszystkie dzieci tych bardzo znanych ludzi są tak
          dobre, aby pokonać konkurencję? Czy może bardzo znane nazwisko uchyla drzwi do
          szkoły?
          Piszę te słowa jako osoba zupełnie nie zainteresowana, matka ucznia Twardej.
          • blessyou1 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 21.02.07, 21:47
            Zapytam odwrotnie: Dlaczego miałabym przypuszczać że dziecko znanych ludzi nie
            jest tak dobre jak dzieci nieznanych ludzi i nie może w normalny uczciwy sposób
            dostac się do dobrej szkoły? wink
            .
            Gimnazjum liczy sobie prawie trzy setki dzieciaków. "Całkiem sporo znanych" to
            pewnie kilkanascie osób, nie widze w tym nic nadzyczajnego.
            Pewnie tak jest że szkoła lubi znane nazwiska. Byc może to dodaje prestiżu
            (dalibóg nie wiem dlaczego, dla mnie wazniejsza jest nauka a nie to z kim
            dziecko chodzi do klasy)
            Prawdopodobnie każda szkoła dobra szkoła płatna może sie pochwalic uczniami o
            znanych nazwiskach. Ale Raszyńska jest wyjątkowo dużą szkołą, chyba w żadnej
            innej społecznej nie ma 90 dzieci w jednym roczniku. To i tych znanych tez sie
            nazbierało, nic dziwnego smile))
            • paula_paulina_10 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 22.02.07, 09:57
              Teoretycznie powinnam przyznać rację, ale jest mały problem. Ta sama
              nauczycielka przyznaje, że z wieloma uczniami-dziecmi bardzo znanych rodziców
              są poważne problemy z nauką.
              Co więc się stało? Nagłe olsnienie na egzaminie? Nagłe ogłupienie w szkole?
              Jakos trudno to racjonalnie wytłumaczyć.
              Jeżeli gimnazjum liczy circa 300 uczniów, a dzieci ludzi bardzo znanych jest 40-
              50 - nie kilkanaście- to jest to całkiem spory procent.
              Czy wszystkie dostały się do szkoły w sposób uczciwy- tego nie wiem. Obawiam
              sie, że zadziałała magia nazwiska. Bo przecież dziecko znanego prezentera
              telewizyjnego jest znacznie bardziej pożądane niz np. pracownika socjalnego.
              Jak jest naprawdę tego się pewnie nie dowiemy.
              Zaznaczam, że nigdy nie byłam tą szkoła zainteresowana. Znacznie bardziej
              odpowiadała mi Twarda, Batory lub gimnazjum Dwujęzyczne na ul. Zwyciezców.
              • agatka_s Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 22.02.07, 10:19
                Przepraszam ale dyskusja o "slynnych" dzieciach jest bezsensowna. Dzieci
                slynne to zazwyczaj takie same dzieci jak dzieci nieslynne, moga byc i ciut
                madrzejsze i ciut glupsze, moga miec ciut lepsze wyniki w jednym momencie a za
                chwile gorsze.

                Czym innym jest ze jedna pani ekscytuje sie ze uczy corke Iksinskiego i
                opowiada o tym towarzysko (w pewnym sensie sama sie "nobilitujac" co malo
                fajnie o tej pani swiadczy, albo poprostu rozmawia jako o ciekawostce na
                zasadzie pisma opisujacego zyvcie "z wyzszych sfer"), a czym innym preferencje
                szkoly. Nie sadze aby szkola jako instytuacja miala takie zalozenie aby
                przyjmowac
                maksymalnie duzo "slawnych dzieci"-nie znalazlam tego tez w statucie szkoly-
                owszem sa preferencje dla rodzenstwa, dzieci z domu dziecka, uchodzcow, ale
                jakos o Vipach tam nie bylo.

                Inna rzecza jest ze program szkoly moze przyciagac roznych "oryginalow" bo taki
                wlasnie troche jest, lekko ekscentryczny, poprawny politycznie i napewno bardzo
                wyrazisty-a takie zjawiska bardzo czesto interesuja ludzi ktorych potocznie
                nazywa sie VIPami- artystow, dziennikarzy, tfu tfu politykow itp-wiec mysle ze
                to jest raczej taka zaleznosc, ze to oni lgna do szkoly a nie ze szkola
                ich "wylapuje".

                Poza tym szkola ma takie specyficzne egzaminy, ze oceniaja wlasnie
                indywidualnosc, pewna
                kreatywnosc, oryginalnosc, erudycje-mysle ze dzieci z domow o ktorych tu
                mowimy, niejako z mlekiem matki te cechy potrafia wyssac, a atmosfera domowa i
                pewne wartosci na ktore artysci czy dziennikarze zwracaja uwage, pewne
                srodowiskowe nawyki i zwyczaje jeszcze te cechy uwydatniaja (np ekscentryczny
                ubior, czytanie okreslonej literatury, spedzanie wakacji w okreslony sposob).
                I nie dziwi mnie
                ze na takich specyficznych egzaminach te dzieci wypdaja dobrze a przynajmniej
                ze je widac (o co jak zrozumialam ze spotkania wlasnie szkole chodzi o
                dzieci "jakies"), a potem jak
                przychodzi do bardziej przyziemnej nauki okazuja sie przecietne.


                Natomiast powiem raz jeszcze nie sadze aby szkola dokonywala, swiadomego i
                celowego wyboru dzieci ze znanymi nazwiskami. Wbrew pozorom takie dzieci
                bywaja nawet czesto duzym problemem dla szkoly (kazdej)...
                • sylvia3012 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 22.02.07, 11:52
                  Mnie też się ta szkoła dośc podoba (dziecku bardzo), też uważam, że ma "ducha",
                  ale nie przesadzajmy z tą polit-porawnością. Jest to przecież biznes ,
                  nastawiony na określną grupe ludzi. Magia znanego nazwiska przyciąga innych
                  (potencjalnych klientów), dodaje szkole prestiżu, nobilituje i z racji koneksji
                  rodziców pozwala realizować określone cele. Celem może byc mozliwość realizacji
                  ciekawego projektu, ale równiez np. wyposażenie szkoły (jak znana choćby z
                  mediów pracownia filmowa czy jakaś tam, niedokładnie pamietam). Zreszta... ilu z
                  nas jest bez grzechu? Czy na żadną z pań przedmówczyń nigdy nie podziałała magia
                  nazwiska?
                  Na plus na pewno należy policzyć szkole, że nie ucieka przed "trudnymi dziećmi",
                  których nie chcą inne prywatne szkoły. Realizuje więc pewną misję.
        • sylvia3012 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 22.02.07, 11:24
          Mam podac nazwisko? Adres?
          Od rodziców dziecka ze "znanym nazwiskiem", ucznia tej szkoły.
    • angasc2 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 22.02.07, 10:47
      A może ktos napisac z rodziców "tamtejszych" jak jest z obciążeniem tej młodzieży pracą w domu?Wiem,że spedzają dużo czasu w szkole - ale czy po tym póxnym siłą rzeczy powrocie do domu jest jeszcze dużo tzw "pracy domowej" do zrobiena? A te nizbyt duże koszty wycieczek i innych? niezbyt duze to 500 zł za tygodniowa "zielona szkołe" czy ile mniej więcej? I jak gdzies jadą do ma to byc w ramach tego poznawania "drugiej strony zycia" wyjazd w kompletnie spartańskie warunki? I czy przy takich jakby nie było licznych klasach jest faktycznie możliwe indywidualne podejście? Dużo tych pytań ale dzięki z góry za kazda pomocna odpowiedzsmile
      • agatka_s Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 22.02.07, 10:57
        I jak wyglada kwestia narkotykow i alkoholu (znam zasady szkoly), czy w tak
        duzej szkole i bardzo licznych jak na standardy szkol spolecznych klasach,
        rzeczywiscie udaje sie takie "zjawiska" zauwazyc ?

        Dla mnie to jest bardzo wazne, bo ja mam syna ktorego niestety posadzam o spora
        wplywowosc (posadzam, bo na razie nic sie nie dzieje, ale widze ze koledzy to
        coraz wieksze zrodlo autorytetu...) i wolalabym aby podczas pobytu w szkole byl
        on zaopiekowany pod tym wloasnie wzgledem.
        • sylvia3012 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 22.02.07, 11:30
          Jest to duża szkoła, 4-5 klas po 24 osoby w klasie razem ponad 300 dzieci. Spore
          klasy, duża szkoła - wychwycenie patologii nie jest łatwe. Stąd pewnie owe testy
          na mocz.
        • blessyou1 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 22.02.07, 13:14
          agatka_s napisała:

          > I jak wyglada kwestia narkotykow i alkoholu (znam zasady szkoly), czy w tak
          > duzej szkole i bardzo licznych jak na standardy szkol spolecznych klasach,
          > rzeczywiscie udaje sie takie "zjawiska" zauwazyc ?
          >
          > Dla mnie to jest bardzo wazne, bo ja mam syna ktorego niestety posadzam o
          spora
          >
          > wplywowosc (posadzam, bo na razie nic sie nie dzieje, ale widze ze koledzy to
          > coraz wieksze zrodlo autorytetu...) i wolalabym aby podczas pobytu w szkole
          byl
          >
          > on zaopiekowany pod tym wloasnie wzgledem.

          Agatko nie ma się co oszukiwac - na pewno ten problem jest tak jak we
          wszystkich szkołach.
          Tu akurat bardzo powaznie traktowane sa te sprawy, wiem że kilka osób w
          ubiegłych latach musiało opuścic Raszyńską z tego powodu. Mimo całego
          liberalizmu szkoły i mimo faktu, że stąd naprawdę trudno wylecieć jak już ktoś
          się dostanie.
          Ale wszystko zależy od tego z kim się dziecko zaprzyjaźni, bo jeśli nawet nie
          ma szans zetknąć się z narkotykami w szkole to może nastąpić to na imprezie u
          szkolnego kolegi.

      • blessyou1 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 22.02.07, 12:04
        Nie ma prac zadawanych z dnia na dzien i nie ma codziennego ślęczenia nad
        lekcjami. Prac domowych nie jest dużo, za to są takie "ambitniejsze", wymagają
        sporo czasu, dlatego bywają prace na "za tydzień" albo "za miesiąc"
        W szkole nie ma ustnych odpowiedzi, są zastąpione kartkówkami.
        Ja nie miałam wrażenia żeby córka była bardzo obciązona nauką w domu, ale
        słyszałam o dzieciach które narzekają że nauki jest dużo.
        Rzeczywiście w innych szkołach społecznych klasy bywają mniejsze, ale 22-
        osobowa klasa tez daje możliwosci skutecznego uczenia i bardzo dobrego
        wykorzystania lekcji, bo to sa starsze dzieciaki a nie podstawówka.
        Nie wiem co rozumiesz przez indywidualne podejście.
        Dzieci z trudnościami maja szanse umówic się z nauczycielem na konsultacje po
        lekcjach.
        Misiąc temu była dyskusja o szkole
        dla zainteresowanychpodaję link żeby sie nie powtarzać smile))

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=611&w=55733999&v=2&s=0
        • verdana Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 22.02.07, 13:06
          Agatko, nie istnieja szkoły bez narkotyków. Kazda szkoła, ktora chwali się, ze
          u niej tego problemu nie ma - to dopiero niebezpieczeństwo i problem.
          Na Raszyńskiej oczywiscie narkotyki bywaja, ale szkoła z tym walczy, chocby
          przez kontrole. Mnie ten sposób akurat się nie podoba, ale wiele osob jest
          zadowolonych.
          • agatka_s Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 22.02.07, 13:19
            To, to ja wiem

            Mnie bardziej chodzi o to aby szkola zauwazala pewne rzeczy, aby w razie czego
            dawala mi znac zanim mialoby byc za pozno (nie chodzi tu zreszta tylko o
            narkotyki, a raczej o caloksztalt jakis zachowan niepokojacych).

            Do gimnazjum do podstawowki ktorej chodzi moje dziecko chodzi w sumie na
            wszystkie klasy (1-3 gimnazjalna) mniej niz 100 uczniow. Stad kazde dziecko
            zarowno przez nauczycieli jak i przez caly personel szkoly sa bardzo dobrze
            znani i poprostu nauczyciel od razu wychwytuje jak cos sie z danym dzieckiem
            dzieje. Bez noszenia mundurkow nawet, tam nikt obcy sie nie przecisnie, bo
            kazdy od razu wie ze to obcy. Wszyscy wszystko o sobie wiedza-co kto robil w
            weekend, gdzie kto byl na nartach, ze mama xinskiego wlasnie zaczyna nowa prace
            a brat ygreksinskiego zostal napadniety (co tez rzecz jasna czasem nie jest
            fajne...)...To jest tez efektem ze bardzo czesto do szkoly dzieci sa posylane
            przez cale grupy znajomych, a kontynuacja szkoly przez rodzenstwo jest norma.

            Mam obawy ze kazda szkola "moloch" a Raszynska taka troche jest, nie daje
            takiej szansy aby o dziecku tak wiele wiedziec i wychwycic wszelkie niepokojace
            zmiany. No ale z drugiej strony jest tam niezle opracowany system
            profilaktyki, stad pytam sie jak to jest w praktyce.



            .

            • verdana Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 22.02.07, 14:09
              Ja uczylam w malutkim, kameralnym liceum - w kazdym roczniku max. 40 uczniów.
              Zaręczam ci, ze szkoła nie wie o wszystkim. A jak nawet wie, to nie bardzo może
              reagować - bo jak? Wzywani rodzice się wypieraja, przymusowe badania na
              obecność narkotykow są bardzo wątpliwe, kto jest dealerem wiedzą uczniowie, a
              nauczyciele - nie zawsze, albo wiedzą i nie potrafią udowodnić. Bo transakcje
              przeciez nie odbywaja się w szkole...
              I jeszcze jedna rzecz - czym starsza mlodziez, tym trudniej "wiedzieć". U
              dzieci często od razu widać - zmiane zachowania, zmianę w poziomie nauki,
              dziwne nastroje. To samo u młodziezy o niczym nie świadczy... Mlodzież nie jest
              już ani pod stałą kontrola rodziców, ani nauczycieli. I naiwnością jest sądzić,
              że wystarczy, aby to była grupa znajomych... ja sama wiedzialam, ze moja
              koleżanka, córka przyjaciół rodziców pali skręty. TYM BARDZIEJ nie powiedziałam
              rodzicom, bo trudno zdradzić kogoś, kogo się zna od niemowlectwa. I opowiesci
              także sa - kto byl z kim na nartach - tylko ocenzurowane na zasadzie "po co
              babcie denerwować".
              Myslę, że świadomość, ze w szkole jest "bezpiecznie" jest złudna. Wszystko, ale
              to wszystko zalezy wyłacznie od samego dziecka. Moja córka siedziala w
              gimnazjum przez półtora roku z narkomanem, o czym wiedziałam. I jakos nie
              mialam żadnych obaw.
              • jagawi Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 22.02.07, 14:28
                Moje dziecko jest na Raszyńskiej i cieszę się, że problem narkotyków traktuje
                się tu bardzo poważnie. Generalnie jest to szkoła, gdzie dzieci i ich sprawy są
                traktowane z powagą i to jest w niej najfajniejsze, dzięki temu lubią szkołę (a
                to już jest duża rzadkość).
                Tym niemniej nie łudzę się, że wysyłając dziecko do takiej czy innej szkoły
                uchronię je przed złem całego świata. Najwięcej zależy jednak od nas - rodziców.
                • lalalili Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 22.02.07, 15:30
                  O! Temat wrócił ! Widocznie tu mu lepiej!
                  To mam wobec tego pytanie: czy ktos z własnego doświadczenia może napisać, jak
                  egazamin ustny? O co pytają? Jak pytaja?
                  A co do narkotyków to , jak sądzę, problem istnieje wszędzie, w każdym typie
                  szkół. Na pewno i Raszyńska nie jest wolna od tego problemu. Jeżeli rodzice nie
                  zauważą nic niepokojacego, to jak nauczyciel czy dyrekcja w szkole- molochu ma
                  zwrócic uwage na nietypowe zachowanie ucznia. Obowiązek pilnowania powinien
                  naeżec do nas - rodziców. A czy dziecko sie zetknie z narkotykami? Na pewno sie
                  zetknie. Co z tym zrobi? To juz zależy od tego, jak je wychowaliśmy i od jego
                  cech osobowościowych.
                  • angasc2 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 22.02.07, 16:05
                    Właściwie dostałam odpowieedz na prawie wszystkie moje wątpliwości.
                    A z indywidualnym podejściem to chodziło mi bardziej o "zauważenie" każdego ucznia i nie bycie anonimowym, teraz moje dziecko chodzi do kameralnej dośc szkoły gdzie nauczyciele znają z imienia praktycznie wszyskich uczniów, i nie ma szansy na obcych, czy jakieś nieprawidłowości typu przemoc czy kradzieże chociażby - bo natychmiast o tym wiadomo.
                  • blessyou1 lalalili 23.02.07, 10:41
                    Nasze egzaminy były juz prawie 6 lat temu więc nie mogę ci odpowiedziec
                    (niewiele pamiętam no i mogło sie coś pozmieniac)
                    Najlepiej zapytać samych uczniów podczas dnia otwartego (bedzie jeszcze 17
                    marca), będziesz miała informacje najbardziej aktualne i "z pierwszej ręki"
                  • jagawi Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 23.02.07, 11:50
                    Na egzamin ustny dziecko powinno iść wyluzowane, ponieważ nie ma żadnych zasad
                    "o co pytają". Jest to rodzaj rozmowy, dziecko najpierw dostaje do przeczytania
                    jakiś tekst, raczej trudny, część rozmowy dotyczy tego tekstu, może to być
                    okazja do rozważań natury filozoficznej czy etycznej (tak było u nas). Pojawia
                    się też pytanie o zainteresowania (w czasie egzaminu pisemnego dzieci wypełniają
                    ankietę), ważne, żeby młody miał coś ciekawego do powiedzenia o swoich pasjach i
                    żeby je miał wink. Poza tym może paść każde pytanie, słyszałam też o "teście
                    misia" - dzieciak wchodził do sali egzaminacyjnej, zapraszano, żeby usiadł - a
                    na krześle siedział pluszowy miś - komisja obserwowała, co dziecko zrobi, jeśli
                    źle potraktuje misia to niestety... Generalnie zasada jest taka, że sprawdza się
                    czy dzieciak jest bystry i sympatyczny.
                    • paula_paulina_10 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 23.02.07, 12:09
                      W klasie mojego syna ( Twarda) jest 3 dzieci, które nie dostały się/nie zdały
                      ustnego/ na Raszyńską. Jeden chłopiec jest dość kontrowersyjny - mógł paść na
                      teście misia, ale jest niewątpliwie bardzo bystry, inteligentny i uzdolniony
                      humanistycznie.
                      Dwie pozostałe osoby to najlepsi uczniowie w klasie. Olimpijczycy. Często
                      bywają u nas w domu , rozmawiamy, znam środowisko, rodziców. Z cała pewnością
                      są ponadprzeciętni. Pojawia się pytanie - czy cała trójka dostała zaćmienia
                      umysłu na egzaminie wstepnym?
                      Nigdy nie zastanawiałam się nad Raszyńską, nie jestem matką odrzuconego
                      dziecka, intrygują mnie opinie- skrajności.
                      Z wypowiedzi matek uczniów wynika, że egzamin wyłuskuje najlepszych z
                      najlepszych, a przeciez na podanym przykładzie jest zupełnie inaczej. Odpadła
                      trójka dzieci naprawdę sporo ponadprzeciętnych. Co o tym myślicie?
                      • angasc2 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 23.02.07, 12:12
                        ale oni odpadli dopiero na ustnym? pisemny był zdany?
                        • paula_paulina_10 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 23.02.07, 12:16
                          Z tego co wiem co najmniej w dwóch przypadkach tak - odpadli na ustnym. I
                          jeszcze jedno sobie przypomniałam. Koleżanka mojego syna z podstawówki nie
                          zdała nawet pisemnego na Raszyńskiej, a jest uczennicą Batorego. Tam dostała
                          się bez problemu.
                          • angasc2 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 23.02.07, 12:25
                            Bo to sa z tego co widziałam w przykładach i mówiono w szkole specyficzne egzaminy.I czasami dostaja sie "nie prymusi" Zupełnie inne niz do Batorego.wink Bardziej "na myślenie" niz na wyuczoną wiedzę.
                      • agatka_s Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 23.02.07, 12:24
                        W informatorze sa zadania z egzaminow (pisemnych) z lat poprzednich, ktore
                        sobie postudiowalam.

                        Nie sa to egzaminy sprawdzajace wiedze (nawet te z matematyki !!!), raczej
                        sprawdzaja refleks, oczytanie, dobre pisanie i fantazje i pewna bystrosc (te z
                        matematyki, bywaja bardzo proste ale sprawdzaja czy dziecko zauwaza pewne
                        rzeczy prowadzace do tego ze zadanie daje sie rozwiazac naprawde prosto np bez
                        koniecznosci dokonywania skomplikowanych obliczen poprzez wyciagniecie czegos
                        przed nawias).

                        Sa to egzaminy w duzej mierze bazujace na szczesciu, bo fantazyjny opis
                        wyimaginowanego pomieszczenia, albo fantazyjna wiadomosc nagrana ukochanej
                        postaci (dowolnej nawet wymyslonej) na sekretarce komorki-raz moze dziecku
                        wyjsc a raz nie (wiem to, bo moje dziecko duzo pisze (w tym na swoje wlasne
                        potrzeby, opowidania a nawet powiesci) i widze ze czasem napisze tak ze ja sie
                        zastanawiam skad on to ma, a czasem taki gniot ze Matko swieta). Poza tym
                        mysle ze jesli dziecko spodziewa sie egzaminu typu "podaj jak brzmi 3 os liczby
                        mnogiej czasownika pisac", a dostaje cos tpotalnie innego w formie, to sie moze
                        zestresowac-bo nie bardzo wie o co tu chodzi, gdzie tu jest haczyk.... Poza
                        tym to tez kwestia jak dziecko bylo uczone do tej pory-jesli mialo tego typu
                        zadania to wie o co chodzi i daje sobie fajnie rade, ale jesli uczone jest w
                        dretwy i malo kreatywny sposob to najzwyczajniej moze byc zaskoczone ze ktos mu
                        kaze nagrywac sie na sekretarce komorki podczas egzaminu.

                        Moim zdaniem dziecku ktore do tej pory nie zetknelo sie z typem tych wlasnie
                        specyficznych zadan (przez przerobienie tych i wymyslonych podobnych)-nawet
                        jesli jest zdolne i madre moze sie noga podwinac, bo egzamin nie jest taki
                        jednoznaczny. To moglo miec miejsce w przypadku tych dzieci o ktoryh piszesz.
                        • angasc2 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 23.02.07, 12:27
                          napisałysmy prawie to samo w tym samym czasie tyle,ze inaczej.Mnie takie podejście do egzaminu raczej przekonuje na TAKsmile To nasze dzieci chyba będa dla siebie konkurencjawink Ciekawe ile będzie chętnych w tym roku.
                          • agatka_s Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 23.02.07, 12:28
                            angasc2 napisała:

                            > napisałysmy prawie to samo w tym samym czasie tyle,ze inaczej.Mnie takie
                            podejś
                            > cie do egzaminu raczej przekonuje na TAKsmile To nasze dzieci chyba będa dla
                            sieb
                            > ie konkurencjawink Ciekawe ile będzie chętnych w tym roku.


                            Nie beda, bo moj syn jest dopiero w piatej klasie. Gimnazjum wybiera dopiero
                            za rok.
                            • myszmusia Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 23.02.07, 12:31
                              NO to po tegorocznych egzaminach zdam ci relację - będziesz miała aktualne informacjewink
                            • angasc2 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 23.02.07, 12:33
                              A ja napiszę swoje wrażenia.Na przyszły rok będziesz przygotowana wszechstronnie
                              • agatka_s Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 23.02.07, 12:38
                                Wielkie dzieki !!!

                                Przy czym ja jeszcze nie podjelam decyzji czy bede rekomendowac te szkole
                                synowi. Zamierzam odwiedzic 6 gimnazjow (narazie bylam tylko na Raszynskiej) i
                                wybrac 3 dla niego (oprocz tego ktorego podstawowke ma teraz). W przyszlym
                                roku niech on sam podejmuje decyzje.

                                Ja wiem ze to moze wydaje sie skomplkowane ale ja juz tak mam. Samochod tez
                                tak wybieralismy, zaczlismy od odwiedzenia 6 dealerow-potem 3 samochodami
                                odbylismy jazde probna-potem wybralismy wspolnie jeden na zasadzie przyznawania
                                punktow. To juz takie zboczenie zawodowe chyba ....
                                • paula_paulina_10 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 23.02.07, 12:45
                                  Jestem bardzo zadowolona z Twardej. Weź tę szkołe pod uwagę. I tak z
                                  ciekawości, o których szkołach myślałaś?
                                  • agatka_s Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 23.02.07, 12:49
                                    Reytan (moje Liceum sentyment...)
                                    Staszic (dobry dojazd metrem)
                                    Twarda (kilku kolegow tam chodzi)
                                    Hawajska (dobre na ursynowie, blisko nas)
                                    Raszynska (specyficzne metody, przez wielu chwalone)
                                    Bednarska (wiele dobrych opinii)
                                    Polinezyjska (nasze)
                                    • angasc2 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 23.02.07, 12:51
                                      raszyńska i bednarska to to samosmile
                                      Moim zdaniem - jak mu sie spodoba raszyńska to nie twarda - zupełnie co innego.
                                      • agatka_s Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 23.02.07, 12:55
                                        angasc2 napisała:

                                        > raszyńska i bednarska to to samosmile
                                        > Moim zdaniem - jak mu sie spodoba raszyńska to nie twarda - zupełnie co
                                        innego.


                                        BACMACKA !!!! przepraszam
                                        • angasc2 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 23.02.07, 12:57
                                          > BACMACKA !!!! przepraszam


                                          BaCHmacka? - masz może ich stronę?
                                          • angasc2 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 23.02.07, 13:06
                                            cofam pytanie sama znalazłam - dla mnie nie - jest z podstawówką, a my chcemy z liceum
                                    • paula_paulina_10 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 23.02.07, 12:56
                                      Reytan - słyszałam dobre opinie, ale lepiej czuja się tam uczniowie nieco
                                      starsi - licealiści. Sama nie wiem czemu.
                                      Staszic -chyba nawet dla nas z Twardej zbyt duzy wyścig szczurów.
                                      Twarda - moim zdaniem i dla nas szkoła marzeń, ale nie wszystkim odpowiada.
                                      Hawajska - nie znam, nie mam pojęcia co to za szkoła.
                                      Raszyńska - są tu lepsi niz ja eksperci - rodzice aktualnych i byłych uczniów.
                                      Bednarska - czy to nie ta sama szkoła??????????
                                      Polinezyjska - nie znam, nie wiem nic na jej temat.
                                    • paula_paulina_10 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 23.02.07, 13:05
                                      A czy zastanawiałaś sie nad Szkoła przy ul. Zwycieęzców ( Dwujęzyczna), Batorym
                                      ( kontrowersyjny, zwłaszcza przy nowej dyrektorce, ale jest w nim
                                      jakis "duch"), Dwójce przy Nowowiejskiej ( konkuruje z Raszyńska, moi znajomi
                                      maja tam dzieci i są zadowoleni)? Duzo ciepłych słów słyszałam także o
                                      Żmichowskiej na Klonowej.
                                      • angasc2 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 23.02.07, 13:08
                                        W Batorym to niestety coraz więcej tylko ducha ponocwink
                                    • novagonia Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 14.05.07, 16:37
                                      Mam ten sam sentyment i marzyłam, zeby mój syn dostał się do mojej cudownej
                                      szkoły. Odkąd jednak jest to szkoła rejonowa, bardzo znmieniła się tam
                                      atmosfera. Jest tylko jedna klasa konkursowa, szalona konkurencja w rekrutacji,
                                      która podobno przenosi sie na atmosferę w utworzonej klasie. O Reytanie twardo
                                      mówi sie jako o miejscu gdzie odbywa się wyścig szczurów, a dzieci sa
                                      nieprawdopodobnie zestresowane. Nie lepiej jest w Batorym. Znam przypadki
                                      przeniesienia pierwszaków z Batorego na Nowowiejską, wykończonych pierwszymi
                                      tygodniammi na Mysliwieckiej.
                                      Mój syn, który nie chce nawet słyszeć o Rejtanie z powodu owego wyścigu, dostał
                                      się na Nowowiejską, zdając bardzo trudny egzamin. Jestem z niego bardzo dumna,
                                      ale przeraza mnie podrózowanie chłopaka z Mokotowa do Centrum
                              • blessyou1 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 23.02.07, 12:44
                                To nie jest tak, że egzaminy mają wyłonić "najlepszych z najlepszych". Dlatego
                                nie ma konkursu świadectw i dlatego czasem bardzo dobrzy uczniowie nie dostaja
                                sie do szkoły, a ci ze słabszymi ocenami - owszem.
                                Ta szkoła próbuje w czasie egzaminu znaleźć uczniów
                                najbardziej "kompatybilnych" z tutejszym systemem i metodami nauczania.
                                Niekoniecznie są to prymusi - dlatego m. in. zarówno Raszyńska jak Bednarska
                                nie zajmują czołowych miejsc w rankingach
                                • angasc2 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 23.02.07, 12:47
                                  Ale dzięki temu miedzy innymi lata szkolne źle im sie nie zapamiętujawink A później studia - może jest tak jak pisała verdana? ,że jest im ciężko - ale chyba jednak nie wszystkim.
                                  • paula_paulina_10 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 23.02.07, 12:50
                                    Wydaje mi się, że wszystko zalezy od kierunku studiów. Jesli
                                    jest "kontaktybilny" z e szkoła i wartościami z niej wyniesionymi - wszystko
                                    jest ok. Jesli nie - Verdana ma rację.
                                    • angasc2 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 23.02.07, 12:53
                                      poza tym - coraz więcej młodzieży studiuje poza Polską.A tu międzynarodowa matura może pomóc. Poza tym studia tam to zupełnie inna bajka.
                                      • paula_paulina_10 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 23.02.07, 13:00
                                        Niewątpliwie. Z tym, że raczej chodzi o studia poza UE. Nasze matury są
                                        uznawane w krajach Unii tak samo jak tamtejsze.
                                • paula_paulina_10 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 23.02.07, 12:48
                                  Jeśli tak jest rzeczywiście to egzamin spełnia swoje zadanie. Nie ma nic
                                  gorszego niz dziecko niedostosowane do konkretnej szkoły. Przy czym nie mam na
                                  mysli mozliwości intelektualnych ucznia. Chodzi mi raczej o filozofię szkoły,
                                  pogląd na dyscyplinę, świat itd.
                        • paula_paulina_10 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 23.02.07, 12:36
                          Bardzo prawdopodobne, że tak istotnie było. Nie znam zadań egzaminacyjnych, nie
                          interesowałam sie nimi.
                          Zastanawiam się jednak nad tym czy egzaminy tak jak piszesz powinny polegać na
                          szczęściu czy też sprawdzać konkretną wiedzę?
                          Dzieci o których piszę bardzo dobrze radzą sobie na Twardej. Dziewczynka z
                          Batorego też jest niezłą uczennicą .O obu szkołach nie mozna powiedzieć, że są
                          złe czy mało wymagające.
                          Ciekawa jestem jak przyjęci na Raszyńska radziliby sobie na Twardej. Jak
                          Batoracy na Raszyńskiej.
                          Ciekawa jestem także jaka jest "misja" tak specyficznego egzaminu.
                          • blessyou1 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 23.02.07, 12:49
                            Moim zdaniem większośc uczniów Raszyńskiej nie poradziłaby sobie na Twardej ani
                            w Batorym - i na odwrót To są całkiem różne szkoły i porównania nie mają sensu.
                            Nie da się powiedzieć która szkoła jest bardziej wymagajaca kiedy każda wymaga
                            całkiem czego innego.
                          • wieczna-gosia Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 24.02.07, 00:06
                            moje obie corki w szkole zdecydowanie NIE byly olimpijczykami. Byly dobrymi
                            uczennicami, ale dosc nierownymi. Raszynska daje im mozliwosci olac to co olac
                            chca i skupic sie na tym na czym chca.
                            Mi sie z kolei Twarda nie podoba specjalnie- bylam na dniu otwartym i jakos nie
                            kupilam idei.
                            W Batorym bylam sama i prawde mowiac im jestem starsza tym bardziej jestem
                            przekonana ze wojskowy dryl na dluzsza mete nie robi dobrze- owszem wychodzi sie
                            ze szkoly obkutym na cztery nogi i to oczywiscie nie super. Ale jednoczesnie jak
                            czlowiek straci podpore szkolki- te klasowki, te obowiazki itd. to zawisa w
                            prozni. Aczkolwiek do samej szkoly nie mam nic po prostu uwazam ze taka formula
                            w dzisiajszym swiecie jednak egzaminu nie zdaje.
                      • sir.vimes Myślę, że obejdzie sie bez teorii spisku:))) 23.02.07, 13:08
                        dzieci mogły dostać zaćmienia na wstępnych.
                        To są w końcu małe dzieci - i pierwszy raz zdają poważny egzamin.

                        Ja, bardzo pełnoletnia osoba , zdawałam jakiś czas temu egz. wstępny na kolejne
                        studia. Oblałam koncertowo - wyszłam po napisaniu 3 zdań. Nie było by w tym nic
                        dziwnego - gdyby nie to, że miałam pisać na temat, którym zajmuję się od jakichś
                        6 lat, przez jakiś czas był to najważniejszy przemiot na moich studiach - co
                        więcej, przygotowywałam kilka osób do matury z tego właśnie tematu.
                        Jeżeli stara babasmile)) może jak żona Lota zamienić się w słup na widok
                        najłatwiejszych pytań na jakie mogła liczyć - tym bardziej może to zrobić
                        nielatek na pierwszym egzaminie w życiu.

                        Ważne , że był happy end i dzieci dostały się do dobrego gimnazjum.
                        • paula_paulina_10 Re: Myślę, że obejdzie sie bez teorii spisku:))) 23.02.07, 13:15
                          Pewnie, ze wszystko jest mozliwe. Jednak bardziej niz w zaćmienie umysłu wierzę
                          w to, że ta szkoła była nieodpowiednia dla tych konkretnych dzieci!
                          Jeśli egzamin jest tak skonsruowany, żeby dopasować dzieci do "misji" i
                          filozofii szkoły to wszystko ok. Chdzi tu nie o sprawdzenie wiedzy, ale
                          o "wyłowienie" dzieci, które nadają się do konkretnie tej szkoły.
                          Wczesniej ktoś napisał, ze jak Twarda to nie Raszyńska i odwrotnie. I pewnie
                          coś w tym jest.
                          • angasc2 Re: Myślę, że obejdzie sie bez teorii spisku:))) 23.02.07, 13:39
                            wystarczy przeczytac i porównac regulaminy.Nie będe oceniac regulaminu Twardej ale nawet nie doczytałam do końcawink Rozbroiło mnie to,że jest uregulowane nawet jak uczniowie mają stanąc przed klasą. Zdecydownie jak Raszyńska to nie Twarda i odwrotnie.Co nie znaczy,że któraś z tych szkół jest gorsza - one sa po prostu kompletnie inne.I najlepiej gdyby faktycznie trafiali tam uczniowie "pasujący", i mam nadzieję,że własnie temu służą te egzaminy.
                            • lalalili Szkoła na Nowowiejskiej 23.02.07, 14:14
                              A co sądzicie o tzw. "dwójce" na Nowowiejskiej czyli gimnazjum nr 45 ?
                              Cenowo porównywalne z Raszyńską, brak egzaminu ustnego (czyli trudniej
                              zmanipulowac wynikiem egzaminu) i bezstresowe przejście do 2SLO, które w
                              ogłoszonym obecnie rankingu jest 2 w Warszawie (po Staszicu)?
                              jaki tam "duch" panuje?
                              • angasc2 Re: Szkoła na Nowowiejskiej 23.02.07, 14:18
                                nie wiem jaki "duch" ale mnie jako potencjalnego "klienta" zniechęca kompletnie nieaktualna strona
                                gimnazjum.2slo.waw.pl/
                                To też jakos świadczy o podejściu do uczniów - przyszłych - i obecnych i w ogóle o szkole.
                                • lalalili Re: Szkoła na Nowowiejskiej 23.02.07, 14:31
                                  A bo to nie ta strona, tylko
                                  www.gimnazjumdwojka.pl/
                              • paula_paulina_10 Re: Szkoła na Nowowiejskiej 23.02.07, 14:57
                                Mnie się podobała "dwójka"! Nawet bardzo! Była to jedna ze szkół branych
                                powaznie pod uwagę.
                                Jasne kryteria egzaminu, na zebraniu pani dyrektor powiedziała o gimnazjum, o
                                liceum, o zaletach, o wadach, o oczekiwaniach wobec uczniów i rodziców.
                                Zdecydowalismy się na Twardą ze względu na język niemiecki. W "dwójce" językiem
                                number one jest angielski.
                                Jeden z kolegów syna uczy sie w "dwójce" - rodzice są zadowoleni, synowi nie
                                podobaja się.....wycieczki, przypominające szkołe przetrwania. Uczniowie sami
                                sobie gotują, śpią w warunkach spartańskich.
                                Tak naprawdę, żeby porównać szkoły trzeba by mieć bliźniaki jednojajowe w tym
                                samym czasie w dwóch szkołach. I na tej podstawie robić porównania.
                                Jedno jest pewne - jest czołówka szkół w rankingach, ale niekoniecznie są to
                                szkoły najlepsze dla wszystkich. Ludzkie losy nie zawsze zależą od miejsca
                                szkoły w rankingu.
                                • agatka_s Re: Szkoła na Nowowiejskiej 23.02.07, 15:25
                                  OK, to jeszcze dolacze te szkole do swojej listy !!!

                                  Dzieki

                                  A jaka macie strategie-jedna szkola zostaje wytypowana i tylko tam dziecko
                                  zdaje egzamin, czy przygotowywujecie tez jakis wariant B, nie wiem czy jest w
                                  ogole realne aby dziecko probowalo do kilku szkol ? jest ?

                                  szczegolnie mnie to interesuje w przypadku wyboru szkol panstwowych z Liceum,
                                  ktore maja obowiazek przyjac dzieci z rejonu-tu wiadomo moze byc pech i miejsc
                                  zabraknac...
                                  • paula_paulina_10 Re: Szkoła na Nowowiejskiej 23.02.07, 18:26
                                    Napiszę jak było u nas. Od piatej klasy śledzilismy informatory, chodzilismy na
                                    zebrania. Wytypowalismy kilka szkół według naszych preferencji. Potem
                                    powstała "lista rankingowa". I tu powstał problem, bo egzaminy do szkół
                                    niepublicznych były wczesniej i w przypadku zdania trzeba było zapłacić
                                    bezzwrotne wpisowe. Na czele naszej listy stała Twarda, potem Batory, "Dwójka"
                                    i Dwujęzyczna Zwycięzców. Na coś się trzeba było zdecydować.
                                    Ponieważ syn miał bardzo dobre oceny i nieźle zdawał próbne sprawdziany po VI
                                    klasie zdecydowalismy, że zaryzykujemy i postawimy na szkoły publiczne.
                                    Dokumenty wymagane przez szkoły złozyliśmy do 4 szkół ( bez "Dwójki") za to
                                    jeszcze na wszelki wypadek do Kieslowskiego ( rejon- musi przyjąć). Potem - gdy
                                    okazało się, że syn został przyjęty na Twardą ( coś tam zdawał nieco wczesniej)
                                    wiedzieliśmy już na czym stoimy.
                                    Pamiętaj, że było to jednak kilka lat temu ( syn jest z rocznika 1991) i
                                    kryteria mogły się zmienić.
                            • lalalili Re: Myślę, że obejdzie sie bez teorii spisku:))) 23.02.07, 14:29
                              Co do teorii dopasowania....
                              Znam dzieci, które zdały na Raszyńską i na Twardą, na Raszyńską i do Batorego i
                              chodzą do tamtych szkół. I są zadowolone. A rodzice podejmując decyzje,
                              kierowali się nie żadnym "duchem" tylko finansami wybierając jedną z dwóch
                              dobrych - w ich mniemaniu - szkół, ale niepłatną.
                              Renomowane gimnazja publiczne wybieraja przeciez rodzice zdolnych dzieci, którzy
                              nie chcą czy nie mogą płacić 900 zł czesnego. Czy to znaczy, że ich dziecko nie
                              odnalazloby sie na Raszyńskiej? Śmiem wątpić. Chyba, że kryterium finansowe jest
                              tu decydujące.
                              A co do teorii spiskowej ...
                              Nie podoba mi się idea egzaminu ustnego opartego o niejasne kryteria. Naprawdę
                              daje to pole do spekulacji o jakims sterowaniu naborem. W 20 min nie sposób
                              poznać dziecka. Inaczej tez wobec nauczycieli bedzie zachowywało sie dziecko z
                              małej, niepublicznej tzw. przyjaznej podstawówki, a inaczej ze szkoły, w którym
                              większośc nauczycieli porozumiewa sie z dziećmi krzykiem i w której należy być
                              cichym i bezwonnym, aby nie podpaść. Inna sprawa, że raszyńska jest szkołą
                              prywatną i to ona ustala kryteria naboru. Jesli zechcieliby przyjąc np. tylko
                              krępych blondynów - ich prawo.

    • blessyou1 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 23.02.07, 15:07
      Pewnie macie trochę racji mówiąc że kryteria naboru są niejasne. Może one są
      jasne dla komisji ale nie dla zdających, bo nie wiadomo czego sie spodziewać.
      Ale nie należy chyba przesadzać, że przyszli uczniowie to mają być jacyś
      genialni erudyci z refleksem i błyskotliwością ponad normę. Moja córka dostała
      się (co prawda ledwo ledwo) po kiepskiej państwowej podstawówce. Była bardzo
      dobrą uczennicą i pochłaniała całe tony książek, ale nie powiedziałabym żeby
      dorobiła się w poprzedniej szkole jakiejś indywidualności wink)) ani odwagi. Po
      prostu oczytane, rozgarnięte dziecko, spokojne i kulturalne - to wszystko.
      Bardzo ważne jest to, co ktoś tu dużo wcześniej napisał - żeby dziecko nie
      było zestresowane przed egzaminem i żeby wierzyło w siebie.
      • wieczna-gosia Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 24.02.07, 00:10
        Moja córka dostała
        > się (co prawda ledwo ledwo) po kiepskiej państwowej podstawówce. Była bardzo
        > dobrą uczennicą i pochłaniała całe tony książek, ale nie powiedziałabym żeby
        > dorobiła się w poprzedniej szkole jakiejś indywidualności wink)) ani odwagi. Po
        > prostu oczytane, rozgarnięte dziecko, spokojne i kulturalne - to wszystko.

        u nas to samo. Poza tym moje dzieci byly dobrymi uczennicami, ale dosc
        nierownymi. Na Twardej by pewnie lkaly pod naporem jedynek smile) a tutaj
        nauczyciele przeczekali uspokajajc mnie ze to dobre dziecko i nic zlego sie nie
        dzieje wg ich wiadomosci- po prostu sie nie uczy smile) I faktycznie- zaczela sie
        uczyc smile)
    • mika_p Trzy dni wystarczą? 23.02.07, 22:30
      Po południu mineły 3 doby od założenia wątku, jutro wątek pojedzie do właściwej
      szufladki i tam go prosze szukac. Wiecie gdzie smile
      • angasc2 Re: Trzy dni wystarczą? 24.02.07, 06:42
        Sory ja nie wiem gdzie , może mnie ktoś uświadomic gdzie go później szukac?
        • blessyou1 Re: Trzy dni wystarczą? 24.02.07, 08:18
          Poprzednio trafił do eRodzice -wojewodztwa
      • lalalili Re: Trzy dni wystarczą? - nie wystarczą 24.02.07, 06:55
        Jeżeli wątek się rozwiła na tym forum a na innym zamiera to znaczy, że coś w
        tym jest.
        Dlatego wnioskuję o nie przenoszenie - widać bardziej pasuje w tym miejscu. Do
        egzaminów jeszcze prawie 2 miesiące...
        • blessyou1 Re: Trzy dni wystarczą? - nie wystarczą 24.02.07, 08:26
          Ja też nie rozumiem czemu przeszkadza moderatorce. Czy dlatego że dyskusja się
          rozwija? Bo na przykłąd wątki krakowskie i inne wisiały o wiele dłużej i nikt
          ich nie usunął.
          Czy to znaczy ze jesli wątek lokalny nie zainteresuje nikogo - może zostać a
          jesli jest dyskusja to won ?
          • agatka_s Re: Trzy dni wystarczą? - nie wystarczą 24.02.07, 08:44
            ja tez niesmialo (bo jestem autorka i to ja popelnilam te zbrodnie z
            premedytacja wiec tylko niesmialo !!!) uprzejmie prosze o nieprzenoszenie watku-
            moze go potraktowac jako watek o egzaminach do gimnazjum dla wszystkich (bo sa
            tam takie kwestie poruszane) ?

            Temat wyboru gimnazjum bardzo bardzo na czasie i to nie bardzo od strony
            lokalnej tylko od strony "starszego dziecka", wiec bronilabym pozostawienia...

            Bardzo prosze !!!! i postuluje aby hiperpoprawnosc archiwistyczna nie
            zabila "ducha" tego forum. A pozatym "vox populi, vox dei"....
            • myszmusia Re: Trzy dni wystarczą? - nie wystarczą 24.02.07, 09:36
              ja sie wprawdzie mocno w nim ni eudzielałam ale czytam regularnie i tez poporsze o nie usuwanie.
            • mika_p Re: Trzy dni wystarczą? - nie wystarczą 24.02.07, 14:56
              Agatka, ty to jestes stara recydywistka.
              Ale topsz, Voxie Populi.
              Przeniosę jak wam wątek zleci na drugą stronę smile
    • blessyou1 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 24.02.07, 10:59
      Jest tak jak napisała wieczna_gosia - niektóre dzieci mają na początku
      trudności i nie nalezy się przerażac. Przejście z podstawówki do gimnazjum już
      samo w sobie jest dużą zmianą, bez względu na to jaka to szkoła.

      Tu akurat system nauczania wymaga faktycznie szybkiego "dorośnięcia"
      W większości szkół (niestety)nauczyciel na lekcji "odtwarza" po prostu to co
      jest w podręczniku. Uczeń który chorował albo uciął sobie drzemkę na lekcji
      bądź tez gadał z kolegami może sobie przeczytać w domu strony od - do z
      podręcznika.i praktycznie na to samo wyjdzie.
      Na Raszyńskiej nauczyciele uczą na ogół wg własnych autorskich programów i z
      podręczników korzystaja rzadziej albo wcale. Pamiętam, że moja córka dostawała
      mnóstwo kserówek z dodatkowymi tekstami, z zadaniami domowymi. Jeśli był
      podręcznik, to i tak nauczyciele korzystali z wielu innych źródeł aby
      urozmaicic lekcje (nawet nauczyciele przedmiotów hhumanistycznych, gdzie jest
      bardzo dobry zintegrowany podręcznik).
      Matematyka to był właściwie tylko segregator z kserówkami, bo nauczyciel sam
      tworzył zadania dla dzieci - fantastyczne, z polotem, dowcipnie i oryginalnie.
      Trzeba było nad tym panować, nie pogubić, nie zapomnieć

      Oprócz tego trzeba uważnie słuchać na lekcji, robić notatki.
      Nikt tu nie pilnował czy uczeń przepisuje z tablicy, czy nie.
      Nikt nie stał nad uczniem i nie sprawdzał czy zapisuje co zadane.
      Nie ma ocen za zeszyt, bo nauczyciele zeszytów nie sprawdzają i nie wtrącają
      się w to jak uczen sobie prowadzi.
      Kiedy moja córka była w gimnazjum, nie było nawet dzienniczków. Wprowadzono je
      później, zdaje się że na prośby rodziców.

      To wszystko wymaga od ucznia dużej samodzielności, Większość dzieci bez trudu
      przystosowuje się do tak "dorosłego" traktowania i sprawia im to przyjemność a
      także daje satysfakcję. Ale niektóre dzieci mają problemy, co owocuje wielką
      frustracją i niezadowoleniem rodziców.
      Paradoksalnie, w klasie mojej córki było tak, że to dzieci po państwowych
      podstawówkach radziły sobie lepiej (chyba dlatego że wcześniej były w licznych
      klasach i nikt się z nimi "nie pieścił")
      Oczywiście, tak jak pisałam już wielokrotnie, w razie trudności można zawsze
      liczyć na pomoc i życzliwość nauczycieli.Atmosfera na lekcjach jest miła i
      bezstresowa, nauczyciele kulturalni i cierpliwi
      Ale ta szkoła programowo stawia na samodzielność myślenia i samodzielność w
      działaniu, a nie wzmacnia zachowań typu "wyuczona bezradność"

      Mam wrażenie,że niektóre społeczne podstawówki przesadzają z
      nadopiekuńczością, która jest z pewnością potrzebna w klasach I -III, ale potem
      juz nalezy wymagac od dzieci trochę odpowiedzialności. Bo jeśli samodzielności
      nie ma a dodatkowo rodzice w domu przyzwyczaja swoją pociechę do tego,że jest
      stale kontrolowany, nie musi o niczym pamiętać bo mama czuwa - to takie dziecko
      będzie miało problem w każdym gimnazjum. Chyba, że pójdzie do takiego gdzie
      jest 5 osób w klasie.


      • paula_paulina_10 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 24.02.07, 17:09
        Przeczytałam Twoją laurkę wystawioną szkole Blessyou. Cieszę się, że trafiłaś
        na szkołę prawie idealną. Ja jednak do tej baryłki miodu diłożę łyżkę dziegciu -
        tak dla równowagi.
        Na podstawie Waszych relacji widzę, że egzaminy wstępne, szczególnie ustne, nie
        są jasne. Nauczyciele mogą manipulować przy rekrutacji dobierając dzieci, które
        akurat im się podobają. Cóz szkoła niepubliczna może w dowolny sposób ustalać
        reguły gry. Ale czy nie uczciwiej byłoby je sprecyzować - egzamin pisemny to
        odsiew tych najgorszych- a na ustnym panuje dowolność. Wybieramy według swoich
        kryteriów, z których nie zamierzamy się tłumaczyć.
        Nie podoba mi się" test misia", oj bardzo nie podoba.
        I na koniec o bezstresowej lekcji. Może patrzę na szkołe przez pryzmat Twardej -
        gdzie nomen omen stawia się twarde warunki, ale lekcja to nie zabawa, to także
        pewnien stres.
        Jak już wspominałam są dzieci, które dobrze czują się w familiarnej atmosferze
        i pewnie Raszyńska to szkoła dla nich, są też takie, które czują się dobrze
        znając zasady i reguły gry. Dla nich egzamin to tylko i wyłacznie uzyskanie
        odpowiedzi na ileś tam punktów a nie punkt widzenia egzaminatora. Ci drudzy
        powinni z daleka trzymać się od Raszyńskiej.
        Do rodziców nalezy wybór szkoły w zalezności od osobowości dziecka.
        • angasc2 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 24.02.07, 18:18
          > Nie podoba mi się" test misia", oj bardzo nie podoba.



          a możesz napisać dlaczego?
          • paula_paulina_10 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 24.02.07, 18:35
            "Test misia" jest rodzajem testu psychologicznego. Testem skojarzeniowym.
            Pluszowy mis u większości ludzi wywołuje pozytywne uczucia, ale nie u
            wszystkich. Z różnych powodów, ale o tym za chwilę. Komisja oceniając
            zachowanie dziecka , o którym nic nie wie, może bardzo je skrzywdzić. Dziecko
            może z pluszowym misiem miec zdecycdowanie złe skojarzenia. Swego czasu taką
            zabawką dysponowali strażacy, lekarze w karetkach pogotowia, policja. Dzieci
            miały z misiem do czynienia w dramatycznych, traumatycznych sytuacjach np. po
            wypadku samochodowym, w którym zginął ktos bliski, pożarze, w którym ogień
            strawił dom, gdy stały się ofiara przestępstwa. Czy mozna się dziwic, że miś
            może zostać w najlepszym razie odłozony na podłogę?
            Po wtóre testy psychologiczne powinni przeprowadzać psychologowie a nie
            nauczyciele. Powinien on byc elementem badania psychologicznego a nie egzaminu.
            Powinien byc interpretowany przez osobę fachową a nie przypadkową i przyuczoną.
            Nie każde dziecko lubi zwierzęta. Może się ich bać i wdrukowanie przenieść na
            pluszowego misia. I zapewniam, że nie jest to gorsze dziecko. Jest inne.
            Oczywiście szkoła niepubliczna może przyjąć kryterium, ze "egzamin" zda tylko
            ten, kto lubi zwierzęta, i z pluszakami nie ma złych skojarzeń. Jej prawo.
            I jeszcze jeden argument przeciwko misiowi. Dezorientuje zdającego. Wiele
            dorosłych osób także nie bardzo wiedziałoby jak postapić.
            • angasc2 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 24.02.07, 19:09
              W zasadzie tak.
              Ale jaki może byc odsetek dzieci mających złe wspomnienia związane z pluszakiem?
              Poza tym szkoła - przynajmniej aj to tak odebrałam - uprzedza,że na ustnym sprawdza nie książkowa wiedze a raczej "predyspozycje" , wrażliwośc,działania prospołeczne itp. Czyli rodzic i dziecko powinni byc świadomi,ze to nie egzamin "książkowy' Bardziej chodzi moim zdaniem nie o tych ,których mis wytrąci z równowagi ale tych,którzy zrobia cos konstruktywnego. Sądzę,że nawet to posadzenie misi na podłodze nie byłoby dyskwalifikujące - ważne aby wiedziec dlaczego tak a nie inaczej. Ale to moje gdybanie tylko.
              • lalalili Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 24.02.07, 19:28
                Miś to tylko zabawka. Mojego starszego dziecka nigdy pluszaki nie interesowały.
                Tak samo - jak sądzę - zachowałby się, gdyby na krześle zamiast misia leżały
                klocki, długopis czy ksiązka. Moje młodsze dziecię pluszaczki uwielbia, zbiera
                i kocha. Starsze dziecko było zawsze przy mnie i było karmione piersią. Młodsze
                wiele czasu spędziło w szpitalach i nie mogło być karmionepiersią . Jej pani
                psycholog twierdziła, że "uczuciowy" stosunek do pluszaczków mają dzieci,
                którym w niemowlęctwie zabrakło bliskości z matką.
        • lalalili Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 24.02.07, 19:20
          No cóż paulo_paulino... Zgadzam się z tobą w całej rozciągłości w kwestii
          egzaminu. Pisemny tez nie wygląda różowo. Część polonistyczna może być dowolnie
          interpretowana przez sprawdzających, nie oceniana jest np. gramatyka,
          ortografia (tak powiedzieli na spotkaniu wstępnym...) tylko "kreatywność"
          dziecka. A z kolei sprawdzian z matematyki jest bardzo łatwy.
          Syn przyjaciólki uczestniczył kiedyś w egzaminie (?) do społecznej szkoły
          podstawowej. Szkoła stawiała sprawę jasno - chce dzieci, z którymi łatwo można
          pracować czyli nieagresywne i niegłupie a na dotatek sympatycznych rodziców.
          Egzamin ów był dwustopniowy. Jednen dzień dzieci spędziły w szkole bawiąc się
          wspólnie a nauczyciele i pedagodzy je obserwowali. Wtedy widać było, które z
          dzieci jest nieśmiałe, które agresywne, które jest egoistą. Kolejnego dnia
          każde z dzieci miało spotkanie z pedagogiem i psychologiem, a rodzice - z
          dyrekcją szkoły. Dzieci miały przeprowadzony specjelnie opracowany test, który
          w "naukowy" sposób coś tam mierzył. Całość była absolutnie bezstresowa. Mimo,
          że młody dostał się na listę rezerwową i rodzice wybrali inną szkołę to i tak
          uważali, że wszystko odbyło się "zgodnie z regułami".
          A jesli chodzi o Raszyńską ? Ja drżę, aby moje dziecko przez owe 20 minut
          potrafiło się zaprezentować tak, aby się komisji spodobało (tak jak mnie się
          podoba). O ile oczywiście wcześniej wykaże się kreatywnością z polskiego. Nie
          dziwię się rodzicom mającym po niezdanym (?) egzaminie ustnym żal do szkoły, bo
          tak naprawdę dostają jedynie informację: państwa dziecko nam się tak ogólnie
          nie spodobało.
          Dzieci też to interpretują po swojemu. Jedno znajome dziecko stwierdziło, że
          nie dostało się , bo komisja zaczęła się wyśmiewać (!) z jego imienia. Po czym
          dostało się do Batorego, Twardą i na Staffa (rodzice zapobiegliwi), co
          ostatecznie utwierdziło je w przekonaniu, że powodem niedostania się jest jego
          imię. Wiem, że to głupie, ale tak naprawdę dużo łatwiej przyjąc klęskę, jeśli
          się ma czytelne reguły. Cechy osobowościowe mojego dziecka predestynują go do
          bycia modelowym uczniem Raszyńskiej. A tymczasem ja mam poważne obawy, czy uda
          mu się ten cel osiągnąć.

          • blessyou1 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 24.02.07, 20:36
            Doskonale rozumiem takie opinie na temat egzaminów, chociaż nie do końca się
            zgadzam. Test misia to był tylko przykład, a egzamin ustny to jednak egzamin a
            nie test psychologiczny. Oprócz luźnej rozmowy z dzieckiem na temat
            zainteresowan sa tez konkretne pytania.
            Dyrektorka wypowiedziała się kiedyś,że nie wyobrażają sobie przyjęcia uczniów
            których nie widzieli na oczy ( to odnośnie konkursu świadectw albo egzaminów
            wyłącznie pisemnych). Nie mozna chyba odmówic słuszności takiej postawie,
            wkońcu to szkoła społeczna.
            Na pewno nie uniknie się w ten sposób pomyłek - bardzo fajne dzieci czasem
            odpadają a dostają się niefajne, bo akurat udało im się zrobic przez chwilę
            świetne wrażenie.
            Jednak przypominam że ostateczny wynik rekrutacji to suma punktów za pisemny i
            ustny.
            Jesli ktoś ma bardzo dobrze zdany pisemny, to nawet jak na rozmowie nie
            zabłysnie niczym szczególnym i tak ma szanse.
            Na szczęście szkoła nie sprawdza kto ma sympatycznych rodziców. I dobrze, bo
            szkoda dzieci smile))




            • lalalili Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 24.02.07, 21:56
              Pani dyrektor na spotkaniu informacyjnym powiedziała, że zasadniczo to powinni
              raczej rozmawiać z rodzicami niż z dziećmi...
              A co do rodziców...
              Nie wiem, jak jest w gimnazjum, ale w podstawówce "dobrzy" rodzice to duża
              rzecz!!! Jeżeli masz do czynienia ze snobami, ludzmi roszczeniowymi czy wręcz
              agresywnymi współpraca na linii nauczyciel-rodzic ale także rodzic - inny
              rodzic nigdy nie będzie układala się dobrze. Klasa mojego młodszego dziecka
              jest wspaniała w dużej mierze dzięki wspaniałym rodzicom, w klasie starszego
              jest tak sobie - dużo oskarżeń, agresji, egoizmu.
    • paula_paulina_10 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 24.02.07, 22:00
      Tak sobie myślę, że ile mam tyle zdań i wszystkie mają trochę racji. Agatka i
      inne Mamy przed egzaminami(?) pociech na Raszyńską i do innych szkół są już
      bogatsze o całkiem sporą wiedzę. Życzę wszystkim , żeby ich dzieci dostały się
      do wybranych szkół - Raszyńskiej, albo tej znajdującej się na innym biegunie,
      ale tej wybranej. I ważne, gdyby jednak tak się stało, że dziecko nie
      zaliczy "testu misia" - niech nie czuje się odrzucone ani nie przyjmie zbyt
      dosłownie przesłania "nam się nie podobałeś".
      Wydaje mi się, że lektura tego wątku byłaby interesująca dla osób układających
      egzaminy i zasiadających w komisjach egzaminacyjnych - niekoniecznie na
      Raszyńskiej.
      Trzymam kciuki za wszystkich przyszłych gimnazjalistów mając nadzieję, że ktoś
      pomyśli także i o moim synu, którego czeka rekrutacja do liceum.
      • blessyou1 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 24.02.07, 22:18
        Dziecko na pewno nie powinno czuć sie odrzucone - wszystko zależy od tego jak
        rodzice przedstawią sprawę. Zamiast "nie spodobałes się" po prostu "zabrakło
        dla ciebie miejsca" albo "miałeś pecha"
        Ja kilka lat temu bardzo starałam sie aby z egzaminu nie robic wielkiego
        problemu. Córce podobała sie szkoła i chciała zdawać. Wiadomo było że jest
        kilka osób na miejsce i ona wiedziała trudno sie tam dostac.
        Powiedzielismy "chcesz to spróbuj, uda sie to dobrze, nie uda się - trudno"
        Oboje z mężem ukrywalismy emocje, aby nie zorientowała sie jak NAM zależy. W
        rezerwie było inne niezłe podobno państwowe gimnazjum, a na wyniki z
        Raszyńskiej czekalismy spokojnie ( my rodzice raczej udawalismy spokój)
        Jeśli dziecka nie obciążymy rodzicielskimi stresami, to nie ma powodu aby
        poczuło się gorsze w przypadku niepowowdzenia na egzaminie.
        Ja równiez życzę wszystkim mamom aby ich dzieci dostały sie do wymarzonych
        szkół.
        Pozdrawiam
        • lalalili Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 24.02.07, 22:50
          Łatwo powiedzieć!
          Dla syna ta albo żadna sad .
          My też nie widzimy raczej alternatywy, a raczej - nie mamy. Nasze rejonowe są
          takie sobie, borykają się z problemami wychowaczymi, Batore i Twarde nie wydaja
          nam się odpowiednie dla naszego dziecka, bo kojarzą się z wyścigiem szczurów,
          którego młody po prostu nie podejmie i będzie kłopot.
          No więc się boję - przede wszystkim o niego.
          • verdana Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 24.02.07, 22:54
            Nie da się ukryc - syn mojego kolegi nie dostał się, bo jego brat, uczeń tej
            szkoły zabrał kiedys glos w dyskusji w GW, gdzie stwierdził, ze jest przeciwny
            idei "bednarów"
            Dziecko przezyło bardzo nieprzyjemny egzamin, nie dostało się, a dyrekcja
            jednoznacznie dala rodzicom do zrozumienia, ze oczekuje od uczniów 10%
            lojalnosci. Nie powiem, zęby mnie to nastroiło entuzjastycznie, chociaż trochę
            postawe dyrekcji rozumiem.
            • verdana Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 24.02.07, 22:55
              100% oczywiscie
          • paula_paulina_10 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 24.02.07, 22:57
            No może tak źle nie jest. Weź pod uwagę Dwójkę na Nowowiejskiej. Mnie się tam
            podobało. Podobno są niezłe szkoły na Mokotowie i Ursynowie, ale nie wiem
            które. Popytaj, poszukaj. Alternatywę musisz miec, aby uniknąć stresów i
            rozczarowań - co może być wiesz z wymiany poglądów.
            • lalalili Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 24.02.07, 23:22
              Niestety, do Dwójki nie możemy, czego szczerze żałuję (syn nie, bo mu się tam
              nie podobało) bo młody będzie miał wtedy zabieg za granicą. Termin zafiksowany,
              nic się nie da zrobić chyba, że odwołać i znów czekać rok. A na to nie możemy
              sobie pozwolić. Mokotów i Ursynów za daleko (jeśli już to zachodnie
              Śródmieście, Ochota, bliska Wola). Może jakieś sugestie?
          • wieczna-gosia Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 24.02.07, 23:21
            my zakladalismy ze w razie niepowodzenia- po prostu zero stresu i gimnazjum
            rejonowe. nie jest najlepsze. jest jednym z nienajlepszych. Ale jest blisko,
            dzieci sie dostana, a mnie tak argumentacja ze dziecko MUUUSI sie dostac do
            dobrego gimnazjum bo inaczej polegnie na egzaminie- nie pociaga. Nawiasem mowiac
            fakt ze dwojka dzieci z jednej z niezachwycajacych podstawowek dostaly sie na
            bednarska- tylko potwierdza moja teorie ze do szkoly sie ewentualnie chodzi w
            celach towarzyskich, natiomiast jak dom jest z wiedza, to tej wiedzy starczy by
            sie dostac tam gdzie sie chce.

            Okropnie zblazowana ze mnie matka smile)
            • lalalili Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 24.02.07, 23:24
              Ale masz rację! Ja mam też takie zdanie. Tylko chodzi mi o dobór odpowiedniego
              towarzystwa...
    • el_la Co po gimnazjum 25.02.07, 08:56
      Z zainteresowaniem śledzę wątek. I mam pytanie do mam-weteranek. Co po
      gimnazjum? Nie jesteśmy ludźmi szczególnie zamożnymi, chcielibyśmy, aby
      dziecko - jeśli się już dostanie - po skończeniu gimnazjum trafiło do
      publicznego LO. Czy jest taka możliwość? Czy szkoła nastawiona jest jedynie na
      kontynuację nauki w jedej ze swoich trzech szkół licealnych?
      Pisząc "możliwość" mam na myśli dzialania w tym kierunku tj. dobre
      przygotowanie do testu gimnazjalnego, przygotowanie uczniów do konkursów i
      olimpiad, wystawienia na koniec ocen i mozliwość ich poprawiania itp. itd.
      Ktoś zadał to pytanie na zebraniu w zeszłym roku, pani dyrektor odpowiedziala,
      że dzieci nie chcą zmieniać szkoły tylko chcą ją kontynuować na etapie
      licealnym. Na stronie nie ma informacji o żadnych "sukcesach naukowych" szkoły -
      udziale w olimpiadach, konkursach itp. Czy dzieci startują np. w kangurze
      matematycznym?
      • el_la Re: Co po gimnazjum 25.02.07, 09:35
        No i jeszcze mam pytanie - co z mundurkami? Czy tę szkołę też będzie
        obowiązywał jednolity strój?
      • blessyou1 Re: Co po gimnazjum 25.02.07, 09:44
        el_la napisała:

        > Z zainteresowaniem śledzę wątek. I mam pytanie do mam-weteranek. Co po
        > gimnazjum? Nie jesteśmy ludźmi szczególnie zamożnymi, chcielibyśmy, aby
        > dziecko - jeśli się już dostanie - po skończeniu gimnazjum trafiło do
        > publicznego LO. Czy jest taka możliwość?

        Oczywiście jest taka mozliwość. Jak zapewne wiesz,średnie wyniki testów szkoła
        ma dobre.



        Czy szkoła nastawiona jest jedynie na
        > kontynuację nauki w jedej ze swoich trzech szkół licealnych?
        > Pisząc "możliwość" mam na myśli dzialania w tym kierunku tj. dobre
        > przygotowanie do testu gimnazjalnego, przygotowanie uczniów do konkursów i
        > olimpiad, wystawienia na koniec ocen i mozliwość ich poprawiania itp. itd.

        Owszem szkoła jest nastawiona tak jak piszesz, ale nie przeszkadza to nikomu
        aby wybrać inaczej. I chociaż o dobre oceny na Raszyńskiej nie jest łatwo, a
        poziom jest naprawde wysoki to nie ma zjawiska "zaniżania ocen" jak i w innych
        renomowanych gimnazjach.
        Była kiedyś na forum wypowiedź mamy z Twardej, która pisała że jej dziecko na
        koniec otrzymało oceny przeciętne (bo bardzo surowo oceniają)i nie dostało się
        do dobrego liceum, a koledzy po rejenowym mieli dobre stopnie i odpowiednio
        dużo punktów aby trafić do lepszych liceów. W efekcie dziecko po Twardej było
        najlepsze w swojej szkole, ale sfrustrowane.

        > Ktoś zadał to pytanie na zebraniu w zeszłym roku, pani dyrektor
        odpowiedziala,
        > że dzieci nie chcą zmieniać szkoły tylko chcą ją kontynuować na etapie
        > licealnym. Na stronie nie ma informacji o żadnych "sukcesach naukowych"
        szkoły
        > -
        > udziale w olimpiadach, konkursach itp. Czy dzieci startują np. w kangurze
        > matematycznym?

        Z tego co wiem to startują i w olimpiadach i w konkursach.
        To prawda że dzieci bardzo lubią swoją szkołę i chcą kontynuować tu naukę.
        Ale np z rocznika mojej córki dwóch wybitnych matematyków dostało sie do
        Staszica.
        Zgadzam się z tobą, nie wszyscy chcą płacić przez 6 lat za naukę dziecka. O
        dobre gimnazjum jest trudno, bo jest ich po prostu za mało. Liceum to inna
        bajka i niektórzy rodzice tak właśnie planuja edukację - płatne gimnazjum,
        państwowe liceum.

        Poza tym przejście do tutejszego liceum nie odbywa sie automatycznie, nie
        wszyscy sie dostaja. Dzieci z Raszyńskiej maja dodatkowe preferencje ale nie
        gwarantowane przyjęcie.
        • el_la Re: Co po gimnazjum 25.02.07, 15:34
          To niedobrze, jeżeli tylko dwóch i to najwybitniejszych się dostało do
          Staszica. Bo z okolicznych rejonowych gimnazjów dostaje się znacznie więcej
          dzieci sad Rozumiem więc, że szkoła nie jest nastawiona na dobry wynik
          w "przyjmowalności" do liceów. A nawiązanie do wypowiedzi mamy z Twardej? Czy
          na Raszyńskiej jest tak samo?
          • wieczna-gosia Re: Co po gimnazjum 25.02.07, 15:44
            moglo tez byc tak ze reszta do Stasica sie po prostu nie wybierala, no nie? gdyz
            jest to szkola matematyczna, jesli czlowiek nie ma zyczenia isc na polibude czy
            matematyke- to raczej wybiera inne licea, wcale nie gorsze. Ja znam z kolei 3
            dzieci, ktore sie po raszynskiej dostaly do liceum przy wydziale padegogicznym
            (to jakas czlowka chyba nadal) oraz kilkoro, ktore poszly do KOpernika, bo tam
            jest program IB, ktory w liceum Bednarska zreszta tez jest wprowadzony. Realnie
            biore pod uwage poslanie do liceum panstwowego, chociaz zsie na to nie zanosi-
            starsza corka swietnie sie w gimnazjum czuje i zmieniac nie zamierza.
            • blessyou1 Re: Co po gimnazjum 25.02.07, 16:47
              Oczywiście to właśnie miałam na myśli. Ci co chcieli dostać sie do innego
              liceum to sie dostali.
              Na pewno celem szkoły nie jest "zdawalność" do liceum. Po pierwsze dlatego że
              większość chce kontynuowac naukę w tutejszym zespole szkół. Po drugie -
              "zdawalność" to to samo co osiaganie bardzo dobrych ocen ze wszystkich
              przedmiotów, w tej szkole jest inne nastawienie.
              • el_la Re: Co po gimnazjum 25.02.07, 17:43
                Piszecie, że wasze dzieci chcą - no to będą kontynuować naukę w zespole
                Bednarska. Mnie na taki luksus niestety stać pewnie nie będzie. Dziecku
                gimnazjum na Raszyńskiej bardzo się podoba i chce tam startować. Ja ze swojej
                strony jestem w stanie opłacić czesne przez 3 lata. Czy wobec tego powinnam
                dziecko przekonać, żeby zrezygnowało z egzaminu, bo jest za biedne na tę szkołę?
                • blessyou1 Re: Co po gimnazjum 25.02.07, 19:39
                  Trudno jednoznacznie odpowiedziec na to pytanie.
                  Raszyńska jest szkołą specyficzną, inną niz wszystkie. Jeśli miałby to być
                  tylko 3-letni epizod w szkolnej karierze dziecka, to mam wątpliwości.
                  Zrozum mnie dobrze, bo sama nie wiem czy potrafię to zwięźle wytłumaczyć smile
                  Otóż mimo mojego zachwytu szkołą mam świadomość czego ta szkoła nie nauczy.
                  Nie nauczy punktualności, systematyczności, dyscypliny itp.
                  Nauczy kreatywności,odwagi wypowiadania własnego zdania, wiary w siebie,
                  samodzielności myslenia. Wielką wage przywiązuje się tu do indywidualności, do
                  odkrywania zdolności i zainteresowań. Dzieci czują sie dobrze w szkole nawet
                  jesli dostaja słabsze oceny, bo są życzliwie traktowane.
                  Szkoła nie tylko nie wymaga równych dobrych ocen ze wszystkiego, ale wręcz
                  podkresla, że trzeba miec ulubione przedmioty i skupic sie na nich.
                  Wg dyrekcji lepiej jesli uczen ma z czegoś piątki i szóstki a z pozostałych
                  przedmiotów dwóje i tróje niz żeby miał same czwórki czyli był "nijaki".
                  Jak to się ma do rekrutacji do liceum? (mam na mysli inne liceum niz tutejsze)
                  Ano tak, że czasem trudno "wpasować się" z ulubionymi przedmiotami do
                  konkretnego profilu klas, jakie oferują licea. Na Bednarskiej można rozszerzyć
                  np filozofię i biologię, bo szkoła dostosowuje się do ucznia. W innych liceach
                  takiej możliwości nie ma.
                  Oczywiście tu równiez są dzieci które mają wysoką średnią i wspaniałe oceny ze
                  wszystkich przedmiotów. Jednak osiągnięcie takich wyników jest trudne. Głównym
                  celem szkoły jest przygotowac uczniów do nauki w tutejszym liceum, a więc
                  nacisk jest położony na te umiejętności, jakich liceum wymaga.
                  Głównie chodzi o jak najwcześniejszą decyzję odnośnie wyboru przedmiotów
                  maturalnych.
                  Sama oceń to, co zostało napisane w tym wątku przeze mnie i inne mamy.
                  Byc może w przypadku twojego dziecka lepsza byłaby szkoła bardziej uniwersalna.
                  Nie mnie to oceniac.
                  Ale rozumiem twoje rozterki, bo sama bałam sie czy podołamy finansowo. Mojej
                  córce raz w życiu przydało sie to, że jest jedynaczką -mając więcej dzieci
                  nigdy bym sie nie zdecydowała na płatną szkołę.
                  A może jesteś z Ochoty i mogłabys korzystać ze stypendium? Jest specjalna pula
                  miejsc dla dzieci z dzielnicy (oczywiście najpierw trzeba być przyjętym)
                  Pozdrawiam smile


                  • el_la Re: Co po gimnazjum 25.02.07, 21:29
                    Szkoła uniwersalna, mówisz... Znaczy niepłatna.
                    A jak szkoła traktuje dzieci "nielojalne" ? Czy pomaga im się dostać do
                    wybranych, innych niż Raszyńska liceów (np. możliwość poprawiania stopni) czy
                    wprost przeciwnie (patrz post verdany o starszym bracie i bednarach)?
                    • blessyou1 Re: Co po gimnazjum 25.02.07, 21:58
                      Dziecko które wybiera inne liceum nie jest nielojalne.
                      Nie bardzo wiem jak szkoła miałaby pomagać albo przeszkadzac - oceny ma sie
                      takie na jakie ktos zasługuje. Możliwość poprawiania stopni istnieje zawsze
                      (mam nadzieję że nie masz na mysli tzw naciągania ocen)

                      Nikt nie jest przywiązany do szkoły jak chłop do ziemi - co za dziwna sugestia.
                      Liceum organizuje nabór zarówno dla własnych gimnazjalistów jak i dla dzieci z
                      zewnątrz. Zawsze jest więcej kandydatów niż miejsc, tak więc rezygnacja
                      jakiegoś ucznia nie stanowi problemu dla nikogo.
                      Pisałam już, że po gimnazjum uczniowie nie mają zagwarantowanego miejsca w
                      liceum.
                      A to oznacza, że nie mają też obowiązku do tego liceum pójść..
                • angasc2 Re: Co po gimnazjum 26.02.07, 07:44
                  Gdybym juz teraz wiedziała,ze będzie mnie stac tylko na 3 lata - to bym dziecku nie "fundowała" poczucia tymczasowości. Nie wiem gdzie dotychczas chodziło twoje dziecko do państwowej czy do niepaństwowej szkoły, jeżeli jest "przyzwyczajone" do państwowej to bym po prostu poszukała szkoły za którą sie nie płaci a wcale nie musi byc zła. Nie tylko "twarda" jest dobrą niepaństwową szkołą.Można tez poszukac innej niepaństwowej która będzie po prostu tańsza niz Raszyńska
                  • el_la Re: Co po gimnazjum 26.02.07, 08:49
                    No ładnie! Szczerze powiem, że poczułam sie dotknieta. A czy ty jestes
                    stuprocentowo pewna, że stac cię będzie na oplacanie dziecku nauki od
                    podstawówki do studia, a potem ewentualne utrzymywanie go? Wiesz co będzie za
                    6-9 12 lat ? Może cięzko zachorujesz i trzeba będzie sprzedać cały majątek, aby
                    sie leczyć za granicą ?
                    Każde gimnazjum jest 3 letnie. Jest tylko kilka szkol majacych naturalna
                    kontynuację w liceum. Większośc dzieci przechodzi więc przez zmiane szkoły. I
                    jakoś żyją. Nie jestem bogata mamuśką, która swojemu aniołkowi fundnie wszystko,
                    co tylko mu się zamarzy. Uważam tak jak lalalili, że gimnazjum jest
                    najtrudniejszym okresem w życiu dziecka i ten okres najlepiej przechodzić w
                    maksymalnie przyjaznych warunkach. Natomiast liceum - to inna bajka.
                    Jeżeli na Raszyńskiej moje dziecko ma się spotykac z szykanami bogatych dzieci
                    bogatych rodziców to niestety muszę mu tę szkołę wybić z głowy mimo, że jest to
                    jego wymarzona.
                    • wieczna-gosia Re: Co po gimnazjum 26.02.07, 09:08
                      > Jeżeli na Raszyńskiej moje dziecko ma się spotykac z szykanami bogatych dzieci
                      > bogatych rodziców to niestety muszę mu tę szkołę wybić z głowy mimo, że jest to
                      > jego wymarzona.

                      el_la jestem typowa matka wielodzietna, zupelnie niebogata, nie mam samochodu
                      ani plazmy w domu. Moje dzieci nie odczuwaja szykan, szkole kochaja.
                      • wieczna-gosia a dodam jeszcze 26.02.07, 09:10
                        ze na groby przodkow nie przysiegne czy mnie na szkole bedzie stac za rok a co
                        dopiero za 3 lata smile
                        i co z tego smile
                        • el_la Re: a dodam jeszcze 26.02.07, 10:15
                          Zrozumiałam, że tak się nie robi dziecku... Bo jak wyslesz go za pieniądze całej
                          rodziny do Paryża, to w nastepnym roku trzeba go wyslać do Hawany, bo się
                          biedaczek przyzwyczi i źle się będzie czuł na działce u babci.
                          Może jestem wyrodną matką, ale jak się nam warunki finansowe pogorszą w istotny
                          sposób to nie sprzedam ostatniego srebra rodowego babci, ale cała rodzina - w
                          tym dzieci- poniosa niestety tego konsekwencje. Moje dzieci są uczone, że nic
                          nie jest im dane raz na zawsze i to przede wszytskim od nich zależy jak potoczy
                          się ich życie. Decydując się na Raszyńską - poza upodobaniami dziecka, który ma
                          tam przyjaciela - zamierzam "zakupić" życzliwość i zainteresowanie nauczycieli,
                          zainwestowac w empatię dziecka, pewność siebie, "akademickie" podejście do nauki
                          i jej jakość. Mniemam, że zaprocentuje to w przyszłości. Nie chcę natomiast,
                          aby szkoła wyręczała mnie w wychowywaniu, bo od tego jestem ja i mąż. A tak poza
                          tym, całe życie składa się z dłuższych i krótszych epizodów. Czy epizod 3 letni
                          jest dużo gorszy od 4 letniego (dawne licea) lub 6 letniego ? Może akurat w
                          przypadku dzieci z podstawówek ważna jest ta sama pani i ta sama szkola, starsza
                          młodziez już szuka innych wrażeń - np. wyjeżdza na różne wymiany, szkoły pod
                          żaglami itp. itd.
                          Czy wobec tego Raszyńska jest naprawdę dobrą szkołą, skoro jej absolwent w wieku
                          lat 16 nie będzie potrafił sie odnaleźć w innym środowisku? Przeciez całe życie
                          (studia/praca) to nie środowisko Raszyńska/Bednarska.
                          • wieczna-gosia Re: a dodam jeszcze 26.02.07, 10:32
                            > Czy wobec tego Raszyńska jest naprawdę dobrą szkołą, skoro jej absolwent w wiek
                            > u
                            > lat 16 nie będzie potrafił sie odnaleźć w innym środowisku? Przeciez całe życi
                            > e
                            > (studia/praca) to nie środowisko Raszyńska/Bednarska.

                            ja uwazam ze wrecz przeciwnie czlowiek z otwarta glowa, nauczony myslenia
                            odnajdzie sie zawsze i wszedzie. Im dluzej mysle tym wiecej znam ludzi, ktorzy
                            po Raszynskiej poszli gdzie indziej. Poza tym ja w gronie swoich rowniesnikow
                            mam pierwsze pokolenie bednarszczakow, ktorzy maja teraz po 32 lata. I w
                            zasadzie bez wyjatku sa to:
                            ludzie, ktorzy blyszczeli na studiach
                            ktorzy nie maja wcale parcia na kariere- czesc oczywiscie robi duza kase,
                            natomiast wiekszosc robi po prostu to co lubi
                            sa strasznie otwarci, ciekawi swiata i ludzi
                            wielu jest wsrod nich artystow- grafikow, plastykow, architektow
                            maja tendencje do wolnych zawodow.

                            w zasadzie dochodzi do tego ze jak spotykam inteligentna, oczytana, niebanalna
                            osobe z takim nieokreslonym czyms- w oczach- to sie zastanawiam czy to po
                            bednarskiej czy po gorskim (tam tez byl fajny eksperyment, niestety szkola
                            poleciala w dol w poziomie i kreatywnosci. szkole ybralam glownie wlasnie po
                            wrazeniu, jakie robia na mnie jej absolwenci w moim wieku- fajni sa. I fajne
                            maja zyciorysy.
          • paula_paulina_10 Re: Co po gimnazjum 25.02.07, 16:12
            Chyba pisała to jakaś inna mama z Twardej, bo ja nie zauważyłam takiego
            zjawiska. Nasi nauczyciele nie stawiają szóstek na prawo i lewo, ale nie
            zaniżają ocen. Umiesz na 4 dostajesz 4.
            Co więcej, w ubiegłym roku była tendencja do takiego niewielkiego, ociupińkiego
            podwyższania stopni trzecioklasistom. I tak jest chyba w większości gimnazjów.
    • blessyou1 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 25.02.07, 09:07
      Szkoła wymaga lojalności - pisała verdana.Ja dodam - raczej akceptacji swoich
      metod wychowawczych i metod uczenia. To oznacza, że dzieci, rodzice kandydatów
      oraz nauczyciele przychodzący tam pracować zapoznają sie wcześniej z
      obowiązującymi zasadami a jeśli nie mogą ich uznac to powinni wybrać inna
      szkołę.
      Opisanego przez verdanę przypadku nie będę kwestionować bo mnie przy tym nie
      było a prawdę znają sami zainteresowani (którzy niekoniecznie są obiektywni.)
      Nasuwają się jednak pewne wątpliwości, czy była to jedyna przyczyna.
      O ile wiem to rodzeństwo uczniów miało zawsze preferencje.Więc może jednak ten
      uczen podpadł nie tylko przez udzielony wywiad, ale było cos więcej.
      Poza tym podczas egzaminu ustnego dzieci mają identyfikatory bez nazwisk.
      Komisja wobec tego miała jakis list gończy ze zdjęciem, żeby akurat tego
      kandydata źle potraktować? Pachnie mi to teorią spiskową...
      • lalalili Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 25.02.07, 09:29
        Hej, hej !
        Pachnie mi to ślepym posłuszeństwem. Przecież chyba można mieć odmienne zdanie
        w niektórych kwestiach? Przecież - z tego co zrozumialam- te dzieci mają być
        chowane na istoty myślące a nie bezmózgową masę, która przyklaskuje wszytkiemu,
        co powie ich guru.
        • blessyou1 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 25.02.07, 09:59
          Nie, nie ślepe posłuszeństwo. Jak zapewne wiesz, w szkole jest Sejm. I na
          przykład na Bednarskiej kilka lat temu w Sejmie (składającym sie z uczniów,
          rodziców i nauczycieli) przegłosowano zawieszenie systemu bednarowego.
          I zapewniam cię że za krytykę czegokolwiek w szkole (również nauczyciela )
          uczeń nie ponosi tu konsekwencji ani nikt sie na niego "nie uweźmie"
          • blessyou1 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 25.02.07, 10:22
            Dodam tylko ,że rodzice którzy maja jakiś problem ze szkołą i z dzieckiem - tu
            czy gdzie indziej - nie zawsze bywaja obiektywni.
            Moja córka miała koleżanke w klasie gimnazjalnej - bystra inteligentna
            dziewczynka ale leser nieprawdopodobny. Z bardzo bogatego domu, gdzie dziecku
            daje sie na przykład stówę "żeby sobie cos zjadło na mieście" i nie żąda sie
            reszty. Dziewczyna miała wciąż kłopoty w szkole, bo w ogóle sie nie uczyła, na
            sprawdzianach próbowała ściągać, na lekcjach rozmawiała albo pisała liściki do
            koleżanek. Dziecię plotło duby smalone swojej rodzicielce , jakiez to kłody pod
            nogi jej rzucają w szkole i ile niesprawiedliwości ją spotyka. Sama chwaliła
            sie koleżankom, jaka mamusia naiwna, bo kupuje całą tą ciemnotę. Były
            interwencje biednej mamy, były korepetycje przez cały czas - niewiele pomogło,
            bo dziewczyna leniwa i rozpuszczona. Matka pisała za nią wypracowania.
            Stzrsze dziecko zostało usunięte ze szkoły z powodu narkotyków (wg rodziny
            absolutnie niesprawiedliwie). Owa koleżanka z trudem przebrnęła przez
            gimnazjum, ale nie została przyjeta na Bednarską.
            Zadaję sobie pytanie, czy owa mama (osoba o tzw wysokiej pozycji społecznej)
            opowiedziała swoim znajomym prawdziwa wersję swojej przygody z Raszyńską?
            • paula_paulina_10 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 25.02.07, 16:17
              Jest bardzo prawdopodobne, że przedstawiła sytuację w krzywym zwierciadle. Ale
              mogło tak być, że tego i owego bardzo dtaznił wysoki status finansowy rodziny i
              pozycja społeczna mamy..... I gdzie tu leży prawda? Pewnie jak zwykle posrodku.
      • paula_paulina_10 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 25.02.07, 16:34
        I ja uważam, że zarówno rodzice jak i uczniowie powinni dokładnie zapoznać się
        z metodami nauczania i wychowania, po to, żeby nie było rozczarowań.
        My uznaliśmy, że najbardziej odpowiada nam "twarda" Twarda, choć wiem, że jest
        wielu rodziców, dla których metody i stosunki tam panujące są nie do
        zaakceptowania. I to jest jedna strona medalu. Druga wygląda tak, że jest nie
        fair, gdy stosuje się rodzaj zbiorowej odpowiedzialności. Podpadł starszy brat -
        nieważne za co - mogło być to pyskowanie, nieprzestrzeganie zasad ustalonych
        przez szkołe czy nawet narkotyki i co się dzieje - młodszy, który jest całkiem
        inną osobą jest na pozycji straconej. To tak jakby brat ukradł a drugiego brata
        okrzyknięto złodziejem.
        Nie bardzo podoba mi się preferencja rodzeństwa. Niestety dotyczy to większości
        szkół. W zasadach rekrutacjinawet do publicznych liceów jest zapis, że w
        przypadku identycznej ilosci punktów pierszeństwo mają dzieci lub rodzeństwo
        uczniów/absolwentów.
        Bardzo pięknie, że uczniowie mają identyfikatory a nie nazwiska, ale po
        pierwsze komisje doskonale wiedzą kto jest czyim bratem czy siostrą, a po wtóre
        kiedyś kody się rozszyfrowuje.
        Przy wszelkich egzaminach ustnych anonimowość jest złudna. I nie dotyczy to
        tylko tej szkoły.
        • blessyou1 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 25.02.07, 17:19
          Masz rację. Ale sytuacji, o której dyskutujemy obydwie nie znamy więc nie
          wiadomo jak to było naprawdę.Jesli rzeczywiście ktoś nie dostał sie wyłącznie
          za "winy" rodzeństwa to i mnie się to nie podoba.
          Ale padały tu opinie, że i rodzice sa "lustrowani" przez niektóre szkoły
          społeczne. Czyli już nie blizsza znajomość szkoły z rodziną (jak w tym
          krytykowanym przez ciebie przypadku) ale nawet pierwsze, byc może niesłuszne
          wrażenie może przesądzic.
          Nie chciałabym przezywac takiego stresu, że z mojego powodu dziecka mogą nie
          przyjąć do szkoły wink))
          Ale napiszę coś "na zgodę" smile
          Rzeczywiście Twardą wybieraja rodzice o innych poglądach niz ci z
          Raszyńskiej.Te poglądy na ogół nawzajem się wykluczają.
          Ale obie szkoły łączy jedna rzecz. Każdy wie, czego się spodziewac. Uczniowie
          jednej i drugiej lubią swoją szkołę i są z niej dumni - a to rzadkość.
          Pisałam już w zupełnie innym wątku, że jest to przykład osiągania wysokiego
          poziomu zupełnie różnymi metodami. I właśnie na przykładzie tych szkół widac
          najlepiej, jakie znaczenie ma właściwy wybór szkoły. Bo i na Twardej i na
          Raszyńskiej są dzieci które czują sie doskonale oraz takie, które nie powinny w
          danej szkole się znaleźć.
          Szkoda że niewiele dzieci w tym wieku ma w ogóle jakiś wybór.
          • paula_paulina_10 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 25.02.07, 17:28
            Ten post rzeczywiście był "na zgodę". Bo najważniejsze jest dobro dziecka i
            taka szkoła, w której czułoby sie dobrze. Twoje dziecko, Gosi - lubi Raszyńską,
            dobrze się tam czuje a Wy akceptujecie metody pedagogiczne.
            Verdana i jej potomstwo odnajduje się wśród dzieci z róznych domów, my - lubimy
            Twardą.
            Ten wątek był pouczający dla wszystkich. Bo jesli choć jedno dziecko uniknie
            nauki w szkole, choć obiektywnie dobrej lecz dla siebie nieodpowiedniej, to
            odniosłysmy, my mamy, sukces.
          • mag-ia1 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 26.02.07, 08:13
            " Twardą wybieraja rodzice o innych poglądach niz ci z
            Raszyńskiej.Te poglądy na ogół nawzajem się wykluczają"


            - a możesz napisać jakie to są poglądy

            "Ale obie szkoły łączy jedna rzecz. Każdy wie, czego się spodziewac"

            - ja nie wiem, a chętnie bym się dowiedziała
            • wieczna-gosia Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 26.02.07, 09:09
              magia watek liczy ponad 100 postow i pare razy przewija sie jakie to sa poglady
              i czego sie spodziewac smile)
            • paula_paulina_10 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 26.02.07, 09:49
              Ja o Twardej.
              Wybierają ją rodzice, którzy cenią porządek, punktualność, dyscyplinę, ogólny
              ład czyli nie są zwolennikami luzu, luzactwa, nadmiernej kreatywności.
              Na Twardej dobrze się czują dzieci, które wiedzą czego chcą i czego będzie się
              od nich wymagać. Takie, które źle czują się gdy muszą nagle zmieniać plany, nie
              są pewne jutra. Takie, które nie buntują się, gdy dorosli narzucają określony
              ład, sposób zachowania się, ubierania, nauki, kontrolowania wiedzy.
              Twarda jest ujęta w jasne reguły i przewidywalna.
              Na Twardej nauczyciel jest ostateczną instancją . No, może w przypadkach
              szczególnych dyrektor.
              Twarda stawia twarde warunki i twardo wymaga.
              Jednak Twarda jest szkoła przyjazną, gdy zachodzi taka potrzeba pomoże, ale nie
              toleruje olewania.
              Twarda daje możliwości solidnego, oj bardzo solidnego przygotowania się do
              ciężkiej pracy. Są liczne kółka, konsultacje i profilowane klasy - dwujęzyczna
              polsko-niemiecka i matematyczna.
              Nie jest to szkoła dla indywidualistów, którzy zawsze muszą cos powiedzieć
              niekoniecznie z sensem, ale musza być widoczni.
              Nie jest to szkoła, w której dobrze będą się czuły "artystyczne dusze",
              uczniowie uczący się zrywami. Są dni mundurowe- poniedziałki -, identyfikatory,
              konieczność zmiany obuwia.
              Nauczyciel jest raczej mistrzem niż kumplem.
              I są tacy ludzie, ktrym to odpowiada. I są też tacy, których to mierzi.
              Najwazniejsze, żeby wiedzieli czego oczekują od szkoły, a czego będą unikać jak
              ognia.
              • blessyou1 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 26.02.07, 10:01
                paula świetnie napisane smile
                Gratuluję
                • el_la do Blessyou1 i innych mam z Raszyńskiej 26.02.07, 10:19
                  Blessyou1 - czy Raszyńska jest zaprzeczeniem Twardej? Czy wpisując NIE w tekst
                  pauli otrzymujemy obraz Raszyńskiej?
                  • lalalili A Batory? A Staszic? 26.02.07, 10:29
                    Przyznam się, że z lekkim przerażeniem czytam ostatnie posty.
                    Więc z innej beczki, skoro wątek kwitnie:
                    CO SĄDZICIE O BATORYM?
                    CO SĄDZICIE O STASZICU?
                  • blessyou1 Re: do Blessyou1 i innych mam z Raszyńskiej 26.02.07, 10:29
                    Wiesz, to ciekawe podejście...smile
                    Przeczytałam post pauli i rzeczywiście większość tekstu po "odwróceniu" pasuje
                    do Raszyńskiej, ale pewne cechy są wspólne dla obu szkół.
                    Radziłabym ci w wolnym czasie przeczytać cały wątek ( a nawet ten stary wątek,
                    do którego umieściłam link na początku dyskusji)
                    Będziesz chyba miała wyczerpującą odpowiedź na swoje pytanie.
                    • blessyou1 Staszic... 26.02.07, 10:34
                      • blessyou1 Re: Staszic... 26.02.07, 10:38
                        Przepraszam, wcisnęłam coś..
                        Staszic to normalne rejonowe gimnazjum, nie nic wspólnego z liceum.
                        Owszem przyjmują tam trochę dzieci spoza rejonu,ale nic mi wiadomo aby to
                        gimnazjum było dużo od innych
                      • blessyou1 Re: Staszic... 26.02.07, 10:41
                        Przepraszam wcisnęłąm coś...
                        Staszic to normalne rejonowe gimnazjum i nigdy nie słyszałam, że jest dużo
                        lepsze od innych. Ta szkoła nie ma prawie nic wspólnego z liceum Staszica
                        Wiem, że przyjmują troche dzieci spoza rejonu, ale niewiele bo mają słabe
                        warunki lokalowe - jest bardzo ciasno.
                    • el_la Re: do Blessyou1 i innych mam z Raszyńskiej 26.02.07, 10:57
                      Czytalam posłusznie wszystko.
                      Ale jeśli bym chciała podsumować ostatnie wypowiedzi to nasuwa mi się takowy
                      wniosek: Raszyńska to szkoła dla leserów. Błyskotliwy czaruś, mudlący oczy
                      nauczycielom przeslizgnie się bez bólu. A co z dzećmi które sa zdolne pracowite
                      i ambitne i CHCĄ pójść na Raszyńską? Wybić im to z głowy?
                      • blessyou1 Re: do Blessyou1 i innych mam z Raszyńskiej 26.02.07, 11:02
                        To zły wniosek ci się nasuwa.
                        Dzieci zdolne pracowite i ambitne na Raszyńskiej są i mają tu szanse osiągnąć
                        nawet więcej niż w innych szkołach.
                  • wieczna-gosia Re: do Blessyou1 i innych mam z Raszyńskiej 26.02.07, 10:42
                    nie do konca. Bo raszynska- w moim przekonaniu uczy dobrze. Sa tam swietni
                    nauczyciele, pasjonaci, w wielu przypadkach absolwenci, co tym bardziej mnie to
                    Raszynskiej przekonuje, ja bym do swojej szkoly nie wrocila uczyc smile
                    natomiast raszynska uczy bardziej systemem akademickim. czyli nauka nie wyplywa
                    z gory- nauczyciel zada, odpyta, zrobi test, sprawdzial, postawi pale- tylko- ma
                    wyplywac z dolu. Nauczyciel wyklada, zmusza do dyskusji. Podaje problemy, pomaga
                    je ucznuiom rozwiazywac. Jest raczej przewodnikiem niz mistrzem. Jesli chesz
                    wiedziec wiecej- z checia ci w tym pomoze. jesli czegos nie rozumiesz- takze.
                    Ale to od ciebie musi wyplynac inicjatywa. Testy sa oczywiscie, ale duzo
                    rzadziej, i to bardziej przekrojowe niz typowe pamieciowki z lekcji na lekcje.
                    Mozna chyba powiedziec ze twarda lubia umysly scisle (tak jak staszica w
                    liceach) a Raszynska raczej humanisci. Rzecz w tym ze dziecko rowne zawsze
                    bedzie rownie dobrze. Takie orly jak w raszynskiej latwo moga sie zaprzepascic.
                    I o ile Twarda (tak mi sie wydaje, poprzez ostra kontrole i nadzor raczej do
                    upadku nidopusci, bo uczyc sie trzeba regularnie- to Raszynska pomoze wybic sie
                    wyzej- ale jednoczesnie maksymalny leser jest tam w stanie swoja blyskotliwosc
                    zaprzepascic.

                    szkoly maja wiele wspolnych punktow smile
                    po pierwsze sa Jakies smile
                    po drugie jest masa zajec pozalekcyjnych, mozna wybierac do bolu
                    po trzecie i w jednej i w drugiej szkole sa oddani nauczyciele, dobrzy, z pasja.
                    Z tym ze na Raszynskiej chyba z wiekszym jajem, a na twardej, bardziej tradycyjni.

                    tyle mi sie nasuwa.
                    • blessyou1 Re: do Blessyou1 i innych mam z Raszyńskiej 26.02.07, 11:41
                      To nie jest szkoła dla leserów. Wypowiadałam się już wielokrotnie w tym duchu,
                      przestrzegając przed takimi uproszczeniami.
                      Ta szkoła pozwala uczniom decydować, jak rozłożą wysiłek związany z nauką.
                      Dlatego wymaga pewnej dojrzałości i odpowiedzialności.
                      Można oddawać prace z opóźnieniem, można poprawiać oceny, można negocjować z
                      nauczycielem terminy w razie jakichś trudności. Ale równocześnie jest tu taki
                      system, który uniemozliwia "kombinowanie"

                      Każda praca domowa MUSI byc oddana prędzej czy poźniej, każdy sprawdzian -
                      zaliczony. Nie ma takiej możliwości, żeby uczeń który ma kilka pozytywnych ocen
                      mógł złapać parę jedynek i ich nie poprawić, licząc na to Ze " wyjdzie mu"
                      pozytywna średnia na koniec
                      Brak oceny pozytywnej za sprawdzianu, albo brak jakiejś pracy powoduje
                      niezaliczenie semestru i to niezależnie czy przyczyną była usprawiedliwiona
                      nieobecność czy coś innego.
                      Poprawa oceny niedostatecznej jest tu obowiązkiem a nie łaską robioną przez
                      nauczyciela uczniowi (jak w innych szkołach)
                      Wielokrotnie obserwowałam w klasie córki, co może stać się w przypadku
                      lekkomyślnego podejścia i "leserowania"
                      Pod koniec semestru rodzice dowiadywali się, że ich dziecko ma na przykład ileś
                      tam prac nieoddanych i kilka sprawdzianów i kartkówek z różnych przedmiotów do
                      poprawienia. Było na ogół za późno aby w tak krótkim czasie nadrobić zaległości.
                      Niezaliczenie semestru to praktycznie jedynka tylko ładniej nazwana

                      Dlatego wyraziłam sie kiedys, że uczniów traktuje sie tu troche jak studentów -
                      nie muszą być systematyczni ale musza wiedzieć co jest do zrobienia i wywiązać
                      się z tego. Kto leseruje to sobie nie poradzi.
                      Dla leserów lepsza jest szkoła gdzie wystarczy nauczyć się raz czy dwa w
                      semestrze i "prześlizgnąc się" w ten sposób do następnej klasy, mając ogromne
                      luki wiedzy.


                      • lalalili Re: do Blessyou1 i innych mam z Raszyńskiej 26.02.07, 11:50
                        czy poprawia sie tylko słabe oceny?
                        A co z uczniami, którzy chcą poprawić czwórkę na piatkę czy szóstkę? czy nie
                        jest to przypadkiem traktowane jako "uczenie sie dla stopni" ?
                        • wieczna-gosia Re: do Blessyou1 i innych mam z Raszyńskiej 26.02.07, 22:57
                          > czy poprawia sie tylko słabe oceny?
                          > A co z uczniami, którzy chcą poprawić czwórkę na piatkę czy szóstkę? czy nie
                          > jest to przypadkiem traktowane jako "uczenie sie dla stopni" ?

                          nie wrecz przeciwnie wszyscy sie ciesza ze dziecko ma ochote sie nauczyc jeszcze
                          wiecej.
                • paula_paulina_10 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 26.02.07, 13:39
                  Dzięki.
    • kerstink Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 26.02.07, 07:41
      Rany, przeraza mnie taka rzeczywistosc.
      • emka1970 Mogę zapytac o gimnazjum Batorego? 26.02.07, 11:14
        Widzę,że jesteście bardzo dobrze zorientowane/i w gimnazjach w Sródmieściu i na
        Ochocie. Domyślam się,że wiecie,że jako mama 6klasistki tez szukam dla niej
        dobrej szkoły ( z perspektywą liceum).Mam pytanie o inne gimnazjum niż Raszyńska
        ( jesli mój post bardzo tu nie będzie Wam pasował, proszę podpowiedzcie, gdzie
        go zamieścić).
        Córka wymarzyła sobie klasę językową, i takowej szukamy. Ona "wymysliła" sobie
        Batorego. Piszę w cudzysłowie, bo wiem,że kierowała się nie tylko swoim
        widzimisie, ale też tym,że ja skończyłam właśnie klasę językową w Batorym.
        Pamiętna tego,że miałam "wymazane" z zyciorysu 4 lata ciągłej nauki róznych
        języków, chciałam jej oszczędzić takiego zakuwania.
        Córka jednak wie,że znam teraz 3 języki obce. I
        Może macie znajome dzieci w tej szkole i potraficie powiedzieć mi, czy
        dzieciaki chętnie tam chodzą. Ze strony internetowej dowiedziałam się,ze nadal
        uczą tam moi profesorowie, którzy "usatwili" mnie, i którym jestem wdzięczna.
        Pozdrawiam
        emka
        • paula_paulina_10 Re: Mogę zapytac o gimnazjum Batorego? 26.02.07, 13:50
          Troje dzieci z podstawówki mojego syna jest w Batorym. Opinie i rodziców i
          uczniów - rózne.
          Dziewczynka i chłopiec są zadowoleni i chcą kontynuować naukę w liceum. Druga
          dziewczynka ucieka do innej bardziej "artystycznej" szkoły.
          Pewnie jest dlatego, że Batory trochę przypomina Twardą a ona, jak
          wspomniałam , nie jest odpowiednia dla młodziezy o artystycznej duszy lubiącej
          się wychylać poza utarte ramy.
          Wszyscy rodzice twierdzą zgodnie, że dzieci 13 letnie- I gimnazjalna- są
          traktowane jak licealiści. To może być dla niektórych szok, szczególnie, gdyw
          podstawówce były cieplarniane warunki.
          Jest dość dużo fajnych, ale wymagających nauczycieli. Pracujących z oddaniem i
          pasją. Sa także tacy, którzy tylko patrzą na zegarek, aby wyjść ze szkoły i
          pobiec na korepetycje. Wizytówka Batorego daje im dobre referencje.
          Podobno od tego roku jest nowa dyrektorka i niestety gorsza.
          Szkoła wielką wagę przywiązuje do tradycji. Czasem jest to przerost formy nad
          treścią.
          W takim molochu i do tego połączonym z liceum uczniowie bywają anonimowi. Jest
          problem narkotyków, popalają papierosy. Nauczyciele podchodzą do tego znacznie
          liberalniej niz na Raszyńskiej czy Twardej. Nie oznacza to, że popierają
          patologie, ale są jakby mniej zdecydowani.
          Jedna z dziewczynek chwali geografa, chłopiec polubił dzięki polonistce
          znienawidzony język polski.
          Batory to też szkoła nie dla wszystkich. Mniej o niej wiem, bo tylko z
          opowiadań.
    • agatka_s Re: Gimnazjum na Raszynskiej-porownanie 05.03.07, 21:51
      Dzis bylam na derugim dniu otwartym w innym gimnazjum (nie bede opisywac bo nic
      nie wzbudzilo moich kontrowersji, bardzo mile gimnazjum), tez spolecznym i
      pilnie donosze w imie prawdy obiektywnej, ze tu nie spotkalo mnie "dojenie
      klienta" jak w przypadku Raszynskiej. Informator byl za darmo, zadania
      kosztowaly 4 zl, a egzamin (wszystkie etapy)-100 zl. Rowniez dosyc otwarcie
      mowiono o wysokosci czesnego.

      Musze powiedziec ze troche to wzmocnilo we mnie uczucie pewnego "dualizmu
      poznawczego" wobec Raszynskiej.

      A tak apropos jakie na Raszynskiej jest czesne dzisiaj, bo niestety nigdzie tej
      informacji nie ma, a jak wspomnialam na zebraniu bylo to wyraznie tematem tabu
      (nie twierdze ze celowo, ale tak jakby nie wypadalo zapytac wobec tego ze
      szkola pomaga szkole w Birmie i przyjmuje dzieci z domu dziecka-a ile to
      kosztowac mnie bedzie...)

      Dzieki mamom znajacym odp, za poinformowanie mnie.
      • to_ja_a Re: Gimnazjum na Raszynskiej-porownanie 06.03.07, 10:20
        czesne 840zł przez 12 mies, wpisowe 1000zł - rok temu informowano o tym na
        spotkaniu bez żadnych ceregieli, albo masz pecha, Agatko, albo przesadzasz...
        • lalalili Re: Gimnazjum na Raszynskiej-porownanie 06.03.07, 10:32
          smile
          Potwierdzam słowa Agatki_S. Byłam na dwóch spotkaniach - w tym i w zeszłym roku.
          O pieniądzach w ogóle mowy nie było, faktycznie taka atmosfera, że nie wypadało
          się nawet zapytać wink
          Nawet nie wiem, ile dodatkowo szkoła kosztuje (wycieczki, wyjazdy itp.)
          • myszmusia Re: Gimnazjum na Raszynskiej-porownanie-do agatki 06.03.07, 11:09
            odbierz proszę @
          • blessyou1 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-porownanie 06.03.07, 12:28
            Chyba nie jest mozliwe aby jakakolwiek szkoła podała w dniu otwartym
            szczególowe informacje o tym ile wydasz na wyjazdy. Poza wyjazdami
            obowiązkowymi (tak zwane eko czyli leśniczówka i lekcje biologii) wycieczki
            organizuje każda klasa dla siebie , więc koszt i cel wyjazdu omawiają rodzice z
            wychowawcą. W każdej klasie może to troche inaczej wyglądac.
            • lalalili Re: Gimnazjum na Raszynskiej-porownanie 06.03.07, 12:46
              O, to ja wiem. Raczej chodziło mi o typ wycieczek - czy jadą do głuchego lasu,
              kopią latrynę i żywią się tym, co znajdą w lesie , czy na Dominikanę do 5*? wink
              Myślę, że bylaby różnica w cenie...
              • agatka_s Re: Gimnazjum na Raszynskiej-porownanie 06.03.07, 12:52
                slyszalam ze bogaci "nowi ruscy", jezdza teraz do bylych gulagow, kopac rowy i
                latryny i placa za to calkiem sporo (wiecej niz za Dominikane z pewnoscia). -
                smile))))


              • wieczna-gosia Re: Gimnazjum na Raszynskiej-porownanie 06.03.07, 13:10
                raczej opcja pierwsza smile
                tzn moze nie tak ekstremalnie, ale dzieci w listopadzie wloczyly sie po jakis
                chaszczach smile po ciemku w blocie a pozniej trzeba bylo sobie ugotowac smile
                • lalalili Re: Gimnazjum na Raszynskiej-porownanie 06.03.07, 14:35
                  Ale chyba wersja eksluzywna tez jest ? Bo na zebraniu była mowa o szkole pod
                  żaglami i o jakiś wycieczkach zagranicznych (Anglia czy cóś..). Czyli te 890 zl
                  to tylko preludium ?
                  • wieczna-gosia Re: Gimnazjum na Raszynskiej-porownanie 07.03.07, 11:53
                    szkle pod zaglami moze zorganizowac dokladnie kazdy- wycieczke do Anglii tez. U
                    nas w klasie wiekszosc rodzicow doszla do wniosku ze ich nie stac i chcemy by
                    dzieci mialy wycieczki dluzsze a tansze. I tak sie dzieje smile
      • blessyou1 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-porownanie 06.03.07, 13:48
        Nie istnieje tzw "darmowy obiad" a więc nie ma tez darmowych informatorów...
        W szkole o której piszesz Agatko za informatory zapłacili najwyraźniej rodzice
        obecnych uczniów.
        Ja tam wolę żeby akcja promocyjna szkoły nie odbywała się na koszt tych, co
        obecnie płacą czesne, zwłaszcza że na Raszynskiej podczas dni otwartych
        zdarzają się niezłe tłumy. Szkoła rzeczywiście nieźle podczas rekrutacji
        zarabia na tych wszystkich materiałach promocyjnych i egzaminach.
        Nie podobają mi się ceny (zarówno informatora jak i egzaminów), ale sam fakt
        płacenia uważm za uzasadniony.
        • paula_paulina_10 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-porownanie 06.03.07, 14:01
          Ja też uważam, że obarczanie płaceniem za informatory i ulotki reklamowe (
          ksero, papier) rodziców obecnych uczniów jest nieporozumieniem.
          Z drugiej strony można sprawę rozwiązać salomonowo - tak jak Nowowiejska (
          swego czasu, nie wiem jak jest teraz) umieszczać na swojej stronie internetowej
          pytania egzaminacyjne ( nie kosztuje druk - nie płacą ani obecni ani przyszli
          rodzice).
          Można tez próbować zarobić. Są koszulki firmowe, gadżety - kto chce kupić i
          może zapłacić - niech to uczyni.
        • agatka_s Re: Gimnazjum na Raszynskiej-porownanie 06.03.07, 14:14
          tu nie bardzo chodzi o to kto placi, ale o pewne proporcje.

          Nie wiem moze norma jest informator za 30 zl, a moze za 4 zl-o tym bede
          wiedziec jak juz zalicze wszystkie szkoly. Na razie mam dwa przypadki do
          porownania, i nie widze specjalnie razacej roznicy w jakosci tego co dostalam
          za 4 zlote, a tego za 30 zl...

          Moim skromnym zdaniem (moim !!!)szkola ktora szczyci sie idealami pomocy dla
          ubogich, niepelnosprawnych i biednych w Birmie, powinna oferowac raczej taki
          umiarkowany cenowo "zestaw". Wedlug mnie 30 zl za informator i 300 zl za
          egzamin sa kwotami ciut wygorowanymi i troche nie bardzo sie majacymi do
          rzeczywistych kosztow. 30 zl kosztuje bardzo droga ksiazka.

          Jesli prawda jest to ze szkola ma okolo 600 kandydatow to liczmy ze jakies 50%
          kupi informator to daje kwote okolo 10.000 zl (a i tak licze bardzo ostroznie),
          a liczac 100% zdajacych egzamin uiszcza oplate to jest to kwota 180.000 zl na
          organizacje 2 dni egzaminow(no zalozmy ze mniej bo ci co odpadaja na pisemnym
          to juz nie placa za ustny, dla prostoty zalozmy ze polowa tej kwoty czyli
          90.000 zl. Za 90.000 zl to naprawde mozna 2 dni egzaminow zorganizowac nawet i
          w hotelu Bristol albo w sali kongresowej....

          Moim zdaniem wydanie informatora nie kosztuje 10.000 a na zorganizowanie
          egzaminu nie potrzeba az tylu pieniedzy (choc z pewnoscia trzeba duzo).

          Mysle ze szkola z rekrutacji ma jeszcze jakis dodatkowy zysk.

          Stad mam takie pewne watpliwosci, czy troche nie naciaga sie przyszlego
          klienta. A skoro mozna przyszlego, to pewnie mozna i obecnego...(chyba ze
          stosuje sie zasade "obcych" doimy, "naszych" juz nie)


          Takie "naciaganie" darowalabym prywatnej, nastawionej na zysk i dzialajacej
          wedlug zasady "place wymagam" szkole, darowalabym bo idac do szkoly prywatnej,
          wybieram cos drogiego i chce za to miec a,b, c w zamian (tak jak ide do sklepu
          Diora i place duzo za duzo, ale robie to swiadomie, bo place za pewien luksus,
          bo to jest Dior). W przypadku szkoly promujacej bardzo szczytne skadinad
          idealy, troche mnie to razi (to tak jak ta ekologiczna kawa o ktorej wspomniala
          verdana za ktora place jakies niebotyczne pieniadze). Mysle ze gdyby te
          koszty byly raczej w granicach rozsadku, to by mnie nie razilo. A tak to
          troche razi...
          • blessyou1 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-porownanie 06.03.07, 14:54
            Zgadzam sie co do proporcji - ceny informatora i egzaminów są wygórowane.
            Oczywiście, że szkoła w ten sposób zarabia - to żadna tajemnica.
            Ale mnie przeszkadzałoby raczej gdyby tak pazerny był prywatny właściciel, a
            zysk służył zaspokojeniu wygórowanych potrzeb konsumpcyjnych jednej osoby. Tu
            jest inaczej.
            Rzeczywiście szkoła chwali się szczytnymi ideałami, ale pomaganie biednym w
            Birmie nie jest równoznaczne z charytatywnym podejściem do kandydatów lub
            uczniów.
            Właśnie dlatego możliwa jest pomoc biednym, że do szkoły trafiają niebiedni.
            Może to się nie podobac, ze szkoła bawi się w Robin Hooda, ale tylko w ten
            sposób odbywają się wszystkie akcje charytatywne.
            Akcje prowadzone przez szkołę są dobrowolne. Przy wszelkich okazjach prowadzone
            są zbiórki do puszek, zbierane maskotki i pomoce szkolne, książki itp Tu nie
            ma listy jak u księdza po kolędzie, kto ile wpłacił. Kto nie może, nie
            uczestniczy w takich akcjach, kto może płaci albo przynosi dary. Z czesnego
            pochodzi tylko kilkaprocent na fundusz stypendialny, reszta to dobrowolne
            wpłaty wielu darczyńców, także spoza szkoły.
            Ponieważ wielu uczniów jest zamożnych a reszta przynajmniej na przyzwoitym
            poziomie finansowym, wychowywanie przyszłych obywateli w duchu solidarności z
            biedniejszymi nie jest chyba złe. Taki jest cel wychowawczy szkoły, aczkolwiek
            do pomagania nikt nikogo nie zmusza.

            Twoje wyliczenia są być może bliskie rzeczywistości ale nie szokujące. Bo nie
            po to są takie opłaty za egzamin, żeby organizować go w hotelu Bristol.
            Są m. in. po to, żeby pomagać Birmie.
            Chyba tak należy rozumieć informacje w dniu otwarty na temat akcji
            charytatywnych, a nie doszukiwać się sprzeczności z głoszonymi ideałami.
            • agatka_s Re: Gimnazjum na Raszynskiej-porownanie 06.03.07, 15:12
              Ja nie zarzucam szkole ze pieniadze przeznacza na jakies niecne cele,
              defrauduje je, czy funduje nowe meble do gabinetu Dyrektora (choc jesli gabinet
              jest w takim stanie jak reszta szkoly, to chyba by sie przydaly !) !

              Tylko, ze czym innym jest wystawiona puszka, gdzie moge wrzucic datek "na
              Birme" (albo nie wrzucic, bo akurat nie mam takiej ochoty i juz ), a czym innym
              obowiazkowy zestaw dla kandydata (obowiazkowy, bo jesli sie zdecyduje na start
              do tej szkoly to bez informatora z pytaniami (sami nauczyciele mowili ze z tego
              informatora troche przepytuje, bo kandydat musi wiedziec do jakiej szkoly sie
              wybiera) i bez oplaty za egzamin nie da rady sie dostac).

              Moim zdaniem to jest wykorzystywanie pozycji w jakiej szkola znajduje sie wobec
              kandydatow. Cos co bez zadnego cudzyslowia, ale ja go postawie
              nazywam "dojeniem klienta".


              Ja lubie pomagac biednym i czesto wspieram rozne akcje charytatywne, ale nie
              lubie byc naciagana, nawet jesli gdzies tam u zarania tego naciagania sa
              szlachetne pobudki. Lubie sama decydowac jak wydaje swoje pieniadze.

              Sama kiedys sprzedawalam najdrozsza herbate swiata po 10 zl za plastikowy kubek-
              bo pieniadze byly zbierane na sztandar szkolny. Ale ci co przyszli ode mnie te
              herbate kupic mieli swiadomosc ze to jest herbata "dobroczynna"-chcieli
              kupowali, nie chcieli nie musieli. Tu jest najdrozszy informator swiata (na
              razie tak mi to wyglada), tylko ze brak alternatywy.

              Gdyby szkola dala mi informator za 5-10 zl i wystawila puszke na Birme to ja
              pewnie bym chetnie na te Birme dorzucila, ale tak to mnie to tak zniesmaczylo
              ze juz na Birme zdecydowanie nie mialam ochoty placic, bo mialam poczucie ze
              ktos tu mi strasznie do mojej kieszeni siega i to tak dosyc nachalnie...



              Sa pewne rzeczy ktorych poprostu robic nie wypada, jednym z nich jest moim
              zdaniem naciaganie na kase w pewien sposob zdesperowanych rodzicow, ktorzy w
              pogoni za dobra szkola dla dziecka sa w stanie wydac kazde pieniadze (no nie
              kazde ale 30 zl z pewnoscia).

              Dla mnie to jest zgrzyt i juz.
              • maryland1 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-porownanie 06.03.07, 15:21
                Podpisuję się pod agatka_s!!
                • agatka_s Re: Gimnazjum na Raszynskiej-porownanie 07.03.07, 09:30
                  Gwoli "reporterskiego" obowiazku:

                  wczoraj odwiedzilam gimnazjum "nr 3" (u mnie nr 3, bo w rzeczywistosci ma inny
                  numer), tez Spoleczne.

                  Spotkanie zaczelo sie od przedstawienia wszystkich kosztow (czesne, wpisowe,
                  ilosc obowiazkowych wycieczek typu zielona szkola). Dopiero potem chwalono sie
                  co za te pieniadze szkola oferuje.

                  Informatora o Gimnazjum tu nie ma-wszystko, lacznie z tekstami egzaminow z lat
                  poprzednich jest na stronie internetowej-bezplatnie.

                  Egzamin jest jeden, 3 h polaczona matematyka, polski, przyroda i angielski i
                  kosztuje 50 zl. Te 50 zl jest wplacane na Fundusz"awaryjny" ktory wspiera
                  dzieci i rodzicow w losowych przypadkach(np chwilowa niemoznosc placenia
                  czesnego z powodu utraty pracy i innych katastrof zyciowych). Na ten fundusz
                  sa tez przekazywane pieniadze z wysokiego wpisowego. Egzamin jest organizowany
                  w weekend, ale jak widac nauczyciele nie pobieraja za to dodatkowego
                  wynagrodzenia (chyba rozumieja ze przyszli uczniowie, to tez ich "interes")

                  Pisze o tym tak obszernie, bo jak widac mozna do spraw finansowych podchodzic
                  otwarcie i tak aby rodzic poczul sie traktowany uczciwie, mimo nawet ponoszenia
                  sporych oplat (wpisowe to 2500 zl).

                  Nie pisze celowo jaka to szkola, zeby nie byc posadzonym ze sieje celowo chwale
                  jednej szkoly a potepiam Raszynska. Nie o to mi z pewnoscia chodzi.

                  W kazdym razie gdyby ktos byl zainteresowany kameralna i bardzo ciepla szkola,
                  na Mokotowie, ktora stawia na podobne wartosci (przyjmuje dzieci z
                  dysfunkcjami, z problemami), to piszcie na priv , bo po wczorajszym spotkaniu
                  moge taka szkole polecic.

                  • blessyou1 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-porownanie 07.03.07, 10:27
                    Alez nie rozumiem twoich skrupułów - pisz wszystko co wiesz o róznych szkołach,
                    przecież ten wątek miał byc uniwersalny. To nie jest forum Raszyńskiej, ja na
                    przykład chętnie dowiem sie czegos dobrego o innych gimnazjach, bo mam
                    znajomych którzy temat będą "przerabiać" w przyszłości.
                    Ponieważ Raszyńska jest kontrowersyjna dla wielu osób - co udowodnił ten wątek -
                    nieźle byłoby przypomnieć że są inne fajne szkoły społeczne, mniej znane bo
                    prasa o nich nie pisze wink
                    Nadal nie zgadzam się z takimi kryteriami , że cena informatora lub egzaminów
                    ma świadczyć o "pazerności" a na przykład wpisowe już nie.

                    • agatka_s Re: Gimnazjum na Raszynskiej-porownanie 07.03.07, 10:41
                      Dobrze napisze. Tylko nie chcialabym byc posadzana o to ze celowo chce jednej
                      szkole "do...c" a inna chwale (bylam juz posadzona o napasc, a ja naprawde nie
                      mam takiego celu-poprostu szukam czegos fajnego dla syna-a przy okazji dziele
                      sie swoimi spostrzezeniami, tylko i wylacznie). To co pisze to sa moje
                      subiektywne opinie i odczucia, ktore oczywiscie nie musza byc prawdziwe, bo
                      przeciez bardzo trudno zorientowac sie jaka szkola jest, po nawet super
                      zorganizowanym spotkaniu, ale jednak tylko 2 godzinnym.

                      Wczoraj bylam w szkole na Bachmackiej, bardzo wszystko zrobilo na mnie dobre
                      wrazenie, poza budynkiem, ktory jest w stanie kiepskim i niestety nie bardzo
                      nadaje sie na cele szkolne (choc szkola go zaadaptowala, ale nadal pozostawia
                      to wiele do zyczenia). Dlatego ja z tej szkoly zrezygnuje, bo nasza obecna tez
                      ma ciezkie warunki lokalowe i ja juz wiem ze to jednak dla dzieci, a w zasadzie
                      dla mlodziezy staje sie problemem. Szczegolnie ze moj syn zgodzi sie na
                      zamiane pod jednym warunkiem: lepszych warunkow do uprawiania sportu niz teraz,
                      no a tu niestety jest tak samo "pioniersko" jak w naszej szkole.

                      Szkola jest malutka (80 uczniow w gimnazjum) i jak podkresla pani Dyrektor, nie
                      zalezy im na tylko prymusach ale bardzo chetnie akceptuja dzieci z roznymi
                      problemami, bo postepy takich dzieci ciesza ich bardziej niz tych najlepszych.

                      Dojazd metrem.
              • to_ja_a Re: Gimnazjum na Raszynskiej-porownanie- do Agatki 06.03.07, 15:37
                Nie rozumiem - jaki przymus? Jeżeli szkoła Ci się nie podoba, to po prostu
                odpuść, jest jeszcze parę innych dobrych szkół w tym mieście (w tym bezpłatne
                gimnazja państwowe przy liceach). Mam wrażenie, że naprawdę przesadzasz w swoich
                napaściach, ja w zeszłym roku od początku miałam świadomość ile wynosi czesne i
                wpisowe, nie pamiętam, czy ktoś zapytał, raczej podano to rodzicom do wiadomości
                w czasie zebrania jako rzecz naturalną. Opłaty za egzamin i informator są
                rzeczywiście dosyć wysokie, ale zwróć uwagę, że zarówno dzień otwarty, jak i
                egzaminy odbywają się w sobotę, rozumiem więc, że pracujący przy nich
                nauczyciele są za to dodatkowo opłacani.
                • agatka_s Re: Gimnazjum na Raszynskiej-porownanie- do Agatk 06.03.07, 15:48
                  Napasc ?

                  Ja nie napadam, ja glosno mysle i dziele sie swoimi doswiadczeniami i
                  przemysleniami, odczuciami ( a jak widac jest wiele mam, ktore takimi
                  przemysleniami o tej, i innych szkolach maja ochote sie podzielic). A przede
                  wszystkim ja sie PYTAM, i to osob ktore do szkoly chodza (znaczy dzieci chodza)-
                  wlasnie po to aby subiektywna ocene jak najbardzie zobiektywizowac.

                  Obiektywizacji opinii sluzy tez odwiedzenie kilku gimnazjow, nie tylko jednego
                  i porownanie np ceny informatora i egzaminu (moze dla kogos to nieistotne, dla
                  mnie tak, bo swiadczy o pewnym nastawieniu szkoly i stylu).

                  Mowie co mi sie podoba, a co mniej (przeczytaj mu pierwszy post) . Szkola
                  (nawet ta szkola !!!) to nie jest Krolowa angielska, ze o niej nie mozna zadnej
                  krytyki powiedziec. A forum nie jest miejscem skladania laurek, ale wymiany
                  opinii i mysli (czasem nawet krytycznych).

                  No i najwazniejsze: decyzje gdzie bedziemy zdawac podejmie moj syn i ja, nikt
                  raczej nie powinien mi zwracac uwagi do jakiej szkoly mi wolno a do jakiej nie
                  sie starac. Wiec prosze nawet nie probowac...



                • lalalili Re: Gimnazjum na Raszynskiej-porownanie- do Agatk 06.03.07, 21:00
                  Wypisz wymaluj mój prezes wink
                  "Jak się nie podoba, to won" - taką ma dewizę życiową.
                  Czyli szkoła nie dla biedaków?
                  Droga to_ja_a ! Zauważ, że ludzie zamożni są często zamożni dlatego, że umieją
                  cenić wartość pieniądza.
                  Skoro inne szkoły biorą 100-150zł za zorganizowanie egzaminu to widać taka jest
                  jego rzeczywista wartość.
                  • to_ja_a Re: Gimnazjum na Raszynskiej-porownanie- do Agatk 07.03.07, 11:42
                    dziwię się, że szkoła która bierze za nieobowiązkowy informator 30 zł jest
                    nazywana "pazerną", a druga, która kasuje obowiązkowe wpisowe w wysokości 2500
                    zł nie... trochę to niesprawiedliwe... Stąd wrażenie napastliwości jakie
                    odniosłam czytając posty Agatki. Oczywiście krytykować wolno, jak najbardziej,
                    wolno też z krytyką się nie zgadzać. Bo szkoła na Raszyńskiej ma różne wady, ale
                    na pewno nie "pazerność". Jest instytucją non-profit, więc wysokość opłat służy
                    pokrywaniu wydatków a nie nabijaniu czyjejś kabzy. Nie mówiąc o tym, że na
                    Raszyńskiej rodzice są zapraszani i namawiani wręcz do pracy w fundacji, gdzie
                    mogą współdecydować o finansach szkoły.
                    • agatka_s Re: Gimnazjum na Raszynskiej-porownanie- do Agatk 07.03.07, 13:11
                      Chyba sie kompletnie nie rozumiemy.

                      Czym innym jest informowanie o wysokosci czesnego i wpisowego, i pozostawienie
                      decyzji rodzicowi "stac mnie-decyduje sie, nie stac mnie (albo uwazam wpisowe
                      za zbyt wysokie)-nie decyduje sie", a czym innym wymuszanie "haraczu" od
                      potencjlnych kandydatow, ktorzy dopiero czegos o szkole chca sie dowiedziec,
                      przymierzyc do egzaminow, poczytac o tym co pozniej ma byc wymagane na
                      egzaminach oraz za sam egzamin. Chodzi tu wiec o wykorzystywanie pewnej
                      uprzywilejowanej pozycji szkoly-chcesz sie o nas czegos dowiedziec, przymierzyc
                      do rekrutacji-plac i to slono (bo wiecej niz to jest warte). A to jest dla
                      mnie zgrzytem, biorac pod uwage szczytne idee szkoly. Juz nie umiem tego
                      jasniej wytlumaczyc czemu ten "haracz" od potencjalnych kandydatow mnie razi.

                      Wysokosci czesnego i wpisowego w szkolach spolecznych sa tak jak sie
                      zorientowalam mniej wiecej podobne. Opisywana szkola ma wysokie wpisowe , ale
                      za to ciut mniejsze czesne i platne przez 10 miesiecy nie przez 12, wiec koszt
                      roczny wychodzi mniej wiecej taki sam, a 3-letni nawet nizej bo wpisowe placi
                      sie raz tylko. Ale nie o wysokosci czesnego ja chcialam mowic....


              • blessyou1 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-porownanie 06.03.07, 15:44
                Zgadzam się z Agatką tym razem smile)
                Zwłaszcza z ostatnimi zdaniami..
                Nie podoba mi się podejście w stylu "na biednego nie trafiło" ani w tej szkole
                ani gdzie indziej. Bo próba dostania sie do kilku szkół równoczesnie to juz
                będzie straszny drenaż kieszeni.

    • hankam Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 08.05.07, 22:45
      Podnoszę - bo wątek ciekawy.
      • joa66 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 14.05.07, 19:37
        Mam pytanie. Może ktos wie czy jest to możliwe, żeby dostać się do liceum na
        Bednarskiej/Raszyńskiej, jeżeli nie chodziło się tam wczesniej do gimnazjum?
        • blessyou1 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 14.05.07, 21:23
          Oczywiście tak. Jest normalna rekrutacja do liceum czyli egzaminy wstępne
          • joa66 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 15.05.07, 09:40
            Dzięki. Miałam wątpliwości - skoro pewnie całe, albo wiekszość klas z gimnazjum
            przechodzą do liceum, to jakim cudem znajdzie się tez miejsce dla młodzieży z
            zewnątrz? Chyba, że klas w liceum jest więcej niż klas w gimnazjum.
            • myszmusia Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 15.05.07, 11:37
              Raszyńska( a właściwie Bednarska) ma teraz trzy licea. "Normalne" z matura międzynarodowa i wielokulturowe
              • joa66 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 15.05.07, 12:31
                Dzięki smile A może wiesz ile jest klas w gimnazjum? Gimnazjum jest chyba tylko na
                Raszyńskiej.

                • myszmusia Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 15.05.07, 13:40
                  na Raszyńskiej sa 4 klasy po około 20 osób. Ale wtym roku jest juz po rekrutacji. Córka zdawała i zdałasmile) teraz myśli czy faktycznie chce tam iśc czy wybrac inne gdzie tez się dostałasmile)
                • myszmusia Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 15.05.07, 13:40
                  A swoją droga takie informacje to najszybciej i najpewniej otrzymywac dzwoniąc do szkoły o która się chce dowiedziećwink
                  • joa66 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 15.05.07, 15:46
                    Na pewno tak zrobię, kiedy przyjdzie czas smile (za 3 lata!)

                    Teraz po prostu zainteresował mnie temat i skorzystałam z okazji, żeby takie
                    wstępne informacje techniczne uzyskać.

                    Nawet nie wiem jakie plany będzie miał wtedy syn, więc za wczesnie na poważne
                    poszukiwania szkoły.

                    Słyszałam bardzo wiele dobrego o tych szkołach, więc temat mnie zaciekawił. A
                    gimnazjum przy Raszyńskiej nie interesuje nas ponieważ syn jest w bardzo dobrej
                    szkole społecznej (podstawówka plus gimnazjum) i nie ma sensu zmieniac mu
                    szkoły wczesniej niz to konieczne.

                    Jescze raz dziekuję za informacje i pozdrawiam.
                    • myszmusia Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 15.05.07, 16:29
                      Weź tylko poprawke na to,ze jak cos sie robi baardzo duże to tylko czasami ma tak dobra jakośc jak wtedy kiedy było małe i kameralnewink
                      • joa66 Re: Gimnazjum na Raszynskiej-piszcie szybko 15.05.07, 17:51
                        wiem.Niestety. Ale chyba mało jest dobrych i jednocześnie małych szkół średnich.

                        Zobaczymy.

                        Szkołę mojego syna cały czas odwiedzają z różnych okazji (i bez okazji, np.
                        pogadać z byłymi nauczycielami)absolwenci. Przypuszczam, że kiedy syn sam
                        bardziej się zainteresuje się tematem, oni będą podstawowym źródłem opinii o
                        szkołach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka